piątek, 15 maja 2026

Chelsea Curto - Slap Shot

 

Hudson Hayes, star defenseman for the DC Stars, needs help. He’s been looking for a private chef for months but keeps coming up short. With the NHL season starting and no prospects in sight, he’s close to giving up.

Madeline Galloway needs a job. Recently let go from her executive chef position in Las Vegas, she’s desperate as can be when she reaches out to an old acquaintance about a possible job opportunity…. in DC.

After hitting it off with her prospective employer, the blond hockey star who seems to have a heart of gold, she and her daughter, Lucy, make the move east.

The rules were simple: no personal relationships. No falling for the romantic guy who always made her smile, even if they were living together and spending all their free time with each other.

But after a kiss on New Year’s Eve, everything changes. The lines blur. Being Hudson’s friend—and only his friend—is the last thing on her mind.

And when Hudson learns American Sign Language for her daughter? It might be a slap shot to the heart.

  
"Slap Shot" to trzeci tom hokejowej serii Chelsei Curto (która nadchodzi też po polsku!) i zarazem historia, którą byłam chyba najbardziej podekscytowana. Mam największą słabość do golden retrieverów, a Hudsona pokochałam już w poprzednich tomach i czekałam tylko na odpowiednią chwilę, aby w końcu poznać jego historię. I jaka to była cudowna, ciepła powieść z solidną dawką hokeja! Miała może parę wad, które można było dopracować, ale szczerze miło spędziłam z nią czas i z pewnością będę niedługo czytać kolejne tomy.

Madeline Galloway w życiu zależy tylko na jednym - na swojej córeczce, którą wychowuje samotnie i której chce zapewnić jak najlepsze życie. Kiedy niespodziewanie traci pracę w restauracji, wszystko staje na głowie. Po wielu dniach poszukiwań nowej posady postanawia odezwać się do znajomej osoby w Waszyngtonie, która proponuje jej pracę prywatnej szefowej kuchni dla gracza NHL. Hudson Hayes może i jest gwiazdorem drużyny, ma mnóstwo pieniędzy i wszędzie przyciąga uwagę ludzi, ale okazuje się być najmilszą, ugruntowaną osobą, jaką Madeline poznała. Tym sposobem postanawia spakować całe swoje życie i razem z córką zamieszkać pod jednym dachem z hokeistą i jego dwoma psami. Zasady są proste: zero zakochiwania się w swoim nowym kliencie, zero wyobrażania go sobie bez koszulki, czysty profesjonalizm. Ale kiedy napięcie między nimi rośnie, granice między przyjaźnią, a czymś więcej, zaczynają się zacierać...

Początek tej książki to jest dla mnie pięć gwiazdek, solidne wprowadzenie do historii, po którym szczerze zastanawiałam się, czy Slap Shot nie zdetronuje mojego ulubionego Face Off. Autorka powoli wprowadza nas w życie bohaterów i przez dłuższy czas jedyne co łączy Madeline i Hudsona to wspaniała przyjaźń, która buduje fundamenty pod coś więcej. Przewijają się może jakieś subtelne chwile, w których widać, że jest między nimi chemia, ale obydwojgu zależy na tej współpracy i dobrze Madeline oraz jej córki na tyle, by nie przekraczać żadnych granic i nie wychodzić poza rosnącą w sile przyjaźń. To były szczerze moje ulubione momenty, kiedy autorka budowała ich więź, zaufanie, zrozumienie i prawdziwe wsparcie, które wyszły z tego niecodziennego układu.

Hudson i Madeline zresztą oboje chcą dwóch zupełnie różnych rzeczy od życia. Madeline jest samotną matką i po rozwodzie przysięgła sobie, że nie potrzebna jest jej romantyczna miłość do szczęścia, jeśli prowadzi ona tylko do zranienia. Jej niedosłysząca córka, Lucy, jest jej całym światem i nigdy nie chciałaby zrobić czegoś, co by jej zaszkodziło. Hudson w przeciwieństwie do niej zawsze był facetem, który chciał stabilnego związku. Nie sypia z kim popadnie jak jego koledzy z drużyny, bo w głębi duszy jest romantykiem. Łatwiej jest im więc zepchnąć takie myśli na drugi plan, bo obydwoje wiedzą, że to granica, której nie ma sensu przekraczać.

Ale potem dostrzegamy wszystkie te cudowne rzeczy, które Hudson robi dla Madeline i Lucy, te chwile pełne rodzinnego ciepła, to, jak wszyscy jego bliscy przyjmują je do swojej grupy z największą łatwością i coraz trudniej jest im przymykać oko na to, że być może zależy im na sobie bardziej, niż chcieliby przyznać. To był dla mnie niestety moment, kiedy historia zaczęła mi się trochę dłużyć. W połowie trochę utknęłam, bo miałam wrażenie, że czytam w kółko to samo. Styl pisania Chelsei ma swoje dobre i gorsze momenty, ma tendencję do powtarzalności i trochę właśnie tak było w tym tomie.

Miałam też trochę problem z chemią między Madeline i Hudsonem, bo kiedy na początku aż przybierałam rękami i nogami, by dostać jakiś zalążek ich interakcji ponad przyjaźń, to kiedy już przekroczyli tę granicę i zaczęło się robić pikantniej, moje zainteresowanie spadło. Może to problem ze mną, ale oddałabym te liczne sceny zbliżeń za więcej momentów, kiedy zwyczajnie spędzali razem czas jako taka niekonwencjonalna rodzina. Gdyby ich historię trochę skrócić i niektóre momenty dopracować, może nie miałabym takiego problemu z utrzymaniem zainteresowania.

Moimi ulubionymi momentami jednak nadal pozostaną sceny z chłopakami z drużyny. Żadna nowość, że jestem fanką historii, które rozwijają także drugoplanowych bohaterów i tworzą niepowtarzalny klimat, bo głównie to mnie do tej serii przyciągnęło. A chłopaki z D. C. Stars zagwarantują dużo śmiechu, zabawy i rozrywki, nawet jeśli czasami ma się ochotę przewracać oczami. Jasne, nie ma w tym za wiele realizmu, bardzo jest czuć, że są to faceci napisani przez kobietę, ale czasami potrzeba takiej świeżości w romansach. Zresztą bardzo ważnym elementem są też żeńskie przyjaźnie, które szczerze wywołują uśmiech na twarzy czytelnika.

Świetnie się bawię czytając tę serię, jedne tomy są mocniejsze od innych, ale mimo wszystko jest to dobra rozrywka na parę wieczorów i jako fanka hokejówek chętnie do tego świata powracam. Slap Shot to historia, która wywołała na mojej twarzy uśmiech wiele razy i może żałuję trochę, że nie zakochałam się w niej aż tak mocno, jak początkowo się spodziewałam, ale i tak ją wam bardzo polecam. Naprawdę ciężko nie polubić Hudsona, Madeline i Lucy, czekam więc niecierpliwie na polskie wydanie!



CHELSEA CURTO to stewardessa oraz autorka zabawnych, słodkich i pikantnych romansów. Jej najpopularniejsze serie to "D.C. Stars" o hokeistach oraz "Love Through a Lens".


Tytuł: Slap Shot
Autorka: Chelsea Curto
Seria: D. C. Stars. Tom 3
Data premiery: 14.02.2025
Język: angielski
Liczba stron: 530
Ocena: 8/10

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia