wtorek, 24 maja 2022

Zoraida Córdova - Podpalaczka



Nazywam się Renata Convida. Przeżyłam setki ukradzionych żywotów…  Teraz nadszedł czas, żebym przeżyła własne życie.

Była dzieckiem, kiedy została porwana przez ludzi króla. Jako złodziejka wspomnień, najrzadsza i najgroźniejsza z magicznych Moriów, została wykorzystana w planach władcy.

Teraz jest jedną z Szeptów, szpiegiem działającym przeciwko koronie. Musi wrócić do pałacu i wykonać tajną misję. Czy zdoła utrzymać tajemnicę, skoro płonie żądzą zemsty?
Od tego zależy jej życie i los Moriów. Zwłaszcza kiedy odkrywa tajemnicę, która może zmienić los królestwa – i zakończyć wojnę, która tak dużo ją kosztowała.

Zła i winna, namiętna i wściekła –  Renata Convida ma bunt w sercu.


"Podpalaczka" to pierwszy tom nowej serii młodzieżowej fantasy, która przenosi nas do świata pełnego intryg, rebelii, tajemnic i magii. Koncept na historię zaintrygował mnie od razu po przeczytaniu opisu, zresztą uwielbiam ten hiszpański klimat, spodziewałam się więc, że będzie to jedna z moich nowych ulubionych książek. Niestety, wykonanie zawiodło mnie pod wieloma względami. Próbowałam się wciągnąć w tę historię przez kilka dni i nie pamiętam kiedy ostatnio tak bardzo męczyłam kilka rozdziałów. Akcja co prawda w końcu nabrała tempa, początek pozostawia jednak wiele do życzenia.

Renata Convida to członkini Moriów - złodziejka wspomnień, która dotknięciem ręki może wyczyścić wszystkie wspomnienia drugiego człowieka. Lata temu została porwana z rąk jej rodziny i zabrana do pałacu króla. To tam zaczęto wykorzystywać jej umiejętności do niecnych czynów. Teraz razem z przyjaciółmi i ukochanym Dezem należy do Szeptów - organizacji działającej przeciwko koronie. Gdy w niebezpieczeństwie znajduje się ktoś, na kim jej zależy, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i powrócić do pałacu, aby odkryć prawdziwe motywy króla i zemścić się na morderczym księciu Castianie. Jej pobyt w tym miejscu nie idzie jednak tak, jak planowała, ponieważ zaczynają powracać wspomnienia z dzieciństwa, które - jak była przekonana - już dawno utraciła. Wspomnienia, które postawią jej życie i wszystko, co dotychczas wiedziała o sobie i swoich wrogach, do góry nogami.

Przede wszystkim moim największym problemem z tą historią jest fakt, że autorka wrzuca czytelnika na głęboką wodę. Zaczynając lekturę tej powieści czułam się tak, jakbym przeskoczyła cały tom, który stworzyłby fundament dla tej historii, nakreślił bohaterów i relację między nimi, i wyjaśnił pewne rzeczy, które zostają na czytelnika zrzucone. Przez to przez dobre sto stron nie potrafiłam się połapać co się dzieje, jakie są motywy bohaterów i kompletnie nie mogłam się wczuć w historię bohaterów i relacje między nimi, szczególnie główny wątek miłosny. Wszystko wypadło płytko, naciąganie, bo autorka pośpieszyła akcję już od pierwszej strony. Nie będę ukrywać, byłam wtedy blisko porzucenia tej historii, bo po prostu do mnie nie przemówiła i mnie męczyła.

Nasza główna bohaterka, Renata, jest tutaj najbarwniejszą i najciekawszą postacią, i to był jeden z powodów dla których postanowiłam, że jednak będę czytać dalej. Za dotknięciem ręki potrafi wymazać człowiekowi wspomnienia, ale jej własne dzieciństwo to dla niej kompletna szarość, pustka. Pamięta tylko czas, gdy porwano ją od rodziców i zaczęto wykorzystywać jako broń na rzecz królestwa. Nie jest to co prawda postać idealna, właściwie przez większość czasu nie zgadzałam się z jej decyzjami, ale podobała mi się jej determinacja, odwaga i niezależność, gdy w grę wchodziły losy osób, na których jej zależało. Chyba największą enigmą i tajemnicą był natomiast książę Castian, postać o złej reputacji, morderca i bezwzględny władca, który niszczy życie Renaty. Chociaż jest to jedynie postać drugoplanowa, jego historia zainteresowała mnie o wiele bardziej niż wszystkich innych bohaterów razem wziętych i mam ogromną nadzieję, że w drugiej części odegra większą rolę.

O ironio, książka wciągnęła mnie w momencie, gdy Renata samotnie postanawia wrócić do pałacu, w którym kiedyś ją przetrzymywano i pomścić swojego ukochanego Deza. Nie mogłyby mnie mniej obchodzić losy jej przyjaciół, co jest przykre, bo naprawdę żałuję, że autorka nie poświęciła większej części historii na rozwinięcie tych relacji i postaci. O wiele większą uwagę poświęca bohaterom, których poznajemy w pałacu wraz z rozwojem fabuły, szczególnie jeśli chodzi o postać Leo, którego absolutnie uwielbiam i księcia Castiana. Nie poczułam też samego wątku miłosnego i nie wierzę, że to napiszę, ale ta historia podobałaby mi się o wiele bardziej gdyby go nie było. Zwłaszcza po końcówce, po której śmiem podejrzewać, że historia skręci w kontrowersyjną stronę.

Dużym plusem jest natomiast sama kreacja świata i systemu Szeptów oraz Moriów. Wątek rebelii co prawda nie jest niczym nowym, a właściwie gatunek fantasy się nim przelewa, autorka ma jednak bardzo przystępny i łatwy w odbiorze styl pisania, który sprawia, że chcemy więcej o działaniu tego świata. Jest mrocznie, tajemniczo i trudno, czyli dokładnie tak, jak lubię. Gdyby nie to, że zawiodła mnie fabuła, bawiłabym się o niebo lepiej.

"Podpalaczka" to historia, która zapowiadała się bardzo dobrze, ale niestety nie do końca trafiła w moje gusta. Podobała mi się kreacja świata wystarczająco, by z zaciekawieniem śledzić jak rozwija się akcja, ale nie na tyle, by chcieć tę serię kontynuować. Może w przyszłości, na razie jednak nie jestem do niej do końca przekonana. To była dobra książka, ale ciężko mi się było w nią wkręcić, szczególnie, że kreacja bohaterów zawiodła i ciekawie zaczęło się robić dopiero w drugiej połowie. Książka ma też swoje dobre strony - są intrygi, złożony i intrygujący świat, zaskakujące zwroty akcji i pod koniec rzeczywiście zaczęło się robić naprawdę ciekawie, gdy na jaw wychodzą pewne sekrety. Jestem pewna, że fanom wolniejszych książek "Podpalaczka" spodoba się o wiele bardziej, decyzję pozostawiam więc wam.


Tytuł: Podpalaczka
Autor: Zoraida Córdova
Tytuł w oryginale: Incendiary
Seria: Hollow Crown. Tom 1
Data premiery: 06.04.2022r.
Wydawnictwo: IUVI
Ocena: 6/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Iuvi.


Czytaj dalej »

niedziela, 22 maja 2022

Joanna Sprenger - Miłość z gwiazd




Czy miłość może czekać na nas… w innej galaktyce?

Ariel Zielińska mieszka wraz z rodzicami w niewielkiej wsi Nadzieja. Spokojne i uporządkowane życie nastolatki kończy się w momencie, gdy jej bliscy ulegają wypadkowi samochodowemu. Szukając pomocy w bazie wojskowej, dziewczyna poznaje Kyriosa Ilionisa, dowódcę tajemniczej placówki. I choć ich pierwsze spotkanie przebiega w nieprzyjemnej, pełnej wrogości atmosferze, już wkrótce drogi tych dwojga ponownie się skrzyżują. I to nie tylko za sprawą gorącego uczucia, jakie niespodziewanie się miedzy nimi pojawi… Ariel nie podejrzewa nawet, że los właśnie otwiera przed nią zupełnie nowy rozdział życia. Życia na innej planecie…


Do debiutów książkowych zawsze podchodzę z pewną dozą ostrożności, ale książka Joanny Sprenger od razu mnie zaciekawiła. Jedną z moich ukochanych serii fantasy jest "Lux" Jennifer L. Armentrout, więc kiedy przeczytałam opis "Miłości z gwiazd" i zobaczyłam przybyszy z innej galaktyki i tajemne organizacje, wiedziałam, że to coś, co muszę przeczytać. Nigdy też nie miałam okazji przeczytać historii fantasy, która przynajmniej częściowo dzieje się w Polsce, było więc to kompletnie nowe doświadczenie. Jednak czy książka spełniła moje oczekiwania? Zdecydowanie podobał mi się pomysł na historię i jej pewne elementy, muszę jednak przyznać, że nie do końca tego się spodziewałam. Obawiam się, że to nie jest historia w moim guście i dlatego nie do końca do mnie przemówiła. Miała jednak swoje plusy i minusy.

Nastoletnia Ariel Zielińska prowadzi spokojne życie na farmie rodzinnej na wschodzie Polski. Kiedy jednak pewnej nocy dochodzi do wypadku samochodowego i jej rodzina zmuszona jest szukać pomocy na kompletnym odludziu, jej życie zmienia się całkowicie. Ariel nieświadomie wchodzi na teren rzekomej bazy wojskowej, gdzie poznaje tajemniczego i odrobinę dziwnego Kyriosa Ilionisa, dowódcę pewnej niecodziennej organizacji. Dziewczyna nie spodziewa się, że to spotkanie to początek kompletnie nowego życia, jakie ją czeka. Chociaż ich pierwsze spotkanie przebiega w dość wrogiej atmosferze, wkrótce Ariel poznaje inną stronę Kyriosa i zaczyna się w nim zakochiwać. Jednakże kim tak naprawdę jest ten tajemniczy dowódca? W co tak naprawdę się wpakowała?

Mam bardzo mieszane uczucia wobec tej książki, które biorą się przede wszystkim z tego, że byłam naprawdę podekscytowana historią o obcych, która na dodatek dzieje się w Polsce. Sama pochodzę z Lubelszczyzny, czytanie więc książki, której akcja obsadzona jest na wsi w tych rejonach było dla mnie surrealistycznym, ale bardzo interesującym doświadczeniem. Autorka miała naprawdę bardzo fajny pomysł na historię i myślę, że jeśli byłby on odrobinę lepiej przemyślany, ta historia spodobałaby mi się jeszcze bardziej. Mamy nutkę tajemniczości, intrygujących bohaterów, interesujące wątki poboczne, ale to, gdzie historia poległa, to brak solidnego fundamentu, który by to wszystko trzymał. Jednocześnie działo się tutaj wiele i nic, bo do samego końca autorka rozwija różne wątki, ale nie nakreśla takiego głównego, który wszystko by trzymał razem i popychał czytelnika do końca. Czytając tę historię miałam wrażenie, że to taki miszmasz wszystkiego, ale fabuła leciała dalej bez żadnego konkretnego celu. Warto jednak przyznać, że styl pisania autorki jest naprawdę wciągający, bo pomimo tego, że książka to cegiełka (ponad 500 stron!), bardzo szybko mi się ją czytało. Nawet nie spodziewałam się, że uda mi się ją tak szybko skończyć, ale płynie się przez nią dynamicznie i jest to tylko i wyłącznie zasługą płynnego i lekkiego pióra autorki.

Nie jestem natomiast fanką romansu w tej książce, bo to zupełnie nie moje klimaty. Relacja Kyriosa i Ariel nie jest typową historią miłosną, ponieważ ogromną rolę odgrywa tutaj przeznaczenie. Kiedy się poznają, wiele rzeczy idzie nie tak, ale dość szybko rozwija się między nimi uczucie. Co więcej, jak się dowiadujemy - ich związek z góry był im pisany. Nie potrafiłam jednak wczuć się w ich historię, zabrakło mi chemii, a że nie jestem fanką insta love, wyznawanie sobie miłości po tak krótkim czasie od spotkania kompletnie na mnie nie zadziałało. Poza tym nie polubiłam się za bardzo z Kyriosem, jego zaborczością i ciągłą zazdrością, bo w mojej głowie od razu zaczął dzwonić alarm. Zaciekawiło mnie natomiast to, co zaczęło się rozwijać pod koniec książki między Ariel, a innym bohaterem, bo myślę, że to może zostać poprowadzone w bardzo fajną stronę w kolejnej części.

Nie do końca tego się spodziewałam, gdy sięgałam po "Miłość z gwiazd", ale myślę, że to też dlatego, że historia nie do końca trafiła w moje gusta. Wiem, że książka wielu osobom się podoba i bardzo mnie to cieszy - uważam, że styl pisania autorki jest naprawdę bardzo przyjemny w odbiorze i ta historia może zostać jeszcze w fajny sposób rozwinięta. Mi zabrakło tutaj spójności i czegoś, co popychałoby akcję do przodu, nie jestem też fanką wątku miłosnego, ale samo przedstawienie świata i osadzenie fabuły w Polsce uważam za plus. Jak na debiut książka wypada nawet dobrze i życzę autorce wielu sukcesów w przyszłości.


JOANNA SPRENGER to absolwentka historii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonatka anglistyki, ukończyła studia podyplomowe Business English w Wyższej Szkole Języków Obcych im. Samuela Bogumiła Lindego. Przez wiele lat realizowała się zawodowo jako kierownik małej firmy logistycznej, a także jako nauczyciel. Podczas kilkuletniej pracy z młodzieżą świat nastolatków stał jej się na tyle bliski, że zdecydowała się napisać dla nich powieść.


Tytuł: Miłość z gwiazd
Autor: Joanna Sprenger
Data premiery: 07.04.2022r.
Liczba stron: 546
Wydawnictwo: Novae Res
Ocena: 5.5/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję autorce :)


Czytaj dalej »

piątek, 20 maja 2022

Josie Williams - Zagubiony



Piętnastoletnia wrażliwa Maggie z trudem odnajduje się w kolejnej rodzinie zastępczej. Została sama na świecie – ojca nigdy nie było, matka zmarła, a ukochana babcia cierpi na demencję. Wizyty u babci w szpitalu i zatapianie się w książkach to teraz cały świat Maggie.

Pewnego dnia zamyślona Maggie o mało nie wpada pod samochód – Ryder ratuje jej życie, a ona zakochuje się w nim bez pamięci. Problemem w tym, że… Ryder nie żyje od pięciu lat. Uwięziony między życiem a śmiercią złamał zasady, byle tylko być jak najbliżej tej, dla której, mimo wszelkich przeciwności losu, kompletnie stracił głowę…

Nic jednak nie może stanąć na drodze miłości, nawet śmierć.


Co się dzieje, gdy umieramy? Czy jest jakieś życie po śmierci? Czy dostajemy jakąś drugą szansę? Ludzie od lat zadają sobie te egzystencjalne pytania i właśnie na ich podstawie Josie Williams opiera swoją debiutancką książkę. Co wielu może zaskoczyć, pod tym literackim pseudonimem kryje się nie kto inny, jak Kirsty Moseley, która wyrobiła już sobie imię na rynku czytelniczym takimi bestsellerami jak "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" czy "Chłopak, który oszalał na moim punkcie". Tym razem jednak czytamy ją w innym wydaniu - trochę bardziej melancholijnym, słodko-gorzkim, dającym do myślenia, - ponieważ ta powieść to paranormalny romans o pierwszej miłości. "Zagubiony" to historia niespotykana, niecodzienna, zdecydowanie inna od wszystkiego, co możemy znaleźć na półkach księgarń, zapadająca w pamięci.

Ryder nie żyje od pięciu lat. Gdy podczas rodzinnej wycieczki doszło do tragicznego wypadku, chłopak utknął między życiem a śmiercią. Niegdyś popularny i uwielbiany przez rówieśników, teraz od lat krąży niewidzialny i samotny, utraciwszy jedyną szansę na przejście na drugą stronę. Jego jedynym światełkiem w tunelu jest Maggie - dziewczyna, którą przypadkowo spotyka w szpitalu, w którym co kilka dni odwiedza swoją chorą babcię. Maggie jest cicha, samotna i ma w sobie coś, co od razu go do niej przyciąga. Jej babcia jest jedyną rodziną, jaka jej została, ale ze względu na swoją chorobę nie może się już nią zajmować, więc jedyne co zna, to przenoszenie się od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Dla Rydera dziewczyna jest tym, za czym tak tęskni - budzi w nim uczucia, których już nie pamięta, sprawia, że pragnie rzeczy, których nie może mieć. Jedyny problem? Nigdy się nie spotkają. Ona żyje, a on tkwi na świecie jako zagubiona dusza. Kiedy jednak pewnego dnia zamyślona Maggie niemalże nie ginie spod kół nadjeżdżającego samochodu, Ryder postanawia nagiąć wszelkie zasady i dokonać niemożliwego. Przejmuje ciało przechodzącego w pobliżu chłopaka z jej szkoły i ją ratuje. Szybko okazuje się jednak, że kiedy już zaznaje tej znajomości tak naprawdę, nie łatwo mu z niej zrezygnować. Jednakże czy można oszukać śmierć? Czy dla nieżyjącego chłopaka i żyjącej dziewczyny jest w ogóle jakakolwiek szansa?

Wiem, co niektórzy z was pewnie sobie teraz myślą: cóż za przedziwny pomysł na książkę. I racja - to jedna z tych historii, do których podchodzi się z otwartym umysłem i świadomością, że tak naprawdę nic z tego nie zdarzyłoby się w rzeczywistości. Kiedy jednak przymkniemy oko na całą tę dziwność i zgrzytające wątki, przed oczami przejawia nam się przepiękna i poruszająca historia, która zmusza do refleksji. Muszę przyznać, że kilkukrotnie łzy stanęły mi w oczach, gdy poznawałam się bliżej z Ryderem i Maggie. Samotność i utratę można odczuwać na tak wiele sposobów, a autorka ukazuje to tutaj tak idealnie. Maggie już w tak młodym wieku nauczyła się co to znaczy być na świecie kompletnie sama. Gdy traci rodziców, a potem babcię, a kolejne rodziny zastępcze wykorzystują ją jako sposób na zarabianie łatwych pieniędzy, zaczyna przywykać do tego, że jest kompletnie samotna. Dlatego kiedy w jej życiu nagle pojawia się ten chłopak, który nie tylko ratuje jej życie, ale z którym może naprawdę porozmawiać, zaczyna się w nim zakochiwać - nawet jeśli nie jest tym, za kogo go ma.

Ryder także dobrze wie, co to znaczy być samotnym. Od pięciu lat nie widział swojej rodziny, mając świadomość tego, że jego śmierć ich zniszczyła. Jego jedyną przyjaciółką jest Jade, kolejna zagubiona, która utknęła między życiem, a śmiercią. Jego decyzja przejęcia ciała innego chłopaka być może i jest dyskusyjna, ale pod wieloma względami zrozumiała. Ta dwójka zagubionych i samotnych osób odnajduje w sobie spokój i zrozumienie, staje się odrobinę mniej samotna w swoim towarzystwie. I chociaż ich historia jest słodko-gorzka i skomplikowana, w czytelniku od razu budzi się empatia do tych bohaterów. Nawet nie wyobrażam sobie jak bolesna musi być świadomość, że kocha się kogoś, z kim nie można się komunikować. Historia Rydera i Maggie rozwaliła mnie na tak wiele sposobów, że nawet pisząc tę recenzję czuję ból w sercu.

Mam tylko jedno zastrzeżenie co do tej książki, a mianowicie jej zakończenie. Nie chcę wchodzić w żadne szczegóły historii Rydera i Maggie, uważam jednak, że cały wątek przejmowania ciała innego chłopaka mógł zostać rozwinięty odrobinę bardziej, szczególnie, że to tak poważna rzecz. Widzimy jak ogromne może mieć konsekwencje i jak czują się bohaterowie, ale zanim wątek zostanie na dobre rozwiązany, książka się kończy. Samo zakończenie było według mnie też odrobinę nagłe i zabrakło mi kilku dodatkowych rozdziałów, ale decyzja autorki, żeby zakończyć tę historię w ten, a nie inny sposób, była satysfakcjonująca (przynajmniej dla mnie). Natomiast bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie to, że problemy etyczne tej historii także ciągle były tutaj poruszane. Decyzje podejmowane przez bohaterów są kwestionowane i komentowane, autorka więc nie pozostawia czytelnika z poczuciem, że to, do czego dopuszczają się bohaterowie, jest w porządku. Konwersacja wokół tych problematycznych aspektów książki pozwoliła mi, jako czytelniczce, spojrzeć na tę historię z otwartym umysłem.

"Zagubiony" to poruszająca młodzieżówka o pierwszej miłości, jakiej jeszcze nigdy nie czytałam. Czytając ją czułam pewien ciężar na sercu, chociaż wciągający i lekki styl pisania autorki sprawił, że przez książkę niemalże przeleciałam. Ryder i Maggie zdecydowanie nie dadzą o sobie szybko zapomnieć. Ich historia to przede wszystkim historia dwójki samotnych, zagubionych osób, którym przyszło zmierzyć się z tak wieloma problemami w tak młodym wieku, ale myślę, że jeśli macie ochotę na coś odrobinę innego, może wam się spodobać. Ja osobiście bardzo chciałabym przeczytać kiedyś również historię Jade, na którą wydarzenia z tej książki z pewnością równie mocno wpłynęły. Tymczasem jeśli lubicie młodzieżówki, polecam wam "Zagubionego"!


JOSIE WILLIAMS to pseudonim doskonale znanej czytelnikom Kirsty Moseley, brytyjskiej autorki powieści młodzieżowych, która zdobyła rzesze fanów w Polsce i na świecie. Swoje pisarskie umiejętności odkryła, gdy przyłączyła się do internetowej społeczności pisarzy-amatorów. Jej samodzielnie wydana książka "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" zdobyła rzesze fanów i wysokie miejsce w rankingu Goodreads’ Choice Awards na najlepszą książkę dla młodzieży 2012 roku. 


Tytuł: Zagubiony
Autor: Josie Williams
Tytuł w oryginale: The Wanderer
Data premiery: 27.04.2022r.
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Ocena: 7/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Harper Collins Polska!







Czytaj dalej »

poniedziałek, 16 maja 2022

Kiera Cass - Rywalki. Opowiadania



Książę i Gwardzista oraz Królowa i Faworytka teraz w jednym tomie.

Książę pokazuje wydarzenia sprzed Eliminacji i pozwala czytelnikowi śledzić młodego władcę od pierwszego dnia ich rozpoczęcia.

W opowiadaniu Gwardzista przekonamy się, jak płynęło życie Aspena w pałacowych komnatach – i ujrzymy prawdę o świecie gwardzistów, której nigdy nie poznała America...

W Królowej możemy śledzić losy przyszłej matki księcia Maxona, Amberly, podczas poprzednich Eliminacji, w których wybrano ją na żonę władcy.

Jedna z 35 kandydatek, Marlee Tames pojawiła się w pałacu, by zdobyć serce księcia Maxona – ale jej własne serce miało inne plany. Faworytka przedstawia sceny ze wspólnego życia Marlee i Cartera, poczynając od pamiętnej nocy, gdy ich sekret wyszedł na jaw, aż po wydarzenia z finału Jedynej.

W książce znalazły się również krótkie opowiadania o przeżyciach w pałacu Celeste oraz pokojówki Ameriki, a także specjalne dodatki – wywiady z autorką, lista klas, drzewa genealogiczne rodów, spis wszystkich kandydatek oraz oficjalne playlisty.


Powracanie do historii z młodości zawsze z jakiegoś powodu napawa mnie strachem. Być może to dlatego, że naturalną częścią naszego życia są zmiany, a mam wrażenie, że jeśli chodzi o mój gust czytelniczy, jest on pod wieloma względami bardzo różny od tego z młodości. Seria "Rywalki" Kiery Cass była jedną z tych serii, na punkcie której oszalałam lata temu, ale do której troszkę obawiałam się powrócić teraz. Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok opowiadań z tego świata, bo zdecydowałam, że fajnym eksperymentem będzie jeszcze raz się w nim zanurzyć. I tak właśnie było - to było niepowtarzalne doświadczenie, które cofnęło mnie do dzieciństwa, do tego znajomego ciepła, które jak się okazało, wcale nie przeminęło. Być może nie jestem już grupą docelową tej historii, ale sentyment pozostanie na zawsze i naprawdę fajnie było jeszcze raz przeczytać o tych bohaterach.

"Rywalki. Opowiadania" to - jak się można domyślić - zbiór opowiadań z dobrze nam wszystkich znanej serii Rywalki. W książce dostajemy jednakże nie tylko krótkie historie, które już się wcześniej pojawiły, jak "Książę i Gwardzista", w których śledzimy losy Maxona sprzed Eliminacji i ich początków, a także zmagania Aspena jako gwardzisty w trakcie Eliminacji i pracy w pałacu, czy "Królowa i Faworytka", w których autorka przedstawia historię początków rodziców Maxona podczas Eliminacji ojca Maxona, a także historię zakazanej miłości Marlee i Cartera, ale też kilka króciutkich historii innych dziewczyn z Eliminacji. W książce fani serii znajdą też wiele interesujących dodatków, jak przedłużony epilog trylogii, w której widzimy Maxona i Americę dwa lata po zakończeniu Eliminacji, a także wywiad z samą autorką, rody genealogiczne bohaterów, playlisty, pełną listę kandydatek, a nawet wyjaśnienie poszczególnych klas.

Nadal pamiętam te czasy wojen między drużyną kibicującą Maxonowi, a tą, która wolała Aspena. Pamiętam jak bardzo przeżywałam kolejne Eliminacje i jak mnie szlag trafiał za każdym razem, kiedy coś szło nie po mojej myśli. Te krótkie opowiadania tym bardziej uświadomiły mi co to była za szalona przygoda, szczególnie, że zaczynamy właśnie od historii Maxona, a potem Aspena. Wiecie co sobie uświadomiłam? Że nadal nie lubię Aspena. Nie przetrwałam przez jego opowiadanie. Co jest przezabawne, bo myślałam, że dorosłej mnie już przeszło, a okazuje się, że moja nienawiść do trójkątów miłosnych ma się bardzo dobrze. Kiera Cass ma tak bardzo przystępny styl pisania, że nawet po latach kompletnie zniknęłam w tym świecie i nie mogłam się oderwać. Jej bohaterowie są tak intrygujący i naprawdę fajnie było zobaczyć poszczególne wydarzenia innymi oczami, niż Ameriki.

Chyba moim ulubionym opowiadaniem z całego tego zbioru jest historia Marlee i Cartera, która lata temu kompletnie rozwaliła mi serce. Każdy kto czytał wie do czego doszło w trylogii, gdy na jaw wyszedł ich zakazany romans, ale bardzo fajnie było przeczytać jak to wszystko wyglądało właśnie oczami samej Marlee, zarówno przed wymierzeniem im kary, jak i po. Muszę przyznać, że to jedna z tych par, o których mogłabym przeczytać całą książkę, bo to historia jednocześnie tragiczna, jak i przepiękna. Może też mało realistyczna i odrobinę przesłodzona, ale ja strasznie ich lubiłam i lubię nadal, więc przez to opowiadanie po prostu przepłynęłam.

Myślę, że ten zbiór opowiadań to będzie idealna pozycja dla fanów serii, zarówno starych, jak i nowych, bo różnorodność historii pozwala poznać bliżej bohaterów, na których może autorka nie skupia się aż tak bardzo w oryginalnej serii. Ja bawiłam się świetnie nawet pomimo tego, że od lektury trylogii minęły już lata. Opowiadania zostały naprawdę ciekawie poprowadzone i rzeczywiście wnoszą coś do historii, nie są tutaj tylko dla samego bycia, więc lektura ich była bardzo przyjemnym doświadczeniem. Jeśli ten świat nie jest wam obcy i macie ochotę na chwilę ponownie wrócić do znanych bohaterów, to bardzo wam polecam ten zbiór!


Kiera Cass (ur. 1981) jest debiutującą amerykańską pisarką, autorką bestselerowych powieści z serii „Selekcja”, które znalazły się na liście bestselerów New York Timesa. Kiera Cass dorastała w Południowej. Ukończyła Radford University, a po ślubie zamieszkała w Christiansburg. Dziś jest nie tylko rozpoznawalną autorką książek, ale także szczęśliwą matką i spełnioną żoną. Ma cudowne dzieci, którymi chwali się na każdym kroku.

W 2012 roku  roku prawa telewizyjne do trylogii “Selekcja” zostały wykupione przez CW Television Network, która wyemitowała dwa filmy pilotażowe, potem zaprzestała dalszej produkcji. W kwietniu 2015 prawa filmowe do trylogii zostały nabyte przez Warner Bros. W 2016 roku Kiera Cass napisała kolejną powieść “Syrena”, która w krótkim czasie zdobyła serca czytelników z całego świata.


Tytuł: Rywalki. Opowiadania
Autor: Kiera Cass
Seria: Rywalki
Tytuł w oryginale: The Selection Stories
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Jaguar
Data premiery: 13.04.2022r.
Ocena: 7/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!



Czytaj dalej »

środa, 11 maja 2022

Kerri Maniscalco - Królestwo Nikczemnych



Emilia i jej siostra Vittoria są streghe - czarownicami ze starego rodu, którego korzenie sięgają samej Bogini Księżyca. Jednak ich codzienne życie częściej kręci się wokół oliwy z oliwek i świeżej bruschetty niż zaklęć. Dziewczyny pomagają babci i rodzicom prowadzić rodzinną restaurację. Ich pochodzenie i magiczny talent może ściągnąć na nie duże niebezpieczeństwo - niejedna streghe zginęła na stosie, skazana na śmierć z powodu ignorancji i strachu swoich sąsiadów. Zresztą osiemnastoletnie dziewczyny są dużo bardziej zainteresowane chłopakami i wiadomościami z miasta niż starymi legendami opowiadanymi przez babcię.

Równocześnie na wyspie grasuje morderca - znaleziono już dwie rozszarpane młode dziewczyny, również streghe. Czy to kolejne ofiary lęku śmiertelników przed czarownicami? A może nonna miała rację i siedmiu Książąt Piekieł wróciło na Ziemię odzyskać tajemniczy dług krwi? Życie Emilii rozpadnie się na kawałki, gdy trzecią ofiarą okaże się być jej siostra Vittoria.

Gdy jeden z Książąt, zwany Panem Gniewu, zgodzi się pomóc Emilii znaleźć zabójcę, jej wszystkie dotychczasowe przekonania o naturze dobra i zła zostaną poddane próbie. Piękny demon ma własne powody by chcieć odnaleźć grasującego w Palermo mordercę. Szuka też żony dla swojego brata, Pana Pychy. Przymierze demona z wiedźmą skończy się jednak czymś więcej, niż tylko praktycznym sojuszem…


O żadnej książce nie słyszałam tyle dobrego w ostatnich tygodniach, ile o "Królestwie Nikczemnych". A jako że sama uwielbiam takie klimaty, oczywiście musiałam ją przeczytać i sprawdzić czy rzeczywiście jest warta takiego rozgłosu. Od razu wiedziałam, że fabuła to coś, co z pewnością do mnie przemówi - wiedźmy, łowcy wiedźm, demony zwani nikczemnymi - wszystko to zapowiadało się naprawdę dobrze. Moje oczekiwania były jednak tak wysokie, że niestety skończyłam czytać tę książkę odrobinę rozczarowana, bo wyobrażałam sobie coś innego. Oczywiście nie jest to zła historia, ja zresztą z pewnością będę chciała trylogię kontynuować. Jej wykonanie jednak pozostawia wiele do życzenia i bardzo mocno było czuć, że to taka wprowadzająca część, bo niewiele się w niej działo.

Emilia i Vittoria to siostry bliźniaczki, które są czarownicami i żyją w ukryciu wśród ludzi. Każda szansa, że zostaną rozpoznane, może skończyć się dla nich i ich rodziny stosem. Od lat ich babcia wpajała im historie o niebezpieczeństwach ze strony demonów i Książąt Piekieł, dziewczyny musiały być więc zawsze bardzo ostrożne, zwłaszcza w obliczu ostatnich morderstw wiedźm z innych rodów. Kiedy jednak pewnej nocy Emilia odnajduje ciało własnej siostry i stojącego nad nim demona, jej życie zmienia się bezpowrotnie. Poprzysięga sobie, że dojdzie do sedna sprawy kto zamordował Vittorię i pomści winnego, nawet jeśli miałoby to oznaczać posłużenie się czarną magią, która została zakazana. Kolejne poszlaki prowadzą ją jednak tylko do tego, że siostra skrywała przed nią wiele rzeczy. W celu odnalezienia odpowiedzi na pytania Emilia przywołuje Pana Gniewu - jednego z niebezpiecznych Książąt Piekieł, który staje się jej środkiem do celu i niespodziewanym pomocnikiem. Jednakże chociaż Pan Gniewu utrzymuje, że także pragnie rozwiązać zagadkę tajemniczych morderstw, Emilia przeczuwa, że demon coś przed nią ukrywa. Gdzie tak naprawdę leży prawda? Komu można zaufać?

Muszę przyznać, że na początku miałam z tą książką niemały problem. Właściwie to przez jakąś 1/3 książki kompletnie nie mogłam się wciągnąć, przytłoczona ciągłymi opisami jedzenia i takim krążeniem wokół tematu, przez co pierwsze kilka rozdziałów czytałam przez kilka dni. W momencie kiedy pojawia się Pan Gniewu fabuła zaczyna nabierać tempa, ale nadal przez niemalże całą część miałam wrażenie, że ten tom to takie niepotrzebnie rozciągnięte w czasie wprowadzenie w ten świat i to jeszcze w niezbyt intrygujący sposób. Autorka ma zwyczaj pozostawiania czytelnika z wieloma pytaniami i sekretami, ale mało kiedy coś wyjawia, czy tłumaczy. Właśnie przez to trudno mi było nie stracić zainteresowania, bo lubię kiedy jest tajemniczo, ale dla równowagi potrzebuję też zwrotów akcji i odpowiedzi na pytania. Poza tym mam wrażenie, że całe budowanie świata wypadło dość słabo - autorka nigdy nie sprecyzowała kiedy dzieje się akcja, jak wygląda świat, kim są i do czego są zdolni Książęta Piekieł (bo pojawiali się i znikali szybciej, niż zdążyłam sobie uświadomić, że to oni) i więcej było opisów jedzenia, niż rozwoju fabuły.

To samo tyczy się stworzonych przez nią bohaterów. Emilia, nasza osiemnastoletnia bohaterka, która w wolnej chwili pracuje w rodzinnej restauracji, tak naprawdę wypada dość nudnawo. Wiemy o niej tyle, co nic, poza tym, że pragnie pomścić swoją siostrę i w tym celu traci nagle zdolność logicznego myślenia, ponieważ robi wszystko pod wpływem chwili, nie zważając na to, że stawia tym samym w niebezpieczeństwie swoich bliskich. Sytuacja wygląda o wiele lepiej jeśli chodzi o Pana Gniewu, bo to jego postać intrygowała mnie najbardziej, ale nadal mam wrażenie, że autorka nie wykorzystała w pełni jego potencjału. Aż żałuję, że Maniscalco nie postanowiła wprowadzić podwójnej narracji, bo czasami wręcz brakowało mi możliwości zajrzenia w jego myśli, żeby w pełni zrozumieć o co mu chodzi. Spodziewałam się też między nimi wybuchowego romansu enemies to lovers, ale tego też za bardzo nie było. Co nie jest koniecznie wadą, bo jestem pewna, że ich wątek zostanie rozwinięty w kolejnych częściach, ale po opisie spodziewałam się, że ich współpraca będzie ważniejszą częścią historii, a tak naprawdę nie była.

Bardzo podobał mi się zamysł, do wykonania bym się przyczepiła. Mimo wszystko serii nie skreślam, bo gdy już książkę przepołowiłam, to się wciągnęłam i jestem pewna, że kolejne części będą o wiele bardziej ekscytujące. Tak jak pisałam, całą tę część czytało mi się jako takie przydługawe wprowadzenie do historii, gdzie niewiele się dzieje. Było przyjemnie, ale bez szału. Zakończenie jednak zostawia czytelnika w takim momencie, że na pewno niejedna osoba będzie chciała serię kontynuować, ja oczywiście też. Mam tylko nadzieję, że tym razem autorka skupi się bardziej na rozwoju akcji i relacji między swoimi bohaterami. Książkę polecam jeśli lubicie takie niewymagające, szybkie fantasy, jednakże moim zdaniem historia sama w sobie, przynajmniej jeśli chodzi o ten tom, pozostawia wiele do życzenia. Być może gdyby nie to, że miałam ogromne oczekiwania kiedy ją zaczynałam, podobałaby mi się bardziej? Czekam na drugi tom z nadzieją na więcej!


Kerri Maniscalco jest amerykańską autorką książek dla młodzieży, w tym bestsellerowej serii Stalking Jack The Ripper.

Kerri dorastała w nawiedzonym domu w okolicy Nowego Jorku, gdzie zaczęła się jej fascynacja gotyckimi sceneriami. Studiowała sztukę, która interesowała ją już od najmłodszych lat.

W wolnym czasie czyta wszystko, co tylko wpadnie jej w ręce. Poza tym gotuje wszelkiego rodzaju potrawy z rodziną i przyjaciółmi. W dodatku pije zdecydowanie za dużo herbaty, omawiając z kotami niuanse życia.


Tytuł: Królestwo Nikczemnych
Autor: Kerri Maniscalco
Tytuł w oryginale: Kingdom of the Wicked
Seria: Królestwo Nikczemnych. Tom 1
Data premiery: 13.04.2022r.
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: You&YA Books
Ocena: 6.5/10





Czytaj dalej »

niedziela, 8 maja 2022

Tirzah Price - Duma i Podejrzenie



Jest prawdą powszechnie znaną, że jeśli pan Bingley zostaje oskarżony o morderstwo, Lizzie Bennet i pan Darcy nie spoczną, póki nie znajdą prawdziwego winnego tej zbrodni. Czy wyniknie z tego coś więcej niż sojusz dwójki ambitnych rywali?

Energiczna i inteligentna Lizzie Bennet, córka właściciela kancelarii Longbourn i Synowie, dowiaduje się o skandalicznym morderstwie w wyższych sferach. Postanawia nie przegapić okazji i udowodnić, że w świecie zdominowanym przez napuszonych mężczyzn, kobieta także może coś znaczyć. Decyduje więc, że rozwiąże tę sprawę i przywróci sprawiedliwość.

Tyle że oskarżony o zbrodnię – pan Bingley – ma już prawnika: Fitzwilliama Darcy'ego, wyniosłego młodego spadkobiercę prestiżowej kancelarii Pemberley i Wspólnicy. Lizzie jest zdeterminowana rozwiązać sprawę morderstwa, zanim zrobi to Darcy. (A fakt, że Darcy jest upartym snobem, nie ma z tym oczywiście NIC wspólnego). Jednak niebezpieczny morderca wciąż jest na wolności, więc gdy sprawa się komplikuje, Lizzie i Darcy będą musieli zacząć współpracować, by nie stać się kolejnymi ofiarami.


A gdyby tak wziąć fabułę "Dumy i Uprzedzenia" i zrobić z niej... kryminał? Tirzah Price to autorka mi dotąd nieznana, ale jak tylko przeczytałam opis "Dumy i Podejrzenia" wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Jako wielbicielka twórczości Jane Austen czułam, że to mój obowiązek, zresztą kto nie lubi dobrego retellingu jednej z najsłynniejszych historii miłosnych z intrygującym twistem, jakim jest morderstwo? Podeszłam do tej historii z ogromnymi oczekiwaniami, że czeka mnie fascynująca fabuła i świetny romans. Okazało się jednak, że moja wyobraźnia i wykonanie niestety znacząco się różniły, a książka pod pewnymi względami mnie zawiodła. Miała też swoje plusy, ale spodziewałam się czegoś odrobinę innego.

Dla Elizabeth Bennett ograniczenia rzucane na kobiety w społeczeństwie nie mają sensu. W firmie ojca pełni mało ważną rolę, chociaż niejednokrotnie udowodniła, że jest na tyle kompetentna, by objąć posadę prawdziwej prawniczki. Nie podoba jej się to, że kobietom nie wolno walczyć o sprawiedliwość na sali sądowej. A już szczególnie frustruje ją fakt, że większość zasługi za jej ciężką pracę przypada mężczyznom. Kiedy więc dostaje szansę wykazania się przed swoim ojcem w sprawie o morderstwo, w którą wplątany zostaje szanowny członek socjety, Pan Bingley, postanawia dać z siebie wszystko. Nie spodziewa się jednak, że przyjdzie jej walczyć z irytującym Panem Darcym, który jest przyjacielem jej nowego klienta i jego oficjalnym prawnikiem, który przybiera kompletnie inny kierunek obrony. Lizzie jednak się nie poddaje - głęboko wierzy, że najważniejsze jest odnalezienie prawdziwego mordercy, aby zapewnić Panu Bingley'owi wolność. Wkrótce okazuje się jednak, że praca nad prawdziwą sprawą morderstwa jest o wiele bardziej skomplikowana i niebezpieczna, niż mogła się spodziewać. I że być może nie obędzie się bez pomocy jej największego wroga, który uważa ją za niekompetentną przybłędę... Pana Darcy'ego.

Mam tak bardzo mieszane uczucia odnośnie tej historii, że sama nie wiem od czego zacząć. Przede wszystkim nie do końca potrafię zrozumieć dlaczego jest to retelling "Dumy i Uprzedzenia", bo poza imionami bohaterów i pewnymi relacjami nijak się ta historia z powieścią Austen łączyła. Chociaż fabuła została osadzona w tym samym okresie historycznym, autorka postanowiła wprowadzić tak wiele zmian społecznych, że nawet nie czytało się jej jak retelling tej słynnej powieści. Fakty się historycznie nie zgadzały, niektóre rzeczy nie mogłyby mieć miejsca i nawet jeśli autorka tłumaczy, że zrobiła to umyślnie, nie miało to najmniejszego sensu. Co więcej, zmienione zostały wszystkie najważniejsze wątki, a już szczególnie historia Lizzie i Pana Darcy'ego, do czego przejdę za chwilę. Pojawił się więc ogromny problem, bo spodziewałam się, że autorka pobawi się fabułą "Dumy i Uprzedzenia", a tak naprawdę całkowicie wszystko zmieniła, jedynie nadając swoim bohaterom słynne imiona.

Zacznijmy od tego, że żaden z bohaterów nie miał nic wspólnego z bohaterami stworzonymi przez Austen. Lizzie, znana ze swojej niezależności, została zmieniona w naiwną, w gorącej wodzie kąpaną i nierozważną bohaterkę, która pomimo tego, że pragnie zostać adwokatką w firmie swojego ojca i ma być rzekomo inteligentna i sprytna, ciągle pakowała się w beznadziejne sytuacje. I wszystko ze swojej własnej winy i nieostrożności. Pan Darcy mógł natomiast równie dobrze nie istnieć, bo chociaż spodziewałam się po opisie, że fabuła skupi się na ich współpracy w rozwiązaniu zagadki morderstwa, w które wplątany został Pan Bingley, oraz ich uprzedzeniach - w końcu mamy tutaj dwóch rywali z dwóch różnych firm - ta dwójka rozmawiała ze sobą może kilka razy. To chyba było moim największym rozczarowaniem, bo w końcu zagmatwana historia miłosna Elizabeth i Pana Darcy'ego to najważniejsza część powieści Austen, gdzie się więc ona w tej historii podziała? Między bohaterami nie było żadnej chemii, do końca nie wiedziałam, czy mam oczekiwać jakiegoś romansu, czy nie i w sumie to poczułam się trochę oszukana. Pan Darcy i Elizabeth byli kompletnie innymi postaciami.

Pomijając te niedoskonałości, jak wspomniałam, książka miała też swoje dobre strony. Wbrew pozorom styl pisania autorki jest naprawdę przystępny, a gdyby nie to, że piszę to jako ogromna wielbicielka Austen i romansoholiczka, myślę, że książkę odebrałabym o wiele lepiej. Przede wszystkim ogromne wrażenie zrobił na mnie sam wątek morderstwa, który został poprowadzony intrygująco i ciekawie, a ja aż do końca wahałam się między kilkoma podejrzanymi. Nie była to może największa tajemnica do odkrycia i od samego początku miałam swoje podejrzenia kto za wszystkim stoi, ale podążanie kolejnymi poszlakami było bardzo fajne i ekscytujące. Jeśli by nie patrzeć na tę historię oczami powieści Austen, jest to naprawdę przystępna historia z dreszczykiem kryminału.

Poza tym podobało mi się to, że jest to przede wszystkim feministyczna historia o kobiecie, która pragnie udowodnić innym, że jest równie dobra - a nawet lepsza - niż mężczyźni. I że jej płeć wcale nie musi od razu oznaczać słabości i niekompetencji, bo świetnie potrafi sobie poradzić w różnych sytuacjach. Lizzie może i mnie czasami irytowała swoim zachowaniem, ale doceniam i szanuję jej pragnienie bycia kimś więcej, szczególnie w miejscu zdominowanym przez mężczyzn, którzy tylko czekają, aby przygarnąć sobie jej zasługi.

"Duma i Podejrzenie" to była szybka i przyjemna historia, ale raczej nie taka, o której będę długo myśleć i do której chciałabym w przyszłości wrócić. Autorka pisze w bardzo lekki i intrygujący sposób, więc przez historię niemalże przeleciałam, ale pojawiło się zbyt wiele niedoskonałości, żeby mi się całkowicie spodobała. Szczególnie zabrakło mi rozwoju wątku między Lizzie i Panem Darcym, więc jeśli bierzecie się za tę książkę w oczekiwaniu retellingu tej słynnej historii miłosnej, możecie się zawieść. Nie jestem też fanką tego, że autorka postanowiła osadzić historię w tym samym okresie historycznym, w którym dzieje się powieść Austen, ale wprowadziła tyle nierealnych zmian, bo ostatecznie klimat tej książki był dezorientujący. Myślę, że to może być dobra pozycja na wieczór, ot przyjemna historia z ciekawym wątkiem kryminalnym w tle, ale nic wyszukanego.


Tirzah Price jest autorką serii Jane Austen Murder Mysteries. Dorastała na farmie w Michigan, gdzie czytała każdą książkę, która wpadła jej w ręce. Nigdy nie wyrosła ze swojej miłości do literatury YA. Jest absolwentką kierunku kreatywne pisanie dla dzieci i młodzieży w Vermont College of Fine Arts, była księgarzem i bibliotekarzem. Obecnie jest redaktorką w serwisie Book Riot. Kiedy nie pisze, nie czyta ani nie myśli o książkach dla młodzieży, dzieli swój czas między eksperymentowanie w kuchni i robienie na drutach skarpetek pomagających przetrwać srogie zimy w stanie Michigan.


Tytuł: Duma i Podejrzenie
Autor: Tirzah Price
Tytuł w oryginale: Pride and Premeditation
Seria: Jane Austen Murder Mystery. Tom 1
Data premiery: 23.03.2022r.
Liczba stron: 381
Wydawnictwo: Słowne
Ocena: 6/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Słowne!





Czytaj dalej »

czwartek, 5 maja 2022

Corinne Michaels - Powróćmy do siebie



Czy każdy zasługuje na drugą szansę?

Jessica Walker opuściła rodzinne Willow Creek, kiedy miała dziewiętnaście lat. Była młoda, głupia i przerażona perspektywą utknięcia na zawsze w tym prowincjonalnym miasteczku. Decyzja o wyjeździe kosztowała ją utratę ukochanego Graysona Parkersona.

Czternaście lat później po koszmarnej katastrofie lotniczej Jessica wraca do domu, by odzyskać zdrowie i na nowo ułożyć sobie życie. Powrót do miejsca, z którym łączy ją tak wiele wspomnień, okazuje się bolesny. To w Willow Creek poznała swoją pierwszą miłość i tu planowała z ukochanym wspólną przyszłość. W tamtej szczęśliwej wizji nie było jednak ani przeżywającej rozstanie Jessiki, ani Graya jako samotnego ojca po przejściach wychowującego cudowną córeczkę.

Wspólna praca w rodzinnym hotelu Parkersonów staje się szansą na odnowienie związku. Wystarczy jedno spojrzenie w niebieskie oczy Graya, by Jess nie mogła pozbyć się wrażenia, że nigdy od niego nie odeszła. Wystarczy pocałunek, a jej świat staje na głowie. Po jednej wspólnej nocy zrozumie, że jej miejsce jest w ramionach tego mężczyzny.

Tylko jak ma przekonać Graysona, aby dał szansę swojej pierwszej miłości?


"Powróćmy do siebie" to nowa książka uwielbianej przez czytelniczki Corinne Michaels, która zapoczątkowuje jej najnowszą serię "Willow Creek Valley". Klimat tej histori z pewnością spodoba się fanom jej serii o braciach Arrowood, bo po raz kolejny skupiamy się na rodzeństwie i ich życiu w małym miasteczku, a na dodatek autorce w bardzo fajny sposób udało się połączyć te dwie serie, więc z pewnością czytelników czeka wiele przyjemnych niespodzianek. Z jakiegoś powodu ja do tej książki podeszłam z pewną rezerwą. Wiedziałam, że mi się spodoba, ale po opisie nie spodziewałam się niczego odkrywczego, bo bardzo przypominała mi inne książki autorki. Okazało się jednak, że to była naprawdę przyjemna i nieskomplikowana lektura, która z łatwością wpadła na moją listę jednych z lepszych książek Corinne.

Jeśli znacie serię o Arrowoodach, a szczególnie "Zostań dla mnie", prawdopodobnie kojarzycie postać Jessiki Walker, która uczestniczyła razem z Jacobem w katastrofie lotniczej jako stewardessa. "Powróćmy do siebie" zaczyna się kilka tygodni po tym traumatycznym wydarzeniu, a Jessica zmuszona jest wrócić do swojego rodzinnego miasta, z którego uciekła lata temu, gdzie powoli wraca do zdrowia. Ciągle nawiedzają ją koszmary przypominające jej, że ledwo uszła z życiem, chodzi więc na terapię, aby poradzić sobie z tą traumą. Powrót do Willow Creek wiąże się jednak z jeszcze jednym wyzwaniem - to w tym mieście mieszka jej pierwsza wielka miłość, Grayson Parkerson, któremu za młodu złamała serce. Teraz jest samotnym ojcem przecudownej córeczki i jak się okazuje podczas ich ponownego spotkania po latach, nadal wyzwala w niej równie silne uczucia, jak kiedyś. Tylko czy ich młodzieńcza miłość ma szansę przetrwać po tylu latach? Czy dla Jessiki i Graysona jest jeszcze jakaś szansa?

Jeśli lubicie romanse w małomiasteczkowym klimacie, z wątkiem drugiej szansy i z samotnym ojcem w roli głównej, z pewnością pokochacie tę historię. Uwielbiam w niej to, że czytanie jej było jak otulenie się cieplutkim kocem w chłodną, zimową noc - to była historia pełna ciepła, melancholii, przyjaźni i miłości. Obawiałam się mocno, że wątek między Jessiką, a Graysonem zostanie niepotrzebnie przeciągnięty, pełen urazy z przeszłości i dramatów, a okazało się, że czekało mnie ogromne zaskoczenie. Może i nie zabrakło pewnych nieporozumień i oczywiście nie wszystko się od razu pięknie ułożyło, bo pewne rany potrzebują czasu, aby się zagoić (i nie mówię tutaj tylko o ich związku), ale ich historia była powiewem świeżego powietrza, bo nawet pomimo tego, że nie widzieli się od ponad 14 lat i oboje ruszyli dalej ze swoim życiem, ich miłość była przepiękna, silna i wytrwała nawet pomimo upływu czasu.

Jessica i Grayson pochodzą z kompletnie innych światów - ona z biednej rodziny, a on z bogatej. W wieku nastoletnim łączyła ich ogromna miłość, byli dla siebie domem, kiedy wszystko inne ich przytłaczało i nie widzieli przyszłości bez tej drugiej osoby u boku. Niestety brak aprobaty ze strony rodziny Graya i ciągłe nieprzyjemne komentarze jego matki zmusiły Jessicę do podjęcia decyzji, której żałowała całe swoje życie - pozwoliła mu odejść, aby nie musiał wybierać między nią, a swoją rodziną. Żadne z nich jednak nigdy nie przebolało tego rozstania, o czym przekonujemy się lata później. Tak bardzo podobało mi się to, że autorka nie próbowała kreować między nimi niepotrzebnej nienawiści tylko dlatego, że w przeszłości im nie wyszło. Mamy tym samym szansę obserwować ich drogę do ponownego budowania tej relacji, tym razem stabilniejszej, dojrzalszej i szczerej. Bohaterowie ze sobą rozmawiają, komunikują swoje obawy i w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że romanse tak mnie wytrenowały, by oczekiwać najgorszych reakcji, że gdy zdałam sobie sprawę jak zdrowa jest miłość między tą dwójką, nie mogłam wyjść z szoku.

Pokochałam historię Graysona i Jessiki, bo była jednocześnie piękna, ciepła i słodka, ale autorka poruszyła też wiele ważnych tematów. Obserwujemy drogę bohaterki powrotu do zdrowia, fizycznego, ale szczególnie psychicznego, a także zdajemy sobie sprawę z tego, jak ogromny wpływ na Graysona miała utrata jedynej osoby, którą kiedykolwiek kochał. Chociaż ich spotkanie po latach nie jest proste, od razu widać, że ta dwójka jest sobie pisana, a ich więź nierozerwalna. Z uśmiechem na twarzy śledziłam ich podróż do ponownego zakochania, a w połączeniu z przeuroczą córeczką Graya, Amelią, moje serce puchło z miłości. Znalazłam jednak pewne niedociągnięcia w fabule, szczególnie jeśli chodzi o wątek matki Amelii i jej związek z Grayem. Nie przeszkadza to ani trochę w lekturze, ale trochę jestem zaskoczona, że nikt tego nie wyłapał podczas edycji. To jednakże moja jedyna krytyka wobec tej książki.

"Powróćmy do siebie" to naprawdę obiecujący początek nowej serii. Aż przykro patrzeć, że premiera tej książki przeszła u nas bez echa, bo na razie seria zapowiada się rewelacyjnie. Już się nie mogę doczekać książek reszty rodzeństwa Graysona, szczególnie, że autorka daje nam pewien wgląd w kolejne pary już w tej części. Tymczasem ja bardzo polecam wam zapoznać się z historią Graya i Jessiki, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście - pełna jest ciepła, radości i miłości, ale także typowych dla Corinne emocji, które gwarantują niezapomnianą lekturę.


CORINNE MICHAELS to amerykańska autorka poczytnych romansów, która niedawno wkroczyła na polski rynek i od razu znalazła się również w polskiej czołówce najbardziej lubianych i popularnych autorów tego gatunku. Wiele z jej pobudzających zmysły i kradnących całą uwagę czytelników powieści znalazło się na listach bestsellerów takich czasopism jak „New York Times”, „Wall Street Journal” oraz „USA Today”. Corinne Michaels dorastała w New Jersey, na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Miłością do literatury romantycznej zapałała już jako trzynastolatka, kiedy zamiast oglądać telewizję zaczęła zaczytywać się w książkach Daniel Steele i Nory Roberts – autorka do dzisiaj pamięta, jak przeżywała z bohaterami tych książek zakręty życiowe, problemy, dylematy, tragedie i miłości. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczęła podczas wielomiesięcznej rozłąki ze swoim mężem, oficerem marynarki wojennej. Corinne Michaels przez dłuższy czas zabijała swoją samotność, czytając mnóstwo książek, aż w końcu sama usiadła przed klawiaturą i napisała pierwsze słowa swojej własnej powieści.


Tytuł: Powróćmy do siebie
Autor: Corinne Michaels
Data premiery: 16 marca 2022
Wydawnictwo: Muza
Seria: Willow Creek Valley. Tom 1
Liczba stron: 352
Ocena: 8/10






Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia