środa, 14 kwietnia 2021

Anna Olszewska - Dziewczyna z Fotografii | Recenzja patronacka



Czy jedno zdjęcie może zmienić wszystko?

Natasza była świetnie zapowiadającą się baletnicą, kiedy zdarzył się wypadek. Okaleczona fizycznie i psychicznie musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Luka jeszcze rok wcześniej miał wszystko – asystował w pracowni cenionego paryskiego fotografa i był zakochany w dziewczynie, która nie widziała poza nim świata. Jeden wieczór sprawił, że stracił i pracę, i miłość. Kiedy Natasza wsiada do samolotu lecącego do Paryża, ścieżki tych dwojga przecinają się po raz pierwszy. Wszystko wskazuje na to, że to jedynie przelotna znajomość, ale los chce inaczej. W paryskim mieszkaniu Natasza znajduje list stanowiący zaproszenie do gry, w którą grała z rodzicami w każde urodziny. Natasza podejmuje wyzwanie i przemierza miasto w poszukiwaniu kolejnych wskazówek. W jednym z miejsc, w którym rodzice pozostawili kolejną kopertę, Natasza ponownie spotyka Lukę.

Czy poszukujący idealnej modelki Luka będzie potrafił dostrzec w niej to, co kryje się pod bliznami? Czy Natasza będzie potrafiła się otworzyć?

Nie jest to żaden sekret, że ja i polska literatura kobieca nie idziemy w parze. Naprawdę rzadko zdarza mi się przeczytać coś napisanego przez polskich autorów, bo zazwyczaj kończy się to rozczarowaniem. Dlatego kiedy wydawnictwo zgłosiło się do mnie z propozycją objęcia patronatem książki polskiej autorki, byłam sceptycznie nastawiona. Ale dałam jej szansę i Anna Olszewska zaskoczyła mnie naprawdę bardzo pozytywnie. "Dziewczyna z Fotografii" to przykład na to jak powinno się pisać dobry, wciągający romans. Na plus jest dodatkowo to, że cała akcja książki osadzona jest w przepięknym Paryżu, który osobiście uwielbiam. Nie chciałam świecić nazwiskiem przy czymś, co mi się nie podoba, dlatego z przyjemnością mogę napisać, że czytanie tej książki było czystą przyjemnością i jak tylko zaczęłam, tak nie mogłam się oderwać.

Natasza była baletnicą ze świetlaną przyszłością, dopóki jeden wypadek wszystkiego nie zaprzepaścił. Teraz wszyscy wokół patrzą na nią z politowaniem, wiedząc, że jej kariera dobiegła końca. Kobieta zmaga się z odnalezieniem się w tej nowej rzeczywistości i z pogodzeniem się, że jej marzenia o byciu primabaleriną legły w gruzach. Gdy wsiada w samolot lecący do Paryża, podejmuje pierwszy krok, aby poukładać swoje życie. Musi pozamykać sprawy związane z przeszłością w tym miejscu i sprzedać mieszkanie jej zmarłych rodziców. W samolocie spotyka jednak Lukę - przystojnego fotografa, który tak jak ona, robi wszystko, aby pozbierać się do kupy. Jeszcze rok temu jego życie było idealne - miał dziewczynę, pracę, dom i szczęście. W jedną noc stracił wszystko. Spotkanie tej dwójki zagubionych dusz może zdawać się być tylko przypadkiem, ale kiedy wpadają na siebie ponownie w studiu cenionego paryskiego fotografa, gdzie Luka pracuje, nie mogą już zaprzeczać, że coś ciągle ich pcha w swoją stronę. Obydwoje pragną jednego - ruszyć do przodu i wreszcie odnaleźć spokój. Ale czy uda im się tego dokonać, czy ich blizny są zbyt głębokie, aby na nowo się przed kimś otworzyć?

Historia, jaką przedstawia autorka w tej książce, wciągnęła mnie bez reszty niemalże od samego początku. Coś takiego było w tych poranionych przez życie bohaterach, że od razu poczułam z nimi więź. Nasza główna bohaterka, Natasza, leci do Paryża, aby uporządkować tam swoje dawne życie. Jej babka chce sprzedać mieszkanie jej rodziców, którzy zmarli tragicznie rok temu, gdzie spędziła pierwsze lata swojego życia. Niełatwo jest jej się z nim jednak pożegnać, bo każdy kąt przypomina jej tylko o tym, co utraciła. Gdy odkrywa wskazówki do gry, w którą kiedyś grała z rodzicami, postanawia po raz ostatni wziąć w niej udział. I tak zaczyna się wędrówka po całym Paryżu w poszukiwaniu kolejnych zagadek, a jej towarzyszem wkrótce staje się Luka, tajemniczy mężczyzna z samolotu, który staje się jej nowym przyjacielem.

Bardzo podobało mi się to odkrywanie z nimi kolejnych tajemnic, a już zwłaszcza historii Luki, która bardzo długo owita była pewną tajemnicą. I cieszę się, że akcja dzieje się we Francji, a nie w Polsce, bo myślę, że wtedy nie byłoby już tak klimatycznie i magicznie - chociaż to oczywiście osobiste preferencje. Ta dwójka od początku czuje do siebie przyciąganie, Natasza jednak nie chce angażować się w żaden związek i nie lubi zbliżać się do nowych ludzi po swoim wypadku, a Luka boi się zrobić krok w jej stronę, w obawie, że mógłby ją wystraszyć na dobre, zanim coś między nimi by się wydarzyło. Wypadek przekreślił nie tylko jej szanse na bycie baleriną, ale naznaczył ją wiecznymi bliznami, których nie potrafi zaakceptować. To Luka jest osobą, która zaczyna jej pokazywać, że blizny też mogą być czymś pięknym, a ona wcale nie jest szpetna i wybrakowana. To, w jaki sposób ją opisywał i jak na nią patrzył, wywoływało stado motyli w moim brzuchu. Uwielbiam jego postać, był jednocześnie skryty i tajemniczy, a przy tym troskliwy, piękny, mający serce na dłoni - czasami także dla osób, które na niego nie zasługiwały.

Uczucie między Luką, a Nataszą rozwijało się powoli, stopniowo. I cieszę się z tego, że autorka nie pospieszała niczego na siłę, bo dzięki temu ich relacja wypadła bardzo naturalnie i realistycznie. Chociaż muszę przyznać, czasami irytowało mnie to, że przemilczeli tak wiele spraw i ze sobą nie rozmawiali. Wszystko to jednak nie ma większego znaczenia, bo naprawdę bardzo pokochałam tę dwójkę i kibicowałam im do samego końca. To nie jest kolejna błaha historia, tutaj wszystko ma głębsze znaczenie, rozmowy bohaterów są prawdziwe, bez zbędnej ckliwości. Zresztą, to nie tylko historia miłosna, ale przede wszystkim historia o walce o siebie i własne marzenia, nawet jeśli życie rzuca nam kłody pod nogi i zmuszeni jesteśmy obrać inny kierunek, niż sobie początkowo zaplanowaliśmy. Zarówno Natasza, jak i Luka wiele muszą przejść, aby zaakceptować to, że pewnych błędów nie da się naprawić, a demony, które ich ścigają, nie muszą mieć nad nimi kontroli. Dodatkowo poruszając pewne poważne wątki autorka zmusza czytelnika do refleksji, przez co nie da się przejść obok tej historii obojętnie.

"Dziewczyna z Fotografii" to świetna, wciągająca historia. Nigdy dotąd nie miałam okazji czytać niczego spod pióra autorki, ale bardzo polubiłam się z jej stylem pisania i teraz wiem, że z chęcią przeczytałabym więcej. Anna Olszewska dobrze wie, jak pisać, aby wciągnąć czytelnika w świat, który kreuje i poruszyć przeróżne emocje. Natasza i Luka skradli moje serce, a w połączeniu z przepięknym Paryżem i rewelacyjnymi opisami baletu, lektura tej książki to była czysta przyjemność. Wręcz czułam się tak, jakbym sama kroczyła ulicami Paryża, gdzieś obok naszych głównych bohaterów. Polecam serdecznie! W ramach tego, że miałam okazję objąć tę książkę patronatem, na moim bookstagramie macie szansę zgarnąć jeden z TRZECH egzemplarzy, więc koniecznie wchodźcie! :)

ANNA OLSZEWSKA - z wykształcenia prawniczka, z zamiłowania pisarka. Zadebiutowała w 2017 roku powieścią Moja irlandzka piosenka i zachęcona jej ciepłym przyjęciem kontynuuje przygodę z pisaniem. Najlepiej odnajduje się w świecie uczuć, stąd potrzeba wymyślania historii, w których miłość gra pierwszoplanową rolę.


Tytuł: Dziewczyna z Fotografii
Autor: Anna Olszewska
Data premiery: 14.04.2021
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ocena: 9/10

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka! :)






Czytaj dalej »

sobota, 10 kwietnia 2021

K. Bromberg - I wtedy cię poznałem



Obietnica złożona umierającemu ojcu stała się dla Jacka Suttona przygniatającym zobowiązaniem. Mężczyzna przyrzekł naprawić błędy, które popełnił, i krzywdy, które wyrządził. Miało to trwać tylko pół roku, ale od początku wyglądało źle. Podupadające rancho — z tym umiałby sobie poradzić bez problemu, gdyby nie jego właścicielka: arogancka, uparta, irytująca młoda wdowa o trudnym charakterze i zszarganej reputacji. Do tego ukrywała przed nim co ważniejsze informacje. Powinien był posłuchać dobrych rad i trzymać się z daleka od niej i jej interesów. Niestety, zamiast tego Jack zakochał bez pamięci.

Tatum Knox zdawała sobie sprawę, że koniec jej rancha jest bliski. Walczyła z wierzycielami i rosnącą nienawiścią mieszkańców pobliskiego miasteczka. Harowała jak wół, starając się zapewnić swoim koniom warunki, na które nie było jej stać. Nie potrzebowała kolejnego mężczyzny obok. A już na pewno nie takiego jak nowy zarządca: irytującego, przesadnie pewnego siebie i odnoszącego się do niej w wyjątkowo nieprzyjemny sposób. A jednak go zatrudniła. I krótko potem zakochała się w nim beznadziejnie.

Przeszłość nauczyła Tatum jednego: nie wolno kochać ani ufać. Zaufanie przynosi rozczarowanie, a miłość odbiera wszystko: własny świat, pasję, marzenia. Jednak samotna walka o każdy kolejny dzień kosztowała tak wiele! Jack umiał rzeczy, które ona już dawno zapomniała, zmuszał do spoglądania w oczy najboleśniejszej prawdzie, tylko czy naprawdę zasługiwał na zaufanie? Dlaczego unikał odpowiedzi na tak wiele pytań? I ile warta jest miłość, w której brak szczerości?

Czy naprawdę warto zaufać raz jeszcze?


Nie pamiętam czy kiedykolwiek czytałam coś spod pióra K. Bromberg, ale wiem, że autorka ta cieszy się dużą popularnością wśród wielu czytelniczek. Do "I wtedy cię poznałem" przyciągnęło mnie coś od razu, opis mnie zaintrygował i czułam, że to będzie przyjemna lektura. I wcale się nie zawiodłam. To była historia pełna intensywnych emocji, ale czytało mi się ją tak lekko, że nawet nie wiem kiedy przeleciałam do ostatniej strony. Jeśli tego odmawiałam sobie do tej pory, to chyba będę musiała głębiej zapoznać się z twórczością tej autorki.

Tatum Knox jest wyrzutkiem małego miasteczka odkąd rok temu tragicznie zmarł jej mąż i zostawił ją z ogromnym bałaganem, który do tej pory po nim sprząta. Nikt nie wie, że każdy dzień to dla niej walka o to, aby jej farma nie została jej odebrana. Nikt nie wie, że tyra jak wół, aby poradzić sobie z wszystkimi kłamstwami zmarłego męża, które ją powoli zaczęły niszczyć. Nie stać ją na pracowników, a już zwłaszcza takich, którzy pragną tylko jej upadku, by całe miasteczko mogło zrobić z niej pośmiewisko. Dlatego kiedy na jej progu pojawia się Jack Sutton, którego pierwotnie miała zamiar zatrudnić do pomocy w prowadzeniu rancza, rzucając w jej stronę oskarżeniami, które usłyszał na mieście, nie ma zamiaru go zatrudnić. A jednak to robi, a każda chwila spędzona w jego towarzystwie budzi w niej uczucia, jakich jeszcze nigdy nie czuła.

Jack ma w głowie jedno - spełnić ostatnią prośbę swojego zmarłego ojca, która pomoże mu naprawić wszelkie błędy, które popełnił w przeszłości. Po upłynięciu pół roku miał wrócić do domu i zająć się własnym ranczem, bez oglądania się za siebie. Ale kiedy pojawił się na posiadłości Tatum, zobaczył w jak podupadającym stanie jest to miejsce, wiedział, że nie będzie w stanie odejść. Nawet pomimo wrednego nastawienia właścicielki, jej niewyparzonego języka i jej zszarganej reputacji. Powinien był skupić się na tym, po co tu przyjechał, ale przebywanie w towarzystwie Tatum staje się dla niego pokusą. Zwłaszcza, gdy okazuje się, że nie jest ani trochę taka, jaka wydawała mu się na początku.

Tate wie jednak, że mężczyznom nie wolno ufać, a miłość tylko odbiera. Nie po tym, jak sama przekonała się o tym w najgorszy sposób na własnej skórze.

Nie wiem czy kiedykolwiek dane mi było przeczytać tak chaotyczne pierwsze spotkanie głównych bohaterów, jak w tej książce. Już na początku wybiło mnie z rytmu to, jak szybko zaczęli się obrzucać oskarżeniami, wyzwiskami i jak szybko zapłonęła w nich nienawiść, tak naprawdę spotykając się po raz pierwszy w życiu. W głowie pojawiło mi się tylko "Chwila, chwila, skąd to się wzięło? O co im chodzi?" i szczerze? Nie wiem do tej pory. To był chyba największy minus tej historii i nawet zastanawiałam się, czy to książka dla mnie, ale na szczęście im dalej, tym co raz lepiej. Zaraz po tym małym potknięciu autorka zaczyna głębiej rozwijać ich relację i już ich reakcje nie wydają się aż tak powierzchowne i przesadzone.

A, cóż, ta dwójka to był niezły bałagan. Na szczęście lubię kiedy autorzy poświęcają dużo czasu, aby prawidłowo rozwinąć związek między bohaterami, bo pewnie w innym wypadku miałabym ochotę nimi potrząsnąć. Jack i Tate rozpoczęli współpracę w najgorszy możliwy sposób, a ich ogromna duma, a także uprzedzenie względem tej drugiej osoby tylko zaogniały konflikt. Ciągłe kłótnie, frustracja spowodowana brakiem zaufania i wiele innych czynników wpłynęły na to, że byli razem jak bomba wybuchowa. Ale nim się spostrzegłam, byłam tym kompletnie kupiona. Trzeba przyznać, autorka poradziła sobie dobrze rozwijając tych bohaterów i powoli budując napięcie oraz uczucia. A dzięki temu kiedy wreszcie zakopali topór wojenny i zaczęli się otwierać, ich momenty były jeszcze bardziej specjalne i ważne. Naprawdę mocno im kibicowałam, od początku do końca.

Ta historia pełna jest jednak bólu, kłamstw, okrutnych plotek i demonów przeszłości, które dręczą zarówno Tate, jak i Jacka. Tate w młodym wieku została wdową i chwilę po tym dowiedziała się, że całe jej małżeństwo pełne było kłamstw, które wpakowało ją w liczne długi i niemalże utratę swojego rancza. Jack natomiast codziennie walczył z wyrzutami sumienia, że popełnił w przeszłości tak wiele błędów, przez które stracił cenne momenty ze swoim umierającym ojcem. Żadne z nich nie szukało miłości, a jednak ta pojawiła się w najmniej spodziewanym momencie. Ich związek pełen jest jednak wzlotów i upadków, z pewnością nie spodziewałam się również tej bomby, jaką autorka zrzuciła pod koniec, bo przez dłuższą chwilę nie mogłam uwierzyć, że przegapiłam sygnały.

W moim odczuciu nie była to jednak ciężka, ani wymagająca lektura, nawet pomimo trudnych wątków i wielu konfliktów. Może to ten uspakajający, wiejski klimat, który nadał tej historii takiego spokoju i poczucia komfortu? Czułam się wręcz jakbym tam była, razem z bohaterami, wśród koni, na świeżym powietrzu i dzięki temu z lekkością przeleciałam przez tę książkę. Tate i Jack zresztą też się do tego przyczynili, bo pomimo trudności, połączyło ich naprawdę piękne uczucie, a te cudowne, wywołujące uśmiech na twarzy momenty przyćmiły wszystko to, co złe i mroczne. Zupełnie tak, jak działa miłość. Warto wspomnieć o lekkim piórze autorki i trzeba przyznać, że to była naprawdę bardzo przyjemna, urocza lektura. Bromberg swoim stylem przypomina mi trochę Corinne Michaels i może dlatego tak łatwo tę książkę polubiłam.

"I wtedy cię poznałam" to byłaby świetna pozycja na lato. To wiejskie tło, zwierzęta, ciepło, ranczo, to wszystko na myśl przywodzi mi piękne, słoneczne dni. A w połączeniu z interesującą historią i dwójką bohaterów, które pomimo tego, że momentami sprawiają, że chce się włosy z głowy wyrywać, nie dali się nie polubić. Może te pierwsze kilka rozdziałów mnie nie porwało, ale cała reszta książki w tym nadrobiła i im więcej się dowiadywałam, tym bardziej byłam zaintrygowana. To pozycja, która wciąga szybciej, niż zdołamy się zorientować. Jest w niej coś takiego sympatycznego i lekkiego, trudno tego nie przyznać. Czy stanie się ona moją ulubioną książką? Cóż, nie. Nie oszukuję się też, że zapadnie w mojej pamięci na dłużej. Ale podobała mi się i na pewno kiedyś sięgnę po więcej spod pióra K. Bromberg.
K. Bromberg zabłysnęła w świecie literatury dzięki powieści "Namiętność silniejsza niż ból". Książka stała się bardzo szybko bestsellerem w Stanach Zjednoczonych. Po oszałamiającym sukcesie, przetłumaczono ją na wiele innych języków - w tym język polski. Idealne łączy powieści obyczajowe z romantyczną historią, która zawsze przepełniona jest wątkami erotycznymi. Czytelniczki na całym świecie już pokochały tę wybuchową mieszankę.

Bromberg jest jedną z najlepiej sprzedających się autorek wg New York Times. Bycie pisarką łączy z byciem mamą trójki dzieci. Mieszka w w Południowej Kalifornii. Jak sama wyznaje, prywatnie ubóstwia czekoladę, mogłaby pić litrami dietetyczną colę z rumem i godzinami słuchać bardzo głośniej muzyki. Gdy nadchodzi czas wyciszenia, zanurza się w świat literatury. Rodzinne obowiązki udaje jej się połączyć z rozwojem literackim; przyznaje, że jest fanką e-booków.


Tytuł: I wtedy cię poznałem
Autor: K. Bromberg
Tytuł w oryginale: Then You Happened
Data premiery: 10 lutego 2021
Wydawnictwo: Editio.Red
Liczba stron: 397
Ocena: 7/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio.red! 





Czytaj dalej »

czwartek, 8 kwietnia 2021

Jennifer L. Armentrout - The Burning Shadow (Origin #2)



Eng:

When Evelyn Dasher crossed paths with Luc, she was thrown headfirst into the world of the Lux―only to discover that she was already far more involved in their world than she ever suspected.

Because the Luxen aren’t the only ones with a hidden past. There’s a gap in Evie’s memory, lost months of her life and a lingering sense that something happened, something she can’t remember and nobody is willing to tell her. She needs to find out the truth about who she is―and who she was. But every answer she finds only brings up more questions.

Her search for the truth brings her ever closer to Luc, the Origin at the center of it all. He’s powerful, arrogant, inhumanly beautiful, extremely dangerous…and possibly in love with her. But even as Evie falls for him, she can’t help but wonder if his attraction is to her, or to the memory of a girl who no longer exists.

And all the while, a new threat looms: reports of a flu-like, fatal virus that the government insists is being spread by Luxen. A horrifying illness that changes whoever it touches, spreading panic across a country already at its breaking point.


W 2019 roku wyszła u nas książka "The Darkest Star. Magiczny pył", pierwszy tom serii "Origin" i zakochałam się w niej od razu. Jako, że jest to spin-off serii "Lux", na dodatek opowiadający o Lucu, nie było innej opcji. Jako nastolatka pokochałam ten świat i czytałam te książki już dziesiątki razy, a moja miłość z latami tylko wzrastała na sile. Dlatego fakt, że wydawnictwo przestało wydawać kolejne części, złamał mi serce i w końcu zdecydowałam, że czas nadrobić kolejne tomy. I rany boskie, nie spodziewałam się, że aż tak się za tym światem i bohaterami stęskniłam. Chociaż, co ja mówię, spodziewałam się. Po prostu w szoku jestem, że nie sięgnęłam po te książki wcześniej. A to co zostało tu wyjawione? Sprawiło, że nawet nie wiem kiedy przeleciałam przez tę książkę, tak mnie wciągnęło.

“What is that teaching us ladies? That if you’re not physically strong, if you can’t kick ass, you’re weak? That if you feel overwhelmed or emotional, you’re not strong? Or that if you aren’t emotional, something is wrong with you? That’s bullshit, and it’s unrealistic.” Her shoulders tensed. “Real strength does not exist in muscles or deadly skill. It exists in your ability to pick yourself up and keep going after the shit hits the fan. That’s strength.”

"The Burning Shadow" rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym kończy się "Magiczny Pył" i cóż, nic nie wygląda dobrze. W poprzednim tomie dowiadujemy się o tym, że przeszłość Evie i Luca była połączona, a Evie kiedyś była Nadią, najlepszą przyjaciółką Luca, która za sprawą chłopaka została uleczona z raka, gdy podano jej serum. Decyzja ta kosztowała go jednak wszystko, co dla niego kiedykolwiek miało znaczenie - ją. Zabroniono mu się do niej zbliżać, a ogromnym skutkiem ubocznym serum okazała się być utrata pamięci. Cztery lata temu zaczęła nowe życie jako Nadia, nie pamiętając niczego ze swojej przeszłości, na dobre zapominając Luca. Jednak wszystko co o sobie wiedziała, wszystko, w co wierzyła się zmieniło, gdy Luc ponownie pojawił się w jej życiu i na jaw zaczęły wychodzić kolejne sekrety na temat jej tożsamości. W tej części jest tego jeszcze więcej, dowiadujemy się jeszcze więcej szokujących prawd. Luki w pamięci Evie nie dają jej o sobie zapomnieć, gdy dziewczyna miota się między tym kim jest, a kim rzekomo była. Prawda o tym, że wszyscy wokół niej ją okłamywali, jest dla niej ogromnym szokiem.

"I cherish every single memory I have of us. Even the sad ones. I wouldn't trade a second of them for anything, because I had my memories and you had a second chance. You lived."
More tears clogged my throat, and I closed my eyes. "I lost you."
"Did we lose each other?" he asked, and then I felt his fingers on my cheeks, chasing a tear that had sneaked free. "You and I are here right now, aren't we? Somehow, you found me, and I'm not someone who believes in happenstance. I don't think it was a fluke that you walked into Foretoken with Heidi. I think it was something that was bound to happen and I..."
I opened my eyes, finding his. "What?"
"I was just waiting."

A Luc... czy ja wspominałam, że kocham Luca? Rany, ten chłopak posiada całe moje serce. Z serii na serię miotam się tylko, którego bohatera stworzonego przez Armentrout uwielbiam bardziej. Chyba tylko osoba z sercem z kamienia by go nie polubiła. Luc zawsze znany był nam jako ten najpotężniejszy Origin, tajemniczy, wiedzący wszystko, nawet jeszcze z czasów "Lux". Ale dopiero teraz zaczęło do mnie docierać jak wiele ten chłopak poświęcił, aby uratować Evie. I jak wiele w stanie jest poświęcić, aby upewnić się, że ona będzie bezpieczna i już nikt nigdy mu jej nie odbierze. Im bardziej zagłębiamy się w jego postać, tym bardziej go uwielbiam. Myślę, że ostatecznie kupił mnie tymi swoimi tandetnymi tekstami na podryw, bo rozśmieszał mnie nimi do łez. A Luc i Evie razem? Nie wiem jak inaczej skomentować ich relację poza tym, że czytając tę książkę byłam jak kupka szczęścia i miłości. Rozczulali mnie, frustrowali, sprawili, że uśmiech nie chciał mi zejść z twarzy. Już sam fakt, że on pamięta każdy moment z ich dzieciństwa, kiedy ona go zapomniała, jednocześnie łamie mi serce i je składa na nowo. Bo to tragiczne i piękne za razem, ale tak bardzo w stylu Armentrout.

I’d fallen in love with Luc, and I didn’t even know exactly when. Whether it was somewhere between the first terrible pickup line and the weird surprises that made no sense. Maybe it was the first time he’d kissed me in the closet at Foretoken or the first time he’d held my hand. Or maybe I’d always been in love with him, because I was certain I had before, even if I couldn’t remember.

Czytanie tej książki w dobie pandemii nadaje jej jeszcze innego znaczenia, jako że ogromną częścią fabuły jest zabójczy wirus, który zaczyna atakować ludzi w Ameryce. Sytuacja staje się jeszcze bardziej napięta, gdy media zaczynają głosić, że odpowiedzialnymi za przenoszenie się wirusa są Luksjanie, przez co pogarszają się już i tak beznadziejne relacje między ludźmi, a nie-ludźmi. W szkole Evie protesty przeciwko kosmitom zaczynają się wymykać spod kontroli, gdy dochodzi do kolejnych mrożących krew w żyłach zdarzeń. Jednocześnie z Evie zaczyna dziać się coś niepokojącego, czego przewidzieć nie potrafi nawet Luc, budząc w nich jeszcze większy niepokój. Na świecie zaczyna panować chaos, życie Evie i całej reszty staje się zagrożone, gdy próbują odkryć co takiego się z nią dzieje i co jej zrobiono, gdy podano jej serum. Ta część z pewnością jest jeszcze bardziej intrygująca niż pierwsza, bo chociaż autorka zdradza wiele nowych rzeczy, to pojawiają się jednocześnie dziesiątki nowych wątków, które budzą kolejne liczne pytania. Chociaż jednocześnie porównując "Origin" z "Lux" powiedziałabym, że akcji jest trochę mniej, a autorka skupia się bardziej na budowaniu napięcia różnymi tajemnicami, aniżeli stawianiem bohaterów w zagrożeniu, bo do tego dochodzi dopiero później. Ale czy narzekam? Absolutnie nie. Armentrout nigdy nie nudzi, nieważne czy to pełne napięcia sekrety i tajemnice, czy walki z siłami, które chcą zniszczyć naszych bohaterów.

“You,” he spoke. “It’s only ever been you. Before. Now. Later. There’s been no one else. There … just can’t be.”

Bardzo pozytywną niespodzianką było pojawienie się wielu starych bohaterów, których znamy i kochamy z "Lux" - nie tylko Daemona i Archera, którzy przewinęli się już w "The Darkest Star", ale także Kat, Dee, Dawsona, czy Beth. Ja jestem trochę jak dziecko, które dostaje upragnionego lizaka, bo jak tylko ktoś znajomy się pojawiał, piszczałam ze szczęścia. A już zwłaszcza Kat i Daemon, którzy czekają na narodziny dzidziusia. No i jak tu się nie rozpływać? Co więcej, dynamika między tą grupą została poprowadzona rewelacyjnie. Każde z nich chroni tych, których kocha najbardziej i gotów jest zrobić wszystko, by im tę ochronę zapewnić. Ale jednocześnie kiedy sytuacja tego wymaga, łączą siły i ze sobą współpracują, a autorka barwi każdą poważną scenę przezabawnymi docinkami między bohaterami, które rozluźniają atmosferę.

Purple eyes. I knew those eyes. Dreamed of them. Missed them. Mourned them. Trusted them.

"The Burning Shadow" to intrygująca, wciągająca, wstrząsająca i szokująca kontynuacja losów Evie i Luca, od której nie da się oderwać do samego końca. Wyjawione zostają kolejne sekrety, podczas gdy pojawiają się nowe, przez co cała książka trzyma w napięciu. Owszem, do drugiej połowy książki nie ma zbyt wiele akcji, ale mi to akurat nie przeszkadzało. Moim jedynym zastrzeżeniem jest brak perspektywy Luca, bo czasami naprawdę mocno chciałabym wejść do jego głowy i dowiedzieć się, co mu tam siedzi. Ta postać błyszczy w tej serii najbardziej, bez dwóch zdań. Jest jedyny w swoim rodzaju. A miłość między nim, a Evie... oh, rany. Przygotujcie się na motylki w brzuchu i łzy ze wzruszenia. Moja zdecydowanie przydługa recenzja (która raczej stała się listą powodów, dla których kocham twórczość Armentrout) mówi sama za siebie, ale polecam tę serię całym sercem. A najpierw oczywiście "Lux", bo bez niej ani rusz, jeśli chcecie w pełni docenić cały ten świat i wszystko, co jest wynikiem wydarzeń z tamtej serii. I mam nadzieję, że doczekamy się kiedyś wreszcie kontynuacji po polsku!


JENNIFER L. ARMENTROUT - Bestsellerowa autorka New York Timesa i USA Today.  Jennifer pochodzi z Zachodniej Virginii i tam też mieszka do tej pory z mężem i psami. Urodziła się 11 czerwca 1980 roku. Autorka twierdzi, iż pisze przez 8 godzin niemal każdego dnia. Jeśli tego nie robi, swój czas spędza czytając, ćwicząc, oglądając filmy zombie i udając, że pisze.
W 2011 roku w Stanach Zjednoczonych jej książki sprzedały się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy, dostały się do finałów Goodreads Choice Awards, w 2017 roku wygrały w plebiscycie romansów RITA, a także były nominowane do wielu innych nagród. 


Tytuł: The Burning Shadow
Autor: Jennifer L. Armentrout
Język: angielski
Seria: Origin. Tom 2
Data premiery: 8 października 2018
Liczba stron: 432
Ocena: 9/10





Czytaj dalej »

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Pam Godwin - Mroczna Melodia



Melodia, której on ją uczy, jest oparta na skali, o której bała się myśleć.

Ivory ma wielki talent i jeszcze większą nadzieję, że prestiżowa szkoła muzyczna pozwoli jej go rozwijać. Choć nie jest łatwo, bo w przeciwieństwie do innych uczniów pochodzi z biednej, patologicznej rodziny, nie załamuje się i ciężko pracuje na swój sukces.

Emeric to arogancki, autorytarny i piekielnie przystojny nauczyciel muzyki. Jego pojawienie się w szkole zachwieje światem Ivory i sprawi, że wygrywane przez nią melodie od tej pory będą w tonacji pożądania. Uczennicę i nauczyciela połączy mroczna relacja, w której tylko muzyka pozostanie bez skazy.


Nigdy nie czytałam takiej książki jak "Mroczna Melodia" i prawdopodobnie właśnie to mnie do niej przyciągnęło. Mrocznej, przekraczającej wszelkie granice, poruszającej wątki zakazane i zdecydowanie nie będącej dla czytelników o słabych nerwach. Właściwie zdziwiona jestem, że nigdzie nie było ostrzeżenia o wrażliwych wątkach (wykorzystywanie seksualne, przemoc domowa), bo nawet ja tego się nie spodziewałam, chociaż sięgając po tę książkę byłam świadoma, że to dark romance. Wiedziałam tylko tyle, że to romans student-nauczyciel i zdecydowanie nie byłam przygotowana na to, co zostało tutaj opisane. Od razu warto ostrzec, że ze względu na tematykę to nie będzie powieść dla każdego, bo nawet mi czytało się ją niesamowicie trudno i z ciężkim żołądkiem. Jednocześnie nie mogłam jej odłożyć, fabuła tej książki mnie uzależniła, wywołała przeróżne emocje i zmusiła do otworzenia umysłu na rzeczy inne, nowe, wykraczające poza pewne granice.

Ivory ma tylko jedną rzecz, która pomogłaby jej zniknąć z tego piekła na ziemi - swój talent muzyczny. Jako jedna z najbardziej utalentowanych pianistek w szkole robi wszystko, aby dostać się na prestiżową uczelnię, która pokryłaby wszystkie jej wydatki i gdzie nikt nie patrzyłby na to, że codziennie traci kawałek siebie z rąk innych, aby mieć za co przeżyć i co zjeść. Musi przeżyć jeszcze tylko jeden rok, a potem zniknie z tego brudnego miasta, który odebrał jej niewinność i zaufanie. Sprawy się komplikują, kiedy ze szkoły odchodzi jej nauczycielka muzyki, która miała być jej przepustką do uczelni. Jej miejsce przejmuje mroczny, autorytarny Emeric Marceaux, jedynie kilka lat starszy od niej muzyk, który teraz jest jej jedyną szansą, aby zdobyła miejsce w Leopoldzie. Z tym, że Pan Marceaux jest dla niej ucieleśnieniem wszystkich jej koszmarów - jest szczery do bólu, mroczny, oziębły, piekielnie przystojny i wie, że jak wszyscy inni, mógłby odebrać jej wszystko, co tylko by zapragnął. Jednak z każdą kolejną lekcją ciągnie go do niego bardziej i wkrótce granice relacji między uczennicą, a nauczycielem zostają zatarte. Emeric uczy ją rzeczy, o których Ivory nie miała pojęcia. Pokazuje jej inną stronę pożądania, która nie musi być mroczna i brudna, a za to bolesna w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ich relacja nie ma jednak racji bytu. Jakiekolwiek związki między uczennicą, a nauczycielem to przestępstwo, które może zniszczyć życie Emerica, które i tak jest już dostatecznie skomplikowane.

Rany, jak mi się tę książkę ciężko czytało. A przynajmniej pierwszą połowę, bo przepełniona była zatrważającymi i szczegółowymi opisami przemocy domowej i wykorzystywania seksualnego, czego ofiarą była Ivory. Serce mi się dla tej dziewczyny krajało i zanim udało mi się przebrnąć przez tę książkę, musiałam robić wiele razy przerwę, bo nawet moje nerwy nie dawały rady i nie mogłam tego czytać. Ilu potworów odebrało jej niewinność, wykorzystując to, że codziennie walczyła o dach nad głową i jakiś posiłek? Ilu z nich wykorzystało to, że pragnęła chociaż odrobiny bliskości drugiego człowieka, całe życie będąc samotną i niekochaną? Trzęsłam się z obrzydzenia i wściekłości, kiedy ktoś się do niej zbliżał i czytanie licznych scen gwałtu mocno mieszało mi w głowie, budząc we mnie żądzę mordu. Jedna taka scena złamałaby mi serce. Ba, samo wspomnienie o takim przeżyciu by zabolało. Ale dziesiątki takich fragmentów? To były tortury. W tak młodym wieku ta dziewczyna doświadczyła tyle tragedii, jakiej nie życzyłabym największemu wrogowi.

Gdy w jej życiu pojawia się Emeric, stawia je do góry nogami. Jest jednocześnie wszystkim, czego się boi i wszystkim, czego pragnie, chociaż nie powinna. Dzięki temu, że książka opowiedziana jest z dwóch perspektyw, dostajemy szansę obserwowania wszystkiego, co dzieje się w jego głowie, co sprawia, że łatwiej jest jego zrozumieć. Gdyby nie to, obawiam się, że ciężej byłoby mi jego postać zaakceptować. Bo jest inny, niż każdy inny bohater książkowy, jakiego poznałam. Jest mroczny, skrywa różne tajemnice, traktuje uczniów autorytarnie, żyje dla brutalnego seksu i wywołuje dreszcze na ciele. Gdy poznaliśmy go po raz pierwszy, w ogóle mu nie ufałam. Ivory dla wielu swoich rówieśników jest tylko ciałem, które można wykorzystać i dokładnie takie same sygnały dawał mi sam Emeric. Pragnął, żeby stała się jego nowym obiektem seksualnym i brutalnie testował jej granice. A biorąc pod uwagę przeżycia Ivory z rąk innych mężczyzn, nie ufałam mu za grosz, że nie weźmie od niej tego samego.

Ich relacja jest zakazana pod każdym możliwym względem. Mogłabym tu przeprowadzić tyradę jak złe są związki między siedemnastoletnią dziewczyną, a prawie trzydziestoletnim mężczyzną, bo to był mój pierwszy instynkt jak tylko zaczęłam tę książkę czytać. Mogłabym napisać jak złe są relację między uczennicą, a nauczycielem. Ale w pewnym momencie porzuciłam swoje morały i otworzyłam umysł na coś innego. Zaczęłam dostrzegać znaczenie tej relacji i to, że pomimo wielu złych rzeczy, Emeric i Ivory w ogóle nie byli dla siebie źli. Nie wiem jakim cudem, ale autorce udało się połączyć ofiarę przemocy i gwałtu z wielbicielem brutalnego seksu, i pokazać, że seks to nie musi być strach, cierpienie, wszechogarniający ból, ale akt dwojga ludzi, którzy za zgodą badają granice swoich ciał i umysłów, czerpiąc z tego niesamowitą przyjemność. I tak szczerze nadal nie jestem pewna, czy do końca podoba mi się sposób, w jaki autorka to tutaj poprowadziła. Ta historia to mroczny erotyk, który jednocześnie się kocha i nienawidzi. 

Przez tę historię przelewały się emocje, mroczne, niepokojące, bolesne. Autorka odważnie porusza mroczne wątki, o których nie czyta się łatwo, co sprawia, że "Mroczna Melodia" to na pewno nie jest pozycja dla każdego. Pam Godwin zmusza czytelnika, aby zakwestionował swoje wartości i morały, aby spojrzał na pewne rzeczy z innej perspektywy i to mi się podobało. To była lektura, która dużo ode mnie wymagała i dawno, o ile w ogóle, takiej książki nie czytałam. I chociaż normalnie w żadnym wypadku nie pochwalam takiej relacji, Ivory i Emeric zahipnotyzowali mnie na tyle, że do samego końca nie mogłam się oderwać. Ta historia uzależnia swoim mrokiem, zepsuciem, brutalnością, a otoczona muzyką okazała się być zaskakującą, trudną, aczkolwiek wciągającą lekturą. Nie chcę pisać, że polecam, bo dobrze wiem, że to nie jest książka dla każdego. Tak naprawdę ja też już nigdy bym do niej nie wróciła. Doceniam jednak to, że była czymś innym, czymś będącym dla mnie czytelniczym wyzwaniem. Jeśli jesteście wielbicielami gatunku dark romance, to może być pozycja dla was.

Pam Godwin jest amerykańską autorką, której książki biją rekordy popularności za oceanem. Z powodzeniem tworzy romanse i literaturę obyczajową, zwłaszcza erotyczną. "Mroczna melodia" to pierwsza książka Pam Godwin przetłumaczona na język polski.


Tytuł: Mroczna Melodia
Autor: Pam Godwin
Tytuł w oryginale: Dark Notes
Data premiery: 24 lutego 2021
Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki (Kobiece)
Liczba stron: 512
Ocena: 7/10

Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Kobiecemu :)



Czytaj dalej »

sobota, 3 kwietnia 2021

Podsumowanie czytelnicze marca


Czas na comiesięczne podsumowanie czytelnicze! Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam tak produktywny miesiąc pod względem czytania, jakim był dla mnie marzec. Na początku korzystałam z wolnego i nadrabiałam wiele książek, a potem byłam na takiej fali, że czytałam, czytałam i nie mogłam przestać. I trafiłam na kilka naprawdę cudownych pozycji, które skutecznie poprawiły mi humor. W sumie udało mi się przeczytać jedenaście książek, co jest chyba moim osobistym rekordem, a przynajmniej w ciągu ostatnich lat. Cała lista prezentuje się tak:

  • Corinne Michaels, Wróć do Mnie - ★★★★★★★★★☆
  • Ella Fields, Słodko-gorzka - ★★★★★★☆☆☆☆
  • J. A. Redmerski, Zabić Sarai - ★★★★★★★☆☆☆
  • J. A. Redmerski, Drugie Życie Izabel - ★★★★★★★★☆☆
  • Ella Frank, Trust - ★★★★★★★★☆☆
  • Jennifer L. Armentrout, Sentinel - ★★★★★★★★★★
  • Pam Godwin, Mroczna Melodia - ★★★★★★★☆☆☆
  • Jennifer L. Armentrout, The Burning Shadow - ★★★★★★★★★☆
  • Jennifer L. Armentrout, The Brightest Night - ★★★★★★★★★★
  • K. Bromberg, I wtedy cię poznałem - ★★★★★★★☆☆☆
  • Katja Millay, Morze Spokoju - ★★★★★★★★★★ (reread)


NAJLEPSZA KSIĄŻKA MIESIĄCA:

Rany, jak trudno wybrać! W marcu przeczytałam kilka naprawdę świetnych pozycji. Nie byłabym sobą jakbym nie wspomniała o książkach Armentrout, bo jeszcze chyba na żadnej się nie zapowiodłam. A już zwłaszcza jeśli chodzi o zakończenie serii Covenant, które zszokowało mnie jak żadna inna książka. Warto jeszcze wspomnieć o "Wróć do Mnie" Corinne Michaels, która ma kompletnie inny klimat i doprowadziła mnie do łez i poruszyła serce.

NAJGORSZA KSIĄŻKA MIESIĄCA:
Hm... chyba najsłabiej bawiłam się czytając "Słodko-gorzką" Elli Fields, ale nie czułabym się dobrze, pisząc, że to najgorsza książka, bo wcale taka nie była. Po prostu kilka rzeczy mi zazgrzytało. Poza tym w tym miesiącu żadna książka mnie nie zawiodła.

A wam ile książek udało się przeczytać?
Czytaj dalej »

piątek, 2 kwietnia 2021

14 zapowiedzi książkowych kwietnia


Witajcie, kochani! Słonecznie i cieplutko powitaliśmy kwiecień, więc żeby jeszcze bardziej poprawić wam humorki, dzisiaj przychodzę z zapowiedziami książkowymi na ten miesiąc. Osobiście najbardziej wyczekuję "Dziewczynę z Fotografii" Anny Olszewskiej, ponieważ miałam przyjemność objąć tę książkę patronatem i nie mogę się doczekać, aż ją przeczytacie, ale na oku mam również "Materiał na chłopaka" Alexis Hill (ta pozycja przypomina mi na pierwszy rzut oka "Red, White & Royal Blue", którą uwielbiam, więc nie mogę się jej doczekać!), a także "Wedlocked. Poślubiony" Elli Frank & Brooke Blaine. A wy na którą premierę czekacie najbardziej?
 

Anna Olszewska - Dziewczyna z Fotografii
Wydawnictwo: Zysk i S-ka | Premiera: 13 kwietnia 2021

Czy jedno zdjęcie może zmienić wszystko?

Natasza była świetnie zapowiadającą się baletnicą, kiedy zdarzył się wypadek. Okaleczona fizycznie i psychicznie musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Luka jeszcze rok wcześniej miał wszystko – asystował w pracowni cenionego paryskiego fotografa i był zakochany w dziewczynie, która nie widziała poza nim świata. Jeden wieczór sprawił, że stracił i pracę, i miłość.

Kiedy Natasza wsiada do samolotu lecącego do Paryża, ścieżki tych dwojga przecinają się po raz pierwszy. Wszystko wskazuje na to, że to jedynie przelotna znajomość, ale los chce inaczej. W paryskim mieszkaniu Natasza znajduje list stanowiący zaproszenie do gry, w którą grała z rodzicami w każde urodziny. Natasza podejmuje wyzwanie i przemierza miasto w poszukiwaniu kolejnych wskazówek. W jednym z miejsc, w którym rodzice pozostawili kolejną kopertę, Natasza ponownie spotyka Lukę. Czy poszukujący idealnej modelki Luka będzie potrafił dostrzec w niej to, co kryje się pod bliznami? Czy Natasza będzie potrafiła się otworzyć?


Alexis Hall - Materiał na Chłopaka
Wydawnictwo: Otwarte | Premiera: 14 kwietnia 2021

Profil: Luc O’Donnell jest znany, bo… nie ma innego wyjścia. Syn gwiazdy rocka i popularnej piosenkarki traktowany jest jak celebryta, choć wolałby święty spokój.

Problem: Życie Luca to jeden wielki bałagan, na dodatek stale jest dokumentowane przez rubryki plotkarskie. Gdy podczas imprezy przebrany za królika Luc potyka się i ląduje na chodniku, brukowce natychmiast wykorzystują ten fakt, by zrujnować jego wizerunek. Fundacja ekologiczna, w której chłopak pracuje, może stracić darczyńców.

Wyjście z sytuacji: Żeby uratować nadszarpniętą reputację, Luc postanawia związać się z odpowiednim, statecznym partnerem.

Poszukiwany: Chłopak na pokaz.

Materiał na chłopaka: Oliver Blackwood – wegetarianin, wzięty prawnik z opinią czystą jak świeżo uprana koszula.

Komplikacje: Luc i Oliver są singlami, gejami i każdy z nich potrzebuje partnera na pokaz, ale poza tym różnią się jak ogień i woda. Zawierają więc umowę, że będą udawać parę, dopóki zła passa się nie odwróci.

Efekt: Sęk w tym, że czasem fałszywe randkowanie może przerodzić się w prawdziwe, a gra pozorów zmienić w głębokie uczucie.

Błyskotliwy romans doprawiony najlepszym brytyjskim humorem. Ta historia zafunduje ci niekontrolowane wybuchy śmiechu, wyciśnie łzę wzruszenia, a gdy skończysz ją czytać, od razu będziesz chciał/chciała zacząć od nowa.


Ella Frank & Brooke Blaine - Wedlocked. Poślubiony
Wydawnictwo: Papierówka | Wydawnictwo: 12 kwietnia 2021


Minęło kilka miesięcy, od kiedy Ace Locke, największy hollywoodzki gwiazdor kina akcji, oświadczył się w nadawanym na żywo programie Carly Wilde swojemu partnerowi Dylanowi Prescottowi. Lecz ich życie zamiast zwolnić nabrało tempa. Ace spędza długie godziny na planie nowego filmu, zaś Dylan bierze udział w kampaniach reklamowych w różnych częściach świata. Panowie spędza zatem niewiele czasu razem, a na dodatek paparazzi gonią za nimi, gdziekolwiek by się nie udali.

Największą część wolnego czasu pochłaniają przygotowania do wesela. Kiedy i gdzie się odbędzie? To tylko dwie z najważniejszych decyzji, jakie trzeba podjąć, a przecież Ace i Dylan muszą ułożyć także listę gości, wybrać muzykę i przetrwać degustację oszałamiającej liczby tortów.

Tymczasem na horyzoncie pojawiają się chmury pod postacią biologicznej matki Dylana Brendy…



Denise Grover Swank - Stara miłość nie rdzewieje
Wydawnictwo: Kobiece | Premiera: 14 kwietnia 2021


Ślub musi być, pozostaje tylko wybrać pana młodego!

Adwokatka rozwodowa Blair Hansen jest przekonana, że małżeństwo powinno być oparte na praktyczności, a nie namiętności. Kiedy czeka na własny ślub, niespodziewanie w jej życiu pojawia się Garrett, kolega ze szkoły prawniczej i jednocześnie jedyny facet, którego naprawdę kochała. Dlaczego właśnie teraz, gdy lada moment ma przysiąc innemu, że będzie z nim aż do śmierci?

Garrett Lowry nie może znaleźć kobiety, która pasowałaby do niego prawie tak dobrze, jak ta, którą kochał i stracił. Złamał jej serce, czego zawsze żałował. Po miesiącach prób skontaktowania się z nią, kiedy dziwny zbieg okoliczności znów stawia przed nim Blair, jest jednak przekonany, że to znak i powinni dać swojej miłości drugą szansę. Do szczęśliwego zakończenia pozostaje jeszcze odczepienie jednego wagonu.


Kathinka Engel - Czekaj na mnie. Tutaj
Wydawnictwo: Prószyński Media | Premiera: 15 kwietnia 2021


Czy miłość naprawdę może pokonać wszystkie przeszkody?

Miłość wbrew rozsądkowi - tak nagła i wszechogarniająca, że milkną nawet najgłośniejsze myśli.

Od Zeldy, czarnej owcy w rodzinie, oczekuje się tylko jednego: że wkrótce wyjdzie za właściwego mężczyznę, takiego o odpowiednim statusie. Zelda pochodzi bowiem ze świata, w którym córki muszą dostosowywać własne potrzeby do wymogów rodziny. Tak więc dziewczyna stara się brać z życia to, co najlepsze, póki jeszcze może. Malik, który pochodzi z biednej dzielnicy Pearley i spędził młodość w więzieniu dla nieletnich, walczy z zupełnie innymi przeciwnościami losu. Gdy ich ścieżki się skrzyżują, nie będą przygotowani na to, co ich połączy. Istnieją jednak przeszkody, których nawet największa, najbardziej szalona i obezwładniająca miłość nie jest w stanie pokonać...

"Czekaj na mnie. Tutaj" to poruszająca powieść o trudnej miłości i niegasnących nadziejach.


Corinne Michaels - Zawalcz o Mnie
Wydawnictwo: Muza S.A | Premiera: 7 kwietnia 2021

Zakochałem się w Sydney Hastings, kiedy miałem dziesięć lat.

Kiedy mieliśmy po szesnaście lat, przyrzekliśmy sobie być razem na zawsze.

Kiedy miałem dwadzieścia dwa lata, złamałem wszystkie dane jej obietnice.

Zostawiłem ją i przyrzekłem sobie, że nigdy nie wrócę w rodzinne strony.

Po śmierci ojca muszę przyjechać do Sugarloaf na pół roku.

Zobaczę ją znowu. Już nie tylko w moich wspomnieniach.

Kiedy jesteśmy razem, czuję, jakby czas stanął w miejscu.

Ciągle jej pragnę, ale na nią nie zasługuję.

Zamiast przepraszać, biorę ją w ramiona.

A potem to ona mnie zostawia.

Teraz muszę walczyć. Dla niej. Dla nas. O życie, którego oboje pragniemy…


Katherine Center - To, czego pragniesz
Wydawnictwo: MUZA S.A. | Premiera: 21 kwietnia

Samantha Casey jest młodą, pogodną kobietą. Pracuje jako szkolna bibliotekarka i kocha swoją pracę. Uwielbia wszystkich uczniów i nauczycieli, których traktuje jak swoją rodzinę. W przeszłości była jednak zupełnie inną osobą.

Duncan Carpenter jest nowym dyrektorem w jej szkole. Dla niego w życiu najważniejsza jest dyscyplina i przestrzeganie zasad. Duncan wie, że życie to nie przelewki, a niebezpieczeństwo zawsze czyha tuż za rogiem. W przeszłości był jednak zupełnie inną osobą.

Znają się z poprzedniej szkoły. Lata temu Sam szaleńczo kochała się w Duncanie. Była jednak niedostrzegalna ­– i to nie tylko dla niego. Dla wszystkich. Nawet dla samej siebie. Sam porzuciła dawne życie, znalazła nową szkołę i rozpoczęła wszystko od nowa.

Kiedy Duncan zostaje zatrudniony jako nowy dyrektor w szkole, w której bezpieczną przystań znalazła Sam, młoda bibliotekarka jest pełna obaw.

Wkrótce jednak okazuje się, że uroczy Duncan, jakiego znała, jest teraz nudnym, surowym służbistą, który za cel wziął sobie zwiększenie poziomu bezpieczeństwa w szkole, nie zważając zupełnie na to, że jego działania mogą zniszczyć lokalną sielankę.

Czy Sam i Duncan podejmą ryzyko i poddadzą się rodzącemu się między nimi uczuciu?


Elizabeth Briggs - Król demonów. Wezwanie Lucyfera
Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki (Kobiece) | Premiera: 14 kwietnia 2021


Zawarłam pakt z diabłem. Teraz on uważa, że należę do niego.

Kiedy moja najlepsza przyjaciółka zaginęła w Las Vegas, wiedziałam, że tylko jedna osoba będzie w stanie mi pomóc. Lucas Yfer, playboy milioner, król Miasta Grzechu i… diabeł we własnej osobie.

Jest mroczny, niebezpieczny i zabójczo przystojny. Ach, no i jest złem wcielonym. Muszę przystać na jego warunki. Jestem zdesperowana. Ale kiedy zawierasz pakt z diabłem, nie ma odwrotu. Od teraz jest właścicielem mojego ciała przez siedem nocy pełnych grzechu. Co gorsza, posiada również moją duszę – na całą wieczność.

Jestem Persefoną wezwaną przez Hadesa i nie mam innego wyboru, jak tylko zejść do podziemi i zostać jego mroczną królową. Czy tli się jeszcze jakieś światło w tym czarnym sercu? A może pochłonie mnie jego ciemność?


Laurelin Paige - Upadek
Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki (Kobiece) | Premiera: 28 kwietnia 2021



Nadszedł czas, aby diabeł odebrał swoją zapłatę

Celia nie tak wyobrażała sobie swoje życie po ślubie. Edward Fasbender uwięził ją na wyspie, na której wszystko należy do niego. Teraz dziewczyna jest całkowicie zdana na tego nieobliczalnego i niebezpiecznego mężczyznę. Pycha każe Edwardowi wierzyć, że Celia w pełni podporządkuje się jego woli, kobieta jednak zaplanowała własną grę. Będzie próbowała targować się z samym diabłem. Nie przewidziała tylko dwóch rzeczy: po pierwsze – że pożądanie do tego mężczyzny całkowicie pozbawi ją zmysłów, a po drugie – że jej mąż planuje bardzo szybko zostać wdowcem.

Edward powiedział, że ją złamie. Nie przestanie, dopóki nie osiągnie swego celu. To starcie charakterów musi doprowadzić do upadku. Jedyną szansą na ocalenie jest pozwolić się zniszczyć.




Meghan March - Upadek legendy
Wydawnictwo: Editio.red | Premiera: 22 kwietnia 2021

Scarlett Priest mogła przywodzić na myśl księżniczkę z wieży z kości słoniowej - była piękna, bogata i niedostępna. Miała także władzę nad rzeszą fanów - nieformalną, choć diabelnie skuteczną. To, co Scarlett uznawała za doskonałe, automatycznie takie się stawało. Słowo uznania ze strony księżniczki było cenniejsze niż złoto: mogło uratować życie, podźwignąć interes, a nawet wskrzesić... legendę.

Gabriel Legend był bardzo niebezpiecznym i zdeterminowanym mężczyzną. Po zakończeniu kariery pięściarza postanowił założyć klub. Miało to być wyjątkowe miejsce, do którego każdy będzie chciał wejść choćby na jeden wieczór. Ale coś poszło nie tak. Jedna strzelanina sprawiła, że klub Legenda stanął na skraju plajty. Gabriel postanowił jej zapobiec. Pomysł, aby skorzystać z pomocy kogoś, kto profesjonalnie stworzy wizerunek najgorętszego miejsca w mieście, wydawał się niezły. Gorzej wyszło z realizacją tego zamiaru.

Nie planował tak poważnego przestępstwa, ale stało się. Jego przyjaciel niespodziewanie porwał Scarlett i dostarczył Gabrielowi wprost do klubu. Gdy dziewczyna zrozumiała, że nie grozi jej natychmiastowa śmierć, zainteresowała się propozycją obu mężczyzn. Uczynienie z tego miejsca prawdziwej legendy Manhattanu było dla niej sporym wyzwaniem. Chodziło także o coś więcej. Błękitne oczy i umięśniona sylwetka Gabriela wywarły na Scarlett piorunujące wrażenie.

On od niemal pierwszej chwili nie potrafił przestać myśleć o pięknej Scarlett. Wiedział, że nie ma u niej szans, że pochodzą z różnych światów. Zdawał sobie też sprawę, co może go czekać - za porwanie groziło wiele lat odsiadki. A jednak stoczyłby o tę piękność walkę z samym diabłem albo nawet oddał mu duszę, gdyby tylko było to możliwe. Tyle że są takie granice, do których pokonania nie wystarczą pożądanie, tęsknota i uwielbienie...

Legenda. Pokusa. Pożądanie. To musi skończyć się upadkiem.


L. J. Shen - Broken Knight
Wydawnictwo: Kobiece | Premiera: 14 kwietnia 2021


Nie wszystkie historie miłosne są pisane na różowym papierze. Ta opowieść miałaby podarte strony, brakujące akapity i słodko-gorzkie zakończenie.

Ona – Luna Rexroth, otoczona przyjaciółmi, słodka, opiekuńcza, troskliwa… ale fałszywa. Sprawia wrażenie potulnej i niepozornej, lecz tak naprawdę dokładnie wie, czego chce i kogo pragnie.

On – Knight Cole, uwielbiany futbolista, śmiały i odważny, rzuca na kolana jednym spojrzeniem, ale jego oczy wciąż są skierowane wyłącznie na Lunę.
Kiedyś chłopiec z domku na drzewie pokazał Lunie, w jaki sposób przeklina się w języku migowym. Nauczył ją się śmiać. Dzięki niemu zrozumiała, jak piękne może być życie i jak słodka jest miłość.

Teraz Luna nie jest już jednak tym, kim była. Nie potrzebuje niczyjej ochrony. Knight będzie musiał zrozumieć, że nie wszyscy rycerze mogą być bohaterami. Jak tych dwoje poradzi sobie z podkręconą piłką, którą właśnie rzuca im los?


Mikki Daughtry & Rachael Lippincott - Teraz i na zawsze
Wydawnictwo: Media Rodzina | Premiera: 14 kwietnia 2021

Autorki światowego megahitu "Trzy kroki od siebie" powracają z nową poruszającą historią miłosną i pytaniem: Czy można znaleźć prawdziwą miłość, kiedy straciło się wszystko?

Kyle i Kimberly tworzyli idealną parę przez wszystkie lata liceum. Jednak w wieczór balu na zakończenie szkoły wydarza się katastrofa. Podczas jazdy samochodem zupełnie niespodziewanie Kimberly zrywa z Kyle’em i dochodzi do wypadku. Kimberly ginie, a Kyle z uszkodzeniem mózgu trafia do szpitala. Nikt nie jest w stanie pojąć, z jak ogromną traumą musi zmierzyć się chłopak. Nikt nie jest w stanie go zrozumieć.

Z wyjątkiem zjawiskowej dziewczyny o imieniu Marley.

Marley cierpi z powodu własnej straty, straty, za którą wciąż się obwinia. Podczas gdy ona i Kyle wzajemnie leczą swoje rany, niepostrzeżenie pojawia się między nimi uczucie. Kyle jednak nie może się pozbyć przeświadczenia, że nadciąga kolejna katastrofa – silniejsza niż wszystkie inne. Katastrofa, która zniszczy wszystko, co tak bardzo starał się zbudować na nowo. I ma rację.

Niezapomniana powieść, idealna dla fanów Johna Greena, Nicoli Yoon, Davida Levithana i Jenny Han. Opowieść pełna emocji, wzruszeń i zaskoczeń z twistem, którego nie sposób przewidzieć. Wszyscy, którzy pokochali "Trzy kroki od siebie" nie mogą przegapić tej historii!


Holly Black - Żelazna Kraina
Wydawnictwo: Jaguar | Premiera: 14 kwietnia 2021


Roiben, jako nowy władca Dworu Termitów, musi zmierzyć się z Królową Silarial – swą dawną ukochaną. Czy stanie do walki i pozostanie wierny swoim ideałom?

Kaye wciąż jeszcze próbuje nauczyć się poruszać pomiędzy światem ludzi a krainą elfów. Jej życie nie jest łatwe, mimo że stara się funkcjonować jak normalna nastolatka – urządza sobie pokój u babci, sama ozdabia ściany nie korzystając z magii. Szczur Armageddon i chochliczka Lutie-Loo są nadal jej nieodłącznymi towarzyszami.

Najciemniejszego dnia zimy w Pałacu Termitów odbywa się koronacja Roibena, której Kaye nie chce i nie może opuścić. Czy Silarial zechce odnowić rozejm między tronami nocy i światłości? Czy rozpocznie się odwieczna wojna z Cnymi elfami?

Pośród zamętu i niepewności Kaye stara się przywrócić siostrze życie, które jej skradła. Nieopatrznie składa również przysięgę, z której musi się wywiązać, choć tak naprawdę wolałaby o niej zapomnieć.


Beth Reekles - Za kółkiem przez Stany
Wydawnictwo: Insignis | Premiera: 14 kwietnia 2021




Wciągająca romantyczna historia z bestsellerowej serii "The Kissing Booth", na podstawie której powstały trzy filmy Netflixa!

Wszyscy wiedzą, że związek na odległość jest trudny, zwłaszcza gdy jest się z takim ciachem jak Noah Flynn. Elle wciąż jest w szoku, że jej niepokorny chłopak złagodniał, dostał się na Harvard i pozostawił po sobie pustkę. Kalifornia bez niego wcale nie jest fajna. Elle ma więc tylko jedno wyjście: wybrać się na Wschodnie Wybrzeże. Zapowiada się megaprzejażdżka przez Stany!

Spakować się do kabrioletu swojego najlepszego kumpla i wyruszyć Route 66 w poszukiwaniu przygód – czy może być coś lepszego? Chyba tylko świadomość, że na końcu drogi ktoś na ciebie czeka.
Czytaj dalej »

środa, 31 marca 2021

Jennifer L. Armentrout - Sentinel (Covenant #5)



To piękny dzień, aby rozpętać wojnę.

Gdy świat śmiertelników stopniowo pogrąża się w chaosie, Alexandria Andros musi zmierzyć się z porażką, która wstrząsnęła ją do tego stopnia, że zwątpiła w swoją zdolność, aby zakończyć tę wojnę raz na zawsze.

Przeróżne przeszkody stają na drodze jej szczęściu z cudownym Aidenem St. Delphim, gdy zmuszeni są zaufać śmiertelnemu wrogowi, który prowadzi ich prosto w Zaświaty, gdzie uwolnić mają jednego z najniebezpieczniejszych bogów wszechczasów.

Alex musi zmierzyć się ze strasznym wyborem: zniszczyć wszystko i wszystkich, których kocha albo... zniszczyć samą siebie.


"Sentinel" to piąta i ostatnia część serii "Covenant" Jennifer L. Armentrout, która, pomimo tego, że w oryginale swoją premierę miała niemalże dekadę temu, w Polsce zyskała popularność nie tak dawno. Jako ogromna fanka "Lux", innej serii fantasy tej autorki, naturalnie od razu wciągnęłam się w ten nowy świat i zakochałam się w historii, w bohaterach, a wyczekiwanie na finał po tak wstrząsającym zakończeniu "Mocy Apoliona" było dla mnie męką. Niestety do tej pory nie wiadomo nic o polskim tłumaczeniu, dlatego postanowiłam sięgnąć po wersję angielską, aby wreszcie poznać zakończenie. I w ogóle się nie zawiodłam. To było zakończenie pełne akcji, emocji, polały się łzy, a na sam koniec nie potrafiłam się pozbierać i do tej pory leczę się z tak zwanego "kaca książkowego", po tym wszystkim co się wydarzyło. Myśleliście, że autorka zabawiła się naszymi emocjami w poprzednich tomach? Nic z tego. Podczas czytania "Sentinela" poleje się morze łez. Zanim jednak zdecydujecie się przeczytać moją recenzję, pamiętajcie, że możecie się natknąć na spoilery z poprzednich czterech tomów!

Tom czwarty zakończył się tragicznym starciem Alex z Aresem, bogiem wojny i zniszczenia, i jej śmiercią. Do tej pory pamiętam jak mną to wstrząsnęło. O ironio, patrząc na wszystko, co wydarzyło się potem, to nawet nie było najbardziej wstrząsającym momentem w całej serii. Armentrout z części na część zaskakuje mnie coraz mocniej. Ten tom zaczyna się praktycznie w tym samym momencie, w którym zakończył się czwarty - kiedy Alex zostaje przywrócona do życia przez bogów. Śmierć zmienia ją jednak ogromnie, co zauważamy od samego początku. Dziewczyna czuje się tak, jakby utraciła cząstkę siebie. Ale teraz, kiedy zbliża się wojna z bogami, a na świecie panuje chaos, Alex nie ma wyjścia jak stanąć znowu na nogi i zapomnieć o wstrząsającym przeżyciu, aby raz na zawsze zakończyć tę wojnę. Mając u boku ukochanego Aidena i przyjaciół, gotowa jest zmierzyć się ze wszystkimi przeciwnościami - nawet w postaci bogów i innych stworzeń boskich, które pragną pokrzyżować jej plany. Wszystko wskazuje jednak na to, że jedynym sposobem, aby wszystko naprawić jest zniszczenie wszystkiego i wszystkich, których kocha albo jej własna śmierć.

Są dwie rzeczy, które uwielbiam w tej serii najmocniej: to, że oparta jest na mitologii oraz wątek miłosny między Aidenem i Alex. Zanim jednak przejdę do tego drugiego, muszę wspomnieć, że Armentrout w tym tomie przeszła samą siebie, zaskakując mnie różnymi zaskakującymi zwrotami akcji, wątkami, a już szczególnie zakończeniem, które wręcz wbiło mnie w łóżko. Przede wszystkim uwielbiam jednak to, że tak dobrze udało jej się połączyć współczesny świat ze światem bogów, Olimpu, Podziemia i wszystkim, co dobrze nam jest znane z mitologii greckiej. Nikt nie potrafiłby tak dobrze dać życia takim postaciom jak Apollo, Hades, Zeus, Ares i wielu, wielu innych, jednocześnie nadając im własną charakterystykę, dzięki której byli tak interesującą częścią tej historii. I kiedy piszę, że się działo, to o rany, działo się. Nie mogłam się oderwać od początku do końca i mam wrażenie, że przez połowę książki czytałam ją z szeroko otwartymi ustami z szoku. Kiedy myślisz, że Armentrout nie może cię bardziej zaskoczyć, ona zaraz wbija ci nóż w serce. Rwałam sobie włosy z frustracji i strachu, w którą stronę ta historia zmierza.

To ostatnie pięćdziesiąt stron tej książki to było chyba najbardziej intensywne kilkadziesiąt minut mojego życia. Przeszłam przez taki rollercoaster emocji, że trzeba mnie było zbierać na sam koniec - ból, niedowierzanie, szok, cierpienie, frustrację, wściekłość, szczęście, nadzieję, miłość. Płakałam jak dzieciak i wcale nie przesadzam. Właściwie to do tej pory się chyba nie pozbierałam. Nawet Seth mnie niesamowicie zaskoczył, a to jest postać, która wywołuje we mnie najbardziej mieszane uczucia od samego początku. Tutaj zdecydowanie jest go więcej, niż w ostatnim tomie i jest też o wiele bardziej znośny. Nadal go nie lubię i chociaż wiem, że JLA napisała spin-off o jego postaci, to pomimo tego, że jestem przekonana, iż przechodzi przez dużą przemianę, Seth był odpowiedzialny za tak wiele rzeczy w tej historii, że ciężko jest mi o tym tak po prostu zapomnieć. Właściwie to zaskoczona byłam, że tak łatwo ponownie wszyscy go w tej części przyjęli, bo ja chyba do samego końca czytałam z przymrużonymi oczami, przygotowana na najgorsze. Koniec końców jednak zaskoczył mnie w bardzo pozytywny sposób i tym moja niechęć do niego trochę zmalała. Trzeba jednak przyznać, że jak na antybohatera Armentrout stworzyła naprawdę świetną, skomplikowaną i wielowarstwową postać, której nie da się tak po prostu pokochać, albo znienawidzić.

Nie byłabym oczywiście sobą, gdybym nie wspomniała o Alexie i Aidenie, bo to oni mają całe moje serce w tej serii. Patrząc wstecz do samych początków, nie mogę wręcz uwierzyć, z jakiego miejsca zaczynali, a w jakim skończyli. Oboje tak bardzo się zmienili, i mam tu na myśli zarówno ich, jako osobne postacie, oraz ich, jako para. Z Alex, która była naiwną, w gorącej wodzie kąpaną nastolatką, na którą zrzucono tak dużą odpowiedzialność, nie zostało już nic. To zostało ukazane trochę w tomie czwartym, ale dopiero w "Sentinelu" Alex pokazała jak ogromna z niej wojowniczka, gotowa poświęcić nawet własne życie, aby uratować ludzkość i tych, których kocha. Z tej nierozważnej, niemyślącej dziewczyny, zmieniła się w kobietę, która nigdy się nie poddaje, staje oko w oko z każdym niebezpieczeństwem, wygrywa ze strachem i zawsze gotowa jest do walki. Z tych wszystkich bohaterów to właśnie ona zmienia się najbardziej. Aiden to nadal ten cudowny facet, którego pokochałam już w "Dwóch Światach". Zupełnie jak Alex, zawsze gotowy jest poświęcić wszystko w imię innych, nawet siebie i własne życie. W recenzji "Mocy Apoliona" napisałam chyba, że ta dwójka znajduje się na drugim miejscu za Kat i Daemonem z "Lux", ale teraz już chyba nie potrafiłabym wybrać. Obydwie pary mają szczególne miejsce w moim sercu.

Historia Alex i Aidena jest epicka i wcale na to nie narzekam. Od samego początku przeszli tak wiele, aby być razem, mieli swoje rozstania i upadki, ale jedyne, co nigdy nie zostało zerwane to ich uczucie, które pozwoliło im przejść przez wszystkie tragiczne momenty i przez to wszystko, co zmuszeni byli poświęcić. Jednocześnie ich miłość ukazała, jak bardzo wielki wpływ oboje na siebie mają, jak siebie inspirują, podziwiają, zawsze wydobywają z siebie to, co najlepsze. Chyba za to też tak mocno ich uwielbiam. Oboje kochają się ponad życie, gotowi są walczyć ze wszystkimi przeciwnościami losu, zmierzyć z niebezpieczeństwem i poświęcić siebie, jeśli miałoby to oznaczać, że ta druga osoba będzie bezpieczna, ale przy tym zawsze szanują to, że ważną częścią tego, kim są, to przede wszystkim bycie Protektorami, którzy walczą dla dobra większej sprawy. I walczyli o to razem, poświęcając po drodze tak wiele, jednocześnie ciągle udowadniając, jak potężna połączyła ich miłość. Ich zakończenie nazwałabym słodko-gorzkim, ale jednocześnie nie wyobrażam sobie innego. Przez tę dwójkę płakałam najmocniej, ale też to dzięki nim tak mi szalały motyle w brzuchu przez całą książkę. Zdaje się, że JLA po prostu nie potrafi napisać złej historii miłosnej.

Nie wyobrażam sobie lepszego zakończenia serii, niż "Sentinel". W tej książce zawarło się wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od finału, były emocje, ogrom zaskakujących zwrotów akcji, epickie zakończenie, rewelacyjni bohaterowie, no i potężna miłość, która przezwycięży wszystko, co stanie jej na drodze. To kolejna seria młodzieżowa fantasy tej autorki, która zawojowała moim sercem. Aż wstyd się przyznać, że na początku chciałam ją porzucić, bo teraz stała się jedną z moich ukochanych serii. Najchętniej przeczytałabym jeszcze więcej tomów, a już zwłaszcza z perspektywy Aidena, bo właśnie tego mi tutaj brakowało najmocniej. Polecam całym sercem i mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się wreszcie polskiego wydania.



JENNIFER L. ARMENTROUT - Bestsellerowa autorka New York Timesa i USA Today.  Jennifer pochodzi z Zachodniej Virginii i tam też mieszka do tej pory z mężem i psami. Urodziła się 11 czerwca 1980 roku. Autorka twierdzi, iż pisze przez 8 godzin niemal każdego dnia. Jeśli tego nie robi, swój czas spędza czytając, ćwicząc, oglądając filmy zombie i udając, że pisze.
W 2011 roku w Stanach Zjednoczonych jej książki sprzedały się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy, dostały się do finałów Goodreads Choice Awards, w 2017 roku wygrały w plebiscycie romansów RITA, a także były nominowane do wielu innych nagród. 


Tytuł: Sentinel
Autor: Jennifer L. Armentrout
Język: angielski
Seria: Covenant. Tom 5
Data premiery: 2 listopada 2013
Liczba stron: 360
Ocena: 10/10



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia