Ahnnę, dowódczynię, która przelała krew w obronie swoich rodaków, dręczą̨ dwie myśli. Po pierwsze, że nie udało jej się uchronić Ithicany przed inwazją. Po drugie, że ocalenie ojczyzny wymaga porzucenia jej na zawsze.
Maridrini pozostawili Ithicanę zrujnowaną, a jej mieszkańców w nędzy. Kiedy więc bogate królestwo Harendell domaga się, by Ahnna została narzeczoną następcy tronu, kobieta jest gotowa zrobić wszystko, by zdobyć wpływy jako przyszła królowa – i przejąć kontrolę nad złotem, które wiąże się z królewską władzą.
Wkrótce jednak odkrywa, że pod piękną powierzchnią harendellskiego dworu kryją się mroczne spiski, obłuda i żądza władzy. A jedyną osobą, która trzyma się z dala od polityki, nie jest jej przyszły mąż, lecz jego irytujący przyrodni brat James. Ahnna zaczyna wątpić, czy Harendell rzeczywiście jest sojusznikiem, za którego się podaje, a jednocześnie uzmysławia sobie, że jej fascynację wzbudza niewłaściwy książę.
Otoczona śmiertelnie niebezpiecznymi intrygami Ahnna musi odnaleźć sposób na ocalenie rodaków.
Po przeczytaniu "Wiecznej wojny" od razu zapragnęłam sięgnąć po kolejny tom serii, zwłaszcza, że zalążki historii Ahnny, siostry bliźniaczki Arena, autorka rzucała właściwie od samego początku. Ta seria ma też to do siebie, że chociaż może nam się wydawać, że jakiś konflikt się kończy, to tak naprawdę nigdy tak nie jest i od razu przeczułam, że to, jak zakończył się poprzedni tom, to tak naprawdę cisza przed burzą dla wszystkich bohaterów. I miałam rację, bo w "Skręconym tronie" przenosimy się do kolejnego królestwa, a odkrywane tajemnice i intrygi mogą na dobre zburzyć względny spokój, jaki chwilowo zapanował.
Pomimo upływu czasu, Ahnnę nadal dręczą wspomnienia śmierci swoich rodaków w wojnie Ithicany z Maridriną. Nadal nie może pozbyć się myśli, że gdyby nie przegapiła wielu rzeczy, być może udałoby im się przewidzieć, co ich czeka i lepiej przygotować. A tymczasem Ithicanie do dziś muszą mierzyć się z konsekwencjami tej wojny - wielu z nich straciło dach nad głową, wielu ledwo starcza na jedzenie. Ahnna wie, że jedyny sposób na to, by zagwarantować swojemu Królestwu przetrwanie, to wypełnienie postanowienia Traktatu Piętnastu Lat, które zacieśnia pokojowe stosunki między Ithicaną, a Harendell. Nawet jeśli oznacza to opuszczenie ukochanego królestwa i poślubienie księcia Harendell, Williama oraz zdobycie wpływów jako przyszła królowa. Ahnna wkrótce odkrywa, że Harendell ma własne tajemnice, które starannie ukrywa, a które mogą zaważyć na przyszłości Ithicany. A pośród wszystkiego najbardziej sprzeczne emocje wzbudza w niej nie jej przyszły mąż, a jego przyrodni brat, James - bękart króla Edwarda, który jest zupełnym przeciwieństwem Williama i który doprowadza ją do szału. Pozostawiona samej sobie Ahnna pragnie zapewnić bezpieczeństwo Ithicanie, ale wkrótce uświadamia sobie, że być może znalazła się w samym środku najbardziej niebezpiecznej gry ze wszystkich.
Harendell zawsze było dla mnie krainą pełną tajemnic i niezbadanych intryg, po której nie wiadomo czego się spodziewać. Może to przez to, że minęło już dużo czasu, odkąd czytałam trzy pierwsze części i nie pamiętam wszystkiego, ale mam wrażenie, że autorka świadomie pozostawiała to królestwo jako trochę niezbadane i opisane ogólnikowo, bo kiedy w końcu mamy szansę zgłębić jego tajemnice, odkrywanie ich uzależnia i sprawia, że nie sposób się od książki oderwać. Dotychczas znaliśmy je jako wieloletniego sojusznika Ithicany, z którym wiązał ich Traktat Piętnastu Lat - sojusz, który ma dopełnić małżeństwo księżniczki Ahnny Kertell z Ithicany z prawowitym następcą tronu Harendell, księciem Williamem. Dopiero znajdując się już w Królestwie zaczynamy odkrywać jego prawdziwe sekrety i plany, które mogą szokować.
Żałuję, że nie miałam czasu by przeczytać jeszcze raz "Królestwo Mostu" i "Zdradziecką Królową", bo zgłębiając myśli Ahnny uświadamiamy sobie, jak wielki wpływ mają na nią nadal tamte wydarzenia. Odcisnęły one na niej piętno nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie, bo teraz za wszelką cenę pragnie uspokoić swoje poczucie winy, że przyczyniła się do śmierci wielu rodaków i dopełnić postanowienia Traktatu - nawet jeśli wcale nie chce wychodzić za mąż za Williama. Widać to także w tym, że nadal czuje ogromny żal do Lary, co jest dla mnie również jednym z najciekawszych wątków całej tej serii. Widzimy wszystkie jej sprzeczne uczucia, rozterki i desperację, by naprawić to, co zostało zniszczone, ale niestety w tym świecie nic nie może być proste i wkrótce przekonuje się o tym na własnej skórze.
Ten tom może nie jest tak dynamiczny, jak poprzednie, nie ma w nim tak wielu scen walki, które budowałyby napięcie, ale za to odkrywanie tajemnic rodziny królewskiej oraz ich planów politycznych, w które z innej strony zamieszany jest także James, tworzą krok po kroku ciekawy obraz, który tylko czeka, by wybuchnąć. Czytanie tego tomu zdecydowanie było trochę jak oglądanie pędzącego samochodu, który zaraz spowoduje wypadek. Bywały takie chwile, kiedy zbierałam szczękę z podłogi, w szczególności pod koniec - aż musiałam rozchodzić wszystkie emocje. A najlepsze jest to, że przez całą książkę czuć, że to tylko budowanie napięcia przed finałem, którego z jednej strony nie mogę się doczekać, a z drugiej się boję, bo tak wiele rzeczy zapewne się w nim wydarzy. Pod tym względem ten tom przypomina mi wszystko to, za co pokochałam pierwszą dylogię.
Nie mogłabym oczywiście nie wspomnieć też o naszych głównych bohaterach. Ahnnę wszyscy już dobrze znamy, ale w tej części polubiłam ją chyba jeszcze bardziej. Jest połączeniem determinacji i odwagi, ale też skrywanej pod wieloma warstwami wrażliwości i strachu o przyszłość Ithicany, a to składa się na obraz wielowarstwowej i skomplikowanej postaci, która jest gotowa na wszystko. Nawet na zrobienie dobrej miny do złej gry i bycie prawdziwą księżniczką, chociaż przeczy to wszystkiemu, czym jest: wojowniczką i dowódczynią. Nic więc dziwnego, że James tak mocno na nią wpływa - on jako jedyny widzi, kim jest naprawdę i nie kupuje jej gierek, a do tego nie ukrywa, że w ogóle nie nadaje się na przyszłą żonę swojego brata, który jest usposobieniem wszystkiego, czego Ahnna nienawidzi.
Zanim przejdę do ich relacji, to muszę wspomnieć, że James jest w ogóle jedną z ciekawszych nowych postaci, których w tej serii brakowało. Po zakończeniu mam co do niego mieszane uczucia, ale szczerze, miałam tak niemalże z każdą postacią tej serii, bo oni wszyscy w tym, czy innym momencie robią okrutne rzeczy. To właśnie uwielbiam w tej serii najbardziej, to poczucie, że nic nie jest tu czarno-białe, złe lub dobre. Przez całą książkę czytamy o jego planach związanych z jego własnym pochodzeniem, o których Ahnna nie ma żadnego pojęcia, a wszystko to buduje emocjonalną warstwę, która tylko prosi się o wybuch. Ta dwójka bardzo przypomina mi Larę i Arena - uczucia pojawiają się wbrew rozsądkowi, podsycane niesamowitą chemią, wzajemną irytacją i zainteresowaniem swoimi sekretami, ale wiszą one cały czas na włosku, a to tworzy niesamowite napięcie. Jest w nich też trochę Kerisa i Zarrah, bo wkrótce oboje stają po dwóch różnych stronach konfliktu i zaczynamy myśleć, że nie ma dla nich żadnej szansy.
Szczerze uważam, że "Skręcony tron" to jeden z najlepszych tomów tej serii. Mamy kolejne gierki polityczne, szokujące plot twisty, ale w interesujący sposób łączą one wszystko to, co już znamy, więc zapowiada się naprawdę epicki finał, w którym powrócą ukochani bohaterowie z poprzednich części. Zakończenie tego tomu było na miarę zakończenia "Królestwa Mostu", pełne emocji, poczucia zdrady, tego prymitywnego pragnienia zemsty i bólu złamanego serca. Zakochałam się w Ahnnie i Jamesie, nawet jeśli ich wątek to tak naprawdę jedynie tło dla wszystkiego innego - ale dla mnie to nawet lepiej, bo myślę, że przed nimi jeszcze długa droga do czasu, kiedy nauczą się sobie ufać i będą mogli w końcu połączyć siły, a nie ciągle walczyć ze swoimi uczuciami po przeciwnych stronach. Ależ nie mogę się doczekać ostatniego tomu - zapowiada się genialny finał i mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Danielle L. Jensen urodziła się i dorastała w Calgary - największym mieście kanadyjskiej prowincji Alberta. Początkowo ukończyła studia na University of Calgary ze stopniem licencjata w dziedzinie finansów, jednak później zdecydowała się na powrót do szkoły i ukończyła stopień z zakresu literatury angielskiej na Mount Royal University. Danielle już jako dziecko wyobrażała sobie siebie spędzającą w przyszłości długie godziny na pisaniu. Autorka przyznaje również, że początkowo próbowała pisać romanse, ponieważ wydawało jej się to łatwym zadaniem na początek, jednak szło jej to okropnie i wróciła na tor jej ulubionego gatunku literackiego - fantasy. Pisała w czasie wolnym i nie chciała nikomu przyznać się do tego, co robi. Dlatego wszystkich bardzo zaskoczyła, kiedy skończyła pisać swoją pierwszą powieść (2008 rok). Wtedy wiedziała już, że chce zostać pisarką i dlatego między innymi zdecydowała się na ukończenie drugiego kierunku studiów (literatura angielska) - by zarobić na swoje marzenia pracowała jako kelnerka w pubie sportowym. Kiedy tylko miała jakąkolwiek wolną chwilę - pisała.
Tytuł: Skręcony tron
Autor: Danielle L. Jensen
Tytuł w oryginale: The Endless War
Seria: The Twisted Throne. Tom 5
Data premiery: 2 października 2025
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 496
Ocena: 9/10



































.jpg)




