wtorek, 8 września 2026

Chelsea Curto - In Stormy Weather



Nothing can rain on Quincy Monroe’s parade. She’s a woman-in-STEM with a PhD in atmospheric sciences, the host of a successful online weather show, and has one million followers on her meteorology Instagram.

Quincy has spent endless hours forging her path in this male-dominated field, becoming one of the best in the industry. And with a new job opportunity, nothing can derail her success. Except for the ill-timed arrival of Sebastian Dunn.

Sebastian is her best friend’s brother, her long-suffering academic and professional rival, and a flashy TV weatherman from New York City that everyone swoons over. Everyone but Quincy.

Over a scorching Florida summer and record-breaking hurricane season, Sebastian and Quincy are forced into close proximity. Setting aside their grudges to chase storms and stay alive is one thing, but can they weather the inevitable collision of their hearts?


Odkąd dwa lata temu obejrzałam film "Twisters" (który swoją drogą bardzo polecam) miałam ochotę na książkę o podobnej tematyce i w końcu ją znalazłam - i to napisaną przez Chelseę Curto, która zdobyła moją sympatię serią hokejową "DC Stars". Ta historia zapewne nie podejdzie każdemu, ale jeśli też fascynują was zjawiska pogodowe i lubicie trochę akcji z romansem, to jestem pewna, że będziecie się na niej świetnie bawić. W "In Stormy Weather" mamy rewelacyjny slow burn pomiędzy dwójką ludzi z długą historią i skłonnością do wiecznej rywalizacji, przesympatycznych bohaterów i do tego nutkę niebezpieczeństwa, która dodaje całości dynamiczności. Motylki w brzuchu gwarantowane, nie tylko z ekscytacji, ale i z nerwów!

Quincy Monroe ciężko pracowała na sukces jako jedna z niewielu kobiet w jej branży. Jako prowadząca popularnego programu internetowego o zjawiskach pogodowych dobrze zna swoją wartość, choć ludzie często lekceważą jej liczne sukcesy i tytuł doktora z nauk o atmosferze. Kiedy otrzymuje szansę objęcia nowej posady, która pozwoliłaby jej pomagać większej ilości ludzi i edukować ich na tematy katastrof naturalnych oraz pogody, postanawia zrobić wszystko, aby ją zdobyć. Nawet jeśli oznacza to stanięcie twarzą w twarz z jej odwiecznym rywalem, Sebastianem Dunnem. Sebastian to brat jej najlepszej przyjaciółki i zmora jej życia - odkąd sięga pamięcią zawsze starał się być od niej we wszystkim lepszy, w szkole, na studiach, w pracy. Ale dotąd dzieliły ich kilometry, a teraz powraca z Nowego Jorku ze swojej ciepłej posady prezentera pogody, aby relacjonować na żywo nadchodzący sezon huraganowy i zdaje się, że jest wszędzie. Quincy i Sebastian rzucają się w pogoń za burzami i chcąc czy nie ich drogi ciągle się przecinają. Niespodziewanie jednak okazuje się, że pracując razem mają więcej frajdy, niż mogliby się spodziewać i coraz trudniej jest im ignorować wszystkie buzujące od lat uczucia...

Odkąd byłam mała, zawsze fascynowały mnie burze i inne zjawiska pogodowe. Oczywiście pogromczynią huraganów nigdy nie zostanę, ale jestem jedną z tych osób przyklejonych do okna lub siedzących na balkonie kiedy na zewnątrz szaleją błyskawice, a więc naturalnie zawsze też ciągnęło mnie do filmów i książek, w których mamy element katastrofalny związany z pogodą. Chelsea Curto w swojej najnowszej powieści zabiera nas do świata dwójki ludzi, których wiele dzieli, ale za to łączy ten jeden element, który zawsze prowadził do tego, że ich ścieżki się przecinały - miłość do pogody. I może nie będzie to romans dla każdego, zwłaszcza jeśli nudzi was gadka o nauce i cała ta pogodowa otoczka, ale dla mnie ta książka to była świetna zabawa.

Zacznijmy od tego, że bardzo polubiłam Sebastiana i Quincy i szczerze każda chwila z nimi spędzona to była przyjemność. Z jednej strony mamy niezwykle inteligentną i zdeterminowaną Quincy, która uwielbia dzielić się z innymi swoją wiedzą, co też robi na swoich mediach społecznościowych. Jest świadoma tego, że jako kobieta ma w tej branży mocno pod górkę, ale nie pozwala zewnętrznym głosom wpływać na to, co kocha robić. Z drugiej mamy Sebastiana z tym jego dziarskim uśmieszkiem i ogromną pewnością siebie, który wręcz uwielbia doprowadzać Quincy do szału. Poznajemy ich jako odwiecznych rywali, gdzie on czerpie radość z ich rywalizacji, a ona nie udaje, że uważa go za aroganckiego dupka. Ale ta dwójka to o wiele więcej, niż widzimy na pierwszy rzut oka i to właśnie sprawia, że ich historia jest tak uzależniająca.

Historia Sebastiana i Quincy to tak naprawdę wieloletni slow burn, który tylko czekał na odpowiedni moment, by wybuchnąć. Może i wydaje się, że napięcie między nimi zawsze podsycała jedynie ta chęć do rywalizacji we wszystkim, co robili, ale dopiero w momentach prawdziwych chwilach wrażliwości zauważamy, jak cienka jest granica między ich gierkami, a wzajemną fascynacją i wręcz obsesją. Jest to w szczególności widoczne w zachowaniu Sebastiana, który zresztą nawet nie stara się ukrywać, jak bardzo ciągnie go do Quincy. Najlepiej bawiłam się na tych chwilach, gdzie obydwoje zrzucali maski i ukazywali, od jak dawna była między nimi ogromna chemia i jak bardzo ich do siebie zawsze ciągnęło. Aż czasami nie mogłam usiedzieć na miejscu, bo mnie nosiło, czekając aż całe to napięcie między nimi wybuchnie!

Mogę wam też śmiało napisać, że ta dwójka stanie się waszymi nowymi ulubionymi książkowymi postaciami. Sebastian to ideał książkowego chłopaka, który zawsze jest idealnie nastawiony do potrzeb i uczuć Quincy. Zna ją jak własną kieszeń, potrafi pociągnąć za odpowiednie sznurki, by wywołać w niej odpowiednią reakcję, ale jednocześnie zawsze zachwyca się jej dokonaniami i wspiera ją we wszystkim, co robi i ją szanuje - nawet jeśli oznacza to, że sam będzie musiał zrezygnować z rzeczy, których pragnie. Gdy zaglądamy poza maskę tej uwielbianej przez publiczność osoby, dostrzegamy w nim zwyczajnego człowieka, któremu obecne życie zawodowe nie sprawia już radości i który poszukuje znowu tej zapałki, która rozpali w nim pasję. Quincy pokochałam równie łatwo, ale Curto nie stworzyła jeszcze ani jednej żeńskiej postaci, której bym nie polubiła. Doceniam bardzo autorkę za to, że realistycznie mówi o wyzwaniach, z jakimi musi się zmierzyć jako kobieta, nawet jeśli czasami inni bohaterowie podnosili mi ciśnienie swoim zachowaniem. Kolejna silna bohaterka, którą szczerze podziwiam!

"In Stormy Weather" to romans z elementem akcji i nutką niebezpieczeństwa, którego tak naprawdę jedyną małą wadą - w moim odczuciu - jest finał. Nie było to złe zakończenie, ale moim zdaniem scenę akcji pod koniec można było trochę bardziej podkręcić, bo trochę pozostawiła we mnie niedosyt. Poza tym naprawdę świetnie się na tej książce bawiłam i uwielbiam wszystko w wątku Quincy i Sebastiana. Ich przekomarzanki słowne, skłonność do rywalizowania, ich grę w "Prawda czy Wyzwanie", te drobne i wielkie gesty, pełne wrażliwości chwile oraz subtelne nawiązania do przeszłości, które doprowadziły ich do tego momentu, gdzie ich uczucia w końcu wybuchają. Niewiele książek wywołuje we mnie to uczucie motylków z podekscytowania, ale tej dwójce się to udało. Mam więc ogromną nadzieję, że kiedyś doczekamy się tej książki w polskim wydaniu!


CHELSEA CURTO to stewardessa oraz autorka zabawnych, słodkich i pikantnych romansów. Jej najpopularniejsze serie to "D.C. Stars" o hokeistach oraz "Love Through a Lens". Kiedy nie tworzy zabawnych historii miłosnych, spędza czas, podróżując między północnym wschodem Stanów a Florydą, i zastanawia się, którą książkę przeczytać jako następną.


Tytuł: In Stormy Weather
Autorka: Chelsea Curto
Data premiery: 14.07.2026
Język: angielski
Liczba stron: 395
Ocena: 9/10
Czytaj dalej »

niedziela, 6 września 2026

Podsumowanie czytelnicze sierpnia


Sierpień to był dla mnie miesiąc podróży i odpoczynku, ale też niestety wielu ciężkich mentalnie momentów, a więc na czytanie nie miałam tak wiele czasu, jakbym chciała. Te długie godziny w drodze i w locie umilały mi tym razem głównie romanse i komedie romantyczne dla poprawy humoru, a miesiąc zakończyłam nadchodzącą premierą, o której nie mogę się doczekać, by wam coś więcej zdradzić. Trafiały mi się same przyjemne książki i szczerze poleciłabym każdą z nich, więc mimo wszystko uważam sierpień za udany czytelniczo miesiąc - czasami potrzeba po prostu takich lekkich, niewymagających książek, dzięki którym można się oderwać od życia.


CO ZA BAŁAGAN - 4


W zeszłym miesiącu miałam okazję czytać przedpremierowo najnowszą książkę Lynn Painter i muszę przyznać, że to jedna z lepszych powieści autorki, która nie jest młodzieżówką. Na ogół mam dość skomplikowaną relację z jej książkami dla dorosłych czytelników, ale ta komedia romantyczna odhacza wszystkie punkty, wywołuje szeroki uśmiech, gwarantuje wybuchy śmiechu i zapewnia dobrą rozrywkę. Jest czasami naciągana i nie brakuje kilku wad (najbardziej irytował mnie brak komunikacji), ale chemia między głównymi bohaterami i naturalność w ich interakcjach wszystko wynagradzają. Mamy tu cały ten chaos udawanego związku i połączenie osób z dwóch różnych światów, ale nie da się im nie kibicować. Naprawdę dobrze się na niej bawiłam.
 

FIRE AWAY - 4,25


 
To chyba pierwszy kowbojski romans, który mi się podobał od początku do końca. Świetni bohaterowie, główni i poboczni (jeśli lubicie element found family, to na pewno wam się ta powieść spodoba), naturalna chemia między Savannah i Warrenem, klimat rancza i małego miasteczka, chwile pełne śmiechu i rodzinnego ciepła, a nawet zaskakujący wątek kryminalny, którego się nie spodziewałam. Niektóre wątki mogły być trochę bardziej dopracowane, ale poza tym świetnie mi się tę książkę słuchało i bardzo chętnie zapoznam się kiedyś z pozostałymi tomami.
 
 
 

POROZMAWIAJMY O EKSIE - 4


Ta książka jest dla osób, które uwielbiają rom-comy z lat 90. i 2000. Widziałabym ją na ekranie i chyba głównie z tego powodu tak świetnie się na niej bawiłam. Bohaterowie są autentyczni, obydwoje mają wiele do przepracowania, a ich droga od wzajemnej niechęci i rywalizacji w miejscu pracy, przez przyjaźń, aż po coś więcej, wypada realistycznie, momentami emocjonalnie. Można się też pośmiać i gwarantuję wam, że będziecie kibicować Domowi i Shay, aby w końcu przekroczyli granice. Frustrował mnie jedynie ten brak komunikacji między nimi jeśli chodziło o ich uczucia do siebie, bo zostało to przeciągnięte aż za bardzo. Poza tym dobrze się bawiłam i w przyszłości chętnie poznam inne książki autorki.
 
 
 

IN STORMY WEATHER - 4,25


"In Stormy Weather" to kolejna świetna powieść od Chelsei Curto. Na pewno spodoba się osobom, które lubią w romansach trochę akcji - jeśli znacie film "Twisters", to ta powieść ma bardzo podobny klimat. Wspólne gonienie za zjawiskami pogodowymi i dwójka osób, która pod warstwą wieloletniej rywalizacji ukrywa wiele niewypowiedzianych na głos uczuć. Uwielbiam slow burn w tej historii, te nawiązania do ich wspólnej historii, powolne odkrywanie, że być może ich drogi zawsze miały się ze sobą przeciąć. Savannah i Quincy sprawili, że miałam motylki w brzuchu i tylko czekałam, aż napięcie między nimi wybuchnie. Rozczarował mnie jedynie trochę finał, ale mimo wszystko była to świetna historia, którą bardzo polecam.
 

TBA

Pod koniec miesiąca miałam okazję czytać przedpremierowo jedną z nadchodzących premier i chociaż nie mogę wam na razie zdradzić szczegółów, o jaką książkę chodzi, to powiem tyle, że możecie wyczekiwać kolejnej świetnej komedii romantycznej! W szczególności, jeśli lubicie fake dating i motyw najlepszego przyjaciela brata...
Czytaj dalej »

środa, 2 września 2026

Zapowiedzi książkowe września

 
Nie wiem jak wy, ale ja już czuję w powietrzu zbliżającą się jesień, te chłodne poranki i deszczowe wieczory, zapach cynamonek unoszący się w powietrzu i złote liście na chodnikach. To moja ulubiona pora roku i chociaż lato co prawda jeszcze trwa, to już powoli wchodzimy w ten okres - także jeśli chodzi o nadchodzące premiery książkowe. Pierwsze jesieniarskie romanse, cała masa romantasy (bo czy jest coś lepszego niż zakopanie się pod kocykiem z dobrym fantasy?), trochę znanych i nowych autorów. Myślę, że każdy znajdzie coś fajnego dla siebie:

Harper Graham - Cinnamon Spice Inn

Premiera: 09.09.2026


Dziewczyna z miasta, kochająca kawę. Majsterkowicz w typie drwala o urzekających piwnych oczach i szorstkim głosie. To przepis na miłość czy na katastrofę?

Madison, recenzentka kulinarna, przekonała samą siebie, że Nowy Jork jest dla niej idealnym miejscem do życia. Zostaje jednak wezwana do rodzinnego małego miasteczka, Maple Falls, by uratować przed popadnięciem w ruinę dom, w którym jej rodzice prowadzili przytulny zajazd. I wcale nie cieszy się na spotkanie ze swoim byłym, Zachem, seksownym brodaczem specjalizującym się w remontach. Dla niego też ostatnią rzeczą, o jakiej marzy, jest praca u tej irytującej, a zarazem irytująco ślicznej rudowłosej.

Gorący i pachnący cynamonem, totalnie nieodkładalny romans z motywem enemies-to-lovers w jesiennym klimacie.




Lynn Painter - Co za bałagan

Premiera: 09.09.2026

Miała tylko posprzątać mieszkanie. Naprawdę nie planowała zakochiwać się w jego właścicielu.

Abi Mariano studiuje literaturę, pracuje jako sprzątaczka i desperacko próbuje utrzymać się na powierzchni. Kiedy jej mieszkanie opanowują insekty, podejmuje ryzykowną decyzję – po kryjomu nocuje w luksusowym apartamencie jednego ze swoich klientów. Problem w tym, że rano zostaje przyłapana przez jego rodziców… którzy biorą ją za dziewczynę syna.

Declan Powell od dawna opowiada rodzinie i współpracownikom o idealnej partnerce, która tak naprawdę nie istnieje. Teraz potrzebuje Abi, żeby kłamstwo nie wyszło na jaw. Proponuje więc układ: ona będzie udawać jego partnerkę podczas ważnych spotkań i weekendu wśród nowojorskiej elity, a on zapewni jej pieniądze i dach nad głową.

Plan wydaje się prosty. W końcu to tylko biznes. Żadnych uczuć. Żadnych komplikacji.

Problem w tym, że naprawdę trudno pamiętać o zasadach, kiedy fałszywy chłopak patrzy na ciebie tak, jakbyś była najlepszym, co kiedykolwiek wydarzyło się w jego perfekcyjnie uporządkowanym życiu.



Ali Hazelwood - The Love Hypothesis (wersja filmowa)

Premiera: 23.09.2026

Udawany związek pary naukowców i siła przyciągania, której nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Olive Smith, doktorantka na wydziale biologii Uniwersytetu Stanforda, jest inteligentna i utalentowana, ale też niepozbawiona kompleksów. Niedawno zerwała ze swoim chłopakiem Jeremym. Aby udowodnić swojej przyjaciółce Anh, że nic ich już nie łączy – w końcu naukowców interesują tylko namacalne dowody – Olive postanawia pocałować pierwszego mężczyznę, którego spotka na swojej drodze.

Jej wybór pada na doktora Adama Carlsena, przystojnego i genialnego wykładowcę. O dziwo, największa gwiazda Uniwersytetu Stanforda, a zarazem czołowy wydziałowy tyran i postrach studentów zgadza się udawać jej chłopaka. Kiedy sprawy przybierają zły obrót podczas wielkiej konferencji naukowej, zagrażając całej karierze Olive, Adam znowu ją zaskakuje, oferując swoje wsparcie oraz… jedną niezapomnianą noc.

Nagle ten niewielki eksperyment przeradza się w odkrycie stulecia. A Olive dowiaduje się, że jedyną rzeczą trudniejszą niż próba ujęcia miłości w naukowe ramy jest zmierzenie się z własnymi uczuciami.


Brynne Weaver - Tourist Season

Premiera: 17.09.2026

Witamy w Cape Carnage! Wystarczy raz tu zawitać, by zostać na zawsze.

Możesz ukryć się w najgłębszych zakamarkach piekła, a i tak cię stamtąd wyciągnę. Nawet diabeł nie uratuje cię przede mną.

Cape Carnage to nadmorskie miasteczko pełne kolorowych domów, nietypowych sklepów i wyróżniające się zaskakująco wysoką liczbą ofiar śmiertelnych. Niestety, wraz z napływem turystów pojawiają się kłopoty, więc utalentowana ogrodniczka Harper Starling, obdarzona instynktem zabójczyni, za wszelką cenę pragnie ochronić swój azyl. Kiedy uciążliwi turyści nie wyjeżdżają z Carnage, kończą jako nawóz dla rabatek kwiatowych kobiety.

Ale Nolan Rhodes nie jest przeciętnym turystą. Diabelsko przystojny, niezwykle czarujący i biegły w posługiwaniu się ostrzem mężczyzna dąży do zemsty. W każdą rocznicę wypadku drogowego, który zrujnował mu życie, zabija kolejną ofiarę ze swojej listy. Ale najlepsze zostawił dla pięknej Harper Starling.

Gdy do Cape Carnage przybywa amatorski śledczy specjalizujący się w rozwiązywaniu niewyjaśnionych spraw kryminalnych, Harper i Nolan zawierają rozejm. Jeśli mężczyzna pomoże jej chronić miasteczko, ona zachowa milczenie na temat jego łowieckich nawyków. Wkrótce jednak ich sojusz przeradza się w obsesję i grozi ujawnieniem wszystkich sekretów skrywanych przez Carnage – w tym ich kruchej miłości.


Sasha Peyton Smith - Królowa róż

Premiera: 23.09.2026

Ivy Benton wygrała niebezpieczny turniej o serce króla wróżek i została królową Anglii. Cena tego zwycięstwa okazała się jednak wyższa, niż przypuszczała. Obejmując tron, nowy król otworzył bramy między światami i uwolnił wróżki, które przez stulecia pozbawione były swoich ulubionych rozrywek. Teraz nadrabiają stracony czas, dopuszczając się okrutnych czynów w całym królestwie.

Aby przetrwać, Ivy musi odgrywać rolę idealnej, oddanej żony. Ale musi zrobić wszystko, by obalić Brama, ocalić swoją siostrę i odnaleźć mężczyznę, którego naprawdę kocha. Jednak będąca pod wpływem wróżek Lydia oddala się od niej każdego dnia, a Emmett pozostaje uwięziony w świecie wróżek - poza zasięgiem i kontrolą Ivy - przez co dziewczyna zaczyna wątpić, czy zdoła ich uratować.

W świecie, w którym układy są silniejsze niż uczucia, a lojalność w kilka chwil zmienia się w zdradę, Ivy będzie musiała zdecydować, na czym naprawdę jej zależy. Bo kiedy stawką jest korona, królowa musi być gotowa na każde poświęcenie. Nawet jeśli oznacza to zniszczenie tego, co próbowała ocalić…


Abigail Owen - Wyroki bogów

Premiera: 23.09.2026
 
Można by się spodziewać, że w końcu się nauczę: nie pyskuj bogom. Nie zakochuj się w Królu Świata Zmarłych. I zdecydowanie nie dawaj się wciągnąć w boskie rozgrywki, w których będziesz przeklętą (i śmiertelną) nagrodą.

Ale wyszło jak zwykle – jestem uwięziona w Tartarze, gdzie muszę mierzyć się z potworami, przy których bogowie wydają się łaskawi. Tytani, wypaczeni przez stulecia gniewu i upadku, są zamknięci za siedmioma starożytnymi pieczęciami.

I zgadnijcie, kto jest kluczem?

Ja.

Żeby stąd uciec, muszę przetrwać każdą morderczą próbę, jakiej mnie poddadzą. A żeby wygrać, muszę stać się tym, czego bogowie się nie spodziewają. Jeśli uda mi się wydostać, to samo zrobią Tytani. A wtedy ludzie i bogowie będą błagać o koniec…

A Hades? Zamierza złamać wszelkie boskie zasady. Żeby mnie uratować, bóg śmierci spopieli cały świat.


Kayla Edwards - Miasto bogów i potworów

Premiera: 09.09.2026


Loren Calla zawsze była zwyczajna. Jako mieszkanka Angelthene, miasta wampirów, wilkołaków, czarownic i innych nadprzyrodzonych istot, starała się po prostu przetrwać. Zakładała, że jej życie pozostanie proste, przewidywalne i bezpieczne. Ale kiedy ledwo uniknęła porwania, a zamiast niej spotkało to jedną z jej przyjaciółek, Loren postanawia zrobić wszystko, by ją odnaleźć.

Jest nawet skłonna skorzystać z pomocy Dariena Cassela, przywódcy najbardziej bezwzględnego kręgu zabójców ciemności w mieście. Darien jest mroczny, niebezpieczny i tajemniczy, ale jest też jedyną szansą Loren na odnalezienie przyjaciółki żywej. Musi tylko uważać, by ten nieziemski Diabeł nie złamał jej serca. Co łatwiej powiedzieć niż zrobić.

Ona jest zwyczajną dziewczyną. On – brutalnym Mrokobójcą.
 
 
 


Raven Kennedy - Goldfinch

Premiera: 09.09.2026

ZŁOTO BYŁO JEJ WIĘZIENIEM. MOC STAŁA SIĘ BRONIĄ.

Przetrwałam złotą klatkę. Przetrwałam królów, wojny i zdrady. Teraz muszę odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: kim naprawdę jestem?

Między Annwyn a Oreą wybuchła wojna, a los całego świata zawisł na włosku. Jednak najtrudniejsza bitwa wciąż toczy się we mnie.

Muszę odnaleźć w sobie siłę, zanim inni odbiorą mi wszystko, o co walczyłam.

Razem ze Slade’em staniemy twarzą w twarz z prawdą, która może nas połączyć na zawsze... albo rozdzielić bezpowrotnie.

Miłość została wystawiona na najcięższą próbę.

Przeznaczenie upomniało się o swój dług.

Nadszedł czas ostatecznej walki.

A stawką jest cały świat.


Bita Behzadi - Ostatnia magiczna apteka

Premiera: 23.09.2026

W aptece się unikają. W listach odnajdują miłość.

Josephine Pinova nie wierzy w przeznaczenie. Powinna jednak zacząć, bo dzień po tym, jak traci pracę, trafia do ostatniej magicznej apteki w mieście i niespodziewanie otrzymuje w niej posadę. Nie jest ona szczytem marzeń dziewczyny, ale dzięki temu Josie ma czas i pieniądze, których potrzebuje w oczekiwaniu na decyzję o przyjęciu do prestiżowego Instytutu Magii. Chce udowodnić, że kobiety mają prawo do miejsca w świecie nauki.

Aufidius Reid nie wierzy w szczęście. Pojawienie się w jego życiu Josie uważa wręcz za najgorszy rodzaj pecha. Zuchwała, czarująca i irytująco błyskotliwa dziewczyna sprawia, że mężczyzna ma poczucie, jakby ciągle zostawał w jej cieniu. Tymczasem musi się skupić na tym, aby uratować aptekę, która za sześć miesięcy ma zostać zamknięta.

W pracy nieustannie dochodzi między nimi do spięć, a pod osłoną anonimowości wymieniają wiadomości, w których odkrywają przed sobą zaklęcia, marzenia i powoli rodzące się uczucie, którego żadne z nich się nie spodziewało.


S. A. Chakraborty - Rzeka srebra. Dewabad

Premiera: 09.09.2026


 
Zatrać się ponownie w świecie Dewabadu!

Sięgnij po wyjątkowy zbiór historii opowiedzianych z perspektywy zarówno dobrze znanych bohaterów, jak i postaci, które dotąd pozostawały bez własnego głosu.
\
Poznaj losy przyszłej królowej, próbującej odnaleźć się na dworze o krwawej historii… Śledź spotkanie uwięzionego księcia upadłej dynastii i młodej kobiety wyrwanej z rodzinnego świata… Odkryj tajemnicę przeklętego lasu, która na zawsze odmieni losy tych, którzy się w nim zagubili…

Rzeka srebra to obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy pragną raz jeszcze zanurzyć się w świecie Nahri, Alego i Dary.





Taylor J. LaRue - Steelborn

Premiera: 30.09.2026

W świecie, gdzie magia jest zakazana, a zaufanie może kosztować życie, Reya Connery przetrwała dzięki własnym zasadom. Jako legendarna złodziejka znana pod imieniem Crimson Dagger nie odpowiada przed nikim — kradnie, walczy i znika, zanim ktokolwiek zdąży wypowiedzieć jej imię.

Ale jeden fatalny skok zmienia wszystko.

Kiedy Reya zostaje zmuszona do współpracy z Caelanem Halcyonem — nieśmiertelnym wojownikiem naznaczonym śmiertelną klątwą — odkrywa, że stawką nie jest już tylko przetrwanie. W świecie pełnym zdrad, zakazanej magii i krwawych intryg istnieje sekret zdolny pogrążyć całe królestwa.

Caelan potrzebuje lekarstwa.
Reya potrzebuje wolności.
Żadne z nich nie planowało zakochać się po drodze.


Czytaj dalej »

niedziela, 30 sierpnia 2026

Rachel Lynn Solomon - Porozmawiajmy o eksie



Shay Goldstein od blisko dekady jest realizatorką w stacji radiowej w Seattle i nie wyobraża sobie innej pracy. Jej karierę zaczyna zaburzać pojawienie się Dominica Yuna – świeżo upieczonego absolwenta dziennikarstwa, przekonanego, że o radiu wie absolutnie wszystko.

Borykająca się z problemami stacja potrzebuje nowego programu, by przetrwać. To wtedy Shay wpada na entuzjastycznie przyjęty pomysł. W audycji Porozmawiajmy o eksie dwoje byłych będzie na żywo udzielać związkowych rad. Szef rozgłośni uznaje jednak, że nie ma potrzeby szukać skłóconej ekspary, gdy Shay i Dominic żywią do siebie taką niechęć, jakby dopiero co ze sobą zerwali. Choć żadnemu z nich nie podoba się wizja okłamywania słuchaczy, alternatywą jest utrata pracy.

Program szybko zyskuje popularność i pnie się po listach najchętniej słuchanych audycji w Seattle. A para prowadzących własne rady zaczyna stosować w coraz mniej służbowym związku…


Do przeczytania "Porozmawiajmy o eksie" zbierałam się już od wielu lat, ale prawdziwa ochota na tę książkę naszła mnie dopiero po przeczytaniu "Miłość na linii" B. K. Borison, która fabularnie również opiera się na prowadzeniu przez bohaterów wspólnej audycji radiowej (coś idealnego dla fanów takich kultowych komedii romantycznych jak "Bezsenność w Seattle"). Ten koncept to oczywiście nic nowego, a jednak jako wielbicielka rom-comów bardzo lubię ten motyw wymuszonej bliskości, a już zwłaszcza, że w tym przypadku dochodzi element udawanego związku (a raczej udawania byłych partnerów). I muszę przyznać, że choć historia miała parę wad, to świetnie się na niej bawiłam i śmiało mogę napisać, że to jedna z przyjemniejszych komedii romantycznych na rynku, napisana w typowym rom-comowym klimacie.

Shay Goldstein pracuje jako producentka radiowa w radiu publicznym w Seattle już od niemalże dekady. Uwielbia tę pracę, ale od jakiegoś czasu nie może pozbyć się wrażenia, że nie jest tak doceniana, jak chociażby jej nowy współpracownik, Dominic Yun, który przyszedł do radia świeżo po studiach i na każdym kroku sprawia wrażenie, że wie od niej więcej. Naturalnie więc ciągle dochodzi między nimi do spięć. Kiedy przyszłość radia zostaje zagrożona i potrzeba nowego programu, który by przyciągnął do nich nowych słuchaczy, Shay proponuje program o randkowaniu, który szybko odbija się jej czkawką - ponieważ jej szef wskazuje ją i Dominica na współprowadzących, którzy na dodatek mają udawać też, że kiedyś byli ze sobą w związku. Plan w teorii jest idealny, w końcu między Dominikiem i Shay już jest bardzo napięta atmosfera. W praktyce żadne z nich nie rwie się do tego pomysłu, ale zostaje im albo wspólny program, albo bezrobocie, a więc decyzja jest prosta. Kiedy "The Ex Talk" podbija listy i wzbudza zainteresowanie słuchaczy, ich mała gierka zaczyna stawać się zbyt realistyczna, a długie wspólne godziny spędzone na pracy zbliżają ich do siebie. Ale czy relacja zbudowana na farsie ma szansę przetrwać w prawdziwym życiu, zwłaszcza jeśli wystarczy jeden błąd, by wszystko zaprzepaścić?

Historia Shay i Dominica to połączenie rywali, którzy mają zupełnie różne podejścia do pracy, z dużą dawką wymuszonej bliskości i slow burnu. Koncept udawania byłych podczas audycji radiowej, chociaż w rzeczywistości bohaterowie są jedynie współpracownikami, którzy za sobą nie przepadają, to świetna podstawa pod rom-com. Autorka bardzo dobrze wykorzystuje swój pomysł, serwując solidną dawkę humoru, wrażliwości, emocjonalnych momentów i wielkich gestów rodem z najlepszych komedii romantycznych (tak, możecie się spodziewać wielkich wyznań miłosnych na linii). A wszystko to w połączeniu z dodatkami w postaci komentarzy słuchaczy czy obecności bohaterów w social mediach, którzy bardzo prawdziwie próbują sprzedać całą tę szopkę. Myślę, że fani tego gatunku będą bardzo zadowoleni, bo ja osobiście cały czas czułam się tak, jakbym oglądała mój ulubiony film z lat 90. czy wczesnych lat 2000.

Relacja bohaterów rozpoczyna się od paru nieporozumień i wzajemnej niechęci, a przynajmniej na to wygląda w pierwszych momentach. Shay pracuje w rozgłośni radiowej od prawie dekady i podchodzi do swojej pracy bardzo poważnie, ale niestety coraz bardziej przekonuje się o tym, że jako kobieta nie jest doceniana. Dominic jest natomiast o wiele młodszym i trochę mniej doświadczonym nowym pracownikiem z dużym ego i od razu staje się pupilkiem szefa, nic więc dziwnego, że Shay za nim nie przepada. Autorka bardzo naturalnie przechodzi od ich pierwszych nieporozumień do współpracy, która nie tylko wymusza na nich przebywanie w swoim towarzystwie i sprzedawanie obrazku byłych zakochanych, ale też pozwala im się bliżej poznać i to właśnie wtedy zaczyna się najlepsza część tej historii.

Shay i Dominic mają świetną, naturalną chemię już od pierwszych ich interakcji. Trochę sobie docinają, widać też ich różnicę wieku i doświadczeń (ona jest od niego starsza o kilka lat), na początku jest też trochę niezręcznie, ale potem zaczynają się pojawiać zalążki przyjaźni i wspólnego porozumienia, aż w końcu rodzi się z tego prawdziwa więź. Ogromnie mi się podobało to, że wszystko między nimi wypada bardzo realistycznie, wliczając w to wpadki, ich niepewności i kompleksy, a przy tym napięcie staje się tak intensywne, że aż nie można się doczekać ich kolejnych wspólnych scen. Najbardziej pokochałam w nich to, że mogli godzinami rozmawiać na najbardziej delikatne tematy, o których nie rozmawiali z nikim innym, bo dzięki temu nie tylko ich relacja stała się głębsza, ale też pozwoliła nam lepiej poznać ich jako ludzi.

O ironio, choć ta dwójka potrafi rozmawiać ze sobą o swoich lękach, obawach i przeszłych doświadczeniach, które ukształtowały ich na ludzi jakimi są teraz, kompletnie nie potrafili mówić o swoich uczuciach do siebie. Możecie się przygotować na solidną dawkę frustracji ich brakiem komunikacji i dopowiadaniem sobie własnych wersji wydarzeń, bo obydwoje są w tym mistrzami. Nie ukrywam, czasami miałam ochotę zamknąć książkę i zmusić ich siłą umysłu do rozmowy, bo ten slow burn stawał się torturą. Doceniam jednak to, że autorka nie traktuje z lekceważeniem wielu ważnych tematów, które kształtują Shay i Dominica oraz są głównym powodem ich problemów ze szczerością. Naturalnie i prawdziwie mówi o samotności, w szczególności jeśli jest się osobą w zupełnie innym miejscu w życiu niż większość ludzi w twoim wieku, o nieudanych relacjach i radzeniu sobie z utratą osób, które wiele dla nas znaczyły, o odnajdowaniu własnego szczęścia i dawaniu sobie drugich szans, o roli kobiet w środowiskach zdominowanych przez mężczyzn, które muszą pracować dwa razy ciężej. Ci bohaterowie są autentyczni, mają swoje wady i to bardzo w nich polubiłam.

Zdecydowanie możecie się też spodziewać świetnego humoru i pikanterii, ale w bardzo wyważonym i przemyślanym połączeniu. Wszystko w tej historii płynie bardzo naturalnie. To książka, która jest jednocześnie świetnym rom-comem, który bawi, wzrusza i wywołuje motylki oraz szeroki uśmiech, ale która też trafia prosto w serce. Gdyby nie ten przeciągający się brak komunikacji i trochę rozczarowujący finał, bo niestety uważam, że tutaj rozwinął się stanowczo za duży bałagan, który został rozwiązany za szybko, to byłaby idealna książkowa komedia romantyczna. Bardzo spodobał mi się styl pisania Rachel Lynn Solomon i na pewno będę mieć teraz na radarze inne powieści autorki. Jeśli macie ochotę na dobrą, lekką lekturę, przy której można naprawdę miło spędzić czas, to uważam, że warto zwrócić uwagę na "Porozmawiajmy o eksie".
 

Rachel Lynn Solomon pracowała w publicznym radiu, zanim jej zamiłowanie do opowiadania historii skłoniło ją do pisarstwa. Jest autorką kilku książek dla nastolatków i dorosłych – w tym bestsellerów „New York Timesa” m.in The Ex Talk, Weather Girl. Każdemu, kto zechce jej posłuchać powie, że w Seattle, gdzie mieszka z mężem i malutkim pieskiem, naprawdę nie pada tak często.


Tytuł: Porozmawiajmy o eksie
Autorka: Rachel Lynn Solomon
Tytuł w oryginale: The Ex Talk
Data premiery: 22.03.2023
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 360
Ocena: 7/10
 
Czytaj dalej »

niedziela, 23 sierpnia 2026

Lainey Lawson - Fire Away



What kind of man in his right mind asks a girl out on a date just to make his ex jealous? Warren Farrow, that's who. I fell for that dimpled smirk, cowboy hat, and magnetic charm. Too bad he saw me as nothing more than a pawn in his scheme. 

That alone should have stopped me from asking him to be my fake boyfriend a few weeks later. In my defense, I was out of options after a major screw-up that almost cost me my job. My lack of self-preservation skills didn’t do much to deter me from the idea either.

I may be a walking disaster. But everyone in Westridge knows Warren as the town golden boy who can do no wrong - making him the perfect candidate to repair my reputation and help me avoid getting fired. The ruse seemed foolproof at first, but one practice kiss was all it took for my defenses to weaken and remember how brightly the spark between us burned.

He wanted me, flaws and all. And my urge to resist him began to disappear when I realized he was bringing out a side of me that felt more worthy and confident than I ever thought possible. I knew that if I could find the strength to let love in, Warren might be the best thing to ever happen to me. What I didn’t expect was for someone else to rip it all away before we got our chance at the real thing.


Czasami najlepsze książki odkrywa się zupełnie przypadkowo i właśnie w ten sposób znalazłam chyba pierwszy kowbojski romans, który w końcu wpasował się w mój gust. "Fire Away" włączyłam w audiobooku właściwie w ciemno, nigdy dotychczas nawet nie słyszałam o tej autorce, a wciągnęłam się już od pierwszych rozdziałów. Fabularnie może i nie ma tu nic odkrywczego, ale za to od razu polubiłam się z klimatem i z bohaterami, z ich realistycznymi lękami i niepewnościami, a motyw found family, który jest moją słabością, to była tylko wisienka na torcie. Myślę, że to historia, która spodobałaby się wielu fanom takich wiejskich, kowbojskich klimatów w romansach.

Savannah z pewnością nie spodziewała się, że parę tygodni po rozpoczęciu nowej pracy w wyniku nieporozumienia wyląduje w więzieniu, nie mając nawet nikogo, kto mógłby zapłacić za nią kaucję. Jedyna osoba z miasteczka, którą zna i która przychodzi jej na myśl, to także jedyna osoba, której wcale nie chce prosić o pomoc - Warren Farrow, z którym poszła jakiś czas temu na fatalną randkę. I wcale nie chodziło o brak chemii między nimi, ani o nawet o niezręczność... a bardziej o to, że wykorzystał ją, by wzbudzić zazdrość w swojej byłej. Savannah nie udaje, że mu nie ufa, nawet kiedy przybywa na jej ratunek. A jednak jej praca wisi na włosku, a miasteczko zdaje się go uwielbiać, więc kiedy kobieta zauważa, że przebywanie w jego towarzystwie ociepla jej wizerunek w oczach mieszkańców, prosi Warrena, by udawał jej chłopaka. Warren ma jednak inne plany - postanawia wykorzystać tę szansę, by przekonać Savannah, że ich dotychczasowe spotkania były pełne nieporozumień, a on od ich pierwszego spotkania pragnął tylko jej, z jej wadami i ognistym chaosem...

Nie spodziewałam się tego, że tak bardzo się polubię z bohaterami tej historii, ale to chyba właśnie dzięki nim tak mi się ta książka spodobała. I mam tu na myśli nie tylko Savannah i Warrena, ale też ich bliskich, którzy tworzą bardzo ciepłe i wspaniałe tło dla ich historii miłosnej. Jestem łatwa, bo wystarczy wątek grupki przyjaciół i rodziny, która przygarnia do siebie tę jedną osobę, która rodziny nigdy nie miała, a ja przepadnę za każdym razem i dokładnie to zdarzyło się tutaj. Chociażby dla nich chętnie przesłuchałabym też resztę tomów tej serii (bo Fire Away to część druga), nawet pomimo tego, że motywy reszty książek nie należą do moich ulubionych.

Savannah i Warren są świetnymi głównymi postaciami, bo od pierwszych rozdziałów kibicujemy nie tylko ich relacji, ale im jako osobom, którzy muszą się zmierzyć z wieloma problemami. Warren jest jednym z najsympatyczniejszych obiektów miłosnych, o jakich czytałam w ostatnim czasie. Zawsze potrafi dobrze odczytać, czego potrzebuje Savannah i nie daje jej zapomnieć o tym, że akceptuje ją w całości, nawet te rzeczy, których ona sama w sobie nie lubi. Nie jest kolejnym kobieciarzem, jakich jest już przesyt, chociaż budzi zainteresowanie wielu kobiet, jest za to złotym chłopcem miasteczka zwyczajnie przez to, że dobrym mężczyzną, na którym można polegać.

Z Savannah natomiast bardzo się utożsamiam. To jedna z najbardziej realistycznych postaci, której lęki i kompleksy wypadają wręcz dotkliwie prawdziwie. To postać, która ma skłonności do przesadnego analizowania wszystkich sytuacji i często popada w schematy, przekonana, że nie jest warta miłości i tego, by ktoś postawił ją na pierwszym miejscu. Nic dziwnego, w końcu wychowywała się w rodzinie, w której liczył się status i władza, a nie miłość i wsparcie. Czasami miałam ochotę ją bardzo mocno przytulić, bo głęboko rozumiałam jej wewnętrzny chaos. Warren oraz jego rodzina są jak brakujący element, dzięki nim Savannah w końcu zaczyna poznawać, co to znaczy mieć przy sobie osoby, którym na tobie zależy i którzy bezinteresownie stanęliby za tobą murem.

Największym zaskoczeniem był dla mnie element kryminalny, którego kompletnie nie byłam świadoma. Właściwie włączyłam tę książkę w ciemno, ale okazało się być to najlepszą decyzją. To żaden thriller, ale wątek tworzy element zaskoczenia i chociaż nie mamy tu nic odkrywczego, to ostatnie rozdziały trzymały w napięciu i wywołały wiele emocji, w szczególności biorąc pod uwagę całą historię Savannah i drogę, jaką przechodzi od początku do końca książki. Autorce udało się stworzyć tu fajne połączenie zwyczajnego kowbojskiego romansu w wiejskim klimacie z emocjonalnym finałem.

Moja jedyna krytyka tyczy się tego, że niektóre wątki były nie do końca dopracowane lub porzucone i zdecydowanie można je było trochę wydłużyć. Tyczy się to chociażby elementu udawanego związku, gdzie samego udawania nie było właściwie w ogóle, bo od samego początku jasne jest, że między Savannah i Warrenem są prawdziwe uczucia. Pod koniec ten wątek właściwie zostaje zapomniany i nie ma aż tak wielkiego znaczenia, jak zostaje przedstawione na początku. W podobny sposób czułam się w odniesieniu do paru innych wątków, ale ostatecznie jest to lekki romans kowbojski, wobec którego nie miałam ogromnych oczekiwań i nie były to rzeczy, które przeszkadzały mi jakoś bardzo czy też które zrujnowałyby mi książkę.

"Fire Away" to bardzo ciepła, romantyczna, rodzinna i momentami również pikantna (scena w traktorze, o matko!)  historia. Jest klimat rancza, jest grupka przyjaciół, jest duża rodzina, są kowboje, którzy dla swoich kobiet zrobiliby wszystko, czego więcej można chcieć? To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Lainey Lawson, ale mam przeczucie, że nie ostatnie, bo polubiłam się z jej stylem pisania i myślę, że w przyszłości sięgnę także w audiobooku po resztę tomów tej serii. Jeśli czytacie po angielsku i macie ochotę na fajny romans kowbojski, to bardzo wam tę książkę polecam!
 

LAINEY LAWSON - autorka mieszkająca w małym miasteczku na Południu razem z dwójką dzieci i mężem. Pisze romanse z elementem suspense'u.


Tytuł: Fire Away
Autorka: Lainey Lawson
Seria: The Bunkhouse. Tom 2
Liczba stron: 316
Język: angielski
Ocena: 8/10

Czytaj dalej »

piątek, 14 sierpnia 2026

Devney Perry - Indigo Ridge



Winslow Covington, nowa komendantka policji w Quincy, ma przed sobą trudne pierwsze zadanie – musi udowodnić mieszkańcom, że zasłużyła na to stanowisko. Według jej dziadka wystarczy jedno: zdobyć sympatię rodziny Edenów. Przekonanie założycielskiego rodu miasteczka byłoby jednak znacznie łatwiejsze, gdyby nie jej jednonocna przygoda z najstarszym synem Edenów. Doszło do niej, gdy Winslow dopiero co przybyła do Quincy i nie miała pojęcia, że ten szorstki, a jednocześnie czarujący mężczyzna należy do lokalnej "rodziny królewskiej”.

Spędzenie nocy z Griffinem było ogromnym błędem. Facet jest arogancki, nie do zniesienia i nieustannie daje wszystkim do zrozumienia, że nowa komendantka nie należy do ich społeczności. Winslow stara się go unikać, ale gdy na terenie należącym do Edenów zostaje znaleziona martwa kobieta, nie mają wyboru i muszą zacząć współpracować.

Kiedy nieustępliwość Winslow prowadzi do wyjawienia kolejnych sekretów, Griffin zaczyna dostrzegać w niej coś więcej. Jest piękna, inteligentna – i zdecydowanie trudno jej się oprzeć.


Romanse kowbojskie to dla mnie skomplikowany temat. Uwielbiam je, ten klimat wiejskiego czy małomiasteczkowego życia, tę ucieczkę od miastowego zgiełku, no i kto nie lubi gorących kowbojów, którzy zrobiliby wszystko dla swoich ukochanych kobiet? Niestety jak na tyle książek z tym motywem, które czytałam, jeszcze chyba żadna nie sprawiła, że poczułabym, że w końcu znalazłam tę książkę, o której nie mogłabym przestać myśleć i mówić, na punkcie której miałabym obsesję. Po "Indigo Ridge" sięgnęłam zupełnie spontanicznie w mojej osobistej misji znalezienia w końcu takiego romansu kowbojskiego, który spełni wszystkie moje wymagania, choć nie ukrywam, nie miałam wobec niej większych oczekiwań. Mamy tutaj romans kowbojski, ale i element kryminalny, więc mnie zaciekawiła, ale czy będzie to moja nowa ulubiona historia? No niestety nie. Choć nie było też tak źle, jak się początkowo obawiałam.

Winslow Covington przybywa do Quincy w Montanie, aby objąć posadę nowej komendantki policji. Pragnie udowodnić mieszkańcom, że jest świetną policjantką i że wypracowała sobie tę posadę, a nie dostała ją tylko dlatego, że jej dziadkiem jest burmistrz miasteczka. Niestety już pierwszego dnia popełnia faux pas idąc do łóżka (a raczej jego samochodu) z Griffinem Edenem, który okazuje się być najstarszym synem najważniejszej i najbardziej wpływowej rodziny w Quincy. Chwila wspólnej przyjemności przestaje mieć znaczenie, gdy okazuje się, że Griffin jest aroganckim dupkiem, który nie udaje, że nie chce jej w miasteczku. Winslow stara się go unikać najlepiej jak może, ale kiedy na jego posiadłości zostaje znalezione ciało młodej dziewczyny, ich ścieżki przecinają się po raz kolejny. Prowadząc śledztwo, Win odkrywa rzeczy, które nie podobają się niektórym osobom w miasteczku, a Griffinowi coraz ciężej jest udawać, że jej determinacja i odwaga nie robią na nim wrażenia. Ale kiedy ta dwójka się do siebie zbliża, czyhające za rogiem niebezpieczeństwo może odebrać im wszystko, co wspólnie budowali...

Nie będę ukrywać, że na początku nie byłam do tej książki ani trochę przekonana. Fabuła zaczyna się nudno i bardzo schematycznie - nowa dziewczyna w mieście idzie do łóżka z facetem, którego wszyscy znają i uwielbiają, a potem okazuje się, że jest nową komendantką. Czytałam już takie romanse i nie zachwyciło mnie nic szczególnego, więc obawiałam się trochę, że po raz kolejny nie trafiłam z wyborem. Ale jako że słuchałam tej książki w audiobooku, gdy zajmowałam się innymi rzeczami, to postanowiłam ją kontynuować i na szczęście w pewnym momencie przyłapałam się na tym, że ostatecznie się wciągnęłam. Bardziej w romans, niż w element kryminalny, ale o tym więcej napiszę zaraz.

Ani Winslow, ani Griffin, nie zrobili na mnie początkowo większego wrażenia. Ma to duży związek ze schematycznością fabuły, ale też ostatnio męczą mnie romanse rozpoczynające się od jednonocnych przygód, bo wszystkie są takie same. To niekoniecznie jakaś wielka wada, a bardziej moje osobiste preferencje, więc starałam się przymknąć na to oko. Dużym plusem jest to, że chociaż relacja tej dwójki zaczyna się od czystej fizyczności i na tym polega przez większość czasu, to w całej książce jest właściwie jedna szczegółowa scena erotyczna, a cała reszta to jedynie sugestywne dialogi i opisy. Dla osób, które preferują romanse z małą ilością spice'u, to może być ogromny plus. I to ostatecznie sprawiło, że jakimś cudem bardzo polubiłam Win i Griffina razem.

Ta dwójka nie rozpoczyna najlepiej, Griffin nie ukrywa, że Win nie ufa, a ona nie zamierza przed nikim się kłaniać, często więc jest między nimi napięcie. Napięcie, którego często pozbywają się w czysto fizyczny sposób, nie składając sobie żadnych obietnic, że może być z tego coś więcej... do czasu aż naturalnie ich tajemne schadzki polegające na czystym seksie stają się czymś więcej. To był moment, kiedy coś przeskoczyło i sama zaczęłam czerpać ogromną przyjemność z ich wspólnych scen. Ich naturalna chemia, chwile zazdrości i zaborczości, intensywność ich wzajemnego przyciągania stały się wręcz uzależniające. Bardzo ich polubiłam w tych bardziej emocjonalnych czy zwyczajnych chwilach, gdzie po prostu cieszyli się spędzając czas w swoim towarzystwie na ranczu Edenów - właśnie tego szukam w kowbojskich romansach.

W tle cały czas toczy się też śledztwo po tym, jak na ranczu zostaje znalezione ciało dziewczyny, która rzekomo rzuciła się z klifu jak wiele innych osób na przestrzeni ostatnich lat. I choć miasteczko akceptuje taką wersję wydarzeń, w głowie Win od razu dzwonią dzwony ostrzegawcze i zaczyna zgłębiać tę tragiczną śmierć. Fabularnie nie jest to nic wymyślnego, ani odkrywczego, ale muszę przyznać, że sama rozwiązania zagadki domyśliłam się dopiero pod koniec, więc mimo wszystko autorce udało się sprawić, że chciałam słuchać dalej, aby dowiedzieć się, dokąd to zmierza. Ostatnie rozdziały wywołują szybsze bicie serca, nawet jeśli rozwiązanie samo w sobie jest trochę oklepane, to jednak ta nutka niebezpieczeństwa robi swoje.

Rozczarował mnie natomiast epilog, który w świetle wydarzeń z ostatnich rozdziałów jest wręcz absurdalny, nie wspominając już o tym, że oklepany. Relacja Griffina i Winslow rozwija się szybko, ale książka jest ogólnie krótka i mimo wszystko tempo wypada naturalnie, więc przymykałam na to oko - ale epilog to już przesada i przewracałam trochę oczami. Pomijając jednak te wszystkie wady, "Indigo Ridge" okazało się być przyjemną książką do przesłuchania, która przekonuje głównie fajnym klimatem, ciekawymi postaciami pobocznymi (w szczególności liczną rodziną Edenów, którą bardzo polubiłam) i dobrym romansem. Myślę, że w przyszłości chętnie posłucham też kolejnych tomów, zwłaszcza, że pod koniec dostajemy mały zalążek historii Knoxa, który zapowiada się bardzo ciekawie. 
 

DEVNEY PERRY jest autorką ponad pięćdziesięciu romansów, które znalazły się na szczytach list bestsellerów „New York Timesa”, „USA Today” i Amazona. Po dziesięciu latach pracy w branży technologicznej porzuciła telekonferencje i zarządzanie projek­tami, aby realizować pisarską pasję. Urodziła się i wychowała w Montanie, a obecnie mieszka w Waszyngtonie z mężem i dwoma synami.
 

Tytuł: Indigo Ridge
Autorka: Devney Perry
Seria: The Edens. Tom 1
Data premiery: 02.06.2026
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 352
Ocena: 7/10
Czytaj dalej »

czwartek, 6 sierpnia 2026

Autumn Woods - Daybreak



Świat Alexa rozpada się na jego oczach, a Ophelia za wszelką cenę chce udowodnić, że to nie ona jest temu winna…

Kiedy Ophelia po raz pierwszy przyjęła stypendium na elitarnej uczelni Sorrowsong w szkockich górach, pragnęła tylko jednego: zniszczyć Alexa i jego rodzinę. Ale to było zanim go poznała, zanim stali się dla siebie wszystkim. Teraz, po nieoczekiwanej zdradzie i zniknięciu ojca, Alex jest zmuszony wrócić do Nowego Jorku. Chce zapomnieć o przeszłości i naprawić szkody wyrządzone jego rodzinie. Ophelia tymczasem zostaje w Szkocji – oszołomiona, samotna... i obserwowana.

Gdy anonimowy prześladowca grozi ujawnieniem dowodów na popełnione przez nich morderstwo, Ophelia i Alex znów muszą sobie zaufać. Pytanie tylko, czy uczucie wystarczy, by ocalić ich przed kolejnym niebezpieczeństwem…


Nie ma zbyt wielu książek, na które tak bardzo czekałam, jak na kontynuację historii Alexa i Ophelii. Odkąd w zeszłym roku przeczytałam "Nightshade" ta książka nie wychodziła mi z głowy - powracała w losowych momentach, a ja usychałam z pragnienia, by móc dowiedzieć się co dalej i zobaczyć, jak ta dwójka w końcu znajduje swój upragniony spokój. Niewiele książek potrafi obudzić we mnie taką obsesję i dotknąć mnie na tak emocjonalnym poziomie, ale Autumn Woods się to udało. I dokonała tego już po raz drugi, bo "Daybreak" sprawiło, że co chwilę ocierałam łzy i przeżywałam wszystko z bohaterami tak, jakby dotykało to mnie. Autorka stworzyła tu coś naprawdę wyjątkowego, co zostanie ze mną na bardzo długi czas.

Jeszcze parę miesięcy temu Ophelia Winters pragnęła tylko zemsty. Właśnie po to pojawiła się w Sorrowsong - aby znaleźć osoby odpowiedzialne za śmierć jej rodziców i w końcu wyjawić wszystkim prawdę o tej jednej tragicznej nocy, która zmieniła jej życie na zawsze. Z pewnością nie spodziewała się, że zakocha się w Alexie Corbeau-Greenie, synu jej głównego podejrzanego, który niespodziewanie stał się szczęściem w otaczającym ją mroku. Kiedy więc opublikowany zostaje artykuł pogrążający ojca Alexa i wyjawiający światu jego poczynania, Ophelia powinna być przeszczęśliwa. Ale wpływ ma on nie tylko na Caina Greena, ale na całą rodzinę Alexa, a wina za jego napisanie spada na Ophelię. W jedną chwilę całe szczęście rozpada się w pył - Alex wyjeżdża bez słowa pożegnania, aby zająć się swoją chorą matką i siostrami, a Ophelia zostaje w Sorrowsong ze złamanym sercem i nieustającymi plotkami, które nie dają jej chwili spokoju. Mijają tygodnie i dziewczyna stara się pozbierać i ruszyć do przodu... ale wtedy Alex ponownie pojawia się w jej życiu, tym razem zdeterminowany, by już nikt więcej ich nie rozdzielił. Ale czy mogą być jeszcze razem, kiedy wszystkie znaki na niebie i ziemi są przeciwko nim?

Nie wiem jak inaczej rozpocząć tę recenzję niż słowami, że przepłakałam prawie całą tę książkę. Raz z przeogromnego smutku i żalu, raz ze wzruszenia, autorce udało się wywołać całą gamę emocji i sprawić, że przez te kilka godzin byłam częścią tej historii. W "Nightshade" zakochałam się w klimacie tej powieści, w jej mroku, w popędzającym fabułę do przodu pragnieniu zemsty, a także w przepięknej, choć skazanej z góry na cierpienie historii miłosnej i choć tutaj te elementy w mniejszym czy większym stopniu są nadal obecne, to najbardziej porusza to, co dzieje się wewnątrz bohaterów. Ich myśli, wewnętrzne rozdarcie, te wszystkie konsekwencje wydarzeń, które przewróciły ich życie do góry nogami.

Najpiękniejsze w tej książce jest to, że choć Alex i Ophelia mierzą się z wieloma przeciwnościami, choć dzieli ich tysiące kilometrów i wszystko wokół wskazuje na to, że ich związek nie ma szansy przetrwać, ich miłość jest widoczna we wszystkim co robią i popycha ich do przodu. Jednocześnie bardzo realistyczne ukazane jest to, że nawet ich uczucia nie mogą być lekiem na wszystko. Przekonuje się o tym sam Alex, który powoli tonie w nowej roli zastępczego ojca dla sióstr, opiekuna chorej matki i dyrektora generalnego firmy, której nawet nie chciał prowadzić. Widać w tej części jak bardzo kocha swoją rodzinę i że gotów jest zrobić dla nich wszystko, ale jednocześnie nadal przytłacza go ciężka depresja. Autorka bardzo dobrze oddaje realia życia człowieka, który zmaga się z tą chorobą, wzloty i upadki, tę frustrację wynikającą z tego, że wszystko się układa dobrze, więc dlaczego czuję się tak źle? To były momenty, które dotykały mnie najmocniej, jednocześnie jestem bardzo wdzięczna autorce za to, że tak prawdziwie podchodzi do tak ważnego tematu, który przecież dotyka tak wielu ludzi.

Ophelia natomiast ponownie powraca do tego mroku sprzed Alexa, gdzie w jej życiu nie liczyło się nic poza pomszczeniem śmierci rodziców. Z tym, że teraz to pragnienie przestało już mieć dla niej znaczenie - teraz tęskni za swoim chłopakiem, ma dość nieustających plotek na temat jej osoby i tego, że nie może spać spokojnie w strachu o swoje życie i gdyby nie jej przyjaciółki, zapewne zaszyłaby się w swoim pokoju i się nad sobą użalała. O ironio, pozbycie się jednego stalkera zapewniło jej kolejnego i wydaje się, że to ciągłe koło cierpienia nigdy nie ustaje. Ten wątek tym razem nie jest aż tak obecny, jak w "Nightshade", ale to chyba też dlatego, że nowy stalker Ophelii zdaje się mieć zupełnie inny cel, niż poprzedni, a Ophelia ma zwyczajnie dość tego, że ciągle jest dręczona i cały ten strach zostaje przyćmiony przez jej żal i poczucie bezradności. Czasami czułam się wręcz tak, jakby zaakceptowała cały ten ból i się poddała, a to łamało mi serce.

Ten tom zdecydowanie bardziej skupia się na tym, jak wszystkie te traumatyczne sytuacje wpływają na zdrowie psychiczne Alexa i Ophelii, niż na samym aspekcie morderstwa czy zemsty. Nie ma już tego wielkiego napięcia związanego z czyhającym na bohaterów niebezpieczeństwie, choć oboje mierzą się jeszcze z niedokończonymi sprawami, jak chociażby z ojcem Alexa, który zaginął i nie daje o sobie znaku życia. Trochę mi tego mrocznego klimatu brakowało, zapewne wiele osób pewnie się tym też rozczaruje, ale jednocześnie bardzo podobało mi się to, że ten tom tak surowo i szczerze mówi o depresji, żałobie i samotności, ale też o szukaniu szczęścia i nadziei w bliskich osobach i drobnych momentach. Mamy dużo poruszających scen z rodziną Alexa, w tym tych, gdzie przyjmują Ophelię jako jedną z nich, momentów z przyjaciółkami Ophelii, które stały się jej oparciem. W końcu mamy też wiele chwil, w których miłość i wsparcie przyćmiewają cały ten mrok, Alex i Ophelia powoli podnoszą się po ogromnej traumie, przez którą przeszli, a to były właśnie te momenty, na których płakałam ze wzruszenia najmocniej. Cały ten emocjonalny aspekt bardzo mnie dotknął. 

"Daybreak" to rewelacyjna kontynuacja historii, która nie bez powodu dotknęła tak wiele osób. Rozumiem też, że - jak to z książkami bywa - nie do każdego przemówi tak samo, w szczególności, jeśli sięgacie po nią oczekując odmieniającej życie fabuły (no bo pod tym względem nie ma tu nic jakoś mocno odkrywczego), ale jestem pewna, że znajdzie się też wiele osób takich jak ja, którzy znajdą w niej rzeczy, które dotkną was na głębszym poziomie. Dla mnie to jedne z tych książek, do których będę wracać myślami przez wiele lat. A jej mroczny klimat i tematyka to tylko świetne tło, które sprawiają, że to wręcz idealne książki na jesienne wieczory. Z wielką chęcią spędziłabym w tym świecie jeszcze więcej czasu (może książki o Vincenzo albo o Belladonnie?). Tymczasem ogromnie wam tę dylogię polecam. 


Tytuł: Daybreak
Autorka: Autumn Woods
Seria: Sorrowsong University. Tom 2
Wydawnictwo: Jaguar
Data premiery: 29.07.2026
Liczba stron: 384
Ocena: 10/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Jaguar:


Czytaj dalej »

wtorek, 4 sierpnia 2026

Podsumowanie czytelnicze lipca

 
SKRĘCONY TRON - 4,5


Ten tom to dokładnie to, czego ta seria potrzebowała - nowe niezbadane królestwo, nowe sekrety i intrygi, nowi i znani bohaterowie, ale nadal ten sam świat. Mam wrażenie, że historią Ahnny i Jamesa powracamy do świetności dwóch pierwszych tomów, bo nie mogłam się od tej książki oderwać. Akcji może i było mniej niż w innych częściach, ale za to napięcie budowane jest tak dobrze, że od razu wiadomo, że wszystko prowadzi do epickiego zakończenia. No i ten zakazany romans! Co prawda mamy to jedynie zalążki zanim przyjdzie nam się zmierzyć z szokującym finałem, ale napięcie między Ahnną i Jamesem jest uzależniające. Zakochałam się w tym tomie!
 
 

HEARTSTOPPER. TOM 6 - 4,5


 
 
Czytanie finałowego tomu "Heartstoppera" to było bardzo słodko-gorzkie uczucie. Jest to jednocześnie idealne pożegnanie postaci, z którymi wiele osób spędziło niemalże dekadę życia, ale też powieść pełna bardzo emocjonalnych momentów, które chwytają za serce. Doceniam ją najbardziej za skupienie się na zdrowiu psychicznym Nicka oraz na ukazaniu tego, że po tak długim czasie Charlie w końcu znajduje swoje szczęśliwe miejsce. Kilkukrotnie się wzruszyłam.
 
 
 

SONG OF THE FOREVER RAINS - 4


 
 
To było jedno z najprzyjemniejszych romantasy do posłuchania w audiobooku - mamy ciekawy i dobrze zobrazowany świat, ale jednocześnie na tyle prosty, by nie wymagało to całkowitego skupienia, aby się we wszystkim połapać, elementy siostrzanej miłości oraz romansu enemies to lovers. Nie jest to nic epickiego, ale bardzo miło spędziłam czas z siostrami Bassett i chętnie powróciłabym do nich w kolejnych tomach. 
 
 
 

THE TEMPEST BLADE - 5


Zawsze boję się czytać finały ukochanych serii, ale Danielle przeszła tu samą siebie. Jakie to było genialne zakończenie! Książka jest długa, a i tak robiłam wszystko, aby nie kończyć jej za szybko, bo kompletnie zniknęłam w tym fikcyjnym świecie. Nie było ani chwili, żebym się nudziła. Już od pierwszych rozdziałów mamy pełną akcję, zupełne przeciwieństwo dość spokojnego piątego tomu, i jest tak aż do końca. A najlepsze jest to, że książka opowiadana jest z perspektywy wszystkich sześciu głównych bohaterów serii, więc dostajemy pełny wgląd w ostatnią walkę. A James i Ahnna? Zdecydowanie jedna z moich nowych ulubionych par romantasy. Zakochałam się w nich w tej części na nowo.
 
 

DAYBREAK - 5


Nie wyrażę słowami, ile łez wylałam czytając ten tom i całą dylogię, zarówno tych ze smutku, jak i ze wzruszenia czy szczęścia. Historia Ophelii i Alexa niesamowicie mnie dotknęła. W kontynuacji może nie mamy już aż tak wyraźnego elementu kryminalnego (choć nadal on jest, tylko w innej postaci), ale za to nie brakuje trudnych i bardzo emocjonalnych momentów skupiających się na zdrowiu psychicznym postaci, gdy muszą sobie radzić z konsekwencjami swoich czynów i wyborów. Kocham tę dwójkę i bardzo im kibicowałam, ale jednocześnie łamało mi się serce. "Daybreak" to było przepiękne zakończenie ich historii. 
 
 
 

INDIGO RIDGE - 3,75


Coś tego lata znowu zainspirowało mnie do historii kowbojskich i tak zupełnie spontanicznie włączyłam sobie w audiobooku "Indigo Ridge". Początek był ciężki i nudny, bo nie jestem fanką romansów zaczynających się od relacji z korzyściami (choć na szczęście ta książka nie jest mocno pikantna), a obecny tutaj wątek kryminalny też bardzo powoli się rozwijał, ale mniej więcej w połowie się wkręciłam. Ostatecznie bardzo polubiłam Win i Griffina, a tajemnicze morderstwo mnie zaintrygowało, więc uważam tę książkę za przyjemną i szybką lekturę, choć nie bez wad. W przyszłości chętnie poznam kolejne tomy o reszcie rodziny Eden.
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia