sobota, 4 kwietnia 2020

Jennifer L. Armentrout - Boski Gniew



Alexandria nie jest pewna, czy doczeka dnia swoich osiemnastych urodzin i przebudzenia. Dawno zapomniany i fanatyczny zakon stara się ją zabić, a jeśli Rada odkryje, co zrobiła w Catskills, będzie miała przerąbane... tak jak i Aiden.

Jeśli to nie jest wystarczająco przerażające, Alex „trenuje” z Sethem, co chłopak wykorzystuje tylko jako przykrywkę, aby spędzać z nią czas sam na sam. Na jej skórze pojawia się kolejny znak apoliona, co stanowi następny krok do przedwczesnego przebudzenia. Super.

Przed zbliżającymi się urodzinami, pod wpływem pewnej informacji, jej świat legnie w gruzach, a dziewczyna pozostanie w zawieszeniu pomiędzy tym, którego kocha, a tym, który jest jej przeznaczony. Jeden zrobi wszystko, by ją chronić. Drugi okłamuje ją od samego początku. Kiedy zjawią się bogowie i uwolnią swój gniew, życie nieodwołalnie się zmieni... lub zostanie zniszczone.

Ci, którzy przetrwają, odkryją, że miłość naprawdę może być potężniejsza niż los…


Historia lubi się powtarzać, a zeszłym razem sprawy obrały nieciekawy obrót. Im bliżej do osiemnastych urodzin Alex, a zarazem jej Przebudzenia, tym bardziej niespokojnie się robi na świecie. Bogowie wiedzą, że istnienie dwóch apolionów w tym samym czasie jest nie do zaakceptowania. Jedno z nich musi zginąć, drugie zostanie ocalone. Gdy jedni są gotowi ją zabić, a Seth zaczyna się dziwnie zachowywać, Alex zaczyna się przygotowywać na jedno - że być może nie dane jej będzie przeżyć. Gotowa jest jednak walczyć, nawet jeśli oznacza to wojnę przeciwko bogom.

Bardzo ciężko będzie tu coś napisać, żeby nie zaspoilerować czegoś ważnego, ale rany, dzieje się w tej części, i to dużo. O ile "Dwa Światy" i "Czyste Serce" czytało się dość spokojnie, tak tutaj nie ma chwili na wzięcie oddechu, ponieważ akcja się toczy i autorka nie daje się czytelnikowi nudzić. Wydarzenia z drugiej części chodzą za Alex i po tym co wydarzyło się pod koniec drugiej części, dziewczyna trzymana jest praktycznie w zamknięciu dla bezpieczeństwa. Towarzystwa dotrzymuje jej Seth, który zdecydowanie zbyt bardzo lubi przebywać w jej pokoju. Gdy Alex dostaje pewną szokującą wiadomość, jej świat się zatrzymuje.

Jego oddech był ciepły, kuszący na moich wargach, po chwili Aiden dotknął mnie lekko ustami. Skradł mi tym dech i serce. Ale kiedy się odsunął, uświadomiłam sobie, że nie mógł zabrać czegoś, co już do niego należało.

Alex to nadal ta sama twardzielka, którą znamy z poprzednich tomów. W tej części nie ma jednak nawet chwili odpoczynku, gdy spada na nią tragedia za tragedią. Poddana jest ogromnemu testowi, gdy musi wybrać między tym co jest jej przeznaczone, a tym w co wierzy. Gdy Seth zaczyna się dziwnie zachowywać i wzbudzać w niej nieufność, Alex musi podjąć decyzję, która może narazić na niebezpieczeństwo nie tylko ją, ale i tych, których kocha. Uwielbiam Alex z tej części, bo zdecydowanie łatwiej było mi się z nią połączyć i razem przeżywać wszystko to, przez co musiała przechodzić. Nadal pozostaje irracjonalną, impulsywną i wyszczekaną sobą, ale nauczyłam się doceniać w niej te cechy, bo to nadaje jej niepowtarzalnego charakteru. Zdarza jej się nadal podejmować głupie, pochopne decyzje, widać jednak, że bohaterka przechodzi wielką zmianę i zaczyna dorastać. Przede wszystkim doceniam w niej wierność wobec swoich wierzeń i skłonność do poświęcenia w imię ludzkości oraz tych, których kocha. To nie jest postać, która użala się nad swoim losem, a ten zdecydowanie nie jest ciekawy, ona walczy aż do końca.

Ponieważ cię kocham, to są nasze problemy. Kiedy walczymy, robimy to razem. Zamierzam być przy tobie bez względu na wszystko, czy ci się to spodoba czy też nie. Właśnie na tym polega miłość, Alex.

Wiem, że wielu fanów po drugiej części stało murem za Sethem (żeby nie było, ja jestem #TeamAiden całą sobą ;)), tutaj jednak relacja Alex i Setha przybiera niespodziewany kierunek. Wiele się dzieje i w całym tym szaleństwie dziewczyna zwraca się o pomoc do Aidena, któremu coraz ciężej jest się oprzeć uczuciom do dziewczyny. Wreszcie autorka poświęciła mu należytą ilość uwagi, bo po drugim tomie czułam ogromny niedosyt. Tutaj wątek jego i Alex rusza do przodu i uwierzcie, jest się czym ekscytować. O ile w pierwszych dwóch tomach Aiden mógł się wydawać nudny i przeciętny, nie można mu już tego zarzucić. Chłopak gotów jest stanąć przeciwko bogom, jeśli miałoby to oznaczać, że ochroni Alex przed niebezpieczeństwem, a jego niewiarygodna siła i zawziętość robią ogromne wrażenie. Po tak długim czasie ukrywania się przed naszą główną bohaterką, budowania wokół siebie muru, wreszcie dostajemy szansę na poznanie jego prawdziwych uczuć i myśli, a tylko na to cały czas czekałam. Jego miłość do Alex sprawiła, że puchło mi serducho, a był taki jeden moment, kiedy nawet poleciały mi łzy. Jeśli ktoś wie, jak stworzyć epicką historię miłosną (pamiętacie Daemona i Kat?), to jest to nie kto inny, jak Armentrout.

- Wiem, co się stało - powiedział po chwili.
Zmarszczyłam brwi.
- O czym mówisz?
Ruchem głowy wskazał na tablicę.
Spojrzałam na nią i mało nie padłam. Ułożył z tych małych głupich kwadracików słowa "seks" i "Aiden". Przerażona, poderwałam się na nogi i zgarnęłam litery.
- Nie mam pojęcia, o co ci chodzi!
Apollo przechylił głowę i zarechotał głośnym śmiechem.

Nawet nie wiecie, jaką czułam ekscytację, śledząc jak autorka nadaje życie tylu postaciom mitologicznym. Zawsze lubiłam mity i legendy, ale do tej pory nie wiedziałam, jak wiele radości będzie mi sprawiała historia na tym oparta. W poprzednich tomach bogowie byli tylko tłem dla historii, teraz wreszcie zaczynają się pojawiać w prawdziwej postaci. Odkryłam w sobie wewnętrzną fanatyczkę za każdym razem kiedy pojawiał się jakiś bóg. Apollo? Hades? Artemida? Posejdon? Trzeba mieć naprawdę wielki talent, żeby sobie to inteligentnie obmyślić, a Jennifer L. Armentrout nie przestaje mnie zadziwiać. Los Alex i reszty bohaterów pełen jest tak wielu niewiadomych, w tej części dzieje się tak wiele zaskakujących, niespodziewanych rzeczy, że nie zdołacie się oderwać. Ja musiałam się wręcz zmuszać, żeby położyć się spać.

Cała - sercem i duszą - zawsze będę należeć do niego.

W starym, dobrym stylu, Armentrout bawi, cieszy, wzrusza, irytuje i wywołuje motylki w brzuchu. "Boski Gniew" to jedna z najlepszych części całej serii, a zwłaszcza jej druga połowa. Im dalej jestem, tym mocniej przywiązuję się do tych bohaterów i coś czuję, że zakończenie całej serii będzie bolało jak nie wiem. Aiden i Alex już skradli moje serce na tysiąc sposobów, a i każdy drugoplanowy bohater ma tu ogromne znaczenie. Ta książka wywołała mnie cały rollercoaster emocji i doprawdy nie wiem jak przeżyję ostatnie części. W moich oczach ciężko pobić Lux, inną serię JLA, ale ta z łatwością zajmuje drugie miejsce (pomijając powieści napisane pod innym pseudonimem). Jestem gotowa, aby mieć złamane serce w tomie czwartym i piątym. Na małe daimonki, szykuje się niezła jazda.


JENNIFER L. ARMENTROUT - Bestsellerowa autorka New York Timesa i USA Today.  Jennifer pochodzi z Zachodniej Virginii i tam też mieszka do tej pory z mężem i psami. Urodziła się 11 czerwca 1980 roku. Autorka twierdzi, iż pisze przez 8 godzin niemal każdego dnia. Jeśli tego nie robi, swój czas spędza czytając, ćwicząc, oglądając filmy zombie i udając, że pisze.
W 2011 roku w Stanach Zjednoczonych jej książki sprzedały się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy, dostały się do finałów Goodreads Choice Awards, w 2017 roku wygrały w plebiscycie romansów RITA, a także były nominowane do wielu innych nagród. 


Tytuł: Boski Gniew
Autor: Jennifer L. Armentrout
Tytuł oryginału: Deity
Seria: Covenant. Tom 3
Data premiery: 20 października 2019
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Filia
Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia! :)


Czytaj dalej »

czwartek, 2 kwietnia 2020

8 zapowiedzi książkowych kwietnia


Witajcie, kochani! Wiem, że sytuacja w tym momencie jest niesamowicie ciężka i ogromnym wyzwaniem jest stosowanie się do coraz to nowszych zasad, ale mam nadzieję, że wszyscy o siebie dbacie i zostajecie w domach. Jaki jest najlepszy sposób na nudę podczas kwarantanny? Oczywiście czytanie książek. Na szczęście wydawnictwa dbają o zapewnienie nam rozrywki na ten miesiąc, a ja dzisiaj przychodzę do was z nadchodzącymi premierami kwietnia:

Renee Carlino - Przysięgnij, że mnie kochasz
Premiera: 15 kwietnia


Wyobraź sobie, że czytasz książkę, w której ktoś opisuje twoją przeszłość, wiedząc o niej wszystko…

Emiline kocha książki, jednak jej własne projekty literackie ostatnio utknęły w martwym punkcie. Postanawia sięgnąć po najnowszy bestseller tajemniczego autora ukrywającego się pod pseudonimem J. Colby.

Od razu wciąga ją historia dwojga przyjaciół z dzieciństwa, którzy marzą o lepszym życiu i się w sobie zakochują. Z każdą kolejną stroną odkrywa jednak, że czyta o własnych przeżyciach i niemożliwe, aby to był tylko zbieg okoliczności.

Wie, że autorem książki jest Jase, którego nie widziała od ponad dekady. Musi się z nim spotkać i wyjaśnić, dlaczego posunął się tak daleko i odważył opowiedzieć historię, o której starała się zapomnieć.


Pepper Winters - Chaos Zmysłów
Premiera: 29 kwietnia


Połączył ich mrok, który powraca, by upomnieć się o swoje.

Tess nie może pozbyć się potworów, które wciąż kryją się w jej myślach. Brutalne wydarzenia z Rio nie pozwalają jej wrócić do wspólnego życia z ukochanym.

Q nie może znieść widoku cierpiącej Tess, której dał wolność i obdarzył miłością. Walczy ze sobą, aby siłą nie wydusić z niej prawdy o tym, co się działo, gdy została porwana.

Musi coś zrobić, inaczej ich szansa na szczęście przepadnie bezpowrotnie. Spragniony zemsty zaczyna przekraczać kolejne granice, nie zauważając nadchodzącego niebezpieczeństwa.


Tijan - Fallen Crest. Na zawsze
Premiera: 15 stycznia


Ostatni z siedmiu tomów serii o mieszkańcach miasteczka Fallen Crest.

Bez lęku. Na dobre i na złe. Razem – na zawsze.

Samantha powiedziała "tak". Jednak między nią a Masonem coś zaczyna się psuć – zwłaszcza kiedy jego kariera sportowa stoi pod znakiem zapytania, a jej się szybko rozwija.

Sam i Taylor dołączają do drużyny biegaczek i od razu zdobywają nowych wrogów. Faith, poprzednia mistrzyni torów, nie lubi dzielić się sławą i przywilejami. A najbardziej nie lubi, kiedy ktoś jest od niej lepszy.

Kiedy do Masona i Logana powracają ich występki z przeszłości, cała ekipa z Fallen Crest musi po raz kolejny obmyślić plan. Mogą stracić wszystko. Nie tylko pieniądze i sławę, ale również… siebie nawzajem.


K. Bromberg - Opór. Niegodziwe rozrywki
Premiera: 28 kwietnia


Ryker Lockhart to bez wątpienia bardzo przystojny i bogaty mężczyzna. Jednak jego profesja powinna wzbudzać w kobietach nieufność: Ryker jest znanym i wziętym prawnikiem, specjalizującym się w sprawach rozwodowych. Zawodowe wywlekanie brudów nie byłoby może problemem dla bardziej osobistej relacji, gdyby nie to, że po bliższym poznaniu mężczyzna okazywał się zimnym draniem. Przystojnym i inteligentnym, ale wciąż aroganckim i paskudnym typem. Wiązanie się z kimś takim to nigdy nie jest dobry pomysł.

Vaughn z całą pewnością wykluczała jakąkolwiek relację z kimś takim jak Ryker. Była zbyt niezależna i odważna, do tego miała wybujały temperament. A dodatkowo na głowie bardzo konkretne zobowiązania. Zdrowy rozsądek podpowiadał jej, że jeśli pozwoli temu facetowi wkroczyć w swoje życie, w krótkim czasie może stracić wszystko, co z takim wysiłkiem zbudowała. Niestety, dziewczyna nie zawsze słuchała zdrowego rozsądku. Spotkała się z Rykerem, który dla osiągnięcia swoich celów posunął się do szantażu. Ona jednak dostrzegła w nim coś, co sprawiło, że zamiast się wycofać, postanowiła podjąć ryzykowną grę.

Łamanie własnych zasad i uleganie takim typom rzadko kiedy prowadzi do szczęśliwego finału. Vaughn i Ryker nie mogli przecież pozostać obojętni wobec siebie. Oboje mieli silne charaktery i żelazną wolę. Żadne nie zamierzało cofnąć się ani o krok. Tylko jak długo można stawiać opór rosnącej namiętności? I jak grać zgodnie z zasadami, gdy na horyzoncie pojawia się widmo katastrofy, a sytuacja wymyka się spod kontroli?

To przecież tylko gra, nieprawdaż?


Meghan March - Bogaty i grzeszny
Premiera: 14 kwietnia


Przesiąknięta nienawiścią wspólna przeszłość od lat zatruwa życie Riscoffów i Gable'ów. Wojna między rodzinami przeszła już do legendy. Nawet mieszkańcy miasta byli zmuszeni opowiedzieć się po jednej ze stron. W takich warunkach związek kogokolwiek z Riscoffów z kimkolwiek z Gable'ów nie miał najmniejszych szans powodzenia. Kiedy więc wbrew zdrowemu rozsądkowi Lincoln Riscoff dał się oczarować idealnie pięknej Whitney Gable, na drodze do ich szczęścia stanął cały świat. W rodzinie Riscoffów wszystko, łącznie z najbardziej osobistymi sprawami, było podporządkowane pomnażaniu majątku i dbaniu o władzę.

I Whitney, i Lincoln prędko zrozumieli, że łącząca ich więź to prawdziwa miłość. Byli gotowi na przeciwstawienie się presji obu klanów. Ale w grze niespodziewanie pojawił się ten trzeci. Ricky Rango, wschodząca gwiazda rocka i bożyszcze nastolatek, mógł mieć niemal każdą kobietę, jednak za cel postawił sobie zatrzymanie przy sobie Whitney. Musiała być jego, chociaż w sercu Ricky'ego nie było wobec niej szczerych uczuć...

Ta gorąca historia to pierwsza część trylogii Bogactwo i grzech, opowiadającej o dramatycznym związku dwojga młodych ludzi. Pokochali się mimo ponad stuletniej waśni własnych rodzin - i nie widzieli świata poza sobą. Jak więc mogło dojść do tego, że rozdzielił ich inny mężczyzna? Dlaczego Whitney zdecydowała się złamać serce sobie i ukochanemu Lincolnowi? Jakie mroczne sekrety ukrywała? I czy kiedykolwiek uda jej się odkupić grzechy, których nie popełniła?

Popełnionych grzechów nie odkupisz nawet za miliard dolarów.


Julia Biel - To nie jest, do diabła, love story
Premiera: 15 kwietnia


Pełna ciętego humoru i niebanalnego uroku seria, w której się zakochasz!

Ella – rozważna, odpowiedzialna i ostra jak brzytwa.
Jonasz – arogancki, zawadiacki i szalenie pociągający.

Życie, które nie owija... w folię bąbelkową.
Niespełna siedemnastoletnia Ella, sama i samotna, idzie przez życie jak lodołamacz, mając przed oczami swój wielki plan. Nie myśli o nawiązywaniu przyjaźni, nie ma czasu na miłość. Jednak wszystko bierze w łeb, kiedy przez zawirowania rodzinne trafia do liceum w Poznaniu. Splot zabawnych okoliczności stawia na jej drodze przystojnego Jonasza, który jest jej całkowitym przeciwieństwem. Ich plan przerośnie wszystkich...

Ella i Jonasz to wybuchowa para, której historia zachwyca, rozśmiesza, wzrusza. To antidotum na prozę życia, która czasem nas przygniata, i lekarstwo na wszystkie fakapy, jakie przydarzają nam się po drodze. To książka, której nie sposób odłożyć. Powiew świeżości w literaturze młodzieżowej.


Beth Reekles - Na odległość. The Kissing Booth
Premiera: 15 kwietnia


Kontynuacja zekranizowanej przez Netflix bestsellerowej powieści "The Kissing Booth". Kiedy Noah wyjeżdża na studia, jego relacja z Elle wkracza w nową fazę – związku na odległość. Jak potoczą się ich losy?


Bianca Iosivoni - First Last Song
Premiera: 8 kwietnia


KSIĄŻKA TYLKO W FORMACIE EBOOK

Mason i Grace studiują na tej samej uczelni, ale nie pozostają w żadnych zażyłych relacjach. Sytuacja zmienia się radykalnie, kiedy Grace postanawia nieco schudnąć, a Mason zaczyna pełnić funkcję jej personalnego trenera. Był ostatnim facetem, którego opinią na swój temat by się przejmowała, a że kiedyś ona oddała mu przysługę, uznała, że nadszedł czas na rewanż. Generalnie Grace wcale nie uważa, że musi zeszczupleć – podświadomie jednak czuje, że powinna zadowolić despotyczną matkę i swojego chłopaka. Nie da się ukryć, poczucie własnej wartości jest u Grace żałośnie niskie. Tak bardzo, że gotowa jest poświęcić swoje marzenia i zrezygnować z przesłuchań i z kariery na scenie. Nie chce dłużej poddawać się niczyjej presji, nie zostanie wokalistką. Pod wpływem Emery, swojej przyjaciółki, postanawia jednak udowodnić coś sobie – i jej. Przesłuchanie wygrywa, ale członkinią zespołu wciąż nie chce być. Mason, który w zespole gra na gitarze i trochę śpiewa, doskonale zdaje sobie sprawę, ile warta jest Grace, jej profesjonalne przygotowanie oraz znakomity głos. Jeśli zespół ma mieć jakiekolwiek szanse na wygraną w konkursie, do czego się właśnie przygotowuje, i na dalszą karierę w showbiznesie, może to osiągnąć tylko z Grace w roli wokalistki. Podejmuje więc usilne starania, aby ją przekonać… Ciekawe, jaki będzie tego skutek, a jeszcze ciekawsze, jakie będą skutki uboczne!

Której książki wyczekujecie?
Czytaj dalej »

środa, 1 kwietnia 2020

Julia Biel - To nie jest, do diabła, love story. Tom I | Recenzja przedpremierowa


Ella – rozważna, odpowiedzialna i ostra jak brzytwa.
Jonasz – arogancki, zawadiacki i szalenie pociągający.
Życie, które nie owija ich.. w folię bąbelkową.

Niespełna siedemnastoletnia Ella, sama i samotna, idzie przez życie jak lodołamacz, mając przed oczami swój wielki plan. Nie myśli o nawiązywaniu przyjaźni, nie ma czasu na miłość. Jednak wszystko bierze w łeb, kiedy przez zawirowania rodzinne trafia do liceum w Poznaniu. Splot zabawnych okoliczności stawia na jej drodze przystojnego Jonasza, który jest jej całkowitym przeciwieństwem. Ich plan przerośnie wszystkich...

Ella i Jonasz to wybuchowa para, której historia zachwyca, rozśmiesza, wzrusza. To antidotum na prozę życia, która czasem nas przygniata, i lekarstwo na wszystkie fakapy, jakie przydarzają nam się po drodze. To książka, której nie sposób odłożyć. Powiew świeżości w literaturze młodzieżowej.


Julia Biel to debiutancka autorka na naszym rynku, ale jej książka kusiła mnie już od dawna. Zwykle stronię sobie od polskiej literatury, głównie dlatego, że moje dotychczasowe doświadczenia nie są zbyt pamiętne, ale coś pchało mnie do tej młodzieżówki, i wiecie co? Ani trochę nie żałuję, że instynkt podpowiadał mi, abym po nią sięgnęła, ponieważ "To nie jest, do diabła, love story" przyniosło mi wiele zabawy i śmiechu.

Ella to siedemnastoletnia dziewczyna, która przez zawirowania jej rodziców trafia do Poznania, gdzie ma kontynuować naukę. Samotna, zostawiona na pastwę losu przez rodziców, którym daleko do perfekcji, twardo stąpa po ziemi i dąży do spełnienia swoich celów. W głowie ma studia w Stanach Zjednoczonych i wyrwanie się spod rąk swoich rodziców, nie ma czasu na przyjaźnie, a już tym bardziej na miłość. Życie jednak zupełnie niespodziewanie stawia na jej drodze przystojnego Jonasza, który właśnie leczy złamane serce. Oboje doprowadzają siebie do szału, ale postanawiają zawrzeć układ i zaczynają udawać parę. Co się wydarzy, kiedy spotkają się dwa zupełne przeciwieństwa i rozpoczną niebezpieczną grę, w której stawką może być miłość?

Rzadko trafia się na książkę, którą już od początku czyta się z taką lekkością, że nie da się od niej oderwać. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać, dlatego do lektury "To nie jest, do diabła, love story" podeszłam z rezerwą, a zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Przede wszystkim na plus zasługuje kreacja bohaterów, którzy skradli moje serce swoją charyzmą, ciętym językiem, humorem i emocjami, jakie przekazywali czytelnikowi. Jasne, mamy do czynienia z dwójką nastolatków, którym można zarzucić nastoletnią naiwność i skłonność do dramatyzowania, ale to dodało im tylko realizmu.

Życie było takie proste. Jeśli człowiek trzymał się swoich wypracowanych przez lata zasad, wszystko się układało. Może bywało nudno, może szaro i buro, ale bezpiecznie. Łamanie zasad skutkowało tym, że wprawdzie było barwnie i atrakcyjnie, ale bolało. Jak cholera.

Ella to dziewczyna mocno trzymająca się swojego planu na przyszłość. Idzie przez życie nie pozwalając, aby ktokolwiek stanął jej na drodze. Jest rozważna, ambitna i odpowiedzialna, ale pokazuje nam też tą drugą stronę - samotnej, porzuconej przez rodziców i nierozumianej dziewczyny. Jonasz to jej całkowite przeciwieństwo. Jest atrakcyjny, zawadiacki, arogancki i lubiany przez innych. Ma wielką rodzinę, na której może polegać. Kiedy poznaje Ellę, od razu wie, że jest nie w jego typie. Ale pragnie jej pomóc i dlatego zgadza się na jej szaloną propozycję, która prowadzi do splotu wielu szalonych wydarzeń, które pozostawię już do odkrycia wam.

Miałam wielką przyjemność przeczytać tę pozycję kilka miesięcy przed premierą, co skutecznie umiliło mi zakończenie zeszłego 2019 roku. Znalezienie młodzieżówki, która będzie połączeniem dobrego humoru, świetnej, wciągającej fabuły i bohaterów, którzy wywołują uśmiech na twarzy, wcale nie jest takie łatwe. A autorka zrobiła to z łatwością. Udało jej się napisać powieść, która poruszyła coś w moim sercu i sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać. Niby takie banalne wcale-nie-love-story, a jednak. Ella i Jonasz nie mogliby być bardziej różni, ale gdy zetknęły się ich światy, nie mogłam przestać się śmiać i rozpływać z zachwytu. W obliczu wielu przykrych sytuacji postanawiają połączyć siły i zawierają szalony układ, z którego wynika wiele przezabawnych, a także słodkich sytuacji. Cieszę się, że autorka niczego nie pośpieszała na siłę, bo ich powoli rozwijająca się relacja nabrała dzięki temu na znaczeniu. Wręcz wyczekiwałam każdego kolejnego słodkiego momentu. I chociaż frustrowali mnie w ten ich naiwny, nastoletni sposób, przez te kilka godzin żyłam ich historią.

[...] marzenia są jak chmury. Zwykły powiew wiatru wystarczy, żeby odpychać je dalej, aż staną się nieosiągalne.

To, czy to jest love story, czy jednak nie, pozostawię do odkrycia wam. Myślę, że to będzie przygoda, której nie pożałujecie. Warto jednak zaznaczyć, że autorka nie skupia się jedynie na wątku Jonasza i Elli, a przedstawia nam chociażby historię samotnej dziewczyny, której brakuje miłości ze strony rodziców. Nie rozumiem jak można być tak zapatrzonym w siebie, by wysłać swoje niepełnoletnie dziecko do zupełnie obcego miasta i to bez żadnej opieki, wpadając z wizytą raz na rok. Czyny rodziców Elli doprowadzały mnie do szału i miałam ochotę potrząsnąć ich ramionami, żeby wreszcie spojrzeli trochę dalej, niż czubek własnego nosa. A po takim zakończeniu, jaki zaserwowała nam autorka, jestem bardzo ciekawa jak dalej rozwinie się sytuacja.

"To nie, jest do diabła, love story" może i nie jest love story (a może i jest?), ale jestem jak cholera pewna, że znajdzie ogromne grono wielbicieli. Książka ma swój urok i nie sposób przejść obok niej obojętnie. Nawet pisząc tę recenzję mam wielki uśmiech na twarzy. Historia Elli i Jonasza pełna jest ciętego humoru, wspaniali, wielowarstwowi bohaterowie skradną wasze serducha, a w brzuchu wybuchną motylki. Dwójki takich bohaterów nie łatwo znaleźć. Mam tylko jedno pytanie... kiedy drugi tom?! Polecam bardzo mocno! Premiera 15 kwietnia.
JULIA BIEL to polska autorka i miłośniczka książek, redaktorka i tłumaczka, z sercem ulokowanym w Poznaniu i gdzieś w Utah. Jej debiutancka książka to przyjemna młodzieżówka "To nie jest, do diabła, love story".


Tytuł: To nie jest, do diabła, love story. Tom 1
Autor: Julia Biel
Seria: LoveStory. Tom 1
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data premiery: 15 kwietnia 2020
Liczba stron: 376
Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję autorce oraz wydawnictwu Media Rodzina! :)




Czytaj dalej »

niedziela, 29 marca 2020

Jennifer L. Armentrout - Czyste serce



Przepowiednia mówi, że Alex stworzona jest do wielkich rzeczy, co wcale nie jest fajne, zwłaszcza, że Seth, z którym jest w dziwny sposób połączona, pojawia się wszędzie tam, gdzie ona. Na sali treningowej, przed klasą, a także notorycznie w jej pokoju – co zupełnie jej się nie podoba.
Istnieją również dobre strony ich więzi, która na przykład blokuje jej koszmary, gdy ponownie przeżywa straszne wydarzenia z udziałem matki. Nie ma jednak wpływu na zakazane uczucie, jakim Alex darzy czystokrwistego Aidena.

Kiedy daimony infiltrują Przymierze i atakują uczniów, bogowie wysyłają zabójcze furie, wyznaczając im zadanie, aby pozbyć się wszelkiego zagrożenia dla samych siebie, szkoły i… Alex. Wszędzie panoszą się hordy mrocznych stworzeń, w dodatku Sethowi zagraża tajemnicza, śmiercionośna siła.

Jeśli w sprawy mieszają się bogowie, niektórych decyzji nie uda się cofnąć.


Odkąd miałam okazję przeczytać "Dwa Światy", czyli pierwszy tom serii "Covenant", minął już ponad rok i przyznam szczerze, przez długi czas nie miałam w planach w ogóle tej serii kończyć. Nie dlatego, że nie podobała mi się część pierwsza, ale dlatego, że rozwija się tu trójkąt miłosny, a ja już jakiś czas temu zdecydowałam, że czas nauczyć się unikać tego wątku. No ale co robię rok później? Otóż tak, decyduję się na maraton z wszystkimi dostępnymi częściami, ponieważ najwyraźniej nie potrafię odmówić Jennifer L. Armentrout. I nie żałuję, ponieważ wciągnęłam się bez reszty i nawet wizja trójkąta miłosnego mi tej historii nie zepsuła. No, powiedzmy.

Postanowiłam, że poza wrzuceniem wam wyżej opisu z tyłu okładki, nie będę tu streszczała fabuły książki, jak robię zazwyczaj. Przede wszystkim dlatego, że ja osobiście nawet na tył nie zaglądałam przed lekturą, bo wolałam poznawać tę historię z zupełną nieświadomością tego, co mnie czeka. No, może poza tym, że w zeszłym roku naczytałam się spoilerów z drugiej części... Ale nie o to chodzi. Naprawdę nie chciałabym wam zaspoilerować niczego ważnego, a uwierzcie, warto poznać tę historię samemu.

- Jesteś niesamowicie inteligentna, Alex. Zabawna i...
- Ładna? - podsunęłam tylko w połowie poważnie.
- Nie, nie ładna.
- Urocza?
- Nie.
Zmarszczyłam brwi.
- To jaka?
Od jego śmiechu przeszedł mnie dreszcz.
- Zamierzałem powiedzieć "olśniewająca". Jesteś olśniewająco piękna.

Jako że od premiery pierwszej części minęło tak dużo czasu, a ja do niej nie wracałam, trochę mi z pamięci wyleciało i dlatego wciągnięcie się w tom drugi zajęło mi trochę czasu. Potrzebowałam chwili, aby pogrzebać pamięcią i przypomnieć sobie najważniejsze momenty z "Dwóch Światów", ale w końcu fragmenty zaczęły wskakiwać na swoje miejsce, a ja przyłapałam się na tym, że nie mogłam się od tej książki oderwać. Alex z pierwszej części opisałam jako impulsywną i egoistyczną, kompletnie nie potrafiłam się do niej przekonać i podchodziłam do niej z rezerwą. W tym tomie Alex nadal jest taka sama, nadal doprowadza wszystkich do szału swoją bezmyślnością i porywczością, ale przyznam się szczerze, zaczęłam ją doceniać. Okazuje się, że te cechy wcale nie muszą być negatywne i być może oceniłam ją zbyt pochopnie. Nadal uważam, że długa droga przed nią do dojrzałości, ale zaczęłam w niej zauważać tą zawziętość i odwagę, o której pisali wszyscy w recenzjach. Nadal podejmuje głupie, irracjonalne decyzje. Zwłaszcza, że w jej życiu ogromną rolę zaczyna odgrywać Seth, będący (dosłownie) jej drugą połówką, jednocześnie dzielący z nią wiele takich samych cech. Powiedzieć, że oboje się napędzali, to niedopowiedzenie roku.

Seth zostaje nam przedstawiony w pierwszym tomie i już wtedy dowiadujemy się, jak ogromną rolę odgrywa on w przyszłości Alex. Odkąd dowiadują się, że są apolionami i to na dodatek żyjącymi w tym samym czasie, co nigdy się nie zdarza, wszystko się zmienia. Seth ma być zabójcą boga, a Alex musi mu w tym pomóc. Ich więź staje się coraz silniejsza, im dłużej spędzają razem czas, a dziewczyna przyłapuje się na tym, że chociaż chłopak nadal doprowadza ją do szału i większość czasu spędzają na kłóceniu się, ich więź i wspólnie spędzany czas sprawiają, że zaczyna jej na nim zależeć. Seth pomaga jej w treningach, stając się nagle jej jedynym przyjacielem. Ta dwójka staje się centrum tej części i przyznaję, kilka ich wspólnych scen było uroczych. Osobiście jednak nie mogę się pozbyć wrażenia, że Sethowi nie można ufać i chociaż nic do niego nie mam, a jego postać mnie nawet interesuje, to nie do tej dwójki należy moje serce. Ciekawe jest natomiast to, jak subtelnie autorka wskazywała na naturę ich relacji i co tak naprawdę między nimi było - a uwierzcie, nie jest to tak proste, jak mogłoby się wydawać.

Odkąd cię poznałem, mam ochotę złamać wszystkie zasady. [...] Pewnego dnia staniesz się centrum czyjegoś świata i będzie to najszczęśliwszy sukinsyn pod słońcem.

Oczywiście nie mogłabym też nie wspomnieć o Aidenie, moim pięknym, cudownym Aidenie, dla którego oddałabym serce i duszę, a którego w tej części było zdecydowanie za mało. Jest w tej postaci coś takiego, że za każdym razem, kiedy się pojawia, moje serducho rośnie. Jest genialnym protektorem, kieruje się hierarchią wartości i niczego się nie boi, a jednak urocze jest obserwować, jaką słabość ma do Alex. Bo pomimo tego, że w tej części autorka skupia się głównie na rozwinięciu relacji Setha i Alex, oczywiście nie mogłoby zabraknąć też kilku cudownych scen z Aidenem. Niewiele się zmieniło od czasów pierwszego tomu, Alex nadal czuje do chłopaka coś silnego, prawo jednak wyraźnie zakazuje związków między półkrwistymi, a czystokrwistymi. Uwielbiam tę dwójkę, szczególnie za to, że są od siebie tak różni i wzajemnie się równoważą. W przeciwieństwie do Setha, który jest niemalże taki sam jak Alex, Aiden potrafi nią potrząsnąć i sprowadzić na prostą drogę. Jednocześnie każdy przejaw jakiegoś uczucia względem dziewczyny sprawiał, że rozpływałam się na podłogę. I bolało mnie to, że musieli się trzymać od siebie z daleka.

Moim największym strachem był właśnie trójkąt miłosny i chociaż nie da się ukrywać, że on tu jest i psuł mi trochę zabawę, bo nie lubię kiedy bohaterka stoi między dwoma chłopakami, to uważam, że autorka bardzo ciekawie poprowadziła dynamikę tych obydwu par. Są całkowicie różne i chociaż nietrudno przewidzieć kto z kim skończy, z zainteresowaniem obserwowałam, jak to wszystko się rozwija. Zwłaszcza że, jak wspomniałam wyżej, autorka pozostawiała subtelne znaki odnośnie tego, w którą stronę może pójść dalej. Zdecydowanie nie jest to typowy trójkąt miłosny, bo od razu czuć, że nie do końca chodzi tu o miłość. W końcu mamy chłopaka, który jest Alex zakazany, a do którego czuje coś silnego, oraz drugiego, który jest jej przeznaczony przez bogów i z którym pisane jest jej się połączyć. Ciężko to wytłumaczyć, ale to dość wyraźnie się odczuwa, kiedy książkę się czyta.

Wiem, jaka jesteś dzielna, Alex, ale nie zawsze musisz taka być. Możesz czasami pozwolić, by ktoś był dzielny dla ciebie.

Kiedy tom pierwszy był głównie wprowadzeniem do historii, tutaj akcja już dość mocno rusza. Nadal mamy kilka zapychaczy, ale dzieje się wiele i to takich rzeczy, które wywołują wiele emocji. Armentrout udało się nawet doprowadzić mnie do płaczu w pewnym momencie, a tego kompletnie się nie spodziewałam. To, co w tej serii tak mi się podoba, to nawiązanie to mitologii greckiej, którą osobiście bardzo lubię. Zawsze interesowały mnie mity i różne legendy, a to, że Armentrout umieściła losy swoich bohaterów w tym uniwersum, wyszło jej bardzo na plus. Autorka wyraźnie bawi się różnymi, dobrze nam znanymi postaciami i dodaje swoje własne pomysły, tworząc coś niesamowicie ciekawego i wciągającego. A to zakończenie? Jak dobrze, że mam pod ręką kolejne części, bo nie wyobrażam sobie nie móc się dowiedzieć co dalej. JLA po raz kolejny udowadnia, że czytając jej książki nie można się nudzić, bo dobrze wie, jak poprowadzić akcję, aby czytelnik siedział jak na szpilkach.

Cieszę się, że zdecydowałam się na kontynuowanie tej serii, ponieważ "Czyste Serce" to świetna pozycja i chociaż nie jestem fanką wątku między Sethem, a Alex, to nadal jestem niesamowicie ciekawa jak sytuacja potoczy się dalej. Autorka zdołała wbić mnie w łóżko, wywołać łzy, śmiech i jednocześnie jeszcze bardziej zżyć się z bohaterami. A przecież to tylko początek i zapewne prawdziwa akcja przyjdzie dopiero w ostatnich częściach. Ale jestem gotowa na ten rollercoaster emocji. Jeśli jeszcze tej serii nie znacie, polecam z całego serca!



JENNIFER L. ARMENTROUT - Bestsellerowa autorka New York Timesa i USA Today.  Jennifer pochodzi z Zachodniej Virginii i tam też mieszka do tej pory z mężem i psami. Urodziła się 11 czerwca 1980 roku. Autorka twierdzi, iż pisze przez 8 godzin niemal każdego dnia. Jeśli tego nie robi, swój czas spędza czytając, ćwicząc, oglądając filmy zombie i udając, że pisze.
W 2011 roku w Stanach Zjednoczonych jej książki sprzedały się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy, dostały się do finałów Goodreads Choice Awards, w 2017 roku wygrały w plebiscycie romansów RITA, a także były nominowane do wielu innych nagród. 

Tytuł: Czyste Serce
Autor: Jennifer L. Armentrout
Tytuł oryginału: Pure
Seria: Covenant. Tom 2
Data premiery: 19 czerwca 019
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Filia
Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia! :)

Czytaj dalej »

środa, 25 marca 2020

Jakub Przytarski - #EraTindera



To nie jest kolejna cukierkowa historia miłosna. To brutalne rozliczenie hedonistycznego pokolenia instant, które gdzieś w odmętach wirtualnej rzeczywistości zagubiło sens nawiązywania trwałych relacji z drugim człowiekiem. Ona jest 23-letnią studentką, która próbuje zagoić rany po ostatnim nieudanym związku. On jest 28-letnim mężczyzną, który od lat jest zamknięty emocjonalnie dla nowo poznanych kobiet. Czy pod sztandarem tinderowej rozpusty i instagramowej atencji jest szansa na znalezienie wartościowej relacji, która nie będzie oparta wyłącznie na powierzchownych uczuciach, tak powszechnych w dobie portali randkowych? Odpowiedź nie jest tak banalna, jak myślisz…


Kiedy dostałam propozycję przeczytania książki #EraTindera, musiałam się chwilę zastanowić, czy to coś dla mnie. Chociaż cały mój blog poświęcony jest powieściom miłosnym, ta książka zapowiadała trochę inne podejście do tematu niż robią to autorzy, których książki czytam zazwyczaj. Ostatecznie podjęłam się tego wyzwania, okazało się jednak, że pozycje tego typu nie są niestety dla mnie.

Diana to młoda kobieta, która właśnie podnosi się po rozstaniu ze swoim ukochanym. Jej przyjaciółki namawiają ją do założenia profilu na Tinderze i w końcu po namowach zgadza się. Rozpoznaje tam mężczyznę, na którego wpadła jakiś czas temu na imprezie. Jego pełna pewności siebie postawa przyciąga ją od samego początku. Ten przystojny, zabawny mężczyzna nie może jej wyjść z głowy, sprawia, że wszystko wokół niej znika. Jednak czy w czasach randek online jest szansa na znalezienie prawdziwej miłości? Czy to wszystko to może jeden wielki błąd?

Jakub Przytarski przedstawia nam historię miłosną w czasach technologii i internetowych portali społecznościowych. Chociaż ja osobiście zupełnie się do takich aplikacji nie nadaję, znam wiele osób, które z powodzeniem z nich korzystają. Internetowe relacje to już nic zaskakującego, autor jednak zadaje jedno poważne pytanie - czy jest w tym w ogóle coś wartościowego? Diana, nasza główna bohaterka, do pomysłu założenia Tindera podchodzi z niechęcią i zawahaniem. Wszystko wychodzi jej jednak na dobre, gdy łapie kontakt z cudownym mężczyzną, z którym spędza wiele wspaniałych momentów i w którym z łatwością się zakochuje. On, jak autor określa go przez całą książkę, z jakiegoś powodu nie zdradzając jego imienia, po raz pierwszy od bardzo dawna ryzykuje i otwiera swoje serce na kogoś nowego. Ich piękne uczucie zostaje jednak zagrożone, gdy w życiu Diany pojawia się były chłopak, którego niegdyś kochała całym sercem. 

I tu pojawia się moja niechęć do trójkątów miłosnych (wszyscy już dobrze wiemy, że ich nie znoszę) - przez niezdecydowanie głównej bohaterki i niesprawiedliwe zachowanie względem obydwu mężczyzn zupełnie straciłam do niej szacunek i moja sympatia do jej postaci wyleciała po prostu przez okno. To nasz główny, bezimienny bohater, wydał mi się bardziej realistyczną i sympatyczną postacią. Był dojrzalszy, jego życie bardziej poukładane i czerpałam przyjemność z poznawania jego myśli w pewnych sytuacjach. Niestety, nie we wszystkich, w wielu momentach było tego po prostu za dużo.

No więc właśnie, czy w relacjach ery internetu może być coś dobrego, wartościowego? Jeśli ktoś interesuje się takim dogłębnym podejściem do tematu, ta pozycja z pewnością przypadnie mu do gustu. Bohaterowie dzielą się wieloma słodko-gorzkimi opiniami, jedne okazały się być interesujące, z innymi całkowicie się nie zgadzałam. Między wierszami dostajemy "prawdę" na temat, cóż, ery Tindera. Autor nie szczędzi nam także wielu bardzo opisowych scen łóżkowych - w końcu mamy tu do czynienia z erotykiem. Osobiście przyłapałam się na tym, że niekoniecznie ta część książki mnie interesowała i je po prostu pomijałam.

Mój największy problem z tą pozycją wiąże się jednak z tym, że to tak właściwie same opisy i długie monologi bohaterów. Dawno nie czytało mi się pozycji tak długo i tak ciężko, jak w tym przypadku. Nie mam problemu z czytaniem pięciuset stronicowej książki, ale kiedy jest to głównie nieprzerywany tekst i wypowiedzi na trzy kartki, naprawdę ciężko mi się na wszystkim skupić. Autor przekazuje wiele bardzo ciekawych spostrzeżeń, to trzeba mu przyznać. I nie miałabym z tym żadnego problemu, gdyby nie to, że ta książka to tylko to - rozliczanie świata internetowych randek, w każdym aspekcie, w każdej rozmowie. Żadna rozmowa nie wydawała mi się realistyczna. Kto w praktycznie każdej rozmowie daje przemowy na kilka stron, która brzmi trochę jak przydługawy esej na jakiś temat? Ja zaczynałam się nudzić, nie wyobrażam sobie, jak musiałby się czuć odbiorca takiego monologu w zwyczajnej rozmowie. Pewnie po prostu zasnąłby z nudów. Autor zdecydowanie zbyt mocno skupił się na opisach, czasami zupełnie nieistotnych rzeczy, bez których by się po prostu obyło. I to była największa wada tej pozycji, która mocno zaważyła na mojej ocenie.

"#EraTindera" to dość specyficzna pozycja i okazuje się, że nie przypadnie do gustu każdemu. Taki erotyk z podejściem psychologicznym okazał się być dla mnie wyzwaniem i niekoniecznie czymś, po co sięgnęłabym ponownie w przyszłości. Trzeba jednak przyznać, że autor podchodzi do tematu inteligentnie i ma wiele do powiedzenia. Może gdyby znalazł równowagę między powieścią, a niesamowicie długim esejem, czytałoby się to o wiele lepiej. Dialogi były zbyt długie, sztuczne i nijakie, tak naprawdę niewiele było tu samego tematu randek internetowych, a więcej dramatu między główną bohaterką i jej dwoma adoratorami. Osobiście pozycja ta nie przypadła mi do gustu, ale jeśli ktoś lubi takie refleksyjne książki, to może warto dać szansę.


JAKUB PRZYTARSKI - urodzony w 1989 roku, mieszka w Gdańsku. Na co dzień pracuje jako analityk. Absolwent studiów matematycznych na Politechnice Gdańskiej i ekonomicznych na Wyższej Szkole Bankowej. Umysł ścisły, który dopiero niedawno zdał sobie sprawę, że pasjonuje go pisanie.


Tytuł: #EraTindera
Autor: Jakub Przytarski
Data premiery: 30 października 2019
Liczba stron: 430
Wydawnictwo: Novae Res
Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorowi :)



Czytaj dalej »

niedziela, 22 marca 2020

Penelope Bloom - Jego Przesyłka



Przekonaj się, co się stanie, gdy listonosz pomyli odbiorców i paczka trafi w ręce kogoś, kto sam o sobie mówi, że jest trochę jak kot.

Kiedy do jej skrzynki pocztowej trafia paczka, której adresatem jest jej niezwykle atrakcyjny sąsiad, dowiaduje się, że może ON mieć ciekawy, aczkolwiek brudny sekret. Właśnie, dlaczego bohaterka mówi, że jest trochę jak kot? Głównie dlatego, że – podobnie jak one – nie lubi większości spotykanych na swojej drodze ludzi. Jednak przystojny i zadbany sąsiad jest tutaj wyjątkiem. Niezwykle schludny, zawsze pachnący drogimi perfumami, z pięknymi i śnieżnobiałymi zębami.

Pan Idealny, jak go nazywa, jest uosobieniem uporządkowanego życia. Wyprasowane i zapięte pod szyję koszule, zawsze idealna fryzura, mają być tego doskonałym dowodem. Jednak czy aby na pewno? Po "przypadkowym" otwarciu jego przesyłki okazuje się, że jednak nie do końca. Całe wyobrażenie o idealności mężczyzny zza drzwi obok zostaje zniszczone w tej krótkiej chwili – w paczce znajduje się coś, czego nigdy by się po nim nie spodziewała.

Jaka jest zawartość tej przesyłki i dlaczego aż tak bardzo wpływa na wizerunek Pana Idealnego? Co jest tym wielkim sekretem?


Seria "Objects of Attraction" Penelope Bloom spotkała się w Polsce z dobrym odbiorem, chociaż na pierwszy rzut oka książki nie reprezentują sobą nic ciekawego. Ja z każdą kolejną częścią przekonuję się, że lekko i niewymagająco wcale nie musi równać się z nudno i źle. Autorka dobrze wie, jak poprowadzić historię bez większych dramatów i przeciągania fabuły, aby jednocześnie dostarczyć czytelnikowi sporą dawkę rozrywki. "Jego Przesyłka" to już czwarta część tej serii i tym razem mamy szansę poznać Lilith, przyjaciółkę Emily z trzeciej części, a także Liama. Kolejna część, której lektura była czystą przyjemnością!

Lilith to kobieta z zasadami, na pierwszy rzut oka cięta, sarkastyczna i szczera do bólu. Jest trochę jak kot - nie znosi większości ludzi. Kiedy do jej skrzynki przypadkowo trafia przesyłka jej nowego, niesamowicie atrakcyjnego sąsiada, kobieta odkrywa, że być może mężczyzna skrywa jakiś brudny sekret. Ten poukładany, schludny, piękny mężczyzna staje się wyjątkiem od reguły. Wzbudza jej zainteresowanie i Lilith szybko przekonuje się, że nie jest jej tak łatwo go znielubić, jak innych ludzi. Ale zawartość jego przesyłki wzbudza wiele podejrzeń i pytań, kłócąc się z wizerunkiem Pana Idealnego, jak go nazywa, chodzącego w wyprasowanych koszulach zapiętych pod szyję. Bo okazuje się, że Pan Idealny wcale nie jest taki idealny... tylko co za sekrety skrywa i dlaczego Lilith tak bardzo pragnie je poznać?

Lilith i Liam zamieszkują ten sam budynek i na dodatek dzielą mieszkania naprzeciwko siebie. Liam już dawno wzbudził zainteresowanie Lilith swoim poukładanym stylem życia i wyglądem niczym z okładki magazynów - chociaż kobieta w życiu by się do tego nikomu nie przyznała. Ale to dopiero kiedy w jej ręce trafia przesyłka zaadresowana do niego, Lilith zaczyna się zastanawiać co to za brudne sekrety skrywa jej przystojny sąsiad. Liam natomiast otrzymuje przesyłkę Lilith, w której znajduje się... sztuczny penis.

Ta dwójka swoją chemią kupiła mnie niemalże od razu. Lilith i Liam to bohaterowie tak różni od siebie, że na pierwszy rzut oka ich związek nie miałby racji bytu. Ona sarkastyczna, nie mająca filtra w buzi, on poukładany, spokojny, skupiony na pracy. Ale jak to się mówi, przeciwieństwa się przyciągają i dość szybko bohaterowie się przekonują, że wybicie sobie tej drugiej osoby z głowy jest niemożliwe. Uwielbiam to, jak stopniowo bohaterowie otwierają się na siebie i budują zaufanie. Liam ma swoją własną przeszłość, która ściga go do tej pory (o czym nie raz obydwoje się nieprzyjemnie przekonują), a Lilith ma problemy z otwieraniem się na nowe znajomości. Ludzie mają na jej temat dość stanowcze zdanie i zazwyczaj trzymają się od niej z daleka. Dopiero Liam upiera się, aby spędzać z nią więcej czasu, a ona zaczyna pokazywać swoją prawdziwą twarz, skrywaną pod wielkim murem sarkazmu. Moją ulubioną parą nadal pozostają William i Hailey oraz Ryan i Emily, ale ta dwójka także ma w sobie to coś. Ich historia była naprawdę świetnie poprowadzona.

W typowym dla Penelope Bloom stylu, w tej części także nie mogło zabraknąć wielu przezabawnych momentów. Szczególnie, że nie brakuje pojawiających się bohaterów z poprzednich części, w tym mojego ulubieńca, Williama, który swoją osobowością potrafi naprawić każdy moment. Osobiście bardzo cenię sobie to, że autorka nadal znajduje sposoby, aby bohaterowie z poprzednich książek ciągle się gdzieś tam pojawiali i nie odeszli w zapomnienie. Miło zobaczyć jak im się żyje po tym czasie, który minął, od przeczytania ich własnych historii. Nie brakuje w tej książce momentów, które wywołują salwy śmiechu, ale są też pikantniejsze momenty, takie, przy których nie sposób się nie zarumienić. Może i historia sama w sobie nie ma jakiejś porywającej fabuły, a jednak ja bawiłam się na niej znakomicie.

"Jego Przesyłka" udowadnia, że autorka wie jak utrzymać swoje książki na poziomie i po raz kolejny serwuje nam wspaniałą historię, przez którą niemalże się przelatuje. Zakończenie tej książki sprawiło, że nie mogłam oddychać ze śmiechu. Te książki są idealne na jeden wieczór, bo kartki same się przekręcają, a bohaterowie są tak charyzmatyczni i żywi, że nie sposób ich nie polubić. Jestem wielką fanką wszystkich par i nie mogę się doczekać kolejnych części. Szczególnie osoby, które mają ochotę na coś niewymagającego, słodkiego i zabawnego, będą z tych książek zadowoleni. Polecam ciepło!

PENELOPE BLOOM - Bestsellerowa autorka według "USA Today", jedna z 5 najpopularniejszych autorek na Amazonie! Kocha pisać o takich romansach, jakie sama chciałaby przeżyć. Podobają jej się mężczyźni o grzesznych myślach i złotym sercu skrzętnie za nimi ukrytym. Żeby na poważnie zająć się pisaniem, porzuciłam pewny etat nauczycielki. Zawsze marzyła o tym, by zostać pisarką, i w końcu postawiła wszystko na jedną kartę, by udowodnić swoim córko, że nie ma rzeczy niemożliwych ani marzeń zbyt wielkich i śmiałych - niezależnie od tego, co mówią nam inni. Wszystkie bezsenne noce, fale zwątpienia i ataki lęku warte były tego, by stać się żywym dowodem na to, że chcieć znaczy móc. Pisanie okazało się dla Penelope niezwykłą podróżą, w trakcie której odkrywała siebie i swój niepowtarzalny styl.


Tytuł: Jego Przesyłka
Autor: Penelope Bloom
Seria: Obiekty Pożądania. Tom 4
Tytuł w oryginale: His Package
Wydawnictwo: Albatros
Data premiery: 12 lutego 2020
Liczba stron: 256
Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros!



Czytaj dalej »

środa, 18 marca 2020

Colleen Hoover - Without Merit



Siedemnastoletnia Merit na pewno nie ma normalnego życia. Jej schorowana matka mieszka w piwnicy, a ojciec na górze – z nową żoną i dziećmi z obu małżeństw. Jej siostra bliźniaczka, śliczna Honor, to chodzący ideał, a brat Utah – nieznośny perfekcjonista. Merit czuje, że jest ich zupełnym przeciwieństwem, że wciąż robi coś nie tak, jak powinna, a na dodatek stale przydarza jej się coś złego.

Najbardziej bolesne są dla niej jednak kolejne tajemnice, które coraz bardziej oddalają od siebie członków rodziny. W tym sekret samej Merit: dziewczyna zakochuje się w chłopaku swojej siostry. Sytuacja zaczyna ją przerastać. Rezygnuje ze szkoły, zaszywa się w domu i po cichu „znika z własnego życia”, a w końcu postanawia opuścić dom na zawsze. Jednak jej plan nie wypala i musi zdecydować… czy może dać drugą szansę nie tylko swojej rodzinie, ale również sobie.


Colleen Hoover to bez dwóch zdań jedna z najlepszych autorek romansów, nie bez powodu jej książki sprzedają się w tysiącach egzemplarzy na całym świecie. To od jej książek rozpoczęłam całą swoją przygodę z czytaniem, a z jakiegoś powodu "Without Merit" do tej pory pozostawało jedną z dwóch jej książek, jakich jeszcze nie przeczytałam... Wiele osób mówiło, że to jej najsłabsza książka, niewarta uwagi, dość przeciętna. No więc jakoś tak przechodziłam obok niej obojętnie, aż w końcu stwierdziłam, że czas sprawdzić czy książka jest dobra na własną rękę. Do jakiego doszłam wniosku? Że muszę przestać się sugerować opiniami innych, bo zazwyczaj jestem tą jedną czarną owcą, która ma inne zdanie. Tak też było w tym przypadku.

Merit to siedemnastoletnia dziewczyna, żyjąca w dość niecodziennej rodzinie. Jej ojciec związał się i zamieszkał z kochanką, z którą ma dziecko, ale żeby było jeszcze lepiej, w piwnicy ich domu mieszka schorowana matka Merit, która nie opuściła progów swojego małego mieszkanka od lat. Dziewczyna kompletnie nie dogaduje się także swoją siostrą bliźniaczką, Honor oraz ze starszym bratem, Utah. Całe miasteczko nienawidzi jej rodziny z powodu dramatu sprzed lat, a życie w szkole to dla dziewczyny niemalże piekło. Merit nie potrafi znaleźć sobie miejsca, czuje, że nigdzie nie należy. Dlatego pewnego dnia postanawia przestać chodzić do szkoły, zaszyć się w pokoju i coraz mocniej zastanawia się, czy ktokolwiek zauważyłby, gdyby zniknęła...

Czara goryczy się przelewa, gdy poznaje przystojnego chłopaka, który jednym przypadkowym pocałunkiem wstrząsa jej światem. A potem dowiaduje się, że jest to nikt inny, jak Sagan - nowy chłopak jej siostry bliźniaczki, który je pomylił. Który nagle zaczyna spędzać w ich domu niemalże każdą wolną chwilę.

Natłok emocji i niespodziewane uczucia do chłopaka swojej siostry sprawiają, że dziewczyna ma wszystkiego dość. Przytłaczają ją uczucia, kłamstwa rodziny i samotność. Czuje żal z powodu niezrozumienia ze strony rodziny, a na dodatek ciągle przydarza jej się coś złego. Gdy jej plan zniknięcia z domu nie wypala, musi zastanowić się, czy powinna dać drugą szansę sobie i swojej rodzinie.

Nie każdy błąd zasługuje na konsekwencje. Czasem jedyne, na co zasługuje, to przebaczenie.

Potrafię zrozumieć skąd biorą się słowa czytelniczek, że jest to najsłabsza, ich zdaniem, powieść Colleen Hoover. I chociaż się nie zgodzę, to dobrze rozumiem, o co może chodzić. Przede wszystkim nie ma w niej takiego natłoku emocji, jakiego można by się spodziewać po autorce. CoHo uwielbia poruszać w swoich książkach tematy, które miażdżą serca i wywołują lawiny łez. I chociaż tym razem także nie zabrakło ciężkich motywów i historii, która daje do myślenia, to jednak czytało się ją dość lekko, w moim przypadku obyło się też bez łez (chociaż był jeden moment, kiedy byłam blisko). Myślę, że wynika to głównie z tego, że w książce mamy natłok dość absurdalnych sytuacji, sama rodzina Merit wykreowana jest bardzo kolorowo, każdy członek ma jakiś swój sekret i nie sposób się przy nich nudzić. Przez dużą część książki autorka nadaje pewnym wydarzeniom dość humorystyczny wydźwięk, wręcz absurdalny i tak naprawdę dopiero pod koniec uderza w nas to, jak poważna jest historia Merit i co tak naprawdę autorka pragnie nam przekazać.

Myślę, że we mnie najmocniej uderzyła sama kreacja głównej bohaterki. Głównie dlatego, że zauważyłam w Merit dziesiątki cech, które ja sama posiadam. Jest to postać, którą albo się polubi i zrozumie, albo znienawidzi, nic pomiędzy. Merit jako nastoletnia dziewczyna podchodzi do życia bardzo emocjonalnie. Jest wrażliwa, czuje niesprawiedliwość świata, że przyszło jej mieszkać w tak zakłamanej i pokręconej rodzinie, a na dodatek zaczyna się zakochiwać w chłopaku swojej bliźniaczki. Zachowuje się irracjonalnie, jest wybuchowa i szczera do bólu, odpycha od siebie wszystkich, którzy wyciągają do niej rękę, a jednocześnie pragnie bliskości i miłości. Tak naprawdę niewiele czytelników dostrzeże, że jej zachowanie to coś więcej, niż nastoletnie kaprysy. Autorka bardzo sprytnie wrzucała między fabułę znaki, że Merit tak naprawdę woła o pomoc. To dopiero w pewnym kluczowym momencie zdajemy sobie sprawę, że mamy do czynienia z czymś poważniejszym. Colleen Hoover jest znana z tego, że nie boi się poruszać ciężkich tematów, i jak w chociażby "It End With Us" pisała o przemocy domowej, tak tutaj porusza temat choroby psychicznej, depresji, czy nawet samobójstwa. I dopiero pod koniec czytelnik sobie uświadamia, że całe to szaleństwo, milion nowych informacji o rodzinie Merit, jej niezbyt przemyślane decyzje, to wszystko miało swój cel.

Wkurza mnie, kiedy ktoś próbuje przekonać innych, że ich złość czy stres nie mają racji bytu, bo inni mają gorzej. Bzdura. Twoje emocje i reakcje są uprawnione, Merit. Nie pozwól, by ktoś wmówił ci coś innego. Jesteś jedyną osobą, która te emocje odczuwa.

W tej książce autorka stworzyła wielu bohaterów i każdy z nich ma szansę pokazać nam swoją własną historię. Każdy z nich był na swój sposób szalony, smutny, popsuty i to właśnie oni nadali tej historii takiego realizmu. Chociaż rozumiałam nienawiść Merit do członków swojej rodziny i solidaryzowałam się z nią, gdy odczuwała niesprawiedliwość, jednocześnie z przyjemnością odkrywałam kolejne warstwy bohaterów pobocznych. Okazuje się, że żaden człowiek nie jest tylko zły i tak naprawdę każda historia wygląda inaczej z innej perspektywy. Ich błędy i cierpienie dawały nadzieję, a nawet nauczyły mnie zrozumienia do pewnych sytuacji. No i mamy także Sagana, chłopaka Honor, w którym zakochuje się Merit. Tym razem autorka postanowiła zepchnąć wątek miłosny na dalszy plan, co jest dość niecodzienne w jej powieściach. I chociaż on tam jest, to nie jest najważniejszy. A mimo wszystko bardzo mi się podobał, bo relacja Sagana i Merit nie jest zwyczajna. Przede wszystkim mamy sam fakt, że oboje poznają się, gdy Sagan myli Merit z jej siostrą bliźniaczką i ją całuje. Gdy Merit zdaje sobie z tego sprawę, robi wszystko, aby go od siebie odepchnąć i zapomnieć o uczuciach, jakie pojawiają się na jego widok. Podobało mi się to, że ich historia nie była typowa, żadne z nich siebie nie idealizowało i tak naprawdę poznawali się z daleka. Oczywiście pojawiło się wiele nieporozumień, a także świadome odpychanie drugiej osoby, ale to, co było najważniejsze - obydwoje byli dla siebie w tych najtrudniejszych momentach. Koniec końców naprawdę mocno ich razem polubiłam.

"Without Merit" zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie i wbrew powszechnemu zdaniu, że to najgorsza powieść Hoover, wcale się nie zgodzę. Uważam, że to ważna książka, przede wszystkim dla młodszej publiczności, która także przechodzi okres młodości i musi poradzić sobie z życiem w szkole średniej. Przecież każdy z nas wie, jak to było. Dla jednych może i były to najlepsze czasy, dla wielu niestety wcale nie było tak kolorowo, a Merit to jedna z nas. Jej historię przeczytałam niemalże bez przerwy i doceniam to, że autorka skupia się na mówieniu o tak ważnych tematach, jak depresja, problemy psychiczne. Ta książka rzeczywiście zmusza do refleksji, z pewnością też poruszy nie tylko młodzież, ale i starsze osoby. Uważam, że jest to pozycja, na którą powinno się zwrócić uwagę. Polecam!


COLLEEN HOOVER to amerykańska pisarka, autorka poruszających romansów i powieści z gatunku New Adult. Pisarka urodziła się w 1979 roku w Sulphur Springs (miasto w Teksasie). Zaczęła pisać dla przyjemności. Ponieważ jej książki zostały docenione przez czytelników, porzuciła pracę jako pracownik socjalny i skoncentrowała się na pisaniu kolejnych powieści. Dotychczas napisała ich już kilkanaście, a kilka z nich trafiło na listy bestsellerów „New York Timesa”. Każda natomiast została bardzo wysoko oceniona przez użytkowników Goodreads.




Tytuł: Without Merit
Autor: Colleen Hoover
Data premiery: 20 czerwca 2018
Liczba stron: 318
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 10/10





Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia