środa, 31 marca 2021

Jennifer L. Armentrout - Sentinel (Covenant #5)



To piękny dzień, aby rozpętać wojnę.

Gdy świat śmiertelników stopniowo pogrąża się w chaosie, Alexandria Andros musi zmierzyć się z porażką, która wstrząsnęła ją do tego stopnia, że zwątpiła w swoją zdolność, aby zakończyć tę wojnę raz na zawsze.

Przeróżne przeszkody stają na drodze jej szczęściu z cudownym Aidenem St. Delphim, gdy zmuszeni są zaufać śmiertelnemu wrogowi, który prowadzi ich prosto w Zaświaty, gdzie uwolnić mają jednego z najniebezpieczniejszych bogów wszechczasów.

Alex musi zmierzyć się ze strasznym wyborem: zniszczyć wszystko i wszystkich, których kocha albo... zniszczyć samą siebie.


"Sentinel" to piąta i ostatnia część serii "Covenant" Jennifer L. Armentrout, która, pomimo tego, że w oryginale swoją premierę miała niemalże dekadę temu, w Polsce zyskała popularność nie tak dawno. Jako ogromna fanka "Lux", innej serii fantasy tej autorki, naturalnie od razu wciągnęłam się w ten nowy świat i zakochałam się w historii, w bohaterach, a wyczekiwanie na finał po tak wstrząsającym zakończeniu "Mocy Apoliona" było dla mnie męką. Niestety do tej pory nie wiadomo nic o polskim tłumaczeniu, dlatego postanowiłam sięgnąć po wersję angielską, aby wreszcie poznać zakończenie. I w ogóle się nie zawiodłam. To było zakończenie pełne akcji, emocji, polały się łzy, a na sam koniec nie potrafiłam się pozbierać i do tej pory leczę się z tak zwanego "kaca książkowego", po tym wszystkim co się wydarzyło. Myśleliście, że autorka zabawiła się naszymi emocjami w poprzednich tomach? Nic z tego. Podczas czytania "Sentinela" poleje się morze łez. Zanim jednak zdecydujecie się przeczytać moją recenzję, pamiętajcie, że możecie się natknąć na spoilery z poprzednich czterech tomów!

Tom czwarty zakończył się tragicznym starciem Alex z Aresem, bogiem wojny i zniszczenia, i jej śmiercią. Do tej pory pamiętam jak mną to wstrząsnęło. O ironio, patrząc na wszystko, co wydarzyło się potem, to nawet nie było najbardziej wstrząsającym momentem w całej serii. Armentrout z części na część zaskakuje mnie coraz mocniej. Ten tom zaczyna się praktycznie w tym samym momencie, w którym zakończył się czwarty - kiedy Alex zostaje przywrócona do życia przez bogów. Śmierć zmienia ją jednak ogromnie, co zauważamy od samego początku. Dziewczyna czuje się tak, jakby utraciła cząstkę siebie. Ale teraz, kiedy zbliża się wojna z bogami, a na świecie panuje chaos, Alex nie ma wyjścia jak stanąć znowu na nogi i zapomnieć o wstrząsającym przeżyciu, aby raz na zawsze zakończyć tę wojnę. Mając u boku ukochanego Aidena i przyjaciół, gotowa jest zmierzyć się ze wszystkimi przeciwnościami - nawet w postaci bogów i innych stworzeń boskich, które pragną pokrzyżować jej plany. Wszystko wskazuje jednak na to, że jedynym sposobem, aby wszystko naprawić jest zniszczenie wszystkiego i wszystkich, których kocha albo jej własna śmierć.

Są dwie rzeczy, które uwielbiam w tej serii najmocniej: to, że oparta jest na mitologii oraz wątek miłosny między Aidenem i Alex. Zanim jednak przejdę do tego drugiego, muszę wspomnieć, że Armentrout w tym tomie przeszła samą siebie, zaskakując mnie różnymi zaskakującymi zwrotami akcji, wątkami, a już szczególnie zakończeniem, które wręcz wbiło mnie w łóżko. Przede wszystkim uwielbiam jednak to, że tak dobrze udało jej się połączyć współczesny świat ze światem bogów, Olimpu, Podziemia i wszystkim, co dobrze nam jest znane z mitologii greckiej. Nikt nie potrafiłby tak dobrze dać życia takim postaciom jak Apollo, Hades, Zeus, Ares i wielu, wielu innych, jednocześnie nadając im własną charakterystykę, dzięki której byli tak interesującą częścią tej historii. I kiedy piszę, że się działo, to o rany, działo się. Nie mogłam się oderwać od początku do końca i mam wrażenie, że przez połowę książki czytałam ją z szeroko otwartymi ustami z szoku. Kiedy myślisz, że Armentrout nie może cię bardziej zaskoczyć, ona zaraz wbija ci nóż w serce. Rwałam sobie włosy z frustracji i strachu, w którą stronę ta historia zmierza.

To ostatnie pięćdziesiąt stron tej książki to było chyba najbardziej intensywne kilkadziesiąt minut mojego życia. Przeszłam przez taki rollercoaster emocji, że trzeba mnie było zbierać na sam koniec - ból, niedowierzanie, szok, cierpienie, frustrację, wściekłość, szczęście, nadzieję, miłość. Płakałam jak dzieciak i wcale nie przesadzam. Właściwie to do tej pory się chyba nie pozbierałam. Nawet Seth mnie niesamowicie zaskoczył, a to jest postać, która wywołuje we mnie najbardziej mieszane uczucia od samego początku. Tutaj zdecydowanie jest go więcej, niż w ostatnim tomie i jest też o wiele bardziej znośny. Nadal go nie lubię i chociaż wiem, że JLA napisała spin-off o jego postaci, to pomimo tego, że jestem przekonana, iż przechodzi przez dużą przemianę, Seth był odpowiedzialny za tak wiele rzeczy w tej historii, że ciężko jest mi o tym tak po prostu zapomnieć. Właściwie to zaskoczona byłam, że tak łatwo ponownie wszyscy go w tej części przyjęli, bo ja chyba do samego końca czytałam z przymrużonymi oczami, przygotowana na najgorsze. Koniec końców jednak zaskoczył mnie w bardzo pozytywny sposób i tym moja niechęć do niego trochę zmalała. Trzeba jednak przyznać, że jak na antybohatera Armentrout stworzyła naprawdę świetną, skomplikowaną i wielowarstwową postać, której nie da się tak po prostu pokochać, albo znienawidzić.

Nie byłabym oczywiście sobą, gdybym nie wspomniała o Alexie i Aidenie, bo to oni mają całe moje serce w tej serii. Patrząc wstecz do samych początków, nie mogę wręcz uwierzyć, z jakiego miejsca zaczynali, a w jakim skończyli. Oboje tak bardzo się zmienili, i mam tu na myśli zarówno ich, jako osobne postacie, oraz ich, jako para. Z Alex, która była naiwną, w gorącej wodzie kąpaną nastolatką, na którą zrzucono tak dużą odpowiedzialność, nie zostało już nic. To zostało ukazane trochę w tomie czwartym, ale dopiero w "Sentinelu" Alex pokazała jak ogromna z niej wojowniczka, gotowa poświęcić nawet własne życie, aby uratować ludzkość i tych, których kocha. Z tej nierozważnej, niemyślącej dziewczyny, zmieniła się w kobietę, która nigdy się nie poddaje, staje oko w oko z każdym niebezpieczeństwem, wygrywa ze strachem i zawsze gotowa jest do walki. Z tych wszystkich bohaterów to właśnie ona zmienia się najbardziej. Aiden to nadal ten cudowny facet, którego pokochałam już w "Dwóch Światach". Zupełnie jak Alex, zawsze gotowy jest poświęcić wszystko w imię innych, nawet siebie i własne życie. W recenzji "Mocy Apoliona" napisałam chyba, że ta dwójka znajduje się na drugim miejscu za Kat i Daemonem z "Lux", ale teraz już chyba nie potrafiłabym wybrać. Obydwie pary mają szczególne miejsce w moim sercu.

Historia Alex i Aidena jest epicka i wcale na to nie narzekam. Od samego początku przeszli tak wiele, aby być razem, mieli swoje rozstania i upadki, ale jedyne, co nigdy nie zostało zerwane to ich uczucie, które pozwoliło im przejść przez wszystkie tragiczne momenty i przez to wszystko, co zmuszeni byli poświęcić. Jednocześnie ich miłość ukazała, jak bardzo wielki wpływ oboje na siebie mają, jak siebie inspirują, podziwiają, zawsze wydobywają z siebie to, co najlepsze. Chyba za to też tak mocno ich uwielbiam. Oboje kochają się ponad życie, gotowi są walczyć ze wszystkimi przeciwnościami losu, zmierzyć z niebezpieczeństwem i poświęcić siebie, jeśli miałoby to oznaczać, że ta druga osoba będzie bezpieczna, ale przy tym zawsze szanują to, że ważną częścią tego, kim są, to przede wszystkim bycie Protektorami, którzy walczą dla dobra większej sprawy. I walczyli o to razem, poświęcając po drodze tak wiele, jednocześnie ciągle udowadniając, jak potężna połączyła ich miłość. Ich zakończenie nazwałabym słodko-gorzkim, ale jednocześnie nie wyobrażam sobie innego. Przez tę dwójkę płakałam najmocniej, ale też to dzięki nim tak mi szalały motyle w brzuchu przez całą książkę. Zdaje się, że JLA po prostu nie potrafi napisać złej historii miłosnej.

Nie wyobrażam sobie lepszego zakończenia serii, niż "Sentinel". W tej książce zawarło się wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od finału, były emocje, ogrom zaskakujących zwrotów akcji, epickie zakończenie, rewelacyjni bohaterowie, no i potężna miłość, która przezwycięży wszystko, co stanie jej na drodze. To kolejna seria młodzieżowa fantasy tej autorki, która zawojowała moim sercem. Aż wstyd się przyznać, że na początku chciałam ją porzucić, bo teraz stała się jedną z moich ukochanych serii. Najchętniej przeczytałabym jeszcze więcej tomów, a już zwłaszcza z perspektywy Aidena, bo właśnie tego mi tutaj brakowało najmocniej. Polecam całym sercem i mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się wreszcie polskiego wydania.



JENNIFER L. ARMENTROUT - Bestsellerowa autorka New York Timesa i USA Today.  Jennifer pochodzi z Zachodniej Virginii i tam też mieszka do tej pory z mężem i psami. Urodziła się 11 czerwca 1980 roku. Autorka twierdzi, iż pisze przez 8 godzin niemal każdego dnia. Jeśli tego nie robi, swój czas spędza czytając, ćwicząc, oglądając filmy zombie i udając, że pisze.
W 2011 roku w Stanach Zjednoczonych jej książki sprzedały się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy, dostały się do finałów Goodreads Choice Awards, w 2017 roku wygrały w plebiscycie romansów RITA, a także były nominowane do wielu innych nagród. 


Tytuł: Sentinel
Autor: Jennifer L. Armentrout
Język: angielski
Seria: Covenant. Tom 5
Data premiery: 2 listopada 2013
Liczba stron: 360
Ocena: 10/10



Czytaj dalej »

poniedziałek, 29 marca 2021

Ella Frank - Trust



Miłość to zawsze miłość, choćby cały świat twierdził inaczej.

Logan nie miał dotąd zbyt wielu powodów, aby komukolwiek zaufać. Nauczył się żyć w przebraniu - w zbroi, której nigdy nie zdejmował. Los sprawił jednak, że na jego drodze stanął Tate, a mur dzielący Logana od świata runął. Czy związek z tym niezwykłym, czarującym i wyjątkowo zawziętym barmanem sprawi, że Logan odzyska wiarę w ludzi, a przede wszystkim w siebie?

Tate zawsze na pierwszym miejscu stawiał potrzeby innych. Dopiero miłość do Logana sprawiła, że odważył się nazwać to, czego chce, a nawet po to sięgnąć. I choć nigdy nie wyobrażał sobie, że znajdzie szczęście w ramionach innego mężczyzny, wygląda na to, że jego życie nierozerwalnie łączy się z życiem nieustępliwego i zachwycającego Logana.

Czas, aby Logan i Tate zaufali sobie do końca i ostatecznie uwierzyli w moc łączącej ich więzi. Czy będą w stanie przetrwać wszystkie burze, które właśnie nadciągają?


Logan i Tate powracają w trzecim tomie serii "Pokusa", cudowni i charyzmatyczni jak zawsze! Ta seria nigdy nie zawodzi, gdy mam ochotę na coś lżejszego, słodkiego, na historię o najczystszej formie miłości między dwójką ludzi, którzy się jej nie spodziewali. No i historii LGBTQ+ zawsze u nas brakuje, więc przyjmuję je z ogromnym szczęściem. Stęskniłam się za nimi strasznie i chociaż można by się kłócić, że wcale nie trzeba było przeciągać ich historii na tyle tomów, to trzeba przyznać, przyjemnie się do tych bohaterów powraca, nawet jeśli fabularnie nie dzieje się nic wielkiego.

Logana i Tate'a zostawiliśmy w "Take" w momencie, gdy w życiu Logana pojawił się jego były facet, który przypomniał mu o najgorszych latach jego życia, psując cały wieczór jego i Tate'a. W przeszłości Logan nigdy nie wyobrażał sobie, że otworzy przed kimś swoje serce i mu zaufa, że go nie złamie. Ale wtedy w jego życiu pojawił się Tate i runęły wszystkie jego mury, jakimi do tej pory się otaczał, pokazując mu prawdziwą miłość i oddanie. Zaufanie jednak nie jest proste, kiedy przeszłość i ludzie, który odbierali mu szczęście kawałek po kawałku pukają do jego drzwi. Tate jednak nie ma zamiaru pozwolić mu się na niego zamknąć, ani odejść. Dla niego poświęciłby wszystko, to on jest jego największym szczęściem i ma zamiar mu udowodnić, że zawsze może mu zaufać, że go przytrzyma, gdy będzie gorzej. Nawet gdy uderzy w nich największa tragedia.

Logan i Tate to cudowni bohaterowie. Z każdym kolejnym tomem kradną część twojego serca, kawałek po kawałku i w końcu przyłapujemy się na tym, że nie sposób oprzeć się ich urokowi i charyzmie. Pamiętam, że tom pierwszy nie zrobił na mnie największego wrażenia i miałam kilka zastrzeżeń, ale im dalej, tym bardziej zaczęłam się do tej dwójki przywiązywać. Ich relacja pełna jest namiętności, żaru, pikanterii, ale przede wszystkim tego uczucia, które z dniem tylko staje się jeszcze potężniejsze, pochłaniające ich serca. W jednym momencie wywoływali rumieńce na mojej twarzy, w drugiej szybciej biło mi serce, obserwując potęgę ich miłości i jak wiele byli w stanie zrobić, aby zapewnić tej drugiej osobie szczęście. Zaufanie drugiej osobie i podanie jej swojego serca na tacy to niesamowicie trudna rzecz i autorka świetnie to tutaj ukazała.

Jednakże czy trzeba było rozkładać tę historię aż na tyle tomów? Cóż, nie. Obyłoby się, gdyby autorka zmieściła ją w jednej, maksymalnie dwóch książkach i absolutnie nie straciłaby ona na znaczeniu. W rzeczywistości w tych nie dzieje się tutaj za wiele, poza samym rozwojem związku między Loganem i Tate'm. A nawet między nimi nie ma większych dramatów. Ale myślę, że każdy, kto polubił się z tymi bohaterami w pierwszym tomie, bardzo chętnie sięgnie po kolejne właśnie ze względu na nich. Tę serię można traktować właśnie jako takie guilty pleasure, w czym nie ma absolutnie nic złego - ja sama chętnie po nie sięgam, chociaż nie dzieje się tutaj nic wielkiego. Właściwie to w tej części zdarzyła się tylko jedna rzecz, która mocno mną wstrząsnęła i nawet doprowadziła do płaczu, czego ani trochę się nie spodziewałam. I to był jedyny moment kiedy czytałam tę książkę z szaleńczo bijącym sercem. Nie bardzo też wiem jaki jest sens przywracania byłego chłopaka Logana do jego życia, kiedy nie ma żadnego wpływu na fabułę i właściwie zostaje zapomniany chwilę po tym, jak się pojawia.

"Trust" to sympatyczna, słodka i jednocześnie pikantna kontynuacja losów Logana i Tate'a, która na pewno spodoba się fanom tych bohaterów. Jednocześnie trzeba przyznać, że nie wnosi ona nic wielkiego do ich historii i jeśli ktoś nie polubił się z poprzednimi tomami, obawiam się, że ta książka może być dość nudna. Mi jednak świetnie się ją czytało, bardzo lubię Logana i Tate'a i kibicowałam im od początku do końca. Była lekkość, ale były też emocje i chociaż scen seksu było dużo, to z każdej z nich wypływał ogrom miłości. Pomimo kilku rzeczy, które były w tej części zbędne, bawiłam się rewelacyjnie.


Ella Frank jest amerykańską pisarką tworzącą powieści romantyczne, znana głównie ze swoich romansów m/m.



Tytuł: Trust
Autor: Ella Frank
Seria: Pokusa. Tom 3
Data premiery: 24 lutego 2021
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 432
Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)



Czytaj dalej »

piątek, 26 marca 2021

J. A. Redmerski - Drugie Życie Izabel



Zdesperowana, by wieść życie u boku płatnego mordercy, który pomógł jej uciec z niewoli, Sarai postanawia na własną rękę wyrównać rachunki z okrutnym sadystą, Arthurem Hamburgiem. Jednak brak doświadczenia w zabijaniu sprawia, że jej plan spełza na niczym, a ona sama ledwo uchodzi z życiem.

Lekkomyślne decyzje Sarai sprowadzają ją na ścieżkę, z której nie ma odwrotu. Dlatego stawia Victorowi ultimatum: albo nauczy ją zabijać i da jej szansę na przeżycie w okrutnym świecie, do którego chce przynależeć, albo pozwoli, by sama zrealizowała plan zemsty, nie zważając na konsekwencje. Victor wie, że Sarai nie stanie się bezwzględną zabójczynią z dnia na dzień, postanawia więc udzielać jej lekcji. Ich skomplikowana relacja staje się coraz to bardziej zażyła.

Gdy prawa ręka Arthura Hamburga, Willem Stephens, zaczyna deptać Sarai po piętach, dziewczyna zdaje sobie sprawę, że porwała się z motyką na słońce. Mimo to, przyjmując rolę Izabel Seyfried, wciąż ma w rękawie kilka śmiertelnych sztuczek, które zapewnią jej miejsce u boku Victora.

Izabel czeka jednak test, który może zniszczyć wszystko, na co tak ciężko pracowała i podać w wątpliwość zarówno jej decyzję o prowadzeniu tak niebezpiecznego życia, jak i zaufanie do Victora Fausta.


"Drugie Życie Izabel" to drugi tom serii "W towarzystwie zabójców" i zaczyna się kilka miesięcy po zakończeniu pierwszego tomu. Po rozstaniu Victora i Sarai pod koniec "Zabić Sarai" od razu sięgnęłam po kontynuację, bo nie mogłam się doczekać co dalej. Sarai wreszcie dostała to, czego tak pragnęła - wolność. Javier już nie żyje i nie może jej dopaść, dzięki Victorowi może też wreszcie zacząć żyć tak, jak marzyła, gdy żyła przez lata w niewoli. I właśnie tego próbuje. Zdobywa przyjaciół, chłopaka, pracę. Z tym, że żadna z tych rzeczy nie pomaga jej zapomnieć o Victorze i o pragnieniu zemsty na obrzydliwym Hamburgu, ostatnim zleceniu nad którym pracowała razem z Victorem. Pragnie pomścić całe to cierpienie i morderstwa na niewinnych ludziach, które skutecznie ukrywał. Pragnie jego krwi. Więc obmyśla plan - wyjechać do Kalifornii i pod przykrywką pozbyć się go raz na zawsze. Jej plan jednak kompletnie nie wypala i zamiast tego ściąga na siebie uwagę niebezpiecznych ludzi. Jest jeden plus - Victor powraca i tym razem nie pozwoli jej odejść. Sarai stawia mu ultimatum: albo nauczy ją zabijać tak dobrze jak on i pomoże jej pomścić Hamburga, albo dokona tego na własną rękę i nic jej nie powstrzyma.

W tej części zdecydowanie działo się więcej niż w "Zabić Sarai" i z tego też powodu podobało mi się bardziej. Akcja porywa nas od razu, chociaż między pierwszą, a drugą częścią minęło kilka miesięcy. Victor i Sarai się rozstali, wiedząc, że ich style życia nie mają szansy ze sobą współgrać. Nieważne jak bardzo Sarai tego chciała, Victor wiedział, że nigdy nie zostałaby tak wprawioną zabójczynią jak on, ponieważ on od dziecka tylko to znał. Dlatego zniknął - zabezpieczył ją na przyszłość, dając jej szansę na normalne życie, po czym zostawił ją bez słowa i żadnego ckliwego pożegnania. Więc właśnie to Sarai próbowała zrobić. Ruszyć dalej. Codziennie jednak zastanawiała się czy Victor w ogóle żyje, co się z nim stało, dlaczego po nią nie wraca. I żadne próby zapomnienia o tym zabójczym mężczyźnie się nie powiodły.

Kiedy spotykają się ponownie, Sarai pchana pragnieniem zemsty ledwie unika śmierci z rąk obrzydliwego Arthura Hamburga. Ma dość tego, że po ziemi chodzą tacy ludzie jak on, gwałciciele, mordercy, którym wszystko uchodzi na sucho. Victor, obserwujący ją od miesięcy, przychodzi jej na ratunek. Już od początku widać w nim kompletnie inną stronę, którą ukrywał przez cały pierwszy tom. To nadal ten bezwzględny, chłodny mężczyzna, który zabił więcej ludzi, niż mógłby zliczyć, a jednak tym razem pokazuje swoje bardzo głęboko skrywane uczucia. Pokazuje, że zależy mu na Sarai, że chce, aby była bezpieczna. Jest jedyną osobą, której udało się przebić przez jego mury. Wie jednak, że jej lekkomyślność i porywczość doprowadzą ją do zguby, bo w tym świecie nie można sobie na to pozwolić. Dlatego zaczyna trenować ją na zabójczynię, Izabel Seyfried.

Już w "Zabić Sarai" ta dwójka pokazała, że może być potężnym duetem zabójców, jeśli tylko będą razem współpracować. Ale to wcale nie jest takie proste, o czym dość szybko się dowiadujemy. W tym tomie jest jeszcze więcej krwi, jeszcze więcej akcji, niezrozumiałych sytuacji, ludzi, którym nie wiadomo czy można ufać. Jeden wątek tak mnie zszokował, bo w ogóle tego nie przewidziałam, że musiałam zbierać szczękę z podłogi. Muszę jednak przyznać, jak na tematykę, którą autorka wybrała, te książki nie są tak makabryczne i szczegółowe, jak można by się spodziewać. Momentami brakowało mi tego mroku, czegoś, co wywołałoby we mnie dreszcze obrzydzenia i szoku.

Relacja między Victorem i Sarai również nabiera tutaj rozpędu, tym razem obydwoje są całkowicie szczerzy na temat tego, co się między nimi zrodziło i chociaż starają się nie mieszać pracy z życiem osobistym, ich uczucie staje się coraz bardziej poważniejsze. Także tym razem mamy zdecydowanie więcej romansu, więcej scen intymnych i więcej uczuć, niż w pierwszym tomie, ale to nadal żaden uroczy romans, nic w tym stylu. Co nie zmienia faktu, że ta dwójka uzależnia, sprawia, że obserwujemy ich losy z szaleńczo bijącym sercem i pragniemy więcej.

"Drugie Życie Izabel" to jeszcze lepsza, jeszcze bardziej intrygująca część z serii "W towarzystwie zabójców" niż jej poprzedniczka. A jestem pewna, że kolejna, tym razem skupiająca się na Frederiku (który mnie niesamowicie intryguje!), będzie jeszcze bardziej wciągająca. J. A. Redmerski dobrze wie, jak utrzymać w napięciu i zszokować, bo od tych książek nie da się oderwać. To naprawdę rewelacyjna seria, gdy ma się ochotę na coś innego, coś mroczniejszego.

J. A. REDMERSKI jest wielokrotnie nagradzaną autorką bestsellerów "New York Times", "USA Today" oraz "Wall Street Journal". Sławę przyniosły jej takie tytuły jak "Na krawędzi nigdy" czy "Zabić Sarai".

Jessica Ann Redmerski urodziła się w 1975 roku. Mieszka w Arkansas, z mężem i dziećmi. Jak sama o sobie mówi, kocha książki wychodzące poza utarte ramy, telewizję i dobre filmy, a szczególnie długie i pełne rozmachu historie miłosne. Uwielbia czytać. Nie ma jednego ulubionego gatunku - podobnie w swojej twórczości, w której łączy wiele z nich w spójną całość. Nie wyobraża sobie życia bez pisania. Swoje pierwsze kroki w tym zakresie stawiała już we wczesnej młodości. Nie planuje swych powieści, pozwalając swoim bohaterom żyć własnym życiem. Najchętniej wybiera narrację pierwszoosobową, uważa ją za naturalniejszą i lepiej oddającą przeżycia bohaterów.

Jessica Ann Redmerski, gdy nie pisze, pogrąża się w lekturze. Lubi też oddawać się aktywności na świeżym powietrzu, czuje się wówczas połączona z naturą. Wśród marzeń, które chciałaby spełnić, wymienia pokonanie długiej listy swoich absurdalnych lęków oraz podróż dookoła świata z plecakiem i ze swoim prywatnym towarzyszem (niczym Bonnie i Clyde).


Tytuł: Drugie Życie Izabel
Autor: J. A. Redmerski
Tytuł w oryginale: Reviving Izabel
Seria: W towarzystwie zabójców. Tom 2
Data premiery: 26.09.2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
Liczba stron: 331
Ocena: 8/10



Czytaj dalej »

Zapowiedź patronacka: Anna Olszewska - Dziewczyna z Fotografii


Witajcie, kochani! Dzisiaj przychodzę z ekscytującą informacją, a mianowicie z zapowiedzią książki, którą miałam okazję objąć patronatem - "Dziewczyna z Fotografii" Anny Olszewskiej. Na pewno zauważyliście, że nieczęsto czytam książki polskich autorek, ale ta historia urzekła mnie swoim stylem i bohaterami, a takim przyjemnym dodatkiem jest fakt, że całość dzieje się w pięknym Paryżu. Naprawdę świetnie się na niej bawiłam, Anna Olszewska poruszyła moje serce i sprawiła, że nie mogłam się oderwać. Premiera książki już 13 kwietnia! Mam nadzieję, że spodoba wam się równie mocno, jak mi. Co więcej, na moim bookstagramie możecie się spodziewać rozdania z tą pozycją, więc koniecznie obserwujcie mój profil :)

Zostawiam was z opisem:


Czy jedno zdjęcie może zmienić wszystko?

Natasza była świetnie zapowiadającą się baletnicą, kiedy zdarzył się wypadek. Okaleczona fizycznie i psychicznie musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Luka jeszcze rok wcześniej miał wszystko – asystował w pracowni cenionego paryskiego fotografa i był zakochany w dziewczynie, która nie widziała poza nim świata. Jeden wieczór sprawił, że stracił i pracę, i miłość.

Kiedy Natasza wsiada do samolotu lecącego do Paryża, ścieżki tych dwojga przecinają się po raz pierwszy. Wszystko wskazuje na to, że to jedynie przelotna znajomość, ale los chce inaczej. W paryskim mieszkaniu Natasza znajduje list stanowiący zaproszenie do gry, w którą grała z rodzicami w każde urodziny. Natasza podejmuje wyzwanie i przemierza miasto w poszukiwaniu kolejnych wskazówek. W jednym z miejsc, w którym rodzice pozostawili kolejną kopertę, Natasza ponownie spotyka Lukę. Czy poszukujący idealnej modelki Luka będzie potrafił dostrzec w niej to, co kryje się pod bliznami? Czy Natasza będzie potrafiła się otworzyć?
Czytaj dalej »

czwartek, 25 marca 2021

11 książek, które powinny zostać wydane w Polsce #1


Hej, kochani!

Dzisiaj przychodzę z całkiem innym wpisem niż zazwyczaj, a dokładniej z pomysłem, który chodził mi już po głowie od dobrego roku, a do którego przez bardzo długi czas po prostu nie mogłam się zebrać. Właściwie to nad tym wpisem pracowałam od dobrych kilku miesięcy, bo w natłoku obowiązków zeszło mi się dłuższą chwilę, aby wszystko edytować i przetłumaczyć. Tym samym chciałabym zapoczątkować nową serię wpisów na blogu, w których, jak sam tytuł mówi, chciałabym wspomnieć kilka tytułów książek zagranicznych, które bardzo chciałabym zobaczyć na naszym polskim rynku. Chociaż co miesiąc dostajemy dziesiątki nowych premier, nadal jest tak wiele cudownych anglojęzycznych książek, które nie doczekały się polskiego tłumaczenia. Co więcej, wiele z nich to książki autorów, których już dobrze znamy i kochamy, więc byłaby wielka szkoda, gdyby się u nas nigdy nie pojawiły. Moja lista jest o wiele, wiele dłuższa niż ta, którą prezentuję dzisiaj, więc z chęcią zrobiłabym kolejną część w przyszłości :) Chciałam jeszcze zaznaczyć, że tłumaczenia opisów książek wykonałam w całości sama, dlatego prosiłabym o nieudostępnianie ich dalej bez mojej zgody.

Cóż, bez zbędnego przedłużania, zapraszam was do zapoznania się z moimi pierwszymi propozycjami:


K. A. Tucker - Wild at Heart

Calla Fletcher powraca do Toronto jako odmieniona osoba. Zmaga się z odnalezieniem celu, wciąż niesamowicie zakochana w brodatym pilocie, którego zostawiła za sobą. Kiedy Jonah pojawia się na progu jej drzwi z propozycją nie do odrzucenia, podejmuje ryzyko i powraca do Alaski, aby zacząć budować wspólną, ekscytującą przyszłość.

Ale do Calli wkrótce dociera, że nawet najlepsze intencje mogą prowadzić do złamanych obietnic, a ten kompromis ma wysoką cenę – w postaci chatki z bali w wiejskiej części Alaski, która sprawia wrażenie równie samotnej jak palec.

Podczas gdy Jonah spędza więcej czasu poza domem niż w nim, jeden z jej sąsiadów robi wszystko, aby przemienić ją w prawdziwą dziewczynę z Alaski, a inny zdaje się być bardziej skory do morderstwa niż do pomocy. Calla boryka się z odnalezieniem własnej ścieżki. W świecie w którym dzika natura nieustannie sprawia, że nerwy ma jak postronki, a kondycje do życia są o wiele gorsze niż tylko zimno, ciemność i miesiące wiecznie ciągnącej się zimy, samo wyjście za drzwi wydaje się być zniechęcające.

To nie jest przyszłość jakiej Calla pragnęła i wkrótce zaczyna się obawiać, że być może skazana jest jednak podzielić los własnej matki.


Dostaliśmy co prawda "Zostań ze Mną" w 2019 roku, ale od tamtej pory minęło już tyle czasu, a autorka zdążyła wydać dwa kolejne tomy serii "The Simple Wild", podczas gdy wydawnictwo nie wykazuje żadnej chęci do wydania kontynuacji. A ogromna szkoda, bo na jednym tomie historia Calli i Jonaha się nie kończy, czytamy o nich dalej w "Wild at Heart", a także w nowelce "Forever Wild". Co więcej, zaplanowana jest już nawet premiera kolejnej książki serii o innych bohaterach, więc bardzo przykro byłoby je przegapić. Mam nadzieję, że ta seria nie zostanie kompletnie porzucona i kiedyś dane nam będzie powrócić do tej dwójki, którą tak mocno pokochaliśmy w "Zostań ze Mną".


Mia Sheridan - Brant's Return

Brant Talbot prowadzi sieć ekskluzywnych barów w Nowym Jorku, ciesząc się wszystkimi korzyściami płynącymi z bogatego stylu życia, na który tak ciężko pracował. Kiedy dowiaduje się, że jego niemalże obcy ojciec umiera, zmuszony jest do powrotu na swoją rodzinną farmę w Kentucky – a także do przeszłości, którą jak myślał, zostawił dawno za sobą.

Kiedy odkrywa dawno skryte sekrety, spotyka sekretarkę swojego ojca, Isabelle Farris. Pomimo niezaprzeczalnego przyciągania do tej pięknej, niezależnej i młodej kobiety, widzi tajemnice w jej spojrzeniu i jest przekonany, że ma ukryte zamiary przejęcia Graystone Hill.

Kobieta, której nie może zaufać, staje się jednocześnie kobietą, o której nie potrafi zapomnieć.

W ostatnim czasie słuch o Mii Sheridan na polskim rynku praktycznie zaginął, a przecież autorka ciągle wydaje jakieś powieści za granicą. Chętnie przeczytałabym je wszystkie, ale na razie zdecydowałam się wspomnieć tylko o jednej, bo bardzo stęskniłam się za jej stylem pisania i umiejętnością wzbudzenia we mnie wielu emocji na raz.


K. A. Tucker - Say You Still Love Me

Życie Piper Calloway jest prawdziwą mieszanką wybuchową.

Z jednej strony jest 29-letnią wiceprezeską w wartej miliony dolarów firmie deweloperskiej swojego ojca i singielką mieszkającą z dwójką najlepszych przyjaciół w eleganckim penthousie w centrum miasta. Z drugiej strony w świecie zdominowanym przez mężczyzn jest tylko parą seksownych nóg i codziennie musi udowadniać, że jest ponad to. Dodatkowo zmuszona jest codziennie widywać swojego narcystycznego byłego narzeczonego – byłego wiceprezesa – który ma biuro naprzeciwko niej.

Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy wpada na Kyle’a Millera – nowego atrakcyjnego ochroniarza w Calloway Group Industries – który jest przypadkowo również jej pierwszą miłością.

Mężczyznę, którego nie widziała, ani o którym nie słyszała, od kiedy byli razem opiekunami obozowymi podczas wakacji. Niegrzecznego chłopca. Mężczyznę, który najwyraźniej nawet nie pamięta jej imienia.

Piper może i jest silną bizneswoman, ale wkrótce zdaje sobie sprawę, że być może jej nastoletnie zauroczenie nie tylko odżywa, ale jest silniejsze niż było i zaczyna ją dekoncentrować. Co więcej, chłodne traktowanie Kyle’a sprawia, że kobieta zaczyna myśleć, iż ich spotkanie wcale nie było tak przypadkowe, a jego uczucia do niej są nadal głęboko zakorzenione. I zdeterminowana jest zmusić go do wypowiedzenia ich na głos, nieważne jakie będą tego konsekwencje.

To już kolejna książka K. A. Tucker na mojej liście, ale bardzo przyciągnął mnie ten opis i jestem jej niesamowicie ciekawa. Właściwie to mam nawet tę książkę u mnie na półce w języku angielskim, więc na pewno niedługo po nią sięgnę, ale i tak bardzo chciałabym zobaczyć ją na naszych półkach księgarń. Zresztą, jak i wiele innych jej powieści. Uważam, że jest ich u nas zdecydowanie za mało jak na to, że jest jedną z najlepszych autorek romansów.


Colleen Hoover - Heart Bones

Rodzice Beyah Grim podarowali jej jedynie życie i nazwisko. Po wytyczeniu własnej ścieżki, Beyah jest wreszcie na dobrej drodze do rzeczy lepszych i większych, a wszystko tylko i wyłącznie dzięki niej samej.

Dzielą ją jedynie dwa krótkie miesiące od przyszłości, jaką dla siebie zbudowała i od zostawienia za sobą przeszłości, o której tak desperacko chce zapomnieć. Wtedy jednak niespodziewana śmierć sprawia, że Beyah nie ma gdzie się tymczasowo podziać. Zmuszona sięgnąć po ostatnią deskę ratunku Beyah musi spędzić resztę lata na półwyspie w Teksasie u swojego prawie obcego ojca. Ma plan by się nie wychylać i bezproblemowo przepłynąć przez lato, ale jej nowy sąsiad, Samson, niweczy wszystkie jej plany.

Na pierwszy rzut oka zdaje się, że Samson i Beyah nie mają ze sobą nic wspólnego.

Ona pochodzi z biedy i zaniedbania; on pochodzi z bogatej i uprzywilejowanej rodziny. Ale jedno ich łączy – pociąg do smutnych rzeczy. A co za tym stoi, pociąg do siebie. Łączy ich niemalże natychmiastowe połączenie, zbyt intensywne, aby można je było zignorować. Beyah i Samson zgadzają się na letni romans, nic więcej. Beyah jednak nie zdaje sobie sprawy, że nadchodzi burza, która zniszczy jej serce.

"Heart Bones" to najnowsza książka CoHo i bardzo mnie ciekawi, bo zdaje się być ukłonem w stronę dawnych młodzieżówek, za które tak Hoover pokochałam. Chociaż doceniam, że próbuje nowych gatunków i rozwija swój warsztat literacki, to jej romanse uwielbiam najbardziej i bardzo chciałabym tę książkę przeczytać :)


K. A. Tucker - Be The Girl

Prawie szesnastoletnia Aria Jones zaczyna od nowa. Nowy adres, nowe nazwisko, nowe zasady. Ale to nic, przynajmniej oznacza to, że może zostawić bolesne doświadczenia za sobą. W hałaśliwym mieście Eastmonte może stać się kimś innym. Kimś lepszym.

Wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku, gdy zamieszkuje obok rodziny Hartfordów. Jasne, Cassie Hartford to definicja towarzyskiej niezręczności z powodu swojego autyzmu, ale Aria uczy się doceniać jej niewinną i szczerą przyjaźń. A jeśli chodzi o starszego brata Cassie, Emmetta – popularnego trzecioklasistę, gracza hokeja ze świetlaną przyszłością, cóż… Aria ma tylko nadzieję na to, żeby ich przyjaźń rozwinęła się w coś więcej. Może gdyby nie miał dziewczyny.

Wkrótce Aria staje przed kryzysem moralnym, który może zniweczyć jej próbę rozpoczęcia od nowa. Jej lojalność wobec Cassie i potęgujące zauroczenie Emmettem zmuszają ją do tej jednej, ryzykownej decyzji. Decyzji, którą zaskarbia sobie mścicielskiego wroga, zdeterminowanego, aby zniszczyć jej nowe, szczęśliwe życie.

Nie czytałam jeszcze tej książki, więc nie wiem czy by mi się spodobała, ale ze względu na to znowu K. A. Tucker, oczywiście jestem bardzo zainteresowana. Zresztą nie czytałam chyba nigdy książki young adult tej autorki, a przynajmniej sobie nie przypominam, więc chciałabym to zmienić.


Corinne Michaels - We Own Tonight

Nie jestem kobietą, która lubi jednorazowe numerki. A już zwłaszcza taką, która upija się na koncercie i ląduje w łóżku z gwiazdorem, do którego wzdychałam w młodości, Eli Walshem.

A jednak właśnie tu jestem.

Więc co robi dziewczyna po popełnieniu takiego błędu? Ucieka. Zabieram ubrania i zwiewam od tego władczego, nieodpartego i najlepszy-seks-w-moim-życiu gwiazdora, że aż się za mną kurzy. Nie ma miejsca w moim życiu na jego piękne, zielone oczy, zbudowane ciało i zadziorny uśmieszek. I tak jest już wystarczająco skomplikowane.

Z tym, że jego chyba nikt o tym nie poinformował.

Eli się nie poddaje. Toruje sobie drogę do mojego serca, zbija wszystkie mury i udowadnia, że myliłam się w każdym aspekcie, o który go posądzałam. Jest wszystkim, czego potrzebuję. Gdy moje życie rozpada się na kawałki, to on składa je do kupy. Wbrew temu, co pragnę, zakochuję się w nim bez pamięci.

Dzięki niemu zaczęłam myśleć, że możemy być razem na zawsze... Powinnam była go posłuchać, gdy mówił, że możemy mieć tylko dzisiaj.

Tę książkę akurat czytałam kilka lat temu i nadal ją uwielbiam. Głównie za to, że ma kompletnie inny klimat niż inne książki Michaels, z których ją znamy. Jest lekka, ciepła, wywołująca uśmiech na twarzy i dobrze jest wiedzieć, że nawet pisząc lżejsze pozycje Corinne daje z siebie wszystko i tworzy cudowne historie. Mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się jej w Polsce! :)


Jennifer L. Armentrout - Wicked

W Nowym Orleanie za chwilę stanie się coś złego...

Dwudziestodwuletnia Ivy Morgan to nie jest zwykła studentka. Jak inni, tacy jak ona, dobrze wie, że ludzie to nie jedynie stworzenia, które w Dzielnicy Francuskiej się zabawiają... i szukają jedzenia. Jej obowiązkiem wobec Zakonu jest poświęcić mu swoje życie. W końcu cztery lata temu nikczemne stworzenia, które przysięgła upolować i zniszczyć, odebrały jej wszystko, rozrywając jej świat i serce na strzępy.

Ren Owens to ostatnia osoba, jakiej Ivy się spodziewała w swoim ściśle poukładanym życiu. Kusi ją swoim urokiem, a swoimi zielonymi oczami i uśmiechem, który z pewnością zostawił za sobą dziesiątki złamanych serc, potrafi w niesamowity, niemalże nienaturalny sposób sprawić, że pragnie zdobyć wszystko, co ma jej do zaoferowania. Ale pozwolenie, by się do niej zbliżył, jest równie niebezpieczne, jak polowanie na zimnokrwistych morderców grasujących na ulicach. Utrata chłopaka, którego kiedyś kochała niemalże ją zniszczyła, ale Ivy ma coraz większy problem z zaprzeczeniem, że między nią, a Renem pojawiła się ogromna chemia. W głębi serca pragnie... potrzebuje czegoś więcej niż tego, czego od niej się oczekuje, nie chce już, aby przeszłość miała na nią wpływ.

Ale kiedy Ivy zbliża się do Rena, zaczyna zdawać sobie sprawę, że nie tylko ona ma swoje sekrety, które mogłyby ich zniszczyć. Ren coś przed nią ukrywa. Jednej rzeczy jest pewna. Teraz nie wie już, co jest dla niej niebezpieczniejsze - starożytne istoty, które zagrażają przejęciem miasteczka, czy mężczyzna, który pragnie jej serca i duszy.

Wszyscy to wiedzą po moich ochach i achach nad twórczością Armentrout, ale JLA to jedna z moich najukochańszych autorek i chyba jedyna, której ufam bezgranicznie jeśli chodzi o serie fantasy. Sięgnęłabym po każdą nową z zamkniętymi oczami. Z tym, że "Wicked" wcale nie jest takie nowe, ta trylogia ma swoje lata i aż jestem zdziwiona, że do tej pory nie doczekała się polskiego tłumaczenia - zwłaszcza, że nakręcono film na jej podstawie dla Passionflix i będzie miał niedługo swoją premierę. Potrzebujemy więcej książek Armentrout!


K. A Tucker - The Player Next Door

Scarlet Reed powraca do Polson Falls przekonana, że dwanaście lat wystarczy, aby opuściła ją dziecięca łatka córki miejscowej ladacznicy. Po przyjęciu nowej posady jako nauczycielka i zakupieniu uroczego domu, któremu przydałby się remont, jej życie wreszcie wkracza na dobre tory.

To jest, do czasu aż dowiaduje się, że jej sąsiadem jest Shane Beckett.

Shane Beckett, przystojny, charyzmatyczny i popularny rozgrywający ze szkoły średniej, który złamał jej serce. Ten kłamliwy, zdradziecki drań, który miał zniknąć dawno temu, żyjąc jako zawodowy futbolista i oszukując kobiety swoim fałszywym wizerunkiem księcia z bajki. Shane Beckett, równie przystojny jak zawsze i kuszący dołeczkami, jakby nigdy nie zrobił nic złego.

Scarlet nie ukrywa swoich dawnych żali. Może i są sąsiadami, ale nigdy nie będą przyjaciółmi. Nie pozwoli się znowu zakochać w tym samotnym ojcu i strażaku, nieważne ile razy przeprasza, ile razy staje u jej boku i jak mocno oddziałuje na jej serce.

Ale im więcej czasu z nim spędza, tym bardziej się obawia, że być może się myliła. Że być może Shane się zmienił.

I tym razem to ona ogrywa samą siebie – z szansy na prawdziwe szczęście.

Okej, obiecuję, to już ostatnia książka Tucker na tej liście. Ale jak mogłabym jej tu nie zawrzeć? Historia drugiej szansy z samotnym ojcem i to napisana przez Tucker? Oczywiście, że jestem nią zainteresowana. Strasznie mnie kusi, żeby ją przeczytać i mam nadzieję, że kiedyś znajdę ją na naszych półkach. Chcę poznać tego łamacza serc!


Jennifer L. Armentrout - From Blood and Ash

Wybrana...

Życie Poppy nigdy nie należało do niej, już w dniu narodzin została wybrana jako ta, która ma zapoczątkować nową erę. Życie Wybranej jest samotne. Nie wolno jej dotykać. Nie wolno na nią spoglądać. Nie wolno z nią rozmawiać. Nie wolno jej zaznawać przyjemności. Czekając na dzień Wniebowstąpienia, wolałaby raczej u boku strażników walczyć ze złem, które odebrało jej rodzinę, a nie przygotowywać się na przyjęcie przez bogów. Ale wybór nigdy nie należał do niej.

Obowiązek...

Przyszłość całego Królestwa leży na barkach Poppy, chociaż ona nie jest nawet pewna, czy jej na tym zależy. Ponieważ jako Wybrana ma też serce. Duszę. I pragnienia. Gdy w jej życiu pojawia się Hawke, złotooki honorowy strażnik, który ma dokonać jej Wniebowstąpienia, poczucie obowiązku i przeznaczenia mieszają się z poczuciem potrzeby i pragnienia. Wzbudza w niej złość, sprawia, że zaczyna kwestionować wszystko, w co dotychczas wierzyła i kusi ją tym, co zakazane.

Królestwo...

Królestwo opuszczone przez bogów i zamieszkałe przez przerażonych śmiertelników ponownie powstaje, gotowe pomścić wszystko, co według nich zostało im odebrane. Gdy zbliża się cień przeklętych, zaciera się granica między tym, co zakazane, a tym, co słuszne. Poppy może nie tylko stracić swoje serce i godność w oczach bogów, ale także swoje życie, gdy każda przesiąknięta krwią nić spajająca jej życie do kupy zaczyna się rwać.

"From Blood and Ash" robi za granicą furorę i obecnie jest jedną z najpopularniejszych serii fantasy. No i napisana jest przez ukochaną Armentrout, więc od razu przykuła moją uwagę. Nie wiem niestety czy kiedykolwiek zobaczymy ją u nas, ale bardzo, bardzo bym tego chciała. Bo już mnie kusi, aby sięgnąć po nią w oryginale i najprawdopodobniej właśnie tak zrobię ;)


Emma Hart - The Love Game

Jego wyzwanie? Sprawić, by się w nim zakochała.

Jej wyzwanie? Ograć gracza.

To jest, dopóki życie nie zmienia zasad gry.

Maddie Stevens nienawidziła Bradena Cartera. Ten arogancki, egoistyczny playboy Uniwersytetu Berkeley w Kaliforni przypominał jej o wszystkim, czego nienawidziła w swoim bracie, Pearsie. Więc dlaczego nie odmawia, gdy dziewczyny rzucają jej wyzwanie, aby ograć gracza? Sama tego nie wie.

Braden zapragnął ognistej, małej Maddie odkąd tylko ujrzał ją po raz pierwszy i zrobiłby wszystko, aby ją mieć – właśnie dlatego zgodził się na zakład, aby się w nim zakochała. W końcu tylko w taki sposób dostanie to, czego pragnie. Seksu.

Ale Braden wkrótce odkrywa, że w tej dziewczynie z Brooklynu jest więcej, niż na początku mu się wydawało. I wkrótce zaczyna mu na niej zależeć - na dziewczynie, która skrywa ból w swoich pięknych, zielonych oczach.

Maddie zauważa, że Braden to coś więcej niż chodząca erekcja – chłopak ma uczucia. Może być słodki, zabawny, a jego atrakcyjność jest miłym dodatkiem. Co oznacza kłopoty. Ale kiedy jej brat. Pearce, pojawia się w Berkeley i błaga o pomoc, dziewczyna zdaje sobie sprawę, że myliła się, sądząc, że Braden i Pearce są podobni.

I może, być może, Maddie i Braden są dla siebie właśnie tym, czego potrzebują.

Zastanawiałam się czy powinnam tę książkę tutaj zawrzeć, bo to historia, która nie każdemu może się spodobać. Ja spoglądam na nią z ogromnym sentymentem, bo czytałam ją jako nastolatka i od tamtej pory uważam ją za jedną z moich ulubionych książek, ale jest to jednocześnie takie moje "guilty pleasure". Obiektywnie na nią patrząc, nie jest to górnolotna lektura. Właściwie jest pełna schematów i rzeczy, przez które aż kusi, by przewracać oczami, no ale tak jak napisałam - mam do niej ogromny sentyment. I głównie przez to chciałabym ją u nas zobaczyć.

Elle Kennedy & Sarina Bowen - Him

Nie grają dla tej samej drużyny. A może jednak?

Jamie Canning nigdy nie potrafił zrozumieć dlaczego stracił swojego najlepszego przyjaciela. Cztery lata temu jego wytatuowany, przemądrzały, łamiący zasady współlokator zerwał z nim wszelki kontakt bez żadnych wyjaśnień. Co z tego, że sytuacja stała się trochę dziwna ostatniej nocy obozu hokejowego gdy mieli osiemnaście lat? To tylko mały pijacki wybryk. Przecież nikt nie umarł.

Ryan Wesley najbardziej żałuje tego, że nakłonił swojego bardzo hetero przyjaciela na zakład który zmusił ich do przekroczenia granic ich przyjaźni. Teraz, gdy ich uniwersyteckie drużyny zmierzą się w krajowych rozgrywkach wreszcie będzie miał szansę przeprosić. Ale wystarczy tylko jedno spojrzenie na swoje dawne zauroczenie i powraca ból, silniejszy jak nigdy.

Jamie czekał długi czas na odpowiedzi, ale został tylko z milionem pytań – czy jedna noc pełna seksu wystarczy, aby zrujnować przyjaźń? Jeśli nie, to może dodatkowe sześć tygodni? Wesley pojawia się, aby trenować u boku Jamiego przez jeszcze jedno, gorące lato, a Jamie zaczyna odkrywać nowe prawdy, nie tylko o swoim starym przyjacielu… ale przede wszystkim o sobie.

Uwielbiam romanse z motywem hokeja napisane przez Elle Kennedy. Serie Off-Campus i Briar U to moje ulubione serie. A połączenie tego z motywem LGBT, którego tak mocno brakuje na naszym rynku? Koniecznie ta seria musi się u nas ukazać. Zwłaszcza, że łączy się ona trochę z "Zostań" i "Dobrym Chłopakiem" tych autorek, wydanych przez Wydawnictwo NieZwykłe. Trochę jest mi przykro, że do tej pory nikt nie podjął się wydania historii Wesa i Jamie'go, ale nadal czekam, że w końcu się to zmieni!



A wy jakie książki chcielibyście u nas zobaczyć?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 22 marca 2021

J. A. Redmerski - Zabić Sarai



Sarai miała zaledwie czternaście lat, kiedy matka uciekła z nią do Meksyku, gdzie zamieszkały ze znanym baronem narkotykowym. Z biegiem lat dziewczyna zapomniała, co to znaczy wieść normalne życie, ale nigdy nie porzuciła nadziei, że pewnego dnia ucieknie z miejsca, w którym była przetrzymywana przez ostatnie dziewięć lat.

Victor jest bezlitosnym płatnym mordercą, który – podobnie jak Sarai – znał tylko życie przepełnione śmiercią i przemocą. Kiedy zjawia się w domu brutalnego Javiera, żeby poznać szczegóły zlecenia i odebrać zapłatę, Sarai dostrzega w nim jedyną szansę na odzyskanie wolności. Jednak sprawy przybierają niespodziewany obrót i zamiast dotrzeć bezpiecznie do Tucson, Sarai trafia w ręce kolejnego niebezpiecznego mężczyzny.

Mimowolnie zaplątany w ucieczkę, Victor opiera się swojej prymitywnej naturze i postanawia pomóc Sarai. Z czasem rodzi się między nimi wyjątkowa więź, która sprawia, że Victor jest w stanie zrobić wszystko, żeby utrzymać Sarai przy życiu. Jest gotowy postawić na szali nawet relacje z własnym bratem i współpracownikiem, Niklasem, który podobnie jak wszyscy inni pragnie jej śmierci.
Zaufanie, jakie rodzi się pomiędzy nietypową dwójką, coraz bardziej zbliża ich do siebie i tylko podsyca żarzące się uczucie. Jednak bezwzględna natura Victora i jego profesja mogą się okazać niewystarczające, by uratować Sarai. Ostatecznie władza, jaką dziewczyna posiadła nad Victorem, może być tym, co ją zabije.


J. A. Redmierski znam i uwielbiam z książek "Na Krawędzi Nigdy" i "Na Krawędzi Zawsze", które po raz pierwszy przeczytałam lata temu i które do tej pory są jednymi z moich ulubionych romansów. Głównie dlatego skusiłam się na serię "W towarzystwie zabójców", bo ogółem ja i romanse mafijne, gangi i zabójcy nie idziemy już w parze, dlatego dawno temu przestałam takie książki po prostu czytać. "Zabić Sarai" to pierwszy tom, który swego czasu cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem, powstał również film na jego podstawie ("De Brazos de Un Asesino"). I chociaż to historia, która wymagała ode mnie otwartego umysłu i cierpliwości, wciągnęła mnie bardzo i już wiem, że będę chciała nadrobić kolejne tomy.

Sarai w wieku czternastu lat została sprzedana meksykańskiemu handlarzowi narkotyków i kobiet, zmuszona do przeżywania i obserwowania gwałtu, morderstw, niewolnictwa i przemocy. Ale chociaż minęło wiele lat, nadal nie traci nadziei, że kiedyś uda jej się wyrwać z tego miejsca. Gdy do domu brutalnego Javiera wita pierwszy Amerykanin od bardzo dawna, Sarai postanawia skorzystać z szansy. Nie traci czasu na myślenie o tym, że to płatny zabójca i tak naprawdę nic o nim nie wie. Zależy jej tylko na tym, aby wyrwać się z tego piekła na ziemi, a Victor jest jej jedynym rozwiązaniem.

Victor nie ma w swoim życiu miejsca na zajmowanie się uciekającą Sarai. Jego życie jest precyzyjnie zaplanowane, oddycha by zabijać, a Sarai to nie tylko rozproszenie, ale przede wszystkim zagrożenie. Zagrożenie dla niego, jego życia i pracy, a przede wszystkim dla jego serca, które już dawno temu zamknęło się na emocje inne niż chłód, znieczulenie, bezlitosność. Postanawia jednak wykorzystać szansę, że Sarai może być przynętą, która pomoże mu w wykonaniu zlecenia. Potem zostawi ją na pastwę losu i już nigdy więcej o niej nie pomyśli. To jest, do czasu aż zaczyna przyłapywać się na tym, że pragnie jej pomóc.

Ta książka to na każdy możliwy sposób historia łamiąca moje morały i zasady. Osadzając akcję w tym świecie pełnym morderstw, seksu, gwałtu, niewolnictwa, płatnych zabójców, handlu kobietami i dziećmi, autorka od razu narusza granice tego, co jest moralne, a co nie. Nigdy bym nie pomyślała, że sympatią zapałam do kogoś, kim przecież powinnam gardzić - do płatnego zabójcy, który zabija z zimną krwią i nie ma w tym ani chwili zawahania. Do kogoś, kto idzie po trupach do celu i dla którego zabijanie innych jest jak oddychanie dla każdego innego człowieka. Ale stało się i Victor zainteresował mnie swoją tajemniczą, mroczną postawą, tym co uczyniło go takim właśnie człowiekiem i ciągle chciałam wiedzieć o nim więcej, i więcej.

Sarai to natomiast kobieta, która przez dziewięć lat żyła dosłownie w piekle na ziemi, zapominając już jak wygląda normalność. Zniszczono ją na tak wiele sposobów, że nawet ucieczka z płatnym mordercą zdaje się być lepszym rozwiązaniem, niż zostanie w domu Javiera, który przez lata traktował ją jak jego zabawkę. Jednak to prowadzi ją tylko w ramiona kolejnego niebezpiecznego mężczyzny, który na pierwszy rzut oka nie ma żadnych skrupułów, aby ją wykorzystać do własnych celów i porzucić. Ich historia to nie jest żadna cudowna historia miłosna, nie ma tu ani krzty romantyczności, jest za to mroczne pożądanie, intensywność, uczucie pełne komplikacji, nie mające miejsca na przetrwanie.

Autorka nie pozostawia nawet chwili na oddech, trzymając w napięciu aż do ostatniej strony. Nigdy nie wiadomo do czego bohaterowie się posuną, nigdy nie wiadomo jak historia się zakończy. To brutalny świat, który na pewno nie spodoba się wszystkim, ale za to nie dający o sobie zapomnieć, aż nie przekręcimy ostatniej kartki. Akcja płynie z łatwością i szybko, a romans ucieka gdzieś na drugi plan, ale wszystko jest konkretnie przemyślane i dobrze poprowadzone, zostawiając miejsce na rozwinięcie, czego z pewnością nie zabraknie w kolejnych tomach. A to zakończenie? Autorka dobrze wiedziała co robi, pozostawiając historię w takim momencie. Co prawda nie jest to żaden cliffhanger, ale każdy kto chociaż w małym kawałku wciągnął się w ten świat i czuje się zaintrygowany bohaterami, z pewnością będzie chciał wiedzieć więcej. Ba, mnie samą od razu ciągnęło do drugiego tomu.

Jedyny powód dlaczego odjęłam kilka gwiazdek jest taki, że chociaż czytając tę książkę byłam całkowicie pochłonięta, to nie widzę siebie kiedykolwiek wracającej jeszcze do tej historii. To była dobra odskocznia od książek, które czytam zazwyczaj, intrygująca i wciągająca, ale nadal nie jestem fanką tych motywów i zdecydowanie lepiej czuję się czytając powieści w stylu "Na krawędzi nigdy". Jestem jednak pewna, że każdy, kto lubi tego typu historie, się wciągnie i będzie chciał więcej. Ja na pewno z ciekawości sięgnę po kolejne tomy, bo jestem ciekawa co wydarzy się dalej.


J. A. REDMERSKI jest wielokrotnie nagradzaną autorką bestsellerów "New York Times", "USA Today" oraz "Wall Street Journal". Sławę przyniosły jej takie tytuły jak "Na krawędzi nigdy" czy "Zabić Sarai".

Jessica Ann Redmerski urodziła się w 1975 roku. Mieszka w Arkansas, z mężem i dziećmi. Jak sama o sobie mówi, kocha książki wychodzące poza utarte ramy, telewizję i dobre filmy, a szczególnie długie i pełne rozmachu historie miłosne. Uwielbia czytać. Nie ma jednego ulubionego gatunku - podobnie w swojej twórczości, w której łączy wiele z nich w spójną całość. Nie wyobraża sobie życia bez pisania. Swoje pierwsze kroki w tym zakresie stawiała już we wczesnej młodości. Nie planuje swych powieści, pozwalając swoim bohaterom żyć własnym życiem. Najchętniej wybiera narrację pierwszoosobową, uważa ją za naturalniejszą i lepiej oddającą przeżycia bohaterów.

Jessica Ann Redmerski, gdy nie pisze, pogrąża się w lekturze. Lubi też oddawać się aktywności na świeżym powietrzu, czuje się wówczas połączona z naturą. Wśród marzeń, które chciałaby spełnić, wymienia pokonanie długiej listy swoich absurdalnych lęków oraz podróż dookoła świata z plecakiem i ze swoim prywatnym towarzyszem (niczym Bonnie i Clyde).


Tytuł: Zabić Sarai
Autor: J. A. Redmerski
Tytuł w oryginale: Killing Sarai
Seria: W towarzystwie zabójców. Tom 1
Data premiery: 11.04.2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
Liczba stron: 350
Ocena: 7/10



Czytaj dalej »

piątek, 19 marca 2021

Ella Fields - Słodko-gorzka



Kiedy kogoś pokochasz, zapraszasz do siebie też jego demony.

Toby zawsze wydawał się trochę inny niż reszta jego kolegów. Bywały dni, kiedy wypowiadał zaledwie dwa słowa, innym razem nawijał jak katarynka. Działał w dwóch trybach i nigdy nie było wiadomo, kiedy zwolni, a kiedy przyspieszy. Jego mózgiem rządziły nieznane nikomu prawa.

Toby stanowił dla Pippy zagadkę. Zanim udało jej się ją rozwiązać, było już za późno. Pippa zakochała się w tym mrocznym, pełnym tajemnic futboliście. Wiedziała, że nie może go naprawić, ale pragnęła go tak bardzo… Każdego pojedynczego, uszkodzonego kawałeczka. Wiedziała, że walka o normalność będzie trudna, ale była gotowa zmierzyć się z ciemną stroną Toby’ego. Tylko czy na pewno wie, na co się pisze?


Ella Fields to autorka, z którą do tej pory nie miałam jeszcze styczności, dlatego nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Skusiłam się jednak perspektywą romansu studenckiego, na który miałam ochotę i tak też trafiła do mnie "Słodko-gorzka". Co prawda jest to drugi tom serii "Uniwersytet Gray Springs", każda część opowiada jednak o kimś innym, więc nie przeszkadzała mi nieznajomość "Zakazanej". I szczerze po tej części też niezbyt mam ochotę ją nadrabiać. "Słodko-gorzka" wywołała u mnie mieszane uczucia - są rzeczy, które mi się podobały, ale jest też wiele takich, przez które ta pozycja straciła w moich oczach.

Toby i Pippa poznają się na imprezie i od razu wpadają sobie w oko. Toby pragnie ją bliżej poznać, ale Pippa nie chce być tylko jego kolejną zdobyczą, którą zaliczy i porzuci. Intryguje go jednak ten chłopak, który w jednym momencie potrafi ociekać seksapilem i pewnością siebie, a w drugim zamyka się w sobie. Jednocześnie jest jak każdy inny facet na kampusie, a jednak tak różny od swoich rówieśników. Nim Pippa zdążyła się zreflektować, zaczęła się w nim zakochiwać. Toby jednak pomimo tego jak bardzo pragnął z nią być, miał wiele demonów, z którymi walczył każdego dnia. I chociaż Pippa całą sobą pragnęła być jego oparciem, wkrótce zaczęła zdawać sobie sprawę, że miłość nie wystarczy, aby komuś pomóc, jeśli ta osoba nie wyjdzie ci naprzeciwko.

Nie będę ukrywać, nie czytało się tej książki łatwo, zwłaszcza w jej drugiej połowie. Jak sam tytuł mówi, to słodko-gorzka historia miłosna. Toby to bardzo skomplikowany bohater, który może na pierwszy rzut oka wydaje się być pewnym siebie, popularnym futbolistą, przed którym kobiety padają na kolana, w rzeczywistości nie ma jednak dnia, w którym nie musiałby walczyć z demonami kotłującymi się w jego głowie. Autorka porusza tutaj bardzo ciężki przypadek chorób psychicznych, za równo od strony osoby zmagającej się z nimi, jak od osoby, która wchodzi z taką osobą w związek. Toby przechodzi przez wiele trudnych momentów, wielokrotnie popełnia też błędy i podejmuje złe decyzje, ale tak naprawdę ciężko jest się na niego prawdziwe złościć ze świadomością przez co przechodzi. Myślę, że autorka poradziła sobie naprawdę bardzo dobrze z tą tematyką, a tu niesamowicie trudne zadanie. Nie czytało się tego łatwo, ja sama musiałam się kilka razy zatrzymać, bo poświęciła dużą uwagę szczegółom, aby należycie opisać zmagania takiego człowieka i jak trudno jest mu pomóc, jeśli sam tej pomocy nie chce i unika przyjęcia do wiadomości, że sam sobie nie poradzi.

Miłość nie była olśniewająca. Była poplątana, niesprawiedliwa, a czasem bywała obciążeniem.
Czasem. Bo tego, co dobre, było więcej niż tego, co złe, no i znałam jego serce. A on znał moje na poziomie, który wykraczał poza racjonalizm.
To nie kwestia pogodzenia się czy radzenia sobie z tym wszystkim. To kwestia kochania kogoś i świadomość, że ten ktoś jest dobrym człowiekiem, nawet kiedy czuje się jak najgorsza osoba na świecie.

Pippa to również niesamowicie silna osoba, ponieważ zawsze robiła wszystko, aby mu jakoś pomóc. Zakochanie się w osobie, która cierpi na tę samą chorobę, przez którą w przeszłości zostawił ją jej ojciec, musiało być cholernie trudne, ale miłość nie wybiera i stroi sobie z nas żarty, o czym ona się przekonuje. Tak ciężko się czytało to, jak pragnęła mu pomóc, gdy on sięgał dna. I równie bolesne było obserwowanie, jak do tego dochodzi, bo Toby też w żaden sposób na to nie zasłużył. Ich zmagania były prawdziwe, bolesne i trudne, ale prawdziwe. I właśnie za to uważam, że ta książka była dobra.

Nie podobało mi się natomiast to, jak autorka rozwinęła samą relację między Toby'm, a Pippą. Zauważyłam to też zresztą na kilku innych pobocznych parach, w tym też na przypadku Daisy i Quinna (bohaterów "Zakazanej"), których historia trochę się czasowo przeplata z historią głównych bohaterów tej części. Największym problemem tych osób jest to, że oni praktycznie w ogóle ze sobą nie rozmawiają, a wszystkie problemy tworzą się z niczego. Na dodatek uczucie między Pippą i Toby'm rozwinęło się tak szybko, że nim zdążyłam mrugnąć, oni już byli w sobie zakochani. Myślę, że może mieć to też trochę wspólnego z tym, że niezbyt podszedł mi styl pisania autorki - bardzo niekonkretny, miałam wrażenie, że momentami niechlujny i nienaturalny. Ci bohaterowie rozmawiali, ale nie o tym, o czym trzeba było rozmawiać. Nie chcę pisać, że związek Toby'ego i Pippy był toksyczny, ale właśnie tak momentami się zachowywali. Wykorzystywali siebie, odpychali się, aby potem w milczeniu cierpieć przez problemy, które sami między sobą wytworzyli. I nie mam tu na myśli problemów Toby'ego, bo ten wątek to inna sprawa i w tym aspekcie ich zmagania autorka opisała bardzo dobrze i adekwatnie. Jakoś nie czułam tego przywiązania, ich relacja wydawała się być strasznie powierzchowna, ale być może to tylko moje odczucia. Czegoś mi po prostu w nich zabrakło.

Kochanie go zawsze będzie słodko-gorzkie, wiedziałam jednak, że słodycz zawsze zwycięży nad goryczą.

Może i "Słodko-gorzka" nie zostanie moją ulubioną książką, nie mam też w planach tej serii kontynuować (a już zwłaszcza przez te ostrzeżenia o zdradach w opisach tych książek na Goodreads...), ale to była dobra książka. Chociaż to głównie przez to, że Ella Fields poświęciła dużo pracy, aby należycie oddać rzeczywistość życia osoby i z osobą, która zmaga się z problemami psychicznymi. Pokazała kilka dobrych momentów, ale przede wszystkim nigdy nie koloryzowała tych mrocznych. Nie przemówił do mnie jednak sposób pisania autorki, ani to przesadne dramatyzowanie, wliczając w to także bohaterów drugoplanowych. Czasami robiła się z tego taka opera mydlana. Dlatego ta pozycja nie zostanie moją ulubioną, doceniam ją jednak za to co starała się pokazać.


ELLA FIELDS jest mieszkającą w Australii matką i żoną. Kiedy dzieci są w szkole, z dwoma kotami rozmawia o swoich bohaterach i książkach. Chomikuje czekolady i notatniki, uwielbia okupione trudem szczęśliwe zakończenia.

Tytuł: Słodko-gorzka
Autor: Ella Fields
Tytuł w oryginale: Bittersweet Always
Seria: Uniwersytet Gray Springs. Tom 2
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Kobiece
Data premiery: 24 lutego 2021
Ocena: 6/10

Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Kobiecemu!



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia