Dawno temu miałam okazję przeczytać i pokochać serię "Dziesięć Płytkich Oddechów" K.A. Tucker i od tamtej pory autorka jest jedną z moich ulubionych pisarek romansów. Na wydanie "Zostań Ze Mną" czekałam już od bardzo długiego czasu, bo ciągle widziałam coraz to nowsze pozytywne opinie zagranicznych czytelników, co tylko podsycało moje podekscytowanie. Nawet nie sądziłam, jak bardzo zatęskniłam za twórczością Tucker, dopóki znowu nie porwała mnie na zapierającą dech w piersiach przygodę, opisaną tak pięknie i prawdziwie. Wow, po prostu wow.
To nie jest typ książki, która sprawi, że będziemy czytać ją z otwartymi ustami, czy z roztrzaskanym sercem. Mogę nawet zrozumieć, czemu niektórym może być trudno się w nią wciągnąć, bo akcja rozwija się bardzo powoli, krok po kroku. "Zostań Ze Mną" jest wciągająca na taki subtelny sposób, który ciężko mi wytłumaczyć. Kartka po kartce historia coraz bardziej wciąga, sprawia, że zakochujemy się w tym małym miasteczku, w każdej pojedynczej postaci, którą autorka nam przedstawia. Historia jest trochę melancholijna, przez co byłam do niej przywiązana na dobre kilka godzin i nie odłożyłam jej, dopóki nie skończyłam czytać.
- Wiesz, kto dorysował kaczkom sutki? - Wciąż zapominam zapytać o to tatę.
- Co dorysował?
- Sutki. Kaczkom.
Marszczy brwi, uważniej patrząc na tapetę.
- O czym ty mówisz?
- O tym! - Podchodzę, pochylam się nad stołem i stukam paznokciem w ścianę. - Widzisz? Sutki. Tu, tu i tu. Ktoś dorysował każdej kaczce sutki.
- Powtórz to jeszcze raz.
- Co? - Odwracam się i widzę, że próbuje się nie śmiać. W końcu pojmuję, że od początku wiedział, o czym mówię. - Zamknij się. Jesteś dzieciakiem.
Książka rozpoczyna się prologiem oczami matki Calli, Susan, kiedy opuszcza Alaskę i swojego męża Wrena w 1993r., kiedy sama Calla ma ledwo dwa latka. Jest on na tyle ważny, że wątek miłości rodziców głównej bohaterki jest motywem pobocznym, który nadaje powieści melancholijnego nastroju, o którym pisałam wyżej. Teraz, lata później, kiedy każde z nich ma ułożone życie, Calla powraca w rodzinne strony, aby spotkać się z chorym na raka ojcem, którego nie widziała odkąd była niemowlakiem. Wątek rodzinny był tu nie mniej ważny, jak sam romans. Z wielkim zainteresowaniem obserwowałam, jak Calla i jej ojciec powoli otwierali się na siebie, starali się stworzyć więź i wybaczyć sobie wzajemnie błędy przeszłości. Żadnemu z nich nie było łatwo, w Calli było wiele bólu i niezrozumienia, a przede wszystkim odrzucenia przez człowieka, który powinien był ją bezwarunkowo kochać, ale cieszę się, że dała mu szansę. Podobało mi się też to, że autorka nie potraktowała po macoszemu relacji Susan i Wrena, a zakończyła ją w należyty sposób, który koniec końców sprawił, że się rozpłakałam jak dziecko. Ich historia sprawiła, że moje serce bolało przez większą część książki.
Wyciąga do mnie rękę.
Podaję mu swoją i wstaję.
Mimowolnie myślę, że właśnie dzięki Jonahowi mi lepiej.
A przynajmniej sprawia, że wszystko boli odrobinę mniej.
Tak łatwo było się zakochać w każdej pojedynczej postaci z tej książki. Nie tylko w Calli i Jonahu, ale w każdym innym bohaterze, nawet epizodycznym, bo tutaj każdy miał swoją własną historię i trafiał do serca czytelnika. Calla rzeczywiście na pierwszy rzut oka wydaje się być typową miejscową dziewczyną, która lubi się modnie ubierać, dużą uwagę przykłada do swojego wyglądu i nałogowo wstawia swoje fotki na instagrama oraz bloga. Nie mogłam winić Jonaha za to, że ocenił ją jako rozpieszczoną miastową Barbie, bo ja też na początku miałam takie wrażenie. Co prawda nie zachowywała się jak to w filmach, wiecie, wybuch płaczu na widok zepsutych butów, ale zdecydowanie nie pasowała do alaskańskiego trybu życia. Z czasem jednak Calla przeszła naprawdę ogromną zmianę i pokazała, że jest w niej coś więcej, niż wygląd. Im dłużej przebywała w tym dzikim, nieokiełznanym miejscu i im więcej ludzi poznawała, tym większego szacunku nabywała do sposobu, w jaki żyli. Pokazała, że ma naprawdę ogromne serce, jest wrażliwa i potrafi dawać ludziom drugą szansę. Czytanie jej historii było dla mnie przyjemnością.
- Jesteś w alaskańskim buszu. Przestań się malować - mamrocze, ale zwalnia. Mimo to droga jest zbyt wyboista, bym mogła się pomalować.
Poddaję się, zakręcam tusz i wrzucam go do torebki.
- Dlaczego wszyscy nazywają to buszem? Busz oznacza gęsty las, a takie występują na terenach, z których pochodzę. Tutaj nie ma żadnego. Tylko jakieś drzewa. Nie ma buszu - dodaję cicho - poza tym na twojej twarzy.
- Ależ jesteśmy dziś pyskaci - mówi rozbawiony.
Jonah na początku jest dla Calli irytującym, aroganckim dupkiem, pilotem w firmie jej ojca, który ze swoją długą brodą i niezadbanymi włosami przypomina jej trochę yeti. Gdy go poznajemy, bardzo łatwo osądza główną bohaterkę i nie daje jej nawet szansy na przedstawienie się. Ja oczywiście od razu dla niego przepadłam, bo chyba mam słabość do takich gburowatych książkowych facetów, a Jonah to bez dwóch zdań mój typ książkowego męża. Jednak za jego zimnym zachowaniem skrywa się wiele cierpienia, które w końcu wychodzi na jaw. Od razu go pokochałam za jego sarkastyczne uwagi, gierki i żarty, jakie sobie stroił, chociaż momentami miałam też ochotę trzepnąć go w głowę.
- Oboje wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo - szepcze.
- Pewnie tak. Nie sądziłam tylko, że będzie aż takie trudne.
Jonah i Calla nie zaczęli najlepiej i trochę im zajęło dostrzeżenie, że w drugiej osobie jest coś więcej. Ale kiedy w końcu zaczęli się prawdziwie dostrzegać i poznawać, nie dało się im nie kibicować. Ich początkowe sprzeczki i wzajemne gierki był przezabawne, a przy niektórych akcjach zalewałam się łzami ze śmiechu. Ta dwójka naprawdę jest z całkiem innych światów - ona prawdziwa mieszczanka, a on zakochany w lataniu, nie widzący życia poza Alaską. A jednak było w nich coś, co sprawiło, że jednak tak bardzo do siebie pasowali. Co prawda ich droga do zakochania się była bardzo powolna, ale to właśnie to sprawiło, że tak ich pokochałam. Sposób w jaki autorka potraktowała ich relację był bardzo prawdziwy i w pewien sposób odświeżający - mało który romans jest tak dobrze pokierowany. Zabrakło mi na koniec tych kilkunastu stron, które byłyby przedłużeniem zakończenia. Nie zdradzę wam, czy podzielili los rodziców Calli, czy udało im się pogodzić ich różne życia, ale zdecydowanie chciałabym przeczytać więcej.
Nie dogadalibyśmy się lepiej, nawet gdybyśmy się starali. Jesteśmy jak groszek i marchewka, Wren. Pieprzony groszek i marchewka.
"Zostań ze Mną" to książka, której lektura była czystą przyjemnością. Tutaj każde wydarzenie miało znaczenie, każdy bohater wnosił do historii piękna. Zakochałam się w tym, jak nastrojowa była ta powieść, umieszczenie akcji na Alasce zdecydowanie było tu dobrym pomysłem. Sposób, w jaki autorka przedstawiła problemy codziennego życia mieszkańców tej małej wioski był wzruszający. Jonah, Calla, Wren, Agnes, Mabel, Susan, Simon... teraz każdy z nich ma szczególne miejsce w moim sercu i jestem przekonana, że jeszcze nie raz wrócę do ich historii. Gdybym miała co, czytałabym dalej. Ta książka pięknie opisuje relacje między ojcem, a córką, którzy być może mają ostatnią szansę, żeby wszystko między sobą naprawić. Autorka ukazuje w książce potęgę miłości, nawet pomimo upływu wielu lat. Historia pochłonęła mnie całkowicie w sposób, w jaki nie zrobiła tego żadna inna książka - a nie potrzeba było nawet zaskakujących zwrotów akcji, czy niepotrzebnych dramatów. Ona po prostu była wartościowa na swój cichy, piękny sposób. Śmiałam się, a nawet płakałam, pomimo tego, że obiecałam, iż tego nie zrobię. Zdecydowanie polecam.

K.A. TUCKER - K.A. Tucker to kanadyjska pisarka urodzona w małym mieście niedaleko Ontario. Pierwszą książkę napisała w wieku sześciu lat - z pomocą zaprzyjaźnionej bibliotekarki i pudełka kredek. Jest bibliofilką, lubiącą czytać książki bardzo różnorodnych gatunków - począwszy od fantasy, po literaturę z gatunku chick lit. Jest autorką bestsellerowych serii: Dziesięć płytkich oddechów oraz Burying Water. Pisze również porywające historie, takie jak: Przez niego zginę oraz Zanim odejdziesz (wkrótce). Obecnie mieszka wraz z mężem i dwiema pięknymi córeczkami w spokojnym miasteczku niedaleko Toronto.
Tytuł: Zostań ze Mną
Autor: K.A. Tucker
Tytuł oryginału: The Simple Wild
Data premiery: 20 lutego 2019
Liczba stron: 471
Wydawnictwo: Filia
Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia!