Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K.A. Tucker. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K.A. Tucker. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 listopada 2022

K. A. Tucker - Wild at Heart. Wróć do mnie



Calla Fletcher wraca do Toronto całkowicie zmieniona. Próbuje się odnaleźć, wciąż zakochana w gburowatym pilocie.

Kiedy Jonah pojawia się na jej progu z propozycją, której nie jest w stanie odrzucić, decyduje się polecieć na Alaskę, aby rozpocząć z nim nowe, ekscytujące życie.

Jednak szybko uczy się, że nawet najlepsze intencje mogą prowadzić do złamania danego słowa, a każdy kompromis ma wysoką cenę. Zgadza się na zamieszkanie w drewnianej chacie, która równie dobrze mogłaby stać pośrodku zachodniej tundry.

Jonaha coraz częściej nie ma w domu, sąsiedzi albo pragną zrobić z niej rodowitą mieszkankę Alaski, albo zastrzelić, zamiast pomóc.

Calla zmaga się z odnalezieniem własnej drogi w świecie, w którym dzikie zwierzęta sprawiają, że nieustannie ogląda się za siebie, a trudne warunki wykraczające poza zimne, ciemne miesiące, prowadzą do tego, że zniechęca samo wyściubienie nosa za drzwi.

Nie takiej przyszłości się spodziewała, więc rodzą się w niej obawy, że być może jest jednak skazana na pójście w ślady matki.


Nawet nie macie pojęcia jak długo czekałam na ten moment, kiedy w końcu będę mogła napisać, że pojawiło się polskie wydanie drugiego tomu jednej z moich ukochanych serii. Sama miałam już okazję czytać "Wild at Heart" na początku tego roku w oryginale i powrót do Calli i Jonaha, jednej z moich ulubionych par książkowych, to było niezapomniane przeżycie. Nieczęsto się zdarza, że autorzy decydują się pociągnąć jednotomowe historie, ale ogromnie się cieszę, że tak się stało w tym przypadku, bo "Wróć do mnie" to niepowtarzalna szansa, dzięki której możemy powrócić do ukochanych bohaterów i zobaczyć, jak ułożyło się to ich "i żyli długo i szczęśliwie". Ta książka to był miód na moje serce, źródło nieustającego uśmiechu na twarzy, motylków w żołądku, a nawet typowego dla Tucker bólu serca. Ponownie zakochałam się w Alasce i tych bohaterach (a także wielu nowych!), i nie wyobrażam sobie lepszego zakończenia ich historii.

Pod koniec "The Simple Wild. Zostań ze mną" autorka pozostawiła nas z jednym pytaniem - czy Jonah i Calla dadzą radę pójść na kompromis, aby zbudować wspólną przyszłość, czy być może ich związek skazany jest na niepowodzenie? Ta dwójka pochodzi z kompletnie różnych światów, o czym przekonaliśmy się już w pierwszym tomie, obydwoje jednak nie są w stanie z siebie zrezygnować. Kiedy więc Jonah staje na progu mieszkania Calli i prosi ją o to, aby zamieszkała z nim na Alasce i dała im szansę, kobieta nie widzi innego rozwiązania, jak podjąć tę najbardziej szaloną decyzję w swoim życiu i zaufać swojej miłości do ukochanego pilota. Calla i Jonah kupują dom w środku niczego, rzucając się w wir przygotowań do wspólnego życia na Alasce, obiecując sobie, że zrobią wszystko, aby tym razem im wyszło. Wkrótce jednak obietnice stają się coraz większym wyzwaniem, gdy okazuje się, że Jonah więcej czasu spędza poza domem niż w nim, nowy sąsiad ich nienawidzi, a Calla nie potrafi znaleźć sobie miejsca w nowej sytuacji. Czy właśnie tak powinno wyglądać jej nowe życie? Bezustanne czekanie na powrót ukochanego, samotność, brak poczucia przynależności?

Pamiętam, że bardzo długo odkładałam lekturę tego tomu, bo zwyczajnie bałam się, że nie spełni moich oczekiwań i nie dotrzyma poziomem pierwszemu tomowi, który kocham całym sercem. Wszyscy wiemy co to "klątwa drugiego tomu" i musiały minąć niemalże dwa lata, aż odważyłam się po nią sięgnąć. Kontynuacje dobrych historii niestety nie zawsze kończą się dobrze, potrafią być niepotrzebnie przeciągane i zbyt dramatyczne, a ja bardzo nie chciałam, aby coś mi zniszczyło pierwszy tom. Jak się jednak okazało - kompletnie nie było czego się obawiać. Nie tylko klimat tej książki idealnie oddaje nadchodzący zimowo-świąteczny klimat (brakuje tylko premiery nowelki świątecznej "Forever Wild" i będę w niebie!), ale też wciągnęłam się w tę historię z taką łatwością, jakbym nigdy się z tymi bohaterami nie pożegnała. Powrót do tego świata był jak powrót do miejsca, które otula czytelnika miłością, ciepłem i bezpieczeństwem.

Calla i Jonah to już nie są ci sami bohaterowie, których poznaliśmy w pierwszym tomie. Dawno zapomniana została wszelka nienawiść, która ich połączyła i przemilczane słowa, które doprowadziły do ich rozstania. Teraz oboje wchodzą w ten związek z pełną determinacją, aby im się udało, gotowi na poświęcenie dla dobra ich wspólnej przyszłości. Oczywiście nie obyłoby się bez problemów i bólu serca, w końcu nie byłaby to książka Tucker, gdyby trochę nie pobawiła się sercami czytelników i nie doprowadziła do łez, ale ta historia okazała się być takim idealnym zimowym otulaczem, pozwalającym nam na obserwowanie domowego życia ukochanych bohaterów i tego, jak ich miłość tylko rośnie i się wzmacnia. Jonah i Calla muszą zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, aby ich wspólne życie miało szansę przetrwać, ale to nadal ta sama, szalenie w sobie zakochana para, którą tak pokochaliśmy. Ich historia to istny rollercoaster emocji, ale jestem niesamowicie wdzięczna, że dostałam szansę poznać dalszą część ich wspólnego życia.

Najbardziej uwielbiam jednak to, że ta historia to o wiele więcej niż romans. To historia pełna rodzinnego ciepła, przyjaźni starych i nowych, to powieść o odkrywaniu swojego miejsca na świecie. Dzięki tej książce mieliśmy szansę poznać jeszcze bliżej Callę, która za wszelką cenę stara się odnaleźć w tej zupełnie nowej rzeczywistości i odkryć tę jedną rzecz, która da jej poczucie przynależności i celu. No i absolutnie zakochałam się w niepowtarzalnym klimacie tej książki, w dzikiej Alasce przysypanej śniegiem, gdzie życie jest odrobinę inne, a także w mieszkańcach miasteczka, którzy skradli kawałek mojego serca. Moje serce puchło z miłości dla niemalże każdej postaci tej serii (może poza Marie, która o ironio jest główną bohaterką 4 tomu... ciekawa jestem czy autorce uda się mnie do niej przekonać, bo strasznie mnie irytowała w tej części). Każda postać poboczna miała ważny wkład w tę historię i stała się częścią tej małej rodziny, do której z pewnością jeszcze nie raz powrócę. 

"Wild at Heart" to była idealna kontynuacja historii Jonah i Calli, zwłaszcza dla osób, którzy pokochali ich w pierwszym tomie równie mocno jak ja. Koniecznie musicie się z nią zapoznać, jeśli chcecie zobaczyć jak Calla i Jonah budują razem życie, poznają nowych przyjaciół i mierzą się z nowymi wyzwaniami. To historia pełna ciepła, humoru, miłości i przyjaźni - uśmiech nie schodził mi z twarzy, kiedy ją czytałam. Ci bohaterowie naprawdę przeszli ogromną przemianę. Sposób pisania autorki sprawił, że czułam się niemalże tak, jakbym była na Alasce razem z bohaterami i nie mogłabym jej wam bardziej polecić.



K.A. TUCKER - K.A. Tucker to kanadyjska pisarka urodzona w małym mieście niedaleko Ontario. Pierwszą książkę napisała w wieku sześciu lat - z pomocą zaprzyjaźnionej bibliotekarki i pudełka kredek. Jest bibliofilką, lubiącą czytać książki bardzo różnorodnych gatunków - począwszy od fantasy, po literaturę z gatunku chick lit. Jest autorką bestsellerowych serii: Dziesięć płytkich oddechów oraz Burying Water. Pisze również porywające historie, takie jak: Przez niego zginę oraz Zanim odejdziesz (wkrótce). Obecnie mieszka wraz z mężem i dwiema pięknymi córeczkami w spokojnym miasteczku niedaleko Toronto.




Tytuł: Wild at Heart. Wróć do mnie
Autor: K.A. Tucker
Tytuł w oryginale: Wild at Heart
Seria: The Simple Wild. Tom 2
Data premiery: 19 października 2022
Liczba stron: 506
Wydawnictwo: Hype (Filia)
Ocena: 9/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia!





Czytaj dalej »

sobota, 22 stycznia 2022

K. A. Tucker - Forever Wild



The holiday season is upon Calla and Jonah, and with the mistletoe and gingerbread comes plenty of family drama. Jonah is bracing himself for two weeks with a stepfather he loathes, and while Calla is looking forward to her mother and Simon’s arrival, she dreads the continued pressure to set a date for their wedding…in Toronto.

Add in one bullheaded neighbor’s unintentional meddling and another cantankerous neighbor’s own family strife, and Christmas in Trapper’s Crossing will be anything but simple.


"Forever Wild" to ostatnia nowelka poświęcona historii Calli i Jonah, których znamy już od "Zostań ze mną" i tym razem spędzamy razem z bohaterami święta! To miły prezent dla fanów, którzy śledzą losy tych bohaterów od kilku lat. Chociaż historia jest krótka, wypełniona jest radością, miłością, ciepłem i idealną niespodzianką na sam koniec, a po tych wszystkich problemach i wyzwaniach, z którymi bohaterowie musieli się zmierzyć, aby w końcu odnaleźć szczęście, miło jest przeczytać taki miły, spokojny dodatek. Dzięki temu dostajemy szansę należycie się z nimi pożegnać i poczuć spełnienie, że po tak długiej podróży Calla i Jonah wreszcie znaleźli się tam, gdzie powinni być - szczęśliwi, otoczeni miłością. Moje serce nie mogłoby się z tego powodu bardziej cieszyć.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, a Calla i Jonah przygotowują się na przyjęcie w swoim domu całej swojej rodziny - w tym matki, której Jonah nie widział od lat i jego irytującego, znienawidzonego ojczyma. Calla nie może się doczekać ponownego spotkania z mamą i Simonem, jej ojczymem. Czego jednak się obawia, to ciągłych pytań o datę ślubu. Odkąd Jonah zadał to ogromne pytanie, jej matka nie daje jej spokoju z przygotowaniami wesela... w Toronto. Gdy cała rodzina zamieszkuje na dwa tygodnie razem, cały dom opanowuje szaleństwo przygotowań do świąt i wesela, przyprawiając Callę i Jonah o ból głowy. Ale to nie wszystko - ich irytujący (aczkolwiek kochani) sąsiedzi także mają swoje zdanie na ten temat. Zapowiadają się niezapomniane święta na Alasce...

Ta nowelka to taki przedłużony epilog, w którym znajdziemy wszystko, co w tej serii tak pokochałam - dużo ciepła, miłości, radości, szczęścia, emocji. To też najlżejsza część tej historii, wolna od zbędnych dramatów, więc czytając ją dostajemy ostatnią szansę, aby się kompletnie zanurzyć w tym świecie i na moment, jeszcze raz, zniknąć w górskim miasteczku na Alasce i na nowo zakochać się w tych bohaterach. Calla i Jonah są w tej części absolutnie cudowni, po tylu wyzwaniach, które los stawiał im na drodze, z szerokim uśmiechem czytałam jak wreszcie im się wszystko ułożyło. Dodajmy do tego ich szaloną rodzinkę, która zjechała się na święta z różnych części świata i dostajemy szaloną, przeuroczą historię.

Miło było wreszcie doświadczyć pierwszego spotkania rodzin Calli i Jonaha, a w połączeniu z ekscentryczną kobietą z miasteczka, gburowatym sąsiadem (który szybko stał się jednym z moich ulubionych bohaterów tej serii) i Agnes, którą poznaliśmy już w pierwszym tomie, w domu bohaterów zapanował chaos i szaleństwo przygotowań do ślubu. Uwielbiam to, jak autorka zakończyła ich historię, i to nie tylko Jonah i Calli, ale każdej innej postaci drugoplanowej, których historię rozwijała od dwóch części. Nie wyobrażam sobie lepszego zakończenia.

"Forever Wild" to cudowna, zimowo-świąteczna nowelka dla fanów tej historii. Była pełna klimatu, rodzinnego ciepła i miłości, a ja z ogromną przyjemnością po raz ostatni powróciłam do tych bohaterów. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to koniecznie musicie ją nadrobić! Chociażby "Zostań ze mną", która wyszła w polskiej wersji. Polecam całym sercem!




K.A. TUCKER - K.A. Tucker to kanadyjska pisarka urodzona w małym mieście niedaleko Ontario. Pierwszą książkę napisała w wieku sześciu lat - z pomocą zaprzyjaźnionej bibliotekarki i pudełka kredek. Jest bibliofilką, lubiącą czytać książki bardzo różnorodnych gatunków - począwszy od fantasy, po literaturę z gatunku chick lit. Jest autorką bestsellerowych serii: Dziesięć płytkich oddechów oraz Burying Water. Pisze również porywające historie, takie jak: Przez niego zginę oraz Zanim odejdziesz (wkrótce). Obecnie mieszka wraz z mężem i dwiema pięknymi córeczkami w spokojnym miasteczku niedaleko Toronto.




Tytuł: Forever Wild
Autor: K.A. Tucker
Seria: Wild at Heart. Tom 2.5
Data premiery: 1 grudnia 2020
Liczba stron: 158
Język: angielski
Ocena: 10/10



Czytaj dalej »

środa, 19 stycznia 2022

K. A. Tucker - Wild at Heart



Calla Fletcher returns to Toronto a different person, struggling to find direction and still very much in love with the rugged bush pilot she left behind. When Jonah arrives on her doorstep with a proposition she can’t dismiss, she takes the leap and rushes back to Alaska to begin their exciting future together.

But Calla soon learns that even the best intentions can lead to broken promises, and that compromise comes with a hefty price—a log cabin in interior rural Alaska that feels as isolating as the western tundra.

With Jonah gone more than he’s home, one neighbor who insists on transforming her into a true Alaskan, and another who seems more likely to shoot her than come to her aid, Calla grapples with forging her own path. In a world with roaming wildlife that has her constantly watching over her shoulder and harsh conditions that stretch far beyond the cold, dark, winter months, just stepping outside her front door can be daunting.

This is not the future Calla had in mind, leaving her to fear that perhaps she is doomed to follow in her mother’s fleeing footsteps after all. 


K. A. Tucker była jedną z pierwszych autorek, które lata temu sprawiły, że zakochałam się w czytaniu książek i jej romanse do tej pory są jednymi z moich ulubionych. Historię Calli i Jonah mieliśmy szansę poznać już w "Zostań ze mną" i do tej pory jest to jedna z tych historii, które niesamowicie miło wspominam. Niestety wydawnictwo na tym zaprzestało wydawanie książek autorki, więc pomimo kontynuacji nigdy nie dostaliśmy szansy przeczytania o tym, co wydarzyło się po tym "i żyli długo i szczęśliwie", które dostaliśmy pod koniec pierwszego tomu. "Wild at Heart" jest odpowiedzią na wszystkie nurtujące pytania i szansą na ponowne spotkanie z ukochanymi bohaterami, którzy budują razem swoje wspólne życie. Ta książka to był miód na moje serce, źródło nieustającego uśmiechu na twarzy, motylków w żołądku, a nawet typowego dla Tucker bólu serca. Ponownie zakochałam się w Alasce i tych bohaterach (a także wielu nowych!), i nie wyobrażam sobie lepszego zwieńczenia ich historii.

Pod koniec "Zostań ze mną" autorka pozostawiła nas z jednym pytaniem - czy Jonah i Calla dadzą radę pójść na kompromis, aby zbudować wspólną przyszłość, czy ich związek skazany jest na niepowodzenie? Ta dwójka pochodzi z kompletnie różnych światów, o czym przekonaliśmy się już w pierwszym tomie, obydwoje jednak nie są w stanie z siebie zrezygnować. Więc kiedy Jonah staje na progu mieszkania Calli i prosi ją o to, aby zamieszkała z nim na Alasce i dała im szansę, kobieta nie widzi innego rozwiązania, jak podjąć tę najbardziej szaloną decyzję w swoim życiu i zaufać swojej miłości do ukochanego pilota. Calla i Jonah kupują dom w środku niczego, rzucając się w wir przygotowań do wspólnego życia na Alasce, obiecując sobie, że zrobią wszystko, aby tym razem im wyszło. Wkrótce jednak obietnice stają się coraz większym wyzwaniem, gdy okazuje się, że Jonah więcej czasu spędza poza domem niż w nim, nowy sąsiad ich nienawidzi, a Calla nie potrafi znaleźć sobie miejsca w nowej sytuacji. Czy właśnie tak powinno wyglądać jej nowe życie? Bezustanne czekanie na powrót ukochanego, samotność, brak poczucia przynależności?

Muszę przyznać, że ta książka (i nowelka "Forever Wild") leżały na mojej półce już kilka dobrych miesięcy i świadomie odkładałam ich lekturę w czasie, bo byłam przerażona, że nie spełnią moich oczekiwań. Kontynuacje dobrych historii, zwłaszcza jeśli chodzi o literaturę kobiecą, niestety nie zawsze kończą się dobrze, a ja bardzo nie chciałam, aby coś mi zniszczyło pierwszy tom, który absolutnie kocham. Cieszę się jednak, że się nie śpieszyłam, ponieważ idealnie wpasowałam się klimatem do otaczającej nas zimy, a dość szybko okazało się też, że kompletnie nie było czego się obawiać. Wciągnęłam się w tę historię z taką łatwością, jakbym nigdy się z tymi bohaterami nie pożegnała, a powrót do tego świata był jak powrót do miejsca, które otula czytelnika miłością, ciepłem i bezpieczeństwem.

Calla i Jonah to już nie są ci sami bohaterowie, których poznaliśmy w pierwszym tomie. Dawno zapomniana została wszelka nienawiść, która ich połączyła i przemilczane słowa, które doprowadziły do ich rozstania. Teraz oboje wchodzą w ten związek z pełną determinacją, aby im się udało, gotowi się poświęcić dla ich wspólnej przyszłości. Oczywiście nie obyłoby się bez problemów i bólu serca, w końcu nie byłaby to książka Tucker, gdyby trochę nie pobawiła się sercami czytelników i nie doprowadziła do łez, ale ta historia okazała się być takim idealnym zimowym otulaczem, pozwalającym nam na obserwowanie domowego życia ukochanych bohaterów i tego, jak ich miłość tylko rośnie i się wzmacnia. Jonah i Calla muszą zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, aby ich wspólne życie miało szansę przetrwać, ale to nadal ta sama, szalenie w sobie zakochana para, którą tak pokochaliśmy. Ich historia to istny rollercoaster emocji, ale jestem niesamowicie wdzięczna, że dostałam szansę poznać dalszą część ich wspólnego życia.

Najbardziej uwielbiam jednak to, że ta historia to o wiele więcej niż romans. To historia pełna rodzinnego ciepła, przyjaźni starych i nowych, to powieść o odkrywaniu swojego miejsca na świecie. Dzięki tej książce mieliśmy szansę poznać jeszcze bliżej Callę, która za wszelką cenę stara się odnaleźć w tej zupełnie nowej rzeczywistości i odkryć tę jedną rzecz, która da jej poczucie przynależności i celu. Ilu z nas codziennie zmaga się z takimi problemami, codziennie szukając swojego miejsca? Absolutnie zakochałam się w niepowtarzalnym klimacie tej książki, w dzikiej Alasce przysypanej śniegiem, gdzie życie jest odrobinę inne, w mieszkańcach miasteczka, którzy skradli kawałek mojego serca. Moje serce puchło z miłości dla niemalże każdej postaci tej serii (może poza Marie, która o ironio jest główną bohaterką 4 tomu... z kilku powodów okropnie mnie irytowała w tej części). Każda postać poboczna miała ważny wkład w tę historię i stała się częścią tej małej rodziny, do której z pewnością jeszcze nie raz powrócę. 

"Wild at Heart" to była idealna kontynuacja historii Jonah i Calli, zwłaszcza dla osób, którzy pokochali ich w pierwszym tomie równie mocno jak ja. Koniecznie musicie się z nią zapoznać, jeśli chcecie zobaczyć jak Calla i Jonah budują razem życie, poznają nowych przyjaciół i mierzą się z nowymi wyzwaniami. To historia pełna ciepła, humoru, miłości i przyjaźni - uśmiech nie schodził mi z twarzy, kiedy ją czytałam. Ci bohaterowie naprawdę przeszli ogromną przemianę. Sposób pisania autorki sprawił, że czułam się niemalże tak, jakbym była na Alasce razem z bohaterami i nie mogłabym jej wam bardziej polecić.




K.A. TUCKER - K.A. Tucker to kanadyjska pisarka urodzona w małym mieście niedaleko Ontario. Pierwszą książkę napisała w wieku sześciu lat - z pomocą zaprzyjaźnionej bibliotekarki i pudełka kredek. Jest bibliofilką, lubiącą czytać książki bardzo różnorodnych gatunków - począwszy od fantasy, po literaturę z gatunku chick lit. Jest autorką bestsellerowych serii: Dziesięć płytkich oddechów oraz Burying Water. Pisze również porywające historie, takie jak: Przez niego zginę oraz Zanim odejdziesz (wkrótce). Obecnie mieszka wraz z mężem i dwiema pięknymi córeczkami w spokojnym miasteczku niedaleko Toronto.




Tytuł: Wild at Heart
Autor: K.A. Tucker
Seria: Wild at Heart. Tom 2
Data premiery: 1 marca 2020
Liczba stron: 400
Język: angielski
Ocena: 9/10




Czytaj dalej »

sobota, 29 maja 2021

K. A. Tucker - Say You Still Love Me


Życie Piper Calloway jest prawdziwą mieszanką wybuchową.

Z jednej strony jest 29-letnią wiceprezeską w wartej miliony dolarów firmie deweloperskiej swojego ojca i singielką mieszkającą z dwójką najlepszych przyjaciół w eleganckim penthousie w centrum miasta. Z drugiej strony w świecie zdominowanym przez mężczyzn jest tylko parą seksownych nóg i codziennie musi udowadniać, że jest ponad to. Dodatkowo zmuszona jest codziennie widywać swojego narcystycznego byłego narzeczonego – byłego wiceprezesa – który ma biuro naprzeciwko niej.

Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy wpada na Kyle’a Millera – nowego atrakcyjnego ochroniarza w Calloway Group Industries – który jest przypadkowo również jej pierwszą miłością.

Mężczyznę, którego nie widziała, ani o którym nie słyszała, od kiedy byli razem opiekunami obozowymi podczas wakacji. Niegrzecznego chłopca. Mężczyznę, który najwyraźniej nawet nie pamięta jej imienia.

Piper może i jest silną bizneswoman, ale wkrótce zdaje sobie sprawę, że być może jej nastoletnie zauroczenie nie tylko odżywa, ale jest silniejsze niż było i zaczyna ją dekoncentrować. Co więcej, chłodne traktowanie Kyle’a sprawia, że kobieta zaczyna myśleć, iż ich spotkanie wcale nie było tak przypadkowe, a jego uczucia do niej są nadal głęboko zakorzenione. I zdeterminowana jest zmusić go do wypowiedzenia ich na głos, nieważne jakie będą tego konsekwencje.

K. A. Tucker to jedna z moich ulubionych autorek, ale niestety nie ma u nas jej książek za wiele. Nadal trzymam się nadziei, że kiedyś to się zmieni, bo jej sukces przy takich książkach jak "Zostań ze mną", czy też "Dziesięć płytkich oddechów" nie wziął się znikąd, ale w między czasie postanowiłam sięgnąć po coś spod jej pióra po angielsku. Taka okazja nadarzyła się, gdy za grosze udało mi się nabyć jedną z jej nowszych pozycji, "Say You Still Love Me" - historia o drugiej szansie, z idealnym letnim klimatem. I muszę przyznać, chociaż ogólnie Tucker jest dla mnie jedną z tych autorek po której książki sięgam bez zastanowienia, ta pozycja szybko wskoczyła na listę moich ulubionych. Przeczytałam ją błyskawicznie i równie szybko się w niej zakochałam.

Piper Calloway za sprawą ciężkiej pracy wspina się po szczeblach drabiny swojej kariery w renomowanej firmie deweloperskiej swojego ojca. I mężczyźni, którzy z nią pracują, jej za to nienawidzą. Na każdym kroku musi mierzyć się z seksistowskimi komentarzami swoich współpracowników i udowadniać, że jej pozycja w firmie jest tyle samo warta, co reszty. Na dodatek codziennie musi widywać swojego byłego narzeczonego, z którym jej ojciec nadal stara się ją ponownie spiknąć. Rzeczy komplikują się jeszcze bardziej, gdy pewnego dnia wpada na Kyle'a Millera - jej pierwszą wielką miłość, z którą kiedyś planowała przyszłość. Jako nastolatek był jej pierwszym wszystkim, po czym złamał jej serce, a jako dorosły mężczyzna... jej nie pamięta. Okazuje się, że jest nowym ochroniarzem w jej firmie i teraz codziennie musi znosić jego widok ze świadomością, że ona nie była dla niego tak ważna, jak on kiedyś był dla niej. Jego chłód i obojętność ją ranią, ale gdy Piper zdaje sobie sprawę, że jej serce nigdy nie wyleczyło się z Kyle'a, postanawia zagłębić się w przyczynę jego ponownego pojawienia się w jej życiu po tylu latach. I jednocześnie zmusić go do przyznania się, że nie jest mu obojętna i nadal kocha ją równie mocno, jak ona jego. Nie zważając na możliwe konsekwencje.

Historia Piper i Kyle'a podzielona jest na dwie części - przeplatają się między sobą rozdziały z przeszłości, gdy bohaterowie byli młodsi i zakochali się w sobie po raz pierwszy, oraz z teraźniejszości, gdy po latach wpadają na siebie ponownie. Ogółem tego typu historie zawsze pełne są bólu, dramatu i nieporozumień. W tym przypadku mam wrażenie, że wcale tak nie było. I piszę to jako ogromny pozytyw tej książki, bo chociaż uwielbiam motyw drugiej szansy, czasami mnie on wykańcza psychicznie, a ciężko trafić na coś lżejszego. Zarówno teraz, jak i kiedyś, Piper i Kyle po prostu do siebie pasują. Wystarczy jedno spotkanie, by wszyscy zauważyli, że jest to jasne jak słońce - nawet pomimo upływu lat wszyscy wiedzą, że oni są sobie pisani. Jakby wcale się nie rozstali i nie poszli w swoją stronę.

Kiedyś Kyle był dla Piper wielką, letnią miłością. Poznali się na obozie, gdzie oboje pracowali jako opiekuni i od razu wpadli sobie w oko. Kyle przyciągał uwagę innych swoimi tatuażami, luźnym stylem bycia i tym, że w ogóle nie przejmował się zasadami. Palił papierosy, skradał się po ciszy nocnej na imprezy i korzystał z życia. Ale to jego ogromne serce, zadziorność i lekkość ducha, pomimo wielu mrocznych rzeczy, które o sobie ukrywał, sprawiły, że Piper go pokochała z największą łatwością. W ogóle do siebie nie powinni pasować. On był biedny i pochodził z rodziny kryminalistów, a ona pieniędzy miała co nie miara i nie musiała się martwić niczym, czym nie mógłby zająć się jej bogaty tata. Ale pasowali do siebie jak nikt inny, bo znaleźli w sobie prawdziwe zrozumienie i miłość. Nawet pomimo tego, że rodzice Piper nigdy nie zaakceptowaliby jej związku z delikwentem. Uwielbiam tę część książki, bo od razu przywiodła mi na myśl słoneczne, ciepłe, letnie wieczory z przyjaciółmi. Była lekka, radosna i nieskomplikowana, a obserwowanie jak ta dwójka się w sobie zakochuje to była czysta przyjemność.

Ale zupełnie szczerze nie potrafiłabym wybrać, czy bardziej wolę przeszłość czy teraźniejszość, bo obydwie czytałam z równie wielką przyjemnością. Pomimo upływu lat Piper jest właściwie tą samą osobą, chociaż życie zdążyło nauczyć ją wiele rzeczy. Stała się jeszcze silniejszą kobietą, która nikomu nie pozwala sobą pomiatać. To Kyle na pierwszy rzut oka przechodzi ogromną zmianę - nie pali, nie jest tak rozrywkowy jak kiedyś, trzyma się zasad i za wszelką cenę stara się nie dać po sobie poznać, że tęsknił za Piper jak szalony. A nawet mimo to ta dwójka przyciąga się jak magnesy. Pewnie nie każdemu akurat się to spodoba, bo raczej nie dostaniemy tutaj łez i złamanego serca, ale za to namiętności, miłości i pikanterii jest nad wymiar. Ja doceniam tę zmianę, bo trochę mam już dość dramatów wyssanych z palca, ciągnących się bez sensu przez całą książkę. W przypadku Piper i Kyle'a oczywiście też nie jest przesadnie łatwo i mają swoje problemy do przepracowania, ale ich miłość jest piękna i czuła, czym mnie całkowicie do siebie przekonali. Może jednak pierwsza miłość może być miłością na całe życie?

Strasznie mi się podobało też to, że to nie jest tylko historia miłosna, ale przede wszystkim historia o przyjaźni, która przetrwa wszelkie przeciwności losu. Poza Piper i Kyle'm poznajemy całą rewelacyjną ekipę - Ashley, Christę, Erica, którzy pozostają przyjaciółmi nawet pomimo upływu lat. Ich wspólne sceny z obozu, kiedy liczyła się tylko wolność, młodość, sprawiły, że uśmiech mi z ust nie schodził. Ta lekkość i urok od razu udziela się czytelnikowi. Zresztą cała ta książka sprawiła, że czułam się tak lekko i wesoło, podniosła mnie na duchu i uszczęśliwiła. Oczywiście były też takie momenty, kiedy było ciężej, Tucker w swoim stylu poruszyła cięższe tematy i chociaż przedstawiła dość typową historię o dwójce osób z całkowicie innych rodzin, którzy za wszelką cenę chcą ich rozdzielić, zrobiła to na swój sposób i zrobiła to dobrze. Teraz "Say You Still Love Me" zostaje moją nową ulubioną książką tej autorki i z pewnością jeszcze nie raz do niej wrócę. Mogę mieć tylko nadzieję, że doczekamy się także jej polskiego wydania. Polecam!




K.A. TUCKER - K.A. Tucker to kanadyjska pisarka urodzona w małym mieście niedaleko Ontario. Pierwszą książkę napisała w wieku sześciu lat - z pomocą zaprzyjaźnionej bibliotekarki i pudełka kredek. Jest bibliofilką, lubiącą czytać książki bardzo różnorodnych gatunków - począwszy od fantasy, po literaturę z gatunku chick lit. Jest autorką bestsellerowych serii: Dziesięć płytkich oddechów oraz Burying Water. Pisze również porywające historie, takie jak: Przez niego zginę oraz Zanim odejdziesz (wkrótce). Obecnie mieszka wraz z mężem i dwiema pięknymi córeczkami w spokojnym miasteczku niedaleko Toronto.





Tytuł: Say You Still Love Me
Autor: K.A. Tucker
Data premiery: 13 stycznia 2019
Liczba stron: 374
Język: angielski
Ocena: 10/10



Czytaj dalej »

środa, 20 lutego 2019

K.A. Tucker - Zostań ze Mną


Calla Fletcher nie widziała swojego ojca, odkąd jej matka wywiozła ją z Alaski dwadzieścia cztery lata temu, nie mogąc znieść wiejskiego trybu życia, izolacji i samotności, a jej ojciec im na to pozwolił. Nie rozmawiała z nim od dwunastu, kiedy zawiódł ją po raz ostatni. Jednak kiedy dostaje telefon od jego przyjaciółki, w którym ta informuje ją o tym, że jej ojciec ma raka płuc, Calla decyduje się wsiąść w samolot na Alaskę i spróbować naprawić ich relacje, zanim będzie za późno. Stawia czoła dzikiej przyrodzie, dziwnym porom dnia, wygórowanym cenom, a nawet konieczności korzystania z wychodka, życiu, który jest tak bardzo różne od miejskiego trybu życia, jaki znany jest jej na co dzień - a wszystko to dla ojca, który od lat nie fatygował się, by się z nią skontaktować.

Nie spodziewa się też, że jej osobisty pilot przysłany przez ojca, Jonah, już pierwszego dnia zniechęci ją do tej wycieczki. Jego nieokrzesany wygląd yeti, to nic w porównaniu z jego aroganckim, zimnym podejściem do Calli. Uważa, że jest zbyt rozpieszczona i nie nadaje się do alaskańskiego trybu życia. Jedną sprawą jest to, że ma prawdopodobnie racje, ale Calla pragnie mu udowodnić, że nie jest taka głupia i zła, na jaką wygląda. Im dłużej czasu przebywają w swoim towarzystwie, tym lepiej się rozumieją, a ich więź staje się silniejsza. Kiedy na Callę spływa kolejna tragiczna wiadomość, być może to właśnie jego ramiona pomogą jej przetrwać. Nieoczekiwane uczucie jednak nie może mieć szansy na przyszłość - ona pochodzi z Toronto i to tam jest jej życie, a Jonah nie ma zamiaru nigdy opuścić Alaski. Czy dwójka ludzi z zupełnie innych światów ma jakąkolwiek szansę na bycie razem, czy powtórzy się historia rodziców dziewczyny?

Dawno temu miałam okazję przeczytać i pokochać serię "Dziesięć Płytkich Oddechów" K.A. Tucker i od tamtej pory autorka jest jedną z moich ulubionych pisarek romansów. Na wydanie "Zostań Ze Mną" czekałam już od bardzo długiego czasu, bo ciągle widziałam coraz to nowsze pozytywne opinie zagranicznych czytelników, co tylko podsycało moje podekscytowanie. Nawet nie sądziłam, jak bardzo zatęskniłam za twórczością Tucker, dopóki znowu nie porwała mnie na zapierającą dech w piersiach przygodę, opisaną tak pięknie i prawdziwie. Wow, po prostu wow.

To nie jest typ książki, która sprawi, że będziemy czytać ją z otwartymi ustami, czy z roztrzaskanym sercem. Mogę nawet zrozumieć, czemu niektórym może być trudno się w nią wciągnąć, bo akcja rozwija się bardzo powoli, krok po kroku. "Zostań Ze Mną" jest wciągająca na taki subtelny sposób, który ciężko mi wytłumaczyć. Kartka po kartce historia coraz bardziej wciąga, sprawia, że zakochujemy się w tym małym miasteczku, w każdej pojedynczej postaci, którą autorka nam przedstawia. Historia jest trochę melancholijna, przez co byłam do niej przywiązana na dobre kilka godzin i nie odłożyłam jej, dopóki nie skończyłam czytać.

- Wiesz, kto dorysował kaczkom sutki? - Wciąż zapominam zapytać o to tatę.
- Co dorysował?
- Sutki. Kaczkom.
Marszczy brwi, uważniej patrząc na tapetę.
- O czym ty mówisz?
- O tym! - Podchodzę, pochylam się nad stołem i stukam paznokciem w ścianę. - Widzisz? Sutki. Tu, tu i tu. Ktoś dorysował każdej kaczce sutki.
- Powtórz to jeszcze raz.
- Co? - Odwracam się i widzę, że próbuje się nie śmiać. W końcu pojmuję, że od początku wiedział, o czym mówię. - Zamknij się. Jesteś dzieciakiem.

Książka rozpoczyna się prologiem oczami matki Calli, Susan, kiedy opuszcza Alaskę i swojego męża Wrena w 1993r., kiedy sama Calla ma ledwo dwa latka. Jest on na tyle ważny, że wątek miłości rodziców głównej bohaterki jest motywem pobocznym, który nadaje powieści melancholijnego nastroju, o którym pisałam wyżej. Teraz, lata później, kiedy każde z nich ma ułożone życie, Calla powraca w rodzinne strony, aby spotkać się z chorym na raka ojcem, którego nie widziała odkąd była niemowlakiem. Wątek rodzinny był tu nie mniej ważny, jak sam romans. Z wielkim zainteresowaniem obserwowałam, jak Calla i jej ojciec powoli otwierali się na siebie, starali się stworzyć więź i wybaczyć sobie wzajemnie błędy przeszłości. Żadnemu z nich nie było łatwo, w Calli było wiele bólu i niezrozumienia, a przede wszystkim odrzucenia przez człowieka, który powinien był ją bezwarunkowo kochać, ale cieszę się, że dała mu szansę. Podobało mi się też to, że autorka nie potraktowała po macoszemu relacji Susan i Wrena, a zakończyła ją w należyty sposób, który koniec końców sprawił, że się rozpłakałam jak dziecko. Ich historia sprawiła, że moje serce bolało przez większą część książki.

Wyciąga do mnie rękę.
Podaję mu swoją i wstaję.
Mimowolnie myślę, że właśnie dzięki Jonahowi mi lepiej.
A przynajmniej sprawia, że wszystko boli odrobinę mniej.

Tak łatwo było się zakochać w każdej pojedynczej postaci z tej książki. Nie tylko w Calli i Jonahu, ale w każdym innym bohaterze, nawet epizodycznym, bo tutaj każdy miał swoją własną historię i trafiał do serca czytelnika. Calla rzeczywiście na pierwszy rzut oka wydaje się być typową miejscową dziewczyną, która lubi się modnie ubierać, dużą uwagę przykłada do swojego wyglądu i nałogowo wstawia swoje fotki na instagrama oraz bloga. Nie mogłam winić Jonaha za to, że ocenił ją jako rozpieszczoną miastową Barbie, bo ja też na początku miałam takie wrażenie. Co prawda nie zachowywała się jak to w filmach, wiecie, wybuch płaczu na widok zepsutych butów, ale zdecydowanie nie pasowała do alaskańskiego trybu życia. Z czasem jednak Calla przeszła naprawdę ogromną zmianę i pokazała, że jest w niej coś więcej, niż wygląd. Im dłużej przebywała w tym dzikim, nieokiełznanym miejscu i im więcej ludzi poznawała, tym większego szacunku nabywała do sposobu, w jaki żyli. Pokazała, że ma naprawdę ogromne serce, jest wrażliwa i potrafi dawać ludziom drugą szansę. Czytanie jej historii było dla mnie przyjemnością.

- Jesteś w alaskańskim buszu. Przestań się malować - mamrocze, ale zwalnia. Mimo to droga jest zbyt wyboista, bym mogła się pomalować.
Poddaję się, zakręcam tusz i wrzucam go do torebki.
- Dlaczego wszyscy nazywają to buszem? Busz oznacza gęsty las, a takie występują na terenach, z których pochodzę. Tutaj nie ma żadnego. Tylko jakieś drzewa. Nie ma buszu - dodaję cicho - poza tym na twojej twarzy.
- Ależ jesteśmy dziś pyskaci - mówi rozbawiony.

Jonah na początku jest dla Calli irytującym, aroganckim dupkiem, pilotem w firmie jej ojca, który ze swoją długą brodą i niezadbanymi włosami przypomina jej trochę yeti. Gdy go poznajemy, bardzo łatwo osądza główną bohaterkę i nie daje jej nawet szansy na przedstawienie się. Ja oczywiście od razu dla niego przepadłam, bo chyba mam słabość do takich gburowatych książkowych facetów, a Jonah to bez dwóch zdań mój typ książkowego męża. Jednak za jego zimnym zachowaniem skrywa się wiele cierpienia, które w końcu wychodzi na jaw. Od razu go pokochałam za jego sarkastyczne uwagi, gierki i żarty, jakie sobie stroił, chociaż momentami miałam też ochotę trzepnąć go w głowę.

- Oboje wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo - szepcze.
- Pewnie tak. Nie sądziłam tylko, że będzie aż takie trudne.

Jonah i Calla nie zaczęli najlepiej i trochę im zajęło dostrzeżenie, że w drugiej osobie jest coś więcej. Ale kiedy w końcu zaczęli się prawdziwie dostrzegać i poznawać, nie dało się im nie kibicować. Ich początkowe sprzeczki i wzajemne gierki był przezabawne, a przy niektórych akcjach zalewałam się łzami ze śmiechu. Ta dwójka naprawdę jest z całkiem innych światów - ona prawdziwa mieszczanka, a on zakochany w lataniu, nie widzący życia poza Alaską. A jednak było w nich coś, co sprawiło, że jednak tak bardzo do siebie pasowali. Co prawda ich droga do zakochania się była bardzo powolna, ale to właśnie to sprawiło, że tak ich pokochałam. Sposób w jaki autorka potraktowała ich relację był bardzo prawdziwy i w pewien sposób odświeżający - mało który romans jest tak dobrze pokierowany. Zabrakło mi na koniec tych kilkunastu stron, które byłyby przedłużeniem zakończenia. Nie zdradzę wam, czy podzielili los rodziców Calli, czy udało im się pogodzić ich różne życia, ale zdecydowanie chciałabym przeczytać więcej.

Nie dogadalibyśmy się lepiej, nawet gdybyśmy się starali. Jesteśmy jak groszek i marchewka, Wren. Pieprzony groszek i marchewka.

"Zostań ze Mną" to książka, której lektura była czystą przyjemnością. Tutaj każde wydarzenie miało znaczenie, każdy bohater wnosił do historii piękna. Zakochałam się w tym, jak nastrojowa była ta powieść, umieszczenie akcji na Alasce zdecydowanie było tu dobrym pomysłem. Sposób, w jaki autorka przedstawiła problemy codziennego życia mieszkańców tej małej wioski był wzruszający. Jonah, Calla, Wren, Agnes, Mabel, Susan, Simon... teraz każdy z nich ma szczególne miejsce w moim sercu i jestem przekonana, że jeszcze nie raz wrócę do ich historii. Gdybym miała co, czytałabym dalej. Ta książka pięknie opisuje relacje między ojcem, a córką, którzy być może mają ostatnią szansę, żeby wszystko między sobą naprawić. Autorka ukazuje w książce potęgę miłości, nawet pomimo upływu wielu lat. Historia pochłonęła mnie całkowicie w sposób, w jaki nie zrobiła tego żadna inna książka - a nie potrzeba było nawet zaskakujących zwrotów akcji, czy niepotrzebnych dramatów. Ona po prostu była wartościowa na swój cichy, piękny sposób. Śmiałam się, a nawet płakałam, pomimo tego, że obiecałam, iż tego nie zrobię. Zdecydowanie polecam.




K.A. TUCKER - K.A. Tucker to kanadyjska pisarka urodzona w małym mieście niedaleko Ontario. Pierwszą książkę napisała w wieku sześciu lat - z pomocą zaprzyjaźnionej bibliotekarki i pudełka kredek. Jest bibliofilką, lubiącą czytać książki bardzo różnorodnych gatunków - począwszy od fantasy, po literaturę z gatunku chick lit. Jest autorką bestsellerowych serii: Dziesięć płytkich oddechów oraz Burying Water. Pisze również porywające historie, takie jak: Przez niego zginę oraz Zanim odejdziesz (wkrótce). Obecnie mieszka wraz z mężem i dwiema pięknymi córeczkami w spokojnym miasteczku niedaleko Toronto.




Tytuł: Zostań ze Mną
Autor: K.A. Tucker
Tytuł oryginału: The Simple Wild
Data premiery: 20 lutego 2019
Liczba stron: 471
Wydawnictwo: Filia
Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia! 





Czytaj dalej »

wtorek, 12 lutego 2019

Przeczytaj fragment nowej książki K.A. Tucker "Zostań ze Mną"!


Prawdopodobnie tego nie wiecie, ale K.A. Tucker to jedna z moich absolutnie ukochanych autorek. Napisała ona jedną z moich ulubionych serii, a mianowicie cykl "Dziesięć Płytkich Oddechów". Odkąd przeczytałam jej pierwszą książkę, po każdą kolejną sięgałam bez zastanowienia. Jej najnowszej powieści pt. "The Simple Wild" bardzo długo wyczekiwałam na polskim rynku i wreszcie się doczekałam - jej premiera pod nakładem Wydawnictwa Filia, o tytule "Zostań ze Mną", już 20 lutego! Książka zebrała wiele bardzo pozytywnych opinii za granicą, co tylko spotęgowało moje podekscytowanie. A dzisiaj chciałabym się z wami podzielić fragmentem książki, który udostępniło same wydawnictwo. Ja się już nie mogę doczekać!

Calla Fletcher nie miała nawet dwóch lat, gdy matka wywiozła ją z Alaski, nie mogąc dłużej znieść izolacji i wiejskiego trybu życia. Dwudziestosześcioletnia dziewczyna zna tylko życie w wielkim, zatłoczonym Toronto. Kiedy dowiaduje się jednak, że dni jej ojca, który pozostał na Alasce, są policzone, zdaje sobie sprawę, że nadszedł czas na długą podróż do odległego miasteczka, w którym się urodziła.
Calla stawia czoła dzikiej przyrodzie, dziwacznym porom naturalnego światła, wygórowanym cenom, nawet konieczności korzystania z wychodka, a wszystko to, by poznać ojca. Podczas gdy dziewczyna stara się przywyknąć do surowego środowiska, nieuczesany, arogancki miejscowy pilot, który pomaga w prowadzeniu firmy czarterującej samoloty jej ojca, nie potrafi sobie wyobrazić życia w jakimkolwiek innym miejscu na świecie. I z chęcią odstawi Call do domu, przekonany, że jest zbyt rozpieszczona, by poradzić sobie na odludziu.
Niebawem jednak między dwojgiem zupełnie różnych ludzi, rodzi się nieoczekiwane uczucie. Calla nie zamierza jednak zostać na Alasce, a Jonah nigdy z niej nie wyjedzie.
Czy przystojny pilot i rozkapryszona dziewczyna z Toronto znajdą w końcu do siebie drogę? Czy będą potrafili poświęcić się dla miłości? Czy powtórzy się historia rodziców dziewczyny?


Czytaj dalej »

niedziela, 3 czerwca 2018

K.A. Tucker - Chroń Ją


Noah Marshall wiedzie wygodne życie, dzięki zasługom swojej matki komendant, Jackie. Wszystko legnie w gruzach, kiedy pewnej nocy na jaw wychodzą skrywane tajemnice na temat jej przyjaciela i partnera w pracy, Abe'a, który został zamordowany kilkanaście lat temu. Jego matka odbiera sobie życie, a jej ostatnie słowa mówią o tym, że była w to wszystko zamieszana i odpowiedzialna jest za rozpad jego rodziny. Jackie zostawia coś Noahowi i karze mu przekazać to córce Abe'a, Grace. W tym celu Noah udaje się w dwunastogodzinną podróż z Teksasu to Tucson, gdzie poznaje dawnych przyjaciół rodziny. Pomimo różnić dzielących go z Grace, oboje pragną poznać odpowiedzi na te same pytania. W tym celu rozpoczynają swoje własne poszukiwania, pragnąc sprawiedliwości. Nie spodziewają się jednak, że odpowiedzi będą tak mroczne i pokręcone.

Jak pisałam przy recenzji "Aż do Śmierci" Jennifer L. Armentrout, nie czytam kryminałów zbyt często, a jeśli już to robię, muszę mieć pewność, że będą dobre. K.A. Tucker to jedna z pierwszych autorek, z jakimi miałam do czynienia w moich początkach z literaturą. Poznałam ją czytając serię "Dziesięć Płytkich Oddechów" i od tamtej pory zawsze chętnie sięgam po jej inne książki. Z tego też powodu zdecydowałam się na przeczytanie "Chroń Ją", która miała być kryminałem połączonym z romansem.

Fabuła książki podzielona jest na cztery perspektywy: Jackie i Abe'a, którzy opowiadają nam swoją przeszłość, oraz Noaha i Grace, którzy doszukują się prawdy o swoich rodzicach. Postaram się nie zdradzać wam fabuły, bo jest bardzo ciekawa i pokręcona, i warto poznać ją samemu. "Chroń Ją" wciągnęło mnie już od pierwszych stron, bo nic w tej książce nie było oczywiste. Autorka krok po kroku przedstawiała wydarzenia z przeszłości, stawiając wiele pytań, przy których wręcz nie dało się domyślić, co będzie dalej. Fabuła trzyma w napięciu i chociaż mamy jakieś swoje domysły, to Tucker tak sprawnie sobie to wymyśliła, że każda nowo odkryta tajemnica jest dla czytelnika zupełnym zaskoczeniem. Tylko jedno moje podejrzenie się sprawdziło, chociaż tak naprawdę do samego końca nie byłam pewna, czy to nie jest po prostu kolejna gierka autorki, aby zmylić czytelnika.

K.A. Tucker wątek kryminalny poprowadziła po mistrzowsku. Oczywiście nie jestem tu żadną znawczynią, bo nie czytam ich często, więc nie mam żadnego odniesienia. Wiem jednak, że udało jej się wielokrotnie wprowadzić mój umysł w ślepy zaułek, zaskakując czymś, czego się nie spodziewałam. Tajemnicza śmierć Abe'a okazała się być o wiele mroczniejsza, niż mogło się to wydawać.

Przed lekturą czytałam wiele opinii, mówiących, że romans schodzi tutaj na drugi plan, bo całość przyćmiewa kryminał. I w pewnym sensie się tu zgadzam - rzeczywiście relacja Grace i Noaha nie jest tu w centrum uwagi, co wcale nie oznacza, że nie jest ważna. Ich związek rozwija się powoli i subtelnie. W świetle nowo odkrywanych tajemnic i problemów, jakie mieli między sobą ich rodzice, wydaje się, że nie powinni być razem. Jednak rodzące się pomiędzy nimi uczucie staje się dla nich schronieniem w tych trudnych momentach, czymś niezwykle intymnym i prawdziwym. Bardzo polubiłam ich jako bohaterów, bo zostali nakreśleni realistycznie. Oboje byli szczerzy, lojalni i silni. Noah ma ogromne serce, a Grace, chociaż jej życie było od dziecka ciężkie, nigdy nie traciła wiary, że kiedyś będzie lepiej. Tucker stworzyła także wiele postaci drugoplanowych, a każdy z nich wnosi coś do lektury, ale nie będę o nich wspominać, bo chcę, abyście mieli zaskoczenie.

"Chroń Ją" to świetna pozycja dla tych, którzy lubią dobre kryminały z przewijającym się prawdziwym romansem. K.A. Tucker po raz kolejny mnie nie zawiodła i napisała wspaniałą książkę, pokazując inną stronę swojej twórczości, niż ta, która była mi do tej pory znana. Jest to niezwykle intrygująca, pełna napięcia historia, zdecydowanie warta polecenia! :)

Tytuł: Chroń Ją
Autor: K.A. Tucker
Data premiery: 23 maja 2018
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Filia
Tytuł oryginału: Keep Her Safe
Ocena: 10/10
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia