poniedziałek, 31 grudnia 2018

TOP 10 KSIĄŻEK ROMANSÓW ROKU | PODSUMOWANIE 2018 ROKU


Witam was kochani w ostatni dzień dwutysięcznego osiemnastego roku! Zanim wszyscy znikniemy i rozpoczniemy przygotowania do świętowania Nowego Roku, chciałabym wam przedstawić moją listę dziesięciu najlepszych romansów (lub serii), które przeczytałam w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Powiem wam, że wybór tylko tych dziesięciu książek był jednym z najtrudniejszych zadań, bo przeczytałam w tym roku tyle genialnych książek, że aż wielka szkoda, że nie mogę ich tutaj wszystkich przedstawić. Co prawda trafiały się i te gorsze, i średniaki, ale zdecydowaną większością są te dobre powieści. Polecam wam z całego serca książki, które tu wymieniam - w końcu nie bez powodu trafiły do mojej topowej dziesiątki. Kolejność jest zupełnie przypadkowa, więc nie sugerujcie się tym, która książka pierwsza, a która ostatnia :)

Więc zakończmy ten rok dobrym akcentem!


Mia Sheridan - Bez Pożegnania
Wydawnictwo Edipresse | Premiera: 28 luty 2018 | RECENZJA


Gdybym mogła, pewnie wymieniłabym w tym zestawieniu wszystkie książki Sheridan, jakie wyszły u nas w tym roku - a było ich aż trzy: Bez Pożegnania, Bez Lęku, Bez Złudzeń. Ale sobie na to nie pozwoliłam i wybrałam tę jedną, która podobała mi się najbardziej, a jest nią właśnie Bez Pożegnania. Wahałam się tutaj między Bez Lęku, ale koniec końców to właśnie historia Lii i Prestona skradła moje serce najbardziej. Zakochałam się w książkach Sheridan głównie za jej niepowtarzalną umiejętność przenoszenia emocji na papier i tworzenie tych prawdziwych, surowych postaci o druzgocących historiach życia. Historia Lii i Prestona całkowicie złamała mi serce i dobrze pamiętam, że płakałam przy niej jak dziecko. Jest to zdecydowanie najbardziej emocjonalna pozycja od Sheridan w tym roku i chociaż nie pobiła moich absolutnie ukochanych "Bez Słów" oraz "Bez Szans", to umieściłam ją zaraz za nimi. Mogę wam ją z czystym sumieniem polecić.

Byli braćmi – bliźniakami – i choć kochałam obu, moje serce należało tylko do jednego z nich.

Lia Del Valle kochała Prestona Sawyera właściwie od zawsze. Córka ubogiej imigrantki z Meksyku, najmującej się do pracy na farmie, wychowała się w Dolinie Kalifornijskiej jako wyrzutek, mając za dom maleńki dawny budynek gospodarczy. Ale jej serce odnalazło wolność na bezkresnych polach farmy Sawyerów i w towarzystwie chłopców, którzy stali się jej jedynymi przyjaciółmi.

Preston wzdychał do Lii, odkąd był nastolatkiem. Ale przed uczynieniem pierwszego kroku powstrzymywała go złożona obietnica. Aż do pewnego skwarnego letniego wieczoru, kiedy połączyły się ich światy – i ciała. Zainicjowało to ciąg wydarzeń, który już na zawsze miał zmienić ich życie.

Lia wraca właśnie do miasteczka po tym, jak zniknęła bez śladu na długich sześć miesięcy. Jest pełna determinacji, aby odzyskać swoje serce, życie i dziecko – syna, który przyszedł na świat jako owoc namiętności, miłości i dojrzewającego latami pragnienia.

Preston radzi sobie z ciężką pracą na farmie i z wychowywaniem ukochanego synka, ale nie jest pewien, czy raz jeszcze poradzi sobie z uczuciem do Lii. I możliwe, że wcale nie ma ochoty próbować. Czy duma i gorycz powstrzymają go przed sięgnięciem po to, czego zawsze pragnął?

Jak naprawić to, co zostało nieodwracalnie zniszczone? Jak wybaczyć niewybaczalne? Jak zrozumieć, że prawdziwy honor bierze się nie ze słów ani z okoliczności, ale z głębi serca, gdzie kryje się prawda? Jak uporać się z dawnymi ranami i odkryć, że zdarza się taka miłość, która jest równie stała i niezmienna jak rodząca plony ziemia?




Mona Kasten - seria Again
Wydawnictwo Jaguar | Premiera: 28 luty & 6 czerwca & 22 sierpnia 2018 | RECENZJA: Begin Again; Trust Again; Feel Again


Seria "Again" Mony Kasten składa się z trzech tomów: Begin Agazin, Trust Again i Feel Again. Każda indywidualnie śledzi losy innej pary, chociaż wszystkie historie są ze sobą powiązane, bo śledzą losy grupy znajomych. Nie bijcie, ale nie potrafię tutaj wybrać tej jednej, najlepszej części. Ta seria to chyba moje największe odkrycie tego roku, bo biorąc się za pierwszy tom zupełnie się nie spodziewałam szału. Właściwie sięgnęłam po nią z nudy, bo nie wiedziałam co przeczytać, a tu takie zaskoczenie, bo zupełnie i absolutnie przepadłam. Każdy z tych bohaterów skradł cząstkę mojego serca. Do tej pory nie potrafię określić co w tych książkach jest takiego, że tak mocno je pokochałam, ale coś jednak jest. Na pierwszy rzut oka historie zdają się być oklepane i przewidywalne, ale kiedy się już wkręcimy w ten świat, odkrywamy, że każdy z tych bohaterów ma w sobie coś, co wyróżnia go wśród setek innych postaci romansów. Jeśli jesteście ze mną od początku, to wiecie, że bardzo dużo o tej serii się nagadałam. Mona Kasten przekonała mnie do swojego stylu pisania, sprawiła, że nie mogłam się od tych książek oderwać i z całą pewnością jeszcze nie raz do nich powrócę. Już się nie mogę doczekać, bo wiem, że wydawnictwo ma w planach wydanie kolejnych powieści tej autorki w 2019 roku!

Begin Again: On ustanawia zasady - a ona łamie każdą po kolei. 

Zacząć wszystko od nowa - to największe marzenie Allie Harper. Dlatego przyjeżdża na studia do Woodshill. I dlatego nie jest zachwycona, gdy musi wynająć mieszkanie razem z zarozumiałym buntownikiem Kadenem. Kaden White jest co prawda bardzo atrakcyjny, ale tak nieznośny, że Allie nie ma najmniejszej ochoty mieszkać  z nim pod jednym dachem. Zwłaszcza gdy Kaden przedstawia jej listę zasad obowiązujących w mieszkaniu, z czego najważniejsza brzmi: między nami nigdy do niczego nie dojdzie. Allie szybko jednak dostrzega, że za surową fasadą Kadena kryje się o wiele więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. I im lepiej go poznaje, tym trudniej jest jej znieść narastające między nimi napięcie.

Trust Again: Ona postanawia skończyć z miłością. On nie chce z niej zrezygnować.

Od pierwszej chwili, gdy Dawn zobaczyła Spencera Cosgrove'a, wiedziała, że w jej życiu pojawił się właśnie poważny problem. Spender jest seksowny, szarmancki i pogodny, dokładnie w jej typie. Na dodatek od razu zaczyna z nią flirtować. Dawn jednak przysięgła sobie, że już nigdy nie zwiąże się z żadnym mężczyzną. Za bardzo cierpiała, gdy zaufała niewłaściwemu człowiekowi, za bardzo ciągle boli zadana przez niego rana. Ale Spencer nie daje za wygraną. A kiedy okaże się, że również on skrywa bolesną tajemnicę, Dawn zrozumie, że tym razem nie zdoła oprzeć się temu uczuciu, które stawia jej świat na głowie...

Feel Again: On miał być tylko jej projektem... Ale jej serce zdecydowało inaczej.

Sawyer Dixon jest młoda, twarda... i zawsze trzyma się na uboczu. Od śmierci rodziców z nikim nie nawiązuje bliższych relacji. Sytuacja zmienia się jednak, kiedy poznaje Isaaca Granta. Isaac w nerdowskich okularkach stanowi całkowite przeciwieństwo mężczyzn, z którymi Sawyer umawiała się na szybkie randki. Isaac, który ma dość statusu wiecznego singla, prosi dziewczynę o pomoc. Zawierają umowę: Sawyer zrobi z niego prawdziwego bad boya, a w zamian może utrwalić jego przemianę na kliszy fotograficznej w ramach projektu artystycznego. Jednego tylko Sawyer nie wzięła pod uwagę - emocji, które stopniowo pojawiają się między nią a Isaakiem.

Uwielbiam, że te książki tak naprawdę nie są tym, czym mogą się zdawać. Dopiero podczas czytania odkrywamy wiele wartościowych rzeczy. Strasznie nie mogę się doczekać czwartej części tej serii "Hope Again", którą autorka zapowiedziała na 2019 rok. Mam nadzieję, że i w Polsce doczekamy się jej jeszcze w nadchodzącym roku!


Kelly Oram - Cinder & Ella
Wydawnictwo Dolnośląskie | Premiera: 31 stycznia & 19 września 2018 | RECENZJA: TOM 1, TOM 2

Sięgając po te książki również zupełnie nie spodziewałam się, że tak mocno je polubię. Jestem takim dużym dzieckiem Disneya, więc zawsze z wielką chęcią sięgam po współczesne retellingi - z takiego też powodu przeczytałam "Cindera i Ellę". Zupełnie jednak nie spodziewałam się, że tak te książki polubię. Jasne, może nie są to powieści z najwyższej półki - w końcu są to młodzieżówki. Ale autorka idealnie połączyła słodką, ciepłą historię o dwójce przyjaciół, którzy się w sobie zakochują, wplatając w to kilka poważnych, dających do myślenia motywów. Drugi tom co prawda dla wielu może być zbędny, jednak fani Briana i Elli zdecydowanie go docenią. Jest to po prostu przedłużenie ich historii, taki dłuższy epilog, który zamyka nam wiele wątków i daje wgląd w ich wspólne życie - dla mnie świetny dodatek. Według mnie jest to jeden z lepszych retellingów Kopciuszka.

Niespełna rok temu osiemnastoletnia Ella uległa tragicznemu wypadkowi, w którym zginęła jej mama, a ona sama odniosła bardzo poważne obrażenia. Powrót do zdrowia jest trudny, dlatego dziewczyna trafia pod opiekę dawno niewidzianego ojca i jego nowej rodziny… na drugim końcu kraju. Teraz Ella musi musi przekonać innych, że potrafi żyć samodzielnie. Po dłuższej przerwie ponownie nawiązuje kontakt z kimś, kto jako jedyny jest gotów jej pomóc… I bardzo wiele dla niej znaczy. Anonimowy przyjaciel poznany na blogu. Cinder.


Ginger Scott - Zapadnij w serce
Wydawnictwo Kobiece | Premiera: 7 września 2018 | RECENZJA

Ginger Scott udało się w jednej książce połączyć wszystko, co lubię w romansach - świetnie wykreowanych bohaterów, z którymi bez trudu się utożsamiłam; garstkę genialnego humoru; trochę dramatu i kilka poważnych tematów tabu. Autorka doprowadziła mnie do śmiechu, łez i niemałego załamania nerwowego. Dałam tę książkę do moich topowych powieści, bo bardzo rzadko trafiam na takie romanse, które przemawiają do mnie od pierwszej do ostatniej strony. Ta historia przypomniała mi o tych pierwszych książkach, do których mam duży sentyment - świetnie mi się ją czytało i zdecydowanie poleciłabym ją niejednej osobie.

Po tragicznych wydarzeniach z przeszłości Rowe próbuje poukładać sobie życie na nowo. Chociaż każdego dnia towarzyszy jej strach, który zostawia głębokie blizny na duszy, dziewczyna decyduje się na odważny krok. Wyjeżdża na studia z dala od rodzinnego domu.

Kiedy na drodze dziewczyny staje przystojny Nate, Rowe powoli rozważa wyjście ze swojej skorupy. Zaprzyjaźnia się z popularnym sportowcem, skrycie zastanawiając się, czy jest warta czegoś więcej.

Czy jest gotowa zakochać się na nowo i pozwolić, aby ktoś pokochał ją? Czy uda się jej pogodzić z przeszłością i zacząć żyć bez strachu?


Colleen Hoover - Wszystkie Nasze Obietnice
Wydawnictwo Otwarte | Premiera: 14 listopada 2018 | RECENZJA

Myślę, że wszyscy możemy się zgodzić, że z książkami Colleen Hoover w ostatnim czasie bywało różnie. Chociaż jest to jedna z moich absolutnie ukochanych autorek i zawsze bez zawahania sięgam po jej powieści, to jednak największy sentyment mam do jej pierwszych książek. O książce "Wszystkie Nasze Obietnice" było strasznie głośno za granicą, dlatego długo wyczekiwałam jej u nas w Polsce. Nie bez powodu trafiła do mojej topowej dziesiątki roku - Colleen Hoover przeszła tą powieścią samą siebie. Poruszyła temat nietypowy dla romansów, bo napisała o rozpadającym się małżeństwie, które oddala się od siebie z powodu niemożności zajścia w ciążę. Już sam fakt, że historia opowiada o rzeczach, z którymi mogą się utożsamić tysiące ludzi na całym świecie, sprawia, że ta historia jest bardzo wartościowa. Autorka zupełnie rozwaliła moje serducho, a potem poskładała je w ten znany tylko dla CoHo sposób. Ta powieść jest o wiele dojrzalsza i surowsza niż każda inna, która wyszła spod pióra Hoover i to właśnie sprawia, że jest tak dobra. Dałam tę książkę do przeczytania nawet mojej mamie, która książki zaczęła czytać dopiero niedawno (bo ją do tego zmusiłam :P), a ona przeczytała ją dosłownie w dwa dni, tak bardzo ją wciągnęło. Więc, uwierzcie, jest to jakiś znak.

Idealna miłość.

Nieidealni ludzie.

Quinn i Graham przysięgali sobie miłość, wierząc, że wspólnie poradzą sobie z wszelkimi przeciwnościami losu. Ma to upamiętniać szkatułka, którą Graham podarował ukochanej w dniu ślubu.

Przez kilka następnych lat wzajemne przyrzeczenia stają się źródłem rozczarowań. W życiu małżonków zaczyna królować rutyna, a marzenia o założeniu rodziny stają się nieosiągalne. Oddalający się od siebie Quinn i Graham zaczynają wątpić w sens swojego związku.

Przyszłość ich małżeństwa kryje się jednak w śladach z przeszłości zamkniętych w szkatułce – pod sekretami, błędami i niedopowiedzeniami...

Historia Quinn i Grahama rozpoczyna się w momencie, gdy oboje rozstają się ze swoimi partnerami. Czy taki los spotka również ich związek?


Tillie Cole - Nasze Życzenie
Wydawnictwo Filia | Premiera: 31 październik 2018 | RECENZJA

"Nasze Życzenie" to chyba najpiękniej napisana książka, jaką przeczytałam w tym roku. Autorka zafascynowała mnie tematem synestezji, który odkrywał tak ważną rolę w tej historii. Nadal nie mogę wyjść z podziwu, że tak dobrze udało jej się wpleść w fabułę muzykę, że wręcz słyszałam, jak wylewała się ona z kartek. Może i nie jest to powieść idealna, zdecydowanie mogłabym się przeczepić do kilku rzeczy, ale to tak naprawdę jest mało ważne. Patrząc na całokształt, jest to powieść o której się nie zapomina - płakałam na niej od pierwszej, do ostatniej strony. Doprawdy, nie pamiętam czy kiedykolwiek wylałam aż tyle łez, jak podczas lektury tej książki. Być może to przez tę muzykę, a być może autorka jest po prostu tak dobra w posługiwaniu się słowem, że mnie roztroiła na kawałki. Napisałam to w swojej recenzji, powiem to jeszcze raz: ta książka to must read.

Dziewiętnastoletni Cromwell Dean jest wschodzącą gwiazdą muzyki. Uwielbiają go tysiące, choć tak naprawdę nikt go nie zna. W końcu pojawia się dziewczyna w fioletowej sukience, która potrafi przebić się przez nieprzenikniony mur.

Kiedy Cromwell porzuca Anglię, by studiować muzykę w upalnej Karolinie Południowej, nie liczy na możliwość ponownego spotkania z dziewczyną. I z pewnością nie spodziewa się, że myśl o niej utkwi w jego głowie, niczym nieustannie powtarzająca się piosenka.

Dla Bonnie Farraday muzyka jest całym życiem. Dziewczyna zapisuje każdą nutę w sercu. Dostrzega, że Cromwell ucieka przed swoją przeszłością. Próbuje trzymać się od niego z daleka, ale coś sprawia, że ciągle do niego wraca.

Bonnie jest kolorem w jego ciemności, Cromwell jest biciem jej serca.
Kiedy na jej życie pada cień, chłopak musi zdecydować, czy zostać jej światłem. Tylko on umie to zrobić. Musi pomóc dziewczynie odnaleźć dawno zaginioną w jej kruchym sercu melodię. Musi dodać jej sił za pomocą symfonii, którą tylko on potrafi skomponować.
Symfonii nadziei.
Symfonii miłości.
Symfonii przeznaczonej tylko dla niego i dla niej.


Brittainy C. Cherry - Poza Rytmem
Wydawnictwo Filia | Premiera: 6 czerwca 2018 | RECENZJA

"Poza Rytmem" to kolejna książka z motywem muzyki, chociaż tym razem autorka przenosi nas do magicznego Nowego Orleanu, który chyba wszystkim kojarzy się z uliczną muzyką, jazzem. Brittainy C. Cherry jest autorką, która ma ważne miejsce w moim sercu, więc naturalnie bardzo chciałam przeczytać tę powieść. Fabuła cały czas trzyma w napięciu i wywołuje emocje, było wiele momentów, kiedy musiałam powstrzymywać łzy. Ta książka była smutna, a jednocześnie radosna. Rozdziera serce, a jednak skleja je na nowo i ukazuje nadzieję i miłość. Jest prawdziwa i porusza sytuacje, które tak naprawdę dzieją się wokół nas.

Jasmine Greene poznałem w kroplach deszczu.

Była licealną pięknością, podczas gdy ja grałem niezdarnie na ulicy. Łączyły nas jedynie muzyka i samotność.

W jej oczach dostrzegałem, że nie zawsze uśmiechała się szczerze, choć jej głos dawał mi nadzieję, której poszukiwałem od tak dawna.

Pewnego dnia jednak, dziewczyna zniknęła mi w okamgnieniu.

Kilka lat później stanęła przede mną na nowoorleańskiej ulicy. Zmieniła się, ale ja również byłem już inny. Życie sprawiło, że staliśmy się wycofani, zamknięci, oschli. Czas odebrał nam lekkość.

Nawet jeśli nie byliśmy już tacy, jak kiedyś, moje złamane serce rozpoznało jej smutek. Wróciła, więc nie mogłem pozwolić, by ponownie mi się wymknęła.

Jasmine Greene poznałem w kroplach deszczu, ale gdy spotkaliśmy się po latach, stałem się dla niej huraganem.


Jessica Sorensen - Rozstrzygnięcie Callie i Kaydena
Wydawnictwo Zysk i S-ka | Premiera: 24 września 2018 | RECENZJA

Ta książka ma specjalne miejsce w moim sercu z dwóch powodów. Jest to zakończenie jednej z najlepszych historii miłosnych, jakie przeczytałam w całym swoim dorobku czytelniczym. Callie i Kaydena pokochałam już lata temu za ogrom emocji, potęgę ich miłości i niepowtarzalną historię. W tym roku mieliśmy okazję pożegnać tych bohaterów. Autorka idealnie zwieńczyła losy tej dwójki, przypominając mi jak bardzo się za nimi stęskniłam. Długo wyczekiwałam dla nich szczęśliwego zakończenia i po tej jakże krętej drodze, przez jaką musieli przejść, wreszcie je dostali. Po drugie, na książce znajduje się moja pierwsza w życiu rekomendacja, a moje nazwisko na jednej z najbliższych mi historii znaczy dla mnie bardzo dużo. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji po nią sięgnąć, to nie mam pojęcia na co czekacie :)

Callie i Kayden w końcu odkrywają, czego tak naprawdę pragną od życia – razem i każde z nich z osobna.

Callie i Kayden tworzą szczęśliwy związek. Wszystko układa się pomyślnie. Czują się ze sobą pewnie i bezpiecznie. Tyle już w życiu razem przeszli. Callie jeszcze nigdy nie była taka silna. Jednak Kayden wciąż walczy ze swoimi demonami. Niestety, jego przeszłość powraca, by wystawić go na próbę, rozdarty między pragnieniem, by dać Callie wszystko, na co ona zasługuje, a ucieczką…

Callie dostrzega, że coś złego dzieje się z Kaydenem. Zawsze pragnęła być u jego boku i pomóc mu zapomnieć o przeszłości. Chciała go ocalić, tak jak on ocalił ją. I to właśnie chce zrobić.


Leisa Rayven - Złe Serce
Wydawnictwo Otwarte | Premiera: 10 stycznia 2018 | RECENZJA

O "Złej" trylogii chodzi wiele przeróżnych opinii. Ja osobiście należę do tej grupy, która bardzo ją lubi i ceni, mimo wszystko potrafię dostrzec dlaczego wielu z was może mieć z nią problemy. I mówię tu głównie o historii Cassie i Ethana. Natomiast "Złe Serce", historia siostry naszego Romeo, to zupełnie inna bajka. Pokochałam Liama i Elissę nawet bardziej, niż bohaterów dwóch poprzednich tomów. Czułam ich ból złamanych serc, tak, jakbym to ja była bohaterką tej historii - a przecież jestem tylko czytelniczką. W jednym momencie śmiałam się do łez, w drugim płakałam, zupełnie rozdarta niesprawiedliwością losu, w innym ryczałam ze szczęścia, wachlowałam zarumienione policzki i coraz bardziej zakochiwałam się w tej historii. Mogę śmiało stwierdzić, że ten tom jest najlepszy z całej serii. Nie musicie nawet sięgać po Złego Romeo i Złą Julię, jeśli nie czujecie potrzeby - ta historia jest całkiem inna, a mam przeczucie, że wielu z was może się spodobać.

Elissa Holt, siostra Ethana, jest doskonałą inspicjentką. W pracę wkłada serce i nie chce się rozpraszać. Liam Quinn to gwiazda Hollywood. Razem z równie słynną narzeczoną Angel Bell otrzymał właśnie angaż do nowej sztuki wystawianej na Broadwayu.

Godziny wspólnych przygotowań, wielkie napięcie i medialne zamieszanie zbliżają do siebie tych, którzy nie powinni być blisko. Bo serca – wbrew wszelkim regułom – piszą własny scenariusz.


Corinne Michaels - Consolation & Conviction
Wydawnictwo Szósty Zmysł | Premiera: 11 października & 5 grudnia 2017 | RECENZJA


Wiem, że te książki swoją premierę miały w dwutysięcznym siedemnastym, ale ja sięgnęłam po nie dopiero w tym roku i nie mogłam o nich tutaj nie wspomnieć. Pamiętam, jak strasznie się tymi książkami zachwycałam - zmusiłam nawet do przeczytania ich moją przyjaciółkę i mamę, obydwie były równie pod wrażeniem. Corinne Michaels to moje największe odkrycie tego roku, bo zaraz po tym duecie wpadłam w trans czytania wszystkich jej powieści, jakie tylko znalazłam. Czytając historię Liama i Natalie rozpływałam się w zachwycie, ta historia była tak idealnie słodko-gorzka, że nie da się jej nie pokochać. Ten nasz "Przystojniaczek", który sklejał taśmą i obwiązywał sznurki pieluszki córki Lee jest moim ulubionym męskim bohaterem tego roku. Chyba nie muszę pisać, że ją mocno polecam.

Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem.

Nawet nie byłam nim zainteresowana.

Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem. Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama.

Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia.


Tym też oto wpisem kończymy ten jakże owocny rok 2018! Oby w następnym roku przeczytanych książek było jeszcze więcej. Mam nadzieję, że pojawi się również więcej postów około książkowych, które już sobie obmyślam :) Pochwalcie się w komentarzu jakie są wasze ulubione tegoroczne premiery :)

A ja chciałam wam jeszcze życzyć owocnego, radosnego Nowego Roku, w którym wreszcie spełnią się wasze plany i marzenia. Oby był jeszcze lepszy, niż 2018!
Czytaj dalej »

sobota, 29 grudnia 2018

Elyse Douglas - Świąteczny List


Co byś zrobił/a, gdybyś cofnął/cofnęła się w czasie setki lat?

Evelyn Sharland uwielbia antyki, dlatego też wybiera się do sklepu z antykami w poszukiwaniu skarbów. Na jednej z półek znajduje stary lampion, a w nim ukryty, nieotwarty list. Największym zaskoczeniem jest to, że pochodzi on z 24 grudnia 1885 i zaadresowany jest on do osoby o takim samym imieniu, jak ona. Zaintrygowana kupuje lampion i postanawia przeczytać list. Poruszona treścią, która opowiada o tragicznej miłości sprzed lat, postanawia spełnić prośbę zapisaną w liście. Sprawia to, że w magiczny i niezrozumiały sposób przenosi się do Nowego Jorku z 1885 roku. Teraz musi znaleźć sposób by powrócić do swojego życia. Na miejscu spotyka jednak tajemniczego i atrakcyjnego mężczyznę, detektywa Patricka Gancy'ego, a na dodatek trafia w sam środek rodzinnej intrygi, w którą zaangażowana jest jedna z najbogatszych rodzin w mieście. Powrót to swoich czasów może okazać się trudniejszy, niż się jej wydawało.

Muszę się wam do czegoś przyznać - jestem okładkową sroką. Kiedy widzę piękne okładki, jasne jest, że chce je mieć u siebie na półce. Proste. Takim też sposobem skusiłam się na przeczytanie "Świątecznego Listu", bo musicie przyznać, okładka jest cudowna i magiczna. Idealnie oddaje klimat książki, a w rzeczywistości prezentuje się nawet lepiej, niż na zdjęciu. Jednakże czy wnętrze tej książki jest równie dobre, jak jej oprawa graficzna?

Tak zupełnie szczerze, ciężko mi się było wkręcić w tę historię. Akcja rozwijała się naprawdę w powolnym tempie, a autorzy mieli zwyczaj powtarzania wielu rzeczy, co jak dla mnie było zupełnie zbędne. Tak naprawdę coś ciekawego zaczęło się dziać dopiero jak przepołowiłam już książkę, a to naprawdę dużo stron. Podobała mi się za to tematyka, bo nigdy dotąd nie miałam okazji przeczytać książki opowiadającej o podróży w czasie. Cofnięcie się do XIX wieku było naprawdę ciekawym doświadczeniem i dało mi nawet do myślenia na temat tego jak wiele zmieniło się w ciągu tych kilkuset lat - jak bardzo świat ewoluował.

Autorzy bardzo dobrze poradzili sobie z przedstawieniem świata, bo bez problemu przeniosłam się zarówno do współczesnego Nowego Jorku, jak i tego z wieku dziewiętnastego. Czułam się tak, jakbym to ja przechadzała się najpopularniejszymi ulicami, jakbym razem z Eve przeniosła się do tego innego świata sprzed lat. Autorzy dużą wagę przywiązują przedstawieniu żeńskich postaci, przypominają historię, która pozwala kobietom dzisiaj być wolnymi i niezależnymi. Stworzyli kilka naprawdę silnych bohaterek w obydwu światach, za to książka ma ode mnie ogromnego plusa.

Niestety nie poczułam większego przywiązania do głównych bohaterów, zabrakło mi w nich czegoś, dzięki czemu mogłabym się wczuć w ich sytuacje. Evelyn była dość nudna, to samo zresztą Patrick i nie poczułam pomiędzy nimi żadnej chemii. Większym zainteresowaniem była dla mnie historia Johna Allistera oraz Evelyn, od których przecież wszystko się zaczęło. W liście dowiadujemy się, że Evelyn umiera z powodu choroby, a John przeprasza ją o to, że o nią nie walczył i że jest już dla nich za późno. Kiedy przenosimy się do XIX wieku, list ten jeszcze nie powstał, a główna bohaterka ma moc zmienienia ich przyszłości. Nie zdradzę wam jak wszystko się zakończyło, ale to właśnie ich historia miłosna zaciekawiła mnie najmocniej.

Chociaż w tytule mamy "świąteczny", to tak naprawdę niewiele tu tych świąt. Jeśli chcecie sięgnąć po tę książkę, od razu mówię, że nie będzie tu pieczenia pierniczków, ubierania choinek, śpiewania kolęd, ani tak naprawdę nic, co jest ze świętami związane. Jedyne co tu świąteczne, to czas, w którym odkrywa się akcja, ale to też tylko przez fragment powieści. Natomiast to, co jest najbardziej świąteczne, to sama magia, jaką się czuje, zagłębiając się w świat przedstawiony w książce. Czegoś takiego nie znajdziecie w normalnej świątecznej powieści.

"Świąteczny List" to historia, z jaką jeszcze nigdy nie miałam styczności. Oczywiście nie ma w sobie nic z realizmu, w końcu w prawdziwym życiu nikt nie posiada umiejętności cofania się w czasie (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo...), ale właśnie o to tu chodzi. Książka oprószona jest magią, bajkowością, romantycznością i z pewnością spodoba się wielu kobietom. Nie zostanie ona moją ulubioną powieścią, na pewno nie jest też wolna od wad, jednakże koniec końców bardzo miło mi się ją czytało. Cenię sobie takie doświadczenia, jakich nie znajdę w zwykłych powieściach, po jakie sięgam, a Elyse Douglas zaserwowali mi niezapomnianą przygodę. Warto po tę powieść sięgnąć nawet pomimo tego, że święta już minęły :)


Tytuł: Świąteczny List
Autor: Elyse Douglas
Tytuł w oryginale: The Christmas Eve Letter
Data premiery: 16 listopada 2018
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 431
Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu! :)

Czytaj dalej »

wtorek, 25 grudnia 2018

15 styczniowych zapowiedzi książkowych


Nadchodzący dwutysięczny dziewiętnasty rok zapowiada się interesująco i ekscytująco. Wydawnictwa już rozpieszczają nas zapowiedziami książek na najbliższe miesiące, więc pomyślałam, że zbiorę w tym poście wszystkie styczniowe premiery, które przykuły moją uwagę. Niektóre z nich z całą pewnością przeczytam, więc możecie spodziewać się recenzji :) Piszcie w komentarzach na dole, na które książki czekacie najbardziej i które planujecie przeczytać!


Lex Martin - Dearest Dandelion
Wydawnictwo Kobiece | 16 stycznia 2019

Czasami warto zaryzykować, żeby dać szansę miłości

Jax Avery to gorący przystojniak, który jest gwiazdą piłki nożnej. Kiedy na imprezie poznaje Dani Hart, między nimi od razu iskrzy. Spędzają ze sobą upojne chwile, myśląc, że już więcej się nie spotkają.

Wkrótce okazuje się, że nową współlokatorką Dani jest siostra Jaxa, która nie cierpi brata z powodu jego podbojów. Sprawę komplikuje fakt, że chłopak ze względu na wypadek kompletnie nie rozpoznaje Dani.

Chociaż Jax ma mgliste pojęcie o tym, co zaszło między nim i Dani, to czuje do niej niesamowite przyciąganie. Nie potrafi trzymać się z dala, nawet jeśli oznacza to złamanie wszystkich zasad.

Czy chłopak poświęci swoją przyszłość, aby być z dziewczyną, którą zranił?


Mia Sheridan - Bez Tajemnic
Wydawnictwo Otwarte | 16 stycznia 2019

Prawdziwa miłość zamienia sekrety w wyznania.

Evie i Leo poznali się jako dzieci, w rodzinie zastępczej. Więź, która ich połączyła, pozwoliła im przetrwać najtrudniejsze chwile. Z czasem ich przyjaźń zmieniła się w miłość. Byli przekonani, że zawsze będą razem, jednak los miał wobec nich inne plany.

Gdy Leo otrzymał szansę na lepsze życie, przyrzekł, że nie zapomni o Evie, że wróci po nią. I zniknął, pozostawiając po sobie trwały ślad w jej sercu.

Osiem lat później wspomnienie utraconej miłości odżyło, gdy w życiu Evie pojawił się Jake, przyjaciel Leo. Przyniósł wiadomość, która wywróciła jej świat do góry nogami. Połączeni przez Leo Evie i Jake zaczęli zbliżać się do siebie, jednak dziewczyna nie mogła oprzeć się wrażeniu, że Jake nie mówi jej wszystkiego...

Jeśli przeszłość, która ich połączyła, ma zmienić się we wspólną przyszłość, Evie będzie potrzebowała wszystkich odpowiedzi.


Shari L. Tapscott - Odrobina Słodyczy
Wydawnictwo Young | 23 stycznia 2019

Do trzech razy miłość!

Harper wreszcie przyznaje się do tego, że czuje coś do Brandona, który od lat był w niej zakochany. Jednak chłopak właśnie zaczął się z kimś spotykać, aby w ten sposób zapomnieć o złamanym sercu i nieodwzajemnionej miłości.

Harper postanawia zatopić smutek w pasji - wypiekach! Decyduje się zgłosić do telewizyjnego show, w którym jednym z sędziów jest Mason, całkiem niezłe ciacho, który od razu zwraca na nią uwagę.

Wszystko idzie dobrze, dopóki Harper nie zostaje przydzielona do drużyny Sadie, pięknej partnerki Brandona. Dziewczyna nie załamuje się i zamierza wygrać program. Nawet jeżeli oznacza to konieczność zaprzyjaźnienia się z najgorszą rywalką.



M. Leighton - Jesteś Moim Teraz
Wydawnictwo Filia | 16 stycznia 2019




Dane James był moim sąsiadem. Silny i sumienny, stanowił dla mnie zakazany owoc. Ale
zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia. Choć pragnęliśmy być razem, nie mogliśmy poddać się uczuciu. Kochaliśmy się przez większość życia, ale los miał dla nas inne plany. Wiedział, że się zakochamy, wiedział, że się rozstaniemy. Wpadliśmy w powtarzający się cykl, który był niczym przekleństwo powracającego koszmaru lub nadzieja na znajomy, dobry sen. Nasza przeszłość była burzliwa, przyszłość rysowała się niewesoło, ale zawsze mieliśmy nasze piękne teraz. W końcu jednak i to zostało nam odebrane.





Vi Keeland, Penelope Ward - Milioner i Bogini
Wydawnictwo Editio Red | 16 stycznia 2019

Choć Bianca George i Dex Truitt po raz pierwszy spotkali się w zepsutej windzie, ich historia zaczęła się wiele lat wcześniej. Tylko wtedy jeszcze nie zdawali sobie z tego sprawy. Bianca śpieszyła się na ważny wywiad, który miała przeprowadzić z właścicielem finansowego imperium, biznesmenem Dexterem Truittem, a Dex... Cóż, właśnie wracał do pracy po siłowni.

Dex od razu zrozumiał, że przypadek zetknął go z absolutnie wyjątkową kobietą. Była śliczna, odważna i pełna ognistego temperamentu, a dodatkowo doskonale wiedziała, czego chce. Przy okazji zdradziła mu, że nie znosi ludzi pokroju Dextera Truitta - zbyt bogatych i snobistycznych, a przy tym bezwzględnych i zapatrzonych tylko w siebie. Mężczyzna co prawda miał inną opinię na swój temat, ale nie chciał ryzykować konfrontacji w windzie: przedstawił się jako Jay i skłamał, że jest kurierem. Bianca zaczęła się z nim umawiać. Chłopak spodobał się jej jak nikt dotąd. Zaiskrzyło od razu. W tym samym czasie Dexter udzielił jej drogą mailową obiecanego wywiadu, jednak potem nie zerwał kontaktu. Magnetyczny urok, inteligencja i poczucie humoru Truitta sprawiły, że Bianca nie mogła przestać o nim myśleć. Tymczasem Jay zakochał się w Biance i Dexter zakochał się w Biance, a ona pokochała ich obu. Jednak to nie mogło trwać wiecznie. Nieuchronnie zbliżała się katastrofa. Kiedy prawda wyjdzie na jaw, Dex na pewno straci tę śliczną dziewczynę...


Katy Cannon - Przepis na Miłość
Wydawnictwo Zielona Sowa | 30 stycznia 2019

Tilly zawsze chciała pisać książki jak jej babcia – autorka bestsellerowych romansów.
Kiedy więc ta prosi dziewczynę, żeby napisała za nią kolejny romans, Tilly czuje się, jakby ziściło się jej marzenie. Problem polega jednak na tym, że Tilly nigdy się nie zakochała, nigdy nie miała chłopaka, nigdy się nie całowała. Jak więc może napisać coś prawdziwego?
Ma jednak plan:

Flirtować.
Rozkochać w sobie nowego ucznia – super przystojnego i popularnego chłopaka.
Zapisać nowe doświadczenia.

Łatwizna? Ale prawdziwe życie wcale nie toczy się jak w książkach.



Jenn McKinlay - Z Łapą Na Sercu
Wydawnictwo Kobiece | 16 stycznia 2019

Dwa serca spragnione miłości i urocze zwierzaki, które je połączą.

Zachary Cane prowadzi piwiarnię w Bluff Point i mieszka z gburowatym psem. Kawalerski styl życia bardzo mu odpowiada. Pewnego dnia do jego drzwi pukają córki jego sąsiadki. Gdy  proszą o pomoc w uratowaniu bezpańskiego kota, nie waha się ani przez chwilę.

Jessie Connelly jest rozwódką, która samotnie wychowuje dzieci i nie chce mieć do czynienia z mężczyznami – a już na pewno nie z takimi jak Zach. Nie może jednak nic poradzić na to, że jej córki go uwielbiają. Mężczyzna wypełnia w ich życiu pustkę po ojcu, który odszedł.

Gdy w Bluff Point szaleje burza śnieżna, Zach oferuje Jessie pomoc. Kiedy okazuje się, że zagraża im nie tylko pogoda, jest zdecydowany zrobić wszystko, by chronić ją i jej rodzinę. Postanawia również zawalczyć o coś więcej – złamane serce Jessie.


Angel Payne - Piorun
Wydawnictwo Edipresse | 16 stycznia 2019


Pracuję na nocną zmianę w pięciogwiazdkowym hotelu w centrum Los Angeles, często więc
natykam się na różnych dziwaków. Nic jednak nie mogło mnie przygotować na noc, kiedy poznałam Pioruna. Uratował mi życie. Teraz jest moim superbohaterem – ogierem, któremu mam ochotę podziękować o wiele bardziej kreatywnie niż głupim pocałunkiem w policzek. Szkoda tylko, że w prawdziwym życiu jest też Reece’em Richardsem, moim cholernie przystojnym szefem.

Reece unika zobowiązań z powodu swojej diabolicznej byłej dziewczyny i światowego imperium zła, a także dlatego, że musi ocalić miasto przed wariatką gotową zniszczyć wszystko, co pokochał. Jest jednak coś jeszcze, co może wpłynąć na wszystkie te plany. Moje serce…




Sierra Simone - Amerykańska Królowa
Wydawnictwo Kobiece | 16 stycznia 2019

Nikt nie powinien odkryć, co połączyło ją z najważniejszymi osobami w państwie.     
Kiedy Greer Galloway ma piętnaście lat, spotyka Asha, który kradnie jej pierwszy pocałunek i rozkochuje ją w sobie na długi czas. Kilka lat później poznaje Embry’ego, który zostaje jej pierwszym kochankiem. Wkrótce jeden z nich będzie prezydentem, a drugi wiceprezydentem USA.

Ash i Embry są jedynymi mężczyznami w życiu Greer, do których kiedykolwiek coś czuła. Kiedy prezydent Ash prosi Embry’ego, aby ją sprowadził, kobieta ma serce rozdarte na pół.

Wkrótce Greer wikła się w sieć sekretów i domysłów, która rodzi skandaliczny związek na najwyższych szczeblach władzy. Jednak nikt nie zdaje sobie sprawy, że jest ktoś, kto obserwuje bacznie każdy ich ruch.



Melissa Darwood - Gordian
Wydawnictwo NieZwykłe | 16 stycznia 2019



Gordian zawsze stawia na swoim. Jest trenerem sztuk walki, studentem inżynierii, mężczyzną, któremu nie oprze się żadna dziewczyna. Z wyjątkiem nowo poznanej, przybranej siostry – Kiry, której zdobycie stanowi dla niego nie lada wyzwanie.

Gordian skrywa mroczne tajemnice. Zbrodnia, której się dopuścił trawi go od środka. Seks wydaje się być najlepszym sposobem na rozładowanie buzujących w nim emocji, lecz czy wystarczającym? Czy każdy grzech można odkupić? Czy rany z przeszłości mogą się zabliźnić na dobre? Czy dwoje poranionych przez życie ludzi powinno być razem?





Penelope Douglas - Birthday Girl
Wydawnictwo NieZwykłe | 9 stycznia 2019

Jordan
Przygarnął mnie, gdy nie miałam dokąd iść. Nie wykorzystuje mnie, nie rani ani o mnie nie
zapomina. Nie traktuje tak, jakbym była niczym. Nie bierze mnie za pewnik. Nie sprawia, że czuję się zagrożona. Nie zapomina o mnie. Śmieje się razem ze mną. Patrzy na mnie. Słucha. Broni. Zauważa. Czuję na sobie jego oczy, gdy razem jemy śniadanie. Kiedy wraca z pracy, moje serce zaczyna bić szybciej na dźwięk parkującego na podjeździe samochodu. Muszę to zatrzymać. To się nie może wydarzyć. Siostra powiedziała mi kiedyś, że porządni faceci nie istnieją, a nawet jeśli na jakiegoś trafię, to i tak pewnie będzie zajęty. Sęk w tym, że to nie Pike Lawson jest zajęty. Tylko ja.

Pikei
Przygarnąłem ją, bo myślałem, że jej pomagam. W zamian czasem coś ugotuje i trochę posprząta. Jasny układ. Szybko zrozumiałem, że to wcale nie będzie takie proste. Muszę się powściągać, by o niej nie myśleć i przestać wstrzymywać oddech za każdym razem, gdy trafiamy na siebie w domu. Nie mogę jej dotknąć i nie powinienem tego pragnąć. Jednak za każdym razem, kiedy nasze ścieżki się przecinają, ona coraz bardziej staje się częścią mnie. Nie możemy sobie na to pozwolić. Ma dziewiętnaście lat, a ja trzydzieści osiem. Jestem ojcem jej chłopaka. I tak się niefortunnie składa, że oboje właśnie wprowadzili się do mojego domu.


Aly Martinez - Walcząc z Ciszą
Wydawnictwo NieZwykłe | 23 stycznia 2019

Dla większości ludzi dźwięk jest pojęciem abstrakcyjnym. Spędzamy całe życie, próbując odciąć się od szumu, żeby móc skupić się na tym, co uważamy za ważne. Ale co, jeśli – gdy jasność umysłu zostaje przypłacona zupełną ciszą – to ten niewyraźny szmer w tle staje się czymś, za co oddałoby się wszystko?

Od zawsze byłem wojownikiem. Mając rodziców, którzy cudem nie trafili więzienia, i dwóch młodszych braci, którzy niemal zostali oddani do rodzin zastępczych, zyskałem umiejętności w unikaniu ciosów, jakie zadaje życie. Dorastając, nie miałem niczego, co mógłbym nazwać swoim, ale od chwili, kiedy spotkałem Elizę Reynolds, to właśnie ona należała do mnie. Stałem się kompletnie uzależniony od niej oraz ucieczki do rzeczywistości, którą sobie nawzajem zapewnialiśmy. Przez lata spotykaliśmy się z różnymi ludźmi, ale nie było nocy, żebym nie usłyszał jej głosu.

Nie zaplanowałem spotkania miłości swojego życia w wieku trzynastu lat. Tak samo jak tego, że jako dwudziestojednolatek zacznę stopniowo tracić słuch. Ale i tak spotkały mnie obie z tych rzeczy. A teraz prowadzę najcięższą walkę swojego życia i znalazłem się na skraju porażki. Walczę o swoją karierę. Walczę z obezwładniającą ciszą. Walczę dla niej. Każdej nocy, kiedy tuż przed zaśnięciem opuszcza ją świadomość, wzdycha. Chyba właśnie to jest dźwięk, którego będzie mi brakowało najbardziej.


Kathryn Andrews - Krople Deszczu
Wydawnictwo NieZwykłe | 2 stycznia 2019

Ali Rain
Czasami zastanawiam się, jak znalazłam się w miejscu, w którym teraz jestem, ale gdy ból powraca, od razu sobie przypominam… wszystko przez to, że odeszła. Mieszkam teraz w nowym mieście, chodzę do nowej szkoły i powinnam ruszyć dalej ze swoim nowym życiem. Problem w tym, że sama już nie wiem, kim jestem. Został mi tylko taniec, a z każdym kolejnym dniem czuję się coraz bardziej samotna. Cisza stała się motywem przewodnim mojego życia. Ona kazała mi odnaleźć radość i światło, ale nie mam pojęcia jak, skoro przez większość czasu otacza mnie mrok… do czasu, aż poznaję jego.

Drew Hale
Mam w życiu tylko jeden cel: za dwieście dziewięćdziesiąt osiem dni wyjechać z tego miasteczka i nigdy nie wrócić. Wszyscy uważnie mnie tu obserwują, zbyt uważnie, i mam już dość ciągłego ukrywania się pod maską obojętności. Potrzebuję wolności. Pływanie to moja przepustka do lepszego życia i codziennie powtarzam sobie, by się nie wychylać, trzymać ustalonej rutyny i pod żadnym pozorem nie pozwolić, by cokolwiek mnie rozproszyło. Wbrew powszechnej opinii, nie jestem chodzącym ideałem – każdego dnia tonę w poczuciu winy. Nie mam pewności, czy kiedykolwiek przestanę czuć się bezwartościowy, niechciany i przepełniony wstydem… do czasu, aż poznaję ją.


J. Daniels - To, czego Potrzebuję
Wydawnictwo Edipresse | 16 stycznia 2019




Riley Tennyson nigdy nie uważała się za piękność. Kiedy więc CJ Tully, przystojny policjant, zagaduje ją przy barze podczas wesela jej brata, nie może uwierzyć, że to może być coś poważnego. Spędzoną z nim upojną noc uważa za błąd.

Dodatkowo utwierdza się w tym przekonaniu po powrocie z weselnej imprezy, gdy Richard, prawie jej były chłopak, wyznaje, że wciąż darzy ją uczuciem. Dziewczyna postanawia zapomnieć o namiętnych chwilach z policjantem i wieść przykładne życie z chłopakiem, ale serce i niespodziewane zdarzenia nie pozwalają jej na to. Riley zachowuje się z dystansem wobec CJ-a, tylko jak długo może jej się to udawać, gdy mężczyzna śpi w pokoju za ścianą...




Penelope Ward - Mieszkając z Wrogiem
Wydawnictwo Editio | 8 stycznia 2019

Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek - rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci - jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie.

Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób...

Historia zawarta w tej książce zaczyna się dość banalnie. Z każdą kolejną kartą przekonasz się jednak, że bardzo trudno się od niej oderwać, gdyż opowiada o uczuciach, wspomnieniach, błędach z przeszłości i wstydliwych rodzinnych sekretach. Mówi także o przebaczeniu i namiętnościach tlących się w sercu przez długie lata. Justin i Amelia wydają się sobie przeznaczeni - od zawsze i na zawsze. Coś jednak sprawia, że pozostają rozdzieleni. Będziesz śledzić ich rozstania i powroty ze ściśniętym gardłem!

Czytaj dalej »

niedziela, 23 grudnia 2018

Carrie Elks - Miłość Zimową Porą | Świąteczne Odliczanie


Nasze świąteczne odliczanie dobiega końca, bo święta już jutro! Co prawda ja mam do przeczytania jeszcze jedną świąteczną powieść, ale się z nią do jutra nie wyrobię, więc możecie wyczekiwać recenzji już po świętach. Z tej okazji, że jutro mamy Wigilię, chciałam wam wszystkim życzyć spokojnych, radosnych i zdrowych świąt w gronie najbliższych. Mam nadzieję, że nikt z was nie jest samotny w ten okres. Dużo, dużo prezentów pod choinką, dużo dobrego jedzonka i rodzinnej atmosfery. Wesołych Świąt, kochani!

*

Kitty Shakespeare marzy o karierze filmowca w Hollywood. Jednak ciągle coś jej idzie nie tak i powoli zaczyna tracić nadzieję na spełnienie swoich marzeń. Pewnego razu zamiast upragnionego stażu dostaje propozycję pracy jako opiekunka syna jednego z największych producentów filmowych w Hollywood. Chociaż nie jest to upragniona robota, Kitty na szczęście lubi zajmować się dziećmi i przyjmuje pracę. W tym celu na okres świąteczny musi przenieść się do Wirginii Zachodniej - do małego, górskiego miasteczka, w każdym calu oprószonym śniegiem. Na miejscu jednak przytrafia się jej wypadek, na który najeżdża tajemniczy, gburowaty, ale również niezwykle atrakcyjny mężczyzna. Swoim aroganckim i niemiłym zachowaniem doprowadza Kitty do płaczu. Z czasem okazuje się, że tym mężczyzną jest Adam Klein - brat jej szefa, który jak pustelnik żyje samotnie w starej chacie przy jeziorze. Adam może i na pierwszy rzut oka jest dupkiem, skrywa w sobie jednak wiele bólu i tajemnic, które zniszczyły mu życie. Pomimo tego, że ich relacja nie rozpoczęła się najlepiej, ani Kitty, ani Adam, nie potrafią przestać o sobie myśleć - jednak czy związek pomiędzy dwójką tak różnych ludzi ma w ogóle prawo bytu?

Nie jestem zbytnio fanką powieści świątecznych i właściwie dopiero w tym roku postanowiłam dać im szansę. W większości są one mało realistyczne i przewidywalne, dlatego z zaskoczeniem stwierdzam, że "Miłość Zimową Porą" jest książką naprawdę bardzo dobrą. Historia napisana jest w narracji trzecioosobowej, do której nie jestem przyzwyczajona. W końcu romanse opowiadane są zazwyczaj oczami głównych bohaterów. Tutaj jednak zupełnie mi to nie przeszkadzało, a nawet przyłapałam się na tym, że bardzo mi się to podobało. Opowiedzenie tej historii oczami trzeciej osoby nadało tej powieści pewnego nastroju i tej świątecznej magii, chociaż książka nie straciła przy tym na realizmie.

"Miłość zimową porą" to tak naprawdę druga część serii o siostrach Shakespeare, które opierają się na danych porach roku (chociaż u nas wyszła jako pierwsza). Kitty to najmłodsza z rodzeństwa. Jest Brytyjką, która próbuje swoich sił w słonecznym Los Angeles. Niestety, chociaż nie brakuje jej talentu, jest beznadziejna w rozmowach kwalifikacyjnych. Już od pierwszych stron bardzo polubiłam jej postać. Przedstawiona jest ogólnie jako dobra i miła dziewczyna, chociaż wcale nie oznacza to, że jest nudna. Twardo stąpa po ziemi i umie potrząsnąć facetem, gdy zachowuje się względem niej jak dupek.

Natomiast Adam bardzo zainteresował mnie swoim zachowaniem. Poznajemy go podczas terapii, którą odbywa przez swojego brata, Everetta. Jego kłótnia z Everettem i tajemnice z przeszłości sprawiły, że nie mogłam się oderwać od książki, bo byłam zaintrygowana. Do ostatnich stron nie domyśliłam się o co chodziło. Chociaż prezentuje się jako dupek, wcale nim nie jest. Przeszedł przez coś okropnego i wstrząsającego, przez co ma wiele problemów z zaufaniem, ale serce ma złote i nie da się go nie lubić. Adam i Kitty razem byli przezabawni. Przyznam się wam, że przez całą tę książkę miałam szeroki uśmiech na twarzy, kiedy to wzajemnie siebie irytowali, chociaż gołym okiem było widać tą ogromną chemię, jaka ich łączyła. Ich związek rozwijał się w swoim czasie, nieśpiesznie, a czytelnik wręcz z niecierpliwością wyczekuje tego momentu, kiedy coś się pomiędzy nimi wydarzy. A uwierzcie, warto było trochę poczekać.

Kitty i Adam to niejedyni bohaterowie, których w tej książce pokochałam. Na szczególną uwagę zasługuje tu siedmioletni Jonas, rozkoszny dzieciak, którego rodzice zaniedbują ze względu na pracę. Moje serce się dla niego łamało, gdy domagał się miłości i uwagi, a dostawał od nich te obojętne spojrzenia i pomrukiwania. Bardzo polubiłam również Annie - gosposię Kleinów, rodziców Adama, a także siostry Kitty. Każdy drugoplanowy charakter miał jakieś znaczenie dla tej historii.

"Miłość zimową porą" to nie jest tylko świąteczna powieść - to naprawdę bardzo dobra, urzekająca historia o miłości, przepełniona dramatem, namiętnością, a nawet pikanterią. Fabuła jest bardzo dobrze przemyślana, wszystko rozwija się w swoim tempie, a do tego świetny język autorki przenosi nas do tego zaśnieżonego i mroźnego, malowniczego miasteczka w górach. Carrie Elks udało się mnie nie raz rozbawić, wzruszyć i absolutnie rozkochać w świecie, jaki stworzyła. Nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejne części tej serii. Zdecydowanie wam ją polecam!


Tytuł: Miłość Zimową Porą
Autor: Carrie Elks
Seria: Shakespeare Sisters. Tom 2
Tytuł w oryginale: A Winter's Tale
Data premiery: 23 listopada 2018
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 420
Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!

Czytaj dalej »

środa, 19 grudnia 2018

Richard Paul Evans - Tajemnica pod Jemiołą | Świąteczne Odliczanie


Możecie uwierzyć, że święta już za pięć dni? Do mnie to trochę nie dociera, tak szybko ten rok zleciał.

W święta, w okresie radości i miłości, który spędzamy z najbliższymi, szczególnie mocno doskwiera nam samotność. Alex po odejściu żony zostaje sam z raną sercu. Pragnie znowu poczuć miłość drugiej osoby. Jego przyjaciele namawiają go, by założył konto na portalu randkowym. Alex po chwili zawahania zgadza się na pomysł, przez co w internecie przypadkowo natrafia na bloga. Jego autorka pisze wzruszające i osobiste listy do wszechświata. Jej wrażliwość sprawia, że mężczyzna chce poznać kobietę osobiście. Zna jednak tylko jej inicjały i kilka wskazówek, jakie kobieta pozostawia w swoich listach. Postanawia wyruszyć w szaloną podróż do zaśnieżonego, małego, górskiego miasteczka na drugim końcu kraju i odnaleźć swoją wybrankę. Czy uda mu się ją odnaleźć?

"Różnica pomiędzy samotnym życiem, a samotnością polega na tym, że pierwsze istnieje w świecie fizycznym, a drugie w sercu. Człowiek może być sam, ale wcale nie musi być samotny, i na odwrót."

Richard Paul Evans to zdaje się bardzo popularny pisarz powieści świątecznych. Ja, zupełnie szczerze, nie czytałam jeszcze ani jednej jego powieści - być może dlatego, że nigdy nie byłam jakąś wielką fanką książek w klimacie świąt. Gdzieś tam przewijały mi się inne powieści tego autora, ale nigdy nie zdecydowałam się, aby po nie sięgnąć. Aż do teraz - a przyznam się, że do przeczytania "Tajemnicy Pod Jemiołą" zachęciła mnie ta śliczna, zimowa okładka.

"Myślisz, że wiesz, jak potoczy się twoje życie, więc robisz wielkie plany, bo uważasz, że masz prawo oczekiwać, że się zrealizują. Ale to jak pisanie na piasku na plaży. Napływają fale i wszystko zmywają, a ty wracasz do punktu wyjścia."

Alexa poznajemy rok po jego rozwodzie z żoną, która zostawiła go dla innego mężczyzny. Już na samym początku widać, że mężczyźnie brakuje w życiu miłości i nadal leczy złamane serce. Pomaga mu w tym obecność dwójki przyjaciół, ale nic nie może mu zastąpić tego uczucia, jakie można poczuć przy ukochanej osobie. Jestem pod wrażeniem jego zaciętości i determinacji, gdy pomimo krzywdy, jaka go spotkała, nadal odnajduje w sobie pragnienie zmiany i odnalezienia ponownej miłości. W końcu nie każdy z nas byłby do tego zdolny. Niestety czasami zdarzało mu się zachowywać jak dupek względem kilku ludzi, ale zadośćuczynił to pod koniec historii. Arię poznałam po jej wpisach na blogu jako inteligentną, ciepłą kobietę, której niestety doskwiera ogromne poczucie osamotnienia. Jej błyskotliwe uwagi i fakty naukowe, jakimi posługiwała się przy wpisach, bardzo łatwo mnie do niej przekonały. Dość długo czasu mija nim poznajemy ją "osobiście", ale nietrudno się z nią utożsamić i współczuć, gdy powoli poznajemy historię jej życia.

"Boimy się skoczyć, ponieważ boimy się upaść. Boimy się bólu. Mimo to musimy skakać, bo tylko wtedy możemy mieć nadzieję, że ktoś nas złapie."

"Tajemnica pod Jemiołą" to nie jest moja ulubiona powieść świąteczna, ale i tak bym wam ją poleciła. Z jednej strony historia jaką nam autor przedstawia jest nierealistyczna, momentami trochę nudnawa i przewidywalna, ale wyczuwamy w niej też nutę melancholii. Poruszony został temat samotności, na którą cierpią niestety tysiące ludzi na całym świecie, więc na pewno niejedna osoba znajdzie w tej książce trochę nadziei. Nie była to historia zła i to nie tak, że mi się nie podobała, ale jednak zabrakło mi w niej czegoś, co sprawiłoby, że czytałabym ją z bijącym sercem. Rozdziały były krótkie i w większości złożone z dialogów, niż opisów, przez co czytało się ją błyskawicznie. Książka pasuje na ten okres przedświąteczny, do przeczytania w jeden samotny wieczór, aby się trochę rozluźnić i rozmarzyć. Polecam, jeśli szukacie czegoś lekkiego i uroczego :)

Tytuł: Tajemnica pod Jemiołą
Autor: Richard Paul Evans
Seria: Kolekcja pod Jemiołą
Data premiery: 12 listopada 2018
Liczba stron: 285
Wydawnictwo: Znak (Literanova)
Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak (Literanova)! :)


Czytaj dalej »

niedziela, 16 grudnia 2018

David Levithan, Rachel Cohn - Księga Wyzwań Dasha i Lily | Świąteczne Odliczanie


"Wewnątrz znajdziesz wskazówki.
Jeśli chcesz je poznać, przewróć stronę.
Jeśli nie - proszę, odłóż notes na półkę."

Kiedy znajdujecie w publicznym miejscu notes, w którym znajdują się wyzwania od nieznanej osoby, bierzecie w nich udział, czy odkładacie na półkę, jak gdyby nigdy nic?

Nastoletni Dash, z natury ciekawski i znudzony okresem przedświątecznym, który spędza samotnie, postanawia podjąć się zabawy, gdy w swojej ulubionej księgarni odnajduje czerwony notatnik moleskine od dziewczyny, która podpisuje się jako Lily. Zabawa polega na tym, by rozgryźć wskazówki, zostawić w nim coś od siebie i pozostawić go we wskazanym miejscu. Lily, właścicielka notatnika, bierze udział w grze wymyślonej przez jej brata, by zająć się czymś w okresie przedświątecznym. Jej rodzice wyjechali na Fidżi, dziadek na Florydę, a brat spędza każdy wolny czas ze swoim chłopakiem. Dash i Lily z podobnych powodów podejmują się zabawy - rozpoczyna się bieganina po całym Manhattanie. Ale czy poszukiwanie osoby, o której tak naprawdę nic się nie wie, może się zakończyć szczęśliwie?

Do świąt zostało już tylko siedem dni, a ja wreszcie przybywam z recenzją kolejnej typowo świątecznej powieści. Do sięgnięcia po "Księgę Wyzwań Dasha i Lily" oczywiście zachęcił mnie sam opis. Dwójka nieznajomych ludzi, która rzuca sobie wyzwania za pomocą notesu - to aż prosi o przeczytanie i sprawdzenie, jak ta historia się zakończy. Zdawałam sobie sprawę, że jest to młodzieżówka, więc nie było co oczekiwać wielkiej miłości - ale na swój sposób zostałam tą historią zauroczona. Z radością śledziłam losy Lily i Dasha, kiedy rzucali sobie kolejne wyzwania i gonili za tą drugą osobą, a może raczej, za notesem. Nie miałam trudności, żeby polubić głównych bohaterów. Lily zauroczyła mnie swoją wrażliwością, lekkością ducha, a nawet też trochę jej nastoletnią naiwnością. Dash natomiast urzeka cechami, które kontrastują z osobowością Lily - jest sarkastyczny, zamknięty w sobie, a wiele ludzi określa go jako Maruda. Mimo to nie da się go nie polubić.

"W takich chwilach, kiedy tak bardzo potrzebujemy drugiej osoby, nagle okazuje się, że nie mamy ich wokół siebie zbyt wiele."

Nie jest żadnym zaskoczeniem, że akcja powieści dzieje się w Nowym Jorku - mam wrażenie, że wszystkie historie świąteczne mają miejsce właśnie tam. W tle mamy zabiegane rodziny, przygotowujące się do świąt, zatłoczone i oświetlone ulice - trzema słowami, urzekający świąteczny klimat. Mnie najbardziej urzekł jednak wątek rodziny i przyjaźni, bo autorowie dali nam okazję poznać wielu bliskich głównych bohaterów, których również zaangażowali do swojej gry, aby móc sprawnie przekazywać sobie notatnik. Wielka szkoda jednak, że wątek z rodzicami Lily i sekretem, jaki przed nią skrywali, został tak urwany i pozostawiony bez odpowiedzi.

Bardzo podobał mi się pomysł z notatnikiem, autorom udało się nawet wpleść nutkę naprawdę dobrego humoru, jednak akcja osiadła troszkę, kiedy wreszcie doszło do spotkania Lily i Dasha. Myślę, że jak wszyscy, którzy po tę książkę sięgnęli, tylko na to czekali, ale jak dla mnie doszło do tego troszkę za szybko. Ta nutka tajemniczości i ekscytacji popychała fabułę, a kiedy już się spotkali, wszystko trochę przygasło. Zrobił się jeszcze większy chaos, bo na planie pojawiła się także piękna była Dasha, oraz inny, przystojny chłopiec z dawnej szkoły Lily. Chociaż przez chwilę się zawiodłam, na szczęście na koniec znowu wrócił ten humorystyczny nastrój i koniec końców książka mi się podobała.

"Kto nie chciałby mieć chłopaka? Świat jest jednak urządzony w taki sposób, że niełatwo upolować tak egzotyczne stworzenie. Szczególnie dobrej jakości."

Jestem trochę zaskoczona, bo oczekiwałam, że będzie to raczej pozycja dla młodszych czytelników. Natomiast w książce kilkanaście razy pojawiły się przekleństwa (co prawda wyciszone, ale jednak nietrudno się domyślić, o co chodzi), a nawet rozmowy o seksie. Książka jest z jednej strony dość niewinna i słodka, jak to z książkami świątecznymi bywa, z drugiej dobrze daje do myślenia i jednak skierowana jest raczej dla starszej młodzieży - a nawet do osób dorosłych. Skłania nas do refleksji nad tym co jest ważne w życiu, nad naturą relacji ludzkich.

Książki świąteczne mają to do siebie, że bywają mało realistyczne. I być może ta pozycja również taka bywała w niektórych momentach, ale przecież tak to już bywa z literaturą tego typu. Książkę czytało mi się przyjemnie i szybko, głównie dzięki jej humorystycznemu wydźwiękowi - co jest właśnie największym plusem tej historii. Spędziłam kilka dobrych godzin na śmiechu, czego właśnie oczekiwałam. Według mnie książka warta polecenia na ten przedświąteczny okres. Niestety raczej nie starczy mi już czasu, by sięgnąć po kontynuację losów Dasha i Lily, ale będę o niej pamiętać w następnym roku.

"Ludzie, którzy są dla nas ważni, pozostawiają w nas ślady. Niektórzy zostają z nami na dłużej, inni przychodzą i odchodzą, ale tych śladów nie da się zatrzeć - i dobrze. To dzięki nim dojrzewamy, dochodzimy do pełni człowieczeństwa. Nie można być wobec tego obojętnym."


Tytuł: Księga Wyzwań Dasha i Lily
Autor: David Levithan, Rachel Cohn
Seria: Myślnik. Tom 1
Data premiery: 18 listopada 2015
Liczba stron: 307
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 7/10

Czytaj dalej »

środa, 12 grudnia 2018

K.A. Linde - Zawsze Przy Tobie | Świąteczne Odliczanie


Święta za jedenaście dni! Tym razem nie przychodzę z recenzją książki świątecznej, bo nie mogłam się powstrzymać przed sięgnięciem po tę. Ale spodziewajcie się więcej atmosfery świątecznej niedługo!

Mąż dwudziestoczteroletniej Sutton Wright niespodziewanie zmarł, zostawiając ją owdowiałą z rocznym synem. Rok później kobieta nadal nie potrafi się pozbierać po utracie miłości swojego życia oraz ojca jej dziecka. Żyje, ale nie czuje już szczęścia, miłości. Ma wielu przyjaciół i rodzinę, którzy ją wspierają - w  tym Davida Callowaya, pracownika w jej rodzinnej firmie, a zarówno przyjaciela jej siostry, Morgan. Przez ten rok, kiedy opłakiwała męża, David był jej oparciem. Rozumie ją lepiej niż ktokolwiek inny, nawet jej własna rodzina. Nagle pojawiają się nowe uczucia, których Sutton już nigdy nie miała poczuć do kogokolwiek poza jej mężem. Kobieta musi walczyć z poczuciem, co jest dobre dla niej i dla jej syna, jednocześnie pragnąc miłości i tego, co tak tragicznie zostało jej odebrane. David staje się jej szczęściem i nowym początkiem. Aż w końcu doganiają ich liczne sekrety, które na zawsze mogą ich zniszczyć.

Wstyd się przyznać, ale nadal nie nadrobiłam wszystkich tomów serii "Mister Wright", chociaż obiecałam sobie, że to w końcu zrobię. Mam za sobą pierwszą i czwartą część, i to wystarczyło, by zachęcić mnie do sięgnięcia po tom piąty, czyli "Zawsze przy Tobie". Aczkolwiek wiem, że pewnie niejedno mnie ominęło i kiedyś na pewno będę musiała przeczytać "Spróbujmy jeszcze raz" oraz "Dobry Wybór". Sutton to najmłodsza z rodzeństwa Wrightów. Poznajemy ją już w poprzednich częściach - jeśli czytaliście jedynie tom pierwszy, to może was zaskoczyć, że Sutton dostała swoją własną książkę, bo wtedy była jeszcze szczęśliwa i świeżo po ślubie z Maverickiem. Nie wiem w której dokładnie części jej mąż umiera (domyślam się, że w trzeciej?), ale w "Teraz albo Nigdy" już go opłakiwała, a autorka wskazywała trochę, w którą stronę będzie chciała pójść z postacią jej oraz Davida.

K. A. Linde świetnie sobie radzi z kreowaniem postaci. Nadaje im wiele różnych cech, więc z wielką łatwością wczuwamy się w ich historię - tym bardziej, że opowiadana jest zarówno z perspektywy Sutton, jak i Davida. Sutton jest w żałobie i uczy się, jak sobie radzić ze stratą ukochanej osoby. Było mi jej strasznie szkoda, a zarazem byłam dumna, że pragnęła dla siebie oraz swojego syna dobrej przyszłości, pamiętając i szanując swoją przeszłość. Niestety w wielu momentach ból i cierpienie do niej wracały, powodując mętlik w jej głowie i sercu. Można poczuć emocje, jakie przez nią przechodzą, kiedy chce być znowu szczęśliwa, pracować i kochać, ale ciągle jej coś w tym przeszkadza. Natomiast Davida pokochałam już w czwartej części, więc niewiele mi tu było trzeba. Wreszcie poznajemy historię jego przeszłości, co tylko nasiliło moją sympatię do niego. Chemia pomiędzy Davidem i Sutton była ogromna i po prostu było czuć, że ta dwójka musi być ze sobą. Zaczęłam im kibicować jeszcze w poprzedniej książce, więc ogromnie się cieszę, że autorka dała im szansę.

Oczywiście nie zabrakło nam w tle reszty tego szalonego rodzeństwa. Pojawiają się także przyjaciółki Sutton i rodzina Davida, i każdy z nich wnosi do tej historii coś świeżego oraz ciekawego. Najbardziej byłam zadowolona z często pojawiającej się postaci Morgan, bo nadal jest to moja ulubiona bohaterka z całej serii.

Styl pisania autorki jest tak wciągający i prosty w odbiorze, że z trudem odkładałam książkę, kiedy musiałam zrobić przerwę od czytania. W pewnym momencie udało się jej mnie tak mocno zaskoczyć, że aż oniemiałam z wrażenia, bo zupełnie się tego nie spodziewałam. Nawet tego nie podejrzewałam! Linde zaskoczyła mnie kilkakrotnie, dzięki czemu ani przez moment się nie nudziłam. Oczywiście nie zabrakło również scen erotycznych, które były jednak potraktowane bardzo dobrze i nie wzbudzały we mnie chęci przewijania stron. Co mnie zaskoczyło to to, że w oryginale książka jest podzielona na dwie części. Wydawnictwo zrobiło nam taką niespodziankę, że połączyło je w jedną książkę, dzięki czemu nie musimy czekać na kontynuację losów Davida i Sutton po tym, jak dowiadujemy się o pewnej bardzo szokującej rzeczy. I dzięki Bogu! Nie wyobrażam sobie musieć czekać bez świadomości co dalej.

"Zawsze przy Tobie" to książka pełna przeróżnych emocji. Opowiada o stracie, bólu i osamotnieniu, ale też o potędze miłości. O tym, że każdy może znaleźć miłość jeszcze raz, nawet kiedy wydaje się nam, że jest to niemożliwe. Historia tej dwójki bez dwóch zdań porwie wasze serca i sprawi, że ponownie zakochacie się w rodzinie Wrightów. Wielka szkoda, że to ostatnia powieść z tej serii - na szczęście dla mnie, ja mam jeszcze dwie książki w zanadrzu ;)) Polecam ją ze szczerym sercem!


Tytuł: Zawsze Przy Tobie
Autor: K.A. Linde
Seria: Mister Wright. Tom 5
Data premiery: 14 listopada 2018
Liczba stron: 407
Wydawnictwo: Burda Media Polska
Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda.


Czytaj dalej »

wtorek, 11 grudnia 2018

Pierwsza rocznica


Kochani, minął rok odkąd założyłam tego bloga i mojego bookstagrama! Nie macie pojęcia, ile emocji mną targa w tym momencie. Niedowierzanie. Duma. Wdzięczność. Szczęście. Nie wiecie tego, ale zanim założyłam tego bloga, bardzo długo miałam ten pomysł w głowie. Zakładałam blogi, aby zaraz je usunąć, bo nie byłam pewna, czy powinnam się w to pchać, czy dam sobie radę. Największego kopa dał mi bookstagram, który wymagał wiele uwagi, kreatywnego myślenia i systematyczności. Zakładając go, myślałam, że będzie jedynie dodatkiem do bloga, a okazało się, że jest on teraz najważniejszy w mojej blogowej "karierze". Myślę, że to właśnie założenie jego dało mi kopa, by brnąć w to dalej i dawać z siebie wszystko.

Ten rok był pełen zarówno wzlotów, jak i upadków. Przez długi czas walczyłam z niepewnością, bo z reguły ciężko mi uwierzyć, że to co robię, jest dobre. Wsparcie przyjaciół i wielu ludzi, których poznałam na blogu i instagramie, bardzo mi pomogło w kontynuowaniu tej przygody. Bardzo długo nie mogłam znaleźć swojego stylu, w którym czułabym się najlepiej, ale w końcu i to mi się udało. Teraz jestem dumna z każdej pojedynczej recenzji, z każdego zdjęcia - nawet jeśli było wykonane na szybko i włożyłam w nie trochę mniej serca. Czasami zdarzały się takie dni, kiedy brak czasu dawał mi do myślenia i zastanawiałam się, czy podołam temu zadaniu. Dopadały mnie wątpliwości, nie chciało mi się czytać, ani pisać. O wiele prościej byłoby po prostu zniknąć, ale jednak coś mi na to nie pozwoliło. I pomimo trudności czytałam, pisałam i rozwijałam się tutaj dalej. Wbrew pozorom, a naprawdę wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy - ba, nawet ja nie zdawałam sobie z tego sprawy, zanim sama nie założyłam tego bloga - ale bycie recenzentem, a do tego bloggerem i bookstagramerem to naprawdę dużo pracy. To godziny czytania, pisania, robienia i edytowania zdjęć. W połączeniu ze szkołą, czy pracą, czasami było to prawie niemożliwe. A wiem, że w przyszłym roku będzie tylko ciężej, bo czeka mnie matura, praca, a potem studia. Ale jestem na to gotowa. Jestem gotowa na wiele kolejnych lat trwania w tym szaleństwie.

A wiecie dlaczego? Bo zdałam sobie sprawę, że to wszystko mnie bardzo uszczęśliwia. Kiedy zaczynałam blogowanie, nie będę ukrywać, przyciągnęła mnie głównie perspektywa współprac z wydawnictwami. Ale szybko przestało być to najważniejszym aspektem tej przygody. Bo największą radość sprawia mi właśnie możliwość dzielenia swojej pasji z tysiącem innych, takich samych ludzi. Możliwość dyskutowania o niej, przeżywania dziesiątek książek. Tak wielu wspaniałych ludzi miałam okazję poznać w tym roku. Tak wielu z was jestem wdzięczna, że nadal ze mną trwacie. Jestem może tylko malutką kropką w tym ogromnym świecie, a wy poświęcacie czas, aby tu zaglądać. Dziękuję wam za to.

Jestem również ogromnie wdzięczna wielu wydawnictwom za to, że w tym roku mi zaufali. Miałam (i mam) okazję współpracować z tak wieloma wspaniałymi ludźmi, którzy wnieśli wiele uśmiechu i radości do mojego życia. Jestem także wdzięczna za liczne odmowy, jakie otrzymałam, bo one pchały mnie, aby iść dalej i tylko ciężej pracować. To dzięki nim wejdę w kolejny rok blogowania z determinacją, by było tylko lepiej.

To dopiero pierwszy rok - mam nadzieję, że przyjdzie ich jeszcze o wiele więcej. Pomimo wielu wyzwań, jakie stanęły na mojej drodze i jakie mnie jeszcze czekają, nie żałuję ani minuty. Dziękuję każdemu z was z osobna za każdy komentarz, za każdego pojedynczego obserwatora, za wasze miłe wiadomości. Mam nadzieję, że zostaniecie tutaj ze mną na jeszcze dłużej :)
Czytaj dalej »

czwartek, 6 grudnia 2018

Cassandra Rocca - Wszystko Przez Ten Nowy Jork | Świąteczne Odliczanie


Do świąt zostało tylko siedemnaście dni! Mój maraton z książkami świątecznymi trwa, a dzisiaj, po ostatniej niezbyt udanej lekturze poprzedniej książki pt. "Mikołaj na zamówienie" (której recenzję znajdziecie post wcześniej), wreszcie mam dla was coś dobrego. Książkę "Wszystko przez ten Nowy Rok" zdobyłam spontanicznie - zauważyłam ją na dość dużej przecenie, gdy robiłam zakupy świąteczne dla przyjaciółki i postanowiłam ją sobie zamówić. Cassandra Rocca to włoska autorka, o której do tej pory w ogóle nie słyszałam, dlatego jeszcze bardziej byłam ciekawa jej debiutanckiej powieści.

Clover O'Brian nie boi się mówić na głos tego, o czym myśli, a jej temperament jest równie ognisty jak jej rude włosy. Specjalizuje się w wybieraniu prezentów na różne okazje i całym sercem kocha Święta Bożego Narodzenia w Nowym Jorku. Uwielbia dekoracje świąteczne, uszczęśliwianie ludzi podarunkami, a najbardziej kocha ceremonię zapalania światełek na choince w Rockefeller Center. W okresie przedświątecznym jej sąsiadem zostaje mężczyzna, który już podczas pierwszego spotkania załazi jej pod skórę. Clover rozpoznaje w nim sławnego aktora, Cade'a Harrisona, przez co jeszcze bardziej pragnie trzymać się od niego z daleka. Nieważne, że jest ujmująco przystojny i czarujący, i że wbrew temu, co mówi, mogłaby go polubić. Cade ucieka z Los Angeles po burzliwym rozstaniu z dziewczyną i zaszywa się w nowojorskim domku przyjaciela. Jedak na jego drodze staje rudowłosa, ognista sąsiadka, która jak na złość nie daje o sobie zapomnieć...

Czytanie tej książki to była jakaś katastrofa - i nie mam tu na myśli historii. Nie wiem czy to z powodu tego, że kupiłam ją na przecenie, ale struktura tej książki nijak sprzyja jej czytaniu. Białe, grube kartki, bardzo mocno posklejane, przez co ciągle mi się zamykała, a jeśli zobaczylibyście co ja robiłam, żeby sobie ułatwić czytanie, wybuchnęlibyście śmiechem. Przez to miałam ochotę rzucić nią w kąt i przestać się męczyć, ale przełknęłam irytację i brnęłam dalej, bo historia mi się podobała. Całe szczęście, że się tak łatwo nie poddałam. Proszę, powiedzcie, że nie każdy egzemplarz wydrukowany był na takim papierze?

 Clover O'Brian to postać dość specyficzna. Jestem pewna, że znajdzie się osoba, która jej nie polubi. Jest osobą porywczą, mówi co jej ślina na język przyniesie i nie ma granic. Czasami trochę zbyt pochopnie ocenia sytuacje, czy ludzi i może trochę zbyt emocjonalnie podchodzi do niektórych rzeczy. A jednak ja z jakiegoś powodu ją bardzo polubiłam, bo była taka prawdziwa. W jej cechach, które na pierwszy rzut oka można odczytać jako negatywne, można zobaczyć wiele bezbronności, wrażliwości i strachu przez zranieniem oraz samotnością. Poznajemy jej historię rodzinną, wiemy, że jej rodzina ma ją gdzieś i nawet święta odbywają się na pokaz. Matka ciągle ją krytykuje, brat większą uwagę poświęca swojej żonie i dzieciom, niż rodzonej siostrze, przez co Clover nawet w święta jest samotna. Można było wyczuć, że jej sytuacja mocno wpłynęła na jej osobę i doprowadziła do tego, że wzniosła wokół siebie mur, który nie pozwolił jej na związek z Cadem. To także bohaterka, która z jednej strony zdaje się być silna, a z drugiej łaknie tego, by być kochaną.

Cade również zmaga się z pewnymi wątpliwościami. Chociaż bez dwóch zdań Clover wpada mu w oko, nie wie, czy powinien pozwolić sobie na nowy związek. Do tej pory sprząta bałagan po niedawnym związku z kobietą, która go wykorzystywała i ośmieszyła na oczach milionów ludzi. Pragnie anonimowości i chwili spokoju, z dala od szaleństwa, jakim jest jego życie aktora, które dawno temu odebrało mu radość z najprostszych rzeczy, takich jak święta. Nie jest pewien czy powinien zaufać Clover, ale nie potrafi się jej oprzeć. Clover swoim odświeżającym sposobem bycia pobudza w nim szczęście, radość z rzeczy, do których już dawno przestał przywiązywać uwagę. Jego postać również polubiłam, chociaż zabawnie było obserwować, że zachowuje się jak typowy facet, kiedy pojawił się problem na horyzoncie. Bez urazy, oczywiście... :P

"Wszystko przez ten Nowy Jork" może nie jest jakąś wymyślną książką. Fabuła jest przewidywalna i momentami mało realistyczna, aczkolwiek nie ma w tym nic złego. W końcu jest to książka świąteczna, a ona ma być trochę magiczna, romantyczna i słodka. W tle mamy nowojorski klimat świąteczny, światełek, dzięki czemu książka jest bardzo nastrojowa. Czyta się ją bardzo szybko, gdybym miała czas to zapewne skończyłabym ją w jeden wieczór. Główni bohaterowie są bardzo przyjemni, wielowarstwowi i charyzmatyczni, a ich relacja jest zabawna, ale też słodka. Bardzo podobały mi się ich przekomarzanki na początku relacji, chociaż podobało mi się też, jak z czasem wszystko się między nimi rozwinęło. Polecam tę książkę bez zawahania, bo na ten okres jest idealna. Jest też świetnym pomysłem na prezent na gwiazdkę :)

Tytuł: Wszystko przez ten Nowy Jork
Autor: Cassandra Rocca
Tytuł oryginału: Tutta colpa di New Jork
Data premiery: 9 listopada 2016
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: WAB
Ocena: 7/10

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia