Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lena Kiefer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lena Kiefer. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 września 2024

Lena Kiefer - Westwell. Miłość i nienawiść



Helena i Jessiah spędzili lato ze złamanymi sercami, próbując o sobie zapomnieć.

Jess podróżował po Europie z młodszym bratem. Helena spędzała czas w Hamptons, szukając nowych informacji na temat śmierci siostry. Lato się jednak skończyło i oboje musieli wrócić do Nowego Jorku. Gdy wpadają na siebie przypadkiem, tęsknota za byciem razem jest tak intensywna, że zapiera im dech w piersiach. Helena usilnie stara się dotrzymać obietnicy danej Trish, trafia jednak na nowe wskazówki co do nocy, kiedy zginęli Adam i Valerie. Informacje, które Jessiah ma prawo znać i które mogą sprowadzić na niego i Helenę prawdziwe niebezpieczeństwo…

Rezygnacja z własnego szczęścia jest czasami jedynym rozwiązaniem. Ale pożądanie? Ono nie daje o sobie zapomnieć.


Zakazana miłość, rywalizujące rodziny, tajemnicza śmierć i kolejne intrygi to tylko część tego, co znajdziemy w trylogii Westwell. Po zakończeniu pierwszego tomu, które roztrzaskało mi serce na kawałeczki, bardzo nie mogłam się doczekać, aż w końcu sięgnę po następny. I chociaż przygotowywałam się mentalnie na kolejną dawkę cierpienia, to i tak czytanie tej części było emocjonalną torturą - ale też taką, od której nie mogłam się oderwać. Mamy tu jeszcze więcej intryg i tajemnic, które budują napięcie, a tęsknota między bohaterami uzależnia.

Intrygi Trish Coldwell przyniosły skutki, rozdzielając zakochujących się w sobie Helenę i Jessa. Obydwoje wiedzą, że muszą się trzymać od siebie z daleka, więc on spędza lato w Europie ze swoim młodszym bratem, a ona kontynuuje swoje poszukiwania winnego śmierci Valerie i Adama. Ale kiedy lato się kończy i oboje znowu powracają do Nowego Jorku, coraz trudniej jest im o sobie nie myśleć, a przypadkowe spotkanie staje się coraz bardziej nieuchronne. Gdy w końcu do tego dochodzi, tęsknota za swoją obecnością przytłacza ich tak bardzo, że coraz trudniej jest im udawać obojętność. Kiedy jednak Helena wpada na ważny trop w swoim śledztwie, nie może dłużej utrzymywać go w tajemnicy przed Jessem - a ten nie zamierza pozwolić, aby Helena wpakowała się w coś niebezpiecznego. Tylko czy współpraca jest rozsądna, kiedy nadal szaleją w nich uczucia, a ich rodziny mają ich ciągle na oku, czekając tylko na ich jedno małe potknięcie?

Czytanie Miłości i nienawiści było jak cios prosto w żołądek - nie żartuję. Autorka nie daje bohaterom nawet chwili na odpoczynek, a tęsknota i cierpienie Heleny i Jessa wylewają się za stron tak bardzo, że gdyby nie inne wątki, które trochę odrywały uwagę od ich sytuacji, pewnie moje serce również by się złamało. Chociaż uczucie między tą dwójką rozwinęło się względnie szybko, z pewnością trochę spotęgowane ich wspólną traumą, którą tylko oni potrafią w pełni zrozumieć, nie da się zaprzeczyć, że jest ono wyjątkowe. Widać to w ich każdej myśli o sobie, każdej interakcji, każdym słowie. Czuć ich tęsknotę za swoim towarzystwem, cierpienie, że nie jest im pisane być razem i wściekłość na sytuację, w której się znaleźli. Do tego stopnia, że czasami jest to aż przytłaczające.

Helena znalazła się w pewnym potrzasku, poświęcając relację z Jessem dla dobra jej rodziny po śmierci siostry. Chociaż udało jej się uratować ich reputację, straciła tym samym cząstkę siebie - stała się pewną maskotką w rękach rodziców, którzy każdego dnia dążą do lepszego statusu wśród nowojorskich elit. Jej życie stało się codziennym wyzwaniem, ukrywaniem cierpienia i samotności za sztucznymi uśmiechami - co tworzy bardzo smutny obraz, niemalże smutniejszy niż wcześniej, gdy była kompletnie samotna, a teraz straciła jedyną osobę, przy której czuła się rozumiana i kochana. Jednocześnie część mnie strasznie frustrowała się jej wyborami, tym bardziej, że widzimy, jak traktuje ją własna rodzina. Rozumiałam ją, ale czekałam na moment, aż w końcu postawi na własne szczęście - nie na uszczęśliwianie swoich rodziców, którzy nigdy nie potrafili zrobić dla niej tego samego.

Natomiast jeśli chodzi o Jessa, to mam wrażenie, że wszystkie te wydarzenia postarzały go o wiele lat i z buntownika oraz lekko mrocznego faceta stał się człowiekiem niosącym na barkach cały ciężar świata. Widać, jak bardzo jest złamane jego serce i jak bardzo stara się o tym zapomnieć, zanurzając się w pracy i unikając własnej matki. Jednocześnie uwielbiam to, jak wiele jest w stanie zrobić i poświęcić dla ochrony Heleny - nawet jeśli czasami może być tym wszystkim sfrustrowany. W tym tomie pokochałam go chyba jeszcze bardziej.

Fabułę Westwell cały czas do przodu popycha tajemnicza śmierć Valerie i Adama, a tutaj w końcu dostajemy nowe wskazówki i podejrzenia. Bardzo mi się podoba to, że ciągle coś się dzieje w tle i chociaż czasami miałam wrażenie, że trochę się to wszystko dłuży, to nie było to nic na tyle poważnego, żebym się nudziła. Autorka starannie zdradza to, co chce zdradzić, ale największy szok zostawia na finał. Ja osobiście chyba pierwszy raz w życiu zupełnie nie mam podejrzeń co do tego, co wydarzyło się te trzy lata temu - a zazwyczaj mój mózg pracuje na pełnych obrotach i mam jakieś pomysły. Aż się nie mogę doczekać, by dowiedzieć się całej prawdy, bo coś czuję, że trzeci tom tej serii to będzie chaos emocji i szokujących odkryć.

Drugi tom trylogii jest pełen emocji i zawirowań, a autorka z pewnością nie oszczędza swoich bohaterów. Serce boli od poświęceń, do których zmuszeni są Helena i Jess, ale też nie sposób się oderwać od czytania, bo tajemniczość związana ze śmiercią ich rodzeństwa trzyma cały czas w napięciu. A wisienką na torcie było pojawienie się Finley'a i Ediny, których możecie kojarzyć, jeśli czytaliście pierwszą trylogię autorki, która się u nas pojawiła, czyli "Don't Hate Me" (tak się składa, że to były jedne z moich pierwszych patronatów!). Nie mogłam się przestać uśmiechać przez ten mały crossover i bardzo chciałabym kiedyś zobaczyć też Kenzie i Lyalla! Będę teraz bardzo niecierpliwie czekać na finał, bo mam milion pytań, złamane serce po kolejnym szokującym zakończeniu i malutką nadzieję, że w końcu jakoś się to wszystko poukłada. Jeśli lubicie historie miłosne z kryminalnymi wątkami, to koniecznie czytajcie tę trylogię.



Lena Kiefer już jako dziecko opowiadała wymyślane przez siebie historie. Powrót do fascynacji literaturą, tym razem w roli autorki, nastąpił w wieku dorosłym. Pisarka mieszka z mężem w pobliżu Bremy. Pisze powieści fantasy oraz powieści obyczajowe dla dorosłych i młodzieży.

Mówi o sobie: "Jestem pisarką, która obsesyjnie wszystko planuje, uzależnioną od kalendarzy i harmonogramów. Kolekcjonuję bluzy, spędzam połowę swojego czasu w świecie koni, bo jestem ich absolutną miłośniczką, ale nade wszystko kocham frytki. Uwielbiam silne bohaterki, historie miłosne, fantastyczne światy, większość chodzących po ziemi czworonogów i... ciasteczka!"


Tytuł: Westwell. Miłość i nienawiść
Autor: Lena Kiefer
Seria: Westwell. Tom 2
Wydawnictwo: Otwarte
Premiera: 19 sierpnia 2024
Liczba stron: 440
Ocena: 8.5/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Otwartym:





Czytaj dalej »

piątek, 17 maja 2024

Lena Kiefer - Westwell. Piękno i chaos | Recenzja patronacka



Kiedy Helena Weston wraca do Nowego Jorku, ma tylko jeden cel: przywrócić dobre imię swojej starszej siostrze. Cena nie gra roli. Minęły ponad dwa lata, odkąd Valerie i jej narzeczony Adam zostali znalezieni martwi w apartamencie hotelowym. Od tego czasu rodzina Adama przy każdej okazji publicznie obwinia Valerie za ich tragiczną śmierć. Jedynie Helena wierzy w niewinność siostry i zrobi wszystko, by dowiedzieć się, co wydarzyło się tamtej nocy. Nawet jeśli oznacza to spotkanie z największym wrogiem – Jessiahem Coldwellem, zbuntowanym i seksownym młodszym bratem Adama.

Helena wie, że powinna go nienawidzić. Ona jest WESTonką, on ColdWELLem, ta relacja nie ma prawa się udać. A jednak w Helenie budzą się uczucia, wobec których jest bezsilna.

Czy w świecie, w którym za pieniądze można kupić wszystko, prawdziwa miłość ma szanse przetrwać?


Co powiecie na współczesną historię Romea i Julii, ale w klimacie podobnym do Plotkary, obsadzoną wśród nowojorskich elit i z motywem zakazanej miłości? Twórczość Leny Kiefer jest mi już bardzo dobrze znana, bo parę lat temu miałam największą przyjemność patronować jej trylogii "Don't Hate Me" (swoją drogą, ogromnie ją wam polecam), a dzisiaj mogę też napisać, że jestem częścią również tej nowej przygody, jaką jest jej trylogia Westwell. Lena Kiefer dobrze zna przepis na trylogie, które trzymają w napięciu, dają wszystko to, czego czytelnik może zapragnąć, co udowodnia już po raz kolejny. Zapraszam was do świata blichtru, tajemnic, elegancji, pieniędzy i rosnącego wśród chaosu uczucia, które nie powinno nigdy zaistnieć.

W klasycznym szekspirowskim stylu, autorka w pierwszym tomie zapoznaje nas w dwiema zwaśnionymi rodzinami. Westonowie i Coldwellowie nie znosili się od zawsze, ale sytuacja stała się wyjątkowo napięta po tragicznej śmierci Adama i Valerie, o którą Coldwellowie publicznie oskarżyli Valerie. Dwa lata później do Nowego Jorku powraca jej starsza siostra, Helena, gotowa przywrócić dobre imię Valerie i dowiedzieć się, co tak naprawdę zaszło, że tak zakochana para zginęła w tak tragiczny sposób. W poszukiwaniu odpowiedzi przeszkadza jej jednak Jessiah - zbuntowany młodszy brat Adama o wątpliwej reputacji, który tak samo, jak jego rodzina, wierzy w winę Valerie. A przynajmniej tak się zdaje Helenie na początku, dopóki nie zaczynają ze sobą częściej rozmawiać i odkrywają, jak wiele ich łączy. Ale ona jest WESTonką, a on ColdWELLem, a ich rodziny nigdy nie pozwoliłyby im być razem. Nie, kiedy już raz związek między ich rodzinami skończył się tragedią. Czy więc w tym świecie fałszu i tajemnic uczucie między dwiema osobami, które powinny się nienawidzić, ma szansę przetrwać?

Helena i Jessiah są jak przysłowiowy ogień i woda. Gdy spotykają się po raz pierwszy, od razu wybucha między nimi ta sama nienawiść, jaką wpajano im przez ich rodziny przez lata. Nie pomaga również to, że Jessiah ma reputację buntownika i kobieciarza, a Helena nie zapomniała, że publicznie oskarżył jej siostrę o śmierć swojego brata. Różnią się pod każdym względem - on nienawidzi Nowego Jorku i pragnie z niego uciec, a ona kocha w tym mieście wszystko. Ona jest lojalna wobec swojej rodziny, a on trwa przy swojej tylko ze względu na młodszego brata. A jednak los ciągle ich stawia na swojej drodze i dzięki temu mamy szansę dostrzec, że tak naprawdę nie są od siebie wcale aż tak bardzo różni - obydwoje noszą po prostu w sercach ogromne poczucie winy i żałobę, z którą nie potrafią sobie poradzić.

Chyba najbardziej w historii tych postaci chwyciła mnie ich samotność. W świecie, w którym na pierwszym miejscu stoją pieniądze, znajomości i reputacja, nietrudno o zagubienie się i poczucie, że nie ma w tym wszystkim miejsca na ich własne uczucia i pragnienia. Obydwie rodziny zupełnie inaczej reagują na śmierć Valerie i Adama, ale nikt nie pozwala na zbyt długą żałobę - coś, z czym nie radzą sobie Jess i Helena. Ta dwójka jest momentami tak zagubiona w swoim żalu, że kiedy odkrywają, że tylko oni potrafią zrozumieć swój ból, naturalnie się do siebie zbliżają. Oferują sobie schronienie, jakiego nie mogą znaleźć nigdzie indziej i zrozumienie, którego nie oferuje im nawet własna rodzina.

Ale wszyscy dobrze znamy historię Romea i Julii, można się więc spodziewać, że miłość w takim świecie, pełnym zgorzknienia, zepsucia i niesprawiedliwości, nie będzie miała łatwo. Ogromnie chwyciła mnie za serce ich tęsknota i pragnienie bycia razem, pomimo wszelkich przeciwności. Ale też bardzo bolało to, że ciągle wisiała nad nimi jedna, bolesna prawda - ich relacja nigdy nie miała szans, by przetrwać. To jedynie pierwszy tom, a już boli mnie serce na myśl, z iloma rzeczami przyjdzie im się zmierzyć, aby zawalczyć o ten związek.

Ta historia to jednak nie tylko romans, za co zresztą tak bardzo kocham twórczość Leny Kiefer. Autorka pozwala nam dostrzec cały obraz, poznać innych bohaterów i z zaangażowaniem śledzić poszukiwania Heleny w celu uzyskania odpowiedzi na pytania. Wątek tragicznej śmierci rodzeństwa głównych bohaterów nadaje tej książce tajemniczości, bo jako czytelnicy razem z bohaterką pragniemy odpowiedzi na najważniejsze pytanie - co tak naprawdę wydarzyło się dwa lata temu? Nie mogłam się oderwać, pragnąc dowiedzieć się, jaka jest prawda.

Westwell. Piękno i chaos otwiera kolejną wciągającą, pełną emocji trylogię tej niemieckiej autorki i jestem ogromnie podekscytowana kolejnymi tomami. Tym bardziej po takim zakończeniu, które roztrzaskało mi serce na kawałki. Ta historia boleśnie ukazuje, że można mieć w życiu wszystko - dom, pieniądze, uznanie - a i tak cierpieć w środku, bo nie ma ani jednej osoby, która cię zrozumie. I nawet jeśli historia sama w sobie może wydawać się mało oryginalna, w końcu oparta została na chyba najbardziej znanej historii miłosnej, to nie ma w niej nic banalnego. Jest ogrom skomplikowanych emocji, trudnych wyborów między rodziną, a miłością i przede wszystkim dwójka niesamowicie samotnych ludzi, która jedynie pragnie zrozumienia. Ta powieść skradła moje serce i mam nadzieję, że skradnie również wasze.



Lena Kiefer już jako dziecko opowiadała wymyślane przez siebie historie. Powrót do fascynacji literaturą, tym razem w roli autorki, nastąpił w wieku dorosłym. Pisarka mieszka z mężem w pobliżu Bremy. Pisze powieści fantasy oraz powieści obyczajowe dla dorosłych i młodzieży.

Mówi o sobie: "Jestem pisarką, która obsesyjnie wszystko planuje, uzależnioną od kalendarzy i harmonogramów. Kolekcjonuję bluzy, spędzam połowę swojego czasu w świecie koni, bo jestem ich absolutną miłośniczką, ale nade wszystko kocham frytki. Uwielbiam silne bohaterki, historie miłosne, fantastyczne światy, większość chodzących po ziemi czworonogów i... ciasteczka!"


Tytuł: Westwell. Piękno i chaos
Autor: Lena Kiefer
Seria: Westwell. Tom 1
Wydawnictwo: Otwarte
Premiera: 15 maja 2024
Liczba stron: 448
Ocena: 10/10

Współpraca reklamowa/patronacka z Wydawnictwem Otwartym:





Czytaj dalej »

czwartek, 21 kwietnia 2022

Lena Kiefer - Don't Leave Me | Recenzja patronacka



Po wielu perturbacjach Kenzie i Lyall wreszcie są razem. Ale ich z trudem zdobyte szczęście jest zagrożone, ponieważ przeciwko Lyallowi wysunięto poważne oskarżenie. Kenzie ufa chłopakowi bezgranicznie, choć wszystkie dowody zdają się przemawiać na jego niekorzyść…

Dziewczyna stara się zrobić wszystko, by udowodnić  niewinność Lyalla, ale przeciwnicy wciąż wyprzedzają ją o krok. Lyall szybko zaczyna wątpić, czy jego związek z Kenzie ma jeszcze w ogóle jakiekolwiek szanse na przetrwanie... Trudne wydarzenia jeszcze raz wpłyną na głęboką przemianę każdego z bohaterów. Na próbę zostanie wystawiona ich odwaga, uczciwość i lojalność.

Zwątpienie, miłość, bezwzględne intrygi, zagrożenia, zacięta walka o władzę, pokrętne kłamstwa… A wszystko na tle skomplikowanego procesu sądowego, który nie raz wywoła nieoczekiwany zwrot akcji.


Są takie książki, które po prostu dotykają jakiejś czułej strony, zapadają w pamięci na długo i nie dają o sobie zapomnieć. Odkąd przeczytałam pierwszy tom trylogii Leny Kiefer, to historia Lyall'a i Kenzie właśnie tym dla mnie była. Serią, którą ciągle gdzieś miałam z tyłu głowy, do której wracałam w różnych momentach. Od miesięcy z niecierpliwością wyczekiwałam finału ich historii, jednocześnie przerażona i zaintrygowana tym, jak się zakończy, szczególnie po wstrząsającym zakończeniu drugiego tomu. Autorka mnie nie zawiodła - "Don't Leave Me" to finał pełen akcji, emocji, uczuć, który trzymał w napięciu od początku do końca i sprawił, że do czwartej rano ocierałam łzy, przeżywając wszystko razem z tymi bohaterami, którzy stali się dla mnie niemalże jak rodzina.

Zanim przejdę do mojej recenzji, pragnę ostrzec, że mogą się tu znaleźć możliwe spoilery z dwóch poprzednich tomów ("Don't Love Me" i "Don't Hate Me")! Wszyscy wiemy, jakim wstrząsem było zakończenie drugiego tomu. Od miesięcy śledziliśmy historię Lyall'a i tego jak ogromny wpływ miała jego przeszłość na jego życie, jak wiele mu odebrała i z jakim ogromem cierpienia oraz poczucia winy musiał się zmagać. I kiedy wreszcie zaczęło się układać, kiedy udało mu się odzyskać Kenzie, jego aresztowanie spadło na nas jak grom z jasnego nieba. Nadal pamiętam mój szok i to poczucie łamiącego się serca z powodu niesprawiedliwości, która dotykała go na każdym kroku z powodu jednego, nastoletniego błędu. Autorka rozpoczyna tę część kilkanaście godzin po wstrząsających wydarzeniach z lotniska, ale nie daje czytelnikowi odetchnąć nawet na chwilę. Znowu jesteśmy wrzuceni w wir kolejnych zdarzeń, bólu, cierpienia, niepewności i pojawia się w głowie jedno wielkie pytanie: jak ta historia się zakończy? Czy Lyall i Kenzie mają w ogóle jakąś szansę na szczęśliwe zakończenie?

- Ty naprawdę go kochasz, co nie?
- Tak - powiedziałam, przełykając gulę w gardle. - Kocham. Ale nie wiem, czy to wystarczy.
- To zawsze wystarcza.

Chyba nie muszę tłumaczyć jak mocno pokochałam tych bohaterów i jak bardzo zaangażowałam się w tę trylogię. Nie wyolbrzymiam pisząc, że czytając te książki czułam się tak, jakbym pośrednio sama uczestniczyła w tych wydarzeniach, a kulminacja wszystkiego, co ciągnęło się od pierwszego tomu, absolutnie mnie wykończyła. Ale w ten jak najbardziej pozytywny sposób, bo każda książka, która potrafi wywołać we mnie tak intensywne emocje i doprowadzić do płaczu o czwartej rano, to książka wartościowa i warta przeczytania. A mam wrażenie, że to właśnie ten tom niesie ze sobą największe emocje, być może dlatego, że tym razem stawka jest o wiele większa. Już nie chodzi o typowe "zejdą się czy nie" - tym razem chodzi o życie i los głównego bohatera, którego zdołaliśmy pokochać.

Lyall i Kenzie przeszli razem przez piekło. Ich miłość, chociaż skomplikowana i potępiana przez wielu, wytrwała nawet najgorsze chwile, kiedy zdawało się, że nie ma już czego ratować. Przeciwko nim było nie tylko całe miasteczko i bogata, uprzywilejowana rodzina Lyall'a z surowymi zasadami, ale oni sami - ich duma, kłamstwa, tragiczna przeszłość Lyall'a, która nie pozwalała mu się w pełni otworzyć przed Kenzie z obawy, że już nigdy nie spojrzy na niego tak samo. A jednak udało im się to wszystko przetrwać, ich miłość z każdą potyczką stawała się tylko silniejsza, dlatego fakt, że ponownie zostaje im to odebrane w tak niesprawiedliwy, okropny sposób, złamał mi serce. Cała ta książka złamała mi serce. Zaczęłam pierwszy rozdział ze łzami w oczach i tak samo ją skończyłam. Kiedy myślałam, że nie może być gorzej, działo się coś, co dawało mi w twarz. Autorka z pewnością nie obchodzi się ze swoimi bohaterami łagodnie, po raz kolejny zostają zmierzeni z niesprawiedliwością losu i systemu sprawiedliwości.

(...) poczułem się nagle mniej samotny. Bo ona była tu ze mną. Kenzie tu była. Wprawdzie nie w moich ramionach, ale więź między nami była na tyle silna, że mogłem ją poczuć na odległość. I dlatego nie poddam się. Nie porzucę nadziei. Dla nas.
"Kocham Cię. I wierzę w Ciebie".
Miała rację. Tylko to się liczy.

Jeden z powodów, dla których tak mocno kocham tę trylogię jest fakt, że to nie tylko epicka historia miłosna. Widać to szczególnie w tym tomie, kiedy obserwujemy żmudny i ciągnący się proces sądowy, w którym stawką jest wolność Lyall'a, a na bohaterach i czytelniku ciąży uczucie beznadziei, bezsilności i niesprawiedliwości. Miałam ochotę krzyczeć, rwać sobie włosy z głowy, a jednocześnie wejść do książki i przytulić Kenzie, a przede wszystkim Lyall'a i powiedzieć im, że w końcu dostaną swoją wolność i szczęśliwe zakończenie. Widok ukochanego bohatera w takiej sytuacji, w samotnej celi bez kontaktu z bliskimi, z poczuciem, że to koniec, złamał mnie doszczętnie. Szykujcie chusteczki, ponieważ jeśli ci bohaterowie są wam tak samo bliscy, jak mi, będziecie ich potrzebować.

Pomimo tego, że ta część skupia się głównie na procesie sądowym Lyall'a i na poszukiwaniach prawdy, co tak naprawdę wydarzyło się przed laty, która z pewnością niejednokrotnie sprawiła, że zwątpiłam, czy to się dobrze zakończy - uderzyło we mnie, jak ogromnie ważna w tej części jest miłość i rodzina. I nie mówię tu tylko o wątku Kenzie i Lyall'a, którzy skonfrontowani z rzeczywistością ponownie muszą zmierzyć się z pytaniem czy jest dla nich szansa i czy powinni o siebie zawalczyć. Chociaż moje serce puchło z miłości do nich, ta część wyjawia kto tak naprawdę jest dla nich rodziną i kto jest w stanie sprzeciwić się autorytetowi babki Lyall'a i atakom publiczności, aby stanąć po jego stronie. Ta nowo odnaleziona, mała rodzina, gdzie każdy walczył o Lyall'a i pragnął mu pokazać, że jest wart poświęceń i ich miłości, bezpowrotnie skradła moje serce. Do tego stopnia, że pod koniec płakałam chociażby dlatego, że wiedziałam, że to koniec i już nigdy więcej się z nimi nie zobaczę.

Twoim największym błędem jest to, że nie rozumiesz, jakim jesteś człowiekiem, Lyall'u Hendersonie. Jakim cudownym, mądrym, samokrytycznym, refleksyjnym jesteś mężczyzną, zdolnym do tak głębokich i poważnych uczuć, że czasem się boję, że nie zdołam dotrzymać ci kroku. Dlatego proszę, nigdy więcej nie mów, że nie wiesz, jak dziękować za moje wsparcie. Robisz to w każdej sekundzie, w której ze mną jesteś.

Mało która seria potrafi wywołać we mnie tak ogromne emocje, ale cała ta trylogia to był po prostu rollercoaster. Autorce udało się stworzyć wciągającą historię, która jest nie tylko cudowną historią miłosną, ale którą śledzimy z zapartym tchem, jakbyśmy oglądali serial. Ci bohaterowie stają się dla czytelnika rodziną, a Kenzie i Lyall kradną serce. Wylałam na tych książkach łzy, zarwałam noce, ale było warto każdej sekundy. A "Don't Leave Me" to przepiękny finał, który ukazuję potęgę miłości tych bohaterów i ich gotowość do poświęcenia wszystkiego dla ochrony tej ukochanej osoby. Jeśli cała trylogia jest wam jeszcze obca, to nie wiem na co czekacie. Koniecznie musicie ją przeczytać - gwarantuję wam, że to historia warta potu i łez, która zapadnie w pamięci, zwłaszcza jeśli lubicie takie serie, w których pojawia się wątek kryminalny i odrobinę tajemniczości. A jeśli znacie dwie poprzednie części i kochacie je równie mocno, jak ja... mam tylko nadzieję, że finał będzie dla was równie emocjonujący, jak dla mnie. Polecam!


Lena Kiefer już jako dziecko opowiadała wymyślane przez siebie historie. Powrót do fascynacji literaturą, tym razem w roli autorki, nastąpił w wieku dorosłym. Pisarka mieszka z mężem w pobliżu Bremy. Pisze powieści fantasy oraz powieści obyczajowe dla dorosłych i młodzieży.

Mówi o sobie: "Jestem pisarką, która obsesyjnie wszystko planuje, uzależnioną od kalendarzy i harmonogramów. Kolekcjonuję bluzy, spędzam połowę swojego czasu w świecie koni, bo jestem ich absolutną miłośniczką, ale nade wszystko kocham frytki. Uwielbiam silne bohaterki, historie miłosne, fantastyczne światy, większość chodzących po ziemi czworonogów i... ciasteczka!"


Tytuł: Don't Leave Me
Autor: Lena Kiefer
Seria: Don't Love Me. Tom 3
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 20 kwietnia 2022
Liczba stron: 448
Ocena: 10/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar! :)



Czytaj dalej »

poniedziałek, 8 listopada 2021

Lena Kiefer - Don't Hate Me | Recenzja patronacka



ON ją okłamał.

ONA chce o nim zapomnieć.

Ale los ma wobec tych dwojga inne plany.

KENZIE przyrzekła sobie, że nigdy więcej nie będzie mieć kontaktu z klanem Hendersonów. Po tym, jak Lyall złamał jej serce, chce po prostu skupić się na nauce. Chwilę później otrzymuje jednak kuszącą ofertę od Theodory Henderson, aby pomóc w zaprojektowaniu kurortu na Korfu. Kenzie podejmuje wyzwanie, nie wiedząc, czego może się spodziewać.

LYALL próbuje wszystkiego, by zapomnieć o Kenzie, po tym, jak zdemaskowała jego kłamstwo i go porzuciła. Plany dotyczące rodzinnej firmy są teraz jego najwyższym priorytetem. Kiedy matka potrzebuje pomocy przy projekcie hotelu w Grecji nie zastanawia się dwa razy. Nie ma jednak pojęcia, jak bardzo jego serce zostanie tam wystawione na próbę...


Lena Kiefer to stosunkowo nowa autorka na polskim rynku wydawniczym, jednak skradła moje serce już wtedy, kiedy czytałam jej pierwszą książkę - "Don't Love Me". Zauroczyła mnie swoim stylem pisania, wielowarstwowymi bohaterami, nutką tajemniczości i przede wszystkim epickim wątkiem miłosnym. Zakończenie pierwszej części tak mi zmiażdżyło serce, że na szpilkach wyczekiwałam kontynuacji historii Lyalla i Kenzie - aż wreszcie jest! Miałam tę ogromną przyjemność objąć ją patronatem medialnym i nie mogłabym być bardziej dumna, ponieważ ta część podobała mi się nawet bardziej niż pierwsza. Zaserwowała mi jeszcze więcej emocji, a zakończenie po raz kolejny pozostawiło z wyrwą w sercu i pragnieniem natychmiastowego dowiedzenia się co dalej.

Zanim przejdziecie do recenzji tej książki, pragnę zaznaczyć, że możliwe są spoilery z pierwszego tomu! Jeśli jeszcze go nie czytaliście, nie zalecam kontynuowania czytania :)

Gdy rozstajemy się z Kenzie i Lyallem w "Don't Love Me", na jaw wychodzi okrutne nagranie z przeszłości mężczyzny, po którym jego była dziewczyna zginęła. Kenzie czuje się zdradzona i oszukana, ponieważ przez tygodnie kiedy razem planowali przyszłość i coraz bardziej się w sobie zakochiwali, on nigdy nie zdradził jej prawdy na temat tego, co się zdarzyło w jego przeszłości. Bardziej od tego, czego dowiaduje się na nagraniu, boli ją brak zaufania i liczne kłamstwa, którymi ją karmił. Rozstają się w deszczową noc na miesiące wypełnione tęsknotą, bólem i poczuciem zdrady. Kenzie stara się zapomnieć o Lyallu i ruszyć dalej z innymi, złamane serce jednak nie chce się uleczyć nawet pomimo upływu czasu. Spokoju nie dają jej zdarzenia z poprzedniego lata i świadomość, że tak ślepo zaufała komuś, kto okazał się być kimś zupełnie innym, niż myślała. Lyall natomiast skupia się na studiach i desperacko pragnie zapomnieć o dziurze w sercu, która powstała po utracie jedynej kobiety, którą był w stanie pokochać od czasu tragicznych wydarzeń z przeszłości. Chociaż tęsknota go wyniszcza, wie, że nigdy na nią nie zasługiwał. Wtedy los jednak ponownie bierze sprawy w swoje ręce. Gdy Kenzie dostaje szansę pracy nad budową i renowacją wielkiego kompleksu hotelowego w Grecji od swojej byłej szefowej i zarazem mamy Lyalla, nie zastanawia się dłużej i od razu przyjmuje pracę. Odpoczynek i zajęcie głowy czymś innym, niż myślami o nim na pewno dobrze je zrobią. Po tygodniu jednak rzeczy zaczynają się sypać, a do pomocy przylatuje nie kto inny, jak... Lyall. Wspólna praca na nowo budzi w nich skrywane uczucia, ale czy można wybaczyć liczne kłamstwa, które tak zraniły? Czy jest dla nich jeszcze jakakolwiek szansa, czy być może los postawił ich na swojej drodze ponownie by wreszcie raz na zawsze zamknąć ten rozdział za sobą i ruszyć do przodu?

Patrząc na nią, nie potrafiłem oprzeć się myśli, że istniała jeszcze jedna rzecz, która była idealna: to, co wydarzyło się między nami.

Pierwsza połowa tej książki kompletnie złamała mi serce. I nie wiem czy to dlatego, że sięgnęłam po nią w idealnym humorze na historię o złamanych sercach, bólu przeszłości i drugich szansach, a wiedziałam, że właśnie to tutaj dostanę, ale dosłownie co chwilę powstrzymywałam potok łez. Ciągle z tyłu głowy miałam wydarzenia z pierwszego tomu i to, jak wielka miłość zaczęła się rozwijać między tymi bohaterami tylko po to, aby zaraz wszystko tak okrutnie się zakończyło. Na to miejsce dostajemy miesiące cierpienia, tęsknoty, prób ruszenia dalej, poczucia winy i nienawiści. W każdym momencie, kiedy Kenzie i Lyall na siebie spoglądali, zarazem z bólem w oczach i tęsknotą w sercach, miałam ochotę wejść do środka, zmusić ich do rozmowy i przy okazji przytulić, powiedzieć, że w końcu będzie dobrze. Tak wiele się wydarzyło, tak wiele słów zostało niewypowiedzianych i bardzo podobało mi się to, że autorka wcale się nie śpieszyła z fabułą. Z każdym kolejnym rozdziałem obserwujemy, jak ta dwójka ponownie buduje zaufanie między sobą, przypomina sobie dlaczego kiedyś było im razem tak dobrze i pozwala ponownie zaakceptować miłość, która ich połączyła.

W tej części dostajemy też trochę więcej szczegółów z wydarzenia z Adą, która ciągle kładzie cień na życiu Lyalla. Jak się można było spodziewać, nic nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać, ale tym razem nawet bardziej skupiamy się na poczuciu winy bohatera, które od lat go dręczy i nie pozwala w spokoju ruszyć dalej. Nie tylko ze swoim życiem, ale przede wszystkim w relacjach z innymi. Serce mi się łamało widząc, że sam siebie karał za błędy młodości, nie pozwalając sobie na bycie z Kenzie i wytłumaczenie jej wszystkiego, ponieważ czuł, że nie zasługiwał na jej miłość i szczęście. Już w pierwszym tomie od razu wiedziałam, że to będzie jeden z tych bohaterów, którzy na długo zapadną mi w pamięci, tutaj jednak umocniłam się w tym przekonaniu jeszcze mocniej.

Co można zrobić, jeżeli człowiek nie potrafi myśleć o nikim innym niż tym, kogo chce zapomnieć? Jak można sobie poradzić z tym, że te uczucia są tak prawdziwe, że każdy inny wybór wydaje się co najwyżej drugim wyborem?

Strasznie podobało mi się również to, że dostajemy także wgląd we wszystko, przez co przeszła Kenzie przez niego i wydarzenia z lata. Chociaż serce krwawiło mi dla Lyalla, równie mocno współczułam jej, bo chcąc czy nie chcąc, złamał jej serce i zniszczył wszelkie zaufanie, jakim go obdarzyła. Możemy obserwować jej wahania, które brały się z tego, że go kochała i jakaś jej część zawsze pragnęła z nim być, zaufać swojej intuicji, że Lyall nigdy nie był potworem, jakim wszyscy go malowali, ale ogromna część niej kierowała się przede wszystkim bólem złamanego serca i milionem pytań jak do tego doszło i jak mogła mu tak ślepo zaufać. Kenzie przechodzi ogromną drogę do uzdrowienia i zrozumienia pewnych rzeczy i sytuacji. I cieszę się, że autorka poświęciła dużo czasu na odbudowę jej zaufania do Lyalla i na liczne rozmowy, dzięki którem oboje zrozumieli ogrom cierpienia, przez jaki musieli przejść, aby ponownie być razem.

Nawet tym razem historia owiana jest nutką tajemniczości, chociaż mam wrażenie, że już nie na takim poziomie, jak w tomie pierwszym. Za Lyallem ciągłe ciągnie się wątek śmierci Ady i zaczynają się dziać kolejne dziwne rzeczy, a my do końca nie wiemy kto za nimi stoi. Że już nie wspomnę o tym zakończeniu, które pozostawia czytelnika z milionem pytań i wyrwą w sercu. Trochę boję się pomyśleć co nas czeka w finale tej historii, bo nie wiem ile moje serce jeszcze zniesie. Potrzebuję tylko odrobinę szczęścia, proszę! Mimo wszystko jestem bardzo zaintrygowana i nie mogę się doczekać premiery "Don't Leave Me".

- Jeśli chcesz mnie na coś namówić, to lepiej się rozbierz czy coś.
Popatrzyła na mnie, czekając, co zrobię.
- Myślałem, że sama to zrobisz - odbiłem piłeczkę.

"Don't Hate Me" to w moim odczuciu jeszcze lepsza, pełna uczuć i emocji kontynuacja historii Lyalla i Kenzie. Jeśli zakochaliście się w nich równie mocno jak ja, to z pewnością z ogromną chęcią powrócicie do tej dwójki. Ta droga może i jest pełna wybojów, bólu i łez, ale zdecydowanie warto, bo nawet pomimo intensywności uczuć dostajemy także wiele cudownych momentów, przez które tak tę historię pokochałam. Takich momentów, dzięki którym rośnie serce, a uśmiech nie schodzi z twarzy, bo w głębi serca wiemy, że nie ma dwójki bardziej pisanych sobie osób. Jestem gotowa na jeszcze więcej emocji w trzecim tomie! A tymczasem ogromnie wam polecam "Don't Hate Me" oraz "Don't Love Me", zwłaszcza jeśli lubicie romanse pełne emocji, rozterek miłosnych i rodzinnych zawirowań.

Lena Kiefer już jako dziecko opowiadała wymyślane przez siebie historie. Powrót do fascynacji literaturą, tym razem w roli autorki, nastąpił w wieku dorosłym. Pisarka mieszka z mężem w pobliżu Bremy. Pisze powieści fantasy oraz powieści obyczajowe dla dorosłych i młodzieży.

Mówi o sobie: "Jestem pisarką, która obsesyjnie wszystko planuje, uzależnioną od kalendarzy i harmonogramów. Kolekcjonuję bluzy, spędzam połowę swojego czasu w świecie koni, bo jestem ich absolutną miłośniczką, ale nade wszystko kocham frytki. Uwielbiam silne bohaterki, historie miłosne, fantastyczne światy, większość chodzących po ziemi czworonogów i... ciasteczka!"


Tytuł: Don't Hate Me
Autor: Lena Kiefer
Seria: Don't Love Me. Tom 2
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 27 października 2021
Liczba stron: 448
Ocena: 10/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar! :)



Czytaj dalej »

niedziela, 27 czerwca 2021

Lena Kiefer - Don't Love Me



Dwie ogniste osobowości i zakazana miłość.

Burzliwa i nieprzewidywalna historia romantyczna.

KENZIE marzy o studiach projektowania wnętrz. Nie jest więc zachwycona faktem, że zamiast wymarzonych praktyk w Nowym Jorku dostaje staż w Szkocji. Ale na miejscu czeka ją niespodzianka. Wszystko jednak niespodziewanie się zmienia, gdy na miejscu, w swojej pierwszej pracy poznaje przyszłego spadkobiercę sieci luksusowych hoteli. Młody, atrakcyjny Lyall fascynuje ją od pierwszego, przypadkowego spotkania. Chłopak jest arogancki i narzuca dystans, a jednocześnie okazuje jej zainteresowanie.

Jaki sekret kryje się za jego zachowaniem?

LYALL ma niewiele czasu, bo tylko jedno lato, aby odbudować w oczach bliskich swoją zrujnowaną reputację. Jeśli mu się to nie uda, jego przyszłość stanie pod znakiem zapytania. Kiedy jednak poznaje Kenzie, odbywającą staż w jego rodzinnym zamku, całkowicie zapomina o planie naprawczym. Lyall nie potrafi oprzeć się urokowi dziewczyny, choć ma świadomość, że ich związek może zaszkodzić nie tylko jemu, ale też Kenzie.

Mroczna przeszłość kontra przeznaczenie i miłość.


Lena Kiefer to kolejna niemiecka autorka, która dołącza do grona uwielbianych przez czytelniczki autorek, takich jak Mona Kasten, Laura Kneidl, czy Bianca Iosivoni (i wielu innych)! Osobiście do tej pory jeszcze nigdy o niej nie słyszałam, a po "Don't Love Me" sięgnęłam na ślepo. Moje największe zaskoczenie przyszło, gdy skończyłam książkę, a okazało się, że to trylogia i teraz po mocnych rewelacjach końcowych nie wiem jak ja mam wytrzymać czekając na kolejną część... Ta książka to była kompletna niespodzianka, bo nawet nie potrafiłabym jej nazwać zwykłym romansem. Fabuła ciągle trzyma w napięciu, główny bohater skrywa tajemnicę przez którą nie do końca wiadomo, czy można mu zaufać, ale jednocześnie są wszystkie konieczne emocje i uczucia, które tak w romansidłach uwielbiamy.

Główną bohaterką książki jest Kenzie, która w ostatniej chwili dowiaduje się, że nie przyjęto jej na wymarzony staż. Teraz, aby dostać upragnione doświadczenie jako projektantka wnętrz ma jedno wyjście - wyjechać do Szkocji, do miasta rodzinnego jej zmarłej matki, gdzie miałaby uczyć się pod opieką byłej przyjaciółki jej mamy, oraz wśród Handersonów, jednej z najpotężniejszych rodzin w kraju, mającej sieć luksusowych hoteli na całym świecie. Wcale nie ma na to ochoty. Nie chce zostawiać swojego ojca i sióstr bez opieki, a to miasteczko w Szkocji zdaje się nie zapominać o mamie Kenzie, chociaż ona stara się o jej śmierci nie myśleć. Gdy podczas pierwszego dnia poznaje tajemniczego Lyalla, jej świat staje na głowie. Mężczyzna to co prawda członek uprzywilejowanej rodziny Handersonów, ale jest jego obecność w mieście wywołuje nienawistną reakcję wśród mieszkańców. Jego rodzina pilnuje go na każdym kroku, a ludzie na każdym kroku ostrzegają Kenzie, że powinna się trzymać od niego z daleka. Co na początku wcale nie jest takie trudne - Lyall sam odpycha ją swoim zimnym, okrutnym zachowaniem. Ale im bliżej go poznaje, tym bardziej zaczyna wątpić w zawistne słowa, które słyszy na jego temat na każdym kroku. Mężczyzna, jakim go przedstawiają, jest zupełnie inny od tego, kim jest w rzeczywistości. Kenzie musi podjąć decyzję czy warto położyć wszystko na szali i mu zaufać, nawet jeśli na koniec może zostać ze złamanym sercem.

Największą zaletą tej książki to sposób, w jaki autorka tworzy bohaterów. Jeśli chodzi o fabułę, to tak naprawdę nie dzieje się tutaj za wiele, ale w napięciu trzyma postać Lyalla i to wszystko, co kryje się za nienawiścią, jakim darzy go całe miasto, a nawet jego sama rodzina. Właściwie od samego początku do końca nie wiadomo, czy można mu zaufać, bo autorka sprytnie trzyma w tajemnicy wydarzenia sprzed lat, które doprowadziły do wygnania mężczyzny ze społeczeństwa. Z jednej strony mamy całe miasteczko, które traktuje go jak zarazę, które na każdym kroku wyraźnie daje mu znać, że nie jest tam mile widziany, a sama Kenzie dostaje ostrzeżenia od ludzi jak tylko przebywa w jego obecności. Z drugiej strony mamy samą perspektywę Lyalla, która pozwala nam poznać jego postać w zupełnie inny sposób - jego myśli, czyny, motywy. I szybko okazuje się, że wcale nie jest takim potworem, jakim go wszyscy malują. Wydarzenia sprzed lat związane z jego byłą dziewczyną będą go prześladować do końca życia, ale nie wróciłby do rodzinnego miasteczka, gdyby nie został do tego zmuszony. Dlatego stara się trzymać nerwy na wodzy i nie dać po sobie poznać, że nienawiść i okrutne słowa go dotykają.

Ale rany, jak mi się to ciężko czytało. Wbrew temu, że wszyscy naokoło krzyczą, że Lyall nie jest godny zaufania i dostajemy jakieś skrawki tego, że lata temu był zamieszany w jakąś tragiczną sytuację, nie sposób jego postaci nie polubić, i mu nie współczuć. We mnie natychmiastowo zrodziła się mimowolna reakcja i chciałam go ukryć przed tymi ludźmi. Jak można być tak zawistnym wobec drugiego człowieka? Nie tylko obrzucać go wyzwiskami, ale zabraniać wejścia do różnych miejsc, odmawiać usług, traktować jak śmiecia? Jednocześnie te rosnące tajemnice, a nawet samo zakończenie dają czytelnikowi do zrozumienia, że w tej historii jest coś więcej, co cały czas trzymało mnie w napięciu. Nie mogę się doczekać aż w kolejnych częściach autorka rozwinie jego historię.

Kenzie natomiast trochę blednie w porównaniu z Lyall'em, ale to dlatego, że z jego postacią wiąże się główny wątek całej tej historii. Co nie oznacza, że jest mdła, czy nudna, bo szczególnie zaimponowała mi tym, że nigdy nie pozwoliła plotkom i przesądom wpłynąć na jej decyzje dotyczące tego kim być i z kim się zadawać. Chociaż całe miasto kreuje Lyall'a na diabła, ona poświęca czas, aby go poznać i zdecydować, czy wart jest jej zaufania. Ich relacja jednak od samego początku jest skomplikowana. On nie otwiera się łatwo, a jego rodzina zabrania mu umawiania się z jakimikolwiek kobietami w trakcie lata w miasteczku - a już zwłaszcza z Kenzie, która od razu wpada mu w oko. A ona nie rozumie dlaczego Lyall w jednym momencie jest dla niej taki okropny, a w drugim zachowuje się jak normalny, kochany człowiek, w którym mogłaby się zakochać. Jakakolwiek relacja między nimi jest zakazana, więc zakochanie się w sobie byłoby głupie. Ale wszyscy wiemy jak działa serce...

Ta historia to był rollercoaster emocji i niekończących się tajemnic, a jestem pewna, że w kolejnych dwóch częściach będzie tego tylko więcej. I już nie mogę się doczekać! Nie spodziewałam się, że aż tak wciągnę się w tę książkę, ale im dalej brnęłam, tym bardziej byłam ciekawa jak autorka rozwinie relację między Kenzie, a Lyall'em, a także dokąd zaprowadzi nas wątek przeszłości głównego bohatera. Poza tym nie wiem czy kiedykolwiek spotkałam się z romansem, w którym nawet nie wiadomo, czy można zaufać jednej z głównych postaci. Mam tyle pytań, że z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych tomów. Miło chociaż raz przeczytać coś, co nie powiela różnych schematów i w pewien sposób odstępuje od norm, jakie narzuca ten gatunek. Dlatego jeśli chcielibyście czegoś trochę innego, a jednocześnie z bardzo dobrym wątkiem miłosnym, to ja polecam "Don't Love Me"!


Lena Kiefer już jako dziecko opowiadała wymyślane przez siebie historie. Powrót do fascynacji literaturą, tym razem w roli autorki, nastąpił w wieku dorosłym. Pisarka mieszka z mężem w pobliżu Bremy. Pisze powieści fantasy oraz powieści obyczajowe dla dorosłych i młodzieży.

Mówi o sobie: "Jestem pisarką, która obsesyjnie wszystko planuje, uzależnioną od kalendarzy i harmonogramów. Kolekcjonuję bluzy, spędzam połowę swojego czasu w świecie koni, bo jestem ich absolutną miłośniczką, ale nade wszystko kocham frytki. Uwielbiam silne bohaterki, historie miłosne, fantastyczne światy, większość chodzących po ziemi czworonogów i... ciasteczka!"


Tytuł: Don't Love Me
Autor: Lena Kiefer
Seria: Don't Love Me. Tom 1
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 19 maja 2021
Liczba stron: 440
Ocena: 9/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar! :)




Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia