Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki anglojęzyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki anglojęzyczne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 września 2026

Chelsea Curto - In Stormy Weather



Nothing can rain on Quincy Monroe’s parade. She’s a woman-in-STEM with a PhD in atmospheric sciences, the host of a successful online weather show, and has one million followers on her meteorology Instagram.

Quincy has spent endless hours forging her path in this male-dominated field, becoming one of the best in the industry. And with a new job opportunity, nothing can derail her success. Except for the ill-timed arrival of Sebastian Dunn.

Sebastian is her best friend’s brother, her long-suffering academic and professional rival, and a flashy TV weatherman from New York City that everyone swoons over. Everyone but Quincy.

Over a scorching Florida summer and record-breaking hurricane season, Sebastian and Quincy are forced into close proximity. Setting aside their grudges to chase storms and stay alive is one thing, but can they weather the inevitable collision of their hearts?


Odkąd dwa lata temu obejrzałam film "Twisters" (który swoją drogą bardzo polecam) miałam ochotę na książkę o podobnej tematyce i w końcu ją znalazłam - i to napisaną przez Chelseę Curto, która zdobyła moją sympatię serią hokejową "DC Stars". Ta historia zapewne nie podejdzie każdemu, ale jeśli też fascynują was zjawiska pogodowe i lubicie trochę akcji z romansem, to jestem pewna, że będziecie się na niej świetnie bawić. W "In Stormy Weather" mamy rewelacyjny slow burn pomiędzy dwójką ludzi z długą historią i skłonnością do wiecznej rywalizacji, przesympatycznych bohaterów i do tego nutkę niebezpieczeństwa, która dodaje całości dynamiczności. Motylki w brzuchu gwarantowane, nie tylko z ekscytacji, ale i z nerwów!

Quincy Monroe ciężko pracowała na sukces jako jedna z niewielu kobiet w jej branży. Jako prowadząca popularnego programu internetowego o zjawiskach pogodowych dobrze zna swoją wartość, choć ludzie często lekceważą jej liczne sukcesy i tytuł doktora z nauk o atmosferze. Kiedy otrzymuje szansę objęcia nowej posady, która pozwoliłaby jej pomagać większej ilości ludzi i edukować ich na tematy katastrof naturalnych oraz pogody, postanawia zrobić wszystko, aby ją zdobyć. Nawet jeśli oznacza to stanięcie twarzą w twarz z jej odwiecznym rywalem, Sebastianem Dunnem. Sebastian to brat jej najlepszej przyjaciółki i zmora jej życia - odkąd sięga pamięcią zawsze starał się być od niej we wszystkim lepszy, w szkole, na studiach, w pracy. Ale dotąd dzieliły ich kilometry, a teraz powraca z Nowego Jorku ze swojej ciepłej posady prezentera pogody, aby relacjonować na żywo nadchodzący sezon huraganowy i zdaje się, że jest wszędzie. Quincy i Sebastian rzucają się w pogoń za burzami i chcąc czy nie ich drogi ciągle się przecinają. Niespodziewanie jednak okazuje się, że pracując razem mają więcej frajdy, niż mogliby się spodziewać i coraz trudniej jest im ignorować wszystkie buzujące od lat uczucia...

Odkąd byłam mała, zawsze fascynowały mnie burze i inne zjawiska pogodowe. Oczywiście pogromczynią huraganów nigdy nie zostanę, ale jestem jedną z tych osób przyklejonych do okna lub siedzących na balkonie kiedy na zewnątrz szaleją błyskawice, a więc naturalnie zawsze też ciągnęło mnie do filmów i książek, w których mamy element katastrofalny związany z pogodą. Chelsea Curto w swojej najnowszej powieści zabiera nas do świata dwójki ludzi, których wiele dzieli, ale za to łączy ten jeden element, który zawsze prowadził do tego, że ich ścieżki się przecinały - miłość do pogody. I może nie będzie to romans dla każdego, zwłaszcza jeśli nudzi was gadka o nauce i cała ta pogodowa otoczka, ale dla mnie ta książka to była świetna zabawa.

Zacznijmy od tego, że bardzo polubiłam Sebastiana i Quincy i szczerze każda chwila z nimi spędzona to była przyjemność. Z jednej strony mamy niezwykle inteligentną i zdeterminowaną Quincy, która uwielbia dzielić się z innymi swoją wiedzą, co też robi na swoich mediach społecznościowych. Jest świadoma tego, że jako kobieta ma w tej branży mocno pod górkę, ale nie pozwala zewnętrznym głosom wpływać na to, co kocha robić. Z drugiej mamy Sebastiana z tym jego dziarskim uśmieszkiem i ogromną pewnością siebie, który wręcz uwielbia doprowadzać Quincy do szału. Poznajemy ich jako odwiecznych rywali, gdzie on czerpie radość z ich rywalizacji, a ona nie udaje, że uważa go za aroganckiego dupka. Ale ta dwójka to o wiele więcej, niż widzimy na pierwszy rzut oka i to właśnie sprawia, że ich historia jest tak uzależniająca.

Historia Sebastiana i Quincy to tak naprawdę wieloletni slow burn, który tylko czekał na odpowiedni moment, by wybuchnąć. Może i wydaje się, że napięcie między nimi zawsze podsycała jedynie ta chęć do rywalizacji we wszystkim, co robili, ale dopiero w momentach prawdziwych chwilach wrażliwości zauważamy, jak cienka jest granica między ich gierkami, a wzajemną fascynacją i wręcz obsesją. Jest to w szczególności widoczne w zachowaniu Sebastiana, który zresztą nawet nie stara się ukrywać, jak bardzo ciągnie go do Quincy. Najlepiej bawiłam się na tych chwilach, gdzie obydwoje zrzucali maski i ukazywali, od jak dawna była między nimi ogromna chemia i jak bardzo ich do siebie zawsze ciągnęło. Aż czasami nie mogłam usiedzieć na miejscu, bo mnie nosiło, czekając aż całe to napięcie między nimi wybuchnie!

Mogę wam też śmiało napisać, że ta dwójka stanie się waszymi nowymi ulubionymi książkowymi postaciami. Sebastian to ideał książkowego chłopaka, który zawsze jest idealnie nastawiony do potrzeb i uczuć Quincy. Zna ją jak własną kieszeń, potrafi pociągnąć za odpowiednie sznurki, by wywołać w niej odpowiednią reakcję, ale jednocześnie zawsze zachwyca się jej dokonaniami i wspiera ją we wszystkim, co robi i ją szanuje - nawet jeśli oznacza to, że sam będzie musiał zrezygnować z rzeczy, których pragnie. Gdy zaglądamy poza maskę tej uwielbianej przez publiczność osoby, dostrzegamy w nim zwyczajnego człowieka, któremu obecne życie zawodowe nie sprawia już radości i który poszukuje znowu tej zapałki, która rozpali w nim pasję. Quincy pokochałam równie łatwo, ale Curto nie stworzyła jeszcze ani jednej żeńskiej postaci, której bym nie polubiła. Doceniam bardzo autorkę za to, że realistycznie mówi o wyzwaniach, z jakimi musi się zmierzyć jako kobieta, nawet jeśli czasami inni bohaterowie podnosili mi ciśnienie swoim zachowaniem. Kolejna silna bohaterka, którą szczerze podziwiam!

"In Stormy Weather" to romans z elementem akcji i nutką niebezpieczeństwa, którego tak naprawdę jedyną małą wadą - w moim odczuciu - jest finał. Nie było to złe zakończenie, ale moim zdaniem scenę akcji pod koniec można było trochę bardziej podkręcić, bo trochę pozostawiła we mnie niedosyt. Poza tym naprawdę świetnie się na tej książce bawiłam i uwielbiam wszystko w wątku Quincy i Sebastiana. Ich przekomarzanki słowne, skłonność do rywalizowania, ich grę w "Prawda czy Wyzwanie", te drobne i wielkie gesty, pełne wrażliwości chwile oraz subtelne nawiązania do przeszłości, które doprowadziły ich do tego momentu, gdzie ich uczucia w końcu wybuchają. Niewiele książek wywołuje we mnie to uczucie motylków z podekscytowania, ale tej dwójce się to udało. Mam więc ogromną nadzieję, że kiedyś doczekamy się tej książki w polskim wydaniu!


CHELSEA CURTO to stewardessa oraz autorka zabawnych, słodkich i pikantnych romansów. Jej najpopularniejsze serie to "D.C. Stars" o hokeistach oraz "Love Through a Lens". Kiedy nie tworzy zabawnych historii miłosnych, spędza czas, podróżując między północnym wschodem Stanów a Florydą, i zastanawia się, którą książkę przeczytać jako następną.


Tytuł: In Stormy Weather
Autorka: Chelsea Curto
Data premiery: 14.07.2026
Język: angielski
Liczba stron: 395
Ocena: 9/10
Czytaj dalej »

niedziela, 23 sierpnia 2026

Lainey Lawson - Fire Away



What kind of man in his right mind asks a girl out on a date just to make his ex jealous? Warren Farrow, that's who. I fell for that dimpled smirk, cowboy hat, and magnetic charm. Too bad he saw me as nothing more than a pawn in his scheme. 

That alone should have stopped me from asking him to be my fake boyfriend a few weeks later. In my defense, I was out of options after a major screw-up that almost cost me my job. My lack of self-preservation skills didn’t do much to deter me from the idea either.

I may be a walking disaster. But everyone in Westridge knows Warren as the town golden boy who can do no wrong - making him the perfect candidate to repair my reputation and help me avoid getting fired. The ruse seemed foolproof at first, but one practice kiss was all it took for my defenses to weaken and remember how brightly the spark between us burned.

He wanted me, flaws and all. And my urge to resist him began to disappear when I realized he was bringing out a side of me that felt more worthy and confident than I ever thought possible. I knew that if I could find the strength to let love in, Warren might be the best thing to ever happen to me. What I didn’t expect was for someone else to rip it all away before we got our chance at the real thing.


Czasami najlepsze książki odkrywa się zupełnie przypadkowo i właśnie w ten sposób znalazłam chyba pierwszy kowbojski romans, który w końcu wpasował się w mój gust. "Fire Away" włączyłam w audiobooku właściwie w ciemno, nigdy dotychczas nawet nie słyszałam o tej autorce, a wciągnęłam się już od pierwszych rozdziałów. Fabularnie może i nie ma tu nic odkrywczego, ale za to od razu polubiłam się z klimatem i z bohaterami, z ich realistycznymi lękami i niepewnościami, a motyw found family, który jest moją słabością, to była tylko wisienka na torcie. Myślę, że to historia, która spodobałaby się wielu fanom takich wiejskich, kowbojskich klimatów w romansach.

Savannah z pewnością nie spodziewała się, że parę tygodni po rozpoczęciu nowej pracy w wyniku nieporozumienia wyląduje w więzieniu, nie mając nawet nikogo, kto mógłby zapłacić za nią kaucję. Jedyna osoba z miasteczka, którą zna i która przychodzi jej na myśl, to także jedyna osoba, której wcale nie chce prosić o pomoc - Warren Farrow, z którym poszła jakiś czas temu na fatalną randkę. I wcale nie chodziło o brak chemii między nimi, ani o nawet o niezręczność... a bardziej o to, że wykorzystał ją, by wzbudzić zazdrość w swojej byłej. Savannah nie udaje, że mu nie ufa, nawet kiedy przybywa na jej ratunek. A jednak jej praca wisi na włosku, a miasteczko zdaje się go uwielbiać, więc kiedy kobieta zauważa, że przebywanie w jego towarzystwie ociepla jej wizerunek w oczach mieszkańców, prosi Warrena, by udawał jej chłopaka. Warren ma jednak inne plany - postanawia wykorzystać tę szansę, by przekonać Savannah, że ich dotychczasowe spotkania były pełne nieporozumień, a on od ich pierwszego spotkania pragnął tylko jej, z jej wadami i ognistym chaosem...

Nie spodziewałam się tego, że tak bardzo się polubię z bohaterami tej historii, ale to chyba właśnie dzięki nim tak mi się ta książka spodobała. I mam tu na myśli nie tylko Savannah i Warrena, ale też ich bliskich, którzy tworzą bardzo ciepłe i wspaniałe tło dla ich historii miłosnej. Jestem łatwa, bo wystarczy wątek grupki przyjaciół i rodziny, która przygarnia do siebie tę jedną osobę, która rodziny nigdy nie miała, a ja przepadnę za każdym razem i dokładnie to zdarzyło się tutaj. Chociażby dla nich chętnie przesłuchałabym też resztę tomów tej serii (bo Fire Away to część druga), nawet pomimo tego, że motywy reszty książek nie należą do moich ulubionych.

Savannah i Warren są świetnymi głównymi postaciami, bo od pierwszych rozdziałów kibicujemy nie tylko ich relacji, ale im jako osobom, którzy muszą się zmierzyć z wieloma problemami. Warren jest jednym z najsympatyczniejszych obiektów miłosnych, o jakich czytałam w ostatnim czasie. Zawsze potrafi dobrze odczytać, czego potrzebuje Savannah i nie daje jej zapomnieć o tym, że akceptuje ją w całości, nawet te rzeczy, których ona sama w sobie nie lubi. Nie jest kolejnym kobieciarzem, jakich jest już przesyt, chociaż budzi zainteresowanie wielu kobiet, jest za to złotym chłopcem miasteczka zwyczajnie przez to, że dobrym mężczyzną, na którym można polegać.

Z Savannah natomiast bardzo się utożsamiam. To jedna z najbardziej realistycznych postaci, której lęki i kompleksy wypadają wręcz dotkliwie prawdziwie. To postać, która ma skłonności do przesadnego analizowania wszystkich sytuacji i często popada w schematy, przekonana, że nie jest warta miłości i tego, by ktoś postawił ją na pierwszym miejscu. Nic dziwnego, w końcu wychowywała się w rodzinie, w której liczył się status i władza, a nie miłość i wsparcie. Czasami miałam ochotę ją bardzo mocno przytulić, bo głęboko rozumiałam jej wewnętrzny chaos. Warren oraz jego rodzina są jak brakujący element, dzięki nim Savannah w końcu zaczyna poznawać, co to znaczy mieć przy sobie osoby, którym na tobie zależy i którzy bezinteresownie stanęliby za tobą murem.

Największym zaskoczeniem był dla mnie element kryminalny, którego kompletnie nie byłam świadoma. Właściwie włączyłam tę książkę w ciemno, ale okazało się być to najlepszą decyzją. To żaden thriller, ale wątek tworzy element zaskoczenia i chociaż nie mamy tu nic odkrywczego, to ostatnie rozdziały trzymały w napięciu i wywołały wiele emocji, w szczególności biorąc pod uwagę całą historię Savannah i drogę, jaką przechodzi od początku do końca książki. Autorce udało się stworzyć tu fajne połączenie zwyczajnego kowbojskiego romansu w wiejskim klimacie z emocjonalnym finałem.

Moja jedyna krytyka tyczy się tego, że niektóre wątki były nie do końca dopracowane lub porzucone i zdecydowanie można je było trochę wydłużyć. Tyczy się to chociażby elementu udawanego związku, gdzie samego udawania nie było właściwie w ogóle, bo od samego początku jasne jest, że między Savannah i Warrenem są prawdziwe uczucia. Pod koniec ten wątek właściwie zostaje zapomniany i nie ma aż tak wielkiego znaczenia, jak zostaje przedstawione na początku. W podobny sposób czułam się w odniesieniu do paru innych wątków, ale ostatecznie jest to lekki romans kowbojski, wobec którego nie miałam ogromnych oczekiwań i nie były to rzeczy, które przeszkadzały mi jakoś bardzo czy też które zrujnowałyby mi książkę.

"Fire Away" to bardzo ciepła, romantyczna, rodzinna i momentami również pikantna (scena w traktorze, o matko!)  historia. Jest klimat rancza, jest grupka przyjaciół, jest duża rodzina, są kowboje, którzy dla swoich kobiet zrobiliby wszystko, czego więcej można chcieć? To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Lainey Lawson, ale mam przeczucie, że nie ostatnie, bo polubiłam się z jej stylem pisania i myślę, że w przyszłości sięgnę także w audiobooku po resztę tomów tej serii. Jeśli czytacie po angielsku i macie ochotę na fajny romans kowbojski, to bardzo wam tę książkę polecam!
 

LAINEY LAWSON - autorka mieszkająca w małym miasteczku na Południu razem z dwójką dzieci i mężem. Pisze romanse z elementem suspense'u.


Tytuł: Fire Away
Autorka: Lainey Lawson
Seria: The Bunkhouse. Tom 2
Liczba stron: 316
Język: angielski
Ocena: 8/10

Czytaj dalej »

środa, 29 lipca 2026

Danielle L. Jensen - The Tempest Blade



A fugitive on the run, Ahnna has one goal: return to Ithicana with warning of the greatest threat her homeland has ever faced. But as she escapes into the wilderness, it is with the man who broke her heart hunting at her heels—and James wants more than justice. He wants revenge.

Desperate to prove his loyalty to his family, James ventures into dangerous territory to capture his father’s killer. But the longer he follows Ahnna’s trail, the more his certainty of her guilt is tested—and the more the passion they once shared reignites.

As schemes twist tighter and war brews, Ahnna and James discover that the enemy isn’t each other—it is the masterminds manipulating them both in pursuit of power. Yet their greatest obstacle remains, because their loyalties are to opposing sides in the battle to come. As the storms of the Tempest Seas lower their defenses, James and Ahnna must choose where their hearts lie: on the battlefield, or in each other’s arms.


 
Zajęło mi lata, by wrócić do "Królestwa Mostu", ale kiedy już na nowo dla tej serii przepadłam, nie mogłam przerwać i czytałam aż do samego końca, nawet pomimo tego, że niestety finalny tom nadal nie jest dostępny po polsku. Spędziłam dobry miesiąc na nowo zakochując się w twórczości Danielle, przeżywając kolejne szokujące plot twisty, wylewając łzy nad okrucieństwami, jakie spotykały bohaterów, których pokochałam i kompletnie znikając w tym świecie rządzącym się politycznymi intrygami, pustoszonym przez chciwość, pragnienie władzy i rozlew krwi. Zawsze mam obawy zbliżając się do zakończenia tak długich serii, ale "The Tempest Blade" dokonało niemożliwego i mogę śmiało napisać, że to było jedno z najlepszych, pochłaniających w każdej sekundzie zakończeń serii fantasy, jakie czytałam w swoim życiu. Wydarzyło się tu tak wiele, że aż ciężko będzie mi ująć słowami wszystkie emocje, jakie we mnie buzowały.

UWAGA NA MOŻLIWE SPOILERY Z POPRZEDNICH TOMÓW!

Wrobiona w morderstwo króla Harendell, Ahnna ma tylko jedno w głowie: uciekać i zdążyć ostrzec Ithicanę, że zostali pionkami w skomplikowanej grze, a życie jej rodziny jest w niebezpieczeństwie. Ucieczka jednak nie jest taka łatwa, nie tylko ze względu na czyhające na nią wyzwania, ale przez fakt, że za każdym jej śladem podąża napędzany pragnieniem zemsty James, którego zdrada złamała jej serce niemalże równie mocno jak jej bezsilność wobec przyszłych losów Ithicany. Obydwoje noszą w swoim sercu ogromny żal i poczucie zdrady, a nienawiść jest o wiele silniejsza niż miłość, o której pragną zapomnieć. I obydwoje wiedzą też, że żadne z nich nie wyjdzie z ich ostatecznego starcia życiem. Kiedy razem zostają więźniami większego potwora niż wszystko, co ich dotychczas spotkało i dowiadują się rzeczy, które wstrząsają całym ich światem, nie pozostaje im nic innego, jak skonfrontować się ze swoimi uczuciami i ponownie połączyć siły. A jednak ta cienka nić powoli odbudowywanego zaufania może nie wystarczyć, kiedy zostaną zmuszeni stanąć po przeciwnych stronach walki, która na dobre może zniszczyć wszystko i wszystkich, których kochają...

Nikt nie robi tak dobrze motywu zdrady, jak Jensen. Aren i Lara są tego najlepszym przykładem, bo każdy, kto czytał dylogię o nich dobrze wie, jak bardzo emocjonalna i trudna była ich historia, podsycana kłamstwami, manipulacjami, intrygami bardziej poplątanymi niż oni oboje, ale też ogromną miłością, która rosła w sile wbrew rozsądkowi. Ahnna i James bardzo mi tę dwójkę przypominają i zapewne dlatego tak bardzo ich pokochałam. Gdy rozpoczynamy ten tom, nie mamy nawet chwili oddechu, bo razem z Ahnną od razu rzucamy się w ucieczkę, rwąc sobie włosy z głowy, że James tak łatwo uwierzył w jej winę. Nie będę ukrywać, byłam na niego tak bardzo wściekła, a jednocześnie kłaniałam się przed niesamowitością pióra Danielle, która tchnęła w ten początek tak wiele emocji, ten ból złamanego zaufania, wewnętrznego rozdarcia, pragnienia zemsty i jednoczesnej nieumiejętności skrzywdzenia osoby, którą się kochało, choć przyczyniła się do największego cierpienia.

Czytając "Skręcony tron" poznaliśmy Jamesa i Ahnnę jako dwie zupełne różne osoby, które wbrew wszelkiemu rozsądkowi mieli na swoim punkcie wręcz obsesję, jednocześnie doprowadzając się do szału i nie mogąc przestać o sobie myśleć. Ale wtedy jeszcze Ahnna miała zostać małżonką Williama, dziedzica tronu, a James był jedynie bękartem, który nigdy nie mógłby mieć z nią żadnej przyszłości. Zaufanie między nimi było kruche, a wiele słów niewypowiedzianych, co skończyło się tak, jak się skończyło. Ten tom daje im kolejną szansę, ale tym razem emocje sięgają zenitu, stawka jest jeszcze bardziej wysoka i nie ma już czasu na unikanie konfrontacji. Teraz pozostaje im wyrzucić wszystko z siebie i albo dokończyć to, czego pragną wszyscy w Harendell, albo w końcu zacząć sobie ufać.

Ani trochę nie spodziewałam się tego, że aż tak ta dwójka skradnie moje serce. Bardzo ich polubiłam w piątym tomie, ale tutaj wszystko się zmienia, w tym relacja Jamesa i Ahnny, którzy po długich tygodniach cierpienia i strat w końcu zaczynają się na siebie prawdziwie otwierać. Znajdują w sobie oparcie w najbardziej traumatycznych momentach, komunikują swoje obawy i bardzo szybko stają się jedną z moich ulubionych par w tym uniwersum. I nie mam tu na myśli tylko ich związku, ale też ich własną ogromną przemianę oraz determinację, by naprawić poprzednie błędy i uratować tych, na którym ich zależy. James może i nie rozpoczyna dobrze, ale w każdym calu się reflektuje i udowadnia swoją lojalność, gdy zrozpaczona Ahnna szuka ratunku dla Ithicany. Autorka łatwo mogła zrobić z niego główną postać tej historii, ale to Ahnna pozostaje w centrum, niesiona ogromnym poczuciem winy i determinacją, by uratować rodzinę oraz ukochane królestwo, a James jest jej podporą. Właśnie to uwielbiam w nich najbardziej. 

Ten tom nigdy nie spowalnia, a wątek miłosny Jamesa i Ahnny to jedynie wisienka na torcie tego, o czym tu czytamy. Jak na tak grubą książkę, nie było nawet jednej chwili, kiedy byłabym znudzona. Wręcz przeciwnie, od pierwszych rozdziałów po ostateczną walkę walczyłam o oddech, bo czytałam tę książkę siedząc jak na szpilkach, trochę przygotowując się na najgorsze. Czarni bohaterowie są genialnie wykreowani, bo ich czyny budzą grozę, prawdziwą obawę o to, co nadchodzi i nie potrafię zliczyć, ile razy zalewałam się łzami, przekonana, że to już koniec. Jasne, autorka pozwala sobie na swobodę twórczą, jest tu wiele momentów, które nie miałyby racji bytu w prawdziwym życiu, ale taka jest magia fantastyki, że można sobie pozwolić na więcej, a dzięki temu lektura tej części nie pozwala odetchnąć spokojnie i trzyma w napięciu do końca.

Wspaniałym zabiegiem jest to, że ten tom opowiedziany jest z perspektywy wszystkich sześciu głównych postaci - James i Ahnna nadal pozostają w centrum, ale do głosu ponownie dochodzą też Lara i Aren oraz Zarrah i Keris. Nie jest to przypadkowe, bo wątki w tym tomie zaczynają się łączyć i wszyscy mają jeden cel, na który pracują, ale my jako czytelnicy nie jesteśmy pozostawieni swojej wyobraźni, lecz ponownie możemy to przeżyć razem z nimi. Ogromnie mnie to cieszy, w szczególności możliwość spędzenia trochę czasu z Larą i Arenem w Ithicanie, od której wszystko w końcu się zaczęło - i na której wszystko się kończy. Było to jednocześnie bardzo nostalgiczne przeżycie, jak i spotęgowane emocjonalnie, bo to w końcu bohaterowie, których znamy najdłużej. Rozczarować się jedynie mogą trochę fani Kerisa i Zarrah, bo mam wrażenie, że akurat ich było najmniej, ale to może dlatego, że dopiero co mieliśmy okazję czytać ich książki (i to bardzo długie)? Osobiście mi to nie przeszkadzało, chyba lepiej mi się czyta o nich jako o postaciach drugoplanowych, choć w momentach, gdy wszyscy poza nimi przebywali w jednym miejscu trochę ich brakowało.

Kończąc już tę moją bardzo długą recenzję mogę śmiało napisać, że "The Tempest Blade" utrzymuje poziom tej serii i jest genialnym zakończeniem, od którego nie sposób się oderwać. Zakończeniem, w którym jest wszystko, co w tej serii mnie urzekło - liczne niebezpieczeństwa, chwile pełne grozy, polityczne gry, wpleciony we wszystko komentarz na temat tragicznych realiów wojny wiedzionej przez rządnych władzy ludzi, w której cierpią niewinni, ale także poruszające momenty przyjaźni, pozszywanej z przeróżnych ludzi rodziny. Są epickie historie miłosne i złożeni bohaterowie, którzy są realistyczni, skomplikowani, czasami trudni, ale dzięki temu ciekawi. To zakończenie godne pochwały, po którym mam przeogromnego kaca książkowego i którego nie mogę się doczekać w polskiej wersji, bo z pewnością do niego jeszcze powrócę.


Danielle L. Jensen urodziła się i dorastała w Calgary - największym mieście kanadyjskiej prowincji Alberta. Początkowo ukończyła studia na University of Calgary ze stopniem licencjata w dziedzinie finansów, jednak później zdecydowała się na powrót do szkoły i ukończyła stopień z zakresu literatury angielskiej na Mount Royal University. Danielle już jako dziecko wyobrażała sobie siebie spędzającą w przyszłości długie godziny na pisaniu. Autorka przyznaje również, że początkowo próbowała pisać romanse, ponieważ wydawało jej się to łatwym zadaniem na początek, jednak szło jej to okropnie i wróciła na tor jej ulubionego gatunku literackiego - fantasy. Pisała w czasie wolnym i nie chciała nikomu przyznać się do tego, co robi. Dlatego wszystkich bardzo zaskoczyła, kiedy skończyła pisać swoją pierwszą powieść (2008 rok). Wtedy wiedziała już, że chce zostać pisarką i dlatego między innymi zdecydowała się na ukończenie drugiego kierunku studiów (literatura angielska) - by zarobić na swoje marzenia pracowała jako kelnerka w pubie sportowym. Kiedy tylko miała jakąkolwiek wolną chwilę - pisała.


Tytuł: The Tempest Blade
Autor: Danielle L. Jensen
Seria: The Bridge Kingdom. Tom 6
Język: angielski
Data premiery: 9 października 2025
Liczba stron: 785
Ocena: 10/10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Katie Bailey, Leah Brunner - Rival Season



He's trying to outrun his past...

Penn Matthews is living beyond his wildest dreams. He's made it to the NHL, shares a swanky loft with his teammates, and best of all, he's able to support his little sister. Life is good, and his rocky past is finally behind him.

Until Hazel Palmer shows up at his door. His downstairs neighbor is as feisty as she is gorgeous, and the type of woman he'd be very interested in—if he hadn't sworn off falling in love years ago. But when Penn finds out Hazel just got her heart broken by his longtime rival, he steps in to help.

...She wants revenge on her cheating ex

Hazel should be writing her dissertation, but it's difficult to focus while dealing with betrayal, a breakup, and the constant distractions from her rowdy upstairs neighbor. At first, she's convinced the tattooed hockey player in 3B is just another idiot playboy, but when Penn comes to her defense one night, the feuding neighbors realize they share a common enemy—and decide to get payback.

The plan is simple: fake date to make her ex jealous, and get the jerk out of both their lives for good.
 
But when fake kisses turn into real connection and Penn's past threatens to catch up to him, what started out as sweet revenge soon escalates to risking everything...


Po wspaniałym "Rookie Season" (jedna z moich ulubionych hokejówek tego roku) nie mogłam się doczekać premiery kolejnego tomu tej serii i idealnie się złożyło, że wyszedł parę tygodni po tym, jak przeczytałam pierwszy. Found family, hokej, jedno mieszkanko niczym z "New Girl", błyskotliwy humor i bohaterowie, którzy stają się jak twoja książkowa rodzina, to przepis na komfortową serię i tym właśnie stało się dla mnie "Hockey Boys of Loft 3B". Po Ally i Noah nadszedł czas na Penna i sąsiadkę z dołu i mogę śmiało napisać, że znowu się zakochałam, a ta seria jest stanowczo za mało doceniana.

Hazel Palmer z pewnością nie spodziewała się, że chłopak, którego zna od dziecka i któremu rok temu oddała serce zdradzi ją w najbardziej obrzydliwy sposób i nawet nie okaże z tego powodu skruchy. Teraz zamiast skupieniem się nad swoją pracą doktorancką musi zmagać się z irytującymi telefonami od rodziców, niezapowiedzianymi wizytami byłego i ze złamanym sercem, a wszystko to w mieszkaniu, które należy do rodziny jej zdradzieckiego chłopaka. Hałaśliwy sąsiad z mieszkania piętro wyżej przelewa czarę goryczy. Hazel jest przekonana, że mieszkający z kolegami z drużyny Penn Matthews to typowy hokeista - pewny siebie kobieciarz, który nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa. Nie spodziewa się, że pukając w jego drzwi wprowadzi w ruch domino wydarzeń, które doprowadzą ich do udawania związku, aby utrzeć nosa jej byłemu, który okazuje się być hokejowym rywalem Penna. Ani tym bardziej, że ich gra, która miała być jedynie aktem zemsty, zacznie aż za bardzo przypominać prawdziwe uczucia.

Wspominałam to już w każdej mojej recenzji książek Leah Brunner i Katie Bailey, ale uwielbiam to, że autorki potrafią tak świetnie ukazać więź między swoimi postaciami nie polegając na fizyczności i seksualnym przyciąganiu. Nie mam nic przeciwko pikanterii, ale ostatnio mam już przesyt tego w romansach i szukam bardziej tego typu historii, które są jak powiew świeżości po wielu tytułach, które zaczęły mi się zwyczajnie zlewać w jedno. Penn i Hazel stają się kolejną taką parą, których więź rozwija się na dziesiątki małych i dużych sposobów, a ich chemia jest tak dobra, że te momenty uzależniają i sprawiają, że chce się tylko więcej.

Hazel pojawiła się już w "Rookie Season" jako sąsiadka, która ciągle zwraca Pennowi uwagę, że zbyt bardzo hałasują, ale dopiero tutaj ich drogi przecinają się naprawdę. Może i ta dwójka nie zaczyna najlepiej, ale jeśli jest coś, co łączy ludzi, to wspólne pragnienie zemsty - a jeszcze lepiej, kiedy prowadzi to do udawania związku, aby odegrać się na ich wspólnym wrogu. Rozwój ich relacji był piękny, pełen zarówno wzajemnych przekomarzanek słownych, jak i tych bardziej emocjonalnych momentów, kiedy obydwoje zrzucali swoje maski. Hazel i Penn uczą się akceptować siebie z całym swoim bagażem, jaki oboje noszą, a wsparcie, jakie sobie okazują, gdy nikt inny tego nie robi, jest poruszające i chwytające za serce. Miewają momenty zwątpienia, ale są one prawdziwe i wiarygodne, nadają tym postaciom człowieczeństwa i realizmu.

Hazel zostaje nie tylko zdradzona, ale musi zmagać się też z własną rodziną, która miała zupełnie inną wizję jej przyszłości - taką, w której jest żoną trofeum u boku wpływowego męża, a nie pracującą na własną rękę kobietą, która nie akceptuje zdrady. Co gorsza, Chadwick, jej były, oraz jego rodzina, są bliskimi przyjaciółmi jej rodziców, więc musi ciągle słuchać opinii matki na temat ich zerwania. Dawno nie byłam tak wściekła i zirytowana postaciami drugoplanowymi, jak jej rodziną i Chadwickiem. Za każdym razem, jak się pojawiali, miałam ochotę rzucić książką, bo złościłam się w jej imieniu. Przez to aż czasami mi się nie chciało do niej wracać. Naprawdę, pokłony za cierpliwość dla Hazel, bo mnie by chyba szlag trafił.

Penn staje się w jej życiu niespodziewaną stałą i wsparciem, którego nigdy nie zaznała nawet ze strony chłopaka, którego znała całe swoje życie. Ta książka pozwala nam poznać zupełnie inną stronę Penna, której wcześniej nawet nie zauważyłam - chłopaka, który jest opiekuńczy, mądry i wcale nie spędza każdej wolnej chwili uganiając się za dziewczynami. Właściwie przeciwnie, jest trochę zmęczony tym wizerunkiem i dla Hazel pragnie być kimś, na kim może polegać i komu może zaufać. Widać w ich historii, że swoją obecnością obydwoje uzdrawiali cząstki siebie, które zostały w przeszłości zranione. Dla Penna Hazel stała się domem, którego nie miał w młodości, wychowując się z siostrą w domach zastępczych, a Penn pomógł Hazel zrozumieć, że ma prawo sięgnąć po własne szczęście i zostawić za sobą ludzi, którzy nie stawiają jej dobra na pierwszym miejscu.

W całej tej serii najbardziej porusza mnie to, że ci bohaterowie tworzą dla siebie przestrzeń, gdzie każdy może być sobą i jest za to akceptowany. W pierwszej części widzieliśmy, jak chłopaki przyjmują z otwartymi ramionami Ally, a tutaj w równie naturalny sposób akceptują Hazel, która nigdy nie miała ludzi, których mogła nazwać swoimi przyjaciółmi. Wszyscy sprawili, że od razu poczuła się ich częścią i ani razu nie dali jej odczuć, że będąc od nich parę lat starsza powinna czuć się dziwnie. Tworzą swoją własną małą rodzinkę, która lubi sobie dokuczać, ale też jest zawsze przy sobie, gdy sytuacja tego wymaga. Oni wszyscy z łatwością stali się moją nową ulubioną fikcyjną grupką przyjaciół.

Moja jedyna krytyka tyczy się tego, że niektóre wątki, jak ten związany z przeszłością Penna, zostały trochę słabo rozwinięte i przedstawione w bardzo ogólnikowy sposób. Jak na główną postać, spodziewałam się, że akurat ten element jego historii będzie lepiej ukazany, a nie wspomniany jedynie w paru rozmowach. I w drugą stronę, konflikt Hazel z jej byłym i jej rodziną stał się w pewnym momencie wręcz przytłaczający i mam wrażenie, że można go było trochę ukrócić, a przynajmniej nie poświęcać mu tak wiele czasu. Trzeba mieć na uwadze, że są to książki, które raczej nie poświęcają wiele czasu tym mroczniejszym momentom, bo to mają być ciepłe i komfortowe historie - co ja bardzo doceniam, w końcu po to je czytam - ale czasami niektóre elementy można było lepiej dopracować, zwłaszcza, że są one tak ważne dla rozwoju głównych postaci.

Pomimo paru wad "Rival Season" to świetna kontynuacja serii, która szybko staje się jedną z moich ulubionych. Co prawda nie pobiła ona w moich oczach historii Ally i Noaha, ale czytałam ją z czystą przyjemnością, uśmiechem na twarzy i ciepełkiem w sercu. Bardzo żałuję, że to tak mało znana seria i zapewne nie doczeka się nigdy polskich wydań (chociaż trzymam kciuki, żeby może ktoś je kiedyś wydał), bo myślę, że wielu z was by je pokochało. Zwłaszcza, jeśli też potrzebujecie czegoś z małą dawką scen erotycznych (właściwie w tych książkach ich nie ma), czystą chemią wynikającej z więzi emocjonalnej, uzależniającym romansem, przyszywaną rodzinką i z bohaterami, których nie da się nie pokochać.



LEAH BRUNNER - autorka uroczych i zabawnych romansów. Jej powieści niejednokrotnie gościły na liście 50 najlepiej sprzedających się książek Amazona! Uwielbia tworzyć realistycznych bohaterów, z którymi łatwo się utożsamić. Ich perypetie sprawią, że będziecie śmiać się (i zalewać łzami).

Kiedy akurat nie pisze, spędza czas na głaskaniu swojego kota rasy Maine Coon lub ogląda śmieszne filmy o kotach ze swoimi dziećmi.

Choć sercem związana jest z Kansas, skąd pochodzi, obecnie mieszka w Ohio z mężem i trójką dzieci. Leah można znaleźć na Instagramie @leah.brunner.writer lub dołączyć do jej grupy czytelników na Facebooku: Leah's Lit Lovers.


Tytuł: Rival Season
Autorka: Leah Brunner
Seria: Hockey Boys of Loft 3B. Tom 2
Język: angielski
Premiera: 14.05.2026
Liczba stron: 309
Ocena: 7.5/10

Czytaj dalej »

piątek, 15 maja 2026

Chelsea Curto - Slap Shot

 

Hudson Hayes, star defenseman for the DC Stars, needs help. He’s been looking for a private chef for months but keeps coming up short. With the NHL season starting and no prospects in sight, he’s close to giving up.

Madeline Galloway needs a job. Recently let go from her executive chef position in Las Vegas, she’s desperate as can be when she reaches out to an old acquaintance about a possible job opportunity…. in DC.

After hitting it off with her prospective employer, the blond hockey star who seems to have a heart of gold, she and her daughter, Lucy, make the move east.

The rules were simple: no personal relationships. No falling for the romantic guy who always made her smile, even if they were living together and spending all their free time with each other.

But after a kiss on New Year’s Eve, everything changes. The lines blur. Being Hudson’s friend—and only his friend—is the last thing on her mind.

And when Hudson learns American Sign Language for her daughter? It might be a slap shot to the heart.

  
"Slap Shot" to trzeci tom hokejowej serii Chelsei Curto (która nadchodzi też po polsku!) i zarazem historia, którą byłam chyba najbardziej podekscytowana. Mam największą słabość do golden retrieverów, a Hudsona pokochałam już w poprzednich tomach i czekałam tylko na odpowiednią chwilę, aby w końcu poznać jego historię. I jaka to była cudowna, ciepła powieść z solidną dawką hokeja! Miała może parę wad, które można było dopracować, ale szczerze miło spędziłam z nią czas i z pewnością będę niedługo czytać kolejne tomy.

Madeline Galloway w życiu zależy tylko na jednym - na swojej córeczce, którą wychowuje samotnie i której chce zapewnić jak najlepsze życie. Kiedy niespodziewanie traci pracę w restauracji, wszystko staje na głowie. Po wielu dniach poszukiwań nowej posady postanawia odezwać się do znajomej osoby w Waszyngtonie, która proponuje jej pracę prywatnej szefowej kuchni dla gracza NHL. Hudson Hayes może i jest gwiazdorem drużyny, ma mnóstwo pieniędzy i wszędzie przyciąga uwagę ludzi, ale okazuje się być najmilszą, ugruntowaną osobą, jaką Madeline poznała. Tym sposobem postanawia spakować całe swoje życie i razem z córką zamieszkać pod jednym dachem z hokeistą i jego dwoma psami. Zasady są proste: zero zakochiwania się w swoim nowym kliencie, zero wyobrażania go sobie bez koszulki, czysty profesjonalizm. Ale kiedy napięcie między nimi rośnie, granice między przyjaźnią, a czymś więcej, zaczynają się zacierać...

Początek tej książki to jest dla mnie pięć gwiazdek, solidne wprowadzenie do historii, po którym szczerze zastanawiałam się, czy Slap Shot nie zdetronuje mojego ulubionego Face Off. Autorka powoli wprowadza nas w życie bohaterów i przez dłuższy czas jedyne co łączy Madeline i Hudsona to wspaniała przyjaźń, która buduje fundamenty pod coś więcej. Przewijają się może jakieś subtelne chwile, w których widać, że jest między nimi chemia, ale obydwojgu zależy na tej współpracy i dobrze Madeline oraz jej córki na tyle, by nie przekraczać żadnych granic i nie wychodzić poza rosnącą w sile przyjaźń. To były szczerze moje ulubione momenty, kiedy autorka budowała ich więź, zaufanie, zrozumienie i prawdziwe wsparcie, które wyszły z tego niecodziennego układu.

Hudson i Madeline zresztą oboje chcą dwóch zupełnie różnych rzeczy od życia. Madeline jest samotną matką i po rozwodzie przysięgła sobie, że nie potrzebna jest jej romantyczna miłość do szczęścia, jeśli prowadzi ona tylko do zranienia. Jej niedosłysząca córka, Lucy, jest jej całym światem i nigdy nie chciałaby zrobić czegoś, co by jej zaszkodziło. Hudson w przeciwieństwie do niej zawsze był facetem, który chciał stabilnego związku. Nie sypia z kim popadnie jak jego koledzy z drużyny, bo w głębi duszy jest romantykiem. Łatwiej jest im więc zepchnąć takie myśli na drugi plan, bo obydwoje wiedzą, że to granica, której nie ma sensu przekraczać.

Ale potem dostrzegamy wszystkie te cudowne rzeczy, które Hudson robi dla Madeline i Lucy, te chwile pełne rodzinnego ciepła, to, jak wszyscy jego bliscy przyjmują je do swojej grupy z największą łatwością i coraz trudniej jest im przymykać oko na to, że być może zależy im na sobie bardziej, niż chcieliby przyznać. To był dla mnie niestety moment, kiedy historia zaczęła mi się trochę dłużyć. W połowie trochę utknęłam, bo miałam wrażenie, że czytam w kółko to samo. Styl pisania Chelsei ma swoje dobre i gorsze momenty, ma tendencję do powtarzalności i trochę właśnie tak było w tym tomie.

Miałam też trochę problem z chemią między Madeline i Hudsonem, bo kiedy na początku aż przybierałam rękami i nogami, by dostać jakiś zalążek ich interakcji ponad przyjaźń, to kiedy już przekroczyli tę granicę i zaczęło się robić pikantniej, moje zainteresowanie spadło. Może to problem ze mną, ale oddałabym te liczne sceny zbliżeń za więcej momentów, kiedy zwyczajnie spędzali razem czas jako taka niekonwencjonalna rodzina. Gdyby ich historię trochę skrócić i niektóre momenty dopracować, może nie miałabym takiego problemu z utrzymaniem zainteresowania.

Moimi ulubionymi momentami jednak nadal pozostaną sceny z chłopakami z drużyny. Żadna nowość, że jestem fanką historii, które rozwijają także drugoplanowych bohaterów i tworzą niepowtarzalny klimat, bo głównie to mnie do tej serii przyciągnęło. A chłopaki z D. C. Stars zagwarantują dużo śmiechu, zabawy i rozrywki, nawet jeśli czasami ma się ochotę przewracać oczami. Jasne, nie ma w tym za wiele realizmu, bardzo jest czuć, że są to faceci napisani przez kobietę, ale czasami potrzeba takiej świeżości w romansach. Zresztą bardzo ważnym elementem są też żeńskie przyjaźnie, które szczerze wywołują uśmiech na twarzy czytelnika.

Świetnie się bawię czytając tę serię, jedne tomy są mocniejsze od innych, ale mimo wszystko jest to dobra rozrywka na parę wieczorów i jako fanka hokejówek chętnie do tego świata powracam. Slap Shot to historia, która wywołała na mojej twarzy uśmiech wiele razy i może żałuję trochę, że nie zakochałam się w niej aż tak mocno, jak początkowo się spodziewałam, ale i tak ją wam bardzo polecam. Naprawdę ciężko nie polubić Hudsona, Madeline i Lucy, czekam więc niecierpliwie na polskie wydanie!



CHELSEA CURTO to stewardessa oraz autorka zabawnych, słodkich i pikantnych romansów. Jej najpopularniejsze serie to "D.C. Stars" o hokeistach oraz "Love Through a Lens".


Tytuł: Slap Shot
Autorka: Chelsea Curto
Seria: D. C. Stars. Tom 3
Data premiery: 14.02.2025
Język: angielski
Liczba stron: 530
Ocena: 8/10
Czytaj dalej »

poniedziałek, 4 maja 2026

Leah Brunner & Katie Bailey - Rookie Season



He’s starting his rookie season in the NHL…

Noah Downsby has always had one goal: play professional hockey. Now that he’s finally made it, he’s determined to prove himself. And if he’s going to have the best rookie season in NHL history, he needs zero distractions.

But Noah didn’t plan for Allegra—Ally—Callahan moving in with him.

With her sassy smile, smart mouth, and bad habit of ‘borrowing’ his jerseys—nevermind her stupid cat who won’t stop sleeping in his bed—one thing’s for certain:

Ally is officially a distraction.

…She’s moving across the country to start over.

The rumors say she’s a bad girl, but they’re all lies. Lies that have ruined her reputation.

So when Ally’s offered a fresh start in San Francisco, she packs up her life and brings her baggage out west—emotional and otherwise.

Living in a swanky loft with three NHL players is a world away from college dorms, but at least two of her new roommates treat her like one of the guys.

And then there’s Noah. The grump whose broody glances turn her blood hot. Who makes her feel both safe and sexy…when he’s not icing her out.

As things between Noah and Ally heat up, their walls come down. And suddenly, there’s a whole lot more than his rookie season on the line…


Jeśli jest autorka romansów (hokejowych!) niedoceniana na naszym polskim rynku książkowym, to jest nią Leah Brunner. Katie Bailey nie zawitała jeszcze na nasze półki, ale odkąd poznałam jej twórczość paręnaście miesięcy temu, czekam na moment, aż to się w końcu wydarzy. I nigdy bym nie przewidziała, że dwie osoby, które pokochałam za ich ciepłe, bezpieczne powieści, po które sięgam, gdy potrzebuję czegoś dobrego, komfortowego i bez zbędnych dramatów, połączą razem siły i to w tak fajny sposób. Rookie Season to książka, która łączy ze sobą bohaterów drugiego pokolenia z ich książek Desire or Defense oraz I Think He Knows. I początek serii, która już skradła mi serce swoim ciepłem, przyjaźniami i kolejną fikcyjną rodziną, którą pokochałam.

Część z was może zna już Noah, jeśli mieliście okazję czytać serię D. C. Eagles od Leah Brunner. Wtedy był jedynie dzieciakiem wchodzącym w nastoletnie lata, młodszym bratem Andie, który nadal zmagał się z tragiczną utratą rodziców. Teraz jest już dorosłym mężczyzną, który rozpoczyna swój pierwszy rok w NHL i pragnie udowodnić, że zasłużył na tę pozycję ciężką pracą, a nie tym, że jest szwagrem trenera. Nie ma w jego życiu miejsca na rozpraszacze - a w szczególności nie w formie nowej, pięknej współlokatorki, która wdziera się w jego życie razem z kotem, który nie opuszcza jego pokoju tak, jak ona jego umysłu. Ally rzuca swoje dotychczasowe życie i wyrusza przez kraj, aby rozpocząć nowy rozdział, nawet jeśli oznacza to mieszkanie z trójką hokeistów i porzucenie marzeń o tańcu. Cieszy się, mogąc odetchnąć z dala od oskarżających spojrzeń i plotek. Nie spodziewa się współlokatora, który zachodzi jej za skórę i sprawia, że czuje rzeczy, których myślała, że już nigdy nie poczuje...

Moje ulubione książki to takie, które wcale nie są idealne, ani też dla przeciętnego czytelnika wyróżniające się czymś szczególnym, a takie, dzięki którym czuję wszystko, o czym czytam. Które sprawiają, że przez kilka godzin znikam ze świata i jestem częścią bohaterów, którzy stają się mi bliscy. Niespodziewanie w podobny sposób czułam się, czytając tę książkę. Na pierwszy rzut oka nie ma w niej nic szczególnego - romansów o podobnej fabule jest wiele. I pewnie wiele osób przeczyta ją i stwierdzi, że była fajna, ale do zapomnienia. I to jest świetne w czytaniu - każdy z nas odbiera książki inaczej. A mnie ta powieść otuliła ciepłem, jak najwygodniejszy kocyk i sprawiła, że szczerze nie chciałam jej kończyć.

Jeśli mieliście okazję czytać Desire or Defense, z pewnością nie jest wam obca historia Noah i Andie, którzy stracili tragicznie rodziców w młodym wieku. I chociaż minęło już trochę czasu, a Noah jest teraz dorosły, to ta książka dobrze ukazuje, jak wielki wpływ na życie człowieka ma tak wielka strata, w szczególności, gdy było się tylko dzieckiem, które potrzebowało rodzicielskiej miłości. Na początku tej książki Noah jest bardzo zamknięty w sobie i skupiony tylko na hokeju. Nie tylko nie chce mieć nic wspólnego z Ally, ale trzyma na dystans też swoich przyjaciół, choć nie robi tego w żaden arogancki sposób - to zwyczajnie jego sposób na radzenie sobie ze strachem przed ponowną utratą bliskich. W pierwszych rozdziałach może budzić lekką frustrację, ale autorki świetnie zgłębiają jego psychikę i ukazują, jak powoli się zmienia.

Ally, a raczej Allegra, także nosi na swoich barkach ciężar wydarzeń, które parę miesięcy temu wstrząsnęły jej życiem i jej planami. Tylko jedna osoba wie, co jej się przydarzyło - Fisher. I to on daje jej dach nad głową w mieszkaniu, który dzieli ze swoimi kolegami z drużyny i ciche wsparcie. Pozostawia za sobą dotychczasowe życie i marzenia o tańcu, a sama zatrudnia się jako nauczycielka tańca, próbując jakoś poskładać swoje życie do kupy. Ally stała się moją nową ulubioną postacią żeńską, z wielką łatwością obdarzyłam ją sympatią. Jej droga do uzdrowienia, odebrania swojemu sprawcy mocy, jaką nad nią sprawował, była bolesna, ale też inspirująca, a autorki potraktowały ją z należytą delikatnością.

Najpiękniejsze w historii Ally i Noaha jest to, że oboje niespodziewanie stają się swoją ostoją w najtrudniejszych momentach ich życia. Może i ich początek nie jest łatwy, ale ich relacja zmieniła się w przyjaźń, a potem w coś więcej, w naturalny i piękny sposób. Leah i Katie nie piszą pikantnych ani otwarcie erotycznych książek, a jednak udaje im się stworzyć tak cudowne napięcie między tą dwójką, że na każdej ich scenie miałam ochotę piszczeć w poduszkę. Ich banter i chemia są tak świetnie poprowadzone, że nie potrzeba żadnych szczegółowych scen zbliżeń, aby to było czuć. Pochłaniałam ich interakcje, nie mogłam się oderwać i szczerze nigdy nie chciałam przestać o nich czytać - z największą łatwością stali się jedną z moich nowych ulubionych fikcyjnych par. Poza świetną chemią obserwujemy też jak oboje pomagają sobie przezwyciężyć swoje największe lęki, jak się wspierają i obdarzają opiekuńczością, jak powoli stają się swoim domem, a jako fanka slow burnów byłam tym wszystkim zachwycona.

A najbardziej w moje serce trafiła grupka przyjaciół, te momenty tworzenia swojej własnej rodziny. Dla fanów poprzednich książek autorek nie zabraknie dobrze znanych już postaci (jak chociażby Andie i Mitcha jako rodziców!), ale poznajemy też wiele nowych, a najbardziej pokochałam Fishera i Penna - którzy razem z Ally i Noahem stworzyli ekipę spod 3B. Ich nowe tradycje, momenty domatorskości, wspólnego oglądania reality show i licznych przezabawnych momentów, jakich można się spodziewać, kiedy połączy się jedną dziewczynę z trójką hokeistów, z czego dwójka z nich jest dla niej jak opiekuńczy bracia, ale też emocjonalnych chwil i głębokich rozmów. Nie mogę się doczekać kolejnych tomów, bo z największą przyjemnością do nich powrócę.

Rookie Season to książka, która jest jak mocny uścisk po trudnym dniu. Początek świetnie zapowiadającej się serii z kolejną fikcyjną grupką, która już zdążyła skraść moje serce. Czytając tę książkę śmiałam się, wzruszałam i walczyłam z motylami szalejącymi w moim brzuchu. Jasne, nie jest to nic odkrywczego, ani wyrafinowanego, ale było to najlepsze parę godzin, jakie spędziłam z książką, od dawna. Rozkoszny slow burn bez zbędnych dramatów, z sugestywnymi dialogami, ale bez spice'u i scen 18+, z wielowarstwowymi postaciami, którzy stają się nam bliscy. Teraz zdecydowanie muszę nadrobić historię rodziców Ally, bo absolutnie mnie w tej książce w sobie rozkochali. I będę odliczać dni do premiery drugiego tomu! Mam też cichą nadzieję, że ktoś na naszym rynku skusi się w końcu na książki tych autorek, bo są warte przeczytania.



LEAH BRUNNER - autorka uroczych i zabawnych romansów. Jej powieści niejednokrotnie gościły na liście 50 najlepiej sprzedających się książek Amazona! Uwielbia tworzyć realistycznych bohaterów, z którymi łatwo się utożsamić. Ich perypetie sprawią, że będziecie śmiać się (i zalewać łzami).

Kiedy akurat nie pisze, spędza czas na głaskaniu swojego kota rasy Maine Coon lub ogląda śmieszne filmy o kotach ze swoimi dziećmi.

Choć sercem związana jest z Kansas, skąd pochodzi, obecnie mieszka w Ohio z mężem i trójką dzieci. Leah można znaleźć na Instagramie @leah.brunner.writer lub dołączyć do jej grupy czytelników na Facebooku: Leah's Lit Lovers.
 



Tytuł: Rookie Season
Autorka: Leah Brunner
Seria: Hockey Boys of Loft 3B. Tom 1
Język: angielski
Premiera: 21.08.2025
Liczba stron: 330
Ocena: 9/10
Czytaj dalej »

niedziela, 26 kwietnia 2026

Leah Brunner - Secret or Shutout


 
A 6'5 NHL goalie walks into a bar and meets the love of his life...no, this isn't the start of a bad joke.

I had a chance encounter in a dimly lit bar that led to an earth-shattering kiss with a beautiful stranger.

But then the next morning my world is rocked again--when I walk inside my team captain's house and see her.

Farrah Remington isn't a mysterious stranger after all, she's the little sister of my captain and best friend. A woman firmly off limits to anyone on the D.C. Eagles.

Now, I have to pretend that kiss never happened. But the more I see Farrah, the hotter our chemistry burns, and the stronger our connection grows--until we can't resist each other any longer.

Sneaking around isn't ideal, but what my team captain doesn't know won't hurt him (or piss him off in the middle of the Stanley Cup playoffs).

I'm with my dream girl and my team is sailing through playoffs...until the truth comes out.

Now my team captain hates me, I can't keep pucks out of my net to save my life, and the woman I love won't speak to me.

Can I save my relationship, my friendship, and enough goals to help the D.C. Eagles finally win the Cup...or will I get shut out of Farrah's life forever?


Długo czekałam na informację o polskim wydaniu finałowej części serii D. C. Stars (moim zdaniem jednej z najbardziej niedocenianych serii hokejowych!), ale straciłam już na nią nadzieję, więc nadszedł czas nadrobić ją w końcu na własną rękę. Uwielbiam książki Leah, gdy potrzebuję czegoś lekkiego, bez spicy scen i wolnego od wielu dram, na które nie mam w danym momencie siły. A dodajmy jeszcze do tego hokej i zawsze mam zagwarantowaną świetną rozrywkę na parę godzin. Secret or Shutout to słodko-gorzkie pożegnanie z bohaterami tej serii (ale bez obaw, bo powstaje spin-off napisany razem z Katie Bailey), historia poruszająca ważny dla wielu kobiet temat. Nie jest to mój ulubiony tom, ale bardzo polubiłam Bruce'a i Farrah, a ich historię poznawałam z przyjemnością.

Zmieniający życie pocałunek z nieznajomym w barze to wszystko, czego Farrah Remington potrzebowała po rozwodzie. Pech tak chciał, że jej seksownym nieznajomym okazuje się być najlepszy przyjaciel jej brata i bramkarz drużyny NHL, Bruce McBride. Bruce wie, że nie może jej mieć, a jednak przez wiele miesięcy nie może przestać o tym pocałunku myśleć. Zwłaszcza, że ich drogi ciągle się ze sobą przeplatają, a przebywanie w jej towarzystwie jest największą pokusą. Nadchodzi okres play-offów, ich drużyna ma duże szanse na zdobycie Pucharu Stanley'a, a zalecanie się do siostry kapitana to najgorszy możliwy pomysł, który może popsuć chemię drużyny - sekretne pocałunki jednak jeszcze nikomu nie zaszkodziły, prawda? Wszystkie sekrety wychodzą jednak w końcu na jaw, a Farrah i Bruce będą musieli się zmierzyć z konsekwencjami i zastanowić, czy ich gra jest warta świeczki...

Jeśli mieliście okazję czytać poprzednie tomy serii, to z pewnością znacie już Bruce'a, bramkarza drużyny oraz Farrah, siostrę Remy'ego z Betrothal or Breakaway. Farrah zawsze była poza zasięgiem kolegów z drużyny Remy'ego, to jednak nie powstrzymało Bruce'a przed wzdychaniem do niej na odległość. Teraz w końcu dostaje swoją szansę, bo Farrah po raz pierwszy od lat jest singielką - problem polega na tym, że Remy zdecydowanie na ten związek nie pozwoli. Doszłam ostatnio do wniosku, że nie przepadam za motywem najlepszy przyjaciel brata/siostra najlepszego przyjaciela i trochę mnie ten element w ich historii frustrował. Niektóre rzeczy były strasznie naciągane i przesadnie rozwleczone, jak na to, że można je było rozwiązać konfrontacją zanim kłamstwa zaszły za daleko, ale na szczęście to nie jest książka, w której dramat goni za dramatem, więc przymknęłam na to oko.

Trochę wytrąciło mnie z równowagi też to, jak bardzo insta love wypadła relacja Farrah i Bruce'a. Może to znowu kwestia moich własnych upodobań, ale miałam nadzieję, że Bruce będzie musiał się trochę napracować, aby zdobyć Farrah, a tymczasem ich wzajemne zainteresowanie było oczywiste już od pierwszych stron i to się nie zmieniło aż do końca. Bardzo polubiłam ich jako bohaterów, zresztą ta seria ma naprawdę świetną grupkę postaci, gdzie każdy wnosi do fabuły coś wyjątkowego, ale jeśli chodzi o romans w tym tomie, to nie oszalałam na ich punkcie tak, jakbym tego chciała. Natomiast fajnie ukazane jest to, z jaką cierpliwością Bruce podchodzi do Farrah, której ciężko jest się przed nim otworzyć, zwłaszcza po rozwodzie i problemach, które do tego rozwodu doprowadziły. Podobało mi się też to, że to ona jako jedyna dostrzegła, że pomimo tego, co Bruce pokazuje światu, wewnątrz tak naprawdę pragnie jedynie swojej własnej rodziny, której nigdy nie miał.

Mam największą słabość do motywu przyszywanej rodziny, posklejanej z przyjaciół, których sobie wybieramy i z którymi niekoniecznie muszą nas łączyć więzy krwi, a to jeden z powodów, dlaczego ta seria tak bardzo skradła moje serce. Cała ta grupka jest istotnym elementem każdego tomu, bez nich nie byłoby tego poczucia komfortu, jakie te książki dają. I jest to też ważny element historii Bruce'a i Farrah, którzy we własnym tempie muszą zmierzyć się z pytaniem, czym dla nich jest rodzina i jak wyobrażają sobie swoją przyszłość. Przewija się tu wiele poruszających momentów, które chwytają za serce.

Autorka porusza w tej książce też bardzo ważne tematy bezpłodności oraz zespołu policystycznych jajników, z czym zmaga się główna bohaterka i co jest głównym powodem rozpadu jej małżeństwa. Wiem, że dla wielu kobiet może być to triggerujące, dlatego wolę od razu ostrzec - jest to bardzo ważny element jej historii i także jeden z głównych powodów, dlaczego tak trudno jest jej się otworzyć przed kimś nowym. Zawsze bardzo ceniłam sobie twórczość Leah za to, że choć jej książki należą do tych lżejszych i niewymagających, to porusza ona ważne tematy i uważam, że ten element historii Farrah jest bardzo ważny. Dla wielu kobiet, które przechodzą przez to samo i może chociaż przez chwilę poczują się mniej osamotnione w tym, z czym się zmagają. 

Secret or Shutout to nie jest moja ulubiona część serii, ale mimo wszystko bardzo miło mi się ją czytało. Miała trochę wad i niedociągnięć, a także kilka elementów, których fanką nie jestem, ale nie było to nic na tyle znaczącego, by zepsuło mi lekturę. Trochę mi jedynie szkoda, że ostatnie rozdziały nie zawarły lepszego pożegnania dla reszty postaci, skoro ma być to finałowy tom. Oczywiście przewijają się oni w książce, to jedne z moich ulubionych elementów tej historii, ale miałam nadzieję na coś bardziej emocjonalnego, bo skończyłam książkę czytać i wcale nie uderzyło we mnie, że to już ostatnia część. Mimo wszystko nadal ogromnie polecam wam całą serię, w szczególności jeśli macie ochotę na coś bez pikanterii, z sympatycznymi bohaterami i świetnymi przyjaźniami i całą masą hokeja (bo na szczęście nie jest on tylko tłem, ale ważnym elementem życia bohaterów).



LEAH BRUNNER - autorka uroczych i zabawnych romansów. Jej powieści niejednokrotnie gościły na liście 50 najlepiej sprzedających się książek Amazona! Uwielbia tworzyć realistycznych bohaterów, z którymi łatwo się utożsamić. Ich perypetie sprawią, że będziecie śmiać się (i zalewać łzami).

Kiedy akurat nie pisze, spędza czas na głaskaniu swojego kota rasy Maine Coon lub ogląda śmieszne filmy o kotach ze swoimi dziećmi.

Choć sercem związana jest z Kansas, skąd pochodzi, obecnie mieszka w Ohio z mężem i trójką dzieci. Leah można znaleźć na Instagramie @leah.brunner.writer lub dołączyć do jej grupy czytelników na Facebooku: Leah's Lit Lovers.
 

Tytuł: Secret or Shutout
Autorka: Leah Brunner
Seria: D.C. Eagles. Tom 4
Język: angielski
Premiera: 27.03.2025
Liczba stron: 338
Ocena: 6.5/10
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia