czwartek, 29 października 2026

Chelsea Curto - Zagranie





Hudson Hayes, obrońca w drużynie D.C. Stars, od miesięcy bezskutecznie szuka prywatnego szefa kuchni i zaczyna tracić nadzieję, że znajdzie odpowiednią osobę.

Madeline Galloway rozpaczliwie potrzebuje pracy. Po tym, jak straciła posadę szefowej kuchni w ekskluzywnej restauracji w Las Vegas, kontaktuje się ze starą znajomą, licząc na nową szansę zawodową… w Waszyngtonie.

Między Hudsonem a Madeline od razu rodzi się nić porozumienia. Charyzmatyczny blondyn o wielkim sercu szybko zdobywa sympatię samotnej matki i wkrótce Madeline wraz z córką przeprowadza się na Wschodnie Wybrzeże.

Zasady życia pod jednym dachem są jasne: żadnych romantycznych relacji, żadnych związków. Madeline nie zamierza zakochać się w przystojnym pracodawcy, nawet jeśli niemal każdą wolną chwilę spędzają razem, a Hudson nieustannie wywołuje uśmiech na jej twarzy. Wszystko zmienia się po namiętnym pocałunku w sylwestrową noc. Madeline uświadamia sobie, czego – a raczej kogo – naprawdę pragnie.

  
"Zagranie" to trzeci tom hokejowej serii Chelsei Curto i zarazem historia, którą byłam chyba najbardziej podekscytowana, kiedy zaczęłam moją przygodę z tą serią. Mam największą słabość do typowych golden retrieverów, a Hudsona pokochałam już w poprzednich tomach i czekałam tylko na odpowiednią chwilę, aby w końcu poznać jego historię. I jaka to była cudowna, otulająca powieść z solidną dawką hokeja! Miała może parę wad, które można było dopracować, ale szczerze miło spędziłam z nią czas i polecam ją każdemu, kto potrzebuje przyjemnej i ciepłej hokejówki na chłodne wieczory.

Madeline Galloway w życiu zależy tylko na jednym - na swojej córeczce, którą wychowuje samotnie i której chce zapewnić jak najlepsze życie. Kiedy niespodziewanie traci pracę w restauracji, wszystko staje na głowie. Po wielu dniach poszukiwań nowej posady postanawia odezwać się do znajomej osoby w Waszyngtonie, która proponuje jej pracę prywatnej szefowej kuchni dla gracza NHL. Hudson Hayes może i jest gwiazdorem drużyny, ma mnóstwo pieniędzy i wszędzie przyciąga uwagę ludzi, ale okazuje się być najmilszą, ugruntowaną osobą, jaką Madeline poznała. Tym sposobem postanawia spakować całe swoje życie i razem z córką zamieszkać pod jednym dachem z hokeistą i jego dwoma psami. Zasady są proste: zero zakochiwania się w swoim nowym kliencie, zero wyobrażania go sobie bez koszulki, czysty profesjonalizm. Ale kiedy napięcie między nimi rośnie, granice między przyjaźnią, a czymś więcej, zaczynają się zacierać...

Początek tej książki to jest dla mnie pięć gwiazdek, solidne wprowadzenie do historii, po którym szczerze zastanawiałam się, czy Zagranie nie zdetronuje mojego ulubionego Zderzenia. Autorka powoli wprowadza nas w życie bohaterów i przez dłuższy czas jedyne co łączy Madeline i Hudsona to wspaniała przyjaźń, która buduje fundamenty pod coś więcej. Przewijają się może jakieś subtelne chwile, w których widać, że jest między nimi chemia, ale obydwojgu zależy na ich współpracy i dobrze Madeline oraz jej córki na tyle, by nie przekraczać żadnych granic i nie wychodzić poza rosnącą w sile przyjaźń. To były szczerze moje ulubione momenty, kiedy autorka budowała ich więź, zaufanie, zrozumienie i prawdziwe wsparcie, które wyszły z tego niecodziennego układu.

Hudson i Madeline zresztą oboje chcą dwóch zupełnie różnych rzeczy od życia. Madeline jest samotną matką i po rozwodzie przysięgła sobie, że nie potrzebna jest jej romantyczna miłość do szczęścia, jeśli prowadzi ona tylko do zranienia. Jej niedosłysząca córka, Lucy, jest jej całym światem i nigdy nie chciałaby zrobić czegoś, co by jej zaszkodziło. Hudson w przeciwieństwie do niej zawsze był facetem, który chciał stabilnego związku. Nie sypia z kim popadnie jak jego koledzy z drużyny, bo w głębi duszy jest romantykiem. Łatwiej jest im więc zepchnąć takie myśli na drugi plan, bo obydwoje wiedzą, że to granica, której nie ma sensu przekraczać.

Ale potem dostrzegamy wszystkie te cudowne rzeczy, które Hudson robi dla Madeline i Lucy, te chwile pełne rodzinnego ciepła, to, jak wszyscy jego bliscy przyjmują je do swojej grupy z największą łatwością i coraz trudniej jest im przymykać oko na to, że być może zależy im na sobie bardziej, niż chcieliby przyznać. Uśmiech mi nie schodził z twarzy czytając o tych chwilach i - może to dziwne - aż żałuję, że to napięcie musiało w końcu wybuchnąć, bo to budowanie ich relacji było dla mnie najlepszą częścią ich historii. Niestety, kiedy zaczęło się wszystko zmieniać, pojawił się moment, kiedy historia zaczęła mi się trochę dłużyć. W połowie trochę utknęłam, bo miałam wrażenie, że czytam w kółko to samo. Styl pisania Chelsei ma swoje dobre i gorsze momenty, ma tendencję do powtarzalności i trochę właśnie tak było w tym tomie.

Miałam też trochę problem z chemią między Madeline i Hudsonem, bo kiedy na początku aż przybierałam rękami i nogami, by dostać jakiś zalążek ich interakcji ponad przyjaźń, to kiedy już przekroczyli tę granicę i zaczęło się robić pikantnie, moje zainteresowanie spadło. Może to problem ze mną, ale oddałabym te liczne sceny zbliżeń za więcej momentów, kiedy zwyczajnie spędzali razem czas jako taka niekonwencjonalna rodzina. Gdyby ich historię trochę skrócić i niektóre sceny dopracować, może nie miałabym takiego problemu z utrzymaniem zainteresowania.

Moimi ulubionymi chwilami nadal pozostaną sceny z chłopakami z drużyny. Żadna nowość, że jestem fanką historii, które rozwijają także drugoplanowych bohaterów i tworzą niepowtarzalny klimat, bo głównie to mnie do tej serii przyciągnęło. A chłopaki z D. C. Stars zagwarantują dużo śmiechu, zabawy i rozrywki, nawet jeśli czasami ma się ochotę przewracać oczami. Jasne, nie ma w tym za wiele realizmu, bardzo jest czuć, że są to faceci napisani przez kobietę, ale czasami potrzeba takiej świeżości w romansach. Zresztą bardzo ważnym elementem są też żeńskie przyjaźnie (w tej serii znajdziecie jedne z najlepiej napisanych prawdziwych i nietoksycznych bohaterek), które szczerze wywołują uśmiech na twarzy czytelnika.

Świetnie się bawię czytając tę serię, jedne tomy są mocniejsze od innych, ale mimo wszystko jest to dobra rozrywka na parę wieczorów i jako fanka hokejówek chętnie do tego świata powracam. Zagranie to historia, która wywołała na mojej twarzy uśmiech wiele razy i może żałuję trochę, że nie zakochałam się w niej aż tak mocno, jak początkowo się spodziewałam, ale i tak ją wam bardzo polecam. Naprawdę ciężko nie polubić Hudsona, Madeline i Lucy, czekam więc niecierpliwie na wasze wrażenia i odliczam dni do kolejnego tomu.



CHELSEA CURTO to stewardessa oraz autorka zabawnych, słodkich i pikantnych romansów. Jej najpopularniejsze serie to "D.C. Stars" o hokeistach oraz "Love Through a Lens".


Tytuł: Zagranie
Autorka: Chelsea Curto
Seria: D. C. Stars. Tom 3
Data premiery: 14.10.2026
Wydawnictwo: Uniesienia
Liczba stron: 528
Ocena: 8/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Uniesienia:

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia