What kind of man in his right mind asks a girl out on a date just to make his ex jealous? Warren Farrow, that's who. I fell for that dimpled smirk, cowboy hat, and magnetic charm. Too bad he saw me as nothing more than a pawn in his scheme.
That alone should have stopped me from asking him to be my fake boyfriend a few weeks later. In my defense, I was out of options after a major screw-up that almost cost me my job. My lack of self-preservation skills didn’t do much to deter me from the idea either.
I may be a walking disaster. But everyone in Westridge knows Warren as the town golden boy who can do no wrong - making him the perfect candidate to repair my reputation and help me avoid getting fired. The ruse seemed foolproof at first, but one practice kiss was all it took for my defenses to weaken and remember how brightly the spark between us burned.
He wanted me, flaws and all. And my urge to resist him began to disappear when I realized he was bringing out a side of me that felt more worthy and confident than I ever thought possible. I knew that if I could find the strength to let love in, Warren might be the best thing to ever happen to me. What I didn’t expect was for someone else to rip it all away before we got our chance at the real thing.
Czasami najlepsze książki odkrywa się zupełnie przypadkowo i właśnie w ten sposób znalazłam chyba pierwszy kowbojski romans, który w końcu wpasował się w mój gust. "Fire Away" włączyłam w audiobooku właściwie w ciemno, nigdy dotychczas nawet nie słyszałam o tej autorce, a wciągnęłam się już od pierwszych rozdziałów. Fabularnie może i nie ma tu nic odkrywczego, ale za to od razu polubiłam się z klimatem i z bohaterami, z ich realistycznymi lękami i niepewnościami, a motyw found family, który jest moją słabością, to była tylko wisienka na torcie. Myślę, że to historia, która spodobałaby się wielu fanom takich wiejskich, kowbojskich klimatów w romansach.
Savannah z pewnością nie spodziewała się, że parę tygodni po rozpoczęciu nowej pracy w wyniku nieporozumienia wyląduje w więzieniu, nie mając nawet nikogo, kto mógłby zapłacić za nią kaucję. Jedyna osoba z miasteczka, którą zna i która przychodzi jej na myśl, to także jedyna osoba, której wcale nie chce prosić o pomoc - Warren Farrow, z którym poszła jakiś czas temu na fatalną randkę. I wcale nie chodziło o brak chemii między nimi, ani o nawet o niezręczność... a bardziej o to, że wykorzystał ją, by wzbudzić zazdrość w swojej byłej. Savannah nie udaje, że mu nie ufa, nawet kiedy przybywa na jej ratunek. A jednak jej praca wisi na włosku, a miasteczko zdaje się go uwielbiać, więc kiedy kobieta zauważa, że przebywanie w jego towarzystwie ociepla jej wizerunek w oczach mieszkańców, prosi Warrena, by udawał jej chłopaka. Warren ma jednak inne plany - postanawia wykorzystać tę szansę, by przekonać Savannah, że ich dotychczasowe spotkania były pełne nieporozumień, a on od ich pierwszego spotkania pragnął tylko jej, z jej wadami i ognistym chaosem...
Nie spodziewałam się tego, że tak bardzo się polubię z bohaterami tej historii, ale to chyba właśnie dzięki nim tak mi się ta książka spodobała. I mam tu na myśli nie tylko Savannah i Warrena, ale też ich bliskich, którzy tworzą bardzo ciepłe i wspaniałe tło dla ich historii miłosnej. Jestem łatwa, bo wystarczy wątek grupki przyjaciół i rodziny, która przygarnia do siebie tę jedną osobę, która rodziny nigdy nie miała, a ja przepadnę za każdym razem i dokładnie to zdarzyło się tutaj. Chociażby dla nich chętnie przesłuchałabym też resztę tomów tej serii (bo Fire Away to część druga), nawet pomimo tego, że motywy reszty książek nie należą do moich ulubionych.
Savannah i Warren są świetnymi głównymi postaciami, bo od pierwszych rozdziałów kibicujemy nie tylko ich relacji, ale im jako osobom, którzy muszą się zmierzyć z wieloma problemami. Warren jest jednym z najsympatyczniejszych obiektów miłosnych, o jakich czytałam w ostatnim czasie. Zawsze potrafi dobrze odczytać, czego potrzebuje Savannah i nie daje jej zapomnieć o tym, że akceptuje ją w całości, nawet te rzeczy, których ona sama w sobie nie lubi. Nie jest kolejnym kobieciarzem, jakich jest już przesyt, chociaż budzi zainteresowanie wielu kobiet, jest za to złotym chłopcem miasteczka zwyczajnie przez to, że dobrym mężczyzną, na którym można polegać.
Z Savannah natomiast bardzo się utożsamiam. To jedna z najbardziej realistycznych postaci, której lęki i kompleksy wypadają wręcz dotkliwie prawdziwie. To postać, która ma skłonności do przesadnego analizowania wszystkich sytuacji i często popada w schematy, przekonana, że nie jest warta miłości i tego, by ktoś postawił ją na pierwszym miejscu. Nic dziwnego, w końcu wychowywała się w rodzinie, w której liczył się status i władza, a nie miłość i wsparcie. Czasami miałam ochotę ją bardzo mocno przytulić, bo głęboko rozumiałam jej wewnętrzny chaos. Warren oraz jego rodzina są jak brakujący element, dzięki nim Savannah w końcu zaczyna poznawać, co to znaczy mieć przy sobie osoby, którym na tobie zależy i którzy bezinteresownie stanęliby za tobą murem.
Największym zaskoczeniem był dla mnie element kryminalny, którego kompletnie nie byłam świadoma. Właściwie włączyłam tę książkę w ciemno, ale okazało się być to najlepszą decyzją. To żaden thriller, ale wątek tworzy element zaskoczenia i chociaż nie mamy tu nic odkrywczego, to ostatnie rozdziały trzymały w napięciu i wywołały wiele emocji, w szczególności biorąc pod uwagę całą historię Savannah i drogę, jaką przechodzi od początku do końca książki. Autorce udało się stworzyć tu fajne połączenie zwyczajnego kowbojskiego romansu w wiejskim klimacie z emocjonalnym finałem.
Moja jedyna krytyka tyczy się tego, że niektóre wątki były nie do końca dopracowane lub porzucone i zdecydowanie można je było trochę wydłużyć. Tyczy się to chociażby elementu udawanego związku, gdzie samego udawania nie było właściwie w ogóle, bo od samego początku jasne jest, że między Savannah i Warrenem są prawdziwe uczucia. Pod koniec ten wątek właściwie zostaje zapomniany i nie ma aż tak wielkiego znaczenia, jak zostaje przedstawione na początku. W podobny sposób czułam się w odniesieniu do paru innych wątków, ale ostatecznie jest to lekki romans kowbojski, wobec którego nie miałam ogromnych oczekiwań i nie były to rzeczy, które przeszkadzały mi jakoś bardzo czy też które zrujnowałyby mi książkę.
"Fire Away" to bardzo ciepła, romantyczna, rodzinna i momentami również pikantna (scena w traktorze, o matko!) historia. Jest klimat rancza, jest grupka przyjaciół, jest duża rodzina, są kowboje, którzy dla swoich kobiet zrobiliby wszystko, czego więcej można chcieć? To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Lainey Lawson, ale mam przeczucie, że nie ostatnie, bo polubiłam się z jej stylem pisania i myślę, że w przyszłości sięgnę także w audiobooku po resztę tomów tej serii. Jeśli czytacie po angielsku i macie ochotę na fajny romans kowbojski, to bardzo wam tę książkę polecam!
LAINEY LAWSON - autorka mieszkająca w małym miasteczku na Południu razem z dwójką dzieci i mężem. Pisze romanse z elementem suspense'u.
Tytuł: Fire Away
Autorka: Lainey Lawson
Seria: The Bunkhouse. Tom 2
Liczba stron: 316
Język: angielski
Ocena: 8/10





Brak komentarzy
Prześlij komentarz
Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)