Sądziła, że ratuje swoją karierę. Jednak na szali leży dużo więcej…
Frankie Rossi jest w fatalnym stanie psychicznym. Udział w festiwalu literackim, gdy jej ostatnia powieść zbiera same złe opinie, to źródło ogromnego stresu. Nie pomaga też fakt, że tajemniczy fan, którego Frankie uważała za niegroźnego dziwaka, coraz częściej przekracza jej granice komfortu. Jednak czara goryczy przelewa się, gdy Turner Reece, bliski przyjaciel jej brata, przystojny piekarz i ostatnia osoba, jaką Frankie chciałaby spotkać, melduje się w tym samym hotelu co ona. Turner to nie tylko dawno niewidziany kumpel z dzieciństwa – to mężczyzna, którego Frankie kocha… mimo że jest zaręczony z inną.
Ich spotkanie wywołuje lawinę uczuć: rozczarowanie, tęsknotę i żal, ale też namiętność silniejszą niż wszystko inne. Gdy zamieć śnieżna odcina ich od świata, Frankie i Turner mogą w końcu zmierzyć się z przeszłością i odkryć, co tak naprawdę do siebie czują. Jeśli nie przeszkodzi im w tym uparty stalker…

Bardzo lubię twórczość Eleny Armas i nigdy nie odmówię żadnej jej książce, więc pomimo tego, że ja niestety nie jestem fanką nowelek i innych krótkich opowiadań, bez wahania skusiłam się na "I'm Gonna Get You Back". Zupełnie szczerze, to nawet nie spojrzałam na opis książki, bo jeszcze się nie zdarzyło, żebym nie spędziła miło czasu na czymś, co wyszło spod jej pióra. I może to już dwa błędy z mojej strony, bo powinnam się była zorientować, że tym razem jednak nie do końca książka trafi w mój gust.
Frankie Rossi z pewnością nie spodziewała się, że jej marzenie o byciu odnoszącą sukcesy pisarką tak szybko legnie w gruzach. Po tym, jak najnowsza część jej niegdyś popularnej serii zebrała same niepochlebne opinie, kobieta przyjeżdża na festiwal literacki z nadzieją, że da jej choć trochę rozgłosu. Czuje jednak ogromny stres, któremu nie pomaga fakt, że od paru miesięcy dostaje dziwne listy od psychofana, który zaczyna coraz bardziej przekraczać granice jej komfortu. Na domiar złego wpada niespodziewanie na Turnera Reece'a, jedynego chłopaka, którego kiedykolwiek kochała, a który wybrał wiele lat temu kogoś innego. Nie widzieli się od roku, ale nadal pamięta w nim swojego najbliższego przyjaciela, któremu bez wzajemności oddała swoje serce. A przynajmniej tak jej się wydawało, bo ich spotkanie przewraca jej życie do góry nogami i sprawia, że zaczyna patrzeć na wiele spraw zupełnie inaczej. A Turner nagle od nieuchwytnego staje się facetem, który jest zdeterminowany, by zdobyć jej serce...
Jednym i właściwie głównym powodem, dlaczego zazwyczaj nie po drodze mi niestety z nowelkami jest to, że bardzo niewiele osób potrafi sprawić, że nie będę miała poczucia, że w historii zabrakło rozwinięcia postaci i fabuły, a przynajmniej, że ten format został w pełni wykorzystany. Oczywiście nowelki z reguły mają być krótkie i skupiać się na konkretnych rzeczach, ale dla mnie "I'm Gonna Get You Back" to historia, która o wiele lepiej wypadłaby jako pełnoprawna książka, bo wiele rzeczy tu było wybrakowanych, które można było łatwo uratować. To historia, która jednocześnie próbuje poruszyć za wiele wątków i żadnego nie wykorzystuje w pełni.
Zacznijmy od naszych głównych bohaterów, Turnera i Frankie - dwójki osób, którzy niegdyś byli blisko, aż rok temu ich drogi się rozeszły i teraz ponownie się spotykają. Jest między nimi cała masa niewypowiedzianych - i, jak by się mogło zdawać, nieodwzajemnionych - uczuć i wieloletnia historia, która właściwie sprowadza się do jednego: do tego, że wiele lat temu Turner wybrał jej najlepszą przyjaciółkę, a Frankie w końcu wybrała siebie, pragnąc zapomnieć o tym, że nie może mieć jedynej osoby, którą zawsze chciała mieć.
Mogłabym przymknąć oko na niektóre elementy ich historii, chociaż tłumaczenia naszego głównego bohatera były czasami strasznie naciągane i nierealistyczne, gdyby nie to, że kompletnie nie mogłam się zmusić do tego, żeby mi jakkolwiek na ich relacji zależało. Byli mi obojętni zarówno jako bohaterowie, jak i para, a wszystkie ich rozmowy na temat przeszłości i ich uczuć wypadły nieprzekonywująco, bo zwyczajnie nie miały sensu w obliczu tego, co się wydarzyło. Nie chcę tu rzucać spoilerami, ale z pewnością każdy, kto tę historię przeczyta, zorientuje się, o czym mówię. Autorka próbuje tu stworzyć wizję wielkiej miłości między osobami, które zwyczajnie nigdy nie mogły się zgrać w czasie, ale nie udało jej się mnie o tym przekonać.
Chciałabym móc też powiedzieć coś więcej o samych bohaterach poza ich historią miłosną, ale niestety poza tym, że Frankie czuje się niespełniona w swojej karierze pisarki i samotna, to niewiele się dowiedziałam na temat tego, kim są poza murami tej ich wymuszonej bliskości. Turner nie zrobił na mnie wrażenia, nie udało się autorce dobrze ukazać, skąd wzięła się ta fascynacja Frankie jego osobą, a dotychczas uwielbiałam wszystkich bohaterów stworzonych przez Elenę właśnie za to, że były tak wielowarstwowymi postaciami.
W tle mamy też wątek stalkera, którego ofiarą pada nasza główna bohaterka i akurat on mi tu zaskakująco nie przeszkadzał, chociaż jak się można spodziewać, w tak krótkiej historii niewiele można tu zdziałać. Nie było to nic mrożącego krew w żyłach, ale doceniam to, że Elena nie poszła w schematycznym kierunku, lecz próbowała trochę podkręcić finał. Osobiście nie uważam, by ujawnienie winnego było jakieś mocno szokujące, ale też nie było złe. Czasami jednak reakcja bohaterów na zagrożenie, a właściwie jej brak, mnie rozwalała i miałam ochotę nimi potrząsnąć. Z pewnością wątek wypadłby lepiej, gdyby była to dłuższa książka, no ale w ostatecznym rozrachunku ten element był w porządku.
Ja bardzo lubię styl pisania Eleny, nawet pomimo okazjonalnego cukierkowego tonu, więc mimo wszystko szybko i przyjemnie mi się tę historię czytało, ale w porównaniu z jej poprzednimi książkami ta zwyczajnie nie zapadnie mi w pamięci. Wręcz przeciwnie, raczej szybko o niej zapomnę. Z pewnością jest to po części spowodowane tym, że ja nie jestem fanką nowelek, więc jeśli wam taka forma nie przeszkadza, to mimo wszystko polecam wam dać jej szansę. Jest to fajny przerywnik między trudniejszymi lekturami, ale nic odmieniającego życie. Elena Armas zdecydowanie lepiej wypada w dłuższej formie.
ELENA ARMAS to hiszpańska pisarka, kolekcjonerka książek i nieuleczalna romantyczka. Uwielbia współczesną popkulturę. Prowadzi konto na Instagramie, gdzie dzieli się swoimi opiniami o książkach. The Spanish Love Deception to jej pierwsza powieść (i od razu bestseller).
Tytuł: I'm Gonna Get You Back. Znów będziesz moja
Autor: Elena Armas
Data premiery: 14.10.2026r.
Wydawnictwo: Uniesienia
Liczba stron: 256
Ocena: 5/10





























