Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adalyn Grace. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adalyn Grace. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 grudnia 2025

Adalyn Grace - Holly



Nadchodzą święta. W Wisterii, posiadłości Blythe i Arisa, dzieje się coś dziwnego. Podczas gdy oni chcieliby po prostu w spokoju nacieszyć się świąteczną atmosferą w rodzinnym gronie, uporczywe duchy próbują zakłócić nastrój nadchodzących dni. Signa, Śmierć, Blythe i Los muszą odkryć, co przyciąga tajemnicze istoty – zanim będzie za późno.

Wyśmienity deser dla tych, którzy rozsmakowali się w świecie pełnym eleganckich sukien, olśniewającej magii i wymyślnych trucizn, znanym z Belladonny, Foxglove i Wisterii.


Jeśli po przeczytaniu trylogii Belladonna nadal było wam za mało Signy, Sylasa, Arisa i Blythe, to oto autorka powraca z Holly - ciepłą i klimatyczną nowelką świąteczną, w której nie zabraknie miłości i rodzinnego chaosu, a także duchów i tajemnic. Moje serce należy przede wszystkim do Blythe i Arisa, a zakończenie ich historii, choć epickie i piękne, pozostawiło we mnie pewną wyrwę, dlatego ich powrót uważam za najlepszy świąteczny prezent. Całą tę nowelkę czytało mi się jak czarującą baśń, z każdym kolejnym rozdziałem zachwycającą jeszcze mocniej.

W Wisteria Gardens po raz pierwszy od dwudziestu siedmiu lat panuje prawdziwie świąteczna atmosfera, bo dla Blythe i Arisa to pierwsze święta od dawna, które mogą spędzić razem, w towarzystwie najbliższych, nie martwiąc się o to, jaka czeka ich przyszłość. Ich dom wypełniony jest śmiechem i rozkosznym oczekiwaniem na świąteczne dni, choć bohaterowie nadal mają przed sobą wiele przygotowań. Aris pragnie jedynie tego, aby jego żona była szczęśliwa i dostała takie święta, o jakich marzyła. W poszukiwaniu idealnego prezentu przeszkadzają mu jednak serie dziwnych zdarzeń. Signa wyczuwa obecność duchów, którzy przed laty utknęli przywiązani do posiadłości i teraz próbują zakłócić ich spokój. Przed bohaterami ostatnia więc zagadka - muszą odkryć, co takiego trzyma duchy w tym miejscu, aby mogli w spokoju powrócić do radosnego świętowania.

Pierwsze, co rzuca się w oczy po otworzeniu książki, to to, jak pięknie została wydana. Każda strona jest świątecznie przyozdobiona, a dodatki w postaci obrazków, które urzeczywistniają opisane przez autorkę wydarzenia, dodają lekturze klimatu i wyjątkowości. Czułam się tak, jakbym przeniosła się do dzieciństwa, kiedy to uwielbiałam czytać bajki i baśnie. Ale ta książka nie jest klimatyczna jedynie wizualnie - święta i ciepło wylewają się z każdej strony. Opisy przygotowań bohaterów do Świąt Bożego Narodzenia, magicznego klimatu posiadłości Blythe i Arisa, a przede wszystkim więzi między postaciami, tworzą wyjątkową lekturę na ten okres świąteczny.

Nowelka opowiedziana jest oczami czwórki naszych głównych bohaterów serii: Signy, Śmierci, Arisa i Blythe. Jako osoba, której serce najmocniej skradła Wisteria, to głównie rozdziały o Losie i Życiu podobały mi się najbardziej. Pamiętam, ile emocji odczuwałam czytając finał trylogii i możliwość doświadczenia ich powrotu, i to w tak magicznym czasie, wywołała szeroki uśmiech na mojej twarzy. Zwłaszcza, że ich miłość tylko rośnie w sile. Śmierci i Signy było trochę mniej, Signa zdecydowanie była bardziej obecna, ale autorce nawet ich udało się w fajny sposób zaangażować w akcję. Bardzo mi się podoba to, że po tym wszystkim wszyscy stworzyli razem jedną, może trochę dziwną, rodzinę.

W tle mamy też kolejną tajemnicę związaną z pojawieniem się w posiadłości duchów, która nadaje nowelce typowego dla całej trylogii gotyckiego klimatu i urozmaica fabułę. Cały ten wątek nie był może najbardziej wciągający, ale mi się podobał - zwłaszcza w połączeniu z obrazkami, które wszystko tylko powołały do życia. Gdyby nie ten element, obawiam się, że nowelka szybko stałaby się nudna i powtarzalna.

Jestem pewna, że fani trylogii świetnie się będą bawić czytając Holly. To fajne urozmaicenie po zakończeniu Wisterii, a przede wszystkim miły dodatek świąteczny, który otula ciepłem, wywołuje uśmiech, a nawet momentami porusza. Nie jest to konieczna lektura, ale i tak, jeśli lubicie tych bohaterów, polecam wam ją przeczytać - myślę, że będziecie się na niej miło bawić.



ADALYN GRACE to bestsellerowa autorka "New York Timesa" i "USA Today". Jej powieść Władczyni dusz została okrzyknięta przez Entertainment Weekly najlepszą książką fantasy young adult 2020 roku. Zanim zaczęła pisać, pracowała w teatrze, była naczelną redaktorką gazety non profit i stażystką w Nickelodeon Animation Studio. Mieszka w San Diego. 


Tytuł: Holly
Autorka: Adalyn Grace
Seria: Belladonna. Tom 3.5
Data premiery: 29.10.2025
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Uroboros
Ocena: 8/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Uroboros:
Czytaj dalej »

środa, 18 czerwca 2025

Adalyn Grace - Wisteria



Blythe Hawthorne nigdy nie dawała sobie w kaszę dmuchać – ani ojcu, który traktuje ją jak porcelanową lalkę, ani społeczeństwu próbującemu narzucić jej, co wypada, a co nie. A już na pewno nie pozwoli sobą rządzić mężczyźnie, którego poślubiła, niezależnie od tego, jak bardzo będzie perfidny i nieznośny. Skoro już łączy ich magiczna więź, która nie pozwoli jej się uwolnić od męża do końca swych dni, zdecydowana jest zostać... cierniem u jego boku. On nie pozostanie jej dłużny i zrobi wszystko, by życie z nim nie przypominało bajki.

Los Blythe odmieni się jednak, gdy zacznie odkrywać, co kryje się za magią spowijającą Wisterię. I jaka moc drzemie w niej samej, jeśli tylko się dowie, kim naprawdę jest.


Zdaje się, że wszystko, od samego początku tej trylogii, prowadziło do tego momentu - do historii Blythe i Arisa, których miłość pojawia się niespodziewanie. Ta dwójka wzbudziła moje zainteresowanie już pod koniec Foxglove, tym bardziej, że kończyłam tę książkę raczej niezbyt zachwycona historią Śmierci i Signy (chociaż przyznaję, klimat całej tej trylogii jest niesamowity i głównie dlatego sięgałam po każdą kolejną część) i ciągle było we mnie to poczucie, że ta seria ma takie predyspozycje być czymś więcej, a jednak autorce nie do końca się to udawało ukazać. W tym tomie coś przeskoczyło i zdecydowanie bawiłam się na nim najlepiej ze wszystkich. Do ostatniej strony nie mogłam się oderwać, a końcówka złamała moje serce!

Blythe Hawthorne jeszcze nie tak dawno leżała na łożu śmierci, powoli zabijana trucizną, nie pozwoli więc, aby ktokolwiek lub cokolwiek dyktowało jej, jak ma wykorzystać tą drugą szansę w życiu. A już zwłaszcza nie swojemu nowemu mężowi, z którym magicznie się powiązała, aby uratować kuzynkę. Aris, dobrze jej już znany jako Los, jest nieznośny, arogancki i wredny, robi wszystko, aby jej pobyt w Wisterii był nieprzyjemny i na każdym kroku przypomina jej o niechęci do jej osoby. Dla niej to nic - bycie cierniem dla jego osoby sprawia Blythe czystą przyjemność i gotowa jest uprzykrzać mu życie do swojej śmierci. Ale chociaż oboje są zdeterminowani podtrzymywać tę małżeńską szaradę tylko dla pozorów i unikać się w zaciszu ich domu, łącząca ich magiczna więź ma inne plany. Blythe zaczyna się przekonywać, że Wisteria pełna jest historii i tajemnic, które na zawsze mogą odmienić jej los.

Moim największym problemem z poprzednimi dwoma tomami tej trylogii było to, że czułam się bardzo oderwana od bohaterów i tego, co się im przydarzało. Fabularnie się wciągałam, głównie ze względu na groteskowy i tajemniczy klimat, ale nie zależało mi na głównych postaciach. Tutaj z jakiegoś powodu już od pierwszych stron poczułam nić porozumienia z Blythe. Znamy ją już co prawda od dawna, ale mam wrażenie, że dopiero w tym tomie prawdziwie błyszczy. Jest osobą bardzo niezależną - co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że przez tak długi czas jej przetrwanie zależało od innych osób - nie zgadza się ze społecznymi oczekiwaniami wobec kobiet i nawet nie planowała wychodzić za mąż. Ale nawet pomimo tego, że jej plany lekko się zmieniły, nie daje nikomu decydować o jej losie, a jej niezależność i determinacja robią wrażenie.

Trochę inaczej wyglądała sytuacja z Arisem. Nie owijając w bawełnę - nie lubiłam go przez pierwsze rozdziały. Jego odzywki były wręcz dziecinne, miałam dość tych ciągłych humorków i tego, jak traktował Blythe i też nie wydawał się jakoś bardzo interesujący. Przez jakiś czas wiemy o nim tyle, że jest uosobieniem Losu, który własnymi rękami tka przeznaczenia ludzkości i od stuleci poszukuje żony, którą utracił. Nietrudno połączyć kropki związane z wątkami, które go dotyczą, ale im bardzo zgłębiamy jego postać, tym człowieczy i złożony się okazuje, jego los chwyta za serce, aż ostatecznie przekonuje do siebie czytelnika. To jego losy chwyciły mnie za serce najmocniej.

Może nie wszyscy się ze mną zgodzą, ale według mnie to właśnie historia Blythe i Arisa powinna zostać rozwinięta na dwa tomy, bo tak wiele można było jeszcze tu powiedzieć. Ich relacja ciekawi od pierwszych rozdziałów i nawet pomimo tego, że przeczytawszy poprzednie tomy wiemy już pewne rzeczy, droga, jaką oboje przebywają, odkrywając właściwości łączącej ich magicznej więzi i powoli otwierając się na siebie pomimo wszystkiego innego, kompletnie pochłania i angażuje emocjonalnie. I naprawdę żałuję, że nie mamy szansy spędzić z nimi więcej czasu i jeszcze lepiej poznać pewnych zakamarków ich historii.

A pomijając już kwestię magicznej więzi czy złożoności ich wątku, z tą dwójką zwyczajnie świetnie się bawiłam. Jest pewna lekkość i humor w tym, jak się do siebie zwracają i jaką przyjemność sprawia im wzajemne podsycanie w sobie irytacji, nawet jeśli nie chcą się sobie do tego przyznać. Naturalnie przechodzą od wzajemnej niechęci do ciekawości, a kolejne akty serdeczności pozwalają im się prawdziwie otworzyć nie tylko na siebie, ale na rzeczy, których nawet dla siebie nie planowali - a zwłaszcza w przypadku Arisa, za którym ciągnie się duch utraconej miłości.

Fabularnie też mam wrażenie, że w Wisterii wszystko jest lepiej dopracowane i akcja leci o wiele płynniej. Cała trylogia nie jest może żadnym dziełem sztuki, ale autorce udaje się utrzymywać napięcie i zaskakiwać. Mnie samą zaskoczył pewien wątek, bo rozwija się dość niepozornie w tle i kompletnie przegapiłam sygnały. A to zakończenie? Jestem pewna, że tutaj czytelnicy się podzielą na dwie grupy, które mocno zaważą na ocenie książki, ale mnie totalnie chwyciło za serducho. To nadało całej tej historii pewnej epickości i sprawiło, że na długo nie zapomnę o losach tych postaci. I z tego też powodu uważam, że to najlepszy tom z całej trylogii i ogromnie go wam polecam!


ADALYN GRACE to bestsellerowa autorka "New York Timesa" i "USA Today". Jej powieść Władczyni dusz została okrzyknięta przez Entertainment Weekly najlepszą książką fantasy young adult 2020 roku. Zanim zaczęła pisać, pracowała w teatrze, była naczelną redaktorką gazety non profit i stażystką w Nickelodeon Animation Studio. Mieszka w San Diego. 


Tytuł: Wisteria
Autorka: Adalyn Grace
Seria: Belladonna. Tom 3
Data premiery: 09.04.2025
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Uroboros
Ocena: 8/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Uroboros:

Czytaj dalej »

niedziela, 25 lutego 2024

Adalyn Grace - Foxglove



Właściciel Thorn Grove, Elijah Hawthorne zostaje oskarżony o zabójstwo.

Los, perfidny brat Śmierci, zamieszkał w pobliskiej posiadłości. W przeszłości boleśnie skrzywdzony, za wszelką cenę pragnie zemsty i zadośćuczynienia, którym ma być... Signa Farrow. Zaangażowane w ratowanie Hawthorne’a dziewczyna i jej kuzynka Blythe podejmują ryzykowną grę. Odkrywają nowe, nieznane wcześniej moce, które zmieniają bieg wydarzeń w Thorn Grove. Szukając mordercy, wikłają się w sieć dworskich intryg i złowrogich tajemnic, przez co ich przyjaźń zawiśnie na włosku.


Bardzo wyczekiwałam premiery drugiego tomu Foxglove, bo pierwsza część absolutnie urzekła mnie swoim gotyckim i mrocznym klimatem. Zakończenie też pozostawiło wiele spraw nierozwiązanych i utworzyło szansę na poprowadzenie dalej tej historii w ciekawy i wciągający sposób. W rzeczywistości jednak nie mogłam pozbyć się wrażenia, że ta część padła ofiarą tak zwanej klątwy drugiego tomu.

Pod koniec Belladonny zostawiamy bohaterów chwilę po tym, jak na dworze Hawthorne'ów wybucha kolejny skandal spowodowany niespodziewanym morderstwem na balu pełnym gości. Podejrzenie spada na wuja Signy, Elijaha, wstrząsając życiem rodziny. Dodatkowo głównym prowodyrem zamieszania zostaje nowy tajemniczy mężczyzna, który okazuje się być bratem Śmierci. Motywowany chęcią zemsty Los nie zamierza tak szybko opuścić życia bohaterów, a szczególnie Signy, która budzi w nim niespodziewane zainteresowanie. Blythe i Signa zostają wplątane w siatkę intryg Losu, które może całkowicie wstrząsnąć ich życiem.

Zastanawiam się, co takiego wydarzyło się w tej książce, bo zupełnie nie czułam się tak, jakbym czytała kontynuację Belladonny. Tamta część sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać. Ten klimat, elementy gotyku, tajemnica morderstwa, duchy, Śmierć - wszystko to trzymało w napięciu i tworzyło naprawdę świetny, niepowtarzalny klimat. Natomiast ta część obiecuje liczną ilość dworskich intryg, tajemnic wokół kolejnego zabójstwa na dworze, a tak naprawdę... nie ma tego prawie w ogóle. Może na początku, kiedy zaczynamy w tym samym momencie, w którym kończy się Belladonna, ale potem cały ten aspekt historii zanika. Signa przez większość książki powtarza, że zrobi wszystko, aby znaleźć mordercę i uwolnić wuja, a już po paru rozdziałach problem ten schodzi na daleki plan.

W Foxglove do głosu dochodzi również Blythe, którą znamy już z poprzedniej części, ale osobiście nie jestem fanką tego pomysłu. Myślę, że jej historia będzie ciekawsza dopiero w następnym tomie, szczególnie po informacjach wyjawionych pod koniec, ale w tej części miałam wrażenie, jakbym po prostu czytała to, co już wiedziałam, ale jej oczami. Natomiast zupełnie nowym dodatkiem, który dostaje zaskakująco dużo uwagi, jest postać Losu, który jest... cóż, interesującym przypadkiem. Jego historia opanowała tę część w porównaniu z wszystkimi innymi wątkami, po części dlatego, że łączy się z historią Signy i Śmierci, ale do tej pory nie wiem co o nim sądzić. Ciekawa jestem, jak ten wątek rozwinie się dalej w trzecim tomie, bo tutaj czasami mnie frustrował. Ale dodawał książce też mocno potrzebnej intrygi, więc nie narzekam.

Jedyne, co mnie z jego powodu rozczarowało, było to, że wątek miłosny między Signą a Śmiercią, jakkolwiek dziwny i niecodzienny, był jednak ważnym aspektem pierwszego tomu, a tutaj stracił swoją magię. Głównie przez to, że sam Śmierć stał się tak naprawdę postacią epizodyczną, pojawiającą się jedynie dla paru momentów z Signą. Ta intrygująca, ciekawa postać, która była ważną częścią ogólnego klimatu Belladonny, stała się nijaka i mdła, bo autorka w ogóle nie poświęcała mu uwagi. Otrzymujemy parę uroczych momentów z Signą, ale poza tym równie dobrze mogłoby go nie być. Trochę mnie to rozczarowało.

Plus jest taki, że zdaje się, iż autorka zasiała w tym tomie wiele ziarenek, które będą mogły być lepiej rozwinięte w finale. Bo poza tym, niestety miałam przez większość czasu wrażenie, że Foxglove to taki zapychacz, zanim przejdziemy do tej głównej akcji, punktu kulminacyjnego, który ładnie połączy wszystkie wątki, na co wszyscy tak czekamy. Nie była to koniecznie zła książka, po prostu spodziewałam się od niej o wiele więcej. Czekam na finał z nadzieją, że autorka powróci do tego, co było najlepsze w pierwszym tomie. 



ADALYN GRACE to bestsellerowa autorka "New York Timesa" i "USA Today". Jej powieść Władczyni dusz została okrzyknięta przez Entertainment Weekly najlepszą książką fantasy young adult 2020 roku. Zanim zaczęła pisać, pracowała w teatrze, była naczelną redaktorką gazety non profit i stażystką w Nickelodeon Animation Studio. Mieszka w San Diego. 


Tytuł: Foxglove
Autorka: Adalyn Grace
Seria: Belladonna. Tom 2
Data premiery: 14.02.2024
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Uroboros
Ocena: 6/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Uroboros:
Czytaj dalej »

wtorek, 24 października 2023

Adalyn Grace - Belladonna




Signa Farrow ma typowe dla dziewiętnastolatki marzenia. Chce nosić piękne suknie, chodzić na bale i dobrze wyjść za mąż. Jednak jej przeznaczeniem okazuje się coś zupełnie innego, coś, od czego całe życie próbowała uciekać.

Osierocona w dzieciństwie, trafia pod opiekę różnych osób, które są bardziej zainteresowane jej spadkiem niż nią samą. Jej kolejny dom to Thorn Grove, dwór zamożnych krewnych. Patriarcha rodu jest pogrążony w żałobie po zmarłej żonie, jego synowie walczą zaciekle o majątek, a córka, Blythe, cierpi na tajemniczą i zdaje się śmiertelną chorobę. To właśnie w tym miejscu Signa odkryje swoją prawdziwą naturę. I dowie się, dlaczego Śmierć jest tak blisko…


Zbliżający się okres halloweenowy to idealny czas na czytanie i oglądanie klimatycznych historii, a ja od razu wiedziałam, że "Belladonna" będzie idealną jesienną powieścią. Nie myliłam się - od razu przepadłam dla tego mrocznego, gotyckiego klimatu, pochłonięta rozgrywającą się akcją i kolejnymi tajemnicami. Nie mogłam odłożyć tej książki na bok, tak przyjemnie mi się ją czytało. Szczególnie, że pod wieloma względami ogromnie przypominała mi "Jak podejść Rozpruwacza" Kerri Maniscalco, a to jedna z moich ulubionych powieści w tym klimacie.

Dziewiętnastoletnia Signa Farrow została sierotą jako młoda dziewczynka i od tamtej pory jej opiekuni zmieniali się szybciej, niż zdążyła się do nich przyzwyczaić. Każdy z nich był bardziej zainteresowany jej bogactwem i dziedzictwem, niż nią samą i ich wszystkich łączyło jedno - każdy w końcu umierał. Śmierć krok po kroku odbierała jej wszystko, każdą osobę, która pojawiała się w jej życiu, odbierając jej szansę na normalne życie wśród innych rówieśników. Gdy dostaje zaproszenie od swoich ostatnich żyjących przodków i przeprowadza się do odrobinę mrocznej posesji Thorn Grove, nie może pozbyć się nadziei, że to wreszcie jej szansa, by rozpocząć życie, którego zawsze pragnęła. Zdobyć przyjaciół, być może znaleźć męża i w końcu się ustatkować. Ale wtedy Śmierć powraca, a jej nadzieje pryskają jak bańka, gdy dowiaduje się, że jej kuzynka powoli umiera w tajemniczych okolicznościach, a piękna posesja skrywa duchy i tajemnice przeszłości, które błagają ją o rozwiązanie zagadki. Gdy objawia się jej duch zmarłej żony głowy domu i zdradza szokującą prawdę, Signa postanawia podjąć wszelkie środki, aby uratować rodzinę i jej jedyną szansę na normalne życie. Jej nieoczekiwanym sojusznikiem zostaje odrobinę arogancki, ale pociągający stajenny, Sylas, oraz... sam Śmierć.

Ta książka przeniosła mnie w miejsce przyprawiające o ciarki na całym ciele, ale tak intrygujące, że z szybszym biciem serca pochłaniałam kolejne wskazówki, które pomogłyby mi odkryć odpowiedzi na różne pytania wirujące w mojej głowie. Wyobraźcie to tylko sobie - ogromna, ale stara posesja, duchy osób, które z różnych powodów tkwią w tym miejscu, dziwne sytuacje i próby morderstw na członkach rodziny, a wszystko to osadzone w realiach życia w XIX wieku. Autorka opisuje ten świat tak rewelacyjnie, że oczami wyobraźni widziałam wydarzenia z tej książki. Zagadki rodziny Hawthorne'ów i duchów przeszłości związanych z ich domem już od pierwszych stron budowały napięcie. Ja sama z zapartym tchem śledziłam fabułę i szukałam kolejnych wskazówek, kto za wszystkim stoi - niestety z czasem ta ekscytacja zaczęła trochę opadać, a rozwiązania poniektórych wątków okazały się być oczywiste, ale i tak świetnie się bawiłam.

Postacie w tej historii są tak dobrze nakreślone, że poznawanie ich to była czysta przyjemność. Signa nie zostanie raczej moją nową ulubioną bohaterką, ale polubiłam ją zarówno za jej determinację i upór, jak i tę bardziej wrażliwą stronę, która po prostu pragnęła normalności i uwagi innych osób. Całe życie czuła się tak, jakby ciążyła na niej klątwa, zresztą niejedna osoba nie omieszkała się jej tego wytknąć. Wszyscy, którzy się nią opiekowali, w końcu umierali. Nikt z nich, poza jej babką, nie potrafił okazać jej miłości. Naturalne więc stało się jej pragnienie wpasowania się w jakieś miejsce za wszelką cenę - nawet jeśli oznacza to przyporządkowywanie się normom społecznym, które bardziej ją tłamszą, niż ekscytują.

Jej pobyt w Thorn Grave okazuje się być pełen mrożących krew w żyłach tajemnic, poszukiwania odpowiedzi po ciemnych kątach starej biblioteki, krążenia po mrocznych odmętach zamkniętego i porzuconego ogrodu, ale jest też jej pierwszą szansą na nawiązanie znaczących relacji. Poza rodziną Hawthorne'ów, pogrążonego w żałobie Elijaha, leżącą na łożu śmierci Blythe, która niespodziewanie staje się jej najbliższą przyjaciółką, a nawet odrobinę niepoważnym, lecz zabawnym Percym, autorka przedstawia nam także dwa potencjalne obiekty miłosne, czego zupełnie się nie spodziewałam. Sylas staje się zmorą życia Signy, ale jednocześnie jej nieoczekiwanym przyjacielem i kimś, kto po raz pierwszy w życiu budzi w bohaterce uczucia, jakich nie dane jej było dotychczas zaznać. Jego postać może i nie była tak permanentna, jak inne, ale strasznie się z nim polubiłam. Może dlatego, że mam słabość do wszelkich Thomasów Cresswellów tego świata (owszem, znowu porównanie do "Jak podejść Rozpruwacza"), a on tak bardzo mi go momentami przypominał, że natychmiast zdobył moje serce. Odrobinę arogancki, pewny siebie, ale z sercem na dłoni.

Natomiast Śmierć... tutaj już moje uczucia są bardziej skomplikowane. Jego postać została stworzona rewelacyjnie - nie jako ktoś, kto jedynie niesie za sobą spustoszenie, zostawia rozpacz i cierpienie. Jak na fantastyczne stworzenie, to ze wszystkich postaci w tej książce właśnie on wydał mi się być najbardziej człowieczy. Chociaż ma tak potężną moc odbierania komuś życia, poznajemy go przede wszystkim jako osamotnioną osobę, która przez długie tysiąclecia miała tylko jedno zadanie, nie mogąc pozwolić sobie nawet na chwilę ludzkiego życia. Został stworzony w jednym celu i tego dokonywał - patrząc z daleka na ludzi, którzy żyli, kochali, łamali sobie serca, rodzili się, umierali. Do czasu pojawienia się Signy, jedynej osoby, którą mógł dotknąć bez obawy, że odbierze jej życie. Którą mógł poczuć.

I tutaj pojawiają się moje skomplikowane uczucia, bo romans mnie tak naprawdę najmniej mnie interesował, a niestety miałam wrażenie, że przez większość czasu Śmierć pojawiał się właśnie w celu popchnięcia wątku romantycznego do przodu. Być może dlatego, że przez całą książkę nie wiedziałam, co o ich relacji myśleć. Połączenie człowieka ze Śmiercią, kosiarzem, którzy swoim dotykiem zabija i pomaga zmarłym przejść na drugą stronę, to bardzo dziwne połączenie. Nie mogłam zapomnieć o tym, że mamy tu do czynienia z postacią mającą tysiące lat, która znała Signę zanim Signa poznała jego - zanim w ogóle nauczyła się mówić. I chociaż bardzo go polubiłam, a ich relacja była naprawdę piękna i wzruszająca, to ten jeden aspekt ciągle do mnie powracał i nie mogłam o nim tak po prostu zapomnieć. Na dodatek jeden z największych plot twistów tej książki związany ze Śmiercią udało mi się przewidzieć już po pierwszych paru rozdziałach, więc tym bardziej poczułam się rozczarowana.

Pomimo paru zgrzytów i tak uważam, że "Belladonna" to rewelacyjna, niezwykle klimatyczna powieść, która mnie pochłonęła. Autorka pisze tak kolorowym, wciągającym językiem, że poczułam się, jakbym była na planie serialu "Nawiedzonego domu w Bly", tylko z elementami fantastyki. Aż nie mogę się doczekać drugiego tomu, który autorka już idealnie wprowadza pod koniec tej części, aby ponownie spotkać się z tymi bohaterami i być może poznać paru nowych. Jeśli macie ochotę na dziewiętnastowieczny gotycki paranormalny romans z tajemnicami oraz morderstwami w tle, o kimś, kto przez całe swoje istnienie nie mógł nikogo dotknąć, żyjąc w samotności, i dziewczynie, która jest pierwszą osobą, która go widzi i rozumie, to bardzo wam polecam "Belladonnę".


ADALYN GRACE to bestsellerowa autorka "New York Timesa" i "USA Today". Jej powieść Władczyni dusz została okrzyknięta przez Entertainment Weekly najlepszą książką fantasy young adult 2020 roku. Zanim zaczęła pisać, pracowała w teatrze, była naczelną redaktorką gazety non profit i stażystką w Nickelodeon Animation Studio. Mieszka w San Diego. 


Tytuł: Belladonna
Autorka: Adalyn Grace
Seria: Belladonna. Tom 1
Data premiery: 11.10.2023
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Uroboros
Ocena: 7/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Uroboros:


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia