środa, 15 maja 2019

Scarlett Cole - Śmiały Podryw


Dred Zander to gwiazda muzyki, główny wokalista i gitarzysta zespołu Preload, łamacz serc. Niezwykle atrakcyjny, charyzmatyczny, seksowny, a na dodatek muzycznie utalentowany - jest to typ faceta, od którego Pixie powinna trzymać się z daleka. Dred nie ukrywa, że Pixie wpadła mu w oko. Ona ma jednak zbyt wiele przykrych wspomnień, aby pozwolić się komuś oddać. Odkąd lata temu porzuciła swoje dawne życie, bardzo ciężko pracowała, aby zbudować nowe - bezpieczne, spokojne i pewne. Dred prowadzi zupełnie inny styl życia. Jednak on ma inne zdanie. Jej piękne, orzechowe oczy, fioletowe włosy i śliczny uśmiech nie dają mu spokoju, i po raz pierwszy w życiu pragnie stawić czoło swoim problemom i zapracować na przyszłość u boku ukochanej osoby. Niestety demony przeszłości nie dają Pixie o sobie zapomnieć, a wkrótce na Dreda spada wiadomość, która na zawsze zmieni jego życie. Czy Pixie i Dred dadzą radę stworzyć razem związek, gdy wszystko obróci się przeciw nim?

"Śmiały Podryw" to już trzeci tom serii "Tatuaże". Pamiętam, że strasznie zakochałam się w pierwszej części, tj. "Najtwardsza Stal", bo miała ona w sobie coś takiego, co przypominało mi moje pierwsze, ukochane romanse. Z częścią drugą, czyli "Rozdartym sercem", było już troszkę gorzej, ale i tak miło się ją czytało. Bez zastanowienia zgodziłam się na "Śmiały Podryw", ale nie ukrywam, miałam nadzieję, że utrzyma poziom pierwszej części. Okazało się, że książka pod tą niezbyt interesującą okładką skrywa naprawdę świetną, ciekawą historię. Dred i Pixie z wielką łatwością skradli mi serce.

Jeśli czytaliście poprzednie książki to z pewnością postacie Dreda i Pixie nie są wam obce. Pixie pracuje jako recepcjonistka w studiu tatuaży Trenta i Cujo, natomiast Dred kręci tv show z Trentem, więc oboje gdzieś tam się przewijali. Nie było też większą tajemnicą, że Dred miał oko na Pixie. Przyznam szczerze, że Dred i Pixie to jedna z tych par, której kibicowałam już po pierwszym spotkaniu, a było to spowodowane głównie tym, że strasznie przypominali mi Cama i Avery z "Zaczekaj na Mnie" J. Lynn, którzy są pierwszą taką parą, która lata temu skradła moje serce i do dzisiaj wiele dla mnie znaczy. To, jak Dred ganiał za Pixie i ciągle zapraszał ją na randkę, a ona wymyślała coraz to bardziej absurdalne wymówki, tak bardzo mi ich przypominało, że no nie umiałam być wobec nich obojętna.

- Zapisz mnie na dwunastą. A jak już do was wpadnę, dasz się wreszcie zaprosić na randkę?
Uśmiechnęła się. Zawsze ją zapraszał i zawsze odpowiadała to samo:
- Prędzej śnieg spadnie na Saharze.

Ta mała gra między Dredem, a Pixie sprawiła, że śmiałam się w głos już od pierwszych stron, bo ich rozmowy były przezabawne. Jednocześnie autorce tak świetnie udało się przedstawić ich chemię, że siedziałam i czytałam tę książkę w ogromnym uśmiechem na twarzy. To jedna z tych par, o których po prostu się wie, że są sobie przeznaczeni. Niestety ich historia miłosna nie jest ani trochę prosta. Oboje walczą z demonami przeszłości, które pozostawiły głębokie blizny. Autorka porusza w tej książce tak ważne tematy jak napastowanie seksualne, uzależnienie narkotykowe, samotność, depresja, i wiele innych. Przeszłość tych bohaterów niejednokrotnie złamała mi serce, zwłaszcza, że obserwowałam, jak bardzo oboje pragnęli być szczęśliwi. Dreda i Pixie polubiłam od razu. Uwielbiam to, jak delikatny i wyrozumiały był Dred, jak pozwalał Pixie na przepracowanie jej problemów w swoim czasie i ciągle ją wspierał. Z jednej strony był kreowany na typowego, znanego wszystkim bohatera romansów, a jednak było w nim to coś, co go wyróżniało. To samo zresztą Pixie, która była przy nim, gdy spadła na niego zmieniająca życie informacja. Z jednej strony niepewna i poturbowana przez los, ale nie dająca sobie w kaszę napluć, silna i niezależna.

Książka jest przepełniona zwrotami akcji, więc nie sposób się na niej nudzić. Romans rozwija się dość szybko, ale w tle ciągle coś się dzieje i tym samym autorka nie zanudza samym wątkiem miłosnym. Jednocześnie wydarzenia nie przytłaczają i książka nie jest ciężka w odbiorze. Być może dla niektórych wyjścia z niektórych sytuacji okażą się zbyt proste, i przyznam się, że ja też tak uważam - aczkolwiek zupełnie mi to nie przeszkadzało. Może i fabuła nie jest zawsze realistyczna, ale za to mamy bardzo prawdziwych i życiowych bohaterów, którzy nie są ani trochę idealni, a jednak z łatwością można się z nimi utożsamić.

Nie mam słów ani piosenki. Ale moje serce rozumie twoje w sposób, którego chyba nigdy nie zdołam pojąć.

W książce nie zabrakło także znanych nam już postaci, czyli par z dwóch poprzednich książek, ale także wielu innych osób, które nadawały tej powieści rodzinną, przyjacielską atmosferę, jak chociażby chłopaki z zespołu Dreda. Od zawsze bardzo cenię sobie książki, w których postacie drugoplanowe odgrywają ważną rolę, a nie są jedynie dla samego bycia. Scarlett Cole ma tą umiejętność, że zaciekawi czytelnika każdą postacią, sprawi, że chcemy ich bardziej poznać. Tym razem również jej się to udało i już nie mogę się doczekać kolejnej części.

Nie pozwólcie, aby "Śmiały Podryw" zmylił was tą okładką, czy też samym tytułem. Bo uwierzcie, ta książka skrywa w sobie naprawdę dobrze poprowadzoną, świetną historię. Fabuła jest ciekawa i nie ma czasu na nudę, a bohaterowie, także ci drugoplanowi, sprawiają, że nie sposób ich nie polubić. Historia Dreda i Pixie jest pełna emocji, wzruszeń, wzlotów i upadków, ale nie zabraknie też tych lekkich, podnoszących na duchu momentów. Wzruszycie się i rozbawicie. Polecam i już nie mogę się doczekać kolejnej części!





SCARLETT COLE to wielokrotnie nagradzana autorka współczesnych romansów i powieści erotycznych. Pochodzi z Wielkiej Brytanii, ale przesiadywała także w Stanach Zjednoczonych, Japonii, a w końcu w Kanadzie poznała miłość swojego życia.






Tytuł: Śmiały Podryw
Autor: Scarlett Cole
Seria: Tatuaże. Tom 3
Tytuł w oryginale: The Purest Hook
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Akurat
Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat :)



Czytaj dalej »

piątek, 10 maja 2019

Jennifer L. Armentrout - Gabriel


Nicolette Besson nie sądziła, że jeszcze kiedykolwiek postawi nogę w posiadłości de Vincentów. Nie po tym, jak cztery lata temu sam Gabriel de Vincent złamał jej serce. Niestety musi zająć miejsce swojej chorej matki, a jest to ważniejsze, niż jej dawne uczucia. Nic jest gotowa, aby go unikać i uciec od dawnych uczuć, niestety Gabe jest zdeterminowany, by dotrzymywać jej towarzystwa tak często, jak to tylko możliwe.

Przez te cztery lata Gabe zadręczał się z powodu tego, jak potraktował Nikki. Wydarzyło się między nimi wiele rzeczy, które pragnąłby zmienić i naprawić. Wie, że teraz jest jedyna okazja, by odzyskać jej cenną przyjaźń i naprawić ich relację. Gabe z zaskoczeniem zauważa, że nie ma już przed sobą ten małej, dobrze znanej mu dziewczyny. Teraz Nic jest prawdziwą kobietą, piękną, nieziemsko seksowną, bystrą i inteligentną, i Gabe nie może ukrywać, że na niego nie działa. Niestety wisząca nad ich rodem klątwa wyraźnie mówi, że kobiety kończące u boku de Vincentów czeka zły los. A wkrótce bohaterowie przekonują się, że Nicolette może być w niebezpieczeństwie i Gabe będzie musiał zrobić wszystko, by ją chronić.

Seria opowiadająca o braciach de Vincent to jedna z najnowszych serii Jennifer L. Armentrout, która w ostatnim czasie skutecznie wkrada się w serca polskich czytelniczek. Pierwszą książkę, a mianowicie "Lucyfera", miałam okazję przeczytać już na początku tego roku i chociaż nie zrobiła na mnie mega wielkiego wrażenia, to wiedziałam, że będę chciała tę serię kontynuować. Jej tajemniczy, nieco paranormalny klimat, dziesiątki tajemnic, gorący bracia i urocze bohaterki nie pozwalają przejść obok siebie obojętnie. Gdyby nie to, że czytałam ją fragmentami w chwilach odpoczynku między nauką, pewnie pożarłabym ją w jednym posiedzeniu. Już teraz mogę powiedzieć, że "Gabriel" wypadł o wiele lepiej, niż poprzednia część!

Gabe to "średniak" w rodzinie de Vincentów, starszy od Luciena, ale młodszy od Devlina. Znamy go oczywiście już z poprzedniej części, ale dopiero teraz dostajemy szansę, by poznać go bliżej. Natomiast za nic nie mogę sobie przypomnieć, czy była tam wspomniana postać Nikki, która jest dawną znajomą de Vincentów. Jeszcze kiedy była młoda mieszkała w ich ogromnej posiadłości, razem z pracującymi dla nich rodzicami. Jako nastolatka była bardzo zapatrzona w starszego o dziesięć lat Gabe'a, wszędzie za nim chodziła, z nadzieją, że ten zwróci na nią uwagę i odwzajemni jej uczucie. Niestety ten traktował ją jedynie jako młodszą siostrę. Jednakże kiedy miała osiemnaście lat, doszło między nimi do czegoś, co sprawiło, że Nic opuściła raz na zawsze ich rezydencję. Wyjechała do college'u i od tamtej pory nie miała z nim żadnego kontaktu. Teraz po czterech latach wraca, odebrawszy wiadomość o chorobie swojej matki, gotowa przejąć jej obowiązki w rezydencji. Cztery lata wystarczyły, by uleczyć się z niezdrowego zauroczenia Gabe'm, więc kiedy powraca, przysięga sobie, że nie będzie mu wchodzić w drogę. Niestety, Gabe ma trochę inne plany i nie zamierza pozwolić jej się unikać.

Ja uwielbiam twórczość Jennifer L. Armentrout i nie odmówię żadnej jej książce, ale muszę przyznać, nie za wszystkimi napisanymi przez nią powieściami szaleję. W "Lucyferze" nie przypadł mi do gustu sam romans i przyznam szczerze, Gabe i Nic także nie od razu sprawili, że się w nich zakochałam. Na początku miałam trochę problem z tym, co wydarzyło się między nimi przed wyjazdem Nikki na studia. Nie będę wam nic zdradzać, aczkolwiek jak nigdy nie mam problemu z różnicą wieku, tak tutaj byłam jej boleśnie świadoma i przez to nie mogłam się trochę wgryźć w ich historię. A przeszłość Gabe'a i Nic jest pełna bałaganu, chaosu i rzeczy, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Kiedy spotykają się po czterech latach jest między nimi wiele nieporozumień, napięcie, a nawet nienawiść. Całe szczęście, im dalej, tym bardziej się do nich przekonywałam. Jak w przypadku Luciena i Julii nie wyczułam większej chemii, tak tutaj zdecydowanie była ona obecna. Niezaprzeczalnie między Nic, a Gabe'm pojawiło się przyciąganie i uczucie, a relacja tej dwójki w końcu skradła moje serducho. Być może dlatego, że zanim narobiło się między nimi tyle bałaganu, byli naprawdę dobrymi przyjaciółmi, którzy mieli wiele wspólnego i dobrze czuli się w swoim towarzystwie. Gdy powoli zaczęli to odbudowywać, nie dało się im nie kibicować. Od czasu do czasu zdarzyło się, że sprawili, iż się uśmiechnęłam. I dlatego też ta część podoba mi się bardziej!

W książce nie zabrakło także nuty tajemniczości i dziwnych wydarzeń przez które w głowie wirowało mi ze sto pytań. Poprzednia część nie wyjaśniła wielu rzeczy, ale i w tej nie poznajemy odpowiedzi na wszystkie pytania. A ja mam ich tak dużo! Nie ukrywam, że nie obraziłabym się, gdyby działo się trochę więcej, bo romans zdecydowanie wyszedł tutaj na pierwszy plan, ale też nie narzekam. Było w porządku, a autorka zakończyła tę książkę w taki sposób, że z pewnością wszyscy będziemy chcieli sięgnąć po kolejną. Zapowiada się niezła jazda, a ja już mam swoje przypuszczenia, co takiego może się wydarzyć. Coś czuję, że książka Devlina będzie najlepsza w całej trylogii!

"Gabriel" to książka wciągająca i intrygująca. Pełna sekretów, zawirowań, niespodziewanych sytuacji i wydarzeń, które zostawiają czytelnika z pytaniami. Nikki i Gabe kradną serca swoją wyrazistością i realizmem, są naprawdę bardzo dobrze wykreowani, a romans między nimi rozwija się powoli i w swoim czasie. Chociaż nie jest to moja ulubiona książka Armentrout i są rzeczy, do których bym się przyczepiła, to jednak czytało mi się ją lekko, dobrze i przyjemnie. Za to strasznie nie mogę się doczekać trzeciej części. "Gabriel" pozostawia nas z pewnym cliffhangerem, na dodatek Devlin to postać pełna tajemnic, o której tak naprawdę wiemy najmniej. Mam swoje szalone teorie, także wyczekuję finału z niecierpliwością! Jeśli jesteście ciekawi tej serii, to zalecam zacząć od początku, bo wiele wydarzeń się tutaj łączy. Polecam!

JENNIFER L. ARMENTROUT, znana również jako J. Lynn, to znana w Stanach Zjednoczonych autorka, która pisze książki z nurtu young adult. Zasłynęła między innymi z takich publikacji jak "Lux", czy seria "Zaczekaj na mnie".  Jennifer pochodzi z Zachodniej Virginii i tam też mieszka do tej pory. Urodziła się 11 czerwca 1980 roku. Autorka twierdzi, iż pisze przez 8 godzin niemal każdego dnia. Natomiast w czasie wolnym uwielbia czytać, oglądać filmy na temat zombie, ćwiczyć oraz... udawać, że pisze!

Autorka jest uznawana za bardzo zaradną osobę, ponieważ bez problemu jest w stanie publikować swoje powieści samemu przy jednoczesnym podpisywaniu i aktywnym realizowaniu kontaktów z prestiżowymi wydawcami, do których na chwilę obecną zaliczają się Spencer Hill Press, Entangled Publishing, Hallequin Teen, Disney/Hyperion oraz Harper Collins.



Tytuł: Gabriel

Autor: Jennifer L. Armentrout
Tytuł w oryginale: Moonlight Seduction
Seria: De Vincent Brothers. Tom 2
Liczba stron: 468
Data premiery: 20 marca 2019
Wydawnictwo: Filia
Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia!







Czytaj dalej »

piątek, 3 maja 2019

Podsumowanie kwietnia


Nie mogę uwierzyć, że za nami już kwiecień, bo ten miesiąc zleciał mi jak za mrugnięciem oka. I przyznam się szczerze, w tym miesiącu czytanie zeszło na bok, bo zmieniły się też moje priorytety. Prawie cały czas poświęciłam na przygotowania do egzaminów naturalnych, które zaczynają się już w poniedziałek. Z tego też powodu w kwietniu udało mi się przeczytać tylko pięć książek, plus małą, trzy-rozdziałową zapowiedź powieści. To i tak więcej niż się spodziewałam, byłam pewna, że nie przeczytam nawet dwóch pozycji, ale jakoś się udało. Załatwiłam sobie za to ogromny stosik hańby, który będę nadrabiać po egzaminach :P

Chciałam od razu was poinformować, że zniknę stąd na najbliższe tygodnie, powrócę po 17 maja, kiedy to mam ostatni ustny egzamin. Jeśli wszystko pójdzie dobrze to opublikuję jeszcze recenzję jednej książki, a jeśli nie, to mam nadzieję, że mnie w tym czasie nie opuścicie :) Maturzystom, którzy przechodzą przez to samo, powodzenia, kochani!

Moja lista prezentuje się tak:




Jeśli jesteście zainteresowani recenzją którejś z pozycji, wystarczy, że naciśniecie w tytuł :)




NAJLEPSZA KSIĄŻKA KWIETNIA

Myślę, że nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że najlepszą książką, jaką przeczytałam w kwietniu, jest "Zawsze i Wszędzie" Brittainy C. Cherry. Autorka jest jedną z moich ulubionych i jej powieści zawsze mają na mnie niezwykły wpływ. Ta książka wywołała we mnie wszystkie skrajne emocje, złość, smutek, radość, nadzieję, miłość. Czytałam ją już po raz drugi i wiem, że wrócę pewnie jeszcze nie raz. 



NAJGORSZA KSIĄŻKA KWIETNIA

Nie chcę żadnej książki określić mianem "najgorszej", bo takiej nie było. Może nie wszystkie pozycje spełniły moje oczekiwania, ale nie były złe :)


Czytaj dalej »

środa, 1 maja 2019

13 zapowiedzi książkowych maja


Maj pod względem książkowym zapowiada się cudownie, wiosennie i romantycznie i przyznaję, że na premiery niektórych z tych książek szykuję się już od dłuższego czasu. Trochę gorzej będzie z moim czasem na czytanie, bo tak naprawdę znajdę chwilę dla siebie dopiero w drugiej połowie miesiąca, kiedy to już będę po maturach. Jeśli są tu jacyś maturzyści - powodzenia, kochani! Damy radę! A teraz zapraszam was do zapoznania się z listą zapowiedzi książkowych na maj.

Które z książek przyciągnęły waszą uwagę? :)


Tijan - Hate To Love You (29 maja)



Był dokładnie takim chłopakiem, jakiego miała unikać.

Pierwsza zasada: Kennedy Clarke będzie unikała seksownych facetów, kiedy zacznie studia na wymarzonym uniwersytecie.
Druga zasada: Kennedy będzie wystrzegać się wszelkich dramatów. Musi wtopić się w otoczenie i za wszelką cenę unikać bycia na świeczniku.
Trzecia zasada: Kennedy skupi się na tym, by zacząć wszystko od nowa. Z dala od rodziny, złośliwych koleżanek i wkurzających ją kolegów.
Jednak wystarczy jeden zadziorny i nielubiący sprzeciwu chłopak, by wszystkie zasady trafił szlag.





Emily March - Pocałuj mnie wiosną (15 maja)


Gdyby życie mogło być tylko piękną bajką.

Caitlin Timberlake zrobiła w Nowym Jorku oszałamiającą karierę. Jednak to nie projektowanie narzut było jej największym marzeniem. Kiedyś chciała zmieniać świat. W końcu postawiła wszystko na jedną kartę i postanowiła wrócić w rodzinne strony. W Eternity Springs poznaje Josha, który próbuje odciąć się od swojej przeszłości. To spotkanie sprawia, że w Caitin budzi się pragnienie, jakiego wcześniej nie znała. Po raz pierwszy kobieta nie myśli tylko o pracy.

Nie wiadomo, czy tak pięknie rozpoczęta historia skończy się dobrze, bo Josh nie zamierza wpuszczać nikogo do swego życia. Jednak Caitlin nie podda się tak łatwo. Zawsze jest nadzieja, że wszystko potoczy się inaczej…




Beth O'Leary - Współlokatorzy (15 maja)

Przewrotna historia miłosna bezbłędnie oddająca ducha naszych czasów!

Tiffy i Leon dzielą mieszkanie.
Tiffy i Leon dzielą jedno łóżko.
Tiffy i Leon nigdy się nie spotkali…

Tiffy Moore pilnie potrzebuje taniego lokum. Leon Twomey bierze nocne zmiany, bo rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Choć ich przyjaciele sądzą, że to szaleństwo, oni znajdują idealne rozwiązanie: w ciągu dnia Leon będzie w ciasnej kawalerce odsypiał noce zmiany, dzięki czemu Tiffy będzie miała to samo mieszkanie wyłącznie dla siebie przez resztę doby.

Ona właśnie zerwała ze swoim zazdrosnym chłopakiem i ledwo wiąże koniec z końcem, pracując w niszowym wydawnictwie, on bardziej dba o innych niż o siebie – nocami zajmuje się pensjonariuszami domu opieki, a każdy grosz odkłada na prawników, którzy wyciągną jego niesłusznie skazanego brata z więzienia.

Na przekór wszystkim i wszystkiemu, dwoje niezwykłych współlokatorów odkrywa, że jeśli wyrzuci się wszystkie zasady przez okno, można stworzyć całkiem przyjemne i ciepłe domowe ognisko.


Penelope Douglas - Punk 57 (29 maja)

Ryen jest popularną i piękną cheerleaderką. Może czasami komuś dokucza, ale przecież chce być przebojowa, a to jej zdaniem wydaje się iść za sobą w parze. Jednak pojawienie się tajemniczego, wykolczykowanego chłopaka w jej szkole, burzy jej z trudem budowany świat.

Masen najwyraźniej jej nie lubi, bez przerwy ją upokarza i robi wszystko, żeby Ryen zaczęła wątpić w to, czy naprawdę jest taka cool i czy jej popularność przypadkiem nie opiera się na dosyć chwiejnym fundamencie.

Powoli do uporządkowanego życia Ryan wkracza prawdziwy chaos. Wydaje się, że Masen jest wszędzie i z jakiegoś powodu postanowił, że da jej nauczkę. Jednak w tym chłopaku jest coś znajomego, coś czego Ryen nie potrafi zrozumieć. I kiedy za nienawiścią zaczyna podążać fascynacja i pożądanie, oboje szybko zrozumieją, że nic nie jest takie, jak się wydaje



Belle Aurora - Miłość po sąsiedzku (15 maja)






Asher „Duch” Collins i Natalie Kovac spędzili ze sobą namiętną noc. Noc, o której oboje nie potrafią zapomnieć. W takim razie dlaczego tak trudno jest im przebywać w swoim towarzystwie? Nie ma szans na to, że dojdą do porozumienia, więc postanawiają iść każde swoją drogą. I jakimś cudem kończą bliżej siebie niż kiedykolwiek wcześniej. Czy przyjaźń wystarczy tej dwójce?








Meg Adams - Architektura uczuć (25 maja)


Kiedy David Arnaud, światowej sławy architekt, przyjeżdża do Polski, aby zrealizować prestiżowy projekt, nawet nie podejrzewa, że ta wizyta na zawsze odmieni jego życie. Niezdolny do miłości i nieskory do kompromisów mężczyzna zostaje zmuszony do współpracy z odważną i zadziorną Oliwią. Początkowa niechęć przeradza się w zmysłową grę o dominację, nie tylko na płaszczyźnie zawodowej. David jednak skrywa tajemnicę, która może sprowadzić na nich śmiertelne niebezpieczeństwo. Wplątany przez przyjaciela w brudne porachunki, nieświadomie stawia na szali życie zarówno swoje, jak i Oliwii.

Czy dwie skrzywdzone dusze będą w stanie pokonać przeciwności losu? A może skrywane sekrety sprawią, że wszystko runie niczym domek z kart?




Rachel Lippincott, Mikki Daughtry, Tobias Iaconis - Trzy kroki od siebie (15 maja)

Czy wyobrażasz sobie, że się zakochujesz, choć nie wolno ci nawet dotknąć drugiej osoby? Jedyną szansą Stelli na przeżycie są nowe płuca. Życie dziewczyny to ciągłe pobyty w szpitalu, przyjmowanie leków i oczekiwanie na przeszczep. W tym czasie musi zachować bezpieczną odległość od wszystkich, żeby nie narażać układu odpornościowego osłabionego nieustanną walką z zakażeniami i antybiotykoodpornymi bakteriami. Bez żadnych wyjątków.

Will już dawno porzucił nadzieje na wyleczenie. Gdy tylko skończy osiemnaście lat i będzie mógł decydować o sobie, zamierza skończyć ze szpitalem, lekami i drenażem. Marzy o podróżach i poznawaniu świata.

Stella wie, że powinna się trzymać od Willa z daleka. Wystarczy jeden oddech, jeden pocałunek, by jedno zaraziło drugie. Oboje są świadomi, że mogą umrzeć. Ale im więcej czasu spędzają w swoim towarzystwie na szpitalnych korytarzach, tym bardziej narzucony z góry dystans przypomina nieludzką karę.

Czy trochę bliskości to naprawdę wyrok śmierci dla nastolatków? Czy można uleczyć złamane serce? Dramat romantyczny o nieuleczalnej chorobie, jaką jest mukowiscydoza, i miłości, która rozkwita pomimo zakazów.


Kasie West - Przeznaczenie i Pierwszy Pocałunek (15 maja)

Lancey Barnes, odkąd tylko pamięta, marzy o byciu aktorką. Kiedy dostaje szansę na zagranie w hollywoodzkim filmie, nie waha się ani chwili. Jej największe marzenie właśnie się spełnia!

Jednak Lancey szybko zauważa, że życie w świetle reflektorów ma swoje ciemne strony…

Rozczarowują ją codzienne trudności gwiazd filmowych. Trudno zaprzyjaźnić się z innymi aktorami, straciła gdzieś cały zapał… a jej tata znalazł jej korepetytora, chłopaka zupełnie jak z chóru kościelnego, który teraz ma pomóc jej w nauce. Że co?...

Co gorsza ktoś – nie wiadomo kto – próbuje zaszkodzić Lancey.

Wszystko wymyka się spod kontroli, a jedyną osobą, na którą dziewczyna może liczyć
– niezależnie od tego, czy chodzi o odkrycie zagadki, kto chce ją zniszczyć, czy o wyrwanie ze stanu aktorskiej niemocy – jest Donavan.

Lancey wie, że nie może się poddać, ale po raz pierwszy w życiu zastanawia się,
czy to prawda, że najlepsze scenariusze pisze życie…


Steve Bloom - Wynajmij Sobie Chłopaka (15 maja)

Na podstawie książki "Wynajmij sobie chłopaka" Netflix nakręcił film o tym samym tytule. Dostępny na platformie od 12 kwietnia.
Brooks Rattigan nie robił tego dla pieniędzy. W każdym razie nie na początku. Kiedy Brooks proponuje, że zabierze na bal absolwentów kuzynkę Brudette’a, którą chłopak wystawił do wiatru, kierują nim jak najszlachetniejsze pobudki. Dostaje jednak trzysta dolarów napiwku, a wśród najbogatszych mieszkańców trzech stanów niesie się wieść o jego nienagannych manierach. Brooks wykorzystuje więc okazję, żeby sobie dorobić – oferuje usługi niezwykle zamożnym, nadopiekuńczym rodzicom, pragnącym, by ich córki mogły przeżyć niepowtarzalne chwile podczas szkolnych imprez, w które obfituje kalendarz ostatniego roku liceum. Poza tym Brooksowi kasa jest potrzebna, żeby mógł się dostać na wymarzony uniwersytet. To dla chłopaka jedyna szansa, żeby wyrwać się z robotniczego miasteczka i osiągnąć sukces. Co z tego, że po drodze trzeba się uciec do paru oszustw i kilka razy pójść na skróty? Nikomu przecież nie dzieje się krzywda. Brooks nie przewidział jednak, że na swej drodze napotka nieprzewidywalną Celię Lieberman... I pociągającą Shelby Pace.


Jennifer L. Armentrout - The Darkest Star. Magiczny pył (22 maja)



Siedemnastoletnia Evie Dasher zostaje wciągnięta przez wir niebezpiecznych wydarzeń w klubie,  jednym z niewielu miejsc, w którym ludzie i Luksjanie mogą się ze sobą swobodnie kontaktować. Kiedy dziewczyna poznaje Luca, który jest obłędnie przystojny, początkowo zakłada, że jest on członkiem rasy świetlistych. Prawda wygląda jednak tak, że jest kimś o wiele potężniejszym... Rosnące zainteresowanie Evie prowadzi ją coraz głębiej do świata, o którym do tej pory tylko słyszała. W którym wszystko, w co dotychczas wierzyła, zostaje wywrócone do góry nogami…







Nicola Yoon - Słońce też jest gwiazdą (15 maja)



Natasha pochodzi z Jamajki, ale od ósmego roku życia mieszka w Nowym Jorku. Tu ma swoje życie, chłopaka, przyjaciół… Ale rodzina dziewczyny przebywa w USA nielegalnie i wkrótce zostanie deportowana. Natasha jest zrozpaczona i wściekła na ojca, bo to przez niego muszą wrócić na Karaiby. Jakby nieszczęść było mało, właśnie zdradził ją chłopak! Przyszłość jawi się w czarnych barwach... I wtedy zrządzenie losu, a może przeznaczenie, stawia na jej drodze Daniela. Czy można zakochać się w ciągu kilku godzin? Natasha uważa, że to niemożliwe. Zresztą, po co jej miłość, skoro niebawem znajdzie się w obcym kraju, wśród obcych ludzi…







Adriana Locke - Zapisane z Bliznach (15 maj)

Siniaki znikają. Blizny pozostają jako świadectwo tego, że się żyło. Walczyło. Kochało.
Łatwo jest się zakochać. Z kolei odkochanie to najtrudniejsza rzecz na świecie. Elin i Ty Whitt są w tym beznadziejni…
Gdy lokalna gwiazda koszykówki uśmiechnęła się do Elin, było po niej. Tak łatwo przyszło jej zakochać się w ciemnowłosym bohaterze z czarującym uśmiechem i silnym, atletycznym ciałem. Aż uderza rzeczywistość. I robi to naprawdę mocno. Zakochanie się było zdecydowanie tą łatwą częścią. Patrzenie, jak to wszystko ulega rozpadowi, okazało się nie do zniesienia.
Gdy Ty wraca z nowo odnalezioną determinacją, by odzyskać rodzinę, Elin czuje się rozdarta przez walkę między przeszłością a możliwością nowego startu. To mężczyzna, do którego należy jej serce. A zarazem jedyna osoba, która może sprawić jej niewyobrażalny ból.
Życie nie zawsze jest łatwe. Miłość nie jest dla wrażliwych. Ale życie wciąż czegoś uczy, a Ty i Elin, oboje poznaczeni bliznami, są tego najlepszym dowodem. Jednak w tych bliznach zapisana jest ich miłość, która albo zwiąże ich ze sobą… albo rozdzieli na zawsze.


Tammy Robinson - Twoje Fotografie (15 maja)

Zostały ci zaledwie miesiące na rzeczy, na które jeszcze wczoraj miałaś długie lata.
W dniu swoich dwudziestych ósmych urodzin Ava dowiaduje się o wznowie raka, z którym walczyła trzy lata wcześniej. Lekarze nie pozostawiają nadziei: dziewczyna ma przed sobą jakiś rok życia. Ava nie zamierza jednak pozwolić chorobie decydować o tym, jak przeżyje ostatnie cenne miesiące – pragnie urządzić swój wymarzony ślub. Jest tylko jeden mały problem. Brak pana młodego.
Ava nie ma też zbyt wiele pieniędzy, a przede wszystkim czasu… Lecz to wszystko jest bez znaczenia. Zorganizuje wesele dla siebie samej.
Gdy przyjaciele i rodzina mobilizują się, by pomóc jej spełnić ostatnie marzenie i zorganizować przyjęcie wszech czasów, w sprawę angażują się media i wieść o Avie rozchodzi się po całym kraju. Lecz plany dziewczyny nieco się komplikują. Nagle do głosu dochodzą uczucia, z którymi zdążyła się już pożegnać. Teraz musi zdecydować, czy wystarczy jej odwagi, by pokochać, a potem sił, by się pożegnać.

Czytaj dalej »

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Corinne Michaels & Melanie Harlow - Hold You Close



London Parish była zakochana w starszym bracie swojej najlepszej przyjaciółki, Ianie Chasie, odkąd tylko sięga pamięcią. Jednak ten złamał jej serce, kiedy miała osiemnaście lat i ją porzucił. Od tamtego czasu minęło siedemnaście lat, które London spędziła na nienawidzeniu go. Niestety w niczym nie pomaga fakt, że Ian jest jej sąsiadem, który nie stroni sobie od imprez, kobiet i uszczypliwych uwag. Nieważne jak bardzo chciałaby go ignorować, jest to niemożliwe.

Teraz ich los na zawsze wiąże ich ze sobą, gdy dotyka ich ogromna tragedia, a na ich barki spada ciężar wychowania trójki dzieciaków. Gdy ich życie wywraca się do góry nogami, ostatnie czego im potrzeba, to wygrzebywanie błędów przeszłości i starych uczuć. Minęło niemal dwadzieścia lat, zebrało się zbyt wiele kłamstw, niedopowiedzeń i brudów, aby była jakakolwiek szansa na odbudowanie ich relacji. Ale im dłużej przebywają w swoim towarzystwie, tym trudniej jest uciekać od niezaprzeczalnego pożądania i uczuć wychodzących na powierzchnię.

Kiedyś mogli siebie mieć. Czy Ian i London dadzą drugą szansę miłości?
Corinne Michaels to bez dwóch zdań jedna z najlepszych autorek współczesnych romansów, z jakimi miałam do czynienia. Po cudownej, do tej pory mile wspominanej przeze mnie lekturze "The Consolation Duet", historii Liama i Natalie, miałam okazję przeczytać wiele innych pozycji tej autorki i przyznaję, że absolutnie się zakochałam w jej twórczości. Dotychczas żadna z nich mnie nie zawiodła, więc możecie sobie tylko wyobrażać jak podekscytowana byłam zapowiedzianą książką "Hold You Close", napisaną w duecie z Melanie Harlow. Druga autorka do tej pory była mi obca, zresztą z tego co mi wiadomo (chociaż mogę się mylić), na naszym polskim rynku pojawia się po raz pierwszy. Wystarczyło mi nazwisko Corinne Michaels, aby mnie przekonać do jej przeczytania. Powstrzymałam się przed zerknięciem na opis, przeleciałam po nim tylko wzrokiem. Nie przeczytałam nawet tych krótkich zapowiedzi, które wstawiałam tutaj na bloga, bo po niektóre książki po prostu wolę sięgnąć w ciemno. Niestety, "Hold You Close" nie do końca okazało się być książką, jakiej się spodziewałam.

Chociaż chciałabym tutaj napisać same pochwały, to ta pozycja zdecydowanie nie jest pozbawiona wad.  Naszą główną bohaterką jest London Parish, najlepsza przyjaciółka Sabriny, młodszej siostry Iana. Odkąd sięga pamięcią była zakochana w Ianie, ale kiedy była nastolatką, on złamał jej serce. Chociaż minęło siedemnaście lat, które spędziła na nienawidzeniu go, bardzo ciężko jest jej o nim zapomnieć. Zwłaszcza, że jest jej sąsiadem, a London ciągle jest świadkiem jego głośnych imprez i conocnych schadzek z przeróżnymi kobietami. London to jedna z tych bohaterek, która pomimo złamanego serca i upływu dziesiątek lat, nadal ma głupie nadzieje, że może coś się zmienić. I tak, to też jedna z tych, która przez te lata nie wchodzi w żaden poważny związek, bo nieważne co mówi, czeka aż facet, który złamał kiedyś jej serce, w końcu przejrzy na oczy i o nią zawalczy. Było mi jej naprawdę szkoda, bo mam wrażenie, że lubiła dawać Ianowi traktować się jak wycieraczkę, bo on nie miał żadnych skrupułów, aby ją obrazić. I szczerze, gdybym była na jej miejscu, już dawno kopnęłabym go w tyłek. Z drugiej strony mamy jej nienawiść do Iana, którą w stu procentach rozumiem, aczkolwiek czasami jej zachowanie było dziecinne. Były w tej książce takie sytuacje, w których zachowywała się jak bachor, a wcale nie chodziło o nią, a o dzieci. Czasami miałam ochotę ją trzepnąć w głowę, żeby przestała ciągle patrzeć na to co wydarzyło się w młodości, a zamiast tego przejrzała na oczy i zaczęła zauważać inne osoby. Mimo wszystko potrafiłam ją zrozumieć, bo złamane serce reaguje na różne sposoby.

Czasami musisz puścić to, czego chcesz bardziej niż czegokolwiek innego, ponieważ jest to właściwa rzecz.

Mam bardzo mieszane uczucia co do samego Iana. Chociaż pod koniec książki się do niego przekonałam i w pełni rozumiem jego czyny oraz zachowania, to jednak nie mogę zapomnieć, że przejawia on wszystkie te cechy, których szczerze nie cierpię w męskich bohaterach. Już w prologu dowiadujemy się co zrobił w młodości, że złamał serce London, ale to nie to sprawiło, że nie potrafiłam go polubić. Oczywiście jego zachowanie było beznadziejne, ale to jego czyny jako dorosły mężczyzna sprawiły, że przewracałam oczami. Ian to typowy samiec alfa, właściciel klubu nocnego, atrakcyjny, towarzyski, cieszący się powodzeniem u kobiet, które co noc sprowadza do swojego domu. Pomijając to, co wydarzyło się w przeszłości, ten facet nie miał żadnych zahamowań, żeby obrazić London. Wyśmiewał ją, wyzywał i traktował praktycznie jak zarazę. Niektóre rzeczy, które mówił, czy to wprost do niej, czy nie, były okropne i doprawdy nie wiem, co takiego London do niego ciągnęło. Takie zachowania są typowe dla motywu "hate-to-love", ale jednak nie oszukujmy się, wszystko ma swoje granice. A on w moich oczach je niejednokrotnie przekroczył. To nie tak, że go znienawidziłam, ale też nie jestem jego największą fanką.

Ian i London na pierwszy rzut oka zupełnie mi do siebie nie pasowali, ale z biegiem książki zaczęłam się do nich przekonywać. Żałuję tylko, że musiało minąć tyle lat i wydarzyć się taka tragedia, aby oboje przejrzeli na oczy. Najlepsze jest to, że ich relację można by było naprawić już lata temu, gdyby tylko bohaterowie przestali być tak uparci i dumni, i po prostu usiedli i szczerze porozmawiali. Bo siedemnaście lat bezsensownej nienawiści to ogrom czasu, a jeszcze bardziej frustrujące i żałujące było to, że nie potrafili się dogadać o coś, co stało się gdy byli nastolatkami, a jako dorośli nadal zachowywali się jak dzieci. Pod żadnym pozorem nie usprawiedliwiam zachowania Iana, ale facet miał swoje powody i gdyby tylko dała mu pięć minut na wytłumaczenie się, już dawno pożegnaliby tą całą nienawiść i ból serca. Zamiast tego London cały czas trzymała się tego jednego wydarzenia i no cóż, w sumie to mu się nie dziwię, że miał dość ciągłego słuchania jak mu to wypomina, nie dając szansy na wytłumaczenie się. Gdyby ktoś wyrobił sobie zdanie na mój temat na podstawie jednego, młodzieńczego błędu i prawie dwadzieścia lat później ciągle mi to wypominał, pewnie byłabym równie sfrustrowana. Nie usprawiedliwiam tym jego dupkowatych tekstów, ale jednak potrafiłam go zrozumieć.

Zawsze będę o ciebie walczył, London. Nawet jeśli się wycofasz, zatrzymam cię blisko siebie, ponieważ tutaj jest twoje miejsce.

Nie pomyślałam sobie wiele, kiedy zobaczyłam, że książka jest cienka, ale dopiero po skończeniu lektury uświadomiłam sobie, że zabrakło mi w niej trochę więcej stron. Bardzo żałuję, że autorki nie poświęciły więcej uwagi dzieciakom - Ruby, Morgan i Chrisowi, bo tak naprawdę bez nich ta książka byłaby słaba. To oni podtrzymali jej poziom i zostali moimi ulubieńcami. Co mnie do tej pory bawi, to fakt, że niejednokrotnie wykazali się większą mądrością życiową i zrozumieniem niż Ian, czy London, którzy powinni być tutaj dorosłymi. Nawet w sprawie ich związku, bo gdyby nie oni, to nie wiem, czy główni bohaterowie kiedykolwiek poszliby po rozum do głowy i o siebie zawalczyli. Te dzieciaki natychmiast skradły moje serce, a i najbardziej emocjonalne sceny były właśnie z nimi. Bawiły mnie, wzruszały i ocieplały serducho. Nie wyobrażam sobie całego tego bólu, jaki na nich spadł i żałuję, że autorki nie skupiły się bardziej na ich wątku.

"Hold You Close" wbrew pozorom mi się podobało, bo jednak nadal jest to książka autorstwa Corinne Michaels i Melanie Harlow, a te zaserwowały mi wiele emocji. I chociaż nie zabrakło rzeczy, które mnie zawiodły i które mi się nie podobały, to jednak lektura tej pozycji wciągnęła mnie tak mocno, że przeczytałam jej jednej nocy, a na koniec zapragnęłam więcej. Wzięłam ją w ręce z zamiarem przeczytania tylko kilkudziesięciu stron, ale potem nie potrafiłam jej już odłożyć! Poczułam niedosyt, kiedy przekręcałam ostatnią kartkę, ale kończyłam ją z ogromnym uśmiechem na twarzy. Ogromny plus należy się autorkom za styl pisania, bo właśnie za to cenię sobie ich twórczość. Melanie i Corinne bez dwóch zdań mają tą umiejętność poruszenia czytelnika za pomocą słów i przeniesienia do innego świata. Historia Iana i Lon to powieść o drugich szansach, o błędach przeszłości i miłości, która przetrwa wszystko. Ale także o stracie i tragedii, która dotyka nas w najmniej spodziewanych momentach. Myślę, że pomimo kilku niedoskonałości warto dać jej szansę i zaufać, że autorki zabiorą nas na emocjonalną przejażdżkę. Ja z pewnością sięgnę wkrótce po ich kolejną książkę wydaną w duecie - "ImPerfect Match".

CORINNE MICHAELS to amerykańska autorka poczytnych romansów, która niedawno wkroczyła na polski rynek i od razu znalazła się również w polskiej czołówce najbardziej lubianych i popularnych autorów tego gatunku. Wiele z jej pobudzających zmysły i kradnących całą uwagę czytelników powieści znalazło się na listach bestsellerów takich czasopism jak „New York Times”, „Wall Street Journal” oraz „USA Today”. Corinne Michaels dorastała w New Jersey, na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Miłością do literatury romantycznej zapałała już jako trzynastolatka, kiedy zamiast oglądać telewizję zaczęła zaczytywać się w książkach Daniel Steele i Nory Roberts – autorka do dzisiaj pamięta, jak przeżywała z bohaterami tych książek zakręty życiowe, problemy, dylematy, tragedie i miłości. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczęła podczas wielomiesięcznej rozłąki ze swoim mężem, oficerem marynarki wojennej. Corinne Michaels przez dłuższy czas zabijała swoją samotność, czytając mnóstwo książek, aż w końcu sama usiadła przed klawiaturą i napisała pierwsze słowa swojej własnej powieści.




MELANIE HARLOW to bestsellerowa autorka USA Today, pisząca słodkie i seksowne romanse. Jej bohaterowie są fikcyjni, aczkolwiek mają w sobie cechy zwykłych ludzi, mające swoje problemy, rozterki i pragną szczęśliwego zakończenia. Mieszka w Detroit razem z mężem i dwiema córkami. Kiedy nie pisze, lubi czytać, biegać, podróżować, pić pyszne koktajle.





Tytuł: Hold You Close
Autor: Melanie Harlow & Corinne Michaels
Data premiery: 3 kwietnia 2019
Wydawnictwo: NieZwykłe
Liczba stron: 288
Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu! :)








Czytaj dalej »

czwartek, 25 kwietnia 2019

Sara Ney - Jak poderwać drania. Ezekiel


Ezekiel "Zeke" Daniels to przystojny członek drużyny zapaśniczej, a jednocześnie największy drań na kampusie. Ponury, wściekły na świat, a na dodatek uwodzi kobiety, aby zaraz się ich pozbyć. Violet DeLuca jest jego zupełnym przeciwieństwem, jest cicha, nieśmiała i jest chyba jedyną dziewczyną, która na niego nie leci. Nie jest głupia, dobrze wie, jacy są faceci, tacy jak Zeke.

Kiedy Violet zostaje wyznaczona na korepetytorkę Zeke'a, nie ma innego wyjścia jak znosić jego towarzystwo. Żeby było tego mało, razem biorą także udział w programie pomocy dzieciom z ubogich rodzin. Czy im się to podoba, muszą spędzać razem czas, a to prowadzi do tego, że dowiadują się o sobie coraz to nowszych rzeczy. Zdaje się, że nie istnieje bardziej niedobrana para, a jednak żadne z nich nie może przestać o sobie myśleć. Niestety nie tak łatwo zwalczyć swoje demony i pozbyć się starych nawyków. Czy Violet zmieni zimne serce tego bezwzględnego drania, czy Zeke odrzuci ją swoim zachowaniem raz na zawsze?
Nie wiem czy pamiętacie, ale w zeszłym roku na blogu pojawiła się opinia książki "Jak poderwać drania. Sebastian", w której to stwierdziłam, że nie jestem pewna, czy sięgnę po drugą część, bo Zeke działał mi na nerwy. Nie widziałam szans, że miałabym go polubić. Ale minęły miesiące, a ja postanowiłam, że jednak dam mu szansę. I wiecie co? Nie żałuję. Bo chociaż główny bohater z pewnością nie był idealny, to książka okazała się być o wiele lepsza od swojej poprzedniczki.

Zeke'a znamy już z "Sebastiana" jako kolegę Oza. Jak już wspomniałam wcześniej, w pierwszej części bardzo się nie polubiliśmy i właściwie to nie byłam przekonana, czy mogłoby się to zmienić. Był nieprzyjemny, bez żadnego powodu źle traktował innych i po prostu budził we mnie niesmak. Co zresztą nie zmieniło się szybko nawet w drugim tomie. Obraz aroganckiego dupka nie jest nam nieznany, w końcu praktycznie każda autorka decyduje się pójść tym tropem podczas tworzenia męskich postaci, ale nie skłamię, mówiąc, że Zeke jest naprawdę ogromnym dupkiem. I to takim, który jest nieczuły, zimny, opryskliwy, niewrażliwy na losy innych i nie widzący niczego, poza czubkiem własnego nosa. A na dodatek był największą marudą, z jaką miałam do czynienia w ostatnim czasie, ciągle zwalał winę na innych, nie widząc, że w większości sytuacji to on był winny. Nawet nie wspomnę, ile razy miałam ochotę rzucić tą książką, bo mnie najzwyczajniej w świecie denerwował tym ciągłym narzekaniem na swoje ciężkie życie.

Zeke to przykład bohatera, który przechodzi ogromną przemianę w czasie trwania książki. Na początku włączyła mi się czerwona lampka, że może jednak ta książka nie będzie dla mnie, ale im dalej brnęłam, tym większą sympatię czułam do tego dupka. Rzeczywiście, na początku jest ogromnym bucem, którego nawet jego koledzy mają dość. Ciągłe humorki, złość, jaką roztaczał wokół siebie i to jak nieprzyjemny był dla innych, raczej do mnie nie przemawiały. Ale wtedy Zeke wkręcił się w pomoc chłopcu, Kyle'owi, a także rozwinęła się jego przyjaźń z Violet i zaczęła się ukazywać jego druga twarz. Ta zraniona, złamana, niepotrafiąca zaufać i otworzyć się na nowych ludzi. Nie ukrywam, strasznie długo zajęło mu dojście do tego, że jego zachowanie nie jest w porządku i że jeśli będzie je kontynuował, to zostanie sam. Po drodze popełnił wiele błędów, ale w końcu naprawdę odkupił swoje winy i cieszę się, że jednak dałam mu szansę. Jego postać ma naprawdę wiele warstw i trzeba patrzeć ponad jego dupkowate zachowanie, nieważne jak bardzo mamy mu ochotę przyłożyć ;) Chociaż może się tak wydawać, Zeke wcale nie jest złym człowiekiem. Myślę, że po prostu trochę zabłądził, a że w dużej mierze był samotny, musiał się nauczyć, że przez życie nie można przejść unikając związków i zobowiązań, a miłość wcale nie musi kojarzyć się źle.

Wiem, że jest cholernie wrażliwa. Wiem, że jest bezinteresowna, lecz tylko do pewnego momentu. Ma dobre serce. Jest cicha. Niedoświadczona.
Silniejsza, niż przypuszcza.
Zbyt ufna.
Zbyt promienna jak na moją ponurość.
Zbyt jasna jak na mój mrok.
Zbyt dobra jak na moje zło.
Zbyt.

Bardzo obawiałam się, że nasza główna bohaterka ugnie się pod tym beznadziejnym zachowaniem Zeke'a. Violet jest bardzo nieśmiała, pracowita i raczej nie lubi być w centrum uwagi. W porównaniu z nim, jest zbyt słodka, zbyt dobra i zdecydowanie zbyt cierpliwa. Bałam się, że pozwoli na traktowanie się jak wycieraczkę, ale byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, gdy niejednokrotnie tupnęła nogą i potrafiła postawić go do pionu. Sara Ney ma smykałkę do tworzenia świetnych bohaterek i zdecydowanie nie zawiodła mnie postacią Violet. Zapałałam do niej sympatią z wielką łatwością i cieszę się, że popchnęła Zeke'a w stronę stania się lepszym człowiekiem, otworzyła mu oczy na to, że zachowuje się beznadziejnie. Ona również ma za sobą przykrą przeszłość, ale w przeciwieństwie do Zeke'a, który chodzi wkurzony na cały świat, Vi patrzy na to wszystko pozytywnie.

To prowadzi mnie do tego, że muszę przyznać, iż Zeke i Violet są naprawdę świetnie dobraną parą. Na pierwszy rzut oka zupełne przeciwności, a tak naprawdę łączy ich bardzo dużo, a na dodatek wyciągają z siebie to co najlepsze, wpływają na tą drugą osobę na wiele różnych sposobów. Cieszę się, że w przeciwności do poprzedniej części, tutaj autorka nie skupiła się głównie na fizycznym aspekcie ich związku, ale bardzo dobrze rozwinęła ich przyjaźń. Oczywiście nie zabrakło scen seksu, ale jednak było ich mniej i nie raziły mnie tak jak w "Sebastianie". Dlatego też ta część spodobała mi się bardziej, bo była trochę poważniejsza, poruszyła wiele ciężkich tematów, a jednocześnie dobrze się przy niej bawiłam.

Cała seria "Jak poderwać drania" to nie oszukujmy się, nie jest literatura wysokich lotów, a mimo wszystko tak miło się ją czytało. Pierwsza część była okej, ale ta ją zmiotła! Ta książka miała w sobie o wiele więcej, niż się spodziewałam. Chociaż na początku niepewna głównego bohatera, w końcu zmiękczył moje serducho i sprawił, że sama miałam ochotę go przytulić. "Ezekiel" to książka pełna humoru, namiętności, przyjaźni, ale także poważnych tematów, które wzruszają. Jeśli nie byliście fanami pierwszej książki, to nie bójcie się dać szansę tej - skradnie wasze serce! Polecam :)



SARA NEY jest popularną autorką romansów z nurtu Young Adult, które szybko trafiają na listy bestsellerów. Tworzy niepokornych męskich bohaterów, którzy mają zejść na właściwą drogę z pomocą odpowiedniej kobiety. Innymi książkami autorki są m.in.: “A Kiss Like This”, “He Kissed Me First”, “Jock Row”, “Love, Sincerely, Yours” czy “Switch Hitter”.

Tytuł: Ezekiel
Autor: Sara Ney
Seria: Jak poderwać drania. Tom 2
Tytuł w oryginale: The Failing Hours
Liczba stron: 421
Premiera: 27 marca 2019
Wydawnictwo: Kobiece
Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!




Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia