piątek, 29 listopada 2019

Carrie Elks - Jesienny Pocałunek



Samotny tata uroczego chłopca.

Piękna kobieta z sąsiedztwa, która straciła wiarę w miłość.

Jedno jest pewne: Juliet nie wierzy już w miłość. Ma teraz wystarczająco dużo na głowie – otworzenie własnej kwiaciarni, wychowanie córki i nerwowy rozwód z człowiekiem, który tylko czeka na jej błąd. Życie Juliet jest aktualnie wystarczająco skomplikowane, a randki to tylko kolejny kłopot.

Wszystko się zmienia, kiedy poznaje nowego sąsiada. Samotny tata jest utalentowanym fotografem i atrakcyjnym mężczyzną, na którym Juliet zbyt często chętnie zawiesza oko.
Ryan przybył do jej miasteczka tylko na chwilę. Powinien zająć się swoimi pilnymi sprawami, a nie rozpraszać się piękną sąsiadką. Jednak za każdym razem, gdy ją widzi, nie może się jej oprzeć. Czy romantyczna jesienna aura pomoże im przestać walczyć z emocjami i dać sobie drugą szansę na szczęście?


Odkąd w zeszłym roku przeczytałam "Miłość zimową porą", zakochałam się w stylu pisania Carrie Elks. Wyczekiwanie na nową książkę w każdą porę roku stało się dla mnie czymś stałym i jest mi bardzo przykro, że "Jesienny pocałunek" to już nasze pożegnanie z siostrami Shakespeare. W ciągu roku zdążyłam się do nich bardzo przywiązać i chociaż nie są to historie wyróżniające się czymś szczególnym, dla mnie czytanie ich to zawsze była czysta przyjemność. Na historię Juliet czekałam szczególnie, bo już w poprzednich tomach autorka trochę zdradzała nam z jej życia, dlatego kiedy wreszcie znalazłam chwilę, od razu wzięłam się za jej lekturę. I mogę z czystym sercem stwierdzić, że jestem zakochana!

Juliet, najstarsza z sióstr Shakespeare, ma sześcioletnią córkę i prawie byłego męża, z którym właśnie przechodzi przez rozwód. Kiedy zakładała z nim rodzinę, nigdy nie sądziła, że pewnego dnia przyłapie go z inną kobietą w ich własnym łóżku. Ale nawet pomimo tego, że to Thomas przyczynił się do rozpadu ich małżeństwa, niczego jej nie ułatwia. Gdy do domu obok wprowadza się Ryan Sutherland, samotny ojciec, którego syn zaprzyjaźnia się z córką Juliet, wszystko się jeszcze bardziej komplikuje. A Juliet ma już wystarczająco problemów na głowie - rozwija swoją kwiaciarnię, musi zająć się swoją córką i przetrwać przez rozwód z człowiekiem, który tylko czeka na jej błąd. Umawianie się z mężczyzną, który nawet nie ma zamiaru zatrzymać się na dłużej w mieście, nie powinno wchodzić w grę. Z tym, że Ryan jest nieziemsko przystojny, troskliwy, kochany, utalentowany, a do tego jest cudownym ojcem. I trzymanie się od niego z daleka wymaga od niej wiele wysiłku. Czy dwójka samotnych ludzi odnajdzie ponownie szczęście w miłości?

- Do końca życia będę ci codziennie wysyłał kwiaty, jeśli tylko tego trzeba, żebyś wreszcie zrozumiała.
- Żebym co zrozumiała?
- Że jesteś tego warta. Że jesteś nieskończenie wiele warta. Znacznie więcej niż cały ten chłam, z którym musiałaś sobie radzić od lat. Jesteś bezcenna, Londynko, a ja będę walczył ze wszystkich sił, póki cię nie zdobędę.

Uwielbiam bohaterów tych książek, bo zawsze tak łatwo jest mi się z nimi połączyć. Siostry Shakespeare to jedne z najsympatyczniejszych bohaterek, z jakimi miałam ostatnio do czynienia. Ich historie przeżywałam tak, jakbym była tuż obok. Zwłaszcza nietrudno było polubić Juliet, ponieważ ta kobieta od razu wzbudza szacunek u czytelnika. Zdradzona, porzucona, samotna, pokazuje, że nawet bez męża może sobie świetnie poradzić w życiu. Sama rozwija swoją kwiaciarnię, opiekuje się swoją córeczką i przy tym znosi swojego prawie byłego męża, który na każdym kroku pragnie jej zaszkodzić. Uwierzcie, nikt nie irytował mnie bardziej, niż Thomas. Na miejscu Juliet nie okazywałabym takiej cierpliwości, za którą też mocno ją podziwiam. Juliet to tak charyzmatyczna postać, że nie sposób jej nie kibicować. Chociaż uważa się za słabą, przyjemnością było obserwować, jak poznaje swoją własną siłę i na nowo odkrywa szczęście.

Ryan to natomiast równie cudowny mężczyzna, jak panowie z poprzednich części. Jest wolnym duchem, fotografem, który podróżuje po świecie z synem u boku. Powraca do rodzinnego miasta na rok, aby jego syn mógł rozpocząć edukację w szkole. W rzeczywistości okazuje się jednak, że ma też kilka niedomkniętych spraw ze swoją rodziną, które ponownie się odzywają, gdy zamieszkuje w Shaw Haven. Nowe problemy tylko utwierdzają go w przekonaniu, że latem przeniesie się do Nowego Jorku. Wszystko się jednak komplikuje, gdy w jego życiu pojawia się prześliczna Juliet, której nie potrafi wyrzucić sobie z głowy. Kobieta imponuje mu swoją siłą i odwagą, pragnie spędzać z nią coraz więcej czasu i zaczyna kwestionować swoje plany. Pokochałam Ryan'a niemalże od razu. Kto nie miałby słabości do mężczyzny, który dla swojego syna byłby w stanie poświęcić wszystko? Gdy on i Juliet się poznali, od razu wiedziałam, że nie ma lepiej dobranej pary.

Wiem, że nikogo nie zdobywa się na zawsze. Każdego ranka będę robił wszystko, co w mojej mocy, żeby ci pokazać, jaki jestem szczęśliwy, że mam cię w swoim życiu.

Historia Juliet i Ryan'a jest skomplikowana, ale przy tym obserwowanie jak oboje trwają przy sobie mimo wszystkich przeciwności było cudownym doświadczeniem. Dawno nie miałam do czynienia z parą, pomiędzy którą wyczułabym tak wielką chemię, takie przyciąganie. Jasne było od samego początku, że między nimi zrodzi się coś cudownego, i się nie myliłam. Ich uczucie rodziło się tak subtelnie, począwszy od zwykłego zainteresowania, a skończyło się na miłości tak pięknej, że każdą ich scenę czytałam z szerokim uśmiechem na twarzy. Niestety jak to w życiu bywa, w życiu nic nie idzie łatwo i oboje się o tym przekonują. Największym utrapieniem okazuje się być prawie były mąż Juliet. Przysięgam, bywały momenty, kiedy miałam ochotę udusić go własnymi rękoma. Większego hipokryty nie znajdziecie i za każdym razem, kiedy kombinował coś przeciwko Juliet, czy chociażby otwierał swoje kłamliwe, manipulujące usta, pragnęłam mu coś zrobić.

"Jesienny pocałunek" to niestety już ostatni tom serii o siostrach Shakespeare, ale prawdopodobnie jest on moim ulubionym, zaraz po historii Kitty i Adama. Jest coś w tej historii o dwójce samotnych ludzi, którzy ponownie odnajdują szczęście w miłości, co chwyciło mnie za serce. Juliet i Ryan są przecudownymi bohaterami, zresztą jak każda para z poprzednich książek. A ich dzieciaki, Poppy i Charlie, tak bardzo umiliły mi lekturę tej powieści, że momentami śmiałam się do łez. Książki Carrie Elks są niesamowicie ciepłe, klimatyczne, poruszające i sprawiają, że uśmiech mimowolnie wkrada się na wasze usta. I pomimo tego, że, jak wspomniałam wyżej, nie są to żadne wymyślne historie, to każda z tych części miała w sobie coś takiego, przez co bardzo ciężko jest mi się rozstawać z tą serią. Najchętniej czytałabym ich więcej. Mam nadzieję, że już niedługo będziemy mieli okazję przeczytać coś innego spod pióra Pani Elks, z pewnością będę jedną z pierwszych osób w kolejce do przeczytania. Jeśli nie znacie jeszcze sióstr Shakespeare, nie wiem na co czekacie. Polecam całym serduchem!




CARRIE ELKS to autorka współczesnych romansów, pełnych zwrotów akcji i elektryzującego napięcia pomiędzy bohaterami. Jej pierwsza książka została przetłumaczona na osiem języków. Carrie mieszka ze swoim mężem, dwójką uroczych dzieci i ukochanym psem o imieniu Platon. Kiedy nie pisze i nie czyta, sączy wino lub gawędzi ze znajomymi i fanami w mediach społecznościowych.





Tytuł: Jesienny pocałunek
Autor: Carrie Elks
Seria: Siostry Shakespeare. Tom 4
Tytuł w oryginale: By Virtue Fall
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 18 września 2019
Liczba stron: 392
Ocena: 10/10



4 komentarze:

Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia