wtorek, 14 stycznia 2020

Penelope Ward - Grzechy Sevina



W przypadku Sevina religijna rodzina i staranne, pobożne wychowanie nie wystarczyły. Chłopak był grzesznikiem. Podążał za swoim pożądaniem i nie przejmował się tym, jak niemoralnie postępował. Wyrzuty sumienia, o ile je odczuwał, prędko mijały. Wystarczyła kolejna chętna kobieta, choćby była nią nawet żona pastora. Mimo to Sevin chciał się poprawić, zwłaszcza że otrzymał propozycję nie do odrzucenia. Wybrano mu idealną narzeczoną. Bardzo różniła się od jego poprzednich dziewczyn. Elle była śliczna, słodka, skromna i... niewinna. Musiał uszanować jej decyzję, że z seksem poczekają do ślubu. Wiedział, jak wspaniałą i ofiarną będzie żoną, postanowił więc wytrwać w dobrych postanowieniach.

Wszystko się zmieniło, gdy przez kompletny przypadek poznał ciemnowłosą dziewczynę. Miała w sobie coś fascynującego. Była niezwykła. Znała się na samochodach i lubiła je naprawiać. Od razu obudziła w nim coś, czego dotychczas nie czuł do żadnej kobiety. Szybko zrozumiał, że to właśnie Evangeline jest kobietą jego życia. I że nigdy nie będą mogli być razem, bo Evangeline to siostra jego narzeczonej.


Przeczytałam już kilka książek Penelope Ward i na dobrą sprawę mniej więcej wiem czego się po nich spodziewać - a przynajmniej tak mi się wydawało. Przyznam szczerze, że odkąd dostałam "Grzechy Sevina", a do czasu, aż wreszcie się za tę pozycję zabrałam, minęło już tyle czasu, że zupełnie zapomniałam o czym ta historia jest. Sięgnęłam więc po nią niemalże w ciemno i zupełnie nie spodziewałam się, że będzie ona tak bardzo napakowana emocjami, cierpieniem i bólem, a przewracanie każdej kolejnej strony będzie niemalże wysiłkiem.

Sevin pochodzi z religijnej rodziny z zasadami. Z tym, że pobożne wychowanie w jego przypadku wcale nie sprawiło, że chłopak stał się bardziej uduchowiony i dobry. Wręcz przeciwnie - był grzesznikiem. Podążał za pożądaniem i swoimi pragnieniami, nie przejmując się konsekwencjami. Każdy przypływ wyrzutów sumienia szybko mijał. Do czasu aż w jego życiu zdarzyło się coś, co sprawiło, że spojrzał na swoje życie z innej perspektywy. Gdy przedstawiono mu śliczną, słodką, niewinną Elle, zupełnie inną od jego poprzednich partnerek, zapragnął się zmienić, stać się lepszy. Zostanie jej mężem połączyłoby ich rodziny i zapewniło mu stabilną przyszłość, jakiej potrzebował. Jedynym warunkiem było to, że nie wolno im się dotykać, ani tym bardziej współżyć fizycznie, do czasu ślubu. Sevin świadomy, jak dobra mogłaby być jego przyszłość, postanawia wytrwać w swoich postanowieniach. Do czasu...

Przez kompletny przypadek poznaje piękną, seksowną Evangeline, która od pierwszej chwili wzbudza w nim uczucia, jakich nie czuł jeszcze do nikogo innego. Chociaż wie, że jest przeznaczony innej, nie może mu ona wyjść z głowy. To niesamowite połączenie, jakie z nią czuje, jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaduje. Wkrótce jednak dowiadują się, że ich związek od początku skazany był na porażkę. Nie tylko z powodu zaplanowanego ślubu Sevina, a tego, że panną młodą ma być nie kto inny, jak Elle, młodsza siostra Evangeline...

Ciężko mi stwierdzić, co sądzę o tej książce. Miałam bardzo mieszane uczucia, w jednym momencie mi się podobało, w innym miałam ochotę nią rzucić i więcej już do niej nie wracać. Pewnie dlatego też lektura zajęła mi nienormalnie dużo czasu, zwyczajnie nie mogłam się zmusić, żeby przysiąść do niej raz a dobrze i ją wreszcie skończyć. Tak bardzo kibicowałam, aby Sevin i Evangeline dostali swoje szczęśliwe zakończenie. A jednak każda kolejna przeszkoda to było dla mnie za dużo i w końcu zaczęłam nienawidzić sposób, w jaki akcja się rozwijała. Bo niemalże wszystko szło nie tak, aż do samego końca.

- Chcesz poznać moją prawdę?
- Tak.
Wpatrywaliśmy się w siebie.
- Ty jesteś moją prawdą. Wszystko inne jest kłamstwem.

Gdy Sevin i Evangeline się poznają, od razu czują niesamowite połączenie, takie, jakiego jeszcze nigdy do nikogo nie czuli. A jednak wkrótce okazuje się, że mężczyzna przeznaczony jest młodszej siostrze Evangeline, Elle, i pod żadnym pozorem nie może między nimi do niczego dojść. Evangeline nigdy nie mogłaby zdradzić swojej ukochanej siostry, a Sevin gotów jest zmienić coś w swoim życiu i być dobrym mężem dla słodkiej dziewczyny. A jednak ukrywanie wzrastającego na sile uczucia między tą dwójką staje się coraz trudniejsze i pokusa posmakowania tego, co zakazane, jest niemalże zbyt wielka. Na początku miałam wrażenie, że to uczucie między naszymi głównymi bohaterami pojawiło się zupełnie znikąd, nagle i szybko. Co zresztą jest prawdą, bo tak mniej więcej było, ale ja nigdy nie byłam fanką tak szybko rozwijającej się miłości. I chociaż trochę mi to przeszkadzało, to z czasem zaczęłam przymykać oko na kilka początkowych niedogodności, bo rzeczywiście zaczęłam czuć to niesamowicie połączenie, przyciąganie i zrozumienie. W całym tym bólu pojawiła się piękna miłość, a jednak tak bardzo zakazana.

Ja uwielbiam historie, które łamią serce, wzbudzają miliony przeróżnych emocji i wywołują potoki łez. Dlatego na początku myślałam, że historia Sevina i Evangeline również mną wstrząśnie. A jednak... czegoś mi tu zabrakło. A w innym sensie pewnych rzeczy było aż za dużo. Naprawdę ciężko jest mi to wyjaśnić, bo sama nie do końca wiem co mi się nie podobało i co sprawiło, że tak ciężko mi się czytało tę książkę. O ile bardzo polubiłam bohaterów i byłam ciekawa jak rozwinie się dalej sytuacja, tak w pewnym momencie miałam już dość. Bardzo ciężko czyta się coś, gdzie wszystko idzie nie po myśli czytelnika i niemalże na każdej stronie dzieje się coś smutnego. Ja i ta pozycja mamy bardzo skomplikowaną relację, jak widać.

Naprawdę uważasz, że cię nienawidzę? Kurwa, chciałbym cię nienawidzić, Evangeline. Wszystko był dał. Chciałbym wymazać cię z serca, ale tu jesteś moim cholernym sercem.

Bolało mnie serce z powodu Elle, z którą, moim skromnym zdaniem, autorka poszła na łatwiznę. Ale nie będę się w to zagłębiać, żeby nie zaspoilerować wam ważnej części fabuły. Chciałabym się natomiast przyczepić do skłonności Sevina i Evangeline do robienia ogromnego bałaganu wokół siebie. Gdyby tak spojrzeć na całą fabułę i wszystkie problemy, z jakimi musieli się zmierzyć, połowa z nich w ogóle by nie zaistniała, gdyby po prostu postawili na prawdę i szczerą rozmowę. Sevin nie raz doprowadzał mnie do szału swoim zachowaniem, ale to Evangeline była wielkim rozczarowaniem, zwłaszcza w części drugiej. O ile na początku budziła we mnie szacunek, tak z biegiem zdarzeń on stopniowo zanikał. Rany, dawno nie spotkałam się z postacią, która narobiłaby w swoim życiu takiego bałaganu. Oboje zresztą popełnili nie jeden błąd, za który musieli surowo zapłacić, i to mi się w tej historii podobało. Trzeba jednak przyznać, że byli jednym wielkim chaosem i czytanie ich historii wyssało ze mnie wszystkie siły.

Założę się, że po takiej okładce mało kto spodziewałby się tego, co znajduje się w jej wnętrzu, ja zresztą miałam to samo. I chociaż ponarzekałam na kilka rzeczy, to książka pod żadnym pozorem nie jest zła. To nadal Penelope Ward, a ona pisze rewelacyjnie i jej książki niemalże zawsze mnie wciągają bez reszty. Niestety tym razem czegoś mi zabrakło, żebym mogła powiedzieć, że jestem zachwycona. Podobało mi się, a jednocześnie nie. Myślę, że było to spowodowane tym, że cała fabuła przepełniona jest smutkiem, rozczarowaniami i kolejnymi złymi decyzjami bohaterów, a ja też mam swoje granice. Nie mniej jednak trzeba autorce przyznać, że stworzyła kawał łamiącej serce, emocjonalnej historii.

"Grzechy Sevina" wywołała we mnie wiele mieszanych emocji, ale to może po prostu nie była pozycja dla mnie. Każdej innej osobie może się ona o wiele bardziej spodobać. Myślę, że w pewnym momencie przerosło mnie trochę to wszystko co się działo, zaczął się robić jeden wielki bałagan w życiu bohaterów i na horyzoncie nie było widać żadnej poprawy. Trzeba jednak przyznać, że nie ma tu czasu na nudę, bo ciągle się coś dzieje i od lektury nie da się oderwać. Niestety wiele wątków mnie rozczarowało i to odebrało mi w dużej mierze przyjemność z lektury. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że bohaterowie sami ściągnęli na siebie tyle cierpienia i rozczarowań, głównie swoimi wyborami i decyzjami, nie tym, jak los nimi pokierował. Może gdybym potrafiła zrozumieć ich poczynania, nie czułabym się tak odseparowana od ich historii i lektura nie dłużyłaby mi się tak bardzo. Mimo wszystko to wam pozostawiam decyzję, czy lektura jest dla was. Szykujcie się jednak na podróż pełną bólu, cierpienia i irytacji, bo "Grzechy Sevina" to wręcz powieść tragiczna.


PENELOPE WARD to autorka jedenastu powieści zajmujących wysokie miejsca na listach bestsellerów czasopism „New York Times”, „USA Today” i „Wall Street Journal”. Jej książki sprzedały się w liczbie ponad miliona egzemplarzy. Jej czwarta powieść, Przyrodni brat, zajęła pierwsze miejsce na liście serwisu Amazon za rok 2014 w kategorii niezależnie publikowanych książek w wersji elektronicznej. Penelope jest dumną mamą pięknej dwunastoletniej córki, u której zdiagnozowano autyzm (i która stanowiła inspirację dla postaci Callie w powieści Gemini), oraz dziesięcioletniego syna. Mieszka w stanie Rhode Island razem z mężem i dziećmi. Życie Penelope kręci się wokół czytania książek z gatunku new adult/współczesny romans, kawy i weekendowych spotkań z przyjaciółmi i rodziną.


Tytuł: Grzechy Sevina
Autor: Penelope Ward
Tytuł w oryginale: Sins of Sevin
Data premiery: 13 sierpnia 2019
Wydawnictwo: Editio Red
Liczba stron: 301
Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.


4 komentarze:

  1. Ciekawa recenzja, ale nad tą pozycją jezzcze się zastanowię. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się zastanowić, zanim się po nią sięgnie :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jest specyficzna, ale moim zdaniem niczego nie tracisz ;)

      Usuń

Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia