niedziela, 10 marca 2019

Penelope Ward - Mieszkając z Wrogiem


Amelia i Justin byli najlepszymi przyjaciółmi jako dzieci, spędzali ze sobą każdy dzień. Niestety coś ich wtedy poróżniło i przez niemal dekadę nie mieli ze sobą żadnego kontaktu. Gdy umiera babcia dziewczyny, zostawia jej w spadku biżuterię i połowę domu. Natomiast druga połowa przypada Justinowi, którego jej babcia uważała niemal za swojego wnuka. Spotykają się po latach, gdy razem zamieszkują w domu na okres letni. Niestety ich spotkanie okazuje się być koszmarem - Justin szczerze nienawidzi obecności Amelii, na każdym kroku z niej drwi, dokucza jej, albo lekceważy. Dziewczyna Justina, Jade, próbuje ich ze sobą pogodzić, ale nic nie działa. Amelię boli jego zimne zachowanie, bo jedyne czego pragnie, to odzyskać swojego najlepszego przyjaciela, ale żeby do tego doszło, najpierw musi mu wytłumaczyć wszystko, co wydarzyło się lata temu. A Justin nie ma ochoty jej słuchać, nie chce nawet przebywać w jej towarzystwie. Wspólne mieszkanie pod jednym dachem stawało się z dnia na dzień nie do wytrzymania. Ale w końcu sprawy nabierają zupełnie niespodziewanego obrotu i być może Justin i Amelia nie będą mieli wyjścia, jak spróbować się dogadać...

Nie mogłam się doczekać przeczytania "Mieszkając z Wrogiem", a jednak umyślnie odkładałam ją w czasie, bo się jej obawiałam. Czytałam już wcześniej książki Penelope Ward i bardzo mi się podobały, a jednak coś w tej pozycji sprawiło, że musiałam się na nią psychicznie przygotować. Romanse, które zaczynają się od nienawiści, zawsze były jednymi z moich ulubionych, ale zdawałam sobie sprawę, że w tym równaniu jest jeszcze jedna dziewczyna, a to już nie tylko stąpanie pomiędzy nienawiścią, a miłością, ale też między wiernością, a zdradą. Ale chociaż miałam chwile zawahania i bałam się, jak sobie autorka tu z wszystkim poradzi, to ta książka wciągnęła mnie niemal natychmiast.

Historia Justina i Amelii to nie tylko romans od nienawiści do miłości, ale przede wszystkim historia przyjaciół z dzieciństwa. Autorka wstawiła między rozdziałami kilka słodkich scen sprzed kilku lat, dając nam szansę na poznanie ich jeszcze zanim wszystko się zepsuło. Od sceny ich pierwszego spotkania, gdy byli dzieciakami, przez kilka kolejnych lat, gdy rozwijała się między nimi piękna przyjaźń, a także coś więcej. Już otwierające zdania książki przyciągają uwagę, bo dowiadujemy się, że oboje zostają współwłaścicielami domu babci Amelii, chociaż od lat się nie widzieli, ani ze sobą nie rozmawiali. Gdy wreszcie doszło pomiędzy nimi do spotkania, wiedziałam, że przepadłam. Bo chociaż Justin wyraźnie pałał do niej nienawiścią, a ja nie miałam zielonego pojęcia, co wydarzyło się lata temu, to gołym okiem można było wyczuć, że między nimi ciągle coś jest.

"Albo mi ufasz, albo nie. Zaufania się nie da stopniować. Nie da się ufać tylko trochę. Albo nim kogoś obdarzasz, albo nie."

Justina poznajemy jako chamskiego dupka, który traktuje Amelię jak zarazę. I chociaż jego zachowanie na początku było dziecinne, to kiedy wreszcie poznaliśmy co wydarzyło się lata temu, potrafiłam zrozumieć dlaczego tak reagował. Ja pewnie miałabym w sobie równie dużo nienawiści i bólu, będąc na jego miejscu. Potrzebowałam trochę czasu żeby się do niego przekonać i chociaż nie oszalałam na jego punkcie, to się polubiliśmy. Zwłaszcza w drugiej połowie książki, gdy wreszcie otworzył oczy na niektóre wydarzenia. Natomiast Amelia była świetną bohaterką i miałam wrażenie, że na te kilka godzin znikam w jej świecie i współodczuwam wszystko, przez co przechodzi. Łamało mi się serce razem z nią, gdy musiała znosić prześmiewcze i nienawistne zachowanie Justina, podczas gdy jedyne czego pragnęła, to odzyskać swojego najlepszego przyjaciela. Bolało mnie, kiedy uderzyła w nią pewna zmieniająca życie wiadomość i została ze wszystkim sama. Ale też miałam do niej ogromny szacunek, bo znosiła wszystko jak profesjonalistka i nigdy się nie poddała, nawet gdy było bardzo ciężko.

Nie trzeba być spostrzegawczym, żeby się domyślić w którą stronę w romansach rozwijają się relacje rozpoczynające się od nienawiści. A już zwłaszcza między ludźmi, którzy mają tak ważną wspólną historię. I tutaj tego bardzo się bałam, bo jak wspomniałam wyżej, była jeszcze Jade, dziewczyna Justina. Którą, swoją drogą, również polubiłam i chyba pierwszy raz od bardzo dawna trafiłam na książkę, w której dziewczyna głównego bohatera nie była kreowana na wariatkę. Właściwie była bardzo miła, przyjazna i naprawdę zależało jej na Justinie, a poza tym polubiła się z Amelią. Związek Jade i Justina mi się tutaj w ogóle nie podobał (ale to już tylko i wyłącznie moja osobista preferencja), bo z jednej strony niezbyt przyjemnie czytało mi się jak uprawiają seks, a główna bohaterka musi ich słuchać, a z drugiej naprawdę było mi szkoda Jade, gdy zaczęło się robić jasne, że pomiędzy Justinem, a Amelią nadal coś jest. Całe szczęście, że nie doszło do zdrady i główny bohater miał na tyle oleju w głowie, żeby się nie poddać pokusie, ale właśnie - pokusa była i to bardzo silna. Mam wrażenie, że główni bohaterowie ciągle balansowali na granicy zdrady, a to było nie w porządku. Może pod względem fizycznym nic się nie wydarzyło, ale zdecydowanie ich do tego ciągnęło i naprawdę nie rozumiem dlaczego Justin tak długo ciągnął sprawy z Jade, wiedząc, że zaprowadzi ich to donikąd.

"Nauczyłeś mnie, że miłość nie polega na słowach. To konkretne działania. Okazywałeś mi swoją miłość tym, jak na mnie patrzysz, jak mnie traktujesz [...]"

Ta książka to ledwie trzysta stron, a dzieje się w niej tak wiele rzeczy, że nawet nie będę w stanie ich tutaj wszystkich poruszyć. Sprawa z Jade to tak naprawdę tylko ziarenko tej historii, więc na szczęście nie zdążyła mnie do niej zniechęcić. Książka podzielona jest na dwie części, które nie mogłyby się od siebie bardziej różnić. Zupełnie się nie spodziewałam kierunku, jaki obierze ta historia. Oczekiwałam namiętnego, gorącego romansu o byłych przyjaciołach, którzy się poróżnili, ale nadal mocno siebie pragną, ale jakoś w drugiej połowie książki historia obrała obrót o sto osiemdziesiąt stopni. Zniknęło rozbawienie wywołane kłótniami między głównymi bohaterami, a stało się o wiele poważniej i po prostu musiałam walczyć ze łzami wzruszenia. Nie zrozumcie mnie źle, napięcia seksualnego nie zabrakło, ale historia miała już inny wydźwięk. Podczas gdy w pierwszej części bohaterowie odnawiali swoją relację, trochę dreptali wokół siebie na paluszkach i skrywali swoje pragnienia, tak w drugiej zrzucona została bomba i wszystko się zmieniło. I dlatego druga część o wiele bardziej mi się podobała - była poważniejsza i moim zdaniem, o wiele ładniejsza.

"Bez ciebie nie ma żadnej muzyki. Muzyka to forma wyrazu dla wszystkich tych rzeczy, dla których żyjesz... odbicie paski wypełniającej twoją duszę. A ja żyję dla ciebie. To ty jesteś moją pasją. Jesteś moją muzyką..."

Chociaż "Mieszkając z Wrogiem" to na pewno nie jest książka wolna od wad, to czytało mi się ją przyjemnie. Główni bohaterowie naprawdę długo wokół siebie tańczyli i czasami miałam ochotę zamknąć ich razem w pomieszczeniu, żeby zaczęli gadać, ale z drugiej strony może to dobrze? W książce dzieje się tak wiele rzeczy, że nie ma czasu na nudę, więc przez kolejne strony się praktycznie płynie. Może osobiście rozwinęłabym niektóre wątki trochę bardziej, ale znowu - to tylko moje osobiste preferencje. Z tego typu książkami bardzo łatwo jest przegiąć i pójść w złą stronę, ale na całe szczęście Penelope Ward nie przegięła i mnie nie zawiodła. Sprawy, których się obawiałam, rozwiązała w dobry i przemyślany sposób, i chociaż nie jestem fanką wszystkich wątków, to jestem zadowolona. Relacja Justina i Amelii zdecydowanie trzyma w napięciu i frustruje, ciągle coś się dzieje, pojawiają się nowe problemy i tak naprawdę nigdy nie wiemy jak to się dalej między nimi potoczy, ale to właśnie sprawiło, że nie mogłam się od tej lektury oderwać. Jeśli szukacie dobrego romansu z wątkiem hate-love, to ten z pewnością wam się spodoba. Polecam!

PENELOPE WARD to autorka jedenastu powieści zajmujących wysokie miejsca na listach bestsellerów czasopism „New York Times”, „USA Today” i „Wall Street Journal”. Jej książki sprzedały się w liczbie ponad miliona egzemplarzy. Jej czwarta powieść, Przyrodni brat, zajęła pierwsze miejsce na liście serwisu Amazon za rok 2014 w kategorii niezależnie publikowanych książek w wersji elektronicznej. Penelope jest dumną mamą pięknej dwunastoletniej córki, u której zdiagnozowano autyzm (i która stanowiła inspirację dla postaci Callie w powieści Gemini), oraz dziesięcioletniego syna. Mieszka w stanie Rhode Island razem z mężem i dziećmi. Życie Penelope kręci się wokół czytania książek z gatunku new adult/współczesny romans, kawy i weekendowych spotkań z przyjaciółmi i rodziną.

Tytuł: Mieszkając z wrogiem
Autor: Penelope Ward
Tytuł oryginału: RoomHate
Data premiery: 8 stycznia 2019
Wydawnictwo: Editio.Red
Liczba stron: 314
Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio.red!





10 komentarzy:

  1. Muszę wreszcie poznać twórczość tej autorki, bo czytam same superlatywy o Jej książkach. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! :D Pisze bardzo fajnie.

      Usuń
    2. Dr.Agbazara is a great man,this doctor help me to bring back my lover Jenny Williams who broke up with me 2year ago with his powerful spell casting and today she is back to me so if you need is help contact him on email: ( agbazara@gmail.com ) or call/WhatsApp +2348104102662. And get your problem solve like me.

      Usuń
  2. Coraz bardziej intryguje mnie ta autorka, bo często się gdzieś pojawiają recenzje jej powieści. :D

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo pisze bardzo fajnie i lekko, bardzo miło spędza się czas przy jej książkach :D

      Usuń
  3. Bardzo, bardzo uwielbiam tę autorkę <3 "Mieszkając z wrogiem" mam na półce, ale już gorzej z czasem na przeczytanie jej :D

    Pozdrawiam,
    Ewelina z redgirlbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, czasu to i mnie ciągle brakuje. Mam nadzieję, że niedługo go w końcu znajdziesz! ;)

      Usuń
  4. Jeszcze nie czytałam, ale mam w planach :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dr.Agbazara is a great man,this doctor help me to bring back my lover Jenny Williams who broke up with me 2year ago with his powerful spell casting and today she is back to me so if you need is help contact him on email: ( agbazara@gmail.com ) or call/WhatsApp +2348104102662. And get your problem solve like me.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia