piątek, 18 października 2019

Jewel E. Ann - Miejsce Bez Ciebie


Prawo Henny i Bodhiego: kiedy pojawia się miłość, zakochaj się, aż pęknie ci serce, a następnie pozwól, by czas posklejał jego okruchy.

Wszystko wydaje się tymczasowe, gdy wcześniej doświadczyło się tragedii – aż na festiwalu muzycznym Henna poznaje Bodhiego.

Młodzi i spontaniczni, zakochują się pod wpływem przepełnionej pożądaniem chwili.
Kiedy chłopak zostaje zmuszony do wyjazdu bez pożegnania, dziewczyna uważa, że nigdy nie przestanie go kochać, choć niedługo później poznaje seksownego pedagoga szkolnego, pana Malone’a.

Oboje są lekkomyślni, a ich relacja jest zakazana.

Tajemnica wychodzi na jaw, a Henna musi zdecydować czy ukończyć szkołę – z dala od pana Malone’a – czy rzucić ją i spełnić swoje marzenia o podróżowaniu po świecie. Stawia na własne pragnienia.

Z czasem uczy się jednak, że życie nie jest podróżą ani jej celem, niektóre rzeczy są bardziej tymczasowe niż inne, a zakazanych spraw nigdy nie można lekceważyć.

Jeśli jednak do niego wróci, czy on wciąż będzie jej?

Jewel E. Ann do tej pory kojarzyłam jedynie z "Pana Perfekcyjnego", który od miesięcy leży na półce i czeka na swoją kolej na przeczytanie. Niestety do tej pory nie znalazłam na nią czasu, za to z czasem w ręce wpadła mi nowość od autorki, jaką jest "Miejsce Bez Ciebie". Książka, po której spodziewałam się emocji, cierpienia, niesamowitej historii miłosnej... złamała mi serce na milion małych kawałeczków, nawet mocniej, niż się przygotowywałam. Nie spodziewałam się, że książka będzie aż tak ciężka i przejście przez nią wyciśnie ze mnie wszelkie emocje, ale ani trochę nie żałuję.

Henna i Bodhi poznają się na Coachelli i od razu łączy ich wielka miłość. Taka, która uderza z potężną siłą i do końca życia nie daje o sobie zapomnieć. Jednak dni festiwalu są policzone i wkrótce oboje zmuszeni są pójść w inną stronę. Ona wraca do swojego życia, on do rzeczywistości, w której musi zajmować się swoim umierającym ojcem i żyć z przytłaczającym poczuciem winy. Ich związek, pomimo silnego uczucia, nie ma szansy zaistnieć. Gdy nadchodzi kolejny rok szkolny, Henna nie spodziewa się, że jej nowym pedagogiem szkolnym zostanie nie kto inny, jak Bohdi. Tylko teraz jest dla niej jedynie Panem Malone i jakakolwiek relacja między nimi jest zakazana. Henna i Bohdi muszą pogodzić się z tym, że nigdy nie będą mogli być razem, ale z każdym kolejnym dniem staje się to coraz trudniejsze. Zwłaszcza, jeśli tylko w swoich ramionach czują, że żyją i nie muszą uciekać przed całym bólem świata.

Zamknij oczy i pozwól mi scałować te łzy. Zaśnij, wspominając to, jak trzymałem cię w ramionach. Śnij o nas.

Nie będę ukrywać, że miałam niemały problem, żeby wkręcić się w tę książkę, Tak jak w opisie fabuły wspomniałam, Henna i Bodhi zakochują się bardzo szybko i mocno, a ich miłość czasami bardzo mocno przypominała mi takie typowe instalove. Byli sobą trochę zaślepieni, naćpani nawet, zachowywali się jakby znali się całe życie i nie potrafiłam przekonać się do tej całej gadaniny o tym, że są sobie pisani na zawsze. Ciągnęło się to przez dobre sto stron i w pewnym momencie obawiałam się, że to jednak nie będzie książka dla mnie. Całe szczęście, że im dalej w nią brnęłam, tym mocniej się do niej przekonywałam.

Henna z pozoru wydaje się być lekkomyślną, naiwną, trochę szaloną dziewiętnastolatką. Zupełnie sama wybiera się na Coachellę, żyje ciągle na haju, a na dodatek szaleńczo zakochuje się w pierwszym poznanym facecie o imieniu Bodhi. Brzmi niezbyt zachęcająco, prawda? Na początku dla mnie tak było, nie mogłam się przekonać do jej osoby przez bardzo długi czas, bo rzeczywiście jej zachowanie w porównaniu z poważnym, doświadczonym Bodhim, wyróżniało się takim dziecinnym, niewinnym spojrzeniem na pewne sprawy. Nie zawsze ważyła na to, czy swoimi słowami, czy zachowaniem, rani innych, wielokrotnie robiła coś, przez co miałam ochotę nią potrząsnąć, ale okazuje się, że nawet Henna ma w sobie drugie dno. Na pierwszy rzut oka jest ćpunką, rozkapryszoną córeczką bogatych rodziców, którzy na wszystko jej pozwalają... ale i ona ma za sobą ciężkie przeżycia, które ciągną się za nią od lat. Kiedy w fabule przeskakujemy kilka lat wprzód, dopiero wtedy Henna bardzo się zmienia, dojrzeje, spogląda na pewne sprawy inaczej. Nadal jest tą samą Henną, ale też trochę poważniejszą, rozsądniejszą, trochę bardziej doświadczoną. Właśnie to mi się bardzo spodobało w tej książce, autorka naprawdę świetnie poradziła sobie z rozwojem jej postaci, udało jej się sprawić, że się do Henny przekonałam, gdy myślałam, że nie będzie to możliwe.

Nie zdajesz sobie sprawy, jak za kimś tęsknisz, póki nie spotykasz się z nim po długiej rozłące i twoje serce w końcu znów może bić.

Trochę inna sprawa była z Bodhim, bo jego polubiłam już od początku. Jest kilka lat starszy od Henny, a zarazem rozsądniejszy, poważniejszy i skrywający wiele cierpienia i poczucia winy. Od momentu, w którym poznaje wiek dziewczyny wie, że nie może między nimi nic zaistnieć, a zaognia się to tylko, gdy Henna trafia pod jego opiekę w szkole. Bodhi nie może sobie pozwolić na nieuwagę i lekkomyślne zachowanie. Jego ojciec jeździ na wózku właśnie przez jeden głupi błąd Bodhiego, a na dodatek jest umierający na raka, z czym Bodhi nie może się pogodzić. Cały swój wolny czas poświęca na opiekę nad nim, robi to jednak kosztem życia prywatnego i miłosnego. Ale nawet pomimo tego ciężaru na swoich barkach, Bodhi nadal zawsze obdarzał innych swoją dobrocią, stawiał bliskich na pierwszym miejscu i poświęcał swoje szczęście, dla szczęścia innych. Zwłaszcza dla swojego ojca i Henny.

Relacja Henny i Bodhiego przechodzi ogromną zmianę w czasie trwania książki, od typowej słodkiej, nierealistycznej miłostki, przechodzą do bardzo poważnej, łamiącej serce miłości, która zdaje się nie mieć szansy zaistnieć. W tę dwójkę uderza tak wiele przeszkód, że za każdym razem łamało mi się serce. Ale potrzebowałam czasu, żeby do ich historii się przekonać. Dopiero z każdym nowym doświadczeniem ich miłość stawała się poważniejsza, głębsza i już nie miałam wrażenia, że była dziecinna i przekoloryzowana. Oboje musieli przejść przez wiele rzeczy, przepracować wiele problemów, wytrzymać miesiące i lata rozłąki, aby zrozumieć pewne sprawy i nauczyć się, jak rozwinąć swoją relację w dobrym kierunku.

Miłość nie jest racjonalna. Skacze z samolotów i z klifów. Zostawia ślad na wszystkim, czego dotknie. Mogę postępować właściwie albo cię kochać, ale nie połączę tych dwóch rzeczy.

"Miejsce Bez Ciebie" to powieść o poświęceniu i odnajdowaniu siebie. Nie jest wolna od wad i na pewno nie nazwałabym ją ulubioną książką, ale trzeba przyznać, że autorka potrafi czytelnika wciągnąć i za pomocą słów przekazać setki emocji. Historia Bodhiego i Henny niesie za sobą rozczarowanie, cierpienie, ból i porusza wiele bardzo ciężkich tematów, ale przy tym pokazuje, jak potężna może być miłość i jak wiele jest w stanie przetrwać, gdy napotykamy na swojej drodze tę właściwą osobę. To ciężka lektura, mało mamy w niej szczęśliwych momentów, więc warto się psychicznie nastawić, zanim po nią sięgniecie. I chociaż nie jestem w nią w pełni zachwycona, to wiem, że będę chciała sięgnąć po inne książki tej autorki, gdyż język, jakim się posługuje, jest niesamowicie przystępny, wciągający i piękny.


JEWEL E. ANN to autorka uzależniona od romansów. Po dziesięciu latach wydawania książek zrezygnowała z kariery higienistki stomatologicznej, aby zostać w domu z trzema wspaniałymi chłopcami i zająć się rodziną. Kiedy nie zakłada swojej peleryny i nie ratuje drzew, ćwiczy z przyjaciółkami jogę, spożywa posiłki z rodziną, wspina się w górach z dziećmi, ogląda powtórki serialu "Jak poznałem waszą matkę" i, oczywiście... tworzy emocjonujące, wzruszające, seksowne lektury.


Tytuł: Miejsce Bez Ciebie
Autor: Jewel E. Ann
Tytuł w oryginale: A Place Without You
Data premiery: 14 sierpnia 2019
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 432
Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.




6 komentarzy:

  1. Podobała mi się ta książka i również dołączam się do jej polecenia. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam, ale książka czeka na półce :)

    www.whothatgirl.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie czytałam ale to coś dla mnie. Nie wiem co mają w sobie książki z Filia ale wszystkie mam ochotę przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawnictwo Filia wie, co dobre :) Mało która ich książka mnie zawodzi :D

      Usuń

Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia