Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ana Huang. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ana Huang. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 listopada 2024

Ana Huang - Władca chciwości




Miał ją i stracił... i zrobi wszystko, by ją odzyskać.

Dominic Davenport przeszedł drogę od zera do króla Wall Street.

Ma wszystko: piękny dom, piękną żonę i więcej pieniędzy, niż byłby w stanie wydać przez całe życie. Ale bez względu na to, ile zgromadził, nigdy nie jest usatysfakcjonowany.

W swoim niekończącym się dążeniu do powiększania majątku odsuwa od siebie jedyną osobę, która uważa go za wystarczającego.

Dopiero gdy ona odchodzi, dociera do niego, że w życiu liczy się coś więcej niż bogactwo i chwała... ale wtedy może być już za późno.


Mam bardzo skomplikowaną relację z twórczością Any Huang i niestety za jakąś połową jej książek nie przepadam, a jednak za każdym razem wracam i daję jej kolejną szansę. Czy to jakaś forma masochizmu? Prawdopodobnie. Relacja Dominica i Alessandry ciekawiła mnie jednak zbyt bardzo już od ich pierwszego pojawienia się w pierwszym tomie, żebym tak po prostu ją pominęła, no więc tu jestem i daję autorce już siódmą szansę. Może i Huang powiela swoje schematy i w dużej mierze cały czas pisze podobne powieści, ale jedno trzeba jej przyznać - (zazwyczaj) potrafi wciągnąć czytelnika do swojego fikcyjnego świata. A niespodziewanie Władca chciwości zapewnił mi tak emocjonalne doświadczenie, że skończyłam na czytaniu tej powieści ze łzami w oczach.

Dominic i Alessandra Davenportowie są małżeństwem od prawie dziesięciu lat, ale już dawno przestali być tą zakochaną w sobie do szaleństwa młodą parą, jaką byli na studiach. Teraz Dominic spędza każdą chwilę w pracy, ustanawiając swoją pozycję króla Wall Street i widując się ze swoją żoną w przelocie, a codziennością Alessandry jest cisza i samotność w ich dużym, lecz pustym domu. Gdy Dominic po raz kolejny łamie złożoną jej obietnicę i wybiera pracę ponad ich związek, kobieta w końcu ma dość i prosi go o rozwód, zmęczona udawaniem szczęśliwej żony będącej trofeum miliardera. Podczas gdy Alessandra po raz pierwszy od lat stawia siebie na pierwszym miejscu, świat Dominica chwieje się w posadach, gdy zaczyna zdawać sobie sprawę, że w swoich dążeniach do zapewnienia im stabilizacji finansowej traci właśnie najcenniejszą osobę w swoim życiu. Dla niej to szansa, by w końcu odnalazła siebie, nawet jeśli oznacza to utratę kogoś, kogo kocha całym sercem... a dla niego pobudka, że teraz to on musi zawalczyć o ich małżeństwo i udowodnić Alessandrze, że jest dla niego wszystkim.

Nie czytam zbyt wielu romansów o małżeństwach z problemami, być może dlatego, że jestem wybredna i lubię tylko bardzo specyficzne historie, ale bardzo je doceniam za to, że ukazują trochę realizmu życiowego, jednocześnie dając nadzieję na to, że wszystko w życiu w końcu się jakoś poukłada. Sięgając po tę książkę oczywiście szykowałam się na emocjonalny rollercoaster, chyba nie da się inaczej przy tego typu powieści, a jednak i tak zaskoczyło mnie to, jak bardzo emocjonalnie na nią zareagowałam. Już w pierwszych rozdziałach polały się łzy, a słowa Alessandry, jej samotność i tęsknota za mężem, a także reakcja Dominica, gdy zdał sobie sprawę, że ją traci, złamały mi serce na malutkie kawałeczki.

Ta dwójka to idealny przykład tego, że nieważne jak ogromna jest miłość między dwójką ludzi, związek czy małżeństwo nie ma szansy przetrwać bez ciągłej pracy i wysiłku od obydwu stron. Jeśli wszystko inne zawodzi, aż w końcu zostają same wspomnienia dobrych chwil, nie wystarczy tak po prostu zamieść wszystkiego pod dywan i udawać, że samo zacznie się układać. Dominica i Alessandrę czeka największe wyzwanie, aby pozbierać ich złamane małżeństwo i wymaga to wielu ciężkich miesięcy, wzajemnego wysiłku i bycia otwartym na siebie na takie sposoby, na jakie nie byli na siebie otwarci już od dawna.

Ana Huang miała tutaj bardzo trudną robotę, aby przedstawić historię tej dwójki prawidłowo, realistycznie i z odpowiednią wrażliwością. I moim zdaniem dobrze sobie z tym poradziła. Jako kobieta współczułam Alessandrze, czytając o jej samotności, poczuciu, że zawsze jest na drugim miejscu za imperium swojego męża, tym bardziej, że jej miłość do niego była tak prawdziwa i w rezultacie słodko-gorzka. I kibicowałam jej całym sercem, gdy postanowiła od niego odejść i w końcu skupić się na sobie. Ale jako największa romantyczka nie mogłabym się nie wzruszyć, widząc kompletne załamanie Dominica, gdy zaczynał zdawać sobie sprawę, jak bardzo zawalił jako mąż i jak bardzo oraz prawdziwie kochał Alessandrę, którą utracił.

Miałam skomplikowane uczucia co do tego, czy ja osobiście wybaczyłabym drugiej osobie takie zaniedbanie, ale tutaj chyba każdy z nas zareagowałby inaczej - i za to bardzo tę powieść tak bardzo doceniam. Być może Dominic nie zrobił wystarczająco, aby odzyskać Alessandrę, a być może tu nie chodziło o długie kajanie się i wielkie gesty, a o jego wewnętrzną zmianę, która zdecydowanie zaszła pod wpływem okoliczności. Może nigdy nie przestanie być pracoholikiem, co jest w pewien sposób zrozumiałe, biorąc pod uwagę jego dorastanie bez rodziny i własnego domu, ale też obserwujemy, jak prawdziwie stara się połączyć to z byciem lepszym mężem i jak ogromna jest jego miłość do Alessandry. Moja jedyna krytyka tyczy się tego samego, co zawsze - nie rozumiem niestety tego zwyczaju uciekania do seksu w momentach, kiedy miejsce powinna mieć bardziej rozmowa (tym bardziej, że bohaterowie próbują uratować małżeństwo), a autorka robi to w każdej swojej książce i zrobiła to też niestety tutaj.

Władca gniewu to bez dwóch zdań jedna z najbardziej emocjonalnych i dających do myślenia powieści Any Huang. To historia o ogromnej miłości, która trwa nawet w najmroczniejszych momentach, kiedy bezsilność i rozczarowanie pozwalają bohaterom o tym zapomnieć, ale o miłości, na którą trzeba ciężko zapracować. Oczywiście, jak to w stylu autorki, nie mogłoby tu zabraknąć trochę zaborczości, zazdrości i dziejących się w tle biznesowych intryg (które niestety nudziły mnie tu niemiłosiernie), ale na pierwszy plan zdecydowanie wychodzi pełna emocji i wrażliwości historia. Bardzo kibicowałam Alessandrze i Dominicowi, a ta książka zdecydowanie trafia na listę ulubieńców od autorki. Jeśli macie ją w planach, to pamiętajcie o chusteczkach!


Ana Huang jest autorką przede wszystkim namiętnych i pełnych pasji książek z gatunku New Adult i współczesnych romansów. Jej książki zawierają zróżnicowane postacie i emocjonalne, czasem kręte drogi do szczęśliwego zakończenia (z dużą ilością żartów i pikanterii). Poza czytaniem i pisaniem Ana uwielbia podróżować, ma obsesję na punkcie gorącej czekolady i jest w związkach z wieloma fikcyjnymi chłopakami.


Tytuł: Władca chciwości
Autor: Ana Huang
Seria: Kings of Sin. Tom 3
Tytuł w oryginale: King of Greed
Data premiery: 23.10.2024
Liczba stron: 300
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ocena: 8.5/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czwarta Strona:


Czytaj dalej »

wtorek, 17 września 2024

Ana Huang - Władca dumy



Jest jego przeciwieństwem pod każdym względem… i największą pokusą, z jaką miał kiedykolwiek do czynienia.

Powściągliwy, opanowany i poprawny aż do przesady, Kai Young nie odnajduje się w chaosie. Tymczasem Isabella, z fioletowymi pasemkami we włosach i skłonnością do niestosownych żartów, jest właśnie ucieleśnieniem chaosu.

W przededniu wyborów nowego prezesa medialnego imperium, w których stawką jest przyszłość firmy, miliarder nie może sobie pozwolić na zamieszanie, jakie dziewczyna wnosi do jego życia.
Isabella jest wszystkim, czego nie powinien pragnąć, ale każde jej spojrzenie i dotyk kuszą go do złamania zasad i uczynienia jej swoją wybranką.

Zuchwała, impulsywna, pełna życia Isabella Valencia lubi się bawić i potrafiłaby usidlić każdego mężczyznę… z wyjątkiem Kaia Younga.

Nie powinno jej to martwić. Facet nie jest w jej typie, a dla rozrywki tłumaczy klasyków na łacinę. I jest członkiem ekskluzywnego klubu, w którym ona pracuje jako barmanka, co oznacza, że jest absolutnie poza zasięgiem.

Musi jednak przyznać, że mimo chłodnego usposobienia jednym dotykiem potrafi sprawić, że uginają się pod nią kolana.

Choć bardzo starają się przed tym uchronić, muszą w końcu ulec zakazanemu pożądaniu.

Mimo że cena okaże się niezwykle wysoka.


Nie wiem kiedy to się stało, że Ana Huang stała się dla mnie autorką, której książki albo uwielbiam albo nienawidzę, a i tak zawsze daję im kolejną szansę w nadziei, że będzie dobrze, ale tym właśnie sposobem mam już za sobą jej szóstą książkę. I to musi być chyba jakaś ruletka, bo kiedy lektura Władca gniewu to była dla mnie czysta przyjemność, tak już czytanie Władcy dumy sprawiło, że z nudy kontemplowałam wszystkie swoje decyzje życiowe. A co najlepsze, z pewnością przeczytam też trzeci tom, bo chyba nigdy się nie uczę, a autorka zawsze potrafi mnie przyciągnąć. Niech mi ktoś jednak wyjaśni, co się wydarzyło w tym tomie?

Kai Young, młody dziedzic wielopokoleniowej fortuny, przygotowuje się właśnie do objęcia posady prezesa rodzinnej firmy. Inteligentny i opanowany nie może sobie pozwolić na żadne rozproszenia, które mogłyby zaprzepaścić jego szansę na wygranie nadchodzących wyborów na wymarzone stanowisko. Jednak wbrew jego chęciom jego umysł i serce nie potrafią trzymać się z dala od chaotycznej Isabelli Valencii, dziewczyny z niewyparzonym językiem i fioletowymi pasemkami, która pracuje jako barmanka w ekskluzywnym klubie, którego jest członkiem. Isabella jest dokładnie takim rozproszeniem, jakiego nie potrzebuje. A ona dobrze wie, że nie wolno jej umawiać się z członkiem klubu, bo zniszczyłaby swoją karierę. Mimo wszystko poddanie się rosnącemu przyciąganiu staje się coraz bardziej kuszące...

Chciałabym móc tu przedstawić jakieś ciekawe punkty fabularne, które zazwyczaj są obecne w książkach Any Huang (tej samej autorki, która zawsze wplata w swoje książki jakieś porwania, zdrady i skandale), ale historia Kaia i Isy była wręcz nienaturalnie zwyczajna i spokojna. I nie mam tu na myśli nic złego, bo ja akurat takie historie uwielbiam, ale mam niestety wrażenie, że autorka nie potrafiła sobie z tym poradzić. Spójrzmy chociażby na postać Kaia - jak wszyscy męscy bohaterowie Any jest słynnym miliarderem, ale daleko mu do takiego Christiana czy Alexa. Jest bardzo opanowany, spokojny, dla zabawy tłumaczy książki na łacinę, a do tego lubi trzymać się zasad. W porównaniu z nim Isabella to kulka chaosu i energii, która mówi, co jej ślina na język przyniesie, potrafi być lekko impulsywna i narwana. Bardzo ich polubiłam jako bohaterów, mieli nawet szansę zostać moimi ulubieńcami, ale po drodze coś bardzo poszło nie tak.

Wątek miłosny sam w sobie pozostawia niestety wiele do życzenia. O ile Isa i Kai są sympatycznymi postaciami osobno, jakoś nie potrafiłam się zaangażować w ich wspólną historię. Nawet lekki element zakazanego związku, który miał szansę dodać dreszczyku emocji, wypadł nijako i bardzo płytko - zresztą właśnie tak, jak - niestety - cała ich relacja. Myślę, że duże znaczenie ma tu sam fakt, że gdy zaczynamy czytać tę książkę, oni już są sobą zainteresowani. Zabrakło tu budowania napięcia, jakiejś niepewności, etapu gonienia za sobą.

Co natomiast irytowało mnie najbardziej, to ilość czasu poświęcona na mówienie o staraniach Kaia o miejsce prezesa w firmie, a także o braku weny Isabeli, której marzeniem jest napisanie książki. I chociaż mogły to być fajne elementy ich osobowości, to autorka skupiła ich historie tylko na tym, przez co nie działo się nic więcej. Nie zliczę ile razy przewijałam biznesowe gadanie bohaterów albo jakieś mało interesujące spotkania, które nic do fabuły nie wnosiły - co mnie obchodzą jakieś skandale randomowych miliarderów? Ileż można o tym czytać?

Chociaż nie jestem największą fanką twórczości Huang, to zawsze sięgam po jej książki ze świadomością, że będzie interesująco, wciągająco i dostanę historię, przy której się rozerwę. Tym razem nie dostałam nic z tych rzeczy. Romans był nijaki i mało rozwinięty, fabularnie nie działo się nic ciekawego, a jedyna dobra rzecz w tej części - bohaterowie - nie zostali dobrze wykorzystani. Jakby autorka nie miała pomysłu, w którą stronę chce tę część poprowadzić i powstało... to. Nie wspominając o żenujących scenach seksu, które niestety zawsze w książkach Any wypadają okropnie. Jeśli miałabym wam coś polecić, to raczej zalecam pominięcie tego tomu - autorka nie oferuje tu niestety nic ciekawego.



Ana Huang jest autorką przede wszystkim namiętnych i pełnych pasji książek z gatunku New Adult i współczesnych romansów. Jej książki zawierają zróżnicowane postacie i emocjonalne, czasem kręte drogi do szczęśliwego zakończenia (z dużą ilością żartów i pikanterii). Poza czytaniem i pisaniem Ana uwielbia podróżować, ma obsesję na punkcie gorącej czekolady i jest w związkach z wieloma fikcyjnymi chłopakami.


Tytuł: Władca dumy
Autor: Ana Huang
Seria: Kings of Sin. Tom 2
Tytuł w oryginale: King of Pride
Data premiery: 19.06.2024
Liczba stron: 392
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ocena: 3/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czwarta Strona:




Czytaj dalej »

czwartek, 7 marca 2024

Ana Huang - Władca gniewu



Jest żoną, której nigdy nie chciał… i słabością, której się nie spodziewał.

Bezwzględny. Pedantyczny. Arogancki.

Dante Russo najlepiej czuje się, gdy może sprawować kontrolę w życiu osobistym i zawodowym. Ten miliarder i szef przedsiębiorstwa nigdy nie planował się żenić, dopóki szantażem nie zmuszono go do zaręczyn z kobietą, której prawie nie zna. Z Vivian Lau, dziedziczką jubilerskiej fortuny i córką jego aktualnego wroga.

Nieważne, że jest piękna i czarująca. Dante zrobi wszystko, co w jego mocy, żeby zniszczyć dowody i zerwać zaręczyny. Jest tylko jeden problem: teraz, gdy ją ma… nie potrafi jej wypuścić.

Elegancka. Ambitna. Dobrze wychowana.

Vivian Lau to córka idealna i bilet wstępu do wyższych sfer. Ślub z Dantem Russo oznacza otwarcie drzwi, które dla rodziny dorobkiewiczów inaczej pozostałyby zamknięte. I choć grubiański, a zarazem niepochwytny Dante nie jest mężczyzną z jej marzeń, Vivian godzi się wyjść za niego z poczucia obowiązku. Tęsknota za jego dotykiem nigdy nie była częścią planu. Ani co gorsza to, że się zakocha w swoim przyszłym mężu.


Mam bardzo mieszaną relację z twórczością Any Huang, szczególnie z jej serią Twisted, ale do historii Dantego i Vivian zawsze miałam słabość. Być może dlatego, że to była pierwsza jej książka, którą czytałam jakoś rok temu i trafiła prosto do mojego serca, a może dlatego, że od tamtej pory niestety nie udało jej się pobić tej historii żadną inną, którą miałam okazję czytać. Nie żartuję, pisząc, że czekałam na tę premierę odkąd Dante i Vivian kilkukrotnie byli wspomniani w innych jej książkach, ale też cząstka mnie obawiała się, że być może zbudowałam sobie tak pozytywne wyobrażenie, że w rzeczywistości wcale nie było tak dobrze i się zawiodę. Nic z tego - nadal podtrzymuję moje zdanie, że to jej najlepsza książka dotychczas.

Vivian, spadkobierczyni majątku jubilerskiego oraz profesjonalna organizatorka prestiżowych eventów, dobrze zna życie w bogactwie i luksusie. Są jednak rzeczy, których pieniądze nie mogą kupić i wśród nich znajdą się status i prestiż, jakim nie może się pochwalić jej rodzina. Kobieta zawsze wiedziała z czym wiąże się takie życie. Nie spodziewała się jednak, że rzeczywistość uderzy w nią tak szybko. Kiedy jej ojciec oznajmia jej, że dla dobra ich biznesu ma wejść w aranżowane małżeństwo z szanowanym miliarderem, Dantem Russo,  nie ma wyjścia, tylko się zgodzić. Vivian i Dante zupełnie się nie dogadują, jednakże dla zachowania pozorów kobieta wprowadza się do jego domu, a wieści o ich zaręczynach szybko się rozchodzą. Jednak czy biznesowy układ ma szansę przemienić się w coś prawdziwego, gdy jedno z nich ukrywa prawdę, która może w jednej sekundzie wszystko zniszczyć?

Romansów z wątkiem aranżowanego małżeństwa jest wiele, ale w przypadku Vivan i Dantego nic nie jest takie proste. Zacznijmy może od tego, że żadne z nich tego małżeństwa nie chce i od samego początku tego nie ukrywają. Ona robi to tylko i wyłącznie dla rodziny, a on ma swoje ukryte motywy, o których nie chce mówić. Dlatego chociaż dla pozorów robią wszystko, aby wyjść na prawdziwą parę planującą ślub - zamieszkują razem, uczęszczają na wydarzenia jako para - w rzeczywistości niewiele ze sobą rozmawiają i raczej schodzą sobie z drogi. Ale jak w każdej grze o pozory, nawet między nimi w pewnym momencie granice zaczynają się zacierać. 

Jedno trzeba Huang przyznać - poza wątkiem miłosnym zawsze uda jej się wpleść w fabułę jakiś wątek, który będzie trzymał w napięciu. Czasami jej to wychodzi lepiej, czasami gorzej, ale tym razem naprawdę przeszła samą siebie, bo każdy wątek wspaniale się ze sobą łączył i sprawił, że nie sposób się od tej książki oderwać. A chyba najciekawsza jest sama postać Dantego, który w pierwszej chwili sprawia wrażenie bezwzględnego, zimnego miliardera, którego motywuje chęć zemsty (tak w sumie można opisać większość męskich postaci Huang), ale jest postacią złożoną i im lepiej go poznajemy, tym łatwiej zrozumieć, co go motywuje do podejmowania pewnych decyzji. Jest osobą, dla której lojalność, rodzina i obowiązki są na pierwszym miejscu. Jeśli na czymś mu zależy, jest w stanie zrobić wszystko, aby to chronić, co widać szczególnie w jego relacji z Vivian. Jego czyny, chociaż czasami niemalże niemoralne, są zrozumiałe i realistyczne - a mam wrażenie, że tego bardzo mi brakowało w wielu książkach Huang.

Natomiast Vivian to interesująca postać, bo początkowo zrozumienie jej decyzji wymagało ode mnie dużych pokładów cierpliwości. Rodzina jest dla niej na pierwszym miejscu, ale niestety o nich nie można powiedzieć tego samego, bo już sam fakt, że zostaje tak naprawdę sprzedana obcemu facetowi dla podwyższenia własnego statusu społecznego wiele mówi. Czasami po prostu pragnęłam, aby ich opuściła, trzasnęła za sobą drzwiami i przestała być na każde ich zawołanie, bo z pewnością nie traktowali jej jak swoją córkę, a bardziej jak marionetkę. Ale też ją rozumiem - chyba każdy z nas w głębi duszy najbardziej pragnie miłości rodziców i jest w stanie wiele dla niej poświęcić. A jej droga do zrozumienia, że nie musi rezygnować ze szczęścia i własnej wolności, aby ją zdobyć, to chyba najważniejsza część jej historii.

Jedna rzecz, której po prostu nie mogę znieść w książkach Any, to jej sceny seksu, które doprowadzają mnie do takiego poczucia żenady, że nie wiem, jak inni dają radę przez nie przebrnąć. Ale przymykam na to oko i je po prostu przewijam, co również się sprawdza, bo poza tym to naprawdę przyjemna książka. Zachwycając się tą historią nie mam wcale na myśli, że to literatura wysokich lotów, która wyróżnia się czymś szczególnym wśród wielu podobnych tytułów, ale można przy niej naprawdę miło spędzić czas. To książka idealna szczególnie dla wielbicieli wątków aranżowanego małżeństwa (a ja zdecydowanie się do nich zaliczam) oraz enemies to lovers, bo autorce udaje się tu zawrzeć wszystko - napięcie, emocje, niechęć przemieniającą się w pragnienie, słodycz, pikanterię, a nawet trochę tajemniczości.

Uwielbiam Dantego i Vivian, bo obydwoje przechodzą wiele, ale też prawdziwie pracują nad tym, aby stworzyć prawdziwą relację. Sercem tej historii są jej bohaterowie, ich przemiana wewnętrzna i to, jak ich miłość zmienia się pod wpływem wielu czynników i wyzwań, z którymi muszą się zmierzyć. Dla mnie właśnie takie historie są najlepsze – gdzie bohaterowie są realistyczni, popełniają błędy i się na nich uczą, a kolejne problemy, z którymi muszą się zmierzyć, jedynie ich umacniają. Vivian i Dante zostaną ze mną na długo. I już się nie mogę doczekać drugiego tomu, którego zalążki możemy obserwować już w tej części. I uwierzcie - jeśli, tak jak ja, nie przepadacie za serią Twisted, to dajcie szansę tej serii - Huang może was pozytywnie zaskoczyć.


Ana Huang jest autorką przede wszystkim namiętnych i pełnych pasji książek z gatunku New Adult i współczesnych romansów. Jej książki zawierają zróżnicowane postacie i emocjonalne, czasem kręte drogi do szczęśliwego zakończenia (z dużą ilością żartów i pikanterii). Poza czytaniem i pisaniem Ana uwielbia podróżować, ma obsesję na punkcie gorącej czekolady i jest w związkach z wieloma fikcyjnymi chłopakami.


Tytuł: Władca gniewu
Autor: Ana Huang
Seria: Kings of Sin. Tom 1
Tytuł w oryginale: King of Wrath
Data premiery: 24.01.2024
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ocena: 8/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czwarta Strona:




Czytaj dalej »

poniedziałek, 1 stycznia 2024

Ana Huang - Kłamstwa. Seria Twisted



On zrobi dla niej wszystko… nawet skłamie

Czarujący i onieśmielający Christian Harper jest potworem przebranym za gentlemana w idealnie skrojonym garniturze.

W życiu nie kieruje się moralnością, nie interesuje go również miłość. Nie może jednak pohamować pożądania kobiety, która zamieszkała piętro niżej. Sąsiadka staje się obiektem jego mrocznych żądzy. Kiedy więc pojawia się okazja, Christian łamie wszystkie swoje zasady i składa jej propozycję nie do odrzucenia.

Każdy potwór ma swoją słabość. Ona jest jego.

Jego obsesją.
Jego uzależnieniem.
Jego jedyną wymówką.

Słodka i nieśmiała mimo sławy w social mediach Stella Alonso jest romantyczką trzymającą swoje serce w ryzach.

Pracując na dwóch etatach, nie ma czasu ani ochoty pakować się w związek. Kiedy jednak nawiedzają ją demony przeszłości, nieoczekiwanie ląduje w ramionach najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkała.

Pomimo swojej oziębłości Christian rozgrzewa ją do czerwoności i pozwala poczuć wszystko, czego pragnęła.

Namiętność.
Bezpieczeństwo.
Prawdziwe pożądanie.

Ich miłość jest zaplątana w sekrety i skażona kłamstwami… Kiedy prawda wreszcie wyjdzie na jaw, może całkowicie ich zrujnować.



W końcu nadszedł koniec przygody z tą lekko pokręconą serią, która zawładnęła bookmediami i od miesięcy była na językach wielu czytelniczek. Muszę przyznać, to była interesująca seria, chociaż nie do końca taka, jak się spodziewałam. Sama nie wiem, co mam o niej myśleć, kiedy już zaznajomiłam się z całością - z jednej strony w dużej mierze Ana Huang stworzyła może nie jakąś wielce wspaniałą serię, ale wciągającą, z drugiej strony część mnie cały czas się zastanawia, skąd wziął się cały ten rozgłos. Dla mnie ta czytelnicza przygoda była... cóż, pełna wzlotów i upadków. Po koszmarnym trzecim tomie nawet nie robiłam sobie nadziei, że historia Stelli i Christiana mnie zaskoczy, ale jak się okazuje - jeśli chodzi o Huang, nigdy nie wiadomo, czego powinnam się spodziewać. I w sumie dokładnie tak mogłabym opisać "Kłamstwa". Nie wiedziałam, co mnie czeka, wiele rzeczy mnie zaskoczyło, ale ogólnie kończę ją z bardzo mieszanymi uczuciami.

Gdy zaczynamy tę książkę, Stella musi zmierzyć się z przykrą prawdą - podczas gdy jej przyjaciółki spełniają marzenia i planują przyszłość ze swoimi drugimi połówkami, jej życie utknęło w miejscu. Chociaż poświęciła lata swojego życia na budowanie swoich profili w social mediach, liczba jej obserwujących stanęła, a oferty płatnych współprac przestały wpływać. Na dodatek zostaje zwolniona z pracy, dzięki której miała jedyny płynny przypływ gotówki. Dlatego kiedy pojawia się okazja zostania ambasadorką słynnej marki, postanawia zrobić wszystko, aby zdobyć ich zaufanie... nawet znaleźć udawanego chłopaka, który z pewnością wzbudziłby nowe zainteresowanie na jej profilu na instagramie. Mroczny, tajemniczy Christian Harper, to ostatnia osoba, którą posądzałaby o chęć wplątania się w takie gierki, a jednak gdy proponuje jej obopólny układ, postanawia się zgodzić. Udawany związek, parę występów w miejscach publicznych i zero miłości. Stella nie jest jednak świadoma, że ich relacja została zbudowana na kłamstwach, które mogą okazać się gorsze, niż czyhające na nią niebezpieczeństwo...

Jeśli mam być zupełnie szczera, przed lekturą tej części Stella i Christian niezbyt mnie interesowali. Oczywiście w poprzednich częściach autorka wrzucała jakieś smaczki, które miały wzbudzić zainteresowanie ich historią, ale tak naprawdę poza najbardziej płytkimi faktami na temat tego, kim byli, nie wiedziałam o nich nic interesującego. Stella była dla mnie jednowarstwową postacią, przyjaciółką Avy, Jules i Bridget, która zajmowała się social mediami, a Christian tylko kolejnym mrocznym, bogatym i tajemniczym facetem, który miał różne sekrety, co - nie oszukujmy się - równie dobrze mogłoby być opisem każdego z reszty bohaterów tej serii. Ich drogi przecięły się po raz pierwszy, gdy Stella i Jules wynajęły razem mieszkanie w należącym do Christiana budynku (bodajże w Nienawiści, ale nie do końca pamiętam), trochę zaiskrzyło i to było tyle. Jakież było moje zaskoczenie, gdy ta dwójka pochłonęła mnie bez reszty już od pierwszych stron tej książki.

Nie jestem największą fanką bohaterów tej serii, ale z jakiegoś zaskakującego powodu od razu znalazłam zrozumienie w postaci Stelli. Oczekiwałam nudnej bohaterki, o której zaraz zapomnę, a tymczasem spośród wszystkich przyjaciółek, to właśnie ona okazała się być najbardziej złożoną, wielowarstwową postacią, którą odkrywamy dopiero po raz pierwszy w tej książce. Tak wiele jej osobowości tkwiło w uśpieniu nawet przed jej najbliższymi, że czułam się tak, jakbym poznawała ją kompletnie na nowo. Za serce chwyciła mnie jej dobroć, ale też pragnienie udowodnienia własnej wartości przed innymi i ciągle porównywanie swoich sukcesów z sukcesami bliskich. Być może dlatego, że od razu poczułam z nią więź i zrozumienie dla wielu jej obaw. To takie ożywcze, móc przeczytać o bohaterce, która twardo stąpa po ziemi, nie daje się traktować jak wycieraczkę, ale jest przy tym człowiecza, prawdziwa i wrażliwa na innych.

Natomiast Christian... cóż, trzeba przyznać, że interesująca z niego postać. Nie kręciła mnie zbytnio jego owiana tajemnicą osobowość, bo mam wrażenie, że każdy kolejny męski bohater tej serii jest do siebie pod tym względem bardzo podobny, za to zaskoczyło mnie to, jak ogromna była jego słabość do Stelli. Z pewnością można by go opisać jako moralnie szary charakter, który robi różne podejrzane, niemoralne rzeczy i jest tego świadomy, ale wobec głównej bohaterki poznajemy jego zupełnie inną stronę. Wrażliwą, troskliwą, czasami może trochę obsesyjną (cóż, każda para tej serii w większej lub mniejszej mierze balansuje na pograniczu toksyczności, ale tego można by się spodziewać po samej nazwie serii), ale również romantyczną. W pewnym momencie byłam też gotowa narzekać na to, że więcej jest gadania o tym, jaki to potrafi być zły i pokręcony, a w ogóle nie widać tej jego strony, dopóki autorka totalnie nie zszokowała mnie paroma scenami wypełnionymi szczegółami, których nigdy w życiu nie zapomnę.

Jeśli miałabym uplasować Christiana i Stellę na liście najlepszych par w tej serii, to zapewne znaleźliby się zaraz po Rhysie i Bridget, bo właśnie ich najbardziej mi przypominali, przynajmniej pod względem emocjonalności i ogólnym poziomie zagłębienia się w ich więź. Zaskoczyło mnie nawet to, że przez większą połowę książki autorka skupiała się głównie na rozwinięciu ich emocjonalnej więzi, a nie fizycznej, bo cała ta seria to głównie erotyki. Ale to mi się akurat podobało bardzo - coś, co zaczęło się od układu między dwójką nieznajomych, przemieniło się we wciągającą grę, podczas której ich wzajemne zainteresowania staje się zbyt kuszące, aż w końcu wybucha. To momenty intymności i wrażliwości między nimi podobały mi się najbardziej - te chwile troski, nawet jeśli przeplatane z konfliktami, które budowały ich więź na głębszym poziomie.

Niestety, dobra passa tej książki musiała się w pewnym momencie skończyć i stało się to chyba właśnie wtedy, gdy zaczęły się pojawiać sceny erotyczne. Naprawdę nie wiem już, czy to kwestia stylu pisania autorki, czy może polskiego tłumaczenia, ale przysięgam, nie daję rady czytać scen seksu napisanych przez tę autorkę. Skręcam się z zażenowania albo śmiechu, a przy każdej "seksownej" kwestii bohaterów mam ochotę rzucić książką przez okno. Nie pomogło też to, że w końcu ta niemalże sześćset stronicowa książka zaczęła mi się po prostu niesamowicie dłużyć. Mniej więcej w połowie byłam już gotowa, aby Huang zaczęła kończyć wątki, a ona je na siłę przeciągała, wtrącając pomiędzy zupełnie niepotrzebne sceny, które aby zapełniały czas. Kompletnie nie było powodu, aby ta książka była aż tak długa. I chociaż mi się podobała, w końcu byłam gotowa, aby się już skończyła.

Patrząc na całość, uważam "Kłamstwa" za dobrą książkę, która przez większość czasu mi się podobała. Tym bardziej, że w tle rozwija się pewnego rodzaju wątek kryminalny, który tym bardziej intryguje i trzyma w napięciu, a bohaterowie są świetnie wykreowani i z łatwością dający się lubić. Ale nie uważam, aby to była lektura wyższych lotów, która zostanie ze mną na dłużej, zresztą tak jak cała ta seria. No ale też nie sięgnęłam po nią, spodziewając się słodkiego romansu - takiego zdecydowanie tutaj nie dostaniecie. Tak więc jeśli kręcą was takie romanse i bohaterowie na pograniczu moralności, to może warto dać jej szansę. Ale nie oczekujcie, że odmieni wasze życie.


Ana Huang jest autorką przede wszystkim namiętnych i pełnych pasji książek z gatunku New Adult i współczesnych romansów. Jej książki zawierają zróżnicowane postacie i emocjonalne, czasem kręte drogi do szczęśliwego zakończenia (z dużą ilością żartów i pikanterii). Poza czytaniem i pisaniem Ana uwielbia podróżować, ma obsesję na punkcie gorącej czekolady i jest w związkach z wieloma fikcyjnymi chłopakami.


Tytuł: Kłamstwa. Seria Twisted
Autor: Ana Huang
Seria: Twisted. Tom 4
Tytuł w oryginale: Twisted Lies
Data premiery: 11.10.2023
Liczba stron: 576
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ocena: 8/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czwarta Strona:




Czytaj dalej »

sobota, 21 października 2023

Ana Huang - Nienawiść. Seria Twisted



Nienawidzi jej… prawie tak mocno jak jej pragnie.

Josh Chen to przystojny i pewny siebie student medycyny. Nie poznał jeszcze kobiety, której nie potrafiłby oczarować – z wyjątkiem Jules Ambrose.

Piękna rudowłosa jest solą w oku Josha od czasu ich pierwszego spotkania. Jednocześnie pochłania jego myśli w znacznie większym stopniu, niżby tego chciał.

Gdy ich wzajemna niechęć nieoczekiwanie przeradza się w niezapomnianą noc, Josh proponuje układ, który ma pozwolić mu na dobre pozbyć się obsesji na punkcie Jules: wrogowie od seksu z prostymi zasadami:

Żadnej zazdrości.
Żadnych zobowiązań.
I absolutnie żadnego zakochiwania się.

***
Jules Ambrose to towarzyska i ambitna dziewczyna, była imprezowiczka, która obecnie ma tylko jeden cel: zdać egzamin adwokacki.

Ostatnia rzecz, której potrzebuje, to zagmatwany związek z lekarzem przyprawiającym ją każdym swoim oddechem o ból głowy… bez względu na to, jak bardzo jest przystojny.

Jednak im bliżej go poznaje, tym bardziej przekonuje się, że mężczyzna, którego nienawidziła przez tyle czasu, ma z nią więcej wspólnego, niż przypuszczała.

Brat jej najlepszej przyjaciółki.
Jej nemezis.
Jej jedyne ocalenie.

To związek z piekła rodem. Gdy na jaw wyjdą skrywane demony przeszłości, zmierzenie się z prawdą może tę dwójkę ocalić lub… zniszczyć wszystko, na co pracowali.


Kojarzycie to uczucie rozczarowania, które pojawia się, gdy czytacie książkę tak zachwalaną przez wszystkich, a wy nie możecie się w nią wkręcić? Ja dokładnie tak czułam się podczas lektury tej powieści. "Nienawiść" to już trzecia część słynnej serii "Twisted" Any Huang, ale od początku miałam obawy, czy powinnam po nią sięgać. Nie jestem ogólnie największą fanką tej serii (chociaż pokochałam historię Rhysa i Bridget w "Grach"), a Jules i Josh niestety najmniej mnie interesowali od samego początku. Chociaż kocham wątek enemies to lovers i potrafię masowo pochłaniać książki, w których się pojawia, tak w tej książce mi się on po prostu nie podobał. A może to po prostu ta historia - niestety nic w niej do mnie nie przemówiło, chociaż bardzo starałam się do niej przekonać.

Jules i Josh nie znoszą się, odkąd tylko poznali się lata temu za sprawą Avy, najlepszej przyjaciółki Jules i jednocześnie siostry Josha. Tylko dla niej starają się być cywilizowani, ale wystarczy wspólne przebywanie w jednym pomieszczeniu, aby zaraz wybuchła kłótnia. Nie mogliby się od siebie bardziej różnić - on jest poważnym i czarującym lekarzem, którego każdy uwielbia, a ona jest roztrzepaną przyszłą prawniczką, za którą ciągną się kłopoty... a przynajmniej tak uważają, dopóki nie zostają zmuszeni współpracować ze sobą w pracy i nagle odkrywają, że być może obydwoje bardzo się mylili. Nienawiść napędza niechętne pożądanie, aż w krótce jedna rzecz prowadzi do drugiej i obydwoje lądują ze sobą w łóżku, pozbywając się długich lat wzajemnej niechęci i frustracji. Z tym, że Josh nie chce na tym zaprzestać. Chociaż Jules jest wrzodem na jego tyłku, jest jednocześnie idealną partnerką do łóżka. Proponuje jej więc układ - przyjaźń z bonusami, tylko bez przyjaźni. W łóżku obydwoje mogą dać upust, a poza nim nadal utrzymują takie same stosunki, jak dotychczas. Z tym, że może się okazać, że brak zobowiązań może być niewystarczający...

Historia Josha i Jules rozwijała się w tle już od pierwszego tomu, więc kto zna całą serię, z pewnością ich dobrze kojarzy. Jednakże zupełnie szczerze, niezbyt mnie oni interesowali i z przykrością muszę napisać, że nie zmieniło się to nawet po przeczytaniu ich książki. Po prostu kompletnie ich nie czułam. Kocham enemies to lovers, ale ich kłótnie i sprzeczki były czasami tak dziecinnie głupie, że prawie mi się oczy wywróciły na drugą stronę. Czy to moją być dorośli ludzie, czy nastolatkowie w liceum? Cały ich problem wynikał z tego, że obydwoje wyrobili sobie na swój temat zdanie i za wszelką cenę się go trzymali przez lata - co rozumiem. Pierwsze pozory mogą mylić, ale taka natura człowieka, że czasami wręcz instynktownie szufladkujemy ludzi i nie mamy ochoty podejmować prób, aby to zmienić. Zresztą niektórzy po prostu nie nadają na tych samych falach od początku, a Jules i Josh w swojej obecności są jak papier i zapałka - wystarczy malutka iskra, aby zaczął się pożar.

Nie spodziewałam się jednak, że cała ta faza wrogów skończy się szybciej, niż zdołałam się przyzwyczaić, a zacznie się jeden z moich najmniej lubianych motywów - relacja z bonusami. Przysięgam, w pewnym momencie po prostu umierałam z nudy. Książki Any Huang nie są dla fanów słodziutkich, łatwych romansów, bo pikanterii i sprośnych scen seksu powstydziłby się nawet sam Christian Grey, ale ile można? Rozdział za rozdziałem, jedyne co czytałam, to jak myślą o seksie i to robią, na różne sposoby i w różnych miejscach. Przez połowę tej książki przysypiałam, bo ani mnie ich relacja nie ciekawiła, ani nie poczułam tu żadnej chemii, która powaliłaby mnie na kolana.

Nie byłoby jednak książki Huang bez konfliktu, który może postawić całą relację na szali, więc gdy w końcu zaczynamy się zagłębiać w te postaci, zaczyna się robić ociupinkę ciekawiej (podkreślam "ociupinkę", bo nawet później walczyłam z chęcią rzucenia tej książki z nudy). Historia przeszłości Jules okazuje się być okropnie smutna i tragiczna, związana z latami robienia rzeczy, z których nie jest dumna, aby tylko przetrwać i mieć za co przeżyć. Może nie przywiązałam się do niej za bardzo, ale nikomu nie życzyłabym takiego życia - tym bardziej, że nawet lata później, gdy za wszelką cenę stara się ułożyć sobie życie na nowo, zostać prawniczką i już nigdy nie musieć martwić się o pieniądze, pewne demony przeszłości nie dają o sobie zapomnieć. Niestety wątek jej przeszłości rozwija się w tak przewidywalny i komiczny sposób, że pod koniec nie wiedziałam już, czy powinnam się śmiać, czy jej współczuć. Głupota goniła za głupotą, decyzje Jules (szczególnie biorąc pod uwagę problemy Josha z zaufaniem) mnie frustrowały, a wisienką na torcie był konflikt z Joshem, który tylko mnie dobił i spotęgował moją niechęć do relacji tej dwójki.

A skoro już o Joshu mowa - niech ktoś wyśle go na terapię, bo jego reakcje na ludzkie błędy i przypisywanie im najgorszego, tylko i wyłącznie z powodu paru nieudanych relacji w przeszłości, nie są zdrowe. Jego toksyczne zachowanie w punkcie kulminacyjnym tej książki zasługiwało na dwa razy dłuższe przeprosiny od samego Alexa, a jego sytuację przynajmniej potrafiłam zrozumieć. Lubiłam Josha jako brata, kibicowałam jego przyjaźni z Alexem, ale jeśli chodzi o Jules potrafił być dla niej okropny. A w pewnym momencie wręcz okrutny - do tego stopnia, że czułam niesmak do samego końca książki. Wiem, że reakcje na ten jeden moment (kto wie, ten wie) są różne i to zrozumiałe, ale ja poczułam się brudna i zniesmaczona, a zwykłe "przepraszam" nie zdołało wymazać tego, że zrobił i powiedział coś obrzydliwego.

Jedyny powód, dla którego nie obniżyłam oceny tej książki jeszcze bardziej, jest cała reszta bohaterów. Nawet Ava i Alex, chociaż nie są moimi ulubieńcami, mieli tutaj więcej sensu i chemii, niż nasza główna dwójka. Może dlatego, że Alex dla odmiany w końcu zaczyna być bardziej człowieczy i po upływie lat widać, że bardzo się zmienił dzięki miłości i wsparciu Avy. Wątek jego przyjaźni z Joshem ciągnie się od samego początku i bardzo podobało mi się to, że w końcu autorka postanowiła do niego powrócić, pozwalając tym postaciom przegadać sytuację sprzed lat, która ich poróżniła. Złamane zaufanie i poczucie zdrady nie jest łatwe do przepracowania, ale ich nieśmiałe i powolne próby, by w końcu ruszyć do przodu, przyniosły mi najwięcej frajdy - może dlatego, że dla odmiany miło było zobaczyć tych samców alfa otwierających się przed sobą i mówiących o uczuciach, jak my wszyscy zwyczajni ludzie. No i nie mogłabym zapomnieć o mojej ulubionej parze, czyli Bridget i Rhysie, którzy w końcu dostają swoje długo szczęśliwie. Zawsze mi się uśmiech pcha na usta, gdy o nich czytam i chłonęłam każdą scenę, w której byli, albo zostali wspomniani. Ah, a bonusem jest krótkie pojawienie się Dantego, którego wszyscy poznamy już za jakiś czas w "King of Wrath"... nie jesteście gotowi na niego i jego udawaną narzeczoną, Vivian!

Chociaż bardzo chciałam, by było inaczej, niestety uważam "Nienawiść" za dotychczas najsłabszą część z całej serii. Autorce nie udało się przekonać mnie do Josha i Jules, no ale trudno - nie ma takiej książki, którą pokochałby każdy. Może gdyby nie ta drama pod koniec, która była bezsensowna i z łatwością można było jej uniknąć, nie oceniałabym jej tak nisko, ale nie lubię frustrować się na książkach. Mam tylko nadzieję, że Stella i Christian mnie nie zawiodą.


Ana Huang jest autorką przede wszystkim namiętnych i pełnych pasji książek z gatunku New Adult i współczesnych romansów. Jej książki zawierają zróżnicowane postacie i emocjonalne, czasem kręte drogi do szczęśliwego zakończenia (z dużą ilością żartów i pikanterii). Poza czytaniem i pisaniem Ana uwielbia podróżować, ma obsesję na punkcie gorącej czekolady i jest w związkach z wieloma fikcyjnymi chłopakami.


Tytuł: Nienawiść. Seria Twisted
Autor: Ana Huang
Seria: Twisted. Tom 3
Tytuł w oryginale: Twisted Hate
Data premiery: 26.07.2023
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ocena: 4/10



Czytaj dalej »

wtorek, 27 czerwca 2023

Ana Huang - Gry. Seria Twisted



Rhys Larsen to opanowany i arogancki ochroniarz, który kieruje się dwiema zasadami: po pierwsze chronić swoich klientów za wszelką cenę, po drugie nie angażować się emocjonalnie. Nigdy.

Złamanie tych reguł wydawało mu się czymś niewyobrażalnym… Aż do momentu, gdy poznał ją. Ta kobieta swoim wewnętrznym ogniem rozpaliła go do granic i obróciła jego zasady w popiół.

Rhys nie ma więc innego wyjścia, jak przyznać przed samym sobą: przysiągł, że będzie ją chronić, ale wszystko, czego pragnie, to mieć ją na własność.

Jego księżniczkę.

Jego zakazany owoc.

Jego każdą nieprzyzwoitą fantazję.

Bridget von Ascheberg to dostojna i uparta księżniczka, która mimo obarczenia królewskimi obowiązkami marzy o wolności – w życiu i wyborze ukochanego.

Gdy jej brat abdykuje, niespodziewanie staje przed wizją aranżowanego małżeństwa bez miłości oraz tronu, którego nigdy nie chciała objąć.

Próbując poradzić sobie z przeciwnościami związanymi z jej nową rolą, musi jednocześnie walczyć ze swoim pożądaniem – pragnie mężczyzny, którego nie może mieć.

Jej ochroniarza.

Jej opiekuna.

Jej ostatecznej ruiny.

Niespodziewana i zakazana – ich miłość może zniszczyć królestwo… i skazać na porażkę ich oboje.


Po rozczarowaniu, jakim okazała się być książka "Miłość", czyli pierwszy tom słynnej serii "Twisted", bałam się mieć większe oczekiwania wobec kolejnych części. I szczerze mówiąc, nie wiem czy zdecydowałabym się ją kontynuować, gdyby nie to, że relacja Rhysa i Bridget od razu do mnie wołała, jakby intuicja podpowiadała mi, że to może być coś - historia o księżniczce i jej ochroniarzu z całą masą zakazanych uczuć i emocji. Już w pierwszym tomie obserwowałam ich czujnym okiem, doszukując się wszelkich znaków, że coś może między nimi się rozwinąć. To napięcie, element zakazanej miłości, skradanie się przed ciekawskimi oczami całego świata i to zmaganie się z uczuciem, że jedyna osoba, której pragną, znajduje się poza ich zasięgiem, świetnie wprowadziło klimat. I miałam rację, że dla nich przepadnę, bo właśnie tak się stało. Książka może i nie była do końca idealna, ale czytało mi się ją o wiele przyjemniej, niż pierwszy tom.

Bridget von Ascheberg to wywodząca się z królewskiej rodziny księżniczka, która tak naprawdę marzy o wolności. Uparta i lekko nierozważna, korzysta z życia w Nowym Jorku, marząc o tym, by nie musieć przejmować się swoimi obowiązkami wobec królestwa i perspektywą życia bez wyboru oraz prawdziwej miłości. Gdy odchodzi jej ochroniarz, a jego miejsce zajmuje chłodny i kierujący się zasadami Rhys Larsen, jej życie trzęsie się w posadach, bo okazuje się być jej największą pokusą i wizją wszystkiego, czego pragnie, a nie może mieć. Stają się dla siebie zakazanym owocem, największym niebezpieczeństwem, któremu nie potrafią się oprzeć. Niestety wszystko komplikuje się sto razy bardziej, gdy do Bridget dociera informacja o abdykacji jej brata - oznacza to dla niej nie tylko natychmiastowe przygotowania do objęcia tronu, ale też pogodzenie się ze świadomością, że dla niej i Rhysa nie ma absolutnie żadnej przyszłości. Ich namiętność rośnie w potęgę, ale ta miłość mogłaby zrujnować całe królestwo...

Pewnie nikogo nie zdziwi, jeśli napiszę, że nie przepadam za toksycznością w romansach, bo unikam praktycznie każdej książki w tym stylu. Niestety głównie to odrzuciło mnie w historii Avy i Alexa, a w połączniu z nadmierną ilością scen erotycznych, po prostu nie bawiłam się tak dobrze, jak się spodziewałam. I zdążyłam się już przekonać, że tworzenie niebezpiecznych samców alfa i uległych im kobiet to pewien znak rozpoznawalny autorki, w czym nie ma absolutnie nic złego, ale to nie moja bajka - dlatego obawiałam się, czy w "Grach" bohaterowie nie podzielą tego samego losu. Całe szczęście, dość szybko przekonałam się o tym, że tę część czyta mi się zupełnie inaczej. Nie tylko autorka utrzymuje zupełnie inny klimat, osadzając dużą część fabuły w królestwie Eldorry, gdzie śledzimy Bridget, która próbuje się odnaleźć w rzeczywistości, o której nigdy nie marzyła, ale nawet sam wątek między Rhysem i Bridget był w moim odczuciu na zupełnie innym poziomie.

Rhys ma w sobie coś z typowego bohatera Any Huang, ale jest jednocześnie kochanym misiem, który dla Bridget zrobiłby dosłownie wszystko - nawet porzucił swój własny kraj. Jest chłodny, wyrafinowany, a jako były komandos zmaga się z traumą, która nie pozwala mu podchodzić do pracy lekko. Już na samym początku postanawia sobie, że nie pozwoli, aby cokolwiek go rozproszyło, a tym bardziej nie planuje angażować się w związek ze swoją klientką. Bridget okazuje się być jednak jego zgubą, bo w niczym nie przypomina osoby, jakiej by się spodziewał po księżniczce - twardo stąpa po ziemi, jest zabawna i sympatyczna, a na dodatek wcale nie zależy jej na tej otoczce życia w bajce, jakiej wielu jej zazdrości.

Historia tej dwójki nie jest ani szybka, ani łatwa. Rozwija się na przestrzeni czterech lat, a bohaterowie muszą zmierzyć się z wieloma przeszkodami, z czego największą z nich jest przykra prawda, że księżniczka, ani tym bardziej następczyni tronu, nie może związać się z kimś, kto nie ma szlachetnej krwi. Obserwujemy więc jak Rhys i Bridget przechodzą od osób, które ledwo mogą siebie znieść, do osób, które nie potrafią z siebie zrezygnować i muszą zmierzyć się z konsekwencjami swoich uczuć oraz wyborów. To napięcie związane z ich zakazanym uczuciem było mistrzowskie - wręcz czułam ich pragnienie, aby w końcu przekroczyć tę niewidzialną granicę, jaką stawiali między sobą przez lata; ich tęsknotę, zazdrość i desperackie poczucie niesprawiedliwości.

Chociaż książka jest dość grubiutka i zdecydowanie określiłabym ją jako slow burn, z jakiegoś powodu pochłonęła mnie całkowicie. Każda interakcja między bohaterami przepełniona była chemią i napięciem, aż czułam się tak, jakbym za każdym razem czekała, aż coś wybuchnie. Ich uczucie to zakazany owoc, nieprzyzwoita fantazja, powód, dla którego nie mogłam się oderwać. Jedyne co mnie niestety mocno wytrącało z równowagi, to liczne i bardzo sprośne sceny erotyczne, przez które momentami czułam zbyt wielkie zażenowanie, by w pełni pokochać tę historię. To tylko i wyłącznie moje osobiste preferencje, każdy ma prawo do lubienia co wam się podoba, ale ja nigdy nie byłam za pikanterią w romansidłach i to w takiej częstotliwości, a sceny zbliżenia między Rhysem a Bridget niestety bardzo mi się nie podobały. Wbrew temu, co próbowały przedstawić, nie było w nich nic seksownego - za to dużo niezręcznie brzmiących w naszym języku wulgarnych słów, które tutaj bardzo nie pomogły. Dodatkowo było ich momentami tak dużo, że zaczęła mnie nudzić monotonność. Zdecydowanie wolałabym, aby autorka ten czas poświęciła na rozwój ich relacji emocjonalnej, a nie tylko fizycznej.

Czuję, że autorce ciężko będzie przebić tę część, szczególnie, że jak na razie nie czuję aż takiej więzi z resztą bohaterów - a w przypadku Rhysa i Bridget była ona natychmiastowa. Ta seria z pewnością nie będzie dla każdego, trzeba mieć na uwadze jej skłonność do toksyczności i dużą ilość pikantnych scen, ale jeśli miałabym polecić przeczytanie którejś z części, to właśnie "Gry" poleciłabym z czystą przyjemnością. Można się na niej świetnie pobawić, nawet przymykając oko na niedogodności. Czy jest to najlepsza książka, jaką przeczytałam w swoim życiu? Zdecydowanie nie. Ale była przyjemna i wciągająca, a czasami właśnie tego mi potrzeba.



Ana Huang jest autorką przede wszystkim namiętnych i pełnych pasji książek z gatunku New Adult i współczesnych romansów. Jej książki zawierają zróżnicowane postacie i emocjonalne, czasem kręte drogi do szczęśliwego zakończenia (z dużą ilością żartów i pikanterii). Poza czytaniem i pisaniem Ana uwielbia podróżować, ma obsesję na punkcie gorącej czekolady i jest w związkach z wieloma fikcyjnymi chłopakami.


Tytuł: Gry. Seria Twisted
Autor: Ana Huang
Seria: Twisted. Tom 2
Tytuł w oryginale: Twisted Games
Data premiery: 12.04.2023
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ocena: 8/10



Czytaj dalej »

niedziela, 29 stycznia 2023

Ana Huang - Miłość. Seria Twisted



On ma serce z lodu, ale dla niej… mógłby spalić cały świat.

Alex Volkov to diabeł ukryty pod maską anioła. Dręczy go klątwa przeszłości, od której nie może uciec. Napędzany tragedią oraz bezwzględnymi dążeniami do sukcesu i zemsty, nie pozwala sobie na to, by zawładnęła nim miłość.

Gdy zostaje zmuszony do zaopiekowania się siostrą swojego najlepszego przyjaciela, rodzą się w nim nieznane dotąd uczucia. Wewnętrzny lód jego serca pęka, topnieje, płonie ogniem, który może strawić znany mu świat.

***

Ava Chen jest wolną duszą nękaną przez koszmary z dzieciństwa, którego nie pamięta.

Pomimo trudnej przeszłości nigdy nie przestała dostrzegać piękna świata… nawet w spowitym lodową powłoką sercu mężczyzny, którego nie powinna pożądać.

Najlepszego przyjaciela jej brata.

Jej sąsiada.

Jej wybawienia i zguby.

Ich miłość nigdy nie może się wydarzyć – ale jeśli się wydarzy, może ujawnić sekrety, które zniszczą nie tylko ich oboje, ale i… wszystko, co dla nich ważne.


Nie wiem, czy istnieje na świecie jakaś inna seria romansów, o której słyszałabym i którą widziałabym tak często, jak "Twisted" Any Huang. Te powieści opanowały wszystkie portale społecznościowe i niemalże wyskakiwały z mojej lodówki. Naturalnie więc stwierdziłam, że sama muszę sprawdzić, o co takie zamieszanie. Mam jednocześnie wrażenie, że pierwsza część - "Miłość" - cieszy się zarówno popularnością, jak i bardzo skrajnymi opiniami. Jedni ją kochają, inni nienawidzą. A ja, szczerze mówiąc, plasuję się gdzieś pomiędzy. Ani mi ta książka nie przeszkadza, ani nie oszalałam na jej punkcie. Zdecydowanie nie jest to jednak powieść dla każdego, a już zwłaszcza nie dla tych, którzy wolą romantyczne i słodkie romansidła - historia Avy i Alexa balansuje na krawędzi toksyczności, jest momentami mocna i wymaga otwartego umysłu, ale jednocześnie wciąga i trzyma w napięciu.

Ava jest fotografką, a jej marzeniem jest praca pod okiem swojej idolki. Aby jednak tego dokonać, potrzebuje każdego grosza, a połączenie studiów, pracy oraz zleceń wymaga od niej czasu i wielu poświęceń. Ma przyjaciółki, które ją wspierają i brata, który zrobiłby dla niej wszystko. Mało kto jednak wie, że co noc dręczą ją koszmary z dzieciństwa, którego nie pamięta. Alex jest najlepszym przyjacielem jej brata i milionerem o wysokiej inteligencji, który napędzany pragnieniem zemsty za wydarzenia z przeszłości trzyma wszystkich na dystans i dąży do zniszczenia osób, którzy mu podpadli. Znany jest z nieumiejętności ukazywania uczuć, chłodu i nieangażowania się w związki. Ona pomimo cierpienia codziennie czerpie radość z życia, a on jest diabłem wcielonym, od którego lepiej trzymać się z daleka. A jednak kiedy jej brat wyjeżdża na rok i prosi Alexa o zaopiekowanie się Avą, w wyniku czego zostaje jej nowym sąsiadem, wszystko się zmienia. Mający serce z lodu mężczyzna krok po kroku zaczyna burzyć swoje mury i poznając bliżej siostrę swojego przyjaciela pragnie ją zatrzymać. Sprawić, by stała się jego. Nawet jeśli wszystko, czego dotyka, przemienia się w zniszczenie.

Tak długo już czytałam, jak ludzie wychwalają tę książkę pod niebiosa, że w głowie stworzyłam sobie obraz najcudowniejszej historii pod słońcem i strasznie się jej nie mogłam doczekać, a okazało się, że była po prostu... okej. Nie wiem skąd tak powszechny zachwyt Avą i Alexem, bo nie zdołałam znaleźć w nich nic aż tak wyjątkowego, ale też doceniam tę historię za czystą rozrywkę. Ava Huang pisze w taki sposób, że nawet jeśli komuś nie do końca podejdzie sama fabuła, to i tak będzie chciało się ją czytać do końca. W historii nie brakuje intryg, tajemnic, wątków wychodzących poza granicę normalności i chociaż osobiście nie nazwałabym jej dark romansem, nie jest to też typowa cukierkowa historia po jakie zazwyczaj sięgam. Ale nie przeszkadzało mi to. Raczej nie kładę się do łóżka spać marząc o takiej miłości. Brnęłam w nią do końca, bo zwyczajnie w świecie się wciągnęłam i nie mogłam oderwać.

Wiele rzeczy w tej książce było bardzo nad wyrost, przez co czytało mi się ją jak napakowane nierealistycznymi wątkami opowiadanie na Wattpadzie. Wystarczy spojrzeć na Alexa - miliarder z wysokim ilorazem inteligencji, który ma kontakty wszędzie i może zrobić dosłownie wszystko. Nie żartuję. Ktoś chociażby źle kiwnie palcem w stronę Avy? Wystarczy telefon, a całe życie tego człowieka legnie w gruzach. Nie muszę chyba dodawać, że takie rzeczy w prawdziwym życiu po prostu nie działają. Jeśli jednak lubicie takie historie w stylu "tylko spójrz na nią w zły sposób, a spalę cały świat i ciebie w pierwszej kolejności", to pewnie wam się spodoba, bo takich momentów było tutaj aż nad wyraz. Ja niestety mam z Alexem wielki problem, a mianowicie - nie lubię samców alfa, którzy rządzą się jak szara gęś, zachowują się zaborczo i są strasznymi zazdrośnikami, przez co bohaterce nic nie można, dopóki jej na to nie pozwoli. Dla mnie właśnie tutaj zacierają się granice zdrowego związku i dlatego cała relacja Avy i Alexa wzbudziła we mnie tak mieszane uczucia.

Najbardziej jednak raził mnie sposób, w jaki Alex odnosi się do seksu, bo nie potrafiłam - a przysięgam próbowałam - podejść na poważnie do scen erotycznych w tej książce. Nie kiedy główny bohater w łóżku rzuca tekstami niczym Christian Grey na haju i zachowuje się jak gwiazda porno. Nie mam nic przeciwko mocnym opisom i pikantnym erotykom, bo chociaż osobiście po nie nie sięgam, to takie sceny mnie nie ruszają, ale w tej książce nie wypadło to ani seksownie, ani gorąco - a raczej odrobinę żenująco i szczerze mówiąc, zabawnie. No bo kiedy czytam, jak penis zostaje porównany do "stalowej rury", to nie mam więcej pytań.

Już pomijając kwestię realizmu i skłonności do wyolbrzymiania, ta książka ma też swoje dobre momenty i trzeba przyznać, że czyta się ją przyjemnie i szybciutko. Jest nieskomplikowana, zawsze coś się dzieje i to chyba jedyny raz kiedy mój brak sympatii do głównego bohatera nie przeszkodził mi w czerpaniu przyjemności z lektury. A trzeba przyznać, że nawet jeśli związku Avy i Alexa nie nazwałabym wymarzonym i idealnym (a Alex mógłby dać sobie spokój z tą niezdrową zaborczością), to pasowali do siebie i mieli swoje słodkie momenty. Aż żałuję, że nie było ich więcej, bo czasami brakowało mi ukazania tej wrażliwszej strony ich związku w większych szczegółach - zwykłych randek, rozmów na błahe tematy, przekomarzanek. Natomiast mocno doceniam tę powieść za końcówkę, w której najbardziej można było zauważyć, jak miłość zmieniła tych bohaterów na lepsze osoby. Normalnie nie jestem fanką takich zabiegów, ale im zdecydowanie wyszło to na dobre. Kto by się spodziewał, że nawet diabeł w garniaku, któremu obce są uczucia, jest w stanie kogoś tak mocno pokochać?

"Miłość" to czysta rozrywka, wciągająca historia, która nawet pomimo swoich wad i przewidywalności stanowi dobrą odskocznię od rzeczywistości. Przyjemna książka, ale też bez większego szału. To nie słodkie romansidło, przy którym można uciec do krainy marzeń o miłości na wieki. Liczne wątki i intrygi, które przewijają się w tej książce szybciej, niż zdążyłam je przetrawić, też nie są idealne i wymagałyby większego dopracowania. Historia nie mogłaby być bardziej oderwana od rzeczywistości, ale chyba w tym tkwi sedno - właśnie to jest tak wciągające. Osobiście jednak o wiele bardziej zainteresowałam się bohaterami drugoplanowymi, szczególnie przyjaciółką Avy, Bridget, oraz jej osobistym ochroniarzem, Rhysem, to na nie więc czekam z niecierpliwością. Ta książka raczej nie zostanie ze mną na dłużej, nadała się jednak jako taki "odmóżdżacz".


Ana Huang jest autorką przede wszystkim namiętnych i pełnych pasji książek z gatunku New Adult i współczesnych romansów. Jej książki zawierają zróżnicowane postacie i emocjonalne, czasem kręte drogi do szczęśliwego zakończenia (z dużą ilością żartów i pikanterii). Poza czytaniem i pisaniem Ana uwielbia podróżować, ma obsesję na punkcie gorącej czekolady i jest w związkach z wieloma fikcyjnymi chłopakami.


Tytuł: Miłość. Seria Twisted
Autor: Ana Huang
Seria: Twisted. Tom 1
Tytuł w oryginale: Twisted Love
Data premiery: 11.01.2023
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ocena: 6/10



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia