środa, 2 stycznia 2019

Rebecca Donovan - Gdybym Wiedziała


W rodzinie Lany każdy ma tą jedną cechę, która wydawałaby się być pozytywna, a tak naprawdę jest przekleństwem. Wiara, Zaufanie, Pewność Siebie, Życzliwość, Odwaga niszczą życie, chociaż tak naprawdę powinny je budować. Przekleństwem Lany jest Szczerość - dziewczyna zawsze mówi prawdę, nieważne jak bolesna jest, a jeśli nie chce kłamać, milczy. Kiedy pewnego dnia zostaje świadkiem dramatycznych wydarzeń, a oskarżenia padają na nią, tylko prawda mogłaby jej pomóc. Lana jednak nie jest w stanie pogrążyć swoich bliskich razem ze sobą, więc milczy i ukrywa szczegóły zdarzenia, które powoli ją wyniszczają. Z jej życia robi się jeden wielki bałagan, pojawiają się coraz to nowsze sekrety, które zdają się nie mieć końca.

Wszyscy jesteśmy przeklęci - absolutnie każdy z nas.
Naszą zgubą nie okażą się wcale nieodparte chęci czy uzależnienia. To nie przez chciwość ani pragnienie wylądujemy na kolanach. Nasze przekleństwa wpaja się nam jako zalety; ideały, do których powinniśmy dążyć. Tyle że to są właśnie cechy uznawane za najbardziej zaszczytne, powodujące największe zniszczenie.

Po tak genialnej trylogii, jaką były "Oddechy", bardzo chciałam sięgnąć po nową serię Rebecci Donovan, zwłaszcza, że było o niej swego czasu bardzo głośno. Chociaż minęło kilka lat odkąd czytałam coś spod jej pióra, pamiętam, że jej powieści były mroczne, klimatyczne i bardzo dobrze napisane. Seria "Oddechy" może i nie była idealna, ale bez dwóch zdań autorce udało się mnie nie raz zaszokować i uzależnić od świata, jaki przedstawiła. Teraz próbuję napisać recenzję jej najnowszej serii, a jedyne co mi chodzi po głowie to pytanie "Czy to naprawdę napisała ta sama autorka?".

Gdybym miała tę książkę ocenić jednoznacznie, nie potrafiłabym. Bo nie mogę powiedzieć, że mi się podobała, ale stwierdzenie, że była zła, też byłoby niewłaściwe. Skłaniałabym się bardziej na nie, ale to nie tak, że wszystko mi się w niej nie podobało i skreślam ją na straty. Kiedy wyjdzie kontynuacja, pewnie będę chciała po nią sięgnąć z czystej ciekawości, jak wszystko się rozwinie (i może dla Granta...). Ale to zdecydowanie nie jest to, czego się spodziewałam po autorce, a spodziewałam się wiele. I w dużej mierze jestem po prostu rozczarowana.

Kiedy czytałam inne opinie, spodziewałam się po nich dreszczu emocji, tajemnic, intryg i niebezpieczeństw. Z nadzieją na właśnie taką historię, wzięłam się za lekturę. I tak czytałam, czytałam i czytałam, aż zostało mi jakieś 150 stron do końca i wreszcie zaczęło dziać się coś, co przykuło moją uwagę. Robiłam do tej powieści aż trzy podejścia, bo miałam ogromną trudność, żeby się wkręcić. Miało być ciekawie i intrygująco, a było po prostu mdło i no cóż, słabo. Znam możliwości Donovan i wiem, że jest ona w stanie stworzyć coś naprawdę genialnego. W tej książce zabrakło mi tego napięcia i szokujących wątków, jakich się spodziewałam. Przez więcej niż połowę książki po prostu się nudziłam i irytowałam, i, bez oszukiwania, czytało mi się ją bardzo ciężko.

Prawda to prawda. Nie zawsze jest taka, jak by się chciało. Bywa przenikliwa i pouczająca, ale także brzydka i brutalna. Ale zawsze pozostaje prawdą.

Jak już mówiłam, ciekawiej zaczęło się robić pod koniec i dopiero wtedy książka mi jakoś zleciała. Kiedy Lana wraz ze znajomymi zaczęła odkrywać sekrety rodzinne. Poczułam się zaintrygowana nowymi wątkami i zagadkami. Wtedy też wreszcie pojawiła się jakaś postać, która mnie nie irytowała, a nawet którą bardzo polubiłam (jest jeden sukces!). Ale to nadal nie było "to". Nie poczułam aż takiego zaciekawienia i ekscytacji, że nie mogłabym tej książki odłożyć, dopóki nie dowiem się, co dalej. Myślę, że największym problemem tej książki jest jej wielkość. Rebecca Donovan wiele wątków niepotrzebnie rozciągnęła, wplotła w to sceny, które mnie ani trochę nie interesowały i przez to przebrnięcie przez to ponad pięćset stron stało się wyzwaniem. Zbyt dużą część tej powieści zajęły opisy imprez i tego typu mało ważnych spotkań, które ja osobiście bym skróciła i zastąpiła czymś ciekawszym.

Największy problem mam z postaciami, bo tak naprawdę polubiłam w tej książce tylko jedną postać. Główna bohaterka zupełnie odebrała mi cały zapał, jaki miałam tuż przed przeczytaniem tej serii. Chociaż w praktycznie każdym opisie książki jest zaznaczone, że jej przekleństwem jest Szczerość i głównie ta cecha robi z niej "zimną sukę", tak naprawdę jej postać jest po prostu z natury beznadziejna i żałosna. Mówi, co myśli i nigdy nie kłamie, ale to jeszcze jest do zaakceptowania. Uwierzcie, starałam się z całych sił, aby ją polubić, ale się nie udało. Ma jedynie piętnaście lat, a jej światem żądzą imprezy, faceci i narkotyki, jej nastawienie do ludzi i świata mnie jednym słowem, odpychało. I chociaż chciałabym, jakoś nie potrafię jej usprawiedliwić nawet po poznaniu sytuacji, która za tym stoi. Najbardziej nie potrafię zrozumieć, co takiego widzą w niej inni bohaterowie, czego nie potrafię dostrzec ja. Jest popularna, a ja już straciłam rachubę ilu facetów chciało z nią być. I teraz najlepsza część - rozwaliło mnie wręcz jej gadanie o tym, że nie jest łatwa, podczas gdy każdy chłopak, jaki pojawiał się w zasięgu jej wzroku był dla niej jak kąsek mięsa, a jej miękły nogi i była praktycznie gotowa zrzucić dla nich majtki. Każdy. Cholerny. Chłopak. W. Tej. Książce. Skakała z kwiatka na kwiatek, ale nie - przecież nie jest łatwa.

Miłość istnieje, bez względu na to, czy w nią wierzysz, czy nie. Tak jak magia.

Tak strasznie irytowało mnie to, że gadała jedno, a zaraz robiła coś zupełnie odwrotnego. A wiecie do jakiego wniosku doszłam? Że tyle opowiadała o tym, że mówi prawdę i tylko prawdę, a gdyby ją powiedziała w tym jednym, właściwym momencie, mogłaby uniknąć całego tego bałaganu, w jaki zamieniła życie swoje i ludzi wokół niej. Ale zamiast tego ona przemilczała szczegóły tego tragicznego wydarzenia, co według mnie jest jeszcze gorsze, niż kłamstwo. Tyle razy chciałam, aby nią ktoś tak porządnie potrząsnął, bo ja miałam ochotę zrobić to wielokrotnie.

Spośród tylu różnych postaci przewijających się w tej książce, polubiłam tak naprawdę tylko Granta, jednego z obiektów miłosnych Lany. Gdybym mogła, powiedziałabym mu, żeby od niej uciekał gdzie pieprz rośnie, bo zdecydowanie niczym sobie na nią nie zasłużył. Jest kochany, troskliwy i aż mi szkoda, że autorka wplątała go w całe to bagno, w jakie zamieniło się życie głównej bohaterki. Raczej pozytywnie oceniłabym także Ashton, przyjaciółkę Lany, bo zdaje się, że to jedyna osoba w jej życiu, która myśli i jest w stanie jej wyrzucić, kiedy zachowuje się irracjonalnie. Chciałabym poznać trochę więcej o jej postaci. Poza tą dwójką mamy pełno innych bohaterów, jak chociażby rodzinę Harrisonów, która jest dość mocno powiązana z Laną, Brandona, który wie o Lanie niepokojąco dużo rzeczy, przyjaciółki Lany i wielu, wielu innych, a każdy jest z historią jakoś powiązany, przez co trudno jest ogarnąć, kto tu ma być dobry, a kto zły.

Pomimo tego, że trochę sobie tu ponarzekałam, znajdzie się w tej książce również kilka pozytywów. Zdecydowanie jest to historia świeża, nietypowa dla mnie i gdyby tylko została lepiej rozwinięta, może i zrozumiałabym zachwyt nad nią. Ma swój mroczny klimat, a życie bohaterów przyprawia na swój sposób o dreszcze, ale to raczej dlatego, że ich świat jest bardzo... zepsuty. Książkę odebrałam ze smutkiem, kiedy tak obserwowałam ich kolejne przygody. Autorka na swój pokrętny sposób przedstawiła historię o tym, że przemilczenie jednej sprawy może zniszczyć życia wielu osób. Że nasze najlepsze cechy mogą być jednocześnie naszymi najgorszymi. Historia nie jest ani trochę słodka i na pewno nie spodoba się każdemu. Nie jest to ten typ powieści, który można po prostu polecić i powiedzieć "na pewno ci się spodoba", bo nie wiem jak ją odbierzecie. Mi historia niezbyt przypadła do gustu, ale kto wie? Może wam się spodoba. Mogę się tylko domyślić, że kontynuacja będzie jeszcze bardziej zawiła, jeszcze bardziej dezorientująca.


Tytuł: Gdybym Wiedziała & Znając Ciebie
Autor: Rebecca Donovan
Seria: Cursed. Tom 1 & 2
Tytuł w oryginale: If I'd Known & Knowing You
Liczba stron: 503
Wydawnictwo: Feeria Young
Data premiery: 28 listopada 2018
Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young! 


4 komentarze:

  1. Kiedy zobaczyłam zapowiedź tej książki, Bardzo chciałam ją przeczytać. Teraz po przeczytaniu kilku recenzji, które oceniają ją dość średnio, mój zapał trochę się zmniejszył. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo. Wielka szkoda, bo ta książka mogła być naprawdę dobra :/

      Usuń
  2. Na pewno sięgnę po bestsellerową serię autorki - "Oddechy". Co do tej książki nie jestem pewna :)

    Pozdrawiam,
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oddechy bardzo polecam! Bardzo dobre książki, ta już trochę mniej :/

      Usuń

Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia