piątek, 19 sierpnia 2022

Ginger Jones - Miłość ma smak halloumi



Pasją Frei jest gotowanie i choć pracuje w restauracji Taste of the Mediterranean, nie czuje się tam doceniana. Gdy sernik według jej autorskiego przepisu pojawia się w menu, ale zostaje podpisany imieniem kolegi, wściekła i zawiedziona Freya rzuca pracę, a przy okazji także swojego chłopaka. W tym samym czasie dostaje wiadomość o zakwalifikowaniu się do wymarzonego konkursu kulinarnego.

Freya wyjeżdża na daleką i nieziemsko piękną cypryjską wyspę, gdzie w towarzystwie sześciorga współzawodników będzie oddawać się kulinarnej pasji w lokalnej tawernie. Słońce, plaża i wyjątkowy smak kuchni śródziemnomorskiej – w tej chwili o niczym więcej nie marzy. A z całą pewnością nie potrzebuje faceta! Najważniejsze jest przecież zwycięstwo w konkursie. Tylko czy Freya będzie w stanie kierować się rozsądkiem? A może nowe, pobudzające wyobraźnię smaki sprawią, że zapomni o całym świecie?


Wakacje to idealny czas na czytanie lekkich, letnich romansów, więc oczywiście sama musiałam się zaopatrzyć w kilka wakacyjnych tytułów. "Miłość ma smak halloumi" była jedną z książek, co do której miałam ogromne oczekiwania. Byłam wręcz przekonana, że to będzie jedna z moich nowych ulubionych książek, bo opis brzmiał bardzo obiecująco. Rzeczywistość niestety wyglądała inaczej. Książka mnie zawiodła - zarówno fabuła, jak i jej wykonanie. Większość czasu spędziłam nudząc się i odpływając myślami gdzie indziej, a to nigdy nie jest dobry znak.

Freya marzy o karierze kucharki i zdobyciu Złotej Łyżki, nagrody dla najlepszego kucharza, odkąd tylko sięga pamięcią. Przypadło jej jednak pracować w restauracji, w której nikt jej nie docenia. Kiedy więc jej przepis na sernik zostaje skradziony przez jej współpracownika i podpisany jego imieniem, czara goryczy się przelewa i kobieta rzuca pracę, a przy okazji również swojego chłopaka, który nie rozumie jej rozczarowania i wściekłości, a od miesięcy ledwo zwraca na nią uwagę. Los się do niej uśmiecha, gdy mniej więcej w tym samym czasie dostaje wiadomość, że zostaje przyjęta do wzięcia udziału w konkursie kulinarnym, o którym zawsze marzyła. Wyrusza w podróż na cypryjską wyspę, gotowa zdobyć nagrodę i uznanie wśród szefów kuchni. Zero dramatów. Zero facetów. Tylko ona, słońce, kuchnia śródziemnomorska. Tylko kiedy między zawodnikami pojawiają się pierwsze zgrzyty, a Frei wpada w oko jeden z organizatorów konkursu, kobieta zaczyna się zastanawiać, czy jej plan na pewno się powiedzie. Czy uda jej się spełnić marzenia?

Nie chcę napisać, że ta książka była zła, bo jestem pewna, że wielu osobom się spodoba bardziej niż mi. Uważam jednak, że była niesamowicie przeciętna i przez większość czasu strasznie nudna. Szykowałam się na konkurs kulinarny, ale nie spodziewałam się, że dostanę właściwie tylko to - milion opisów przygotowywania potraw przez wszystkich zawodników, jakieś frustrujące zagrywki za kulisami i wątek miłosny wyssany z palca. A na koniec drama rodem z przedszkola. Czasami czułam się tak, jakbym czytała pełne niepotrzebnych szczegółów przepisy, a jakby na tym mi zależało, to przecież sięgnęłabym po książkę kucharską, a nie romansidło. W pewnym momencie po prostu przelatywałam już te opisy wzrokiem, aby książkę szybciej skończyć. Poza tym nie działo się nic wartego uwagi.

Myślę, że moim największym problemem było to, że historia została napisana trzecioosobową narracją. Normalnie nie mam z tym większego problemu, nawet jeśli osobiście preferuję pierwszoosobową. Tutaj miałam niestety wrażenie, że przez sposób pisania autorki czułam się jeszcze bardziej oderwana od wszystkiego, co działo się wokół i kompletnie nie mogłam się wczuć w któregokolwiek z bohaterów, nawet we Freyę. Bohaterowie tej historii wypadli jednowymiarowo, wszyscy zlewali mi się w jedno, a część z nich w ogóle miałam ochotę pacnąć w czoło, bo irytowali mnie niesamowicie. Nawet obiekt miłosny Frei, Xantos, wypadł mgliście i łatwo było zapomnieć o jego istnieniu. Nie miał w sobie nic interesującego, dzięki czemu bym mu kibicowała. A jego zachowanie mniej więcej pod koniec książki tylko sprawiło, że moja ledwo istniejąca sympatia spadła drastycznie.

Rozczarowujący był ten wątek miłosny, bo szczerze powiedziawszy, równie dobrze mogłoby go nie być. Piszę tę recenzję kilka dni po przeczytaniu książki i to uczucie między Freyą, a Xantosem, było tak mdłe i powierzchowne, że już nic nie pamiętam z ich wspólnych scen. W ogóle przez jakąś połowę książki kompletnie nie rozumiałam zachowania bohaterki - niby ciągle powtarzała, że nie chce faceta, ale najpierw pojawił się jeden z braci i wzdychała do jego sześciopaku za każdym razem, gdy się pojawiał, a potem poznała drugiego i nagle nie wiadomo było co, albo kogo, ona w ogóle chciała. Niezbyt się więc polubiłyśmy. Chociaż - nie obchodziła mnie jej historia na tyle bardzo, aby była mowa i jakiejkolwiek sympatii. Skończyłam tę książkę tylko dlatego, że nie lubię przerywać książek w środku, ale trochę tego żałuję.

Powiedzieć, że jestem rozczarowana, to byłoby za mało. Lektura "Miłość ma smak halloumi" mnie wykończyła. Czułam się zmęczona ilością nudnawych i bezsensownych opisów, brakiem jakiejkolwiek ekscytacji, uczuć, emocji. Pomysł na historię był naprawdę bardzo fajny i strasznie żałuję, że się z tą książką nie polubiłam. Niestety, oczekiwałam czegoś zupełnie innego i mogę napisać tylko tyle, że była bardzo przeciętna.


Ginger Jones jest ognistym rudzielcem wielbiącym czekoladę, pikantne potrawy i pływanie na świeżym powietrzu. Kolekcjonuje tanie porcelanowe filiżanki, pija liściastą herbatę darjeeling i kocha modę lat pięćdziesiątych. Najczęściej pisze w towarzystwie Lulu, sznauceropudelki, która w równym stopniu wspomaga proces tworzenia książek, jak go utrudnia. Ginger ubóstwia pisać komedie. Inspirację znajduje w twórczości Caitlin Moran, Helen Fielding i Nory Ephron. Wcześniej tworzyła dla teatru, którego ożywiony gwar budzi w niej ekscytację, a nic jej nie cieszy tak, jak wyszukiwanie alternatywnych scen, o których istnieniu nie miała pojęcia. Wraz z Lulu nie może się już doczekać, by pisać kolejne powieści.


Tytuł: Miłość ma smak halloumi
Autor: Ginger Jones
Tytuł w oryginale: You had me at halloumi
Data premiery: 13.07.2022r.
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 400
Ocena: 4/10

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia