To miały być najszczęśliwsze dwa tygodnie w jej życiu, ale los miał zdecydowanie lepszy plan
Porzucona tuż przed ślubem Eden miała spędzić miesiąc miodowy u boku mężczyzny, którego kochała. Zamiast tego zostaje sama – ze złamanym sercem, z bezzwrotną rezerwacją i biletem do tropikalnego raju, który miał być początkiem nowego życia.
Nie zamierza jednak zmarnować tej podróży. Co może pójść nie tak? Plan jest prosty: słońce, plaża, ocean i wystarczająco dużo drinków, by zapomnieć o przeszłości.
Nie przewidziała tylko jednego… JEGO.
Phillip Meyer jest arogancki, cyniczny i zdecydowanie zbyt przystojny, by dało się go zignorować. Wiecznie niezadowolony pracoholik wydaje się dokładnym przeciwieństwem Eden. A jednak los uparcie stawia ich na swojej drodze.
Bo czasem, aby odnaleźć siebie, trzeba pozwolić sobie na szaleństwo.
Porzucona tuż przed ślubem Eden miała spędzić miesiąc miodowy u boku mężczyzny, którego kochała. Zamiast tego zostaje sama – ze złamanym sercem, z bezzwrotną rezerwacją i biletem do tropikalnego raju, który miał być początkiem nowego życia.
Nie zamierza jednak zmarnować tej podróży. Co może pójść nie tak? Plan jest prosty: słońce, plaża, ocean i wystarczająco dużo drinków, by zapomnieć o przeszłości.
Nie przewidziała tylko jednego… JEGO.
Phillip Meyer jest arogancki, cyniczny i zdecydowanie zbyt przystojny, by dało się go zignorować. Wiecznie niezadowolony pracoholik wydaje się dokładnym przeciwieństwem Eden. A jednak los uparcie stawia ich na swojej drodze.
Bo czasem, aby odnaleźć siebie, trzeba pozwolić sobie na szaleństwo.
Olivia Hayle to jedna z tych autorek, której książki miałam na liście do przeczytania od wielu miesięcy, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze, aby w końcu zapoznać się z jej twórczością. Kiedy więc otrzymałam propozycję przedpremierowego przeczytania jednego z jej najpopularniejszych rom-comów, nie mogłam przejść obok tej okazji obojętnie - kocham komedie romantyczne, kocham w książkach klimat podróży i lata, a ta historia zapowiadała się wyśmienicie. Wyobraźcie sobie to tylko: dwójka świeżo upieczonych singli na Barbadosie, gdzie mieli być właśnie na swoich podróżach poślubnych, postanawia spędzić ten czas razem i nie pozwolić, aby ich nieudane życia miłosne zepsuły im tę przygodę. Brzmi jak wasz nowy ulubiony rom-com tego lata, bo tym właśnie będzie Miesiąc miodowy dla singli!
Jeszcze parę miesięcy temu Eden nigdy by nie pomyślała, że wybierze się w swoją wymarzoną podróż na Barbados samotnie. Miała spędzić dwa tygodnie na tropikalnej wyspie w podróży poślubnej ze swoim świeżo upieczonym mężem, a nie spędzać ten czas w towarzystwie samych par jako singielka. Ale jako że nie może odzyskać pieniędzy za wycieczkę, ani też nie chce, aby taka okazja przeszła jej koło nosa, pakuje swoje rzeczy i wyrusza w przygodę zdeterminowana, by zapomnieć o swoim byłym i ruszyć do przodu. Z pewnością nie spodziewa się, że pierwsza okazja pojawi się w postaci przystojnego turysty, który przysiada się do niej w restauracji i który także leczy serce po niedoszłym ślubie na swojej własnej samotnej podróży poślubnej. Ścieżki Philipa i Eden co chwilę się przecinają, postanawiają więc spędzić te dwa tygodnie razem, aby było im trochę raźniej. Wspólne wycieczki, kolacje pod rozgwieżdżonym niebem i późnonocne rozmowy zbliżają ich do siebie, wzbudzając uczucia, których żadne z nich nie planowało na wycieczce, która przecież za chwilę ma się skończyć...
Jeśli lubicie czytać latem książki w idealnie wakacyjnym klimacie, to Miesiąc miodowy dla singli będzie dla was idealną pozycją - jestem zakochana w jej atmosferze! Tropikalna wyspa na Karaibach, liczne wycieczki, poranki z książką nad basenem z koktajlem w ręce, rejsy po oceanie, a wszystko to jest tłem dla powoli rozwijającego się uczucia między dwójką nieznajomych, którzy zdecydowanie nie planowali miłości na swoich samotnych podróżach poślubnych. Ta historia przeniosła mnie do zupełnie innego świata, gdzie podróże pozwalają nam być zupełnie inną wersją siebie, gdzie trudy codziennego życia nie mają znaczenia, liczą się tylko chwile tu i teraz, do których będziemy wracać z uśmiechem na ustach.
Zrządzenie losu - a może przeznaczenie - sprawia, zupełnie przypadkowo na wyspie w tym samym czasie pojawiają się Eden i Philip. Obydwoje mieli być na tej wycieczce ze swoimi małżonkami, a teraz spędzają ją jako single, aby nie stracić pieniędzy. Kiedy Eden zatraca się w pisaniu swojej kolejnej książki i jeżdżeniu na zaplanowane wycieczki, Philip traktuje wyspę jako swoje osobiste biuro. Samotny pracoholik i dziewczyna, która chce wykorzystać każdą sekundę na stworzenie nowych wspomnień i zapomnienie o swoim nieudanym życiu miłosnym - duet, który tworzy fundament pod jedną z najprzyjemniejszych, lekkich wakacyjnych historii, jakie dane mi było czytać.
Ta dwójka to klasyczne zestawienie słoneczka i mruka, których ścieżki niespodziewanie się przecinają. Philip od pierwszych chwil robi wrażenie samotnika przyklejonego do swojego telefonu, a Eden jest jego kompletnym przeciwieństwem. A jednak coś ich do siebie ciągnie, a wzajemne towarzystwo pozwala im oderwać myśli od życia, które pozostawili w domu i wkrótce wyruszamy z nimi w niezapomnianą podróż podsycaną momentami wspólnych wieczorów, szczerych rozmów, skradzionych uśmiechów i iskrzącej chemii. Szczerze nie spodziewałam się, że ich interakcje sprawią mi tyle frajdy i śmiechu.
W książkach, gdzie właściwie cała fabuła dzieje się na wakacjach, łatwo zapomnieć o tym, że mija ledwo parę tygodni, a bohaterowie nie mają właściwie szansy poznać się w prawdziwym życiu, gdzie relacja przejdzie przez prawdziwy test. Ale romanse mają to do siebie, że możemy zapomnieć o takich szczegółach, zepchnąć na daleki plan realizm i skupić się po prostu na tym, co mamy przed sobą. A Hayle w fajny sposób sprawia, że wierzymy w tę dwójkę, bo obydwoje prawdziwie poświęcają czas, by lepiej się poznać i to nie tylko na płytkim poziomie. Ich interakcje wypadają szczerze, nawet pod przykrywką flirtu i banteru znajdujemy w nich szczerość i prawdziwe zainteresowanie drugą osobą.
W całej historii brakowało mi trochę innych postaci, które może trochę urozmaiciłyby fabułę (nie licząc byłych Eden i Philipa, których szczerze nie znoszę), ale nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo, bo główni bohaterowie są przesympatycznymi postaciami. Utożsamiam się z Eden, która jak ja musi mieć wszystko od początku do końca zaplanowane (jestem tą osobą zawsze odpowiedzialną za zorganizowanie wszystkich wyjazdów). Uwielbiam to, że ta podróż stała się jej szansą na odkrycie tej wersji siebie, której być może jeszcze nie poznała, bo za to sama tak bardzo kocham podróżować. Philip natomiast podpada pod postać typowo romansowego miliardera, ale bez całej tej irytująco schematycznej otoczki. Jasne, poznajemy go kiedy co chwilę siedzi przyklejony do telefonu i odpowiada na maile, ale tak naprawdę szybko odkrywa przed Eden tę bardziej wrażliwą, skrytą stronę siebie, która tak naprawdę nie ma zbyt wiele wspólnego z arogancją. Jest czarujący, potrafi być romantyczny i szczerze go polubiłam.
Miesiąc miodowy dla singli to jeden z tych romansów, które czyta się z uśmiechem na twarzy i zapomina o całym świecie. To jak podróż w nieznane, gdzie liczą się tylko nowe wspomnienia i te wersje nas, którymi możemy być na wakacjach bez zmartwień. Może nie jest to nic odkrywczego czy zmieniającego świat, ale szczerze miło spędziłam na niej czas i mam nadzieję, że także dla was będzie to idealnie wakacyjna lektura na te ciepłe, słoneczne dni. Ja już nie mogę się doczekać aż poznam inne książki autorki!
OLIVIA HAYLE to autorka romansów pełnych humoru, emocji i błyskotliwych dialogów. Tworzy historie o charyzmatycznych miliarderach i silnych bohaterkach. Sięgnęła po pióro kilka lat temu, teraz spędza dni, chichocząc z pikantnych żartów, które wymyśla, i wzdychając do szczęśliwych zakończeń.
Tytuł: Miesiąc miodowy dla singli
Autorka: Olivia Hayle
Tytuł w oryginale: How to Honeymoon Alone
Data premiery: 02.07.2026
Wydawnictwo: Ale!
Liczba stron: 352
Ocena: 8/10
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Ale:






Brak komentarzy
Prześlij komentarz
Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)