sobota, 21 marca 2026

Mariana Zapata - The Things We Water


 
Once upon a time, a girl found a magical puppy, and her life was never the same again.

Nina Popoca needs help.

So, so much of it.

The only place she can find that help is on a sprawling ranch in Colorado. A place hiding more than a community filled with magical creatures trying to live their lives in safety and in peace. A village that might hold the answers to questions she’s had her entire life.

And if that ranch is owned by her best friend’s hunky cousin?

…there are worse things in the world than having to live right by Henri Blackrock.

 
Napisałam kiedyś, że przeczytałabym zapewne wszystko, co wyszłoby spod pióra Mariany Zapaty i nie kłamałam. Kocham wiele autorek, których książkami nigdy nie przestanę się zachwycać, ale chyba nikt nie rozumie tak dobrze mojego gustu czytelniczego, jak Zapata. A może to właśnie jej książki go ukształtowały i pomogły mi zrozumieć, co najbardziej kocham w historiach, po które sięgam? To, co w nas dojrzewa to książka, z którą autorka wraca po kilkuletniej przerwie i już teraz mogę wam napisać, że to na pewno nie będzie powieść, która przypadnie do gustu każdemu. Zapata znana jest ze swoich wręcz ekstremalnych slow burnów, które już same w sobie się albo kocha, albo nienawidzi, ale tutaj pisze o czymś kompletnie innym, niż dotychczas. A jednocześnie nie brakuje tu tak charakterystycznego tylko dla niej ciepła, motywu przybranej rodziny, całej masy uczuć i emocji, postaci, które stają się twoimi bliskimi przyjaciółmi i wspaniałego romansu, o którym nie da się nie myśleć nawet tygodnie po odłożeniu książki na półkę.

Dawno, dawno temu, pewna dziewczyna znalazła na swoim progu zagubionego szczeniaka i jej życie już nigdy nie było takie samo. W świecie Niny życie wśród magicznych stworzeń to codzienność - w końcu jej najlepsi przyjaciele oraz jej rodzice adopcyjni to wilkołaki. Kiedy więc jej dwuletni szczeniak zaczyna przejawiać pierwsze objawy posiadania magicznych zdolności, wcale nie jest aż tak zaskoczona. Mało kto też wie, że ona sama ukrywa w sobie moce, które ciężko jej zaakceptować. Życie wśród zwykłych ludzi staje się coraz trudniejsze, dlatego wyrusza do Kolorado, na oddaloną od cywilizacji farmę, na której schronienie znajduje jedna z największych magicznych społeczności na świecie. Właścicielem rancza jest kuzyn jej przyjaciela, Henri, którego pamięta jeszcze z młodości - teraz jest już prawdziwym mężczyzną, który na swoich barkach nosi ciężar całego świata, dbając o wszystkich swoich podopiecznych. To miejsce może być idealnym schronieniem i sposobem na uzyskanie odpowiedzi na wiele pytań, które dręczą Ninę. Jedyny haczyk jest taki, że aby zostać, Nina musi pozytywnie przejść trzymiesięczny okres próbny, a potem w ciągu roku wyjść za mąż. A to zadanie wcale nie jest takie proste, kiedy na każdym kroku o swojej obecności przypomina sam Henri Blackrock, do którego Nina od zawsze miała słabość...

Po To, co w nas dojrzewa sięgnęłam właściwie w ciemno, bo dokładnie tak najlepiej czyta się książki Zapaty. Wiedziałam o niej tyle, że tym razem autorka próbuje swoich sił w gatunku romantasy, a okładka zdradziła mi, że mogę się zapewne spodziewać wilkołaków. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zanurzyłam się w ten świat i odkryłam, że oferuje on właściwie wszystko. Ta historia jest jak miszmasz praktycznie wszystkiego, co można znaleźć w opowiadanych przez stulecia baśniach, w folklorze, w mitologiach. O czym tylko sobie pomyślicie, zapewne tutaj znajdziecie. Oczywiście największą rolę grają wilkołaki, ale nie zabraknie ogrów, cyklopów, potworów z bagien, satyrów, a nawet gnomów! Pewnie nie każdemu się to spodoba, ale ja byłam tym zachwycona i oczarowana - poczułam się jak młodsza wersja mnie, zafascynowana baśniami i bajkami, która uwielbiała takie historie.

Świat przedstawiony przez autorkę nie jest jakoś mocno złożony i skomplikowany. Zdecydowanie nie ma być to pełnowymiarowa powieść fantasy, a raczej romans, który bawi się elementami fantastyki, aby nadać powieści magicznego i niepowtarzalnego klimatu. Zapata pozwala sobie na dużą swobodę w kreacji bohaterów, magicznych stworzeń i opisach, co tylko potęguje poczucie, jakbym czytała jakąś baśń. Nigdy dotąd nie spotkałam się z takim romansem i dla mnie była to bardzo pozytywna odmiana. Najważniejszymi i najbardziej rozwiniętymi fantastycznymi stworzeniami pozostają wilkołaki, którym jest chociażby Henri, nasz główny obiekt miłosny (ale o nim za chwilę), więc naturalnie moja wewnętrzna fanka Teen Wolf bawiła się wyśmienicie.

Każdy, kto miał choć raz styczność z twórczością Zapaty, z pewnością dobrze wie, na czym polegają jej slow burny. W tej historii nie mogłoby być inaczej - fabuła brnie do przodu bardzo powoli, zarówno jeśli chodzi o zagadkę magicznych mocy Duncana i samej Niny, jak i o główny wątek miłosny, ale mnie chyba dokładnie to w tej historii tak ujęło. Czas upływa powoli, kiedy bohaterowie próbują znaleźć dla siebie miejsce wśród społeczności, a Zapata jak zwykle wspaniale opisuje niepewność Niny, jej samotność i pragnienie zadbania o swojego ukochanego szczeniaka, a także jej gotowość do poświęceń w imię jego szczęścia.

Henri początkowo stara się trzymać od nich na dystans i pozostaje raczej zagadką, ale to, co tak uwielbiam w powieściach autorki jest to, że ona zawsze dodaje dziesiątki małych momentów, które nadają znaczenie niewypowiedzianym słowom i popychają relacje do przodu, chociaż może nam się wydawać, że jest inaczej. Tak samo jest tutaj. Nie potrafię wyjaśnić całej gamy uczuć, jakie odczuwałam, obserwując ich zmieniającą się dynamikę. Śledząc te małe, subtelne momenty zazdrości i tęsknoty, która nimi wręcz targała, czytając o tych cichych chwilach, które należały tylko do nich, obserwując, na jak wiele sposobów zaczyna im na sobie zależeć. Sam Henri czasami mocno mnie frustrował swoją upartością i brakiem komunikacji, ale jednocześnie to, jak rozkoszne były dzięki temu angst i napięcie, wszystko wynagrodziły. W moim żołądku szalały motylki i dosłownie cały czas o tej dwójce myślałam!

Najbardziej serce skradła mi jednak w tej historii społeczność i motyw found family. Jestem łatwa, naprawdę wiele mi nie trzeba, a to wątek, do którego mam przeogromną słabość, zwłaszcza w wykonaniu Zapaty, która jest mistrzynią w doprowadzaniu mnie do łez ze wzruszenia i wzbudzania ogromnej miłości do bohaterów, o których czytam. Ta powieść wypełniona jest przepięknymi i poruszającymi chwilami, które ukazują tak różne rodzaje miłości. W relacji Niny z jej psiakiem, która mnie absolutnie rozczulała. W powolnej przyjaźni i miłości Henriego i Niny, którzy stali się swoją ostoją. W cierpliwości, jaką Nina obdarzyła Agnes, tak zamkniętej w sobie z obawy o bycie zranioną ponownie w tak młodym wieku. W przyjaźni Niny z Mattim i Sienną, którzy może nie mieszkają w tym samym mieście, ale nawet odległość nie umniejsza temu, jak bardzo się kochają. W tych pełnych ciepła rodzinnych chwilach, kiedy bohaterowie mogli być w pełni sobą, jako stado, które zawsze chroni swoich. 

To, co w nas dojrzewa może i jest niespotykaną powieścią, może i nie podejdzie do gustu każdemu, ale ilość wylewającej się z niej miłości, w przeróżnych formach, sprawiła, że moje serce ściskało się ze wzruszenia, a bohaterowie na stale zagnieździli się w moim serduchu. Fajne jest też to, że w tle mamy różne zagadki i tajemnice, dzięki czemu fabularnie nigdy się nie nudziłam. Jak wszystkie najlepsze książki i ta również na długo zapadnie w mojej pamięci i jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej powrócę. Jako ogromna fanka Mariany Zapaty bardzo wam ją polecam!
 


MARIANA ZAPATA zaczęła pisać niedługo po tym, jak nauczyła się czytać. Pewnie nie powinna przyznawać, że wykradała romanse z biblioteczki ciotki, jeszcze zanim była w stanie zrozumieć, co to znaczy, że mężczyzna podciąga kobiecie spódnicę (nie mówcie o tym jej mamie). Znalazła się na liście bestsellerów New York Timesa i USA Today, dotarła do siódmego miejsca w rankingu autorów Amazonu. Jej książka The Wall of Winnipeg and Me trafiła na pierwsze miejsce na liście bestsellerów Amazonu i została nominowana w plebiscycie Goodreads Choice Awards 2016. Mariana urodziła się w Teksasie. Gdy akurat nie pisze, czyta.


Tytuł: The Things We Water
Autor: Mariana Zapata
Data premiery: 02.05.2025 r.
Język: angielski
Liczba stron: 634
Ocena: 9/10


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia