He’s the Ghost of Christmas Past. She’s not exactly Scrooge.
Ghost of Christmas Past Nolan Callahan intends to spend this holiday haunting like every other—get in, get out, return to his otherwise aimless existence as a ghost awaiting the afterlife. But when he’s faced with Harriet York, the sweetest assignment he’s ever had, he suddenly finds himself wishing for a future.
Harriet York has no idea why she’s being haunted. She’s a good person—or, at least, she tries to be. A people pleaser to her core, she always does what’s expected of her. But as she and Nolan begin to examine her past, they discover there are threads that bind them together— and realize there might be more to moving on than expected.
With the deadline of Christmas Eve fast approaching, will they find the key to their futures in each other’s pasts? Or will they stay firmly in the present, indulging in their unexpected, spirited connection?
Poprzedni rok zdecydowanie minął mi pod znakiem twórczości B. K. Borison - Good Spirits to już jej trzecia książka, którą czytam i którą wrzucam na listę ulubieńców. Zazwyczaj nie czytam zbyt wielu książek świątecznych, ale obok tej historii nie potrafiłam przejść obojętnie. Nie tylko ze względu na autorkę, którą już teraz z ręką na sercu mogę nazwać jedną z moich najbardziej zaufanych, ale też z powodu fabuły, która zaintrygowała mnie od razu, jak ją przeczytałam. Poznawanie historii Harriet i Nolana to było jedno z najbardziej magicznych, poruszających i chwytających za serce doświadczeń i jestem przekonana, że na długo o tej powieści nie zapomnę.
Harriet York zawsze starała się być dobrą osobą, nawet pomimo tego, że życie nie zawsze traktowało ją łagodnie. A przynajmniej tak uważała, dopóki na parę tygodni przed Świętami Bożego Narodzenia nie znajduje w swoim salonie... Ducha minionych świąt Bożego Narodzenia. Ducha w formie młodego mężczyzny, który twierdzi, że mają czas do świąt, by naprawić jej błędy i pomóc jej stać się lepszą osobą. Nolan Callahan dobrze zna tę robotę i ludzi, z jakimi przychodziło mu się zmierzyć. Od ponad stu lat czeka, aż w końcu zostanie uznany za godnego, aby w spokoju zacząć swoje pośmiertne życie. Wydawało mu się więc, że to będzie kolejne łatwe parę dni, które przybliżą go do upragnionego spokoju, jednak jeszcze nigdy nie trafił na tak dziwne zadanie - im bliżej poznaje Harriet, jej przeszłość i jej dobroć, tym mniej widzi sens w tym, dlaczego to ona została jego nowym zadaniem. Każdy kolejny powrót do przeszłości zaczyna malować im obraz, który niespodziewanie łączy ich losy - ale czy uda im się odgadnąć odpowiedź na ostatnią zagadkę, nim upłynie ich termin i nadejdą święta?
Good Spirits to książka wręcz przesiąknięta magią, nie tylko w dosłownym tego słowa znaczeniu. Oczywiście mamy tu wątek paranormalny, w końcu jeden z głównych bohaterów jest duchem władającym magią, ale ta najbardziej magiczna, czarująca część historii to wszystko to, co znajdziemy pomiędzy. Bohaterowie napisani z delikatnością i wrażliwością, ukazanie dwóch samotnych i poranionych dusz, które od tak dawna próbują odnaleźć swoje miejsce na świecie (i w zaświatach), prawdziwe uczucie, które wywołuje szybsze bicie serca. Od pierwszego do ostatniego rozdziału byłam emocjonalnym wrakiem, tak mocno i niespodziewanie we mnie ta historia uderzyła.
Bardzo pokochałam głównych bohaterów. W Harriet i Nolanie jest coś takiego, co sprawia, że wszystko, przez co przechodzą i wszystko, co odczuwają, porusza czytelnikiem i wywołuje mnóstwo emocji. A przynajmniej zdarzyło się to mnie, bo widziałam wiele z siebie w ich historiach. Nolan jest duchem, który od stu lat tkwi w miejscu i nadal czeka na chwilę, kiedy w końcu będzie mógł spokojnie spocząć. Na początku zdaje się być bardzo ponury i gburowaty (no ale kto by nie był, gdyby przez sto lat musiał pracować z najgorszym sortem ludzi?), a jednak nadal jest w nim tak wiele człowieczeństwa, które zostało ukryte pod latami samotnej egzystencji. Im dalej zgłębiamy się w historię, tym bardziej zauważalna jest jego przemiana, a odkrycie historii młodego, samotnego mężczyzny i okoliczności jego śmierci, złamało mi serce.
Autorka świetnie łączy jego losy z historią Harriet, kontrastując ze sobą istnienie osób pochodzących z dwóch zupełnie innych czasów, a jednak tak podobnych do siebie - i tym samym ukazując, że poczucie samotności dotyka każdego z nas, nieważne z jakiego świata się wywodzimy. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak bardzo miałam ochotę przytulić bohaterkę, jak Harriet. Pragnęłam krzyczeć, gdy jej własna rodzina wykorzystywała jej dobre serce, jednocześnie sprawiając, że nigdy nie czuła się dla nich wystarczająca. A najbardziej bolało to, że utożsamiałam się z nią na tak wielu poziomach i rozumiałam jej ból oraz samotność.
Czytając ich historię płakałam, śmiałam się, wzruszałam, miałam ochotę krzyczeć. Przeżyłam całą gamę emocji, jaką serwuje nam życie, bo poza romansem to tak naprawdę podróż po całym życiu - decyzjach, jakie podejmujemy, błędach, które popełniamy, a także okolicznościach, w jakich dorastamy i które kształtują nasz charakter. O ludziach, którzy nas zmieniają, którzy uczą nas nowych rzeczy. Chwilach największego szczęścia i najbardziej bolesnego smutku, które utwardzają nasze serca. Gdzieś pomiędzy kolejnymi powrotami do przeszłości bohaterowie się zmieniają i była to podróż pełna wrażeń, piękna, czasami tragiczna, poruszająca do głębi.
Jeśli miałabym co roku na święta sięgać po jedną powieść, to byłaby to właśnie taka historia, jak Good Spirits. Ciepła, pięknie napisana, refleksyjna i melancholijna, a jednocześnie poruszająca i trafiająca prosto w serce. Przy tym wypełniona magiczną atmosferą, rosnącym uczuciem, które wywołuje motylki w brzuchu i bohaterami, których nie da się nie polubić. Może czytałam ją w momencie, kiedy po prostu potrzebowałam tego typu historii, ale jedno jest pewne - B. K. Borison zawsze trafia swoimi książkami do mojego serca i dokonała tego ponownie. Mam nadzieję, że kiedyś pojawi się w polskim wydaniu, bo bardzo ją wam polecam!
B. K. BORISON mieszka w Baltimore ze swoim słodkim mężem, żywiołowym maluszkiem i ogromnym psem. W gimnazjum zaczęła pisać na marginesach książek i od tamtej pory pisze już nieustannie. Lovelight Farms jest jej debiutem literackim.





Brak komentarzy
Prześlij komentarz
Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)