wtorek, 20 stycznia 2026

Rachel Gillig - Okno skąpane w mroku



Elspeth potrzebuje potwora. Potwora, którym być może jest ona sama.

Łut szczęścia nie wystarczy Elspeth Spindle do uchronienia się przed niebezpieczeństwami spowitego mgłą Blunder. Dziewczyna potrzebuje potwora, którego nazywa Koszmarem. Ten starożytny duch uwięziony w jej umyśle broni jej i chroni wszystkich jej sekretów.

Jednak nic nie przychodzi za darmo. Zwłaszcza magia ma swoją cenę.

Pewnego dnia Elspeth napotyka na leśnej drodze tajemniczego rozbójnika. Wtedy jej życie wywraca się do góry nogami. Wrzucona w świat cieni i kłamstw, dołącza do grupy mającej na celu wyzwolenie królestwa Blunder spod zatruwającej go mrocznej magii. A rozbójnik? Tak się składa, że jest siostrzeńcem samego króla, kapitanem groźnych wojowników w Blunder… i zdrajcą.

Razem muszą zebrać dwanaście Kart Opatrzności – klucz do zdobycia lekarstwa przeciwko magicznej infekcji. Jednak stawka z każdą chwilą rośnie, a wzajemne przyciąganie Elspeth i kapitana jest coraz trudniejsze do odparcia. W dodatku dziewczyna musi stawić czoła swojemu najmroczniejszemu sekretowi: Koszmar powoli przejmuje kontrolę nad jej umysłem. A ona może nie być w stanie go powstrzymać.


W moim poszukiwaniu dobrego romantasy, w którym nie będzie moich znienawidzonych wątków (naprawdę mam już dość trójkątów miłosnych, a zdaje się, że powróciła na nie moda), dostałam całe mnóstwo wiadomości, że powinnam przeczytać dylogię Okno skąpane w mroku. Chociaż, przyznaję, jeszcze do niedawna nie słyszałam o tej historii, opis mnie zaintrygował i trochę w ciemno postanowiłam wam zaufać. I wiecie co? To była świetna decyzja, bo absolutnie zaczarował mnie jej klimat, nawet pomimo tego, że fabuła rozwija się bardzo powoli i trochę mi zajęło, by w pełni się w nią wkręcić. To historia z pozoru prosta i niezbyt skomplikowana, a jednak wciągająca i pochłaniająca, napisana dokładnie tak, jak lubię - a tego było mi potrzeba. 

W Królestwie Blunder wszelka magia, która pochodzi z innego źródła, niż z Kart Opatrzności, jest surowo zakazana i grozi śmiercią. A tylko nieliczni mogą się pochwalić posiadaniem najbardziej unikatowych kart, zresztą każda magia wiąże się z ceną, jaką trzeba za nią zapłacić. Dlatego osoby takie jak Elspeth Spindle, za młodu skażone magią, która powoli wyniszcza ich organizmy, albo się ukrywają, albo zostają skazani. Dla Elspeth to nie jest nawet największa tajemnica, jaką ukrywa. Nikt nie wie o czymś potężniejszym - o tym, że od wielu lat w jej podświadomości żyje potwór nazywany przez nią Koszmarem, który jednocześnie chroni jej wszystkich sekretów i stanowi dla niej największe zagrożenie. Gdy pewnego razu spotyka w lesie rozbójników, jej starannie ukrywane tajemnice grożą ujawnieniem - zwłaszcza, że jednym z rozbójników okazuje się być kapitan kawalerzystów, Ravyn Jew, siostrzeniec samego króla, który prosi ją o pomoc. Elspeth zostaje wrzucona w sieć kłamstw i niebezpiecznych planów i staje się częścią grupy, która planuje pozbyć się zatruwającej królestwo magii i uratować tych, którzy cierpią na infekcję. W tym celu muszą tylko skompletować wszystkie dwanaście Kart Opatrzności, a to może być zadanie, za które ktoś z nich może przepłacić życiem...

Okno skąpane w mroku to jedna z tych książek, do których trzeba podejść z nastawieniem, że trzeba trochę poczekać, aby fabuła zdążyła się rozkręcić. Dopiero po czasie docenimy jej całokształt. Nie będę ukrywać, pierwsza połowa dłużyła mi się mocno, a dość prosta historia nie robiła na mnie większego wrażenia. Bałam się trochę, że może to nie jest historia w moim guście. Do czasu, aż w końcu zostaje przedstawiona cała reszta bohaterów, a książka nabiera życia, w głowie tworzy się cały mroczny i klimatyczny obraz, a każdy kolejny rozdział intryguje jeszcze mocniej. Niespodziewanie zostałam wessana w ten świat, a godziny, które spędziłam z bohaterami, napełniły mnie czystą ekscytacją i burzliwymi emocjami - aż do zakończenia, które rozerwało mi serce.

Początkowo może się wydawać, że głównym wątkiem fabularnym jest poszukiwanie brakujących Kart Opatrzności, ale ta historia oferuje o wiele więcej i każda nowa odkryta warstwa sprawia, że stawka staje się jeszcze bardziej wysoka. System magii może i nie jest trudny do ogarnięcia, ale jest wyjątkowy, a te wszystkie skomplikowane relacje oparte na kłamstwach i tajemnicach, spiski, pragnienie zemsty i walka o władzę, a przede wszystkim wplątywane w fabułę elementy przeszłości i postaci samego Króla Shepherda odpowiedzialnego za powstanie Kart oraz magii, budzą mnóstwo emocji.

A w samym środku wszystkiego mamy Elspeth - dziewczynę od dekady noszącą w sobie największy sekret. Potwora, który tkwi w jej głowie i powoli odbiera jej resztki siebie nieskażone przez infekcję. Połączenie Koszmaru i Elspeth było zdecydowanie jednym z najciekawszych elementów tej historii, zwłaszcza, że im dalej brniemy w historię, tym więcej dowiadujemy się o samym potworze i konsekwencjach, z jakimi bohaterka będzie się musiała zmierzyć. Autorka świetnie bawi się tym aspektem, budując napięcie i zbliżając nas do nieuniknionego - do punktu, z którego nie ma już odwrotu.

Zresztą muszę przyznać, że polubiłam nie tylko Elspeth, ale wiele innych postaci, których poznajemy, w szczególności rodzinę Yewów i Elma, do których bohaterka dołącza, a nawet kuzynkę Elspeth, Ione, o której chciałabym się dowiedzieć jeszcze więcej. Natomiast jedną z najważniejszych postaci jest niezaprzeczalnie Ravyn, kapitan kawalerzystów, rozbójnik i zdrajca - a przynajmniej takiego go poznajemy, dopóki nie odkrywamy lepiej, co stoi za jego pragnieniem odnalezienia całej talii Kart Opatrzności. Losy jego rodziny, uzupełniane folklorem i historią, przeplatane są z powoli i stopniowo rozwijającym się uczuciem pomiędzy nim, a Elspeth, tworząc świetną równowagę pomiędzy fantastyką, a elementami romansu. Slow burn pomiędzy nimi był idealnym uzupełnieniem tej historii, nie był przytłaczający, ale ciągle gdzieś tam się rozwijał, w subtelnych momentach i chwilach wzajemnej wrażliwości, co ja osobiście uwielbiam.

Okno skąpane w mroku to jedna z tych książek, którą się kończy, a potem od razu chce się sięgnąć po kontynuację. Nie wyobrażam sobie niczego innego po tak emocjonalnym i szaleńczym zakończeniu, które sprawiło, że nie mogłam usiedzieć na miejscu. Cała książka zrobiła na mnie duże wrażenie, nawet pomimo tego, że po powolnym początku się tego nie spodziewałam. Jest coś wyjątkowego w tym, jak jest napisana - wypełniona licznymi zagadkami i grami słownymi (żałuję jedynie, że czytałam ją po polsku, bo niestety chwilami tłumaczenie tych najbardziej wymagających fragmentów było tragiczne), ale jednocześnie opisana wystarczająco prosto, aby nie odczuwać frustracji zbyt wieloma informacjami. Naprawdę się w nią wciągnęłam i już nie mogę się doczekać, aż powrócę do tych bohaterów w (mam nadzieję) równie ekscytującej kontynuacji.


Rachel Gillig urodziła się i wychowała na wybrzeżu Kalifornii. Jest pisarką i nauczycielką. Uzyskała tytuł licencjata z teorii i krytyki literatury na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis. Jeśli nie jest zakopana w kocach i nie marzy o swojej kolejnej powieści, Rachel jest w ogrodzie lub spaceruje z mężem, synem i pudlem Wallym.


Tytuł: Okno skąpane w mroku
Autorka: Rachel Gillig
Tytuł w oryginale: One Dark Window
Seria: Tajemnice Króla Shepherda. Tom 1
Wydawnictwo: Nowe Strony
Data premiery: 12.09.2023
Liczba stron: 446
Ocena: 8/10

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia