Marzenie Emerson Hartwell w końcu się spełniło. Jest pierwszą kobietą w historii, która dostała się do zespołu NHL i zagra u boku największych gwiazd hokeja. Jako zawodniczka D.C. Stars musi dogadać się z innymi hokeistami, ale przede wszystkim zdobyć uznanie Mavericka Millera, wymagającego kapitana drużyny.
Mav ma swoje priorytety – chce, by to był sezon, w którym D.C. Stars nareszcie wygra play-offy i zdobędzie Puchar Stanleya. Jednak kapitan ma problem ze skupieniem się na grze. Piekielnie utalentowana, seksowna i wygadana Emmy zaprząta wszystkie jego myśli. I choć ciągle się sprzeczają, chemia między nimi jest… odurzająca.
Gdy emocje sięgają zenitu, Emmy i Mav lądują w łóżku. To ma być jednorazowa przygoda: ona przecież nie spotyka się z hokeistami, a on jest znanym playboyem i nie angażuje się w poważne związki. Pierwszy raz prowadzi do drugiego, drugi do kolejnego… Pożądanie i czułość będą jednak musiały zderzyć się z bezwzględnymi wymogami sportowej rywalizacji.
Jeśli jest jakaś zagraniczna hokejowa seria, której potrzebowałam po polsku, to jest nią właśnie "D.C. Stars" Chelsei Curto. Poznaję ją stopniowo od zeszłego roku i już wtedy kompletnie dla niej przepadłam i nie mogłam się doczekać, aż wszyscy będą mogli ją poznać na naszym rynku. Hokej jest nadal bardzo popularny w romansach, ale wbrew pozorom ciężko znaleźć dobrą pozycję, która pozostanie w pamięci, a uważam, że "Zderzenie" to jedna z tych lepszych książek w tym podgatunku. Można się na niej pośmiać, dobrze bawić, czasami wzruszyć, odpocząć od toksycznych schematów, jakich niestety jest teraz przesyt, bo autorka świetnie tworzy tu nie tylko męskich bohaterów, ale też stawia duży nacisk na zdrowe, żeńskie przyjaźnie, a przede wszystkim tym zakochać w bohaterach, głównych i tych pobocznych. Jestem pewna, że to będzie wasza nowa ulubiona hokejowa grupka!
Gdy Emmy jako pierwsza kobieta zostaje powołana do drużyny NHL D.C. Stars, nawet się nie waha i wykorzystuje tę okazję. Pragnie udowodnić nie tylko sobie, ale też każdej dziewczynce i kobiecie, że sport jest nie tylko dla mężczyzn, a kobiety zasługują na to, by być traktowane na równi z nimi. Drużyna przegrywa mecze i już kolejny sezon nie udało im się dostać do play-offów, więc może być to jej szansa, aby wykazać się talentem i pomóc kolegom naprawić to, co zepsute. Jednak kiedy pierwszego dnia poznaje kapitana drużyny, Mavericka, wie, że nie będzie łatwo. Za hokeistą ciągnie się cały łańcuszek dziewczyn i zasłużona reputacja playboya. Emmy od razu czuje do niego niechęć, ale dla dobra drużyny oboje postanawiają zapomnieć o różnicach, które ich dzielą i współpracować na lodzie. Wkrótce napięcie między tą dwójką wybucha jednak w zupełnie inny sposób - w pokoju hotelowym podczas meczu wyjazdowego. Oboje zgadzają się, że to przygoda tylko na jedną noc. Ale kiedy ich chemia pomaga im wygrywać kolejne mecze i wracają po więcej, oboje zaczynają poznawać się od zupełnie innej strony, która wkrótce niewiele ma już wspólnego z fizycznością...
Ta historia może i brzmi, jak dziesiątki innych romansów hokejowych, ale jest w niej dokładnie to, co kocham w romansach: dopracowani, wielowarstwowi bohaterowie, nie tylko ci główni, ale również drugoplanowi. Czytając ją, czułam się tak, jakbym spędzała czas z bliskimi przyjaciółmi, na których zawsze można polegać, że poprawią ci humor. Moją ukochaną serią zawsze pozostanie "Off-Campus" Elle Kennedy właśnie dla przyjaźni, jakie autorka stworzyła, a Chelsea Curto idzie dokładnie w tym samym kierunku. Drużyna D. C. Stars doprowadziła mnie niejednokrotnie do wybuchów śmiechu, czułam czyste szczęście, gdy wszyscy się wspierali i spędzali razem czas, jak pozszywana z różnych doświadczeń rodzina. Po skończeniu tego tomu od razu czuje się potrzebę, by poznać resztę książek autorki, bo jest tu tyle bohaterów, którzy zapadają prosto w serce i których chce się poznać jeszcze bliżej.
Jeśli natomiast chodzi o naszych głównych bohaterów, nie będę ukrywać - trochę znudził mi się już schemat hokeisty kobieciarza, który jest zbyt pewny siebie i ma dziewczyn na pęczki. Zdaje się, że każdy romans hokejowy opiera się teraz na tym samym i z pewnością nie tylko mi się już trochę przejadł. I Maverick może właśnie takie robi pierwsze wrażenie, bo ma za sobą historię wielu podbojów i popełnia gafę przy pierwszym spotkaniu z Emmy, ale jak się wkrótce okazuje, w głębi serca jest cudownym, kochanym człowiekiem, który wolne chwile spędza ze swoją ulubioną siostrzenicą, dba o swoich bliskich i obdarza ludzi miłością, jakiej nigdy nie zaznał w dzieciństwie. Błyskawicznie mnie do siebie przekonał, bo naprawdę trudno jest go nie polubić i bardzo pozytywnie mnie pod wieloma względami zaskoczył.
Emmy to natomiast bohaterka twardo stąpająca po ziemi, która nie ma cierpliwości ani czasu na błazenady takiego faceta, jak Maverick. Zbyt wiele ma do stracenia, by znosić jeszcze kogoś, komu w głowie tylko flirt. Gdy ją poznajemy, jest zamknięta w sobie, niechętnie reaguje na próby Mavericka, by naprawić ich relację po niefortunnym początku i nie będę ukrywać, początkowo mnie tym frustrowała. Tym bardziej, że Maverick naprawdę się starał, by wynagrodzić jej swoją gafę i uratować swoją drużynę przed kolejnym rozczarowującym sezonem. Ale wkrótce zaczyna odnajdować komfort w nowym mieście, przyzwyczajać się do obiadów z drużyną, która od razu akceptuje ją jako swoją rodzinę i mięknie, ukazując swoje bardziej wrażliwe oblicze, które zawsze ukrywa pod maską twardej i poukładanej hokeistki.
Autorka naprawdę wspaniale sobie radzi z ukazaniem różnych warstw tych postaci, od niefortunnego pierwszego wrażenia, po ludzi z doświadczeniami, własnymi historiami, obawami i nadziejami. Relacja Mavericka i Emmy jest równie wyboista, podsycana przez nieustające napięcie seksualne, które tylko prosi się o wybuch, ale wkrótce dla tej dwójki staje się także źródłem prawdziwego szczęścia i spokoju. Nie brak między nimi pikantnych momentów (które, swoją drogą, są świetne, bo chemia między tą dwójką jest nie z tej ziemi), ale także dziesiątek rozmów, podczas których poznają się lepiej, niż zna ich ktokolwiek inny. Rozwój ich uczuć jest tak naturalny, tak piękny, jakby zawsze dokładnie to było im pisane. Zdecydowanie jest to jedna z tych par książkowych, która definiuje standard zdrowego, pełnego wsparcia związku. Bawiłam się z nimi tak dobrze, że czułam w środku serca ciepełko, a w brzuchu całe stado motylków.
Wśród dziesiątek (średniawych) hokejówek, które zalewają regały księgarń w ostatnich latach, zawsze cieszy mnie, gdy udaje mi się odnaleźć taką perełkę, która ma szansę stać się moim ulubieńcem. Historia Mavericka i Emmy to był niesamowicie obiecujący początek serii, która ma wszystko to, co cenię sobie w książkach. A taką wisienką na torcie jest to, że autorka daje głos kobietom pracującym w dziedzinie, która jest tak zdominowana przez mężczyzn, na lodzie, ale i poza nim. Co prawda dołączenie Emmy do drużyny NHL jest tylko wytworem literackim autorki (od paru lat mamy oddzielną ligę kobiecą hokeja, PWHL, w NHL niestety nadal grają tylko mężczyźni, dopiero niedawno zatrudniono w ogóle pierwszą kobietę w roli trenerki), ale to tylko kolejny krok w stronę uświadomienia, że kobiety są równie utalentowane i zasługują na taki sam rozgłos w dziedzinie hokeja, jak hokeiści. "Zderzenie" to książka warta polecenia pod każdym względem i mam ogromną nadzieję, że wy również ją pokochacie. A ja teraz niecierpliwie będę wyczekiwać kolejnych tomów!
CHELSEA CURTO to stewardessa oraz autorka zabawnych, słodkich i pikantnych romansów. Jej najpopularniejsze serie to "D.C. Stars" o hokeistach oraz "Love Through a Lens". Kiedy nie tworzy zabawnych historii miłosnych, spędza czas, podróżując między północnym wschodem Stanów a Florydą, i zastanawia się, którą książkę przeczytać jako następną.
Tytuł: Zderzenie
Autorka: Chelsea Curto
Tytuł po angielsku: Face Off
Seria: D. C. Stars. Tom 1
Data premiery: 17.06.2026
Wydawnictwo: Uniesienia
Liczba stron: 456
Ocena: 9/10





Brak komentarzy
Prześlij komentarz
Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)