sobota, 10 kwietnia 2021

K. Bromberg - I wtedy cię poznałem



Obietnica złożona umierającemu ojcu stała się dla Jacka Suttona przygniatającym zobowiązaniem. Mężczyzna przyrzekł naprawić błędy, które popełnił, i krzywdy, które wyrządził. Miało to trwać tylko pół roku, ale od początku wyglądało źle. Podupadające rancho — z tym umiałby sobie poradzić bez problemu, gdyby nie jego właścicielka: arogancka, uparta, irytująca młoda wdowa o trudnym charakterze i zszarganej reputacji. Do tego ukrywała przed nim co ważniejsze informacje. Powinien był posłuchać dobrych rad i trzymać się z daleka od niej i jej interesów. Niestety, zamiast tego Jack zakochał bez pamięci.

Tatum Knox zdawała sobie sprawę, że koniec jej rancha jest bliski. Walczyła z wierzycielami i rosnącą nienawiścią mieszkańców pobliskiego miasteczka. Harowała jak wół, starając się zapewnić swoim koniom warunki, na które nie było jej stać. Nie potrzebowała kolejnego mężczyzny obok. A już na pewno nie takiego jak nowy zarządca: irytującego, przesadnie pewnego siebie i odnoszącego się do niej w wyjątkowo nieprzyjemny sposób. A jednak go zatrudniła. I krótko potem zakochała się w nim beznadziejnie.

Przeszłość nauczyła Tatum jednego: nie wolno kochać ani ufać. Zaufanie przynosi rozczarowanie, a miłość odbiera wszystko: własny świat, pasję, marzenia. Jednak samotna walka o każdy kolejny dzień kosztowała tak wiele! Jack umiał rzeczy, które ona już dawno zapomniała, zmuszał do spoglądania w oczy najboleśniejszej prawdzie, tylko czy naprawdę zasługiwał na zaufanie? Dlaczego unikał odpowiedzi na tak wiele pytań? I ile warta jest miłość, w której brak szczerości?

Czy naprawdę warto zaufać raz jeszcze?


Nie pamiętam czy kiedykolwiek czytałam coś spod pióra K. Bromberg, ale wiem, że autorka ta cieszy się dużą popularnością wśród wielu czytelniczek. Do "I wtedy cię poznałem" przyciągnęło mnie coś od razu, opis mnie zaintrygował i czułam, że to będzie przyjemna lektura. I wcale się nie zawiodłam. To była historia pełna intensywnych emocji, ale czytało mi się ją tak lekko, że nawet nie wiem kiedy przeleciałam do ostatniej strony. Jeśli tego odmawiałam sobie do tej pory, to chyba będę musiała głębiej zapoznać się z twórczością tej autorki.

Tatum Knox jest wyrzutkiem małego miasteczka odkąd rok temu tragicznie zmarł jej mąż i zostawił ją z ogromnym bałaganem, który do tej pory po nim sprząta. Nikt nie wie, że każdy dzień to dla niej walka o to, aby jej farma nie została jej odebrana. Nikt nie wie, że tyra jak wół, aby poradzić sobie z wszystkimi kłamstwami zmarłego męża, które ją powoli zaczęły niszczyć. Nie stać ją na pracowników, a już zwłaszcza takich, którzy pragną tylko jej upadku, by całe miasteczko mogło zrobić z niej pośmiewisko. Dlatego kiedy na jej progu pojawia się Jack Sutton, którego pierwotnie miała zamiar zatrudnić do pomocy w prowadzeniu rancza, rzucając w jej stronę oskarżeniami, które usłyszał na mieście, nie ma zamiaru go zatrudnić. A jednak to robi, a każda chwila spędzona w jego towarzystwie budzi w niej uczucia, jakich jeszcze nigdy nie czuła.

Jack ma w głowie jedno - spełnić ostatnią prośbę swojego zmarłego ojca, która pomoże mu naprawić wszelkie błędy, które popełnił w przeszłości. Po upłynięciu pół roku miał wrócić do domu i zająć się własnym ranczem, bez oglądania się za siebie. Ale kiedy pojawił się na posiadłości Tatum, zobaczył w jak podupadającym stanie jest to miejsce, wiedział, że nie będzie w stanie odejść. Nawet pomimo wrednego nastawienia właścicielki, jej niewyparzonego języka i jej zszarganej reputacji. Powinien był skupić się na tym, po co tu przyjechał, ale przebywanie w towarzystwie Tatum staje się dla niego pokusą. Zwłaszcza, gdy okazuje się, że nie jest ani trochę taka, jaka wydawała mu się na początku.

Tate wie jednak, że mężczyznom nie wolno ufać, a miłość tylko odbiera. Nie po tym, jak sama przekonała się o tym w najgorszy sposób na własnej skórze.

Nie wiem czy kiedykolwiek dane mi było przeczytać tak chaotyczne pierwsze spotkanie głównych bohaterów, jak w tej książce. Już na początku wybiło mnie z rytmu to, jak szybko zaczęli się obrzucać oskarżeniami, wyzwiskami i jak szybko zapłonęła w nich nienawiść, tak naprawdę spotykając się po raz pierwszy w życiu. W głowie pojawiło mi się tylko "Chwila, chwila, skąd to się wzięło? O co im chodzi?" i szczerze? Nie wiem do tej pory. To był chyba największy minus tej historii i nawet zastanawiałam się, czy to książka dla mnie, ale na szczęście im dalej, tym co raz lepiej. Zaraz po tym małym potknięciu autorka zaczyna głębiej rozwijać ich relację i już ich reakcje nie wydają się aż tak powierzchowne i przesadzone.

A, cóż, ta dwójka to był niezły bałagan. Na szczęście lubię kiedy autorzy poświęcają dużo czasu, aby prawidłowo rozwinąć związek między bohaterami, bo pewnie w innym wypadku miałabym ochotę nimi potrząsnąć. Jack i Tate rozpoczęli współpracę w najgorszy możliwy sposób, a ich ogromna duma, a także uprzedzenie względem tej drugiej osoby tylko zaogniały konflikt. Ciągłe kłótnie, frustracja spowodowana brakiem zaufania i wiele innych czynników wpłynęły na to, że byli razem jak bomba wybuchowa. Ale nim się spostrzegłam, byłam tym kompletnie kupiona. Trzeba przyznać, autorka poradziła sobie dobrze rozwijając tych bohaterów i powoli budując napięcie oraz uczucia. A dzięki temu kiedy wreszcie zakopali topór wojenny i zaczęli się otwierać, ich momenty były jeszcze bardziej specjalne i ważne. Naprawdę mocno im kibicowałam, od początku do końca.

Ta historia pełna jest jednak bólu, kłamstw, okrutnych plotek i demonów przeszłości, które dręczą zarówno Tate, jak i Jacka. Tate w młodym wieku została wdową i chwilę po tym dowiedziała się, że całe jej małżeństwo pełne było kłamstw, które wpakowało ją w liczne długi i niemalże utratę swojego rancza. Jack natomiast codziennie walczył z wyrzutami sumienia, że popełnił w przeszłości tak wiele błędów, przez które stracił cenne momenty ze swoim umierającym ojcem. Żadne z nich nie szukało miłości, a jednak ta pojawiła się w najmniej spodziewanym momencie. Ich związek pełen jest jednak wzlotów i upadków, z pewnością nie spodziewałam się również tej bomby, jaką autorka zrzuciła pod koniec, bo przez dłuższą chwilę nie mogłam uwierzyć, że przegapiłam sygnały.

W moim odczuciu nie była to jednak ciężka, ani wymagająca lektura, nawet pomimo trudnych wątków i wielu konfliktów. Może to ten uspakajający, wiejski klimat, który nadał tej historii takiego spokoju i poczucia komfortu? Czułam się wręcz jakbym tam była, razem z bohaterami, wśród koni, na świeżym powietrzu i dzięki temu z lekkością przeleciałam przez tę książkę. Tate i Jack zresztą też się do tego przyczynili, bo pomimo trudności, połączyło ich naprawdę piękne uczucie, a te cudowne, wywołujące uśmiech na twarzy momenty przyćmiły wszystko to, co złe i mroczne. Zupełnie tak, jak działa miłość. Warto wspomnieć o lekkim piórze autorki i trzeba przyznać, że to była naprawdę bardzo przyjemna, urocza lektura. Bromberg swoim stylem przypomina mi trochę Corinne Michaels i może dlatego tak łatwo tę książkę polubiłam.

"I wtedy cię poznałam" to byłaby świetna pozycja na lato. To wiejskie tło, zwierzęta, ciepło, ranczo, to wszystko na myśl przywodzi mi piękne, słoneczne dni. A w połączeniu z interesującą historią i dwójką bohaterów, które pomimo tego, że momentami sprawiają, że chce się włosy z głowy wyrywać, nie dali się nie polubić. Może te pierwsze kilka rozdziałów mnie nie porwało, ale cała reszta książki w tym nadrobiła i im więcej się dowiadywałam, tym bardziej byłam zaintrygowana. To pozycja, która wciąga szybciej, niż zdołamy się zorientować. Jest w niej coś takiego sympatycznego i lekkiego, trudno tego nie przyznać. Czy stanie się ona moją ulubioną książką? Cóż, nie. Nie oszukuję się też, że zapadnie w mojej pamięci na dłużej. Ale podobała mi się i na pewno kiedyś sięgnę po więcej spod pióra K. Bromberg.
K. Bromberg zabłysnęła w świecie literatury dzięki powieści "Namiętność silniejsza niż ból". Książka stała się bardzo szybko bestsellerem w Stanach Zjednoczonych. Po oszałamiającym sukcesie, przetłumaczono ją na wiele innych języków - w tym język polski. Idealne łączy powieści obyczajowe z romantyczną historią, która zawsze przepełniona jest wątkami erotycznymi. Czytelniczki na całym świecie już pokochały tę wybuchową mieszankę.

Bromberg jest jedną z najlepiej sprzedających się autorek wg New York Times. Bycie pisarką łączy z byciem mamą trójki dzieci. Mieszka w w Południowej Kalifornii. Jak sama wyznaje, prywatnie ubóstwia czekoladę, mogłaby pić litrami dietetyczną colę z rumem i godzinami słuchać bardzo głośniej muzyki. Gdy nadchodzi czas wyciszenia, zanurza się w świat literatury. Rodzinne obowiązki udaje jej się połączyć z rozwojem literackim; przyznaje, że jest fanką e-booków.


Tytuł: I wtedy cię poznałem
Autor: K. Bromberg
Tytuł w oryginale: Then You Happened
Data premiery: 10 lutego 2021
Wydawnictwo: Editio.Red
Liczba stron: 397
Ocena: 7/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio.red! 





1 komentarz:

  1. Few weeks ago my girlfriend told me that she was fed up, so she packed her stuff and left me while I was taking a walk to cool off. When I got back, I was so messed up because I didn't even know what to do, it was like my whole life was coming to an end. That night I drove to a friend’s house and he was nice enough to give me a description of a man who did spells that could bring her back for me. He said this man brought her fiancée back to him after 2days. The man's email is emutemple@gamil.com, it was this man that then did a spell and brought Claire back to my life. She was now so humble and calm, she was respectful and lovely even more than i can imagine. This man is really strong and accountable. I never regret anything through him. meet him if you need help in your love life. visit his website you may find your solution there https://emutemple.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za przeczytanie mojego wpisu! Byłoby mi bardzo miło gdybyś zostawił/a komentarz ze swoją własną opinią :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia