piątek, 16 sierpnia 2019

Mona Kasten - Save You


Nikogo dotąd nie obdarzyła takim uczuciem.

I nikt dotąd tak boleśnie jej nie zranił.

Ruby najbardziej chciałaby wrócić do dawnego życia, do czasu, gdy w elitarnym Maxton Hall nikt jej nie znał. Nie może jednak zapomnieć o Jamesie. Szczególnie że chłopak robi wszystko, co w jego mocy, by ją odzyskać.

Kiedy rodzina Jamesa przeżywa trudne chwile, dziewczyna pojmuje, że ich miłość od początku nie miała szans. Bo zamiast szukać u niej wsparcia, James łamie jej serce.

Ruby postanawia skupić się na wymarzonych studiach w Oksfordzie, jednak James nie daje tak łatwo o sobie zapomnieć. Nie chodzi tylko o wspomnienia wspólnych chwil, które powracają, gdy Ruby najmniej się tego spodziewa. James wie, że zachował się niewybaczalnie, teraz stara się wszystko naprawić. Pytanie tylko, czy dziewczyna zdobędzie się na odwagę, by jeszcze raz podjąć ryzyko...

"Save Me" zakończyło się w takim momencie, że niemalże od razu sięgnęłam po "Save You". Bolało mnie serce, miałam łzy w oczach i musiałam wiedzieć, co dalej. Przygotowywałam się na tylko więcej cierpienia, ale na szczęście tym razem autorka dała swoim czytelnikom trochę odpocząć. Ale tylko trochę, bo nadal bardzo umiejętnie grała na naszych emocjach.

Gdy pod koniec pierwszej części James i Lydia dowiadują się o tragedii, jaka dotknęła ich rodzinę, wszystko się psuje. James całkowicie traci nad sobą panowanie, zatraca się w alkoholu i narkotykach, pragnąc znieczulić ból, natomiast Lydia zostaje kompletnie sama, nie mając nawet brata, który byłby jej wsparciem. Gdy Ruby staje się świadkiem zdrady Jamesa chwilę po tym, jak wszystko między nimi wreszcie zaczynało się układać, jej serce mówi, że już nigdy więcej mu nie zaufa. Nieważne jak ważny dla niej jest, nieważne jak mocno go pokochała. Nikt nigdy nie zranił jej tak boleśnie, a on zrobił to bez chwili zawahania. Ale kiedy dowiaduje się co tak naprawdę stoi za jego zachowaniem, być może jest jedyną osobą, która go uratuje, zanim całkowicie siebie wyniszczy.

Nie ukrywam, że James zawiódł mnie lekko swoim zachowaniem, bo to, do czego się posunął, nie było w żadnym stopniu w porządku. Ale z drugiej strony ani trochę mu się nie dziwię. Nie chcę nawet myśleć, co ja zrobiłabym w jego sytuacji. James jest w totalnej rozsypce. Nie panuje nad sobą, ucieka w alkohol i narkotyki, a na dodatek okropnie rani Ruby, ale przecież nie jest złym człowiekiem. Tak naprawdę czytając do jakiego stanu się doprowadził, cierpiałam razem z nim. Gdybym mogła, odebrałabym od niego cały ten ból. I tutaj znowu pojawia się ten ogromny szacunek, jaki mam do Ruby - bo dziewczyna chowa swoją dumę i ból złamanego serca w kieszeni, a potem pojawia się w domu Beaufortów, aby wspierać jego oraz Lydię. Nie wiem, czy ja bym potrafiła to zrobić.

Jeśli myśleliście, że ta dwójka przeszła przez wystarczające cierpienie w pierwszej części, to się myliliście. A jednocześnie "Save You" czytało mi się jakoś lżej, bo mam wrażenie, że po tym wszystkim ich relacja stała się jeszcze mocniejsza, jeszcze wytrwalsza. Większa część książki to budowa zaufania, przepracowywanie problemów i uczenie się na błędach. I chociaż nie jest ani trochę łatwo, to kibicowałam im z całego serca. Moje serce bolało z każdym tęsknym spojrzeniem Jamesa, z każdym niewypowiedzianym słowem tęsknoty i miłości do Ruby. A jednocześnie solidaryzowałam się z nią i czułam to rozdarcie między pragnieniem wybaczenia, a zapomnienia. Ta dwójka całkowicie mnie pochłonęła i spijałam każdą ich wspólną scenę, pragnąc, aby wreszcie zaznali tego upragnionego szczęścia i spokoju.

W tej części do narracji dochodzą dwie inne osoby - Lydia oraz Ember. Przyznam szczerze, że na początku nie wiedziałam co sądzić o takim zabiegu, ale im dalej w książkę brnęłam, tym bardziej mi się on podobał. Już w mojej recenzji książki pierwszej wspomniałam, że każdy bohater w tej książce ma swoją własną historię do opowiedzenia i mieć szansę śledzić to ich oczami było rewelacyjnym pomysłem. Dzięki temu lektura tej książki była jeszcze bardziej intrygująca, jeszcze bardziej wciągająca.

Już w pierwszej części bardzo polubiłam Lydię, ale teraz było całkiem inaczej, bo dostałam szansę zajrzeć do jej wnętrza. Nawet się nie spodziewałam ile cierpienia, przerażenia, niezrozumienia i samotności ta dziewczyna w sobie nosiła. Nie wyobrażam sobie, jak to jest ukrywać tak ogromny sekret i nie mieć nikogo, komu można by o tym powiedzieć. Nie móc powiedzieć o tym swojemu ukochanemu, bo jest ci zakazany. Ta dziewczyna to ucieleśnienie siły i odwagi, jak na swój młody wiek nigdy nie przestawała mnie zadziwiać. Cieszę się, że w tej części autorka wreszcie trochę poruszyła jej relację z Grahamem, nauczycielem, bo od pierwszej części stała ona w miejscu. Mam nadzieję, że uda im się wreszcie uratować tę relację, kibicuję im z całej siły.

Do głosu dochodzi także Ember, młodsza siostra Ruby, która bardzo pragnie bardziej zaangażować się w życie swojej siostry. Uwielbiam Ember za jej pozytywne spojrzenie na świat, za jej wiarę w siebie i innych ludzi, wytrwałość i ambicje. Ona i Ruby są do siebie bardzo podobne. Zaskoczyło mnie trochę, kiedy Ember zaczęła zadawać się z Wrenem, jednym z kumpli Jamesa. Do tej pory do żadnego z chłopaków nie miałam większego zaufania i chociaż zyskali trochę mojej sympatii, to nadal nie jest to wielka miłość. Ale on i Ember... ich nowo odkryta przyjaźń pozwoliła spojrzeć mi na jego postać z zupełnie innej strony, tej wrażliwszej i może też trochę poturbowanej. To kolejna para, która mnie niesamowicie zaciekawiła, jestem ciekawa jak wszystko rozwinie się w trzecim tomie.

Poza głównymi bohaterami tak naprawdę w tle dzieje się wiele innych rzeczy, nowe i stare miłostki, kolejne tajemnice i dramaty. Autorka całą serię utrzymuje na równym poziomie i jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo się w tę historię wciągnęłam. Na dodatek Mona Kasten po raz kolejny kończy książkę w takim momencie, że nie sposób powstrzymać się przed sięgnięciem po finałowy tom. Osobiście mam swoje przeczucia kto stoi za tym wszystkim i już mi krew w żyłach wrze na samą myśl, jak można być tak okrutnym człowiekiem i posunąć się do takich czynów. Zapowiada się, że w "Save Us" w bohaterów uderzy jeden wielki chaos, marzenia zostaną utracone, zaufania nadwyrężone, a sekrety wyjdą na jaw. I już nie mogę się tego doczekać.

"Save You" to idealna kontynuacja genialnej serii. Nie znalazłam niczego, do czego mogłabym się przyczepić i chociaż pewnie nie każdy się ze mną zgodzi, ja naprawdę się mocno w tę historię zaangażowałam, a na dodatek już czuję, że nie łatwo będzie się pożegnać z tymi bohaterami. Ten świat pełen jest krętactwa, cierpienia, bogatych ludzi, którzy uważają, że dzięki władzy można wszystko i naprawdę z przykrością mi się to obserwowało, ale jednocześnie autorka ukazuje piękno w całej tej brzydocie. Buduje przyjaźnie, związki i pokazuje, że czasami najlepszych ludzi poznajemy w najgorszych momentach. Polecam bardzo!

MONA KASTEN urodziła się 1992 roku w Hamburgu i jest niemiecką pisarką, która skupia się w swojej twórczości literackiej głównie na nurcie Young Adult. Jest absolwentką bibliotekoznawstwa. Ostatecznie postanowiła podporządkować swoje życie pasji, jaką jest pisanie. Prócz serii  “Maxton Hall”, na którą składają się: “Save Me”, “Save You” i “Save Us”, przygotowała również inne powieści dla młodych czytelników, m.in. książki wchodzące w skład cyklu “Begin Again”. W opisywanych historiach autorka skupia się przede wszystkim na dokładnym przedstawieniu bohaterów i targających nimi emocji, za co pokochały autorkę miliony czytelników na całym świecie.


Tytuł: Save You
Autor: Mona Kasten
Seria: Maxton Hall. Tom 2
Data premiery: 24 kwietnia 2019
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 343
Ocena: 10/10




Czytaj dalej »

wtorek, 13 sierpnia 2019

Mona Kasten - Save Me


Pochodzą z różnych światów, a jednak są sobie przeznaczeni.

Pieniądze, luksusy, imprezy i władza – dla Ruby Bell to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Odkąd dzięki stypendium może uczęszczać do elitarnego liceum Maxton Hall, robi co w jej mocy, by nie rzucać się w oczy innym uczniom. A zwłaszcza Jamesowi Beaufortowi, nieformalnemu przywódcy szkolnej elity. Jest zbyt arogancki, zbyt bogaty, zbyt przystojny. O ile największym marzeniem Ruby są studia w Oksfordzie, on zdaje się żyć od imprezy do imprezy.

Jednak pewnego dnia Ruby poznaje starannie skrywaną tajemnicę; dowiaduje się o czymś, co zniszczyłoby reputacje rodziny Jamesa, gdyby ta informacja trafiła do opinii publicznej. I nagle James nie może jej dłużej nie zauważać. I choć Ruby nigdy nie chciała należeć do jego świata, ani James, ani jej uczucia nie zostawiają jej żadnego wyboru.

Seria "Maxton Hall" chodziła za mną już od tak długiego czasu, że nie macie pojęcia, z jaką niecierpliwością wyczekiwałam premiery wszystkich tomów. A w niczym nie pomagało to, że gdziekolwiek bym nie spojrzała, blogerzy wszędzie ją chwalili. Moja cierpliwość została wystawiona na próbę, ale jestem niesamowicie dumna, że wytrwałam i mogłam się zabrać za wszystkie trzy części za jednym zamachem. Nie wyobrażam sobie czekać kilka miesięcy, nie po takich zakończeniach. Ta seria wielokrotnie wyrwała mi serducho, przyprawiła niemalże o zawał i sprawiła, że zakochałam się bezpowrotnie. Chociaż spodziewałam się tego po zeszłorocznej lekturze serii "Again", która jest jedną z moich ulubionych.

"Save Me" to pierwsza część serii i przedstawia nam dwójkę głównych bohaterów - Ruby i Jamesa. Ruby Bell to ambitna dziewczyna, która całe swoje życie marzyła o dostaniu się do Oksfordu. Dzięki stypendium dostała się do prestiżowej szkoły prywatnej - Maxton Hall - gdzie może walczyć o spełnienie swoich marzeń. Nie w głowie jej imprezy, związki, władza. Lubi to, że jest niezauważalna, a swój wolny czas chętnie poświęca na komitet organizacyjny szkoły, w którym jest przewodniczącą razem ze swoją przyjaciółką, Lin. Jej życie jednak przybiera niespodziewany obrót, kiedy zupełnie przypadkowo zostaje świadkiem kompromitującej sytuacji między swoim nauczycielem, a uczennicą, Lydią Beaufort.

Zazwyczaj przebaczenie to reakcja na krzywdę. Ale nawet jeśli człowiek wybaczy drugiej osobie ból, który mu sprawiła, to jeszcze nie oznacza, że ten ból po prostu zniknie. Dopóki trwa, wybaczenie jest błędem.

Jej brat bliźniak, James, to szalony imprezowicz, znany ze swoich wybryków, bezwstydnych akcji i przede wszystkim pieniędzy. Beaufortowie to najbardziej znane nazwisko w Anglii, właściciele największych domów towarowych. Luksus, pieniądze, władza, tego im nie brakuje. A teraz James nie daje Ruby spokoju, nie pozwalając, aby komukolwiek zdradziła sekret siostry. Niestety z zainteresowaniem Jamesa rośnie zainteresowanie innych uczniów i Ruby przestaje być w pełni niewidoczna. A kiedy James za karę zostaje wyrzucony z drużyny lacrosse i staje się członkiem komitetu organizacyjnego, ich napięcie rośnie. James ani trochę nie ufa Ruby, a ona pragnie trzymać się od niego jak najdalej.

Zakochałam się w tej historii niemalże w ciągu pierwszych kilku minut. Myślę, że ma z tym wiele wspólnego umiejętność niesamowitego tworzenia bohaterów przez autorkę. Ruby i James, zresztą jak i każdy bohater drugoplanowy, są tak żywi, jakby żyli wokół nas. Niejednokrotnie spotkałam się w recenzjach ze stwierdzeniem, że główni bohaterowie zostali stworzeni bardzo szablonowo. Ona - ambitna, biedna, szara myszka. On - bogaty, popularny, lubiany, lubiący zabawę i imprezy. A jednak nie do końca się z tym zgodzę. Owszem, James ma pieniądze i szacunek wśród znajomych, a Ruby pochodzi z normalnej rodziny, ale to nie oznacza od razu, że są nudni. W porównaniu z Jamesem pewnie większość z nas wypada biednie. A oni oboje mają w sobie tak dużo charakteru i tajemnic, które odkrywamy z każdą kolejną stroną.

Wybaczyć nie znaczy: zapomnieć. [...] Można komuś wybaczyć jego działanie, co jednak nie oznacza, że się o nim zapomni. Wybaczenie jest niezbędne, by postawić grubą kreskę. Zapomnieć to co innego, to coś, co trwa latami albo nie następuje nigdy. Nie ma w tym nic złego. Wybaczenie pozwala odpuścić i żyć dalej.

Uwielbiam Ruby i natychmiastowo się z nią polubiłam. Mamy bardzo podobne ambicje i wartości, dlatego śledzenie tej historii jej oczami było świetną zabawą. Ruby jest przesympatyczna, otwarta, a na dodatek ma ogromne serce (moje bolało za każdym razem, kiedy ktoś ją ranił). Ta dziewczyna dobrze wie, czego chce i nigdy się nie poddaje. Podziwiam jej wytrwałość w dążeniu do celu, niewiele osób ją posiada. Mój największy szacunek zdobyła w momencie, kiedy wielokrotnie stanęła po stronie osób, które wyraźnie potrzebowały wsparcia - nieważne, czy te osoby w przeszłości ją zraniły, czy nie. Ciekawie obserwowało się rozwój jej relacji z Lydią, która nie rozpoczęła się zbyt dobrze głównie z powodu nieufności do drugiej osoby. Połączyły ich pewne sekrety i już nie mogę się doczekać, aż zobaczę, w którym kierunku rozwinie się ich relacja.

Natomiast jeśli chodzi o Jamesa, to chociaż wiedziałam, że z pewnością go pokocham, to nie było to tak łatwe jak w przypadku Ruby. Na początku rzeczywiście wypadł na zimnego drania, któremu w głowie tylko zabawa, imprezy i drużyna. Ale im lepiej go poznajemy, tym bardziej rośnie nasza miłość do niego. Wkrótce okazuje się, że fasada, jaką przyjmuje w szkole, pozwala mu wytrwać życie w jego rodzinie. Chociaż zdaje się, że Beaufortowie mają wszystko, tak naprawdę są to tylko pozory. Jego ojciec karci Jamesa i Lydię za najmniejsze rzeczy, ich przyszłość ma już w każdym stopniu zaplanowaną i nie chce słyszeć o ich osobistych marzeniach. Najważniejsza jest dla niego firma i obraz rodziny w oczach innych ludzi. James z polecenia rodziców po ukończeniu szkoły średniej ma zasiąść w zarządzie firmy, dostać się na Oksford i kontynuować rozwój rodzinnej dynastii. W rzeczywistości Jamesa jednak dusi sama myśl o tym wszystkim. A mnie łamało się serce za każdym razem, kiedy jego marzenia więdły przez jego własnego ojca.

Milczę tak długo, że wobec każdej innej osoby zrobiłoby mi się nieswojo, ale jeśli chodzi o Jamesa... Chyba moglibyśmy milczeć razem godzinami, wpatrzeni w siebie, licząc, że uda nam się dostrzec coś za murem wzniesionym przez drugą osobę.

Ruby i James to jedna z tych par, która wywoływała w moim żołądku stado motyli z każdym kolejnym spotkaniem. Naprawdę niewiele autorek potrafi tego dokonać, a Monie Kasten udało się to ponownie. Kiedy Ruby i James się poznają, wszystko idzie nie tak. Powiedzieć, że obdarzają się niechęcią, to za mało. James jest w jej stosunku nieufny, a ona pragnie trzymać się od niego z daleka, bo nie podoba jej się, że inni ludzie zaczynają się nią interesować przez sam fakt, że James z nią rozmawia. Jednak kiedy zmuszeni są razem współpracować w komitecie organizacyjnym, po jakimś czasie rozwija się między nimi dziwne porozumienie. Ruby spostrzega w Jamesie więcej niż bogatego i aroganckiego dupka, a on po raz pierwszy czuje, że ktoś go rozumie. Ale Mona Kasten co chwilę pogrywa sobie z sercem czytelnika, bo ta dwójka nie ma nawet chwili spokoju. Między ukradkowymi spojrzeniami, przelotnymi dotykami i skradzionymi pocałunkami, ta dwójka ciągle mierzy się z jednym - ich światy zupełnie do siebie nie pasują, a związek nie ma prawa bytu. Nie macie pojęcia jak wyłam na niektórych momentach, pragnąc, żeby wreszcie wszystko się ułożyło. Autorka nieźle wytarmosiła moje serce, nie dając mi nawet chwili na oddech.

W tej książce ciągle coś się działo i nie było chwili na nudę. Chociaż historię opowiadają na przemian Ruby i James, tak naprawdę autorka wplata w fabułę wątki poboczne skupiające się na wielu pobocznych bohaterach. Najważniejsza jest tu chyba Lydia i jej związek z nauczycielem, który zapewne szerzej zostanie rozwinięty w kolejnych częściach. Nie dostajemy jej tu za wiele, ale wystarczająco, by zainteresować jej dalszymi losami. Mamy też siostrę Ruby, Ember, która niezwykle inspiruje wiarą w siebie, nawet pomimo swojego większego ciała i wbrew temu, co społeczeństwo uważa za normę. A nawet przyjaciele Jamesa dostają swoją chwilę, chociaż ja osobiście za żadnym z nich nie przepadam i będą musieli popracować, aby zyskać w moich oczach. Najbardziej jestem zainteresowana relacją Keshava i Alistaira, bo nie mogę być jedyną osobą, która już w ich pierwszym wspólnym momencie wyczuła tą niezaprzeczalną chemię. Nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, w którą stronę autorka rozwinie ich relację!

"Save Me" to idealny początek kolejnej rewelacyjnej serii. Mnie autorka kupiła i to na sto procent. To zakończenie złamało mi serce na kawałeczki i przysięgam, nie pamiętam kiedy ostatnio czułam taki ból w klatce piersiowej, jak w momencie, kiedy czytałam ostatnie strony. Nie wyobrażam sobie czekać na drugą część po czymś takim, więc całe szczęście mam obok siebie tom drugi, aby od razu po niego sięgnąć. Każdy, kto zdecyduje się sięgnąć po tę serię, od razu przepadnie w świecie ludzi z Maxton Hall, w świecie przepychu, luksusu, kłamstw, tajemnic, rozczarowań, skandali, a także przyjaźni i ogromnej, potężnej miłości. Każda postać tej książki skradnie kawałek waszego serca i bardzo możliwe, że już nigdy nie odda. Jeśli jeszcze nie znacie Maxton Hall, to nie wiem na co czekacie. Czytajcie!

MONA KASTEN urodziła się 1992 roku w Hamburgu i jest niemiecką pisarką, która skupia się w swojej twórczości literackiej głównie na nurcie Young Adult. Jest absolwentką bibliotekoznawstwa. Ostatecznie postanowiła podporządkować swoje życie pasji, jaką jest pisanie. Prócz serii  “Maxton Hall”, na którą składają się: “Save Me”, “Save You” i “Save Us”, przygotowała również inne powieści dla młodych czytelników, m.in. książki wchodzące w skład cyklu “Begin Again”. W opisywanych historiach autorka skupia się przede wszystkim na dokładnym przedstawieniu bohaterów i targających nimi emocji, za co pokochały autorkę miliony czytelników na całym świecie.


Tytuł: Save Us
Autor: Mona Kasten
Seria: Maxton Hall. Tom 1
Data premiery: 13 luty 2019
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 384
Ocena: 10/10





Czytaj dalej »

niedziela, 11 sierpnia 2019

Steve Bloom - Wynajmij Sobie Chłopaka


Kiedy Brooks proponuje, że zabierze na bal absolwentów kuzynkę Brudette’a, którą chłopak wystawił do wiatru, kierują nim jak najszlachetniejsze pobudki. Dostaje jednak trzysta dolarów napiwku, a wśród najbogatszych mieszkańców trzech stanów niesie się wieść o jego nienagannych manierach.

Brooks wykorzystuje więc okazję, żeby sobie dorobić – oferuje usługi niezwykle zamożnym, nadopiekuńczym rodzicom, pragnącym, by ich córki mogły przeżyć niepowtarzalne chwile podczas szkolnych imprez, w które obfituje kalendarz ostatniego roku liceum. Poza tym Brooksowi kasa jest potrzebna, żeby mógł się dostać na wymarzony uniwersytet. To dla chłopaka jedyna szansa, żeby wyrwać się z robotniczego miasteczka i osiągnąć sukces. Co z tego, że po drodze trzeba się uciec do paru oszustw i kilka razy pójść na skróty? Nikomu przecież nie dzieje się krzywda.

Brooks nie przewidział jednak, że na swej drodze napotka nieprzewidywalną Celię Lieberman... I pociągającą Shelby Pace.

Skusiłam się na książkę "Wynajmij Sobie Chłopaka" po obejrzeniu nowego filmu Netflixa o tym samym tytule, który powstał właśnie na podstawie tej powieści. Film mi się bardzo spodobał, nawet pomimo tego, że nie jest on wybitny i raczej traktuje się go jako takie guilty pleasure. Z filmem wiąże się też taka śmieszna historia, że w rolę głównych bohaterów wcielają się Laura Marano (Celia Lieberman) oraz Noah Centineo (Brooks Rattigan). Ja, jako osoba, która wychowała się na Disney'u, nałogowo oglądałam Austina & Ally, gdzie lata temu Laura i Noah przez krótki moment grali niemalże parę, więc dla mnie obejrzenie kolejnej produkcji, gdzie znowu mają się wcielić w zakochanych, było niemalże koniecznością. Dla wspomnień z dzieciństwa, do których zawsze miło wrócić. Ale kiedy wzięłam się za lekturę książki... dopadło mnie ogromne rozczarowanie. Wszystko było nie tak, a w porównaniu z ekranizacją (która przecież nie jest najwspanialszym filmem wszech czasów), film to złoto.



Postaram się nie porównywać książki z filmem w dalszej części recenzji, dlatego zaznaczę to od razu tutaj - film i książka nie mają ze sobą prawie nic wspólnego, poza ogólnym zamysłem i imionami bohaterów. Za co gratuluję twórcom filmu, bo udało im się wybrać co lepsze z książki, która wypadła beznadziejnie i zrobić z tego przyjemny, lekki film młodzieżowy. Jedyne, co łączy powieść i ekranizację, to ogólny zamysł chłopaka do wynajęcia na randki, szkolne bale, itd., w którego rolę wciela się główny bohater. Poza tym nawet charaktery postaci są zupełnie inne.
Brooks Rattigan całe życie marzył, aby dostać się na Columbię, wynieść się ze swojego rodzinnego miasta i już nigdy się za siebie nie oglądać. Ale egzaminy nie idą mu wystarczająco dobrze, jego ojciec to nieodpowiedzialny ćpun, a Brooksa nie stać na życie w wielkim mieście. Jego marzenia wydają się być zbyt oddalone, aby mogłyby się spełnić. Jednak ten nie poddaje się tak łatwo i aby zarobić trochę pieniędzy, postanawia w sobotnie wieczory pracować jako chłopak do wynajęcia. Eskortować dziewczyny na szkolne bale, być ich towarzyszem w potrzebie i zdobywać przy tym niemałe pieniądze od zdesperowanych rodziców. Wszystko idzie jak z płatka, dopóki nie poznaje Celii Lieberman - dziewczyny, która w ciągu sekundy doprowadza go do białej gorączki. Jego świat zderza się ze światem bogaczy, którzy nie mają żadnych zmartwień. A Brooks, aby dopasować się do towarzystwa, tworzy kłamstwo za kłamstwem. Wychodzi z tego jeden pozytyw - na imprezie Brooks poznaje piękną, pociągającą Shelby Pace, przy której szaleją jego nastoletnie hormony, a której nie może wyrzucić z głowy.

Brooks swoim zachowaniem doprowadzał mnie do szału. Autor zrobił z niego takiego typowego nastoletniego chłopaka, któremu w głowie dziewczyny, popularność i szacunek znajomych, którego nie obchodzi, że po drodze rani wszystkich, którym na nim zależy. Niby jest ambitny, ma marzenia i robi wszystko, aby je spełnić, pragnie udowodnić swojemu ojcu, że może być kimś, a jednocześnie jest taki żałosny i głupiutki. Zaślepia go perspektywa zadawania się z ludźmi z wyższego szczebla, bycia z dziewczyną, której pragnie każdy. On i Shelby mieli razem tyle chemii, co ja ze ścianą, a jednak przez dużą część książki byłam zmuszona czytać, jak chłopak zmienia się, by się do niej dopasować. Jak pluje na swoją wieloletnią przyjaźń z Murfem, jak poniża własnego ojca i zachowuje się jak niewdzięcznik. A tak naprawdę wszystko po to, aby pójść z nią do łóżka.
Jak to z młodzieżówkami bywa, oczywiście dostajemy kilka ciepłych, słodkich momentów i przesłanie mówiące o tym, że bycie sobą jest najważniejsze i nie warto się zmieniać, aby uszczęśliwić innych. Ale tak naprawdę fabuła tej książki nie miała żadnego polotu, bohaterowie byli płytcy i jakoś w połowie zaczęłam się nudzić, bo wszystko się powtarzało. Wszystko skupia się na imprezach, szkolnych balach i kolejnych głupich decyzjach Brooksa. Rozczarowujące jest to, że autor poświęcił zero czasu na rozwój postaci i relacji, przez co na koniec wszystko wypadło sztucznie. A już tym bardziej raziło mnie to, jak wiele stereotypów na temat kobiet tu się przewijało. Sam Brooks ciągle wszystkie dziewczyny oceniał i w końcu zaczęło się to robić niesmaczne.

Jak wspomniałam wyżej, "Wynajmij Sobie Chłopaka" było dla mnie rozczarowaniem. Oczekiwałam przyjemnej historii na rozluźnienie, a ledwo mogłam ją skończyć. Jeśli miałabym już tę książkę polecać, to zdecydowanie radziłabym obejrzeć film, który niewiele ma z książką wspólnego, a jest o wiele lepiej poprowadzony. Może i książkę czytało się szybko, ale jednak są setki innych, o wiele lepszych książek, które można przeczytać na jej miejsce. Na tą po prostu szkoda czasu.

STEVE BLOOM od ponad trzydziestu lat pracuje jako scenarzysta telewizyjny i filmowy. Studiował na Uniwersytecie Browna i skończył produkcję filmową w School of Cinematic Arts na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Steve mieszka w zachodnim Massachusetts z żoną Jennifer i buldogiem francuskim Rickym. Wynajmij Sobie Chłopaka to pierwsza powieść autora. Na jej pomysł wpadł, gdy przyjaciel szukał dla córki towarzysza na bal.

Tytuł: Wynajmij Sobie Chłopaka
Autor: Steve Bloom
Tytuł w oryginale: The Stand-In
Data premiery: 15 maja 2019
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 350
Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu YA!



Czytaj dalej »

środa, 7 sierpnia 2019

Christina Lauren - Seksowny Kłamca | Rekomendacja


Jak na dwoje ludzi o mieszanych uczuciach wobec randek i miłości bohaterowie zadziwiająco często lądują obok siebie nago…

London Hughes bardzo pasuje taki styl życia: surfowanie, praca w barze, spotkania z przyjaciółmi oraz powolne dojrzewanie do tego, co chciałaby robić w życiu po studiach. Wszystko doskonale się układa zgodnie z brakiem planu… Jednak kiedy pewnego ranka wielka fala zwala ją z deski, a wieczorem zalotny uśmiech Luke’a Suttera znów zwala ją z nóg, London lekko zbacza z kursu. Fakt, chłopak to typowy podrywacz, ale… “Dlaczego nie – przecież to tylko jedna noc” – szepcze jej do ucha uporczywy głos.

Ze swojej strony Luke od tak dawna przeszedł na tryb automatycznego podrywu, że rzadko już przystaje, by zastanowić się nad swoim postępowaniem. Jednak po wspaniałej nocy z London uświadamia sobie, że od czasu katastrofy ostatniego związku, nie steruje swoim postępowaniem, lecz płynie tam, gdzie zaniesie go prąd. Z London jednak pragnie czegoś więcej…


"Seksowny Kłamca" to już czwarta i jak na razie ostatnia część serii "Wild Seasons". Kolejnej serii, którą czytam zupełnie nie po kolei, a jednak bardzo lubię. Christina Lauren to autorki, których książki zawsze czyta się z czystą przyjemnością, ale nie sądziłam, że aż tak wciągnie mnie historia Luke'a i London. Kiedy brałam się za jej lekturę, tak naprawdę nie wiedziałam nawet o czym będzie ta część. I wiecie co? To był świetny pomysł, bo przez to lektura tej książki była jeszcze bardziej ekscytująca i interesująca.

Książka skupia się na znanej już z wcześniejszych części parze, a mianowicie na Luke'u oraz London. Kompletnie szczerze i bez bicia przyznam, że zupełnie tej dwójki nie kojarzyłam, a to dlatego, że czytam tę serię nie po kolei i zaczęłam ją od książki drugiej, tj. "Dziki Romans". Okazuje się, jak na szczęście autorki wyjaśniają, że Luke jest byłym chłopakiem Mii, głównej bohaterki z książki pierwszej ("Słodkie Rozkosze"). I to kimś bardzo ważnym dla całej ekipy, bo niegdyś wszyscy się przyjaźnili, chodzili razem do liceum, a Mia i Luke byli razem przez dobre kilka lat i to w dość poważnym związku. Do czasu pewnego tragicznego wydarzenia, które zmieniło ich wszystkich. Luke w jego wyniku stał się niepoprawnym kobieciarzem, dla którego kobiety potrzebne są tylko po to, aby zaspokoić potrzeby i zapomnieć o bólu przeszłości.

[...] zakochujemy się nie w osobie, przy której czujemy się najlepiej, ale w tej, której odejście najbardziej by nas zabolało.

Luke to niby typowy kobieciarz, który w przeszłości popełnił kilka błędów i dzisiaj reaguje na niektóre wydarzenia w taki, a nie inny sposób, a jednak całkiem skradł moje serce. Być może jest to związane z tym, że miał on w sobie tak dużo uczuć, potrafił być jednocześnie pewny siebie i arogancki, by zaraz pokazać swoją wrażliwą i nerwową stronę. Chociaż nie miał w planach związków i było mu dobrze tak, jak było, to kiedy poznaje London i po raz pierwszy jej smakuje, jest kompletnie oczarowany. Urocza, chociaż momentami też irytująca, była jego nieporadność i nieumiejętność obchodzenia się z dziewczyną. A każdy moment, kiedy robił coś, aby zdobyć jej serce, całkowicie mnie kupował. Nie dało się tego chłopaka nie polubić, nawet kiedy zdarzało się, że zachowywał się jak typowy facet.

London to natomiast współlokatorka Loli, bohaterki książki trzeciej ("Szalona Noc"). Jest nowa w grupie przyjaciółek, a większość swojego czasu spędza na surfowaniu, albo pracując na nocną zmianę w klubie. Lata temu została zraniona przez kogoś, kogo kochała, przez co teraz stara się nie angażować w żadne nowe relacje. Podczas pracy pewnej nocy poznaje Luke'a, który jest typowym kobieciarzem. Chociaż London do niego niewiarygodnie ciągnie, nie pozwala sobie ulec jego urokom. Dziewczyna ucieka przed jakimkolwiek zaangażowaniem, a już zwłaszcza z facetem, który, jak się okazuje, jest byłym jednej z jej nowych przyjaciółek.

Kiedy kocham, zatracam się cały, do głębi. Do tej części mnie, która jest miękka, płynna, przerażająca.

Ta dwójka razem to istne tornado. Z jednej strony ich wspólne sceny ocieplały mi serducho, a z drugiej musiałam się wachlować z gorąca, bo chemia między nimi jest niewiarygodna. Uwielbiam tę powolną drogę, jaką obierają, otwierając się na siebie i na możliwość bycia razem w związku. Chociaż wszystko zaczyna się od seksu, wyraźnie widać, że ta dwójka nie potrafi o sobie zapomnieć. Ale zbudowanie związku z drugim człowiekiem wymaga dużo pracy i właśnie o tym mówi ta książka - Luke uczy się na swoich błędach i stara się pokazać London, że jest wart zaufania, a London uczy się jak zaryzykować i zaufać miłości, nawet pomimo możliwości zranienia. Przed nimi długa droga, pełna niedomówień, bólu serca, niepewności, ale warto zapoznać się z ich historią. Bo poza tym jest też niezwykle ciepła, gorąca i seksowna. A ich potyczki słowne i wspólne poczucie humoru niejednokrotnie doprowadziły mnie do płaczu ze śmiechu.

Podobało mi się w tej książce prawie wszystko, poza jednym bardzo graficznym opisem sceny seksu między Lukiem, a inną kobietą. Co prawda był to dość ważny moment w życiu Luke'a, który pozwolił mu zrozumieć pewne rzeczy, ale jednak ja nie jestem fanką czytania, jak główny bohater uprawia seks z kimś, kto nie jest główną bohaterką. Ale to tak tylko na marginesie, bo przecież nie wszystkim takie rzeczy przeszkadzają. I żeby nie było, nie był to żaden moment zdrady, bo bohaterowie nie byli wtedy razem.

Przy każdej okazji, kiedy jesteśmy razem, zbieramy takie drobiazgi, które tworzą tę zadziwiającą całość - nas.

"Seksowny Kłamca" to idealne połączenie niesamowitego humoru, słodkości i pikanterii. Książka jest błyskotliwa, przyprawiająca o rumieńce, a nawet wzruszająca. Luke i London bez dwóch zdań skradną wasze serca. Ich relacja jest wyjątkowa i ciężko to przekazać za pomocą kilkudziesięciu zdań, dlatego całą zabawę pozostawię wam. Jeśli nie czytaliście poprzednich części, to nie musicie się obawiać, bo niewymagana jest ich znajomość. A moim skromnym zdaniem to właśnie ten tom wypada najlepiej spośród wszystkich. I cieszę się, że miałam okazję napisać do niego rekomendację, którą znajdziecie na skrzydełku książki. Polecam!

CHRISTINA LAUREN to de facto nie jedna, ale dwie osoby. Panie stanowiące autorski duet, Christina Hobbs oraz Lauren Billings, pochodzą ze Stanów Zjednoczonych, a swoją karierę rozpoczęły od publikowania utworów z gatunku fan-fiction (inspirowanych bardzo popularną serią "Zmierzch" autorstwa Stephenie Meyer). Teraz pisarki nie ograniczają się już jedynie do internetowej platformy, ale piszą i wydają jedne z najbardziej popularnych utworów z gatunku Young Fiction oraz Adult Fiction, takich jak np. międzynarodowy bestseller "Piękny drań". Ich twórczość to przede wszystkim romanse obyczajowe. Panie spotkały się w 2009 roku poprzez pisanie fan-fiction online i już rok później współpracowały. Ich twórczość została obecnie przetłumaczona na ponad 28 języków i zaistniała w czołowej dziesiątce najlepiej sprzedających się powieści New York Times. Razem piszą i udzielają wywiadów.




Tytuł: Seksowny Kłamca
Autor: Christina Lauren
Tytuł w oryginale: Wicked Sexy Liar
Seria: Wild Seasons. Tom 4
Liczba stron: 391
Data premiery: 30 lipca 2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka!





Czytaj dalej »

wtorek, 6 sierpnia 2019

Podsumowanie lipca


Witajcie, kochani! Jak to się stało, że za nami już pierwsza połowa wakacji? Czas leci tak szybko, że ledwo mrugnęłam okiem, a tu cały miesiąc zleciał. Lipiec był bardzo zajętym miesiącem, bo przez większość czasu pracowałam, a w pewnym momencie dopadł mnie pewien zastój czytelniczy i znowu nie udało mi się za wiele poczytać. Marzyło mi się jakieś piętnaście książek, żeby nadgonić zaległości, a przeczytałam tylko dziewięć, czyli dość standardowo. No ale mogło być też gorzej ;)

Moja lista wygląda tak:

Tijan, Hate To Love You★★★★★★★☆☆☆
Tillie Cole, Słodki Dom★★★★★☆☆☆
Katherine Center, Milion Nowych Chwil★★★★★★★★☆
Adi Alsaid, Nigdy, Trochę, Do Szaleństwa★★★★★★☆☆☆
Helen Hoang, Więcej niż Pocałunek★★★★★★★★★☆
Jenn Bennett, Z Głową w Gwiazdach★★★★★★★★★★
Ginger Scott, Chłopak Taki Jak Ty★★★★★★★★★★
Ginger Scott, Dziewczyna Taka Jak Ja ★★★★★★★★★☆
+ pewna tajemnicza książka, o której więcej dowiecie się wkrótce ;)




NAJLEPSZA KSIĄŻKA MIESIĄCA:




Tutaj na moment pochwały zasługuje seria "Jak My" Ginger Scott. Wystarczająco się nad tymi książkami zachwycałam w moich recenzjach, ale powtórzę jeszcze raz - warto poświęcić im chwilę uwagi. Historia Wesa i Joss mówi o pokonywaniu przeciwności, odnajdowaniu swojej wewnętrznej siły, nie poddawaniu się pomimo mroku. Warto wspomnieć też o powieści "Z Głową w Gwiazdach" Jenn Bennett, której bardzo długo wyczekiwałam w Polsce. Uwielbiam wszystkie książki tej autorki i ta również nie była wyjątkiem.







NAJGORSZA KSIĄŻKA MIESIĄCA:




Tutaj już jest trochę gorzej niż w zeszłym miesiącu. Największym rozczarowaniem była chyba nowa powieść Tillie Cole "Słodki Dom". Pokładałam w niej tak duże nadzieje, miałam oczekiwania, a poczułam się zawiedziona. Ta współczesna wersja Romeo i Julii była bardzo słabo poprowadzona, bohaterowie dziecinni, a ich miłość w ogóle mnie nie kupiła. Nadal trudno mi uwierzyć, że to ta sama autorka, która napisała "Nasze Życzenie". 







A wam ile książek udało się przeczytać w lipcu? Podzielcie się waszymi faworytami :)
Czytaj dalej »

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Adaptacje filmowe, których nie mogę się doczekać | Colleen Hoover, Emma Chase, Jennifer L. Armentrout


Nie jestem fanką filmów na podstawie książek. Seriale jeszcze oglądam, bo one zazwyczaj bardzo luźno opierają się na książkach i wiem, czego czego się spodziewać. Ale mało który film mnie w pełni usatysfakcjonował, a jeśli już biorę się za jego oglądanie, to raczej nie czytam później książki (o ile nie przeczytałam jej wcześniej). Tym razem jednak przychodzę do was z listą zapowiedzianych filmów na podstawie moich ulubionych książek, których wręcz nie mogę się doczekać - nieważne, czy będą totalnym rozczarowaniem, czy może nie. Nie przedłużając...


Na pierwszy rzut muszę wspomnieć tu o ekranizacji książki mojej ukochanej Colleen Hoover. Jak dotąd doczekaliśmy się tylko krótkiego serialu na podstawie "Confess". Jakiś czas temu autorka podzieliła się ze swoimi fanami wiadomością, że ciągle dostaje różne propozycje odnośnie ekranizacji jej powieści, ale po fiasco z "Ugly Love" (Na podstawie tej książki miał być nakręcony film, a jego produkcja rozwinęła się nawet do tego etapu, że obsadzono głównego bohatera. Niestety jak to w tej branży bywa, film został anulowany) raczej trzyma te wiadomości dla siebie. Fani jednak zapragnęli być z nią w każdym etapie i wkrótce CoHo ogłosiła, że są ogromne szansę na film na podstawie... "It Ends With Us"! Justin Baldoni, znany ze swojej roli jako Rafael w "Jane The Virgin", odezwał się do Colleen, zainteresowany nakręceniem filmu na podstawie IEWU. Baldoni jest również reżyserem ostatniego hitu kinowego "Trzy kroki od siebie" z Cole Sprouse'm oraz Haley Lu Richardson. Nie wiem jak wy, ale ja osobiście niezmiernie cieszę się, że to właśnie ta powieść ma szanse na pojawienie się na dużym ekranie, bo historia, jaką opowiada tutaj Colleen Hoover, to jedna z najważniejszych historii, jakie przeczytałam w swoim życiu. Autorka porusza tam tak poważny temat jak przemoc domowa, otwiera oczy na życie kobiet w toksycznych związkach. Ta książka poruszyła moje serce i ogromnie się cieszę, że więcej osób będzie miało szansę się o niej dowiedzieć. Pokładam ogromne nadzieje, że ta adaptacja mnie nie zawiedzie.







😁 Posted @withrepost • @justinbaldoni So excited to be working with the brilliant @colleenhoover to bring #ItEndsWithUs to the big screen!!! I’m so passionate about this story for so many reasons but instead of telling you- you can read what I wrote directly to her below 👇🏼 ***Link in my bio to get the book. If you or anyone you know has been touched by domestic violence or is in a toxic relationship - please consider the read. This book has helped so many women and I am so honored to help bring it to the world. . “So, I haven't been able to get IT ENDS WITH US off my mind. Such an important story! So damn romantic and beautiful and tragic and hopeful. I always say that both in art and life all the best stories are always two things at once and this is so much what your book is. Joy and pain. Love and sorrow. You did such a beautiful job of covering incredibly difficult subject matter and playing it out in a realistic and unforgettable way. But what I love the most is the opportunity to let so many women feel seen on the screen via this particular story. I can’t even imagine how many women there are who are stuck in a relationship like this and via this story could find the strength to create a better life for themselves and for their children. There are so many opportunities to partner with organizations and create impact with a story like this. I love that you held nothing back from the pain of Lily and Ryle's past. I love that they really are no “bad guys“ and that we are the sums of our experiences and our trauma. I love the opportunity for narration and the stunning and gorgeous impact of the title payoff at the end. These are the kind of stories that change (and save) lives and I believe this story in particular can continue to have a huge impact on the world SO. If you will have me ...I would love to option it from you! “
Post udostępniony przez Colleen Hoover (@colleenhoover)






Drugą, równie ekscytującą informacją, jaką jakiś czas temu podzielił się sam Passionflix, jest film na podstawie "Księcia w Wielkim Mieście" Emmy Chase! To całkiem inna, lżejsza historia, niż ta wspomniana wyżej, ale osobiście bardzo ją lubię. Co prawda to dalsze części tej Królewskiej serii podobały mi się bardziej, ale i tak jestem niezmiernie ciekawa jak Passionflix poradzi sobie z przenoszeniem tej historii na ekran. Po kilku obejrzanych przeze mnie ekranizacjach jestem pewna tego, że twórcy zawsze wiernie oddają historie, więc pod tym względem możemy być spokojni. Bardziej obawiam się, kto zostanie obsadzony w roli księcia Nicholasa i Olivii ;)







Kolejną książką, która zostanie zekranizowana przez Passionflix, jest powieść samej Jennifer L. Armentrout pt. "Wicked". Jeśli dobrze się orientuję to niestety nie została ona wydana u nas, ja osobiście jej nie czytałam, ale sam fakt, że to książka JLA wystarcza, abym chciała ten film obejrzeć. A jeśli wszystko pójdzie dobrze, to może nawet przed jego premierą uda mi się gdzieś dorwać tę książkę. Żałuję trochę, że Passionflix nie podjęło się ekranizacji innych powieści tej autorki, ale przecież jeszcze nic nie stracone. Może akurat jeszcze kiedyś się tego doczekamy :)



Czy chcielibyście, abym na bierząco informowała o postępach kręcenia filmów? :D Którego z tych trzech nie możecie się doczekać najbardziej?
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia